Forum FiestaKlubPolska -

Hyde-Park - Kawały i inne dowcipy...

Zhang - Czw Kwi 20, 2006 23:03
Temat postu: Kawały i inne dowcipy...
Wywiad z bacą:
-Baco, a jak wygląda wasz dzień pracy?
-Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i piję...
-Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
-Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytam do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy.


Ceper pyta bacy:
-A za co się przebierzecie na sylwestra?
-Eeee, ja to sie psebiore za oscypka.
-Jak to za oscypka?
-Bede se stał w kącie i śmierdzioł...

Kilku informatyków po pracy wybrało się na piwo. I jak to komputerowcy prowadzą rozmowy tylko o chipsetach, twardych dyskach, itp. W koncu jeden z nich glosno sie odzywa:
-Panowie! Tak nie mozna,! Tylko rozmowy o robocie. Porozmawiajmy o czyms innym.
-A o czym? Pyta jeden z kolegów
-Na przykład o d***pach - odpowiada ten pierwszy. Zapadła dłuższa chwila ciszy. W koncu jeden sie odzywa:
-Moja karta graficzna jest do dupy!

lukesk - Sob Kwi 22, 2006 12:39

jakie jest najmniejsze i najbrzydsze państwo w europie?

państwo kaczyńscy

xeper - Sro Maj 03, 2006 23:23

Przychodzi mały chłopczyk do burdelu
w jednej ręce trzyma na smyczy zdechłą żabę
a w drugiej świnkę-skarbonkę.
Wchodzi, a burdel-mama na niego oczy:
-Chłopczyku co ty robisz w takim miejscu,
jesteś za mały żeby odwiedzać takie lokale.
Na to chłopczyk:
-Psysedłem tutaj bo chciałbym dziwkę z AIDSem
-Ależ chłopcze: po pierwsze jesteś za mały na takie rzeczy, a po drugie
nie mamy tutaj dziewczyn z AIDSem - mówi burdel-mama
Chłopczyk:
-Ale plose pani ja chcem dziwkę z AIDSem, ja zapłacę
Po chwili chłopiec rozbija świnkę skarbonkę o blat stołu
i wysypują się same pięćdziesiątki, setki, dwusetki
Burdel-mama zrobiła ogromne oczy i mówi (łakoma na kasę)
-Dobrze chłopczyku znajdę ci dziwkę z AIDSem
ale musisz mi powiedzieć po co ci ona.
-OK - powiedział chłopiec i zaczyna opowiadać:
- Więc tak - jak ta pani z AIDSem mnie wykorzysta
to wtedy ten AIDS przejdzie na mnie.
- No tak - rzekła burdel-mama
-A my mamy w domu pokojówkę, no i casem mój kochany tatuś
odwozi wiecorem tą pokojówkę do domu wiecorem
i po drodze w lesie ją wykorzystuje
- to wtedy ten AIDS przejdzie i na mojego kochanego tatusia
- Burdel-mama przytakuje ze zdziwieniem!
- No a jak mój kochany tatuś wraca
to w nocy casem się kocha z moją kochaną mamusią
i wtedy ten AIDS przejdzie i na moją kochaną mamusię.
- No tak - rozczarowana burdel-mama.
-A zważając na fakt, iż rano jak tatuś mój kochany
wychodzi do pracy to przyjeżdża śmieciarz
i też casem wykorzystuje moją kochaną mamusię
- to wtedy ten AIDS przejdzie i na tego pana śmieciarza?
-No tak - zakłopotana burdel-mama.
- No właśnie - mówi chłopiec:
A MI WŁAŚNIE O TEGO Ku......a CHODZI....
BO PRZEJECHAŁ MOJĄ ŻABĘ !


W zatłoczonym autobusie stoi lekko zawiany facet, który co pewien czas
mówi głośno "O qarwa!". Pasażerowie zwracają mu uwagę, ale on nie reaguje,
tylko powtarza swoje. W końcu kierowca zatrzymuje autobus, podchodzi do
niego i mówi, że jak nie przestanie, to wezwie policję.
Na to facet nachyla się i szepcze kierowcy kilka słów na ucho. Kierowca
pobladł i wrzasnął
- O qarwa! Ja bardzo państwa przepraszam, ale żona tego pana
urodziła wczoraj bliźniaki i dała im na imię Lech i Jarosław
- O qarwa! - zgodnie chórem odpowiedzieli pasażerowie.


Facetowi zona zaczela mówic przez sen. Jakies jeki i imie: Rysiek.
Bez dwóch zdan doprawiala mu rogi.
Aby to sprawdzic, pewnego dnia udal, ze wychodzi do pracy i schowal sie w szafie. Patrzy, a tu zona idzie pod
prysznic, uklada sobie wlosy, maluje sie, perfumuje i w samej koszulce nocnej wraca do lózka. W tym momencie otwieraja sie drzwi i wchodzi Rysiek... Super przystojny, wysoki, sniada cera, czarne, bujne wlosy - jednym slowem bóstwo. Facet w szafie mysli: "Musze przyznac, ze ten Rysiek ma klase!". Rysiek zdejmuje powoli koszule i spodnie, a na nim stylowe ciuchy, najmodniejsze i najdrozsze w tym sezonie. Facet w szafie mysli: "qarwa,ale ten Rysiek, to jednak jest zadżebisty!". Rysiek konczy sie rozbierac od pasa w góre, a tu na brzuchu krateczka-kaloryfer, wysportowany, a na klacie graja miesnie. Facet w szafie mysli: "qarwa, ten Rysiek, to ekstra gosc!". Rysiek zdejmuje super-trendy bokserki, a tu pala az do kolan. Facet w szafie mysli: "O zesz qarwa, Rysiek to zadżebisty buhaj!".
W tym momencie zona zdejmuje koszule nocna i pojawia sie obwisly brzuch, piersi az do pasa i cellulitis. Facet w szafie mysli: "Ja piernicze! Ale wstyd przed Ryskiem".


Styrlitz rozebrał się i wszedł w wannę.
-Ohhh! Powiedziała Anna i obieła go nogami...

2000 pne. – Zjedz ten korzeń.
1000 pne. – Jedzenie korzeni to pogańskie praktyki, zmów tę modlitwę.
1850 – Modlitwa to zabobon, wypij tę miksturę.
1940 – Ta mikstura to trucizna, połknij tę pigułkę.
1985 – Te pigułki są fektywne, weź ten antybiotyk.
2006 – Ten antybiotyk nie jest naturalny, proszę zjeść ten korzeń.

młody93 - Pon Maj 08, 2006 16:25

Jasiu pisze list z wakacji do rodziców:

,,Jest tu pięknie,codziennie łowie ryby i się kompię,nie ma się czego martwić pozdrawiam was i ogromne całusy''

P.S.-Co to jest epidemia?



Biegnie przez las,przez pole,przez doliny i..............upadł


Co to jest teściowa i żona w aucie?.....................Zestaw głośnomówiący


Jasiu wpada do klasy zdyszany 15min po dzwonku.Nauczycielka pyta:
-Jasiu co się stało?
-NAPADLI MNIE!!!!!!!!!!
-Ojej a coś ci ukradli?
-Tak.............Prace domową!

Afrykańczyk przychodzi na polski rynek i podchodzi do stoiska z warzywami i owocami
-Co to jest?-pyta Afrykańczyk
-To jest marchewka-odpowiada sprzedawca
-Ale mała my w Afryce mamy taaaaaaaaaaaaakie marchewki.A to co to jest?
-To jest pomarańcza
-E ale mała my w Afryce mamy taaaaaaaaaaaaaaakie Pomarańcze
Sprzedawca nieźle wnerwiony a Afrykańczyk pyta wskazując na arbuza
-A to co to jest?
-To jest nasz,POLSKI,CHOLERNY,GROSZEK!!!!!!!

Jasiu idzie z babcią do kościoła i nagle mu się zachciało kupę ale msza już się zaczęła
-Babciu idę za kościół się załatwić.
Babcia wnerwiona wchodzi do kościoła bo nie było drogi za kościół więc wszedł na dach narobić do rynny.Ksiądz po pewnym czasie
-OOOOO panie daj nam jakiś dar z niebios
Nagle spada kupa Jasia
-OOOOO panie co chcesz w zamian?
-TROCHĘ PAPIERU TOALETOWEGO!

front247 - Czw Maj 18, 2006 07:30

chuck norris podczas kąpieli nie staje sie mokry,tylko woda robi sie chucko norrisowa.
:hahaha: banghead :hahaha: banghead :-D :-D :-D

Fred - Czw Maj 18, 2006 23:51

Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego
pupila-pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie
zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił. Nagle słyszy
gdzieś za soba szelest i kątem oka dostrzega; zbliżającego sie lamparta.
Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie. Wtem jednak
patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki. "Może nie
wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada padliny. Lampart wyłazi z
krzaków, patrzy- a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś
wpierdala, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy
jak stwór mruczy do siebie: "Mmmm... jaki smaczny ten lampart...rarytas...
mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...". Lampart przeraził się
i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł,
bo zeżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając.
Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która
najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa
puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy. "Oj, niedobrze" - myśli
pudelek.
"Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?" Małpa faktycznie dopada
lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka. Lampart
wkurwił się strasznie..Kazał małpie wsiąśc mu na grzbiet i wrócić ze sobą na
polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają,
patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada
do siebie:"Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a
ta cium cium, nie wraca i nie wraca..."

M.C. - Pią Maj 19, 2006 23:20

Mlicjant zatrzymuje do kontroli samochód w którym jedzie młode małżeństwo z dzieckiem. Daje kierowcy alkomat.
- 0,8 promila - odczytuje wynik.
- Panie władzo, macie zepsuty alkomat - odpowiada stanowczo kierowca. - Niech żona dmuchnie.
- Pańska żona też ma 0,8 promila - mówi po chwili policjant.
- Macie zepsute urządzenie i koniec. Niech dziecko dmuchnie.
- 0,8 promila - mówi policjant i zwraca się do kolegi:
- Janek, alkomat nam się zepsuł.
Samochód odjeżdża, a kierowca mówi do żony:
- Widzisz, kochanie. Mówiłaś, żeby Kubusiowi nie dawać. Zobacz - jemu nie zaszkodziło, a nam pomogło.

Sobot - Czw Maj 25, 2006 10:35

Koleżanka blondynki dostała od niej fax. Za chwilę otrzymuje go po raz drugi, potem trzeci... Po 20 kopiach zdenerwowana dzwoni do niej na komórkę:
- Po kiego wysyłasz mi wciąż ten sam fax?
- Bo mi ku**a ciągle dołem wraca...

DziDzia - Czw Maj 25, 2006 12:40

Wchodzi dres do mięsnego i pyta:
-są bułki?
na co sprzedawca odpowiada:
+nie ma, to jest przecież sklep mięsny!
zdenerwowany dres wyciągnął bejsbola i sprał kolesia.
Przez kolejne dwa dni sytuacja się powtórzyła, więc sprzedawca zaopatrzył się należycie we wszystkie rodzaje pieczywa.
kolejnego dnia przychodzi dres i pyta:
-dostanę gwoździe?
na co sprzedawca:
+jak to?! przecież chciałes bułki
-teraz bułki to i w aptece można dostać!


Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnóstwo zwierząt: niedźwiedzie, lisy wilki, jeże itp. Przez kolejkę przepycha się zając. Rozpycha inne zwierzęta łokciami, wreszcie jest na początku kolejki! W tym momencie łapie go niedźwiedź i mówi: "Ty zając, gdzie się wpychasz?! Na koniec!" I mach! rzuca go na koniec kolejki. Zając znowu się przepycha, ale znowu łapie go niedźwiedź i odrzuca na koniec. Zając powtarza swój wyczyn jeszcze kilka razy, ale za każdym razem niedźwiedź wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolały Zając otrzepuje się z kurzu i mówi do siebie: "Nie to nie. Nie otwieram dzisiaj sklepu!"



Komisja sprawdza Szpital Psychiatryczny i po kolei wchodzą do sal i omawiają poszczególne przypadki.
Weszli do sali pierwszej a tam siedzi zakrwawiony wariat i wali się cegłówką w łeb.
Komisja pyta wariata: Co Ty robisz?
- wariat na to - narkotyzuję się.
Wchodzą do drugiej sali a tam siedzi wariat i w obu rękach trzyma cegłówki i na zmiane wali się w łeb.
Komisja pyta: co robisz?
Wariat odpowiada: -narkotyzuje się.
Komisja zszokowana patrzy a na końcu korytarza siedzi wariat, podchodzą do niego, patrzą gościu w ciemnych okularach, obwieszony grubymi złotymi łańcuchami, obok niego kupa cegieł.
Komisja pyta: A ty co robisz?
- Rozprowadzam narkotyki.



Płynie dwóch wariatów łódką. W końcu jeden pyta się drugiego:
-która jest godzina?
Drugi wyjmuje termometr i mówi:
-Jutro poniedziałek

i jeszcze jeden...
Spotyka sie dwoch kolegow po smierci i jeden pyta drugiego - ej na co umarles? - ze zdziwienia , - ze zdziwienia jakto? wracam do domu a tam zona naga w lozku to szukam kochanka pod lozkiem w szafie, na balkonie, za kwiatkami a tu k***a nic! No widzisz stary gdybys zajrzal do lodowki to obaj bysmy zyli ...

Majki - Czw Maj 25, 2006 13:55

- Dlaczego Dudek nie pojechał na mundial?
- Bo pojechała za niego Halina z poczty. :-P

lukesk - Czw Cze 01, 2006 23:01

Pytanie do Rasiaka po meczu z Kolumbią:
- Grzegorz gdzie byłeś?!
- Biegałem...
- Ale ta koszulka jest sucha i nawet nie pachnie?...

Przepol - Nie Cze 04, 2006 13:51

Do kadry Janas powołał młodego Nigeryjczyka.
Podczas treningu Janas zaczyna tłumaczyć:
Widzisz to jest piłka, piłka, to okrągłe to piłka, a tam ten biały prostokąt to bramka, taaak bramka, dwa słupki, widzisz bramka,
( janas tłumaczy dalej jak do debila)
- piłka - bramka widzisz, piłka musi do bramki, kopać...........do bramki
W pewnym momencie młody nigeryjczy nie wytrzymał i mówi: "Panie trenerze 5 lat studiowałem polonistyke na Uniwersytecie i rozumiem co pan mówi:
Na co Janas:
- ALe nie do ciebie mówiłem ,Rasiakowi tłumacze!

molu - Czw Cze 08, 2006 12:57

Świętego Mikołaja wezwano do przeprowadzenia okresowych badań do przedłużenia licencji pilota ( jako że prowadzi on pojazd latający w cywilnej przestrzeni powietrznej).
Najpierw gruntownie przebadano jego zdrowie, m in wzrok i reakcje, potem zaczęto sprawdzać umiejętności praktyczne, typowe procedury i tak dalej. Sprawdzono też jego pojazd, stan reniferów, ich badania etc.
W końcu przyszedł czas na test praktyczny, Mikołaj razem z instruktorem usiedli w saniach. Mikołaj zaczął sprawdzać checklistę, a instruktor wyjął ze swej torby strzelbę.
- Po co ta strzelba? - zdziwił się Mikołaj
Instruktor odpowiedział ściszonym głosem:
- Nie powinienem ci o tym mówić, ale w tym ćwiczeniu podczas startu stracisz jeden z silników.

pablo_zio - Sob Cze 10, 2006 18:22

mecz Polska - Brazylia
przed meczem trener Brazyli mowi: chlopaki po co bedziemy meczyc tylu graczy, przeciwko polsce zagra sam Ronaldinio i tak wygramy.......
po skonczonym meczu trener Brazyli pyta Ronaldinio: jak to sie stalo ze jest remis 1:1!! remis z polska
ronaldinio: ale panie trenerze polacy trafili gola dopiero w 86 minucie............................................. a ja w 60 dostalem czerwona kartke

madek - Sob Cze 10, 2006 20:16

Słowniczek polskiego kibica:

rasiakowy - 1. niekompetentny, podstawiony, załatwiony po znajomości; 2. drewniany, sztywny 3. jednonożny
jopowy - szybki jak wiatr
kuszczakować - zapomnieć gdzie się jest i co powinno się robić, odpoczywać, wagarować
zgrywać Janasa - wykorzystywać i bezwzględnie zostawiać, obiecywać i robić coś zupełnie innego, faworyzować swoich ulubieńców, podejmować nieracjonalne decyzje
frankowy trud - wykonanie ciężkiej pracy, za którą nie otrzyma się żadnej korzyści, wynagrodzenia
szpakować, szaraczyć - mówić bez sensu, bez ładu logicznego, popełniać błędy w języku mówionym

==

Francesco Totti postanowił ułożyć puzzle z 30 kawałków. Po dwóch tygodniach starań, Włochowi w końcu się to udało. Wtedy zobaczył na pudełku napis: "od 2 do 3 lat". - No, no. Ale jestem szybki - skomentował.

==

Paweł Janas, Sven-Goran Eriksson i Juergen Klinsmann spotkali Boga.
- Panie Boże - pyta Eriksson - czy Anglia kiedyś zdobędzie mistrzostwo świata?
- Tak, Sven, ale nie za twojej kadencji - odpowiedział Bóg.
- Boże, a czy Niemcy kiedyś zostaną mistrzami świata? - spytał Klinsmann.
- Zostaną, ale nie za twojej kadencji, Juergen.
Na to Paweł Janas: - Panie Boże, a czy Polska zdobędzie kiedyś mistrzostwo świata?
A Pan Bóg: - Paweł, zdobędzie. Ale nie za mojej kadencji...

==

Przylatują polscy piłkarze na lotnisko do Berlina i Janas mówi do pilota samolotu: - Nie gaście silników, zaraz wracamy...

==

- Co robi kibic, gdy Polska zdobędzie mistrzostwo świata?
Wyłącza Playstation i idzie spać.

==

Dlaczego Jerzy Dudek nie został powołany do reprezentacji na mistrzostwa świata?
Bo w ostatnich 50 meczach nie strzelił gola...

==

Dzwoni adwokat do Saddama i mówi
- Mam 2 wiadomości, dobrą i złą, którą najpierw?
- Złą
- Skazali Cie na śmierć przez rozstrzelanie...
- A ta dobra?
- Strzelać będzie Grzesiu Rasiak

Fred - Wto Cze 20, 2006 15:54

MUNDIAL!!

http://www.youtube.com/watch?v=0H27d5lPOF8

Sylwetka - Sro Cze 21, 2006 22:13

Trwaja poszukiwania nowego napisu na autokar naszej reprezentacji! Oto propozycje:
-Tragiczni ale komiczni.
- My tylko przejazdem.
- 280 koni i 24 osły.
- Wystarczy duże białe ?L? na niebieskim tle.
- Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie (i zdjęcie Janasa)
- Autobus turystyczny.
- Walczyliśmy jak nigdy. Przegraliśmy jak zawsze.
- Co się stało?
- Ułomni ale skromni.
- Jedziemy na Love Parade.
- Ciulaci ale skrzydlaci.
- Ukryci i przerażeni.
- Uwaga niebezpieczeństwo!
- Nie kopać leżących!
- Prawie jak drużyna.
- Szybcy i wściekli.
- Kółko wędkarskie.
- Nie strzelać, bo może dostać niewinny kierowca!
- Polakom gratulujemy autobusu.
- Tak sobie pokreśliłem i tak mi wyszło.
- Którędy do wyjścia?
- Latający cyrk Pawła Janasa.
- Handel obwoźny - gipsowe krasnale.
- Komu punkty, komu? Bo jedziem do domu.
- Przewóz pracowników: Niemcy ===> Polska.
- Wyjście awaryjne.
- Nas nie dogoniat!
- Nam strzelać nie kazano.
- Szukamy pracy przy szparagach.
- Poszukiwacze zaginionej bramki.
- Lasy Państwowe sp. z o.o.
- Obóz wędrowny.
- Drużyna Actimela.
- Mesjasze narodów.
- To jest miejsce na Twoją reklamę.
- Tylko nie po twarzy.
- Pielgrzymka do Rzymu.
- Titanic.
- Aczkolwiek.
- Zjazd do zajezdni.
- Fundacja Jolanty Kwaśniewskiej 'Dzieci Niczyje'.
- Powered by PZPN.
- domowe przedszkole
- jaki sponsor taka gra - TP SA
- zaloga G

Marcin - Wto Cze 27, 2006 11:21

czaisz akcję?
jadę ostatnio autobusem.
miejsca zajęte, jakaś starsza kobitka stoi
jakiś dwumetrowy paker się poczuł, podszedł do niej i ją pod boczek prowadzi do siedzenia: "babcia se pier**lnie"

jaczylibodzio - Czw Cze 29, 2006 16:11

Siedmioletni chłopczyk spaceruje sobie chodnikiem w drodze do szkoły.
Podjeżdża samochód. Kierowca odsuwa szybkę i mówi:
Wsiadaj do środka to dam Ci 10 złotych i lizaka!
Chłopczyk nie reaguje i przyspiesza kroku. Samochód powoli toczy się za nim. Znowu się zatrzymuje przy krawężniku...
- No wsiadaj! Dam Ci 20 złotych, lizaka i chipsy!
Chłopczyk ponownie kręci głową i przyspiesza kroku...
Samochód nadal powoli jedzie za nim. Znowu się zatrzymuje...
- No nie bądź taki ... wsiadaj! Moja ostatnia oferta - 50 złotych, chipsy, cola i pudełko chupa-chups!
- Oj odczep się Tato! Kupiłeś siene to musisz z tym żyć...

KacpeRS - Pią Lip 21, 2006 10:49

wchodzi mechanik do biura szefa
szef mówi: nie słyszałem pukania!
mechanik odpowiada: to dlatego że używasz bęzyny o odpowiedniej liczbie oktanowej!

molu - Sob Sie 19, 2006 16:14

W Nowym Jorku otwarto nowy sklep, gdzie kobiety mogą wybrać i kupić męża.
Przy wejściu jest wywieszona instrukcja korzystania ze sklepu:
- możesz wejść do sklepu tylko jeden raz,
- jest 6 pięter, a cechy charakterystyczne mężczyzn zwiększają się z
każdym piętrem,
- możesz wybrać jakiegokolwiek mężczyznę na piętrze lub iść piętro wyżej,
- jak wejdziesz wyżej nie możesz już się cofnąć.

Pewna kobieta decyduje się wejść do sklepu żeby znaleźć tego jedynego.
Na pierwszym piętrze wywieszka: Ci mężczyźni mają pracę.
Kobieta decyduje się wejść wyżej.
Na drugim piętrze jest napis:
Ci mężczyźni mają pracę i kochają dzieci.
Kobieta znów postanawia wyjść wyżej.
Na trzecim piętrze jest napisane:
Ci mężczyźni mają pracę, kochają dzieci, i są bardzo przystojni.
Wow, myśli kobieta, ale postanawia wejść wyżej.
Na czwartym piętrze wywieszka mówi:
Ci mężczyźni mają pracę, kochają dzieci, są bardzo przystojni i pomagają
w pracach domowych
Niesamowite, pomyślała kobieta, jednak z ciężkim sercem
odrzuca taką ofertę i postanawia wejść na wyższe piętro.
Na piątym piętrze jest napis: Ci mężczyźni mają pracę, kochają dzieci,
są bardzo
przystojni, pomagają w pracach domowych i są romantyczni.
Kobietę kusi żeby zostać na tym piętrze, ale decyduje się wejść na
ostatnie piętro.
Szóste piętro:
Jesteś na tym piętrze odwiedzającą numer 31 456 012, tutaj nie ma mężczyzn,
to piętro istnieje tylko żeby pokazać, że kobiecie nigdy nie dogodzisz.
Dziękujemy za odwiedziny w naszym sklepie.

Naprzeciwko tego sklepu został otwarty Sklep "żon".
Na pierwszym piętrze są kobiety, które kochają sex.
Na drugim piętrze są kobiety, które kochają sex i są bogate.
Piętra od trzeciego do szóstego NIGDY NIE BYŁY ODWIEDZONE.

fajka

Fred - Czw Sie 24, 2006 14:13

Do dziś pamiętam mój "pierwszy raz" z kondomem, miałem 16 lat albo coś około. Poszedłem do sklepu kupić paczkę prezerwatyw.
Za ladą stała przepiękna kobieta, która najprawdopodobniej wiedziała, że
nie mam doświadczenia w "tych" kwestiach. Podała mi paczkę i zapytała, czy wiem, jak tego używać.
Szczerze odparłem: nie.
Tak więc otworzyła paczkę, wyjęła jednego i rozwinęła na kciuku, po czym poleciła sprawdzić, czy jest na miejscu i czy mocno się trzyma.
Najprawdopodobniej musiałem wyglądać na osobę, która nie do końca
zrozumiała to, co powiedziała, więc rozejrzała się po sklepie, podeszła do drzwi i zamknęła je.
Chwyciła mnie za rękę i wciągnęła na zaplecze, gdzie zdjęła z siebie
bluzkę.
Po chwili zdjęła też stanik. Spojrzała na mnie I zapytała: Czy to cię
podnieca?
No cóż, byłem tak zaskoczony tym wszystkim, że tylko kiwnąłem głową.
Wtedy powiedziała, że czas nałożyć prezerwatywę. Kiedy ją nakładałem, ona zrzuciła spódniczkę, zdjęła majteczki i położyła się na stole.
No dawaj, powiedziała, nie mamy zbyt wiele czasu.
Tak więc położyłem się na niej. To było cudowne, szkoda, że nie
wytrzymałem zbyt długo... PUF, i było po sprawie... Spojrzała się na mnie przerażona:
"jesteś pewien, że nałożyłeś prezerwatywę?"
Odpowiedziałem tylko "no pewnie" i podniosłem kciuk, by jej pokazać.

dday - Czw Sie 31, 2006 20:16

Z cyklu historia niesamowita... z grup dyskusyjnych....

> Miałem cholerne szczęście! Ostatnio Jechałem do Lublina, a że się spieszyłem, to dałem ognia w moim Volvo. Jadę ok. 160 i patrzę, a z naprzeciwka, zza ciężarówki wyłania się debil w "maluszku" i próbuje
ją wyprzedzić. Kretyn cholerny. Zjechałem na pobocze przy szybkości 160
km/h. Zahaczyłem troche o rów i wpadlem w poślizg. Gdyby nie Track Control i ABS, to wpierniczyłbym się przy tej prędkości w drzewo albo w "maluszka", a wtedy nie wiem czy bym uszedł z życiem.
Zdarzają mi się niebezpieczne sytuacje, ale coś takiego mi się jeszcze nie przydarzyło. Zdążyłem jeszcze kątem oka zauwazyć przerażoną minę bezmózgowca w tym cholernym "maluchu". Może podzielicie się podobnymi przygodami z trasy? Zachęcam. Pozdrawiam.
Cudem uratowany
**********
> Jade sobie moim "kaszlem", tak z 90 km/h. Jedzie jakaś cięzarówka.
No to ja patrzę na lewy pas - jest OK, jakieś 500m wolnego od nadjeżdżającego Volvo, więc wyprzedzam. Idzie mi całkiem nieźle (mam już ok. 100
km/h), ale widzę, że chyba źle oceniłem predkość tego debila w Volvo, bo on,
idiota, zapieprza na pewno 160 km/h. Skąd się mialem spodziewać, że na zwykłej drodze szerokości 7,5 m, bez utwardzonych poboczy i z drzewami za
rowem, przy normalnym ruchu, jakiś bezmózgowiec będzie urządzał sobie popisy
jak na torze Formuly 1? Oczywiście na cokolwiek było już za późno -
przytulilem się do trucka, a ten idiota w Volvo jechał tak szybko, że nawet nie
zmieścil się w "czarnym" i zwiedził pobocze. Naprawdę załuję, że się tym razem nie zabił, bo kiedy indziej to może też zabić niewinnych swiadków.
Pozdro. Kapelusz
**********
> Jadę sobie moją ciężarówką, z przodu wiedzę kawał pustej drogi. Z
tyłu facet w kucki mnie wyprzedza, myślę sobie - dam mu fory, bo pozycją
jest strudzony. A tu jak nie wyskoczył jakiś palant z przeciwka...
Pozdrawiam
**********
> Stoję za krzakiem głogu z radarem w ręku, a tu wjeżdża roztelepana ciężarówka. "Maluch" zaczyna ją wyprzedzać na ciągłej, a z drugiej strony wyskakuje Volvo z prędkością światła. Niestety, zanim znalazłem odpowiedni paragraf, który pojazd należy zatrzymać w pierwszej kolejności, wszystkie 3 zniknęły z pola widzenia - przez co Skarb Państwa stracił kilkaset złotych...
Posterunkowy Kania
**********
>Lecę sobie samolotem nad trasą Warszawa - Lublin, patrzę w dół, a
tam policjant za krzakami szarpie się z radarem, kierowca ciężarówki
próbuje puścić "maluszka", a z przeciwka mknie, dużo przekraczając predkość, Volvo.
Bartek
**********
> Jadę swoim motorkiem 280 km/h, z przodu człapie jakiś gostek w
Volvo, z przeciwka ciężarówka - chyba stoi. No to daję w ogień, nagle wyłania
się "maluch", mówię sobie - koniec ze mna... puszczam kierownicę... a tu
nagle gostek w Volvo - równy gość - ustępuje mi z drogi i zjeżdża na pobocze, na trawkę..
Więc ja w manetkę, całe szczęście miałem ASR! Uratował mi życie, z drugiej strony jednak - dlaczego jeździcie tak wolno? Przez takich wolnojazdów pózniej są
wypadki!
A ja i tak wam nie dam swojej nerki! Edek
**********
> Łykam sobie po pracy winko w rowie, patrzę, a tu z jednej strony jakaś ciężarówka, która próbuje wyprzedzić jakiś "kaszel", z drugiej strony jakiś gostek w Volvo podlatuje bliżej, a że się nie zmieścił na drodze, więc wjeżdża na rów...(NA MÓJ RÓW) i po girach mi przejeżdża, p.... jeden,
jak go k...dorwę, to nogi z dupy powyrywam - niech no tylko poczeka, aż z
gipsu wylezę!
Rolnik Stasiu
**********
> Lecę sobie UFO na podświetlnej, patrzę w dół, a tam jeden gostek na prehistorycznym sprzęcie bez UFO-esu daje 160 km/h. Wpadłby do rowu,
ale pomogłem mu swoim polem magnetycznym i jakoś wyciągnąłem go z
opresji..
Później ten drugi, co go mykał, ledwo przeszedł, a chłopu w rowie też
się udało... Ludzie!!! Nie możemy wszystkim ciągle pomagac! Czy Wy wiecie,
ile takich zacofanych planet mamy pod opieką?

Pozdrawiam

zefir - Czw Sie 31, 2006 20:46

Pewien facet przychodzi do nieba. Św. Piotr oprawadza go po niebie, pokazuje na zegary i mówi:
- Każdy człowiek, kiedy się rodzi, to dostaje taki zegar. Na początku wskazuje on godzinę 12:00. Gdy się kłamie, to wskazówka przesuwa się do przodu.
Następnie pokazuje na zegar Matki Teresy i mówi:
- Zobacz - to jest zegar Matki Teresy i nadal wkskazuje godzinę 12:00, bo ona nigdy nie kłamała.
Na to facet:
- A gdzie są zegary braci Kaczyńskich?
Święty Piotr odpowiada:
- A tam, robią za wentylatory...

Lady-Fordon - Pią Wrz 01, 2006 08:23

Dziennikarka skierowana do biura w Jerozolimie zajmuje mieszkanie z oknami skierowanymi na historyczna Sciane Placzu. Kazdego dnia, kiedy spoglada przez okno, widzi starego Zyda Moska z broda energicznie sie modlacego. Poniewaz z pewnoscia jest on dobrym tematem na wywiad, dziennikarka udaje sie w poblize sciany i przedstawia sie Moskowi.
Zadaje pytanie:
- Przychodzi pan kazdego dnia do sciany, od jak dawna pan to robi i o co sie modli?
Mezczyzna odpowiada:
- Przychodze tutaj, by sie modlic kazdego dnia od 25 lat. Rano modle sie za pokoj na swiecie i za braterstwo ludzi. Ide do domu, pije filizanke herbaty, wracam i modle sie o wyeliminowanie chorob i zaraz z ziemi. I o to, co bardzo, bardzo wazne, modle sie o pokoj i zrozumienie miedzy Izraelczykami i Palestynczykami. Dziennikarka jest pod ogromnym wrazeniem.
- I jak pan czuje sie z tym, ze przychodzi tutaj kazdego dnia przez 25 lat i modli sie za te wspaniale rzeczy? - pyta.
Starszy mezczyzna odpowiada spokojnie:
- Jakbym ku*wa mowil do sciany...

lukesk - Pią Wrz 01, 2006 13:13

Koniec lat 60-ych, Moskwa, zima, godzina 5 rano. Pusta, nieoświetlona
ulica, do pracy w fabryce szybkim krokiem szła Natasza Iwanowna. Gdy
przechodziła koło jednej z wielu odrapanych, ciemnych kamienic z bramy
wybiegło czterech chłopaków. Przewrócili ją na ziemię, zadarli kieckę,
ściągnęli ciepłe barchanowe majty i szybko uciekli. Ponieważ brygada
Nataszy brała udział w konkursie na najlepszy socjalistyczny kolektyw
robotniczy i wszystkie spóźnienia błly bardzo źle widziane, kobieta nie
poszła na milicję, żeby zawiadomić o zajściu, tylko otrzepała się ze
śniegu i jeszcze szybciej poszła w stronę swojego zakładu pracy.
Przepracowała sumiennie całą dwunastogodzinną zmianę i po 17, zmęczona
udała się w drogę powrotną do domu. Gdy szła ośnieżoną ciemną ulicą
wydychając z wysiłku kłęby pary, z jednej z bram wypadło znowu czterech
chłopaków. Przewrócili ją na ziemię, zadarli kieckę i na dupę naciągnęli
jej grube barchanowe majtochy. Najwyższy z nich wcisnął jej jeszcze w rekę
kawałek kartki i tak jak rano uciekli. Natasza Iwanowna przestraszona
wstała, otrzepała się ze śniegu i pędem pobiegła w stronę domu. Jednak,
gdy przebiegała koło jednej z nielicznych latarni zerknęła na kartkę. Było
tam napisane niezgrabnymi literami: "Były brudne. Teraz są czyste.
Timur i jego drużyna."

dday - Sob Wrz 02, 2006 18:55

Mocna rzecz:
Wywiad z rzecznikiem wrocławskiego MPK:

Joanna Banas: - Dlaczego pasażer waszego tramwaju nie może przesiąść się z wagonu do wagonu?
Janusz Rajces, rzecznik wrocławskiego MPK:
- Może, tylko musi skasować drugi bilet.
- Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma bilet.
- Regulamin przewozowy mówi wyraznie: bilet jest ważny w tym wagonie, w którym został skasowany.
- Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens. Tak naprawdę, dlaczego nie mogę zmienić wagonu?
- Przebiec na czerwonym też pani może, tyle ze ryzykuje pani wypadkiem albo mandatem. A tutaj ryzykuje pani, że złapie ją kontroler.
- Ale przechodzenie na czerwonym jest niezgodne z prawem,a przesiadanie się z wagonu do wagonu nie.
- Jakby się ludzie tak przesiadali, to kontrolerom byłoby trudno pracować.
- Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem?
- Argumentem jest przepis. A poza tym, jeśli kupuje pani bilet na pociąg, to, chociaż do Gdańska jedzie i 15.30, i o 18.15,to pani ma bilet tylko na ten o 15.30.
- Przepraszam, ale tylko jeśli to miejscówka, a u nas jakoś w tramwajach ich nie ma.
- A po co w ogóle się przesiadać?
- Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąść, na przykład, gdy w naszym wagonie jadą pijani, agresywni ludzie.
- O tak, uciec jest najprościej, a przecież trzeba zainterweniować.
- Szczególnie, gdy się jedzie na przykład z małym dzieckiem?
- Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można, podejść do motorniczego, a on już wie, co robić.
- Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego...
- No właśnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim wagonie, bo nie może przejść, gdyż też musiałby skasować bilet.
- To jak interweniować, jeśli jest się w drugim wagonie,w ktorym nie ma motorniczego?
- Przejść do pierwszego i skasować bilet...
- Skasować bilet?!
- Oczywiście. Przepis jest wyraźny.
- Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i interweniuje?
- Jeśli skasuje mu Pani bilet, to tak.
- Ja mam kasować bilet za motorniczego?!
- Oczywiście, przecież mówiłem Pani, że motorniczy nie przechodzi, bo musiałby kasować bilet. Jeśli chce Pani interwencji, to musi Pani mieć dodatkowy bilet dla motorniczego, a najlepiej dwa, żeby mogł wrocić do pierwszego wagonu.
- A po co będzie jeszcze przechodził?
- Jak to po co? Ktoś musi kierować tramwajem!
- To nie może po prostu przejść jak człowiek?!
- Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, że bez skasowania dodatkowego biletu nie można przechodzić...
Poza tym motorniczy to nie jakiś człowiek, a motorniczy. To zasadnicza różnica!
- Wie Pan, to ja wolę zostać w tym pierwszym wagonie i nie interweniować...
- No widzi Pani, od razu mowiłem: po co przechodzić i robić zamieszanie...
----------------------------------------------------

Noc - Pon Wrz 04, 2006 19:52

Humor z zeszytów szkolnych

• Na niektórych wyspach Indonezji ludzie chodzą poubierani nago.
• W górach nie mieszkają ludzie, tylko górale.
• Boryna śpiewał w chórze, ale tylko partie solowe.
• Dwa przeciwległe punkty na globie nazywamy biegunkami.
• Wieś była samowystarczalna: kobiety dostarczały mleka, mięsa i skór.




Humor z zeszytów szkolnych

• Jeśli podzielimy graniastosłup wzdłuż przekątnej podstawy, to otrzymamy dwie trumny.
• Kangurzyca nosi dziecko w torebce.
• Furmanka poruszana jest silnikiem bez koni mechanicznych - wystarczy tylko dać im owies.
• Alkoholików dzielimy na pijących i niepijących.
• U Żeromskiego ludzie dzielili zapałkę na czworo i też im się zapalała.




USA. Po odebraniu porodu dziewiątego dziecka państwa Jones, lekarz radzi panu Jones:
- Gdy następnym razem przyjdzie panu ochota na sex, niech się pan zastanowi, czy będzie pan w stanie utrzymać dziesięcioro dzieci.
- Panie doktorze! - odpowiada pan Jones. - Kiedy nachodzi mnie ochota na sex, mam wrażenie, że mógłbym utrzymać cały stan Georgia!


Morze Północne, lodowaty wicher dmie jak cholera. Na pokładzie statku stoi dwóch marynarzy. Jeden mówi:
- W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki?
- Od czasu tego nieszczęśliwego wypadku już ich nie noszę.
- Jakiego nieszczęśliwego wypadku?
- Kumpel zapraszał na wódkę, a ja nie dosłyszałem.



W ZOO przed klatką z małpami synek pyta mamę:
- Mamusiu, dlaczego w tej klatce zamknęli informatyków?
- Jak to informatyków? - pyta mama.
- No, są jak tatuś: nieogolone, brudne i mają odparzenia na d...e.



Kobieta wchodzi do sklepu z dywanami i mówi:
- Chciałabym coś praktycznego do pokoju dziecinnego.
- A ile ma pani dzieci?
- Sześcioro.
- To najpraktyczniejszy byłby asfalt.

marcel20 - Sro Wrz 06, 2006 23:02

cyt.
<66803xx> mam problem
<66803xx> mam zablokowane konto
<kszana> w grze czy na forum?
<66803xx> w grze
<kszana> jest informacja o banie?
<66803xx> co to jest bania

dday - Czw Wrz 07, 2006 12:13

Przykazania francuskie..

Przykazania francuskie dla kobiet:

1) jeśli robisz to dla zabawy - wypluwaj.
2) jeśli z miłości - połykaj.
3) jeśli chcesz się popisać - przed połknięciem pogulgotaj!


Przewiń w dół...































Tak się moje drogie degustuje wino!!!



pozdrowienia

szynszyl - Wto Wrz 19, 2006 16:23

Miał odbyć się mecz bokserski USA - Polska, w Zakopanem. Stany wystawiły
Tysona, a Polska oczywiście Gołotę. Jednak tuż przed samą walką Gołota
złamał rękę i na gwałt potrzebny był jakiś bokser, aby uniknąć
kompromitacji. Trener wyskoczył na Krupówki i zobaczył wielkiego Górala.
Podleciał i zapytał:
- Baco, chcecie zarobić 100$?
- No, chce - odparł baca.
Trener wziął go do szatni, dal spodenki, rękawice i mówi:
- Baco, wyjdźcie na ring, zasłońcie się rękawicami i stójcie. Jak
przetrzymacie pierwsza rundę dostaniecie pieniądze.
Baca wyszedł, Tyson go poobijał, ale przetrzymał. No to trener mówi:
- Jak przetrzymacie druga rundę dostaniecie 1000$.
Baca wyszedł, Tyson go już teraz mocno poobijał, no ale przetrzymał. Trener
zachwycony mówi:
- Baco, jak przetrzymacie trzecia rundę dostaniecie 10000$.
Baca wyszedł, ale już ledwo zszedł po tej rundzie. A trener do niego:
- Słuchajcie baco, jak wytrzymacie czwarta...
A baca:
- Nie wytrzymam, wpier.... czarnuchowi!

******************************************

Jasiu dostał od ojca kolejkę i sobie ją uruchomił. Ojciec w tym czasie
ogląda TV i słyszy z pokoju Jasia:
- Wsiadać! Ku...wa! Wsiadać! Wysiadać! Ku...wa! Wysiadać!
Wpada zdenerwowany ojciec do pokoju i mówi:
- Jeśli przez najbliższą godzinę usłyszę choć jedno brzydkie słowo to
zabiorę Ci kolejkę!
Ojciec wraca do pokoju i dalej ogląda TV. Mija pół godziny i nic nie słychać
z pokoju Jasia. Mija godzina i nic. Mija godzina i minuta i z pokoju Jasia
słychać:
- Wsiadać! Ku...wa! Wsiadać! Przez tego skur.... mamy godzinę opóźnienia...

Piter - Czw Wrz 21, 2006 22:24

Pytają turyści Bace:
-Baco, opowiedz nam coś śmiesznego
-Ano opowiem: jak idziemy na hale paść łowieczki i jakaś nam się zgubi, to zbieramy 100 chłopa, kupujemy 100 flaszek, szukamy jej i gwałcimy. Ot tak żeby pamiętała!
-Oj baco to wstrętne, opowiedz nam coś śmiesznego
-Coś śmiesznego? No dobra. Poszli my na hale paść łowieczki i zgubił nam się baran. To my zebrali 100 chłopa kupili 100 flasek szukali go i zgwałcili. Ot tak żeby pamiętał!
-Oj baco to wstrętne jest. Opowiedz dla odmiany coś smutnego.
-Ano to ja wam opowiem coś smutnego. Poszli my kiedyś na hale paść łowieczki...........i ja się zgubił.

Jaro - Pią Wrz 22, 2006 12:48

Sposób na zły dzień :)
>
> Często zdarza się nam mieć zły dzień. I bardzo chcemy się na kim?
> wyżyć. Tak, to się naprawdę często zdarza. Ale moim zdaniem zbyt często
> wyżywamy się
> na bliskich i znajomych, podczas gdy o wiele lepiej jest wyładować stres
> na kimś zupełnie obcym. Postąpiłem tak pewnego dnia. Przypomniałem sobie
> w biurze o zaległym telefonie, jaki miałem wykonać. Odnalazłem numer w
> notesie i wystukałem go na klawiaturze telefonu. Usłyszałem, jak jakiś
> facet po drugiej stronie mówi "halo!", więc zapytałem grzecznie, czy
> mogę rozmawiać z Anią Jurkowską. Facet bez słowa rzucił słuchawką. Byłem
> kompletnie zaskoczony... Jak można być tak źle wychowanym! Sprawdziłem
> jeszcze raz numer do Ani i
> wykręciłem go (okazało się, że przekręciłem dwie ostatnie cyfry). A po
> zakończeniu rozmowy postanowiłem znowu zadzwonić pod poprzedni "zły"
> numer i kiedy tylko tamten facet podniósł słuchawkę rzuciłem krótkim -
> "ty ch**u!", po czym rozłączyłem się. Zapisałem sobie jego numer na
> żółtej karteczce i przykleiłem na monitorze. Raz na kilka tygodni, kiedy
> coś wyjątkowo źle mi wychodziło, kiedy płaciłem zaległe rachunki,
> dostałem mandat za parkowanie albo z innego powodu miałem zły dzień,
> dzwoniłem do typa i kiedy tylko się
> zgłosił, serwowałam mu głośne - "ty ch**u!" Od razu robiło misię lepiej...
> Po pewnym czasie telekomunikacja wprowadziła program identyfikacji
> numeru dzwoniącego, przez co mój nowy sposób na chandrę i stres okazał
> się poważnie zagrożony. Zadzwoniłem więc do typa, przedstawiając się
> jako pracownik telekomunikacji i zapytałem: - "przepraszam, czy słyszał
> pan może o naszej nowej ofercie w zakresie identyfikacji numeru
> dzwoniącego?". - "Nie!" - i rzucił słuchawką. Zadzwoniłem do niego
> ponownie: "nie słyszałeś o tym programie dlatego, że jesteś zwyczajnym
> ch**em!". Kilka dni później, kiedy na parkingu przed supermarketem
> próbowałem zająć ostatnie wolne miejsce, jaki? dresiarz w BMW bezczelnie
> zajechał mi drogę i wepchnął się na moje miejsce. Wkurzyłem się
> nielicho. Na beemce była kartka "na sprzedaż" i numer telefonu.
> Zanotowałem go skrupulatnie. Wieczorem zadzwoniłem.
> - "Halo, czy to pan ma beemkę do sprzedania?"
> - "Tak."
> - "A gdzie można ją obejrzeć?"
> - "Stoi na podwórzu domu przy Leśnej 23."
> - "A kiedy pana można złapać w domu?"
> - "No tak od 17.00 już raczej jestem."
> Zapisałem numer dresiarza na żółtej karteczce, tuż poniżej numeru
> faceta, do którego miałem zwyczaj poprzednio dzwonić. Teraz miałem dwóch
> dupków, na których mogłem się wyżyć. Ale po kilku dniach wydzwaniania do
> nich poczułem, że nie było to już takie podniecające, jak na początku...
> Wpadłem na zupełnie inny pomysł... Zadzwoniłem do tego pierwszegofaceta.
> - Halo! - rzucił jak zwykle.
> - Ty ch**u! - krzyknąłem, ale tym razem nie odłożyłem słuchawki.- Jesteś
> tam jeszcze?
> - Jestem! - krzyknął. - Jestem, pieprzony palancie! Nie wiem, kim
> jesteś, ale chciałbym cię dostać w swoje ręce! Gnoju pier****ny!
> Powiedz, gdzie mieszkasz, to zaraz pojadę i ci rozjebię ten oblany ryj!
> - Tak? No to mieszkam przy Leśnej 23... Poznasz po czarnej beemie
> zaparkowanej w podwórzu! Czekam na ciebie, ciemny baranie z lasu!
> Facet rzucił słuchawką, a ja natychmiast wykręciłem numer dresiarza.
> - Halo, to ty, pedale? Dzwonię do ciebie, bo mam ochotę w końcu ci
> srutututu! Jak masz jaja to wyjdź przed dom, zaraz u ciebie,
> ku***no, będę!
> W chwilę potem zadzwoniłem na policję, informując o bójce w okolicach
> Leśnej 23, oraz do telewizji regionalnej, wspominając co? o porachunkach
> gangsterów. Na koniec podjechałem samochodem w okolice Leśnej i
> patrzyłem z dala na dwóch dupków, bijących się w światłach dwóch
> radiowozów i reflektorów ekipy telewizyjnej...
>
> Warto by spróbować ... :twisted:

BLADE - Nie Paź 01, 2006 21:12

Opowiastka z morałem...

Było to daleko stąd na pewnej farmie. Któregoś dnia osioł
farmera wpadł do głębokiej studni. Zwierzę krzyczało żałośnie
godzinami, podczas gdy farmer zastanawiał się, co zrobić.
W końcu farmer zdecydował. Zwierzę było stare a studnię
i tak trzeba było zasypać. Nie warto było wyciągać z niej osła.

Zwołał wszystkich swoich sąsiadów do pomocy. Wzięli łopaty
i zaczęli zasypywać studnię śmieciami i ziemią. Z początku
osioł zorientował się, co się dzieje i zaczął krzyczeć
przerażony. Nagle, ku zdumieniu wszystkich, osioł uspokoił
się. Kilka łopat później farmer zajrzał do studni. Zdumiał
się tym, co zobaczył. Za każdym razem, gdy kolejna porcja
śmieci spadała na ośli grzbiet, ten robił coś niesamowitego.
Otrząsał się i wspinał o krok ku górze. W miarę, jak sąsiedzi
farmera sypali śmieci i ziemię na zwierzę, ono otrzepywało
się i wspinało o kolejny krok. Niebawem wszyscy ze zdumieniem
zobaczyli, jak osioł przeskakuje krawędź studni i szczęśliwy,
oddala się truchtem!

Życie będzie zasypywać cię śmieciami, każdym rodzajem brudów.
Sposób, aby wydostać się z dołka, to otrząsnąć się i iść w górę.


Każdy z naszych kłopotów to jeden stopień ku wolności...

JanuszKu - Pon Paź 02, 2006 20:06

...oto kilka świńskich wierszyków, piosenek...

Poprzez łąki poprzez pola
idzie sobie Ala, Ola
A za nimi cała klasa
Ciągnie Asa za Ku**sa


Uszal to down
wyglada jak clown
ma cztery zeby
i jedzie mu z geby .


Jedzie Sandra na nocniku 120 na liczniku .


Idzie pająk po futrynie
dokąd idziesz skur****nie
Bo tam w kącie leży mucha
Właśnie idę ją wyru***ać


Jestem inny, mamo, tato
Czy dostanę w morde za to?
Mózg mam jakiś opuchnięty
Chyba jestem pier****ęty


Julian farme dostal dzis ija ija o
Na tej farmie siedzial mis ija ija o
Mis nie lubil juliana ija ija o
Wiec oderwal mu jaja ija ija o
Julian bez nich chodzil juz ija ija o
Beczac trafil na kszak roz ija ija o
Jaja na trawie byly ija ija o
Ale wkrotce sie zmyly ija ija o
Wkoncu szlag go trafil dzis ija ija o
Bardzi sie ucieszyl mis ija ija o


Dziadek z babką , żyli w zgodzie
Postawili dom na lodzie
Przyszła wiosna
Lód się stopił
Dziadek z babką się utopił


Deszczyk pada, nagle słońce świeci,
ludzie patrzcie, z dachu gówno leci,
ludzie patrzcie, z dachu gówno leci.
Nie uciekaj, mój przyjacielu,
gówno w ciebie trafi, jak nas wielu,
gówno w ciebie trafi, jak nas wielu


ence pence ch**j ci w ręce


Mam trzy latka, trzy i pół,
Sięgam głową ponad stół,
Mam fartuszek z myszką micki
I wpier***lam narkotyki


Dziak stówe, babka stówe
i kupili motorówe,
dziadek siadł babka siadła,
dziadek pierdnął babka spadła


Pada deszczyk pada...
pada sobie równo...
raz spadnie se na kwiatek...
drugi raz na gówno.


C.D.N. -> ...za jakiś czas...

dday - Pon Paź 02, 2006 20:48

JanuszKu napisał/a:

Mam trzy latka, trzy i pół,
Sięgam głową ponad stół,
Mam fartuszek z myszką micki
I wpier***lam narkotyki

Mam trzy latka, trzy i pół,
Sięgam chu**m ponad stół,
Ja perd**e to przedszkole i perd**e panią Ole ;)
mame, tate też perd**e :-P
tylko jeża nie perd**e bo skur***yn mocko kole,
ale gdy go ogolimy, jego też wypierd**imy :rotfl:

pozdr :ok:

lukesk - Pon Paź 02, 2006 21:35

Przychodzi Renata Beger do siedziby PiS i spotyka Lipińskiego.

- O to Pani Renata Beger. Co Pani tu robi?

- Przyszłam reklamować wasz nowy rząd.

- A powie Pani, że załatwiamy stołki?

- A załatwiacie?

- załatwiamy!.

- Załatwiają!

- I miejsca na listach wyborczych dla rodziny.

- A załatwiacie?

- Załatwiamy.

- Załatwiają!

- I weksle spłacamy.

- I weksle spłacają! Prawo i Sprawiedliwość. Jak mówią tak robią!

Fred - Sro Paź 04, 2006 20:36

Przychodzi blondynka do sex-shopu:
- Dzien dobry. Chcialabym kupic sobie wibrator.
- Prosze sobie wybrac - tam mamy cala kolekcje.
- Juz wybralam. Poprosze ten czerwony po lewej.
- Przykro mi, prosze pani, ale wibratory sa OD GASNICY W PRAWO.

dday - Pią Paź 06, 2006 21:27

ŻYCIOWE PRAWDY:

Sraczka jest paradoksem, Bo często i rzadko.

Życie jest jak transwestyta - niby pięknie, ładnie... A tu ch*j...

Pesymista widzi ciemny tunel, Optymista widzi światełko w tunelu, Realista widzi pociąg, A maszynista widzi 3 debili na torach.

Wszyscy powinni lokować pieniądze w alkoholu - jest zdecydowanie najlepiej oprocentowany.

Telewizja kłamie, prasa kłamie, radio kłamie, ksiądz kłamie, cyganka prawdę ci powie!

"Dziś została spacyfikowana przez policję manifestacja masochistów. Jeszcze nigdy obie strony nie miały tyle frajdy z pałowania"

Fred - Pon Paź 09, 2006 10:32

Pilot samolotu po wygłoszeniu standardowego komunikatu zapomniał wyłączyć
mikrofon i pasażerowie słyszą jego rozmowę z drugim pilotem:
-No to teraz włączamy autopilota, najpierw kawa, a potem, jak zwykle zerżniemy stewardessę?
Stewardessa biegnie w stronę kabiny pilotów, żeby im o mikrofonie
powiedzieć, a to nagle sru - nosem o podłogę, bo jakiś dziadek jej nogę
podłożył i mówi:
-Nie słyszałaś? Najpierw kawa!

BLADE - Pon Paź 16, 2006 10:38

List od użytkowniczki komputera:

Dzień dobry, chcę skopiować film na dyskietkę gdy dam
kopiuj pojawia mi się komunikat, że na dysku A nie
ma wystarczająco miejsca. Potem daje "skopiuj skrót"
i wtedy mi się film mieści na dyskietce. Problem jednak
powstaje gdy chcę go uruchomić na innym komputerze
dlatego, że pojawia mi się komunikat "skrót nie
został znaleziony", równocześnie na moim komputerze
ten film normalnie uruchamiam. Co z tym mogę zrobić?

Odpowiedź:

Droga użytkowniczko, do swojej torebki nie zmieści
Pani swojego futra. Karteczka z tym, że futro ma Pani
w szafie, do torebki się jednak zmieści. Tak więc
dopóki jest Pani w domu a przeczyta Pani karteczkę
z torebki, że futro jest w szafie, bez problemu je
Pani tam znajdzie. Gorzej gdy, będąc u przyjaciółki
wyciągnie Pani karteczkę z torebki i przeczyta, że
w szafie ma Pani futro. W szafie u przyjaciółki może
Pani długo szukać, ale tego futra tam Pani na pewno
nie znajdzie. Jeszcze podpowiedź:

torebka = dyskietka
futro = film
karteczka = skrót
szafa = komputer
mól w szafie = wirus komputerowy
sąsiad w szafie = hacker

dday - Pon Paź 16, 2006 23:20

Jak pijemy :fox:

Anorektyk - nie zagryza.
Astronom - ma zaćmienia.
Członkinie Koła Gospodyń Wiejskich - pija, tańczą i haftują.
Egzorcysta - pije duszkiem.
Grabarz - pije na umarł.
Higienistka - pije tylko czysta.
Ichtiolog - pije pod śledzika.
Kamerzysta - pije, aż mu się film urwie.
Ksiądz - pije na amen.
Laborant - pije, aż zobaczy białe myszki.
Lekarz - pije na zdrowie!
Matematyk - pije na potęgę
Ornitolog - pije na sępa.
Pediatra - po maluchu!
Perfekcjonista - raz, a dobrze.
Pilot - nawala się jak messerschmit.
Syndyk - pije do upadłego.
Tenisista - pije setami.
Wampir - daje w szyję
Wędkarz - zalewa robaka
:he:

BarNeY - Wto Paź 17, 2006 20:19

Miś z zającem chodzili razem na imprezy.
Zając jak się nawalił zawsze wyzywał misia i jego rodzine. Za co dostawał soczysty łomot.
Po kilku takich imprezach zając budzi się rano cały poobijany i mówi do misia:
- Słuchaj stary ja wiem, że jak sie napije to wyzywam Ciebie i Twoją rodzine ale no ja nad tym nie panuje. Dlatego musisz przestać mnie za to bić. A ja się będę powstrzymywał.
Miś powiedział, że nie będzie już bił zająca.
Po kilku tygodniach poszli znowu na impreze. Zająć budzi się rano cały poobijany, uszka naderwane, nos połamany. Rozgląda się i mówi do misia:
- Misiu k***rwa obiecałeś, że nie będziesz mnie bił a tu ledwo żyje.
Miś na to:
- Zając jak mnie obrażałeś wytrzymałem, jak obrażałeś moją dziewczyne wytrzymałem, jak jechałeś po moich rodzicach wszyscy mnie trzymali ale wytrzymałem. Ale jak k***rwa wysrałeś się na łóżko, wsadziłeś w gówno 3 zapałki i powiedziałeś, że jeżyk śpi znami, nie wytrzymałem






Wiecie czym różni się nauczycielka od nauczyciela?
Nauczycielka drapie się po przerwie, a nauczyciel po dzwonku.






Trzy cudy świata:
1. Ch***j nie ma nóg, a stoi.
2. P***zda jest mokra, a nie rdzewieje.
3. Świat jest okrągły, a ludzie jebią się po kątach.

BLADE - Nie Paź 22, 2006 17:58

Na przejeździe kolejowym w Szczecin-Dąbie w oczekiwaniu
na podniesienie szlabanu ustawiła się kolejka oczekujących;
1. Motocyklista.
2. Zaprzęg konny.
3. Samochód marki Syrenka.

Z niewyjaśnionego powodu koń ugryzł motocyklistę w ramię.
Motocyklista broniąc się strzelił konia w pysk. Koń stanął
dęba i cofnął się z wozem do tyłu. Dyszel wystający z tyłu
wozu wbił się w chłodnicę Syrenki, której właściciel widząc
co się stało ruszył z łapami do woźnicy. To samo zrobił
motocyklista żądny zemsty za ugryzienie przez konia
i zniszczoną kurtkę. Woźnica zaczął odpierać ataki
rozjuszonych przeciwników lejąc ich batem.

Łoooo... żesz Ty !!

Przechodziła tamtędy babcia z kozą na postronku. Aby
lepiej widzieć wydarzenia przywiązała postronek do szlabanu
i podeszła oglądać to kino. W tym czasie pociąg przejechał,
a dróżnik podniósł szlaban. Biedna koza...

Nawet "Kurier Szczeciński" o tym napisał pod tytułem:
" Koń zawinił, a kozę powiesili"...

Fred - Pon Paź 23, 2006 16:27

Po doświadczeniu kłopotów z komputerem, nieznany użytkownik, zadzwonił
do serwisu technicznego:
Technik: Witam. W czym moge pomóc?
Klient: Z zasilacza mojego komputera unosi sie dym...
Technik: Wygląda na to, że potrzebuje pan nowego zasilacza do komputera...
Klient: Nie, wcale nie! To trzeba tylko zmienić coś w plikach
startowych...
Technik: Proszę pana, to co pan opisał, to zepsuty zasilacz. Musi go pan wymienić...
Klient: W żadnym wypadku! Ktoś mi powiedział, że to wystarczy tylko zmienić pliki startowe, żeby się pozbyć tego problemu! Niech mi pan tylko poda właściwe komendy...
Przez następnych 10 minut, pomimo wysiłków technika w wyjaśnieniu problemu i jego rozwiązania, klient uparcie twierdził, że to on ma racje. W końcu zirytowany technik powiedział...
Technik: Przepraszam. Zwykle nie mówimy o tym naszym klientom, ale jest taka nieudokumentowana komenda w DOS'ie, która załatwia ten problem...
Klient: Wiedziałem
Technik: Proszę tylko dodać linię "LOAD BEZDYMU.COM" na końcu
pańskiego pliku CONFIG.SYS, i wszystko powinno zacząć działać. Proszę zadzwonić i powiedzieć jak poszło...
Dziesięć minut pózniej, klient oddzwonił...
Klient: Nie zadziałało. Z zasilacza ciągle unosi się dym...
Technik: Której wersji DOS'a pan używa?
Klient: MS-DOS 6.22...
Technik: No, to tu leży problem. Ta wersja DOS'a nie obsługuje komendy BEZDYMU. Musi się pan skontaktować z Microsoft'em i zapytać ich o łatę na system. Prosze zadzwonić i powiedzieć jak panu poszło...
Po około godzinie, telefon znowu zadzwonił...
Klient: Będe potrzebował nowego zasilacza...
Technik: Jak pan do tego doszedł?
Klient: No więc, zadzwoniłem do Microsoft'u i powtórzyłem ich technikowi to co, pan mi powiedział, a on zaczął mnie wypytywać o wytwórcę zasilacza...
Technik: I co panu powiedział?
Klient: Że mój zasilacz nie jest kompatybilny z komendą BEZDYMU...

Ronneby - Pon Paź 23, 2006 23:35

Wydarzyło się pewnego razu, że uczeń Mistrza Kung-Fu przeszedł
z powodzeniem nauki wstępne i przystapił do Ostatecznej Próby.
Rzekł mu wtedy Mistrz:
- Stań na placu przed światynią i przepołów gołymi rękami deskę,
którą ujrzysz opartą o kamienie.
Poszedł tedy uczeń i ujrzał ledwo ociosana kłodę twardego drewna.
Nie ulekł się jednak i goła dłonia uderzył w nią tak mocno, że
pękła i dwie połówki spadły na ziemię.
- Dobrze wykonałeś zadanie - rzekł Mistrz - Teraz czeka cię drugi
sprawdzian. Pójdziesz ze mną do gospody w miescie. Poszli tedy
do gospody, gdzie ujrzeli dwóch złoczyńców bijacych niewinnego
kupca.
- Czyń co trzeba - rozkazał Mistrz.
Rzucił się tedy uczeń w wir walki i wnet wyleciał za drzwi z
podbitym okiem i bez zębów. Wrócił też zaraz w niesławie do domu,
a zgromadzonej przy stole rodzinie rzekł:
- To samo co rok temu. Plac poszedł dobrze, ale srutututu mnie
na miescie.

molu - Sro Paź 25, 2006 15:12

- Odwróć się i zdejmij majtki!
- Nie, Leszek, nie chcę w dupę!
- Nie bój się, Sylwia, to nie boli.
- A Ksenia mówiła, że boli!
- Ksenia się wierciła, nie mogłem trafić to i może zabolało.
- Leszek... wstydzę się...
- Sylwia, znamy się przecież do lat... Przecież nie możesz się mnie wstydzić, Sylwia!
- To... to... to zamknij oczy, Leszek!
- qarwa, jak zamknę, to nie trafię!
- Leszek, to weź jakoś... inaczej!
- Inaczej... inaczej! Otwórz usta! Weź do buzi, łyknij! Dobrze... A teraz idź do poczekalni i powiedz, żeby weszła następna... Pierdzielone baby, jak się one tej szczepionki od grypy boją! Tylko: ‘tabletka’ i ‘tabletka’.

osimek1 - Sob Lis 04, 2006 14:57

Szkola. Bal maskowy. Zabawa na calego. Dzieci poprzebierane. Wsrod nich przechadza sie wychowawczyni i probuje odgadnac kto za kogo sie przebral. Podchodzi do Malgosi i mowi:
- Oooo... Malgosiu widze ze przebralas sie za krolewne.
- Tak prosze Pani
Idzie dalej.
- O a Piotrus Ty pewnie jestes Zorro?
- Zgadla Pani.
I tak sytuacja sie powtarza az przychodzi kolej na Jasia. Chlopak nie wiedzial za co ma sie przebrac to napchal do buzi pelno majonezu, pomalowal twarz na czerwono i stoi na sali z nadetymi policzkami.
- Hmmm... - zastanawia sie pani - No nie wiem Jasiu, za co Ty sie mogles przebrac?
A Jasiu uderza dlonmi w policzki i mowi:
- Za pryszcza!



Jasio u spowiedzi:
- Prosze ksiedza, uprawialem seks oralny.
- Z kim? To ciezki grzech.
- Nie moge powiedziec.
- Moze z Kryska od Zarebow?
- Nie.
- A moze z Kaska od Kowali?
- Nie.
-Bo rozgrzeszenia nie dostaniesz!
- Nie moge, prosze ksiedza.
- Idz! Nie dam Ci rozgrzeszenia.
Wychodzi chlopak z kosciola, czekaja na niego kumple:
- I co?
- Pare namiarow mam!



Jak Krolewna Sniezka podzieli jablko miedzy 7 krasnoludkow?
Sama zje i wszystkim da.


Trzy resorty dla Ligi, co ich Roman wiedzie
Siedem dla Samoobrony, z Andrzejem na przedzie
Dziewiec dla PiSu, pod wodza Kaczora
Jeden dla wladcy - Ojca Dyrektora


Jestes glodny? Zadzwon na policje i popros o posilki.

JanuszKu - Nie Lis 05, 2006 09:47

Pewnego dnia w rajskim ogrodzie Ewa
zwraca się do Boga.
- Mam problem.
- Słucham, o co chodzi?
- Ja wiem, ze dzięki tobie istnieję i w ogóle i mam ten przepiękny ogród,
zwierzęta, tego zabawnego węża, ale weź, nie jestem szczęśliwa.
- Dlaczego?
- Nudzi mi się.. i rzygam już tymi jabłkami.
- Dobrze, w takim razie stworzę ci mężczyznę.
- Co to jest mężczyzna?
- Mężczyzna będzie WADLIWYM stworzeniem.
Mającym WIELE złych cech.
Będzie kłamał i oszukiwał.
Będzie próżny.
Będzie wyglądał głupio, kiedy się podnieci, ale odtąd nie będziesz narzekać.
Stworzę go w taki sposób, aby dostarczał ci fizycznej satysfakcji.
Będzie zabawiał się walką lub kopaniem piłki. Będzie lubił polować i zabijać.
Ale będzie też bardzo nierozsądny i kompletnie pozbawiony sprytu,
dlatego będzie potrzebował twojej rady by unikać kłopotów.
- Dobrze... - powiedziała Ewa - tylko gdzie jest kruczek?
- No więc dam ci go pod jednym warunkiem...
- Jakim?
- Ponieważ będzie on
DUMNY
AROGANCKI
I EGOCENTRYCZNY
SUCHARUS


wiecie dlaczego dziewczyny wychodzą za mąż?
- gdyz wibrator nie umie skosić trawnika


Pewien facet przyjeżdża do obcego miasta i zatrzymuje się w podrzędnym hotelu. Ponieważ w pokoju nie ma telewizora, a koleś nie zabrał z sobą nic do czytania, zaczyna przeglądać Biblię leżącą na stoliku nocnym. W pewnym momencie, przeczytawszy coś w Piśmie, chwyta za słuchawkę i dzwoni na recepcję. Zaczyna czarować recepcjonistkę, przekonuje ją, żeby przyszła do niego do pokoju, szepcze jej namiętne słówka, aż w końcu udaje mu się.
Po kilku chwilach w jego pokoju zjawia się dziewczyna. Bez zbędnych słów przystępują do dzieła. Po godzinie szalonego seksu oboje leżą w łóżku i palą papierosa. Recepcjonistka odzywa się:
- Kto by pomyślał?! Ja z gościem hotelowym...
Na co facet odpowiada:
- W Biblii tak napisano.
- Co?!?! W Biblii?! Gdzie?! W którym miejscu?!
- No tutaj, na drugiej stronie okładki. Wyraźnie stoi: "Recepcjonistka to puszczalska ździra".


- Nauczycielka prosi Jasia:
- Jasiu wytrzyj tablice
- Nie
- Jasiu wytrzyj
- No dobra. Ale gdzie jest szmatka?
- Poszukaj gdzieś w szafce
- Przez ten czas nauczycielka pyta się dzieci:
- Kochane dzieci co byscie napisali na moim grobie gdybym umarła?
A Jasiu znalazł szmatę i mówi:
- Tu leży ta szmata!


Jest lekcja. Pani bawi się z dziećmi w zgadywanki. Dzieci zadają Pani zagadki, a Pani stara się odpowiedzieć, w miarę swych (skromnych) możliwości. Przychodzi kolej na Jasia. Jaś wstaje i pyta:
- Co to jest: długi, czerwony i często staje?
Pani zaczerwieniona na buzi woła:
- Jasiu, jak ty możesz takie świństwa...
A Jaś na to radośnie:
- To autobus, proszę Pani, ale podoba mi się Pani tok myślenia!


Przychodzi facet do dentysty i pyta , ile będzie kosztowało wyrwanie zęba mądrości.
- 200 złotych
- To śmieszne, za drogo!
- Mogę oszczędzić na znieczuleniu i wyrwać go za 120!
- A nie można taniej? To wciąż za dużo.
- Za 50 złotych mogę go wyrwać po prostu obcęgami. Co pan na to?
- A nie da się taniej?
- No cóż, za 10 zł, bez znieczulenia, obcęgami, w ramach praktyki może to zrobić student.
- Wspaniale, cudownie. Proszę zapisać żonę na
czwartek!


- Odwróć się i zdejmij majtki!
- Nie, Leszek, nie chcę w dupę!
- Nie bój się, Sylwia, to nie boli.
- A Ksenia mówiła, że boli!
- Ksenia się wierciła, nie mogłem trafić to i może zabolało.
- Leszek... wstydzę się...
- Sylwia, znamy się przecież do lat... Przecież nie możesz się mnie wstydzić, Sylwia!
- To... to... to zamknij oczy, Leszek!
- Ku...a jak zamknę, to nie trafię!
- Leszek, to weź jakoś... inaczej!
- Inaczej... inaczej! Otwórz usta! Weź do buzi, łyknij! Dobrze....
A teraz idź do poczekalni i powiedz, żeby weszła następna. Pierdzielone baby, jak się one tej szczepionki od grypy boją! Tylko: ‘tabletka’ i ‘tabletka’.


Jasiu wraca do domu cały podrapany: ręce, twarz, nogi... Mama się go pyta:
- Synku, co się stało?!
- Jechałem na rowerku i się wywróciłem.
- Ale przecież rowerek stoi w garażu i ma zepsute siodełko...
- No, ale to był rowerek pożyczony.
- I jak to się stało?
- Wjechałem na żwir i wpadłem w poślizg.
- Ale przecież dzisiaj rano widziałam, że wylali pod naszym blokiem
asfalt, tam nie ma żwiru!
- No tak, ale jak objeżdżałem to wpadłem w krzaki i się porysowałem.
- Kochanie przecież krzaki wycięli wczoraj wieczorem...
Na to Jasiu krzyczy:
- TO JEST MÓJ KOTEK I BĘDĘ GO RUCHAł KIEDY MI SIĘ SPODOBA!



Przychodzi rycerz do giermka z całą gębą zakrwawioną. Giermek pyta:
- Panie! To od miecza?
- Nie, od pochwy...



Wchodzi facet do domu i widzi, jak pakuje się jego dziewczyna.
- Co robisz kochanie?
- Odchodzę od ciebie.
- Ale dlaczego???
- Bo jesteś pedofilem!!
- Mocne słowa, jak na ośmiolatkę.



Dzwonek do drzwi, otwiera kobieta, widzi faceta i dwie trumny.
- To pomyłka.
- Żadna pomyłka, dzieci z kolonii przywiozłem.


- Panie doktorze mój mąż ma problemy w łóżku, mógłby pan coś zrobić żeby znowu był jak byczek?
- Proszę się rozebrać
- Rozebrać?
- Tak, zaczniemy od rogów


Pacjent wchodzi do gabinetu, a lekarz:
- Proszę stanąć przy oknie i wytknąć język.
- Ale dlaczego?
- Aaa... Bo nie lubię tej baby, co mieszka naprzeciwko


Przychodzi baba do lekarza z pługiem w plecach, a lekarz mówi:
- Orzesz ku*wa!


--- moj maz jest ak Mercedes - z klasa - mowi pierwsza zona.
--- moj jest jak Porsche - zrywny i narowisty - mowi druga
--- a moj jak Polonez - bez ssania nie zaskoczy mowi trzecia...


Noc poślubna, pani młoda w łóżeczku, śliczna, pachnąca, podniecona, atmosfera....
A pan młody kręci się przy oknie, wyglądając co chwila za okno.
Pani młoda: - Kochanie, czy coś nie tak, czekasz na coś?
Pan młody na to: - Uhmm... koledzy mówili, że to będzie taka piękna noc, a tu chmury, księżyca nie widać, no i ciagle pada i pada...!


W USA jakiś czas temu w pewnym małym miasteczku coroczne zebranie sekty.
Wielebny wita wszystkich.
-bardzo się cieszę, że jak co roku przybyliście tak tłumnie na nasze spotkanie, cieszę się także -że widzę dużo nowych twarzy braci i sióstr. Dzisiaj porozmawiamy o św.Weronice.
Żeby przybliżyć Wam postać tej św .posłużę się przykładem .Otóż zwrócicie uwagę-w pierwszy rzędzie siedzi doskonale nam wszystkim znana Lady Mary. Wszyscy wiemy jakim jest dobrym i szlachetnym człowiekiem. Wiemy również, że to na niej możemy zawsze polegać w każdej sytuacji, ona zawsze każdemu pomoże .A jej dobre uczynki są po prostu niezliczone. To teraz-żeby porównać naszą przewspaniałą Lady Mary z św.Weroniką
to Lady Mary przy niej to…………. po prostu dziwka.


Pali sie biurowiec. Strażacy ratują co się da. Chodzą po pokojach,
wyciągaja zaczadzonych. W końcu biurowiec uratowany, chwila spokoju.
Komendant nie może doliczyć się jednego strażaka. Chodzi po pokojach, szuka. Wreszcie w jednym pokoju widzi jak jego strażak dyma faceta.
- CO ROBISZ??!?? - pyta zdegustowany
- Reanimuje go panie Komendancie.
- Reanimujesz????? To trzeba usta-usta, a nie tak.
- Od usta-usta to się wszystko zaczęło, szefie.


W jednej ze specjalistycznych klinik w Moskwie spotyka się dwóch chorych. Jak to w szpitalu - opowiadają o swoich przypadłościach:
- A Pan tu, z jakiego powodu?
- Hmmm... Mam taki mały problem... Całe życie pracowałem jako aktor... w erotycznych filmach...
- Co mi tu Pan w bawełnę owijasz! W pornolach się pracowało, tak?
- Taaa... Mam teraz taki kompleks... Dopóki kamery nie zobaczę, to mi nie staje... Ale jak jest kamera to od razu jestem gotowy!!!
- Patrz Pan! Ja także!!!
- Pan też z branży? Także w pornolach? Taka mi się Pańska twarz znajoma wydawała... Gdzie Pan występował? W "Gorących wargach" może?
- Nie... Całe życie byłem hydraulikiem.
- No to jaki masz Pan problem? Jakiś kompleks?
- I tak Pan nie zrozumiesz... Jako hydraulik ciągle rury przepychałem...
- No i co z tego?
- Jak to co? Dopóki fontanny gó*na nie zobaczę - nie mogę!!!


Mężczyzna zarezerwował hotel na schadzkę z kochanką. Leżą w łóżku, facio zabiera się do dzieła ale przyjaciółka odwraca się do ściany i prosi:
- Kochanie, nie teraz. Bardzo źle się czuję, muszę się wyspać. Odłóżmy bara-bara do jutra, co?
Co miał począć - odłożył co trzeba do jutra.
Ale niestety przyjaciółka nie mogła zasnąć, bo zza ściany dobiegały bardzo głośne odgłosy orgii. Po pół godzinie facio nie wytrzymał, puka w ścianę i wykrzykuje:
- Hej, Wy Tam!!! Zróbcie sobie przerwę, zapalcie sobie papierocha a w tym czasie moja kobieta zaśnie!
Zza ściany:
- Proszę bardzo, proszę bardzo...
Hałas ucichł, kochankowie zasnęli, rano się obudzili i zaczęło się: z przodu i z tyłu, ohy i ahy, 69 i 71, anal i oral, orgazmy co chwilę - pełna ekstaza. Nagle zza ściany:
- Hej, Wy tam!!! Przysługa za przysługę! Zróbcie sobie przerwę, zapalcie sobie papierocha. A ja w tym czasie zapnę spodnie...


Blondynka umarła i idzie se do nieba. Piotr zatrzymuje ją u bram raju i mówi :
- Córko, duszyczek u nas full. Wiem że nie grzeszyłaś ale musisz przejść eliminacje. Odpowiesz na pytanie wejdziesz, nie - idziesz do piekła.
- Rozumiem, prosze pytać
- Jak ma na imię Bóg?
- Hehehe proste: Święćsię!
Tu Piotrowi szczęka opadła
- Że jak ??
- No przecież w modlitwie jest wyraźnie : Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje


Chłop miał 200 kur i ani jednego koguta. Poszedł do sąsiada, kupić tak ze
trzy na początek.
A sąsiad na to:
- Ale po co trzy? Słuchaj stary - ja ci sprzedam Kazia. Kazio to jest taki
kogut, że ci te wszystkie 200 kur spoko obsłuży.
OK, po trzeciej wódce dobili targu, chłop wrócił z Kaziem do gospodarstwa,
wypuścił go z klatki i mówi:
- Słuchaj Kaziu - to jest teraz twoje gospodarstwo, 200 kur na ciebie czeka,
wyluzuj się, jesteś tu jedynym kogutem, nie ma co się spieszyć, tylko mi się
nie zmarnuj - kupę kasy za Ciebie dałem.
Ledwo skończył mówić, SRU! Kaziu wpadł do kurnika. Przeleciał wszystkie
kury kilka razy, tylko pierze leciało. SRU! Poleciał do budynku obok gdzie
były kaczki - to samo. Chłop krzyczy, próbuje go hamować. Ale gdzie tam!
SRU! Poszedł Kazio za stadem gęsi i zniknął w oddali.
Rano chłop wstaje, patrzy - leży Kaziu na podwórku, kompletna padlina. Nad
nim krążą sępy. Podbiega i krzyczy:
- A widzisz Kaziu, mówiłem Ci, daj spokój, tyle kasy w błoto...
A kaziu otwiera jedno oko i syczy przez zaciśnięty dziób:
- Cśśś, spie*dalaj, bo mi sępy płoszysz...


W życiu nie uwierzę, że za komuny na półkach był tylko
ocet i olej... Może w jakichś małych sklepach, ale w
Carrefourze????


- Co może być gorszego od kamyczka w bucie?
- Ziarenko piasku w prezerwatywie.


- światem rządzi miłość. Ja na przykład kocham wypić.


- Sąsiedzie, czemu pańska żona tak w nocy płakała? Czyżby pan
się z nią źle obszedł?
- Wręcz przeciwnie, obszedłem się bez niej!


W sprzedaży pojawiły się prezerwatywy o smaku mentolowym i
eukaliptusowym.
Zalecane szczególnie dla kobiet chorych na gardło.


Adam i Ewa spacerują po raju
- Adam, kochasz mnie?
- A co tu robić...


Dla mężczyzny rozebrać i nie wydymać, to jak dla kobiety
przymierzyć i nie kupić.


W barze siedzi młody mężczyzna i dziewczyna.
- Koleżanka się spieszy? - zagaduje mężczyzna.
- Nie, koleżanka się nie spieszy - przekornie odpowiada
dziewczyna.
- Koleżanka napije się kawy?
- Tak, napiję się kawy...
- Koleżanka wolna?
- Nie, mężatka...
- Mężatka? A koleżnka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że
została zgwałcona w barze?
- Tak, koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że ją zgwałcili 10 razy.
- 10 razy???!!!
- Kolega się spieszy?


- Dzisiaj rano jechałem jak zwykle do pracy Trasą Łazienkowska. Przede
mną, lewym pasem nowiusieńkim BMW jechała blondynka... Przy prędkości 130 km/h.... siedziała z twarzą tuż przy lusterku i... malowała sobie rzęsy. Ledwie na moment odwróciłem głowę, a kiedy spojrzałem znowu na BMW oczywiście okazało się, że blondynka (wciąż zajęta makijażem!!!) już jest połowa auta na moim pasie! I chociaż jestem naprawdę twardym facetem, to tak się przestraszyłem, że i golarka i kanapka wypadły mi z rąk. Kiedy próbowałem kolanami opanować kierownice tak, aby wrócić na swój pas ruchu komórka wyleciała mi akurat prosto do kubka z gorącą kawą, który trzymałem między nogami. Kawa naturalnie się wylała, poparzyła moja męskość, zrujnowała mój telefon i przerwała bardzo ważną rozmowę!!! Jak ja, ku...a nie na widzę kobiet za kierownica.....


Jasio kopie dól w ogródku. Zaciekawiony sasiad pyta:
- Co robisz??
- Kopie grób dla mojej zlotej rybki.
- Ale czemu taki duzy?
- Bo jest w twoim srutututu kocie!


80-latek chce się kochać z żoną.
- Ale tylko z prezerwatywą - zaznacza żona.
- Przecież w twoim wieku nie grozi Ci ciąża - przekonuje mąż.
- Ale salmonella od starych jaj


Kawał wędkarski:
Biorą?
Nie bardzo...
Złapał pan coś?
Jednego.
I co pan z nim zrobił?
Wrzuciłem do wody.
Duży był?
Taki jak pan i też mnie wkurwiał.


Synku, jesteś taki niegrzeczny, weź przykład z tatusia
mama, ale tata siedzi w więzieniu...
tak, ale niedługo wyjdzie za dobre sprawowanie!


Morze Północne, lodowaty wicher duje jak cholera. Na
pokładzie statku stoi dwóch marynarzy.
W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki?
Od czasu nieszczęśliwego wypadku już ich nie noszę.
Jakiego nieszczęśliwego wypadku??
Kumpel zapraszał na wódkę, a ja nie słyszałem...


Parka w łóżku: On do niej:
Kochanie moze dzisiaj na jeźdźca?
Jaki najeźdźca??
Germański ch...a oprawca!!


Prosty człowiek, pierwszy raz w szpitalu, operacja, ścisła
dieta, kroplówka trzy dni, potem kleik - dopadł go straszny głód.
Wchodzipielęgniarka i pyta:
Podać Panu kaczkę?
O tak, kochaniutka i od hoooja frytek!


Gierek odwiedza dom wariatów. Dyrektor zaprasza go na rozmowę z pacjentami, którzy są już wyleczeni i wkrótce mają wyjść do domu. Gość wchodzi do sali, w której siedzi kilka osób i przedstawia się:
- Jestem Edward Gierek, I sekretarz KC PZPR.
Po chwili odzwa sie jeden z pacjentów:
- Nie przejmuj się chłopie, jak ja tu przychodzłem, to byłem Napoleonem


W ramach podziału funduszy unijnych obiecano po 10000 złotych każdemu posłowi, który zagłosuje za zaostrzeniem ustawy antykorupcyjnej


Podczas propagandowej trasy przez Polskę prezydent Kaczyński odwiedza pewną szkołę, aby wyjaśnić dzieciom swoją politykę. Uczniowie też mogą zadawać pytania. Pierwszy głos zabiera mały Henio:
-Panie prezydencie, mam 3 pytania:
1.Jak się pan czuje po sfałszowanych wyborach, które rzekomo pan wygrał?
2.Dlaczego bezpodstawnie pańska partia „atakuje” PO?
3.Czy zgadza się pan z tym, co o panu twierdzą Niemcy?
W tej właśnie chwili dzwoni dzwonek. Wszyscy wychodzą z auli. Po powrocie z przerwy prezydent ma dalej odpowiadać na pytania dzieci. Tym razem głos zabiera Grześ:
-Panie prezydencie, mam 5 pytań:1.Jak się pan czuje po sfałszowanych wyborach, które rzekomo pan wygrał?
2.Dlaczego bezpodstawnie pańska partia „atakuje” PO?
3.Czy zgadza się pan z tym, co o panu twierdzą Niemcy?
4.Dlaczego dzwonek na przerwę był 20 minut wcześniej niż zwykle?
5.Gdzie jest Henio?


Jak nazywa się nowy serwis informacyjny w telewizji Trwam?
Odpowiedź: Kwakty (czyt. Kfakty)


Po wielu latach do nieba trafili prezydenci: Putin, Castro i Kaczynski.
Siedza sobie na niebieskiej lace i placza. Pan Bog to dojrzal i pyta o powod ich zalu.
- Nie udalo mi sie do konca stworzyc wielkiej Rosji - powiedzial Putin.
- Nie martw sie, pokazales im droge. Dalej pojda sami...
- Trzymalem narod za morde, nic ode mnie nie mieli - ubolewa Castro.
- Nie martw sie, za rok na Kubie znajda rope i beda mieli dobrobyt - uspokaja Bog.
Nastepnie Bog spojrzal na Kaczynskiego, przysiadl sie i ...
Tez zaplakal.


Przed wyborami zajączek zastanawia się na którą partię ma głosować.
Postanowił zorientować się co na kogo będą głosować inne zwierzątka. Pyta myszkę:
- Myszko, na jaką partię zagłosujasz?
- Na Prawo i Sprawiedliwość. Moja babka żyła z kościoła, moja matka żyła z kościoła i ja też będę z niego żyła. To partia w sam raz dla mnie.
Zajączek pokicał dalej i zobaczył ślimaka.
- Ślimaku, na jaka partię zagłosujesz?
- Na Platformę Obywatelską. Mój dziadek miał własny dom, mój ojciec miał własny dom i ja mam własny dom.
Po chwili zajączek zobaczył hipopotama.
- Hipciu, na jaka partię będziesz głosował?
- Na Samoobronę.
- A dlaczego?
- Mój dziad miał wielką gębę, mój ojciec...


Reklama Romanków!
Nowy baton Romanek! Wyśmienite orzechowe nadzienie oblane w pełnomlecznej czekoladzie rozpali twoje patriotyczne uczucia! Do pełni szczęścia brakuje Ci tylko zdjęcia Romana! Ale nie martw się! W naszym batonie je znajdziesz. W każdym opakowaniu jedno zdjęcie. Zbierz całą kolekcję. m.in. Roman uśmniechnięty, zły oraz podniecony. Nie bądź Kaczor zbieraj Romanki!!!


Kaczyński odwiedza najlepsze gospodarstwo rolne w Polsce. Zwiedza wszystkie budynki, wchodzi do kurnika, w którym są kury, kaczki itp. Dziennikarze się pytają jak mu się podoba a on odpowiada:
- W końcu znalazłem swój prawdziwy dom.


- Dziadku, dziadku, jak to robisz, że nawet dzisiaj wyrywasz najlepsze laski z okolicy? - zapytał wnuczek.
- Nie wiem wnusiu - powiedział dziadek i oblizał się językiem po brwiach.


Katastrofa morska
Po katastrofie dużego promu wycieczkowego na rozrzuconych po oceanie bezludnych wysepkach wylądowali nieliczni rozbitkowie. Los podzielił ich tak, że na kolejnych wyspach wylądowali:
-Dwóch Włochów i jedna Włoszka
-Dwóch Francuzów i jedna Francuzka
-Dwóch Niemców i jedna Niemka
-Dwóch Greków i jedna Greczynka
-Dwóch Anglików i jedna Angielka
-Dwóch Bułgarów i jedna Bułgarka
-Dwóch Japończyków i jedna Japonka
-Dwóch Chińczyków i jedna Chinka
-Dwóch Amerykanów i jedna Amerykanka
-Dwóch Irlandczyków i jedna Irlandka
Miesiąc później zaszły na tych wysepkach następujące wydarzenia:
-Jeden Włoch zabił drugiego w walce o Włoszkę
-Dwaj Francuzi i Francuzka żyją szczęśliwie i tworzą menage-a-trois.
-Dwaj Niemcy wyznaczyli sobie dokładny plan naprzemiennych wizyt u Niemki i przestrzegają go dokładnie.
-Dwaj Grecy śpią ze sobą a Greczynka gotuje i sprząta.
-Dwaj Anglicy czekają, aż ktoś ich przedstawi Angielce.
-Dwaj Bułgarzy popatrzyli na Bułgarke, potem popatrzyli na bezkresny ocean, popatrzyli znowu na Bułgarke, weszli do wody i zaczęli płynąć przed siebie.
-Dwaj Japończycy wysłali faks do Tokio i czekają na instrukcje.
-Dwaj Chińczycy otworzyli aptekę / restaurację / pralnię i zapłodnili Chinkę, by dostarczyła im pracowników.
-Dwaj Amerykanie zastanawiają się nad popełnieniem samobójstwa, ponieważ Amerykanka ciągle skarży się na swoje ciało, mówi o prawdziwej naturze feminizmu, o tym, jak może robić wszystko, co oni mogą robić, skarży się na potrzebę spełnienia, równy podział obowiązków domowych, jak palmy i piasek sprawiają, że wygląda grubo, jak jej ostatni chłopak szanował jej zdanie i traktował ją lepiej niż oni to robią, jak poprawiają się jej kontakty z matką, jakie są podatki i że nie pada.
-Dwaj Irlandczycy podzielili wyspę na cześć północną i południową i zbudowali gorzelnie. Nie pamiętają, co to seks, bo po paru pierwszych litrach kokosowej whisky wszędzie robi się mglisto. Ale są szczęśliwi, bo przynajmniej Anglicy nie mogą się dobrze bawić.


Zając, Wilk i Niedźwiedź siedzą przy wódce w kryjówce niedźwiedzia, nagle przychodzi listonosz i daje dla zająca list. Zając otworzył i mówi- chlopaki dostalem wezwanie na komisje wojskową!
Na to niedźwiedź i Wilk- Kurde stary przeciez Ty nie możesz iść do wojska!, ale mamy na to wytestowany patent, Obetniemy Ci uszy i będzie po sprawie.
-Nie chłopaki, tylko nie moje uszy, jak mnie będzie później widać na polu, to jedyne co mam!
Wilk i niedźwiedź spili królika, następnie obcieli mu uszy i gdy ten wytrzeźwiał posłali go na komisje.
Po 3 godzinach królik wraca zadowolony i pokazuje paier, "kategoria D- nie przydatny do slóżby wojskowej z powodu braku uszu".
Po jakimś czasie listonosz przynosi taką samą przesyłkę dla Wilka, ten również nie wiedząc co zrobić poprosił o poradę kolegów. Na to królik odpowiedział,
-Wilku, uszy masz małe, chodź Ci ogon obetniemy!
-Zwariowaliście!, a czym ja będę machał i merdał cały czas jak robiłem to do tej pory?!
Po długim czasie picia alkoholu, Niedźwiedź i Królik obcieli Wilkowi ogon i posłali go na komisję. Po 4 godzinach Wilk wraca zadowolon i pokazuje zaświadczenie-"kategoria D- nie przydatny do slóżby wojskowej z powodu barku ogona".
Po niedługim czasie ta sama sytuacja zdaża się dla niedźwiedzia który zdezorientowany i zdesperowany pyta się swoich kolegów co ma robić. Na to Wilk mówi
-Niedźwiedź sluchaj ogona to ty nie masz, uszy masz małe, chodź Ci Fiuta obetniemy!
Niedźwiedź popdał w histerię i zaczął motać- Chłopaki tyyylkkko nie Fiut, Bbbo cco ja będdddę robić zzz z niedźwiedziccccą?
po Bardzo wyczerpującym piciu alkoholu, Wilk i Zając spili do nieprzytomności niedźwiedzia i obcieli mu fiuta.
Ten poszedł i nie wracał przez godzinę, dwie, trzy, cztery. Zaniepokjeni koledzy postanowili poszukać kolegi. Idąc przez las napotkali niedźwiedzia, który się powiesił, pod nim leżała kartka z nastepującą treścią" kategoria D nieprzydatny do służby wojskowej z powodu płaskostopia".


- Boże?
- Tak, Adamie.
- Co się wczoraj wieczór działo? Gdzie moje trzy żebra?
- Jak to co? Pochlałeś i zachciało ci się dziewczynek.


Chłopak i dziewczyna pojechali autem za miasto. Zaczynają robić to, co się robi na randce za miastem, kiedy dziewczyna zatrzymuje zapędy chłopaka:
- Wiesz, zapomniałam Cię uprzedzić... Jestem prostytutką i biorę stówę za numerek.
Chłopak napalony strasznie, więc zapłacił bez ociągania. Zrbobili, co mieli zrobić, zapalili po papierosku. Chłopak siadł za kierownicą auta i siedzi... Dziewczyna zdziwiona pyta, dlaczego nie rusza.
- Wiesz, zapomniałem Ci powiedzieć... Jestem taksówkarzem. A taryfa za drogę do miasta będzie wynosiła jakieś półtorej stówki.


Złapała blondyneczka złotą rybkę. Wyjęła ja z wody i ogląda uważnie.
- Wypuść mnie suko.... – dyszy rybka. – A spełnię twoje życzenia...
- A co na przykład?
- Willa w Zakopanem, dacza w Rowach, jacht na Mazurach i beemka w garażu.
- Eeeee.. to ja mam teraz od gostka, który mnie sponsoruje. Weź coś wymyśl rybko...
No i rybka rzuca pomysły: jeden, drugi, trzeci... Nic. Żaden blondi nie pasuje.
- Kurrrfffaa... – charczy rybka. – Już nie mogę... Kiego ch*ja ty ode mnie chcesz?!
- Ooo... właśnie rybko! I tu zaczniemy pertraktacje!


Starsza pani pyta na plaży chłopca wpatrującego się w morze:
„ Pojawiają się tu jeszcze jakieś wraki?”
„ Nie, pani jest pierwsza...”


Para się zapoznaje:
- Zamężna?
- Tak, nawet dwa razy.
- A ile liczy pani lat, jeśli wolno spytać?
- 27.
- Też dwa razy?


Park, wczesna wiosna. Wśród drzew pączkujących z siebie zieloną pieśń miłości przechadza się chłopak z dziewczyną.
- Kocham cię! - rzecze młodzieniec
- Uchtyznowu z tym swoim "kocham" i "kocham". Na więcej cię nie stać, ograniczony jełopie?! Zróbże co wreszcie! Kwiatka przynieś! Ucz się od innych! - odparła jego luba i zamaszystym gestem wskazała smutnookiego gitarzystę pod drzewem.
- Przepraszam, co pan tu robi? - zagadnął więc chcąc niechcąc chłopak.
- O, to przykra historia - odparł smutnooki. -Tydzień temu pod tym drzewem zostawiła mnie ukochana. Miałem nadzieję, że wróci, ale wszystko co teraz mogę zrobić, to napisać dla niej parę słów...
- Ha! - wykrzyknęła dziewczyna, miażdżąc wzrokiem swego miłego - Powiem panu coś! Gdyby ktoś dla mnie układał piosenki wróciłabym bez zastanowienia!
- Tak pani myśli? - ożywił się gitarzysta
- TAK! Proszę, niech pan pokaże temu ćwokowi koło mnie co to znaczy prawdziwa miłość! Proszę to zrobić dla mnie i zaśpiewać!
- Ale na razie mam tylko tytuł...
- Nie szkodzi! Proszę powiedzieć jaki!
- No dobrze... "Zajebię cię ty ku*wo"


Ojciec przepytuje kandydata na zięcia:
- Taaak... A więc chce pan poślubić moją córkę?
- Zgadza się.
- A czy jest pan w stanie wyżywić rodzinę?
- Pewnie!
- Niech się pan dobrze zastanowi. Nas jest osiem osób, drogi panie!


Bill Gates trafił po śmierci do bram raju. Św. Piotr zsunął lekko okulary na czubek noca, przyjrzał mu się znad nich badawczo i opierając się na księdze pyta belferskim tonem:
- Chcesz się dostać do raju, taaak?
- No tak.
- A powiedz no ty mi kochany, czy zrobiłeś w życiu coś dobrego?
- Oczywiście! Np. uszczęśliwiłem całą ludzkość.
Św. Piotr zaniemówił na chwilę z wrażenia i pyta: - A na przykład czym?
- A na przykład tym, że umarłem.


Prostytutka zachorowała - ma problemy z kręgosłupem. Prosi więc koleżankę po fachu o pożyczkę.
- Oddam jak tylko będę się mogła znowu położyć na plecach.


Młody żołnierz pisze do swojej żony:
„...i poślij mi ze 300 zł na piwo, papierosy itd”
Żona odpowiada:
„Posyłam Ci 100 zł na piwo i papierosy. Jak przyjedziedz na przepustkę do domu, będziesz miał „itd” za darmo.”


Osiemnastoletnia Gabrysia szuka przyjaciół poprzez ogłoszenie w dziale towarzyskim pewnej gazety. Przychodzi bardzo wiele zgłoszeń.
- Mamo, mamo, czyż to nie wspaniałe! – cieszy się Gabrysia - Nawet tatuś do mnie napisał!


Żona z mężem w łóżku. Mąż kocha się jak w transie. Ona ma orgazm jeden, drugi, trzeci, c z w a r t y ............
W chwili ekstazy pyta:
- Kochanie, co to się dzisiaj z tobą stało?
- A co się miało stać? Zamyśliłem się...


- Panie doktorze - żali się młody, przystojny, świetnie zbudowany gość.
- Mam już wszystko, co normalnemu człowiekowi jest potrzebne do życia. Zbudowałem piękny dom, mam kochającą żonę, trójkę dzieci, dobrze prosperującą firmę i kupę kasy. Jedno, czego mi brakuje, to silne emocje. Potrzebuję ciągle dużej dawki adrenaliny, bo nie mogę normalnie funkcjonować. Próbowałem już i skoków spadochronowych, i nurkowania w głębinach i nawet wybrałem się samotnie do dżungli. Wszystko za mało.
- Niech pan znajdzie sobie kochankę - proponuje lekarz.
- Mam już trzy kochanki.
- No to niech pan o nich powie żonie


Rozmawiają dwie panienki.
- Wczoraj poszłam z moim chłopakiem nad rzekę żeby zrobić "to" pierwszy raz.
- No i jak było?
- Nie dało się nic zrobić, bolało jak cholera. Ale następnym razem wezmę parasol.
- Zwariowałaś? A co ci parasol na to pomoże???
- No przecież mówiłam: bo lało jak cholera.



Córka skarży się matce - mamo, ja się chyba rozwiodę, ja już tak dłużej nie
mogę, ja tego nie wytrzymam - nic tylko seks, seks i seks. Kiedy wychodziłam
za mąż miałam cium cium jak dwadzieścia groszy teraz mam jak pięć złoty.
Mama na to:
- córeczko ty się dobrze zastanów.
- Dom masz?
- Masz.
- Samochody przed domem stoją?
- Stoją.
- Wczasy w najlepszych kurortach, ciuchy od najlepszych projektantów,
zabezpieczenie finansowe dla ciebie i dzieci.


- Kaśka, idziemy do mnie uprawiać sex?
- Mam na imię Magda, a nie Kaśka!
- I co z tego ? Przecież nie o to pytałem...


Jedzie chłop samochodem. Zobaczył stojącą przy drodze tirówkę. Pomyślał, że chce gdzieś jechać, więc się zatrzymał i ją zabrał. Jadą w milczeniu. W końcu tirówka nie wytrzymuje i pyta:
- Uprawia pan seks?
A chłop na to:
- Nie, w tym roku tylko ziemniaki i żyto.


Zagadka:
W samochodzie jadą Meksykanin i Murzyn. Kto prowadzi?
Policjant.


Uszczęśliwienie kobiety nie jest trudne....
- Należy tylko być :
1. przyjacielem
2. partnerem
3. kochankiem
4. bratem
5. ojcem
6. nauczycielem
7. wychowawcą
8. spowiednikiem
9. powiernikiem
10. kucharzem
11. mechanikiem
12. monterem
13. elektrykiem
14. szoferem
15. tragarzem
16. sprzątaczką
17. stewardem
18. hydraulikiem
19. stolarzem
20. modelem
21. architektem wnętrz
22. seksuologiem
23. psychologiem
24. psychiatrą
25. psychoterapeutą.
- Ważne też są cechy osobowości. Należy być :
1. sympatycznym
2. wysportowanym ale
3. inteligentnym ale
4. silnym
5. kulturalnym ale
6. twardym ale
7. łagodnym
8. czułym ale
9. zdecydowanym ale
10. romantycznym ale
11. męskim
12. dowcipnym i
13. wesołym ale
14. poważnym i
15. dystyngowanym
16. odważnym ale
17. misiem ale
18. energicznym
19. zapobiegawczym
20. kreatywnym
21. pomysłowym
22. zdolnym ale
23. skromnym i
24. wyrozumiałym
25. eleganckim ale
26. stanowczym
27. ciepłym ale
28. zimnym ale
29. namiętnym
30. tolerancyjnym ale
31. zasadniczym i
32. honorowym i
33. szlachetnym ale
34. praktycznym i
35. pragmatycznym
36. praworządnym ale
37. gotowym zrobić dla niej wszystko [np. skok na bank]
czyli
38. zdesperowanym [z miłości] ale
39. opanowanym
40. szarmanckim ale
41. stałym i
42. wiernym
43. uważnym ale
44. rozmarzonym ale
45. ambitnym
46. godnym zaufania i
47. szacunku
48. gotowym do poświęceń i, przede wszystkim,
49. wypłacalnym.
- Jednocześnie musi
mężczyzna uważać na to, aby :
a) nie był zazdrosny, a jednak zainteresowany
b) dobrze rozumiał się ze swoją rodziną,
nie poświęcał jej jednak więcej czasu niż danej kobiecie
c) pozostawił kobiecie swobodę,
ale okazywał troskę i zainteresowanie gdzie była i co
robiła
d) ubierał się w garnitur, ale był gotów przenosić ją na
rękach przez błoto
po kolana
i wchodzić do domu przez balkon, gdy ona zapomni kluczy
lub gonić,
dogonić i pobić złodzieja, który wyrwał jej torebkę,
w której przecież miała tak niezbędne do życia lusterko i
szminkę.
- Bardzo ważne jest aby nie zapominać jej :
1. urodzin
2. imienin
3. daty ślubu
4. daty pierwszego pocałunku
5. okresu
6. wizyty u stomatologa
7. rocznic
8. urodzin jej najlepszej przyjaciółki i ulubionej cioci.
- Niestety, nawet najbardziej doskonałe wykonanie powyższych
zaleceń
nie gwarantuje pełnego sukcesu. Kobieta mogłaby się bowiem
czuć zmęczona
obecnością w jej życiu idealnego mężczyzny oraz poczuć się
zdominowaną przez niego i uciec z pierwszym lepszym menelem
z gitarą, którego napotka.
----A teraz druga strona medalu.
Uszczęśliwić mężczyznę jest zadaniem daleko trudniejszym.
Ponieważ :
- Mężczyzna potrzebuje :
1. seksu i
2. jedzenia
Większość kobiet jest oczywiście tak wygórowanymi męskimi potrzebami mocno przeciążona. Zaspokojenie tych potrzeb przerasta siły naszych pań.
- Wniosek:
Harmonijne współżycie można łatwo osiągnąć, pod warunkiem,
że mężczyźni wreszcie zrozumieją, iż muszą nieco ograniczyć
swoje zapędy
i pohamować swoją roszczeniową postawę!


Mąż i żona świętują swoją 50 rocznicę ślubu. W pewnym momencie mąż pyta żonę:
- Powiedz mi kochanie, czy kiedykolwiek mnie zdradziłaś?
- Proszę, nie pytaj mnie o takie rzeczy...
- Ale nalegam, powiedz mi proszę!
- No dobrze, zdradziłam Cię trzy razy.
- Trzy razy, jak to się stało?
- Mężu, czy pamiętasz jak 35 lat temu chciałeś rozkręcić swój własny biznes i żaden bank nie chciał udzielić Ci kredytu? A pamiętasz jak sam prezes banku przyszedł do nas do domu pod Twoją nieobecność i zatwierdził kredyt bez żadnych dodatkowych pytań?
- Och kochanie, zrobiłaś to dla mnie. Szanuję Cię jeszcze bardziej za to co zrobiłaś. Ale kiedy był ten drugi raz?
- Pamiętasz dziesięć lat temu sytuację kiedy miałeś ten straszliwy atak serca i żaden z lekarzy nie chciał się podjąć ryzykownej i skomplikowanej operacji? I wtedy ten jeden doktor zgodził się Ciebie operować i dzięki temu do dzisiaj jesteś w tak dobrej kondycji.
- Moja najdroższa, nie mogę wprost w to uwierzyć, że zrobiłaś to dla mnie. Jestem Ci wdzięczny. Ale powiedz mi jak to było tym trzecim razem.
- Czy pamiętasz tę sytuację kiedy kilka lat temu chciałeś zostać prezesem klubu golfowego i brakowało Ci 17 głosów...


Wpierw Bóg stworzył mężczyznę w Rajskim swym Ogrodzie
pomyślał, "Muszę stworzyć, coś, co w życiu tobie pomoże"
Tak powstał projekt wielki, piękniejszy od bursztyna.
Przed oczyma mężczyzny pojawiła się dziewczyna.
Dwie piękne nogi, długie i aksamitne
delikatne i gładkie, można rzec wybitne.
Przepiękne bioderka o kształcie pożądanym,
by mężczyzna wiedział, że jest przez Boga wybranym.
Dwie cudne piersi, pełne i soczyste,
tworzące w myślach mężczyzny, marzenia nieczyste.
Ukochane ręce, idealne do przytulania,
i dwie kochające dłonie, do głaskania i całowania.
Pęk długich i jasnych włosów, do ramion sięgających
I para błękitnych oczu, zawsze czułych i wielbiących.
Stworzył to Bóg dla mężczyzny, by serce jego śpiewało.
Dodał jeszcze usta. Wszystko się zj**ało...


Sprawa rozwodowa, mąż i żona mają po 95 lat. Sędzia pyta:
- Dlaczego zdecydowali się państwo na rozwód w tym wieku??
- Czekaliśmy, aż dzieci pomrą.


Kobieta po śmierci trafia do nieba i natychmiast rozpoczyna poszukiwania swego męża.
Swięty Piotr sprawdza w kartotece ale w rubrykach: normalni, błogosławieni, święci nie ma nazwiska poszukiwanego.
Podejrzewając najgorsze, czyli zsyłkę do konkurencji, św. Piotr pyta ze współczuciem:
„A ile lat byliście Państwo małżeństwem?”
„Ponad 50 lat!” . odpowiada żona pochlipując.
„To trzeba było od razu tak mówić...!!! – uradowany Piotr podrywa się do karttoteki.
„ Z pewnością znajdziemy Go w dziele „Męczennicy”!!!


Jaka jest różnica między mężczyzną a kobietą ?
- Kobieta wymaga wszystkiego od jednego mężczyzny.
- Mężczyzna wymaga jednego od wszystkich kobiet.....


Tu BBC, minęła godzina dwudziesta druga.
Czy wiesz gdzie jest twoje dziecko?
Tu radio Paryż, minęła godzina dwudziesta druga.
Czy wiesz gdzie jest twoja żona?
Tu radio Moskwa, minęła godzina dwudziesta druga.
Czy wiesz która jest godzina?
Tu radio Zet, minęła godzina dwudziesta druga.
Czy wiesz gdzie jest twój samochód?
Tu radio Warszawa PR 1, minęła godzina dwudziesta druga.
Czy wiesz gdzie jest Twój zegarek?
Tu radio Radom, minęła godzina dwudziesta druga
Czy wiesz gdzie jest twój nocny dres?
Tu Radio Maryja. Minęła godzina dwudziesta druga
Czy twój spowiednik wie gdzie jesteś?


Koleje zdecydowały się w ramach restrukturalizacji rozsprzedać swój majątek.
Dwaj kolejarze dogadali się, iż rozwiążą swoją trudną sytuację mieszkaniową i każdy z nich kupi sobie wagon. Po pewnym czasie się spotykają i jeden pyta drugiego:
- No i jak?
- Jest nieźle, choć przy kupowaniu jakoś nie zauważyłem i kupiłem dla niepalących, więc teraz kiedy chcę zapalić muszę wychodzić na zewnątrz.
- To jeszcze nic, ja mam na toalecie napisane, że nie wolno korzystać w czasie postoju pociągu. Człowieku, zanim ja go rozpędzę, to się zawsze w gacie zesram...!


Facet dostał na urodziny papugę. Samotny. Od początku, kiedy tylko wniósł klatkę do domu i zdjął z niej zasłonę, zorientował się, że miała okropny nawyk przeklinania, rzucała mięchem co drugie słowo. Cóż było zrobić - wyrzucić żal, zawsze to jakiś towarzysz, z resztą prezent... Przez szereg długich dni starał się walczyć ze słownictwem papugi.
Mówił do niej miłe słowa, puszczał łagodną, klasyczną muzykę, robił wszystko, żeby dać papudze dobry przykład... słowem pełna poświęceń terapia. Na próżno. Pewnego dnia, kiedy papuga wstała lewą nogą i była wyjątkowo niegrzeczna, opryskliwa i obrażała go na każdym kroku, coś w nim pękło. Zaczął krzyczeć, ale papuga darła się głośniej. Potrząsnął nią i nie dość, że zbluzgała go tak, że wiązanki nie powstydziłby się marynarz pływający na transatlantykach, to jeszcze dostał parę razy dziobem. W akcie desperacji wrzucił ptaka do zamrażarki, zatrzasnął drzwi, oparł się o nie i zsunął w dół. Papuga rzuciła się kilka razy o ściany zamrażarki, facet usłyszał przytłumiony bełkot i nagle wszystko ucichło. Facet ochłonął trochę, naszły go wyrzuty sumienia więc otworzył szybko drzwi zamrażarki. Papuga w milczeniu weszła na jego wyciągnięte ramię i powiedziała: "Najmocniej przepraszam, że uraziłam pana moim słownictwem i zachowaniem, proszę o przebaczenie - dołożę wszelkich starań aby się poprawić i nie dopuścić do podobnych scen w przyszłości"
Facet tego się nie spodziewał - taka nagła zmiana była co najmniej szokująca - już otwierał usta chcąc zapytać co spowodowało tak radykalną zmianę, kiedy odezwała się papuga: "Czy mogę zapytać, co zrobił kurczak?"


Mój dziadek ciągle narzeka, że koszty życia strasznie wzrosły w dzisiejszych czasach.
Mówi: "...pamiętam, kiedy byłem młody - mama mi dała 5 złotych na zakupy. A ja wróciłem do domu z pełną reklamówką - wędlina, mleko, chleb, ser, masło, konfitura. A teraz co? Wszędzie te lustra, te kamery..."


- Proszę księdza, wydaje mi się, że prowadzę dobre życie - spowiada się facet. - Nie piję, nie palę, nie chodzę na dziewczyny. O 22:00 kładę się spać, wstaję o 6:00. W każdą niedzielę chodzę na mszę...
- Obawiam się synu, że się to zmieni, jak wyjdziesz z więzienia.


Księżna Diana puka do bramy Nieba.
Otwiera jej święty Piotr, patrzy i mówi:
- Witam Księżno, lecz tu w Niebie wszyscy jesteśmy sobie równi. Zdejmij więc proszę z głowy tę koronę.
Diana odpowiada:
- To nie korona. To felga...


Międzynarodowa wycieczka przyjeżdża pod największy wodospad na świecie:
- ....ooo God, it's wonderfuuuuul.....
- ....ooo main Gott, das ist wuuuuunderbar....
- ....gospodin, eto priekrasnoooojeee...
- ....o ku*wa, ja pierdoooooleeee


Polak, Ruski i Francuz lecą samolotem. Awaria, trzeba skakać. Są tylko dwa spadochrony. Polak łapie spadochron - Ruskiemu na plecy, poszedł. Następny Francuzowi na plecy... Dżentelmen Francuz próbuje zwrócić spadochron Polakowi (w rewanżu za 39-ty) - Polak na to:
- Nie bądź frajer. Ruskiego wysadziłem z gaśnicą.


Przychodzi Wania do baru i zamawia piwo. Kelnerka przynosi i stawia na podstawce. Za jakiś czas Wania zamawia jeszcze jedno. Ponieważ podstawka zniknęła, kelnerka przyniosła nową. Przy trzecim piwie kelnerka się wkurzyła i nie przyniosła podstawki. Wania zdziwiony:
- A waflia niet?


cytat dnia:
Biathlonistka Małgorzata Ruchała (dla nie interesujących się sportem wyjaśnienie - tak ma dziewczyna na nazwisko):
”Na pewno po ślubie nie będę nosiła podwójnego nazwiska, bo mój narzeczony nazywa się Piotr Bosko..."


Trzy koleżanki mieszkały w jednym pokoju. Pewnej wieczoru wszystkie trzy miały swoje randki z nowopoznanymi facetami. Wróciły w tym samym czasie.
- Widzicie - mówi pierwsza z nich - można poznać, że moja randka była dobra po roztrzepanej fryzurze.
- Nonsens - odpowiada druga - moja randka byla udana, bo cały makijaż mam rozmazany.
Trzecia nic nie powiedziała, tylko podniosła spódnice, zdjęła majtki, rzuciła nimi w ścianę do której się owe majtki przykleiły i mówi:
- Co? To się ku… nazywa udana randka !!!


Wsiada babcia do autobusu i pyta się kierowcy:
- Panie a jaki to autobus?
- Czerwony.
- No ale dokąd?
- Do polowy, dalej są szyby.


Jaś i Małgosia pytają się babci
-Babciu, skąd się biora dzieci?
-Eee... bocian je przynosi...
Jaś do Małgosi po cichu
-Mówiłem ci, że babcia jest jeszcze nie uświadomiona


Wnuczek pyta babci:
- babciu czy ty możesz mieć dzieci?
- nie wnusiu
- Hubercik, Hubercik!! mówiłem ci że babcia jest samcem!!


- Gdzie jest moja ukochana krowa?
- Ocipiałeś Leszek, 20 lat minęło...
- Dlatego też pytam - gdzie jest moja ukochana krowa?
- Krowy żyją przeciętnie osiem lat.
- I gdzie ta krowa?
- Leszek, w czym jesteś lepszy: zoologii czy mechanice?
- Mechanice.
- Zepsuła się twoja krowa.


Mam dla pana dobra wiadomość - mówi lekarz - w żadnym z usuniętych jąder jednak nie było raka..


Przewodnik oprowadza wycieczkę po muzeum. Stają przed obrazem:
- A tu, proszę wycieczki, mamy straszny obraz. Masakra. Ojciec leży na podłodze, głowa oderżnięta, krew się leje - straszno patrzeć. A obok - syn. Szablą przebity. Krew się leje. Straszno patrzeć. A obok - córka. Zgwałcona. Pobita. Nóż w brzuchu. Krew się leje. Straszno patrzeć. A w kącie - matka siedzi.
Oczy w słup postawiła. Smutna czegoś...


Edyp - władca Teb przychodzi do wyroczni w Delfach i mówi: -Witaj wyrocznio!
A ona na to: -What`s up mother-fucker?!?


Grupa turystów z przewodnikiem spaceruje po Paryżu.
Przewodnik mówi: - Właśnie przechodzimy obok słynnego paryskiego burdelu.
- Dlaczego obok?!!


Pierwsza lekcja biologii w roku szkolnym :
- Dzisiaj drogie dzieci - mówi nowa nauczycielka; opowiemy sobie o ośmiornicach…..Ośmiornice żyją na dnie oceanów. Poruszają się przy pomocy specjalnych odnóży. Z początku wolno, bardzo wolno pełzną po piasku. Potem coraz szybciej i szybciej aż nabiorą takiej szybkości, że pozwala im to pędzić pod górkę w kierunku brzegu. Wybiegają na plażę i biegną. Dalej i dalej. Przebywają bezkresne równiny, pustynie i z całą mocą woli kierują się w stronę gór. Na pełnym gazie wbiegają całym stadem na szczyt, podskakują i unoszą się w kierunku nieba. Mijają stratosferę i za chwilę są już w kosmosie……..
- Proszę pani - dobiega głosik z pierwszej ławki . Wydaje mi się, że pani mówi nieprawdę.
- Taaak? A jak się nazywsz dziewczynko?
- Marysia Kowalska.
- Dobrze dzieci, otwieramy zeszyciki i wszyscy piszemy:
“Kowalska jest pier**lnięta!”


Na statku:
- Panie steward, wczoraj jeden z pana kolegów wtargnął do mojej kajuty i próbował
mnie zgwałcić!
- A kogo się pani spodziewała w klasie turystycznej, kapitana?


Jaka jest różnica pomiędzy kulą bowlingową a blondynką?
W kuli bowlingowej jest miejsce na trzy palce...


Wędkarz siada na brzegu rzeki, rozkłada wędki, sięga po pudełko z dżdżownicami, otwiera je i pyta:
- No, która pierwsza na ochotnika?


Dlaczego blondynki lubią samochody z szyberdachem?
Bo mają w nich więcej miejsca na nogi.


Mosze pragnie zrealizować marzenie swego życia i zostać speakerem radiowym. Jest tylko jeden problem: Mosze się jąka. Jego przyjaciel Dawid zdaje sobie z tego sprawę, ale aby nie sprawiać przyjacielowi przykrości towarzyszy mu podczas egzaminów.
„ I co Mosze, przyjęli Cię?” – pyta wychodzącego z sali kolegę.
„ N-n-nie... – odpowiada Mosze z marsową miną - ... j-j-je-ba-ba-ni a-a-an-nty-s-s-s-em-m-m-ici...”


Faceci są jak samochody.
Chwila nieuwagi... i już pod nimi leżysz !


Na balkonie w bloku opala się piękna naga kobieta. Nagle z góry zjeżdża
kartka na sznurku. Na kartce jest napisane:
- Jeśli chcesz się ze mną kochać pociągnij dwa razy, jeśli nie pociągnij
czterdzieści razy z czego ostatnie 10 szybciej.


Do celi wchodzi nowy więzień. Współwięzień pyta:
- Słuchaj ile dostałeś?
- Piętnaście lat.
- A za co?
- Za pomoc medyczną...
- Jak to, za pomoc medyczną?
- No tak. Teściowa miała krwotok z nosa, a ja jej założyłem opaskę uciskową
na szyję.


Dwóch facetów po długiej nocy spędzonej w barze nad ranem wsiada do
samochodu. Po kilku minutach w okno pasażera stuka stary mężczyzna.
- Zobacz, w oknie jest duch! - krzyczy pasażer.
Kierowca dodaje gazu, ale twarz nie znika. Przerażony pasażer otwiera okno
i pyta:
- Czego chcesz?
- Macie może papierosy? - pyta stary mężczyzna.
Pasażer rzuca przez okno paczkę i krzyczy do kierowcy zamykając ze strachem
okno:
- Przyspiesz!
Kilka minut później uspokojeni zaczynają śmiać się i żartować z
poprzedniego strachu. Nagle w oknie znów pojawia się ta sama twarz.
- To znowu on! - krzyczy pasażer. Otwiera okno i drżąc ze strachu pyta:
- Tak?
- Macie ognia? - dopytuje się stary mężczyzna.
Pasażer wyrzuca zapalniczkę przez okno i krzyczy:
- Przyspiesz jeszcze!
Kierowca wciska gaz do podłogi, straszliwa twarz znika z okna.
Pasażer z kierowcą powoli dochodzą do siebie po spotkaniu z duchem, kiedy w
oknie znowu pojawia się postać tego samego starego mężczyzny. Przerażony
pasażer otwiera okno i pyta:
- Co znowu?
- Może pomóc wam wyjechać z tego błota?


Porównania:
Bogaty w stanie upojenia alkoholowego - podchmielony.
Biedny w stanie upojenia alkoholowego - pijany jak świnia.
Bogaty z bronią - dba o bezpieczeństwo.
Biedny z bronią - bandyta.
Bogaty ze zrobionym manicure - playboy.
Biedny ze zrobionym manicure - pedał.
Bogaty w agencji towarzyskiej - szuka przyjemności.
Biedny w agencji towarzyskiej - szuka siostry.
Bogaty czytający gazetę - intelektualista.
Biedny czytający gazetę - bezrobotny szukający pracy.
Bogaty biegnący - sportowiec.
Biedny biegnący - złodziej.
Bogaty ubrany na biało - lekarz.
Biedny ubrany na biało - sprzedawca lodów.
Bogaty z walizeczką - menedżer
Biedny z walizeczką - komiwojażer.
Bogaty homoseksualista - gej.
Biedny homoseksualista - pieprzony zboczeniec.
Bogaty z dziewczyną - macho.
Biedny z dziewczyną - pewnie ją napastuje.
Bogaty przy samochodzie - kierowca.
Biedny przy samochodzie - mechanik.
Bogaty zmęczony - menedżer w stresie.
Biedny zmęczony - mięczak.
Bogaty na komisariacie policji - świadek.
Biedny na komisariacie policji - zatrzymany.
bogaty haftuje - struł sie sałatką;
biedny haftuje - narąbał sie jak wieprz


Spotkały się dwie przyjaciółki.
- Podobno wyszłaś za mąż ?
- Tak i nie żałuję tego kroku.
- Ja nie wyszłam za mąż, ale kroku też nie żałuję.


Przychodzi chirurg rano do pracy.
- No i jakie mamy zaplanowane operacje na dzisiaj?
- Trzy. Dwa lekkie przypadki: dwóch facetów ze zmiażdżonego samochodu z wypadku, i jeden ciężki: męża, który odmówił zmywania naczyń.


Polak kosi trawnik w Londynie. Podchodzi do niego bobby, znaczy tamtejszy policjant:
- Excuse me, sir, may I see your work permit? /Czy mógłbym zobaczyć pańskie zezwolenie na pracę?/
- Certainly, here you are! /Oczywiście, proszę bardzo/ - odpowiada piękną angielszczyzną nasz bohater.
- Very well, and your passport please? /Bardzo dobrze, a pański paszport?/
- Of course, here you are! /Naturalnie, proszę bardzo!/
- Excellent. Would you mind calling your colleague over here? /Doskonale. Czy zechciałby pan poprosić tu pańskiego kolegę?/ - powiedział bobby wskazując na kolesia koszącego drugi koniec trawnika.
- Not at all! /Nie ma sprawy!/ - odpowiedział uprzejmie nasz bohater i kiwając przyzywająco ręką zawołał: FRANEK, spadaj, spadaj!


Przychodzi Józek do sąsiada.
Gadają, gadają, trochę popijają i tak czas im miło płynie.
Nagle Józek spostrzegł wiszące na ścianie, miskę i młotek.
Pyta sąsiada co to jest.
- Aaaa to ... zegar z kukułką.
- ?
Gadają dalej. Mija 5 min i Józek nie wytrzymuje i znów pyta:
- Nie, no stary nie zgrywaj się. Co to jest ?
- No mówię ci, zegar z kukułką.
- ???!!
- Chodź, pokażę ci jak działa
Podchodzi do ściany, bierze do ręki młotek i zaczyna walić w miskę.
Nie minęło 10 sekund, a zza ściany dobiega głos:
- KU KU KU K***** MAĆ, DRUGA PIĘTNAŚCIE W NOCY, A WY JESZCZE NIE ŚPICIE ?!!!!


Polak w sklepie wolnocłowym na nowojorskim lotnisku zwraca się do sprzedawcy:
- You, now, wiesz facet, I want to buy...piła.
Widząc brak kontaktu mówi piła, piłka, i pokazuje rękoma wielką obłość oraz demonstruje koszykarskie odbijanie - You now, piła - odbija wyimaginowaną piłkę do koszykówki.
- Oooh, ball? - pyta sprzedawca - You need to buy a ball?
- Yes - cieszy się facet, ball, piła - teraz patrz mi na usta - łańcuchowa.


Idzie zupełnie zielony student na egzamin z pediatrii. Siadł, dostał papier z pytaniem i się gapi. Pytanie brzmi: "Podaj cztery zalety mleka z piersi". Co tu napisać ... Myśli, wzdycha, patrzy w sufit ... W końcu zdecydował się napisać cokolwiek mu przyjdzie do głowy:


Trójka dzieci z pierwszej klasy stoi przed ostatnią szansę aby otrzymać promocję do drugiej klasy. Przepytuje je dyrektor:
- Jasio, przeliteruj słowo TATA.
- T-A-T-A.
- Świetnie! Zdałeś!
-A teraz Monika, przeliteruj słowo MAMA.
- M-A-M-A.
- Doskonale! Przechodzisz do drugiej klasy.
- A teraz ty Ahmed. Przeliteruj proszę... DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCÓW W
ŚWIETLE POLSKICH PRAW KONSTYTUCYJNYCH...


W ciemnej jaskini wisi kolonia nietoperzy.
Wszystkie wiszą jak trzeba: głowami w dół.
Tylko jeden wisi głową do góry.
- A ty co? - pytają go koledzy.
- Ćwiczę jogę.


Lew zgrobadził na polanie wszystkie
zwierzęta i groźnie pyta:
- Kto zabił ostatniego dinozaura?
Cisza...
- No, kto to zrobił?!
Zza krzaka wyłania się zajączek:
- To po co wymuszał pierwszeństwo przejazdu...


Britney i Aguilera patrzą na księżyc:
-Myślisz, że tam jest życie? - pyta Aguilera
-No pewnie! - odpowiada Britney - przecież pali się światło!


Siedza w gównie dwa robaczki, tatus i synek. synek pyta:
- tato, tyle lat mieszkamy juz tutaj, w tym gównie.. a powiedz tato,moglibysmy mieszkac w jabluszku?
- tak synku, moglibysmy.
- a moglibysmy mieszkac w gruszeczce?
- tak synku, w gruszeczce tez.
- a w brzoskwince?
- w brzoskwince tez.
- a na przyklad... w winogronku?
- w winogronku tez bysmy mogli.
- to czemu ciagle mieszkamy w tym gownie?
- bo, widzisz synku, jest takie pojecie: ojczyzna


Jaka jest różnica między cnotliwą a nie cnotliwą dziewczyną?
Różnica kolejowa. Do cnotliwej jest pociąg, a do nie cnotliwej kolejka

zefir - Nie Lis 05, 2006 11:32

Raz ślimaczek - nieboraczek
> by się wysrać, wlazł za krzaczek.
> Zdjął skorupke, wypiął dupke,
> chciałby wreszcie zrobić kupke !
>
> "Od tygodnia już nie robie,
> może wreszcie ulże sobie."
>
> Stęka, posapuje równo
> a tu ciągle z gówna - gówno,
> żarł laxigen, razem z sodą,
> i piguły popił wodą.
>
> Chlał rycyne niby wódke,
> ale wszystko z marnym skutkiem.
> Nawet ciepłym raz wieczorem,
> wyczyścił dupke wyciorem.
>
> Jednak sytuacja głupia,
> wciąż ślimaczek się nie skupia.
> Teraz sapie, teraz stęka,
> "sranie - myśli - to ci męka !"
>
> Czy do wuja iść winniczka ?
> Wszyscy mówią, że to wtyczka.
> Może wtyczka mi pomoże ?
> Tak się zesrać chciał nieboże...
>
> Lasem biegnie pani sarna,
> która chciała być ciężarna.
> Czy z jeleniem, czy też z dzikiem,
> z pozytywnym wszak wynikiem.
>
> Podniecona tym biedaczka,
> rozdeptała nieboraczka.
> Wszysto wyszło z niego równo -
> mózg i upragnione gówno.




Jaki jest morał z tego wiersza ?


Pamiętajcie, drogie dzieci:
Gdy się które pieprzyć leci,
Uważajcie! Nie po trupach !
Nie was jednych swędzi dupa...

Fred - Nie Lis 05, 2006 22:32

Pewna firma miała za zadanie napisać ofertę na usługi dla centrali RUCHu (to ci od sieci kiosków). Przetarg publiczny, mnóstwo załączników, trzeba było opisać dokładnie oferowane rozwiązanie itp. Koledzy piszący ofertę stwierdzili, że opisywana problematyka podobna jest do tego, co niedawno oferowali w pewnym banku. Zrobili więc zgrabne CTRL_C, CTRL_V i dla pewności jeszcze pozamieniali, za pomocą CTRL_F, WSZYSTKIE słowa "bank" na "Ruch". Nieco się zdziwili gdy po otwarciu ofert, przewodniczący komisji zapytał:
- Panowie, czy możecie wyjaśnić co to są Ruchomaty?

dday - Pon Lis 06, 2006 19:29

JanuszKu napisał/a:
Idzie zupełnie zielony student na egzamin z pediatrii. Siadł, dostał papier z pytaniem i się gapi. Pytanie brzmi: "Podaj cztery zalety mleka z piersi". Co tu napisać ... Myśli, wzdycha, patrzy w sufit ... W końcu zdecydował się napisać cokolwiek mu przyjdzie do głowy:

a gdzie druga część dowcipu :fox: ;-|

Zhang - Sro Lis 08, 2006 12:58

Nowa wersja czerwonego kapturka
Bajka o Czerwonym Kapturku
>
>Kiedyś Czerwony Kapturek
>Niósł pół litra i ogórek
>Dla Babci w lesie dziewiczym
>Co tam żyła z Nadleśniczym,
>
>Ale go już razy kilka zdradziła
>Na korzyść Wilka!
>Teraz też - kapturek bieży,
>A ta prukwa z Wilkiem leży!
>
>Podśpiewuje coś po rusku,
>A kocha się po francusku.
>(Bo taki Wilk to wygrzmoci
>Nawet i giełdę staroci!)
>
>Gdy zobaczyła dziewczynka,
>Że z jej Babci taka świnka -
>Dała cynk Nadleśniczemu,
>Żeby też się przyjrzał temu.
>
>A on, ze swojej dwururki,
>Dorobił w Babci dwie dziurki,
>Poczem z krzykiem: - Oż, ty zdrajco!
>Trafił Wilka w lewe cośtam.
>
>Pochował ich pod pagórkiem
>I ożenił się z Kapturkiem.
>Wniosek: Kto w porę kabluje,
>Nigdy biedy nie poczuje!

BLADE - Nie Lis 26, 2006 17:18

Mężowie o żonach ;)

Nie ma to jak w małżeństwie Wojtek (żonaty od 11 lat)
- Od lat kocham tę samą kobietę. Żona mnie zabije, jak się dowie!

Zbyszek (żonaty od 23 lat) - Mamy z żoną sposób na szczęśliwe pożycie
małżeńskie. Dwa razy w tygodniu idziemy do przytulnej restauracji,
trochę wina, dobre jedzenie... Żona chodzi we wtorki, a ja w piątki.

Henryk (żonaty od 17 lat) - Ktoś mi ukradł wszystkie karty kredytowe,
ale nie zamierzam zgłosić tego na policję. Złodziej wydaje mniej niż
moja żona.

Piotrek (żonaty od 3 miesięcy) - Zawsze trzymamy się za ręce. Jak
puszczę, to zaraz robi zakupy.

Michał (żonaty od 21 lat) - Żona ma elektryczną sokowirówkę, elektryczny
toster, elektryczny piecyk do chleba. Kiedyś powiedziała, że ma tyle
gadżetów, że nie ma gdzie usiąść. Więc jej kupiłem krzesło elektryczne.

Władek (żonaty...... zdziwiony że kobiety tak długo żyją)
- Żona zrobiła sobie maseczkę błotną i wyglądała świetnie przez dwa dni.
Potem błoto odpadło...

LewyG - Sro Gru 06, 2006 11:43
Temat postu: sex afera
Rozmawiają dwie koleżanki:
- I jak tam, udało Ci się dostać tą pracę w sekretariacie u
Łyżwińskiego?
- Z palcem w dupie

a obsługa by mogła przeniesc a nie kasowac :p

trzeci - Sro Gru 06, 2006 11:51
Temat postu: Re: sex afera
LewyG napisał/a:
a obsługa by mogła przeniesc a nie kasowac :p


Gdyby mogła, to by przeniosła.
Topicu w topic, nie przeniesiesz.
Pozdro ...

LewyG - Sro Gru 06, 2006 12:15

a kawał/dofcip gdzie? :> :p
za mnie i za ciebie...

1) Wracam kiedyś ze szkoły - luzik, booyaka, a tu idzie koleś z panienką.
Nieświadomy "zagrożenia" idę spokojnie, a kiedy przechodziłem koło nich gość
do mnie:
- dawaj komórkę
- żartujesz? - odpowiedziałem i poszedłem dalej
A z tyłu słyszę jak panna mówi do gościa
- ty to nawet qarwa komórki ukraść nie umiesz...

2) - Wczoraj dostałem dwa razy srutututu.
- Za co?
- No, pierwszy raz, bo nie chciałem oddać komórki, drugi raz, za to, że
to był Sagem...

pozdro :-P

Tabak - Czw Gru 07, 2006 13:26

Od wielu miesięcy patrzyła jak się męczy. Codziennie do późna przesiadywał w garażu. Podziwiała go za jego cierpliwość - nigdy się nie skarżył, a wręcz starał się zawsze wyglądać na zadowolonego z siebie i swojego samochodu. Ale jej kobieca intuicja podpowiadała, że to wszystko jest wymuszone i sztuczne. Wydawało jej się, że patrzy z zazdrością na sąsiadów i znajomych jeżdżących autami z salonu, siedzących wieczorami przy grillu z rodziną... gdy on znów rozbierał silnik... Pewnej nocy, gdy pracował do późna w garażu podjęła ostateczną decyzję... Wszystko miała dokładnie zaplanowane. Okazja pojawiła się, gdy wyjechał na parę dni na delegację, służbowym samochodem. W jeden dzień załatwiła kredyt w banku i wizytę u dealera. Na drugi zamówiła lawetę. Teraz pozostało tylko czekać... a w garażu... taki nowiutki... błyszczący... musi mu się spodobać... Gdy przyjechał zaprowadziła go przed garaż, uroczystym ruchem = otworzyła drzwi...
- Gdzie moja fiesta....... - jęknął tylko.
- Nooo... na złomie, tam gdzie jego miejsce, już nie będzie cię denerwować, cieszysz się kochanie?
Po pierwszym ciosie zadanym kluczem do kół zdążyła resztką świadomości pomyśleć "A może VW golf to nie był dobry wybór... może toyota...".
Pozostałych dwudziestu sześciu już nie czuła...

Piter - Pią Gru 08, 2006 22:02

Dzień dobry.
Tu Św.Mikołaj.
Czy byłeś grzeczny ?
Nie kombinowałeś ?
Nie kradłeś ?
Nie oszukiwałeś ?
To qarwa zacznij ! Bo ja ci wiecznie prezentów nosił nie bedę !

Ronneby - Pią Gru 08, 2006 23:05

Kobiet słyszy dzwonek do drzwi.
Otwiera i widzi kolegę, który pracuje z Jej mężem w browarze.
- Mam dla Pani złą wiadomość. Był wypadek i pani mąż zginął
- O Boże, jak to się stało?
- wpadł do kadzi z piwem i się utopił...
Kobieta pyta przez łzy:
- Ale czy przynajmniej miał szybką śmierć??
- Obawiam się że nie. Zanim utonął, wyłaził z kadzi pięć razy, żeby sie odlać....

Fred - Sob Gru 09, 2006 16:15

Na zamku króla Artura żył pewien dworzanin. Od lat ogarnięty był dość typową obsesją popieszczenia języczkiem ślicznych piersi Królowej. Tylko świadomość kary śmierci połączonej z kastrowaniem powstrzymywała go przed zaspokojeniem swoich żądz.
Pewnego razu dworzanin zdradził swoje rozterki nadwornemu medykowi. Medyk zaproponował pewne wyjście z sytuacji, więc panowie zawarli dżentelmeński układ. Medyk miał użyć swoich wpływów oraz magicznych ziół, aby umożliwić spełnienie marzeń dworzanina, za co ten zobowiązał się zapłacić tysiąc dukatów w złocie.
Następnego dnia, medyk jak zwykle przygotował leczniczą kąpiel dla Królowej. Korzystając z chwili królewskiej nieuwagi, wsypał do staniczka szczyptę białego proszku wywołującego uporczywe swędzenie.
Kiedy tylko Królowa się ubrała, proszek natychmiast zaczął działać. Nie pomagały żadne maści, swędzenie wciąż narastało na sile. Doszło nawet do obrazy kilku posłów obcych mocarstw. Nieprzystojne drapanie się po biuście odbierało Królowej cały majestat.
Król w końcu posłał po medyka....
Medyk rzecz obadał dokładnie, a jakże, po czym stwierdził, że tylko
specjalny enzym występujący w ślinie, dozowany przez cztery godziny, może wyleczyć uczulenie. Na zamku jest pewien dworzanin, a testy wykazały, że jego ślina może być całkiem dobrym lekarstwem.
Król natychmiast posłał po dworzanina...
Zobowiązany kontraktem medyk, dał dworzaninowi garść antidotum, które ten szybko włożył do ust i udał się do apartamentów Królowej. Przez bite cztery godziny dworzanin poużywał sobie za wszystkie lata. Kiedy czas minął, dworzanin był kompletnie wyczerpany a także wyleczony ze swojej obsesji.
Następnego dnia medyk spotkawszy dworzanina na zamkowym dziedzińcu, zgodnie z umową zażądał tysiąca złotych dukatów. Zaspokojony już dworzanin zaczął się wykręcać od zapłaty, wymawiając się niewielkim wysiłkiem ze strony medyka. Mocno zniesmaczony medyk udał się do swojej komnaty, gdzie przygotował następną porcję swędzącego proszku.
Rankiem medyk udał się do apartamentów Króla, gdzie wsypał proszek w świeżo wyprane królewskie gacie.
W południe... Król posłał po dworzanina...

BLADE - Nie Gru 10, 2006 11:06

Przychodzi mama Jasia
do Urzędu Pracy i pyta o jakąś robotę dla Jasia.

Na to urzędnik: - a co Jasiu umie?
Mama: - Jasiu umie murować.
Urzędnik: - to mamy tu pracę dla murarza 4000 pln na rękę.
Mama: - tyle kasy, Jasiu ciągle pijany będzie, a coś innego?
Urzędnik: - no to pomocnik murarza 3000 pln na rękę.
Mama: - o Jezu, Jasiu ciągle pijany będzie...
Urzędnik: - no to czego pani szuka?
Mama: - coś za 600 pln na rękę.
Urzędnik: - nie, nie, Jasiu musiałby mieć wyższe studia...

Piter - Pią Gru 15, 2006 23:40

Wieczorem v-ce premier Lepper zmęczony dniem pracy przechodził obok pokoju
> Klubu Poselskiego Samoobrony. Do jego uszu doszły dźwięki głośnej muzyki
> dobiegającej za zamkniętych drzwi. Zdecydowanym ruchem otworzył je i
> wszedł do środka. Dobrą chwilę przyzwyczajał oczy do ciężkiej od dymu
> papierosowego atmosfery pokoju. Po chwili dostrzegł całą śmietankę swojej
> partii, wszędzie walały się puste butelki.
> Co to?! Pijaństwo w moim klubie na terenie sejmu!? Mało mamy jeszcze
> kłopotów?!
> A jest powód panie przewodniczący, jest powód - bełkotliwie odezwał się
> Filipek... - Koleżanka Lewandowska dostała okres.
>
> Aaa... - westchnienie ulgi wydarło się z premierowskiej piersi - to mi też
> polejcie.

osimek1 - Sob Gru 16, 2006 11:54

Występują :
%> ------- BÓG
# ---------- KOMPUTER

Na początku był komputer. I Bóg powiedział:
%>Niechaj się stanie jasność!
#Podaj nazwę użytkownika.
%>Bóg
#Wpisz hasło.
%>Wszechwiedzący
#Złe hasło. Spróbuj jeszcze raz.
%>Wszechmocny
#Złe hasło. Spróbuj jeszcze raz.
%>Technokrata
#I Bóg załogował się o 12:01:00 AM, Niedziela, Marzec 1.
%>Niech się stanie jasność!
#Nieznana komenda. Spróbuj jeszcze raz.
%>Utwórz: światło
#Polecenie wykonane
%>Uruchom: niebo i ziemie
#I Bóg stworzył dzień i noc. I Bóg stwierdził 0 błędów.
#I Bóg wylogował się o 12:02:00 AM, Niedziela, Marzec 1.

#I Bóg załogował się o 12:01:00 AM, Poniedziałek, Marzec 2.
%>Niechaj powstanie sklepienie niebieskie pośród wody i światła
#Nieznana komenda. Spróbuj jeszcze raz.
%>Utwórz: firmament
#Polecenie wykonane.
%>Uruchom: firmament
#I Bóg rozdzielił wody. I Bóg stwierdził 0 błędów.
#I Bóg wylogował się o 12:02:00 AM, Poniedziałek, Marzec 2.

#I Bóg załogował się o 12:01:00 AM, Wtorek, Marzec 3.
%>Niech wody pod niebem zbiorą się razem w jedno miejsce i niech ukaże się suchy ląd i...
#Zbyt wiele znaków w linii. Spróbuj jeszcze raz.
%>Utwórz: suchy_ląd
#Polecenie wykonane.
%>Uruchom suchy_ląd
#I Bóg rozdzielił wody. I Bóg Stwierdził 0 błędów.
#I Bóg wylogował się o 12:02:00 AM, Wtorek, Marzec 3.

#I Bóg załogował się o 12:01:00 AM, środa, Marzec 4.
%>Utwórz światła w firmamencie, aby oddzielić dni od nocy
#Nieokreślony typ. Spróbuj jeszcze raz.
%>Utwórz: slonce_ksiezyc_gwiazdy
#Polecenie wykonane
%>Uruchom: slonce_ksiezyc_gwiazdy
#I Bóg stwierdził 0 błędów.
#I Bóg wylogował się o 12:02:00 AM, środa, Marzec 4.

#I Bóg załogował się o 12:01:00 AM, Czwartek, Marzec 5.
%>Utwórz: ryby
#Polecenie wykonane
%>Utwórz: ptactwo
#Polecenie wykonane
%>Uruchom: ryby_ptactwo
#I Bóg stworzył wielkie morskie potwory i każde żyjące stworzenie, które...
#I Bóg stwierdził 0 błędów.
#I Bóg wylogował się o 12:02:00 AM, Czwartek, Marzec 5.

#I Bóg załogował się o 12:01:00 AM, Piątek, Marzec 6.
%>Utwórz: bydło
#Polecenie wykonane
%>Utwórz: obrzydliwe_rzeczy
#Polecenie wykonane
%>Zrób człowieka na moje podobieństwo
#Nieokreślony typ. Spróbuj jeszcze raz.
%>Utwórz: człowiek
#Polecenie wykonane
%>Błąd owocny, rozmnażaj się i wypełniaj Ziemie, ujarzmiaj ją i miej władze nad stworzeniem morskim i powietrznym i nad każdym innym żyjącym na Ziemi.
#Zbyt wiele parametrów. Spróbuj jeszcze raz.
%>Uruchom: rozmnażanie
#Wprowadzenie przerwane. 6 błędów.
%>Utwórz: oddech
#Polecenie wykonane
%>Uruchom: rozmnażanie
#Wprowadzenie przerwane. 5 błędów.
%>Przenieś człowieka do Ogród_Eden
#Plik Ogród_Eden nie istnieje.
%>Utwórz plik Ogród_Eden
#Polecenie wykonane
%>Przenieś człowieka do Ogród_Eden
#Polecenie wykonane
%>Uruchom: rozmnażanie
#Wprowadzenie przerwane. 4 błędy.
%>Kopiuj kobietę z mężczyzny
#Polecenie wykonane
%>Uruchom: rozmnażanie
#Wprowadzenie przerwane. 2 błędy.
%>Utwórz pragnienie
#Polecenie wykonane
%>Uruchom: rozmnażanie
#I Bóg zobaczył mężczyznę i kobietę będących owocnymi i rozmnażającymi się w Ogród_Eden
#Ostrzeżenie: Brak limitu czasu w bieżącej sesji. 1 błąd.
%>Utwórz wolna_wola
#Polecenie wykonane
%>Uruchom wolną_wole
#I Bóg zobaczył mężczyznę i kobietę będących owocnymi i rozmnażającymi się w Ogród_Eden
#Ostrzeżenie: Brak limitu czasu w bieżącej sesji. 1 błąd.
%>Cofnij Pragnienie
#Pragnienie nie może być cofnięte kiedy uruchomiono wolną_wole.
%>Zniszcz wolną_wole
#wolna_wola jest plikiem bez dostępu i nie może być zniszczona.
#Wpisz inną komendę, anuluj, lub uruchom pomoc.
%>Pomoc
#Pragnienie nie może być cofnięte, kiedy uruchomiono wolna_wole.
#wolną_wola jest plikiem bez dostępu i nie może być zniszczona.
#Wpisz inną komendę, anuluj, lub uruchom pomoc.
%>Utwórz drzewo_poznania
#I Bóg zobaczył mężczyznę i kobietę będących owocnymi i rozmnażającymi się w Ogród_Eden
#Ostrzeżenie: Brak limitu czasu w tej sesji. 1 błąd.
%>Utwórz dobro, zło
#Polecenie wykonane
%>Aktywuj zło
#I Bóg zobaczył, ze stworzył wstyd.
#Ostrzeżenie błąd systemowy w sektorze E95. Mężczyzna i kobieta nie znajdują się w Ogród_Eden. 1 błąd. %>Szukaj mężczyzna, kobieta w Ogród_ Eden
#Nie znaleziono.
%>Usuń Wstyd
#Wstyd nie może zostać usunięty dopóki Zło jest uaktywnione.
%>Zniszcz wolna_wola
#wolna_wola jest plikiem bez dostępu i nie może być zniszczona.
#Wpisz inną komendę, anuluj, lub uruchom pomoc.
%>Stop
#Nieznana komenda. Spróbuj jeszcze raz.
%>Ctrl^C
%>Ctrl^C
%>Ctrl^C
#UWAGA WSZYSCY UZYTKOWNICY *** UWAGA WSZYSCY UZYTKOWNICY: KOMPUTER ZOSTANIE WYŁĄCZONY DLA
REGULARNEGO DZIENNEGO SPRAWDZENIA I ODPOCZYNKU ZA 5 MINUT. PROSZE SIE WYLOGOWAĆ.
%>Utwórz nowy świat
#Wyczerpałeś swoje wolne miejsce. Musisz zniszczyć stare pliki zanim nowe zostaną utworzone.
%>Zniszcz Ziemie
#Zniszcz Ziemie: potwierdź.
%>Potwierdzam
#KOMPUTER WYŁĄCZANY *** KOMPUTER WYŁĄCZANY. USŁUGI BEDĄ WZNOWIONE W NIEDZIELĘ, MARZEC 8 O6:00 AM.
MUSISZ SIĘ TERAZ WYLOGOWAĆ.
#I Bóg wylogował się o 11:59:59 PM, Friday, March 6.

[ Dodano: Pon Gru 18, 2006 09:19 ]
Siedzi sobie smutne 8. Ktoś pyta:
- Co się stało?
- Niedawno byłem gwiazdą.
- I co?
- Shift przestał działać...

Marcin - Wto Gru 19, 2006 10:37

Prawa kociej fizyki


1. Prawo Kociej Inercji

Kot będzie dążył do pozostania w spoczynku, jeśli nie będzie na niego działać żadna zewnętrzna siła (jak na przykład otwieranie puszki z kocim jedzeniem
lub przebiegająca mysz).

2. Prawo Kociego Ruchu

Kot będzie się poruszał po linii prostej, chyba że zaistniał dobry powód do zmiany kierunku.

3. Prawo Kociego Magnetyzmu

Czarne ubrania przyciągają kocią sierść wprost proporcjonalnie do nasycenia czerni w materiałach, z jakich są zrobione.

4. Prawo Kociej Termodynamiki

Ciepło przepływa z cieplejszego do chłodniejszego ciała, za wyjątkiem kota, gdzie całe ciepło przepływa do kota.

5. Prawo Kociego Przeciągania

Kot wyciągnie się na długość proporcjonalną do długości drzemki, z której się właśnie przebudził.

6. Prawo Kociego Snu

Koty śpią z ludźmi, gdy tylko jest to możliwe, w pozycji tak niewygodnej dla ludzi, jak to tylko możliwe dla kota.

7. Prawo Kociej Długości

Kot może wydłużyć swoje ciało tak, by dosięgnąć do dowolnej krawędzi, która kryje cokolwiek ciekawego.

8. Prawo Kociego Przyspieszenia

Kot zwiększa swą prędkość ze stałym przyspieszeniem, aż będzie gotów, by się zatrzymać.

9. Prawo Obecności przy Stole

Kot będzie uczestniczył przy wszystkich posiłkach, jeśli tylko będzie podawane coś smacznego.

10. Prawo Oporności na Polecenia

Koci opór jest wprost proporcjonalny do ludzkiej chęci zmuszenia kota do czegokolwiek.

11. Pierwsze Prawo Zachowania Energii

Koty wiedzą, że energia nie może zostać stworzona lub zniszczona, tak więc zużywają tak mało energii, jak to tylko możliwe.

12. Drugie Prawo Zachowania Energii

Koty wiedzą również, że energia może być zachowana tylko poprzez długie drzemki.

13. Prawo Obserwacji Lodówki

Jeśli kot wystarczająco długo obserwuje lodówkę, w końcu pojawi się jakiś ktoś, który wyciągnie coś dobrego do jedzenia.

14. Prawo Przyciągania Elektrycznego Kocyka

Włącz elektryczny kocyk, a kot wskoczy na niego z prędkością zmierzającą do prędkości światła.

15. Prawo Losowego Poszukiwania Wygody

Kot zawsze będzie poszukiwał i zwykle przejmował od Ciebie najbardziej wygodne miejsce w dowolnym pomieszczeniu.

16. Prawo Zajętości Pudełek i Toreb

Wszystkie torby i pudełka w dowolnym pomieszczeniu będą zawierać w środku kota w najbliższej możliwej nanosekundzie.

17. Prawo Kociego Zakłopotania

Kocia irytacja zwiększa się wprost proporcjonalnie do jego zakłopotania i ilości ludzkiego śmiechu.

18. Prawo Konsumpcji Mleka

Kot wypije tyle mleka, ile sam waży, podniesione do kwadratu, tylko po to, by pokazać, że potrafi.

19. Prawo Wymiany Mebli

Kocia chęć do porysowania mebli jest wprost proporcjonalna do ich ceny.

20. Prawo Kociego Lądowania

Kot zawsze wyląduje w najbardziej miękkim miejscu, jak tylko jest to możliwe.

21. Prawo Wyporności Płynów

Kot zanurzony w mleku wyprze tyle, ile sam zajmuje, minus ilość spożytego mleka.

22. Prawo Kociego Zaciekawienia

Poziom kociego zaciekawienia jest odwrotnie proporcjonalny do ludzkich starań w próbach zwrócenia jego uwagi.

23. Prawo Odrzucenia Pigułki

Każda pigułka dana kotu ma wystarczającą energię potencjalną, by osiągnąć pierwszą prędkość kosmiczną.

24. Prawo Kociej Kompozycji

Kot składa się z materii, antymaterii i fanaberii.

25. Prawo Kociej Nieoznaczoności

Iloczyn niepewności jednoczesnego poznania aspektów charakteru i zachowania kota jest tym większy, im większą ilość jedzenia spożywa.

26. Prawo Drzwi

Kot zawsze znajduje się po niewłaściwej stronie zamkniętych drzwi.

27. Prawo Dobrego Smaku

W wielkiej kupie dokumentów kot zawsze znajdzie ten jeden najważniejszy, jak istotna umowa czy akt własności mieszkania, i zacznie go jeść. Akurat ten.

28. Prawo Kociej Wredności

Kot zawsze używa swojej wrodzonej wredności i załatwia sie tam, dokąd trudno dotrzeć.

29. Zasada działania kociego perpetuum mobile

Przeprowadzono prace nad wykorzystaniem Kota jako nieskończonego źródła energii. Kot po przyczepieniu do jego grzbietu kanapki z masłem po zrzuceniu z
wysokości powinien wirować (z racji tego ze kanapka zawsze spadam masłem na dół, a kot na 4 łapy). Wyniki badań zostały utajnione przez srutututu I
Słońce z racji ich potencjalnego zagrożenia dla IV Rzeczpospolitej.

30. Zasada przyrostu i użycia pazura

Liczba pazurów zwiększa się wprost proporcjonalnie do wzrostu liczby kocich łap. Jeśli Kot ma schowane pazury, znaczy to, że nie zamierza ich użyć. Jeśli
kot pazury ma wysunięte, oznacza to, że zamierza. Długość pazura zwiększa się wraz z długością firanki.

31. Zasada kociej frustracji (prawo Murphy'ego)

Gdy tylko kot położy się na twoich kolanach, wyglądając na bezgranicznie szczęśliwego, zaraz poczujesz, że musisz iść do łazienki.

BLADE - Sob Sty 13, 2007 09:53

Wielu marudzi że im się w kraju nie podoba i emigrują. Ale uwaga, nie emigrujcie do USA bo tam starszne przepisy. Parę znalzłam. Poczytajcie. To wszystko prawda. Co stan to gorzej.

Missouri
W St. Louis starż pożarna może ratować kobietę z płonącego domu tylko gdy ta jest kompletnie ubrana.

Alabama
Mężczyźni mogą bić swoje żony kijem ale tylko wtedy gdy kij ma przekrój niewiększy niż ich kciuk.

Kalifornia
W L.A. nie wolno kąpać dwojga dzieci w jednej wannie.

Alaska
W Fairbanks mieszkańcy nie mogą pozwalać łosiom na kopulację na ulicach

Arkansas
W Little Rock za publiczne flirtowanie grozi 30 dni więzienia.

Floryda
W niedziele i święta kobiety rozwiedzione i wdowy nie mogą skakać ze spadochronem.

Idaho
W Coeur d’Alene seks w aucie podlega karze. Policjanci którzy złapali na gorącym ucznku parę w aucie, muszą przedtem zatrąbić i odczekać trzy minuty. Potem mogą aresztować.

Kansas
W Wichita złe traktowanie i bicie teściowej nie jest powodem do rozwodu.

Kentucky
Kobiety nie mogą chodzić w kostiumach kąpielowych po uliczch. Wyjątek jest dla tych które ważą mniej niż 42 kg, więcej niż 92 kg lub są uzbrojone.

Massachusetts
W Salem nawet małżeństwo nie może spać nago w wynajętym mieszkaniu.

Nebraska
W Hastings mąż i żona mogą uprawiać seks tylko w nocnych koszulach

New York
W Brooklynie osioł nie może spać we wannie..

Ohio
W Oxfordzie kobiety nie mogą się rozbierać przed obrazami na których są namalowani mężczyźni.

Oregon
W Willowdale nie wolno mężowi ucieć podczas uprawiania seksu..

Utah
W Utah nie wolno podczas jazdy konnej wędkować.

South Carolina
Bez oficjalnego zezwolenia nikt nie może pływać w kanałach miejskich.

North Carolina
Pary mogą spać w hotelu jeśli odstęp między łóżkami wynosi przynajmniej 60 cm.

Texas
W San Antonio podczas flirtu nie można używać oczu ani rąk.

Utah
W Tremonton seks w karetce pogotowia podczas akcji czy reanimacji jest surowo wzbroniony.

Virginia
W Lebanon mąż nie może zapędzać żony do łóżka kopniakiem.

Washington D.C.
Seks dozwolony jest tylko w pozycji misjonarza, inne pozycje podlegają karze.

Utah
W Utah nie wolno transportować skrzypiec w papierowych torbach.

Wisconsin
W Connorsville nie mogą mężczyźni oddawać strzału z pistoletu gdy ich partnerka przeżywa orgazm.

[ Dodano: 2007-01-14, 17:43 ]
Wysoko w górach, hen wysoko w lodowej grocie siedzą dwa
straszliwe Yeti i obgryzają kosteczki. Mniejszy straszliwy
Yeti przerywa na chwilę i pyta większego:
- Tato, a powiedz mi, po co my się tak ukrywamy przed ludźmi, co?
Są takie małe! Przecież i tak je w końcu zjadamy, tak? Dlaczego
napadamy na nich od tyłu?

- Bo widzisz, synku - odpowiada większy straszliwy Yeti dokładnie
oblizując palce - lepiej mi smakują gdy się nie posrają ze strachu.

dday - Wto Sty 16, 2007 13:12

Koniec roku szkolnego. Pod wieczór matka zagląda do pokoju córeczki i znajduje na łóżku następujący liścik:

Droga Mamo!
Nareszcie koniec szkoły. Dla mnie już na zawsze.
Jestem od dawna zakochana
I postanowiliśmy z moim chłopakiem wreszcie "się urwać". Wiem, że Tobie się
to nie spodoba ale on jest taki słodki! Te jego tatuaże I piercing na każdym kawałku ciała... A ten jego motocykl! Ali (tak nazywa się mój miły) twierdzi, że jazda na nim w kasku to grzech. Ali jest kompletnie na moim punkcie zwariowany. Mówi, że go uratowałam, bo ten alkohol by go w końcu zabił... Aha, i najważniejsze. Będziesz miała wnuka!
Tak się cieszę! Kolega Alego ma gdzieś w lesie drewnianą chatkę. Trzeba ją
wyremontować i nie ma w niej światła ani wody ale to będzie nasz nowy dom.
Nie martw się! Będziemy mieli z czego żyć. Ali ma kapitalny pomysł.
Będziemy uprawiać marihuanę i sprzedawać ją w mieście.
Ma być z tego kupa forsy.Tak się cieszę!

I nie martw się proszę. Wkrótce będę miała 14 lat I naprawdę mogę na siebie sama uważać. Mam tylko nadzieję, że szybko pojawi się ta szczepionka przeciwko AIDS. Alemu bardzo by to pomogło...
Twoja ukochana córeczka.

P.S. Wszystko bzdura!!! Jestem u Krychy i oglądamy telewizję.
Chciałam Ci tylko uświadomić, że są gorsze rzeczy niż
to świadectwo, które znajdziesz na nocnym stoliku. Buziaczki!!

LUTEK - Wto Sty 16, 2007 23:02

Jest tuż po zajęciu Krakowa przez Niemców we wrześniu 1939 roku.Młody Wojtyła idzie sobie wieczorem ulicami tegoż miasta gdy jest już godzina policyjna nagle staje przez nim SS-man z wyciagniętym mauserem i krzyczy "Hande hood" wtem błysk z niebios,jasność i blask i głos "oszczedź go bo on w przyszłości zostanie papieżem"
SS-man trochę w szoku podnosi głowę do góry i krzyczy "jeśli on ma być papieżem to kim ja zostanę w przyszłości?" głos na to " to ty zostaniesz jego następcą"

WooYownik - Wto Sty 16, 2007 23:05

LUTEK napisał/a:
Jest tuż po zajęciu Krakowa przez Niemców we wrześniu 1939 roku.Młody Wojtyła idzie sobie wieczorem ulicami tegoż miasta gdy jest już godzina policyjna nagle staje przez nim SS-man z wyciagniętym mauserem i krzyczy "Hande hood" wtem błysk z niebios,jasność i blask i głos "oszczedź go bo on w przyszłości zostanie papieżem"
SS-man trochę w szoku podnosi głowę do góry i krzyczy "jeśli on ma być papieżem to kim ja zostanę w przyszłości?" głos na to " to ty zostaniesz jego następcą"


jakis niezbyt smieszny ...

Pablo - Wto Sty 16, 2007 23:06

WooYownik napisał/a:
LUTEK napisał/a:
Jest tuż po zajęciu Krakowa przez Niemców we wrześniu 1939 roku.Młody Wojtyła idzie sobie wieczorem ulicami tegoż miasta gdy jest już godzina policyjna nagle staje przez nim SS-man z wyciagniętym mauserem i krzyczy "Hande hood" wtem błysk z niebios,jasność i blask i głos "oszczedź go bo on w przyszłości zostanie papieżem"
SS-man trochę w szoku podnosi głowę do góry i krzyczy "jeśli on ma być papieżem to kim ja zostanę w przyszłości?" głos na to " to ty zostaniesz jego następcą"


jakis niezbyt smieszny ...

mało powiedziane :(

pralinka - Wto Sty 16, 2007 23:07

żenada :/
osimek1 - Wto Sty 16, 2007 23:08

a mnie sie podoba:)
pralinka - Wto Sty 16, 2007 23:10

bo Ty inny jesteś ;)
WooYownik - Wto Sty 16, 2007 23:12

pralinka napisał/a:
bo Ty inny jesteś ;)


bo on tobie na przekor pewnie .. :P

osimek1 - Wto Sty 16, 2007 23:12

kwestia podejscia do religi - ja lubie dowcipy o ksiezach itp bo sam ich nielubie tak wiec tego typu dowcipy raczej nieprzerazaja mnie:)
pralinka - Wto Sty 16, 2007 23:14

osim tu chodzi o pewne wyczucie taktu no i smak ... zreszta pogadamy później ;)
WooYownik - Wto Sty 16, 2007 23:23

osimek1 napisał/a:
kwestia podejscia do religi - ja lubie dowcipy o ksiezach itp bo sam ich nielubie tak wiec tego typu dowcipy raczej nieprzerazaja mnie:)


dowcipy o ksiezach a to to troszke co innego ... ale moja wyslanniczka juz to tobie wytlumaczy :P

pralinka - Wto Sty 16, 2007 23:29

WooYownik napisał/a:


dowcipy o ksiezach a to to troszke co innego ... ale moja wyslanniczka juz to tobie wytlumaczy :P


jam wysłanniczka :D ok wytlumacze takna swoj sposób ;)

Kraków'91 - Sro Sty 17, 2007 08:32

chyba tez jestem inny
Fred - Sro Sty 17, 2007 09:22

siedze sobie w berlinie w autobusie miejskim i jak zwykle w tyle autobusu siedza glowni bossowie ( turcy )
jak zwykle glosne wrzaski w tureckim niemieckim (zreszta to bardzo ucieszny akcent) i zaczynaja sie przekrzykiwac jacy to oni sa wspaniali :
turek1: hey stary, teraz jest nas juz 4 miliony turkow w niemczech
turek2: nooo, niezla armia
turek3: juz niedlugo a zaczniemy tu rzadzic w niemczech
turek1: wtedy bedziemy jezdzic nowym BMW po ulicach i bedziemy szefami
turek2: i tak bedziemy zdobywac jeden kraj po drugim
turek3: i wszyscy beda robili to co my turcy im kazemy
Wszyscy naturalnie sie przy tym bardzo glosno smieja
na siedzeniu przed nimi siedzi mila staruszka
obraca sie do nich i milym rzeczowym glosem mowi do nich:
wiecie, kiedys mielismy 4 miliony zydow w niemczech!

dORA11 - Sro Sty 17, 2007 22:41
Temat postu: Tadeusz Rydzyk 14.02.2005
Ludzie pokazują palcami, jakim ja samochodem jeżdżę. Że mercedesem klasy S. A niby czym mam jeździć? Na krowie mam jeździć? Mogę na krowie, ale gdzie ja bym tę krowę trzymał w Radiu Maryja? (259)
Tadeusz Rydzyk, Na antenie Radia Maryja, 14.02.2005

Szopica - Czw Sty 18, 2007 16:02

buahahhahahahaha


pozdro... :hahaha:

szynszyl - Czw Sty 18, 2007 16:29

ja nie wiem czy to już było, ale mi sie podoba
Bad_Boy__Zabrze - Czw Sty 18, 2007 17:06

Rodzaje kup :

Kupa DUCH - mógłbyś przysiąc, że wyszło, ale nie ma go w kiblu

CZYŚCIOCH - czujesz, że wyszło, widzisz je w kiblu, ale nie zostawia śladów
na papierze toaletowym

MOKRE - podcierasz się 50 razy, ale wciąż czujesz, że trzeba jeszcze raz,
więc musisz włożyć trochę papieru do gaci, żeby się nie pobrudziły

POWRACAJĄCA FALA - kiedy się wysrasz i podciągniesz spodnie, zdajesz sobie
sprawę, że musisz jeszcze raz

BOA ( vel KŁODA ) - tak długie, że boisz się spłukać bez wcześniejszej
fragmentacji za pomocą szczotki do kibla

GAZOWE - jest głośne i każdy w zasięgu śmieje się z ciebie

OCH, JAK CHCIAŁBYM SIĘ WYSRAĆ - kiedy chcesz, ale wszystko, co możesz
zrobić, to usiąść na kiblu, cisnąć i pierdnąć kilka razy

MOKRY POŚLADEK ( vel UDERZENIE MOCY , Blonsk ) - wychodzi tak szybko, że
spadając do wody ochlapuje ci dupsko

S-KLASA - nie śmierdzi

SPŁAWIK - kiedy jesteś w kiblu publicznym, a w kolejce czeka dwóch ludzi,
srasz, spuszczasz dwa razy, ale kilka kulek wielkości piłeczek pingpongowych
nadal pływa po powierzchni wody

ZASADZKA - nigdy nie zdarza się w domu, ale zazwyczaj na imprezie. Jest
rezultatem próby pierdnięcia delikatnie i cicho, ale ostatecznie kończy się
zabrudzeniem gaci

KACKUPA - któż jej nie zna...? Następuje rankiem po pijackiej nocy.
Najbardziej zauważalne są znaki ześlizgiwania się na dnie muszli

PRZYLGNIĘTE - kiedy chcesz się podetrzeć ono czeka na brzegu dupy

WYBUCH - poprzedzone pierdnięciem tak potężnym, że po wysraniu sprawdzasz,
czy na muszli nie ma spękań

KURSK - twarde, ciężkie i błyskawicznie idzie na dno kibla

ANAL INTRUDER - wychodzi do połowy, wraca, wychodzi, wraca...

KOZIE BOBKI - wychodzi w zgrabnych, okrągłych porcjach ( duże ilości ).
Właściwie nigdy się nie kończy, ale człowiek sam przestaje z nudów

POCHODNIA - tak pali dupę, że przysiągłbyś, że jest łatwopalne

GOŁOTA - wypada zanim jeszcze dobiegniesz do kibla





Amerykanski statek kosmiczny dolecial na Marsa ... wyladowali ... juz
zbieraja sie do wyjscia az tu nagle podlecialo 2 Marsjan, takich
smiesznych zielonych i bzzzzz zaspawali im drzwi wyjsciowe.
Amerykanie probuja wyjsc ... 10 minut, 30 minut ... po godzinie sie udalo.
Wyszli a tam juz zebrala sie wieksza grupka Marsjan.
No wiec witaja sie i pytaja :
- Czemu zaspawaliscie nam drzwi wyjsciowe ?
Na co Marsjanie :
- Zawsze tak robimy nowym, ale to chyba nie problem. Nie dawno tu
Polacy byli ... koledzy zaspawali im drzwi a oni po 5 minutach juz byli na
zewnatrz ... i jeszcze prezenty przywiezli ...
Amerykanie :
- Prezenty ? Polacy ? jakie prezenty ?
Marsjanin :
- Wpier*ol to sie nazywalo czy cos, ale wszyscy dostali

dday - Pią Sty 19, 2007 00:57

rosyjska partia postanowiła (ponieważ nie udało się z księżycem) być pierwsza na słońcu i dumna, ogłasza to kosmonałtom.
Na co toważysze kosmonauci:
- przecież tam jest przeokrutnie gorąco, nie wytrzymamy, spalimy się zanim wylądujemy 8| :?:
w odpowiedzi usłyszeli:
- spokojnie, spokojnie partia was nie opuści, pomyśleliśmy o wszystkim;
- będziecie lądować w nocy :-P

BLADE - Pon Sty 29, 2007 09:01

Postanowiłem wziąć krótki urlop. Uzmysłowiłem sobie jednak,
że przecież wszystko już wykorzystałem. Ba! Chyba nawet zalegam
szefowi dzień (lub dwa?). Pomyślałem, że najszybciej zmiękczę
boss-owe serce, gdy zrobię coś tak głupiego, że ten zacznie się
nade mną litować! No, bo przecież przemęczony jestem, przepracowany
i... zaczyna mi odbijać. Samo życie... Następnego dnia przyszedłem
trochę wcześniej do pracy. Rozejrzałem się dookoła i... Mam! Odbiłem
się od podłogi i poszybowałem w kierunku żyrandola, złapałem go
mocno i wiszę! Wchodzi kolega z biurka obok - i rozdziawia gębę
patrząc na mnie (drewniany wzrok ma koleś, czy co?).

- Ciiiii - szepczę konspiracyjnie.
- Rżnę psychola, bo chcę kilka dni wolnego. Gram żarówkę, rozumiesz?
Kilka sekund później wchodzi szef. Już od progu huczy basem, co
ja tam robię góry.
- Ja jestem żarówka! - wypiszczałem.
- No co ty? Pogrzało cię! Weź lepiej kilka dni wolnego, niech Ci
główka odpocznie!
Wdzięcznie sfrunąłem na podłogę i zaczynam się pakować. Kątem oka
widzę, że kolega też zaczyna się pakować!

Szef zainteresowany pyta go:
- A pan dokąd?
Kolega odpowiada:
- No do domu... Przecież po ciemku nie będę pracował!

eCo^ - Pon Sty 29, 2007 10:04

Jeden Szkot to drugiego:
-Te stary porzycz 2 funty!!!
-Nie mam
Pierwszy jeszcze raz pyta:
-a w domu??
Na to drugi:
-A dziękuje wszystko dobrze...
los

BLADE - Nie Lut 04, 2007 18:12

Zabawne jak mało ważna jest twoja praca, gdy prosisz o podwyżkę,
a jak niesamowicie niezbędna dla ludzkości gdy prosisz o urlop ;)

_______________________________________________________________

Wzór rezygnacji z usług
- wydrukuj, podpisz... i udaj się do najbliższego Telepunktu.


Mój numer telefonu TP: (_ _) _ _ _ _ _ _

Droga TP,

Jestem z Tobą długo. Od początku. Byłaś brzydka a chodziłem
za Tobą. Byłaś kapryśna a miałem nadzieję. Trudno było z Tobą
rozmawiać a starałem się o Ciebie. Nie chciałem żadnej innej.
Tylko Ty. Śniłaś mi się po nocach. Miał Cię mój kolega z zakładu
(dotarłaś do niego przez znajomego), miał sąsiad z góry (sekretarz
zakładowego komitetu), miał stróż sąsiada z góry (do dziś jestem
ciekawy ile dał?). Mieli szczęście... Oni mieli Cię w domu. Ale
ja też miałem szczęście... Bywało, że miałem Cię na poczcie.
Przychodziłem umówiony na konkretną godzinę, czekałem a wtedy
pani wpuszczała mnie do małej kabiny... Och, jakie to było piękne
- ten powiew luksusu, te wrażenia... wszystko aż trzeszczało, aż
krzyczałem (ze szczęścia [?] ). Krótko, ale zawsze...

Pewnego dnia zaproponowałaś nam Neostradę. Każdemu z osobna. Każdy
dostał swoją. W międzyczasie okazało się, że dobra które Ci kupiliśmy
w zamian za twoją "przychylność" są już Twoją własnością a nie moją.
Sprytną kobietką jesteś, nie ma co... I coraz lepszą w swojej profesji...
Coraz droższą w swoich usługach. Ale tak nam dobrze wszystkim było.

Aż w końcu przyszedł ten dzień. Zmuszono Cię. Ja wiem, ja rozumiem.
Ty nie chciałaś, stłamszono Twoją dumę, cześć i chwałę. Zgwałcono.
Ja to rozumiem. Niestety zasady się zmieniły. Ja zrozumiałem...

Zrozumiałem, że jesteś niewierną kobietą, która wykorzystywała mnie
przez kilkadziesiąt lat. A więc dziś, kiedy zmieniłaś zasady gry
(REGULAMIN), oświadczam, że więcej z Twoich usług (NEOSTRADA) korzystać
nie zamierzam w stopniu większym niż to konieczne (ABONAMENT SOCJALNY),
aby móc spotkać się z panną młodszą, urodziwszą i wierniejszą od Ciebie
(NET24 lub MULTIMO), a co najważniejsze, TAŃSZĄ!.

Tak więc ADIEU TP! Łi Łi... dobrze słyszysz...

Podpisano:
__________


______________________________________________________________________________

Brook - Pią Lut 09, 2007 17:34

Klasyfikator wódki w swiecie :


0.25 l - trial version
0.5 l - personal edition
0.7 l - professional edition
1.0 l - network edition
1.75 l - enterprise
3 l - for small business
5 l - corporate edition
wiadro - home edition
"klin" - Service pack
rosól - Recovery tool
zakaska - plugins
bimber - shareware
wynalazki (typu autowidol, denaturat) - open source
alkohol metylowy -> scrensaver (black windows)
paw - stacks overflow
melina : customer support
pedzenie : cracking
denaturat : bluetooth
wyborowa : sniffer
flaszka z waska szyjka : modem
osobnik rozlewajacy flaszke na n-uzytkowników : switch
osobnik bedacy aktualnie w posiadaniu flaszki : admin
wytrzezwialka : kwarantanna plików
urwanie filmu : screensaver ew. blue screen
tlumaczenie sie w domu gdzie sie bylo przez cala noc : RPG
'gorzka zoladkowa' : Mandrake
'krakusik' : trojan horse
robienie tzw. jeza z pustych (prawie...)flaszek : defragmentacja dysku
delirka : visualization plug-in
paw zwykly : serial port transmission
paw 'cedzony' : parallel port transmission
paw 'cedzony' przy wykorzystaniu zarówno ust jak i nosa : USB transmission
a gdy sie wykorzysta jeszcze dolne otwory, to bedzie: FireWire transmission

Marcin - Sob Lut 10, 2007 10:34

Osoby rodzaju żeńskiego dzielą się na:
- dziewczyny
- kobiety
- staruszki.

Dziewczyny dzielą się na:
- już dziewczyny
- jeszcze dziewczyny
- dziewczyny z dzieckiem.

Kobiety dzielą się na:
- damy
- nie damy
- damy ale nie wam.

Staruszki się nie dzielą. Się rozkładają...

osimek1 - Sob Lut 10, 2007 17:44

- Co może być gorszego od kamyczka wbucie?
- Ziarenko piasku w prezerwatywie.
_____________________________________

- światem rządzi miłość. Ja naprzykład kocham wypić.
_____________________________________

- Sąsiedzie, czemu pańska żona tak wnocy płakała? Czyżby pan się z
nią źle obszedł?
- Wręcz przeciwnie, obszedłem się bezniej!
_____________________________________

W sprzedaży pojawiły się prezerwatywyo smaku mentolowym i
eukaliptusowym.
Zalecane szczególnie dla kobietchorych na gardło.
_____________________________________

Adam i Ewa spacerują po raju
- Adam, kochasz mnie?
- A co tu robić...
_____________________________________

- Pomyślałem, żeby się ożenić.
- No i co?
- No i nic. Pomyślałem, pomyślałem imi przeszło.
_____________________________________

Dla mężczyzny rozebrać i nie wydymać,to jak dla kobiety przymierzyć i
nie kupić.
_____________________________________

W barze siedzi młody mężczyzna idziewczyna.
- Koleżanka się spieszy? - zagadujemężczyzna.
- Nie, koleżanka się nie spieszy -przekornie odpowiada dziewczyna.
- Koleżanka napije się kawy?
- Tak, napiję się kawy...
- Koleżanka wolna?
- Nie, mężatka...
- Mężatka? A koleżnka może zadzwonićdo domu i powiedzieć, że została
zgwałcona w barze?
- Tak, koleżanka może zadzwonić dodomu i powiedzieć, że ją zgwałcili
10 razy.
- 10 razy???!!!
- Kolega się spieszy?
_____________________________________

Zlapal wilk zajaca.
- Prosze, prosze wilku, nie zabijajmnie, zrobie co zechcesz!
- To zrób mi loda!
- Nie umiem!
- Rób loda!!
- Kiedy nie umiem!!
- To rób, jak umiesz!
- Chrup, chrup, chrup
_____________________________________

Jasio kopie dól w ogródku.Zaciekawiony sasiad pyta:
- Co robisz??
- Kopie grób dla mojej zlotej rybki.
- Ale czemu taki duzy?
- Bo jest w twoim srutututu kocie!
_____________________________________

80-latek chce się kochać z żoną.
- Ale tylko z prezerwatywą - zaznaczażona.
- Przecież w twoim wieku nie grozi Ciciąża - przekonuje mąż.
- Ale salmonella od starych jaj
_____________________________________

Kawał wędkarski:
- Biorą?
- Nie bardzo...
- Złapał pan coś?
- Jednego.
- I co pan z nim zrobił?
- Wrzuciłem do wody.
- Duży był?
- Taki jak pan i też mnie wkurwiał.
_____________________________________

- Synku, jesteś taki niegrzeczny, weźprzykład z tatusia
- mama, ale tata siedzi wwięzieniu...
- tak, ale niedługo wyjdzie za dobresprawowanie!
_____________________________________

Morze Północne, lodowaty wicher dujejak cholera. Na pokładzie statku
stoi dwóch marynarzy.
- W taką pogodę z gołą głową? Gdziemasz swoje nauszniki?
- Od czasu nieszczęśliwego wypadkujuż ich nie noszę.
- Jakiego nieszczęśliwego wypadku??
- Kumpel zapraszał na wódkę, a ja niesłyszałem...
_____________________________________

Parka w łóżku: On do niej:
- Kochanie moze dzisiaj na jeźdźca?
- Jaki najeźdźca??
- Germański qarwa oprawca!!
_____________________________________

Podczas imprezy na Księżycu w pewnejchwili ktoś mówi:
- wiesz co, Armstrong? Niby wszystkojest, rozpalony grill, piwo,
dziewczyny ale jakoś atmosfery niema.........
_____________________________________

Pasażer taksówki klepnął kierowcężeby się o coś zapytać. Tamten jak
oparzony podskakuje pod sufit i tracipanowanie nad samochodem,
- co pan taki nerwowy - pyta pasażer
- przez 25 lat byłem kierowcą karawanu...
_____________________________________

Kilka mądrośći:

A świstak siedzi, bo wiewiórka byłanieletnia...

Ludzie którzy piją sa dla mnieniczym.....niczym bracia!

Życie jest jak szachy, albo posuwaszkrólową, albo walisz konia

Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnijdrzwiami obrotowymi!!

Jestem jak dżin - gdzie otworząbutelkę, tam jestem!

Nie pij gdy prowadzisz - Za dużo sięrozlewa...

Czasem tak w życiu bywa, że raz pękaserce, a raz prezerwatywa...

BLADE - Nie Lut 11, 2007 10:10

Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety
mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca.
Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek
wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie
"specjalisty". Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku
zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach
dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.

- Dzień dobry, madame, ja jestem...
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do
środka.
- O oo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani,
specjalizuję się w dzieciach...
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i
po chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?

- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się
zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w
kąpieli, tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na
kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe
efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę można się
wyluzować... "Dywan w salonie..." - Myśli kobieta. - "Nic dziwnego,
że mnie i Harry'emu nic nie wychodziło..."

- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. -
kontynuuje fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji,
jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem
pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu... Kobieta z wrażenia
zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas
roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę
i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi
wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...

Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...
- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy
współpracy...
- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
- Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku.
Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby
zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić:
TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i
jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu
musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę
się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt...
- Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan
powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... k hem.. sprzęt..?
- He He He, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak
hartowana stal... No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy
się zabierać do roboty.
- STATYW ?
- No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby
ją stale nosić... Proszę pani! Proszę pani! Jasna cholera, ZEMDLAŁA ;)

Seba81 - Pon Mar 19, 2007 00:58

80-letni dziadek miał wypadek na motorze - wpadł w poślizg i uderzył w płot. Połamał sobie żebra. Trafił do szpitala. Zrobiono mu kilka zdjęć rentgenowskich. Dziadek ogląda zdjęcia i mówi: -Sztachety widzę wyraźnie, ale gdzie k.... mój motor???
iluzja - Pią Mar 23, 2007 18:32

to i ja się "wkupię" jakimś dowcipem ;-)

Zajączek mówi do wilka:
- Ale ta Twoja żona śliczna....
na to wilk:
- No, a twoja jaka smaczna...

interrex - Pią Mar 30, 2007 17:53

Ukradł Rumun krzesło i poszedł siedzieć...
BLADE - Pon Kwi 02, 2007 09:09

Pewna para w średnim wieku z północnej części USA zatęskniła w środku
mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół, na Florydę
i mieszkać w tym hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej.
Mąż miał dłuższy urlop i pojechał o dzień wcześniej. Po zameldowaniu
się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać maila
do żony. Niestety omylił się o jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób
w Houston u wdowy po pastorze, która właśnie wróciła do domu z pogrzebu
męża i chciała sprawdzić, czy w poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje
od rodziny i przyjaciół. Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem
i przeczytał na ekranie:

Do: Moja ukochana żona
Temat: Jestem już na miejscu

Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie.
Teraz mają tu komputery i wolno wysłać maila do najbliższych.
Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na
Twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję,
że Twoja podróż będzie równie bezproblemowa, jak moja.

PS: Tu na dole jest naprawdę gorąco...

___________________________________________________________



Gość luksusowego hotelu składa u kelnera zamówienie:
- Proszę dwa gotowane jajka. Jedno tak miękkie, że zarówno
żółtko i białko ma być w stanie płynnym, a drugie takie
twarde, żebym miał kłopoty z jego pogryzieniem.
Proszę również dwa plasterki boczku, zimne, ale z jednej
strony zwęglone, oraz spalonego, kruszącego się w dłoniach
tosta. Masełko niech będzie tak zmrożone, żebym za nic w świecie
nie mógł go rozsmarować. Proszę także o bardzo słabiutką kawę,
o temperaturze pokojowej.

- To bardzo skomplikowane zamówienie, proszę pana.
Nie wiem, czy nasi kucharze potrafią?

- Wczoraj k**** potrafili!

NightStalker - Czw Kwi 12, 2007 11:00

Początek roku akademickiego. Student postanawia, że tym razem solennie będzie przygotowywał się do zajęć, uczył systematycznie itd. Ale intuicja podpowiada mu:
- Stary, daj spokój. Wystarczy jak zaczniesz w okolicy świąt, spokojnie do sesji wszystkiego się nauczysz.
Student tak też zrobił. Nadeszły święta. Student po wigilijnej kolacji postanowił trochę się pouczyć, a intuicja podpowiada mu:
- Przestań, przecież są święta. Jak zajrzysz do książek dwa tygodnie przed sesją, to spoko, na pewno zakujesz.
Już trzy dni przed sesją, gorączka egzaminacyjna w pełni, student sięga po podręczniki, a intuicja na to:
- Co ty? Niczego się nie nauczysz przez dwa dni. Wejdziesz na egzamin i na pewno zdasz, jak ci podejdą pytania.
Dzień egzaminu. Student przepuszcza kolejne osoby, jak mu każe intuicja. W końcu intuicja podpowiada mu:
- Wejdź teraz!
Student wszedł, wyciąga rękę po pytania, intuicja mówi:
- Nie te, weź następne.
Student wziął, otworzył i mówi:
- O, kurcze...
A intuicja na to:
- O, ja pierniczę...
___________________________________________________________________________

Zatrzymuje policjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
- Widzę, że nie pracujemy.
- Nie pracujemy - potwierdza student.
- Opieprzamy się... - mówi dalej policjant.
- Ano, opieprzamy się - potwierdza student.
- O! Studiujemy... - rzecze policjant.
- Nieeee, tylko ja studiuję. - odpowiada student.
___________________________________________________________________________

Środek nocy, z baru wychodzi nawalony facet i chce iść do domu, jednak nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Pod barem stoi jedna taksówka, więc facet sprawdza swój portwel i wylicza że ma 15zł. Podchodzi więc do taksówkarza i pyta:
-Panie ile za kurs na Sienkiewicza?
-O tej porze to 20.
-A za 15 nie da rady?
-Za 15 nie opłaca mi się silnika odpalać.
-Panie niech Pan się zlituje, późno jest, zimno, ja jestem wcięty, do domu daleko.
-Facet spadaj i nie zawracaj mi głowy.
Więc nie było wyjścia facet poszedł na pieszo do domu.
Następnego dnia idzie ten sam facet ulicą i widzi długą kolejkę taksówek a na samym końcu kolejki stoi ten niemiły taksówkarz. Facet podchodzi więc do pierwszej taksówki i mówi:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- 20zł. - mówi taksiarz.
- Ja dam panu 50zł za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
- Spadaj zboku bo zaraz ci dowale.
Facet podchodzi do 2 taksówki:
Ile za kurs na Sienkiewicza?
- 20zł. - mówi taksiarz.
- Ja dam panu 50zł za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
- Spadaj zboku bo nie ręcze za siebie.
Facet podchodził do każdej taksówki i sytuacja powtarzyła się.
Podchodzi do ostatniej taksówki - tej spod baru - i mówi do kierowcy:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- 20zł. - mówi taksówkarz.
- Ja dam panu 50zł za kurs ale pod warunkiem że ruszy pan powoli i pomacha do wszystkich swoich kolegów taksówkarzy
___________________________________________________________________________

Spotyka Beduin na pustyni białego. Biały ma na ramieniu papugę, a Beduin węża wokół szyi.
- Te, biały...- mówi Beduin - skąd jesteś ?
- Z Polski.
- Słyszałem, że wy tam nieźle chlejecie, może wypijemy razem?
- No to polej!
Wypili jednego i nic, Beduin nie wierzy i pyta:
- A drugiego wypijesz?
- Wypiję!
Nalał drugiego, Polak wypił i nic.
- A trzeciego wypijesz?
- Wypiję!
Nalał znowu, wypili Polak tylko rękawem otarł gębę, a Beduin już podchmielony:
- A czwartego?
A na to papuga:
- I czwartego, i piątego, i srutututu dostaniesz, i tego robaka Ci zjemy...
___________________________________________________________________________

Komisja wojskowa:
- Zawód ojca?
- Ojciec nie żyje...
- Ale kim byl?!
- Gruźlikiem...
- Ale co robił?!!
- Kaszlał...
- Ale z czego żył?!!! Z tego sie przecież nie żyje!
- Przecież mówię, ze nie żyje..
___________________________________________________________________________

Wspominając 50 lat małżeństwa, żona przeglądała szafę i znalazła szlafrok, który miała na sobie w noc poślubną. Założyła go ponownie i przyszła do męża.
- Kochany, pamiętasz to?
Mąż oderwał wzrok od gazety i mówi:
- Tak, miałaś to na sobie w naszą noc poślubną.
- Pamiętasz, co wtedy do mnie mówiłeś?
- Pamiętam, pamiętam - mężczyzna nie był w nastroju, ale zaczyna wspominać. - Mówiłem: "Och, kochanie, rozpalam się na twój widok, wezmę twoje piersi i będę ssał z nich życie, aż z rozkoszy mózg ci poskręca".
- Dokładnie tak powiedziałeś, kochany! - kobieta poczuła przypływ namiętności. - A dzisiaj, po pięćdziesięciu latach, mam ten sam szlafrok na sobie! Co chcesz mi dziś powiedzieć?
Mąż:
- Misja zakończona powodzeniem.
___________________________________________________________________________

Przychodzi facet do lekarza-kobiety.
- Proszę pani, ja mam taki problem, że mam erekcję 24 godziny na dobę. Co pani mi da?
- Całodzienne wyżywienie, nocleg i 1500 zł miesięcznie.
___________________________________________________________________________

Karol i Hela spędzają powtórny miodowy miesiąc, na uczczenie 40tej rocznicy ślubu. Lecą sobie do Australii. Nagle głos pilota :
- Drodzy pasażerowie, silniki odmówiły posłuszeństwa. Możemy lądować awaryjnie na wyspie przed nami, ale prawdopodobieństwo że ktoś nas odnajdzie jest równe zeru. Dziękujemy za wyrozumiałość.
Karol drapie sie w głowę i mówi do Heli:
- Kochanie opłaciłaś rachunki za mieszkanie?
- Tak najmilszy, uregulowałam tuz przed wyjazdem.
- A za telefony ?
- Też zapłaciłam najdroższy.
Karol myśli, myśli, myśli...
- A ZUSy nasze popłaciłaś ?
- O Boże, kochanie na śmierć zapomniałam! Och dowalą nam karę!
Karol całuję ja tak jak nie całował od lat 30tu, śmieje się, wrzeszczy jak wariat:
- Przeżyjemy! Znajdą nas! Te skur***** znajdą nas, nawet na końcu świata!!!

Yolka - Czw Kwi 12, 2007 12:46

Wymiana oleju- instrukcja dla kobiet:

1. jechać do warsztatu, najpóźniej 15.000 km po ostatniej wymianie
2. wypić kawę
3. po 15 min. wystawić czek i z porządnie skontrolowanym autem opuścić warsztat

Koszty:
Wymiana oleju: PLN 100,--
Kawa: PLN 2,--
Suma: PLN 102,--

Wymiana oleju- instrukcja dla mężczyzn:

1. jechać do sklepu z wyposażeniem, PLN 70, -zapłacić za olej, filtr,
uszczelki, pastę czyszczącą i drzewko zapachowe
2. odkryć, ze pojemnik na zużyty olej jest pełen.
Zamiast oddać go na stacji benzynowej, wylać zawartość do dołka w ogrodzie
3. otworzyć puszkę piwa, wypić
4. podnieść auto lewarkiem . 30 minut szukać klocka
5. znaleźć klocek pod autem syna
6. z samego stresu otworzyć następną puszkę piwa, wypić
7. wsunąć pojemnik na zużyty olej pod motor
8. szukać klucza 16-tki
9. przestać szukać i używać ustawialne cęgi
10. odkręcić śrubę do spustu oleju
11. śrubę do pojemnika z gorącym olejem upuścić, przy tym upaprać się gorącym olejem
12. posprzątać
13. przy piwku obserwować, jak olej spływa
14. szukać cęgów do filtra oleju
15. przestać szukać, filtr śrubokrętem przebić i tak odkręcić
16. Piwo
17. Pojawienie się kumpla. opróżnić wspólnie kratę piwa
Wymianę oleju jutro dokończyć
18. Następny dzień. Wanienkę pełną oleju przesunąć pod autem
19. Wytrzeć olej, który się przy pkt 18 rozlał
20. Piwo - nie - wczoraj wszystko poszło
21. Do sklepu, kupić piwo
22. nowy filtr nakręcić, rozsmarować cienką warstwę oleju na uszczelkę
23. Wlać pierwszy litr nowego oleju
24. Przypomnieć sobie o śrubie z pkt. 11
25. szybko szukać śruby w wanience ze starym olejem
26. Przypomnieć sobie, ze zużyty olej wraz ze śruba został wylany w ogrodzie
27. Piwo wypić
28. Dołek odkopać, szukać śruby
29. zauważyć pierwszy litr świeżego oleju na podłodze garażu
30. wypić piwo
31. Przy dokręcaniu śruby wyślizgnąć klucz z ręki, kostkami palców uderzyć w podwozie
32. Głowa uderzyć w posadzkę, jako reakcja na pkt. 31
33. Zacząć zdrowo przeklinać
34. Klucz wywalić w diabły
35. następne 10 minut kląć, bo klucz trafił w zdjęcie "Miss Październik" i pobrudził jej biust
36. Piwo
37. Ręce i czoło zabandażować, zatamować krew
38. Piwo
39. wlać 4 litry świeżego oleju
40. Piwo
41. Auto zdjąć z lewarka
42. Auto cofnąć i wytrzeć olej z podłogi
43. Piwo
44. Jazda próbna
45. Zostać skierowanym na pobocze i zostać z powodu alkoholu zaaresztowanym
46. Auto zostanie odholowane
47. Kaucje wyznaczyć, auto z policji ściągnąć

Wydatki:
części: PLN 140,-
grzywna za jazdę po pijaku: PLN 500,-
hol: PLN 200,-
kaucja: PLN 400,-
piwo: PLN 60,-
suma: PLN 1300


i niech ktos powie,ze kobiety sa rozrzutne gy

Longer_007 - Czw Kwi 12, 2007 14:04

Drogo cos wyszlo :P
Szopica - Pią Kwi 13, 2007 15:10

:hihihi: SEX JEST JAK...

Sex jest jak Nokia (Connecting people)
Sex jest jak Nike (Just do it!)
Sex jest jak Coca-Cola (Enjoy!)
Sex jest jak Coca-Cola (To jest to!)
Sex jest jak Pepsi (Ask for more!)
Sex jest jak Samsung (Everybody is invited)
Sex jest jak Peugeot (Zaprojektowany by cieszyć)
Sex jest jak TP S.A. (Łączy nas coraz więcej)
Sex jest jak Philips (Let's make thing's better)
Sex jest jak Plus (Zmieniamy świat na plus)
Sex jest jak Idea (Ciągle nowe pomysły)
Sex jest jak Era (taaaak, taaaaakkk......)
Sex jest jak Jogobella (Rozkosz extra duzego...)
Sex jest jak Prusakolep (kusi, wabi, neci)
Sex jest jak O.B. (OK!)
Sex jest jak Redbull (Dodaje skrzydel)
Sex jest jak Milka (Daj sie skusic)
Sex jest jak Mars (Krzepi)
Sex jest jak Snickers (Na co czekasz?)
Sex jest jak guma Orbit (Zmniejsza ph w ustach smile.gif)
Sex jest jak Margaryna Kasia (Pieczenie to tyle radosci smile.gif
Sex jest jak BMW (Radość z jazdy)
Sex jest jak Chupa Chups (Musisz je lizac!)
Sex jest jak kurs nurkowania jednego z poznanskich klubów nurkowych (Wejdź glębiej)
Sex jest jak Kitekat (Są powody do mruczenia)
Sex jest jak L'Oreal (Jesteś tego warta)
Sex jest jak Hyundai (Juz go chcesz!)
Sex jest jak Hellmans (Satysfakcja gwarantowana!)
Sex jest jak Sprite (Usłuchaj pragnienia)
Sex jest jak Tyskie (Pełny smak! Pełna satysfakcja!)
Sex jest jak TAFT (Na każdą pogodę)
Sex jest jak Citroen (Uwolnij wyobraźnię)
Sex jest jak Winiary (Dobre pomysły, dobry smak)
Sex jest jak Simplus (mówisz za ile chcesz wink.gif
Sex jest jak Hochland (To jest pyszne!)
Sex jest jak Fiat (Tworzymy z pasją)
Sex jest jak Tchibo (Podaj to co najlepsze)
Sex jest jak Prince (Another reality)
Sex jest jak Max Factor (Polecany przez profesjonalistów)
Sex jest jak Renault (To pełnia życia)
Sex jest jak Daewoo (Czas by cieszyć się życiem)
Sex jest jak RMF FM (Inwazja mocy)
Sex jest jak Danone (Oddaje tobie co kryje w sobie)
Sex jest jak WEST (Test it!)
Sex jest jak Geriavit Pharmacon (By dłużej cieszyć się życiem wink.gif
Sex jest jak Nowe Caro (By przyjemnosc trwala dluzej..)
Sex jest jak Coca Cola (eee...ekstra!!!)
Sex jest jak Cadbury Mi-Cho-Co (slodkie chwile relaksu)
Sex jest jak Skoda Octavia (Z pasja do perfekcji)
Sex jest jak Era (Możesz więcej)


Śmieszna gromadka


Mały Jasio ogląda z wielkim zainteresowaniem swojego siusiaka
- Mamo czy to mój mózg?
- Nie synku, jeszcze nie....

Przedszkole. Jasio zaczyna zwalać na podłogę wszystkie zabawki z półek. Pani go pyta -Co robisz Jasiu? -Bawię się
-W co?
- W "kur** mać, gdzie są klucze do samochodu"

Dwa rekiny zauważyły łebka na desce windsurfingowej. Jeden mówi do drugiego
- O! I to jest obsługa. Ładnie podane, na tacy, z serwetką...



Pozdro :)

BLADE - Wto Kwi 17, 2007 09:45

Spotyka się dwóch meneli, jeden narzeka:
- Kurczę, nawet w czasie urlopu myślę o robocie.
- A jak to się objawia?
- Wczoraj byłem na grzybach, a uzbierałem dwa kosze puszek.

[ Dodano: Nie Kwi 22, 2007 10:20 ]
Drogi Marku,

Odkąd zmusiłem moją córkę, aby zerwała wasze zaręczyny,
nie przespałem spokojnie ani jednej nocy. Czy zdołasz mi
wybaczyć i zapomnieć o tym? Zdecydowanie za bardzo czepiałem
się Twojego irokeza, o tatuaże i o kolczyk w nosie. Zdałem
też sobie sprawę, że motocykle wcale nie są aż tak niebezpieczne,
a moja reakcja na wiadomość, że nigdy dotąd nie pracowałeś,
była znacznie przesadzona. Jestem też przekonany, że mnóstwo
innych miłych i sympatycznych ludzi mieszka pod mostem. Jak
Ci wiadomo, moja córka ma 17 lat i chce wyjść za Ciebie,
zamiast skorzystać ze stypendium, które proponuje jej Harvard.
Ale przecież nie całą wiedzę o życiu czerpiemy z książek!
Czasem zapominam jak bardzo jestem staroświecki. Pomyliłem się.
Postąpiłem bardzo głupio. Ale wrócił mi zdrowy rozsądek i w
pełni błogosławię Twój związek z moją córką.

Serdecznie pozdrawiam Twój przyszły teść.

P.S. Gratuluję "szóstki" w LOTTO.

dORA11 - Wto Kwi 24, 2007 11:09

cytat z "Wysokich obcasów"
"Mężczyzna ma zawsze ostatnie słowo. Brzmi ono : >> Tak jest, żono!<<"

Bad_Boy__Zabrze - Sro Maj 02, 2007 22:06

ranek po nocy poslubnej. zona mowi do meza
-kochanie, idz do sklepu po bulki
-a ile kupic skarbie?
-wiesz, kup tyle bulek ile razy sie wczoraj kochalismy w nocy
no to facet poszedl do sklepu i mowi do ekspedientki
-poprosze 6 bulek... albo nie... 3 bulki, 2 lody i kakao

noc. maz lezy w lozku i sie wierci od godziny, po chwili budzi zone i pyta:
-moze sie pokochamy?
-nie
-ale dlaczego?
-bo jutro ide do ginekologa i chce byc... czysta
zona kladzie sie spac ale maz dalej sie wierci i po jakims czasie delikatnie budzi znowu zone z pytaniem:
-ale do dentysty jutro nie idziesz?

w nocy zona sie budzi i patrzy a maz nerwowy chodzi po sypialni, zaniepokojona pyta:
-kochanie, co ci jest?
-sexu mi sie chce
-no to chodz...
-no przeciez chodze!!

charpia - Wto Maj 22, 2007 11:04

Ja, niżej podpisany Penis, zwracam się o podniesienie wynagrodzenia z nastepujących powodów:

Wykonuję pracę fizyczną.

Pracuję na odpowiedzialnym stanowisku.

Przede wszystkim pracuję głową.

Pracuję także w weekendy oraz święta państwowe.

Pracuję w zanieczyszczonym środowisku.

Nie otrzymuję wynagrodzeń za nadgodziny i pracę zmianową.

Pracuję w zaciemnionych warunkach, o złej wentylacji.

Pracuję w wysokich temperaturach.

Narażam się na niebezpieczeństwo chorób zawodowych.

Penis





Odpowiedź z działu kadr

W nawiązaniu do poruszonych argumentów informujemy, że uważamy je za całkowicie bezzasadne, ponieważ:

Nie pracuje Pan w systemie ośmiogodzinnym.

Ciągły Pana sen przerywają jedynie krótkie okresy twórczej pracy.

Nie zawsze wykonuje Pan polecenia kierownictwa.

Nie przebywa Pan w wyznaczonym miejscu, ale ciągle je zmienia.

Za często robi Pan przerwy w pracy.

Nie wykazuje się Pan inicjatywą i checią działania, która jest wymuszana presją i stymulacją kierownictwa.

Zostawia Pan bałagan po zakończeniu zmiany.

Zaniedbuje Pan zdrowie i wymogi bhp, nie zakładając odpowiedniej odzieży ochronnej.

Unika Pan pracy jedną zmianą po drugiej. Czasami opuszcza Pan miejsce wyznaczone przed ustalonym czasem. I nade wszystko podejrzane jest to, że przychodzi Pan i wychodzi z pracy, taszcząc dwa podejrzanie wyglądające worki.

daniel10 - Wto Maj 22, 2007 21:11

ale się uśmiałem
wymiata :P

Parzych - Czw Maj 24, 2007 18:14

wiszą na gaęzi dwa nietoperze ,
- jeden skwaszony więc drugi się pyta,
- co ci dolega,
- bolą mnie zęby,
- zęby to ch.j, a miałeś kiedyś sraczkę?

madek - Sro Maj 30, 2007 12:42

Lech i Jarek Kaczynski odwiedzili jedna z warszawskich podstawowek.
Podczas dyskusji z uczniami Lech zapytal: Co to jest tragedia? Czy ktos
moglby podac przyklad?
Dziewczynka z pierwszej lawki podniosla reke:
- Gdyby moj przyjaciel, ktory mieszka na wsi, bawil sie na polu i zostal
rozjechany przez traktor - to bylaby tragedia.
-Nie. - odpowiada Jarek Kaczynski - to bylby wypadek
Zglasza sie kolejne dziecko:
- Gdyby autobus, ktory odwozi 50 dzieci do szkoly, mial wypadek, w ktorym
zgineliby wszyscy pasażerowie - to bylaby tragedia.
- Tez nie - odpowiada znowu Jarek Kaczynski - to bylaby wielka strata.
Czy ktos ma inne pomysly?
W klasie cisza. Nikt nie chce sie zglosic.
Nagle odzywa sie Jasiu:
- Gdyby samolot, w ktorym lecieli Pan Prezydent i Pan Premier zostal
trafiony przez pocisk i rozpadl sie na kawalki - to bylaby tragedia.
- Brawo! - wola Lech Kaczynski- Mozesz nam powiedziec dlaczego uwazasz,
ze to była by tragedia?
Na to Jasiu:
- Dlatego, ze to na pewno nie bylaby wielka strata i raczej nie bylby to
wypadek.

Longer_007 - Sro Maj 30, 2007 17:48

Kiedyś, nie tak dawno temu żył sobie pewien młody gość, który lubił jeść kapustę z grochem. Oczywiście wiadomo jaka reakcja następowała w jego organizmie, krótko po spożyciu owej skądinąd wyszukanej potrawy. Pewnego dnia spotkał dziewczynę i się w niej zakochał, ze wzajemnością. Kiedy zdecydowali się pobrać, młody człowiek uzmysłowił sobie że nie może już więcej jeść grochu z kapustą, i będzie to jego poświęcenie za znalezienie szczęścia osobistego. Po krótkim czasię ożenił się. Trzy miesiące minęły i młody człowiek powracając do domu z pracy, przechodził koło restauracji. Nie mógł nie zauważyć pociągającego i miłego dla nosa zapachu grochu z kapustą, aż zakręciło mu się w głowie, nie namyślając się długo wszedł do knajpki i zamówił jeden za drugim aż trzy talerze swojego przysmaku, wiedząc, że ma do domu jeszcze kawałek drogi, więc efekt tej potrawy powinien zostawić na świeżym powietrzu. Oczywiście po drodze sobie wesoło popierdywał, przybywając pod swoje drzwi całkiem bezpiecznie, że nic z gazów już nie zostało w żołądku.
Żona przywitała go od progu i wyglądała na podekscytowaną:
- Kochanie mam dla ciebie niespodziankę, którą dostaniesz przy obiedzie!
Po czym zakręciła mu chusteczkę na głowie, i niewidzącego nic pociągnęła do stołu. Musiał jej obiecać, że absolutnie nie będzie podglądał, aż ona nie zdejmie mu chusteczki z oczu. Gdy żona już miała odsłonić mu oczy, w tym samym momencie zadzwonił telefon. Mąż się ucieszył, bo nagle poczuł że znowu ma ochotę na wypuszczenie następnego, żona jeszcze raz kazała mu obiecać, że nie będzie podglądał i poszła odebrać telefon, on wykorzystał ten moment podniósł jedną nogę i z ulgą wydał odstrzał. Nie tylko, że był on głośny, ale również i śmierdział jak tuzin zgnitych jajek.
Facet miał problemy przez moment ze znalezieniem tchu, więc pomacał za serwetką i rozdmuchał powietrze wokół siebie, po tym jednym poczuł się znacznie lepiej, ale następny już czekał, nie zastanawiając się długo, mąż podniósł drugą nogę i sruuuuu, następny wyleciał mu z hukiem. Tym razem był on jeszcze bardziej śmierdzący, więc musiał się odwachlowywać rękami przez dobrą chwilę zanim smród opuścił go. I znowu poczuł, że mu się zbiera, tym razem pierdnął tak głośno, że było słychać pobrzękiwanie szklanek, a kwiatki na stole mocno przywiędły. Cały czas przysłuchiwał się czy żona już kończy rozmowę i dotrzymując przyrzeczenia nie podglądał co żona przygotowała mu na obiad. Przez następne 10-ęć minut mąż podpierdywał sobie, a że smród był za każdym razem okropny, więc musiał się odganiać od niego serwetką. Kiedy usłyszał że żona odkłada słuchawkę szybko położył serwetkę na kolanach, uśmiechając się z zadowolenia i udając niewinnego. Żona przepraszając, że tak długo musiał czekać i upewniając się, że nie podglądał, zdjęła mu chusteczkę z oczu i wykrzykneła radośnie:
NIESPODZIANKA :!:
Ku jego kompletnemu zdziwieniu, zobaczył stół zastawiony a przy nim tuzin gości siedzących i czekających na rozpoczęcie imprezy imieninowej.

sushi - Sro Maj 30, 2007 20:49

np tal ;onger...
w polowie to juz wiadomo bylo jak sie skonczy
za dlugi i za nudny
moje zdanie :P

FiFa - Sro Maj 30, 2007 23:02

Cyrkowy siłacz popisuje się przed widownią. Podnosi niesamowite ciężary, przedziera na pół książki telefoniczne, rwie najgrubsze łańcuchy. Ostatni numer to wyciskanie cytryny. Bierze owoc w wielką jak bochen chleba łapę i wyciska z niego pełną szklankę soku.

- Kto wyciśnie jeszcze choćby kroplę?! - rzuca wyzwanie publiczności.

Na arenę wchodzi miejscowy osiłek. Ściska resztki owocu z całej siły, ale nie udaje mu się. Kilku następnych śmiałków również nie może nic wskórać. Jako ostatni zgłasza się chudzina w za dużym garniturku i drucianych okularach. Bierze do ręki to, co zostało z cytryny... i wyciska jeszcze jedną szklankę soku!

- Jak to zrobiłeś?! - woła zaszokowany siłacz.

- To proste. Pracuję w urzędzie podatkowym...

dORA11 - Czw Maj 31, 2007 23:52



:D

BLADE - Pią Cze 08, 2007 19:45

Późnym popołudniem, w firmie nad niszczarką dokumentów stoi
szef i widać, że nad czymś głęboko się zastanawia. Widząc to
przechodzący obok pracownik pyta:
- Może w czymś panu pomóc, dyrektorze?
- Owszem. Mam tu bardzo ważne dokumenty, ale nie wiem jak
ta maszyna działa.
- To bardzo proste - mówi pracownik, włącza niszczarkę
i przepuszcza przez nią dokumenty.
- Dziękuję - cieszy się szef. - Proszę zrobić od razu dwie kopie.

______________________

- Moja żona według jakiegoś tam horoskopu jest ze znaku Ziemi.
Ja natomiast w tym horoskopie jestem ze znaku Wody.
Teraz rozumiem, dlaczego nasze pożycie to jedno wielkie bagno!

______________________

Przychodzi facet ze złotą rybką do onkologa. Wchodzi. Milczy.
Onkolog również milczy. Patrzą na siebie pytająco.
- Kicha. - wydusza z siebie wreszcie facet.
- Słucham?
- Kicha.
- Jaka znowu kicha?
- Rybka kicha. Chora jest znaczy się.
- Panie, coś pan! Jak rybka może panu kichać? A w ogóle ja
jestem onkologiem, czemu przynosi pan do mnie chorą rybkę?
- Kolega pana zareklamował. Podobno raka pan wyleczył!?

marcus_87 - Sob Cze 16, 2007 19:18

siedzi sobie chlopak w lokalu i widzi piekna dziewczyne przy barze. mysli sobie: jaka ona jest cudna, jakby tak podejsc cos zagadac, no ale co ja jej powiem? siedzi, rozmysla, obserwuje ja i wkoncu zdesperowany podejmuje decyzje: a co mi zalezy nie wazne co powiem wazne zeby podejsc cos zaczac pozniej jakos samo sie potoczy, ale najpierw wypije jeszcze 2 piwka na odwage. wypil co mial wypic, odwraca sie a dziewczyny nie ma. mysli sobie no to ladnie, caly plan na nic, ale nagle dziweczyna wychodzi z toalety i siada na swoim miejscu. chlopak mysli, dar od Boga teraz nie moge tego stracic, to moja zyciowa szansa, wstaje, podchodzi do dziewczyny:
-Wysrałaś sie? :rotfl:

BLADE - Nie Cze 17, 2007 06:39

Z tablicy ogłoszeń ;)

SPRZEDAM FACETA
- Data pierwszej rejestracji: luty 1970 r.
- Egzemplarz okazowy, duże gabaryty, tył lekko zgarbiony
- poduszka powietrzna z przodu, ropniak
- możliwość jazdy na gazie (zalecane),
- wrażliwy na pedały, drążek ergonomiczny położony centralnie
- najlepiej posuwa na obwodnicach,
- na trasie bierze wszystko jak leci.
UWAGA:
porządnie stuknięty, dużo pali, problemy z wtryskiem,
niemiłosiernie smrodzi z tylnej rury (Katalizator?),
ZAPAS GUM GRATIS

**********

SPRZEDAM KOBIETĘ
- Data pierwszej rejestracji: luty 1970 r.
- Pierwszy właściciel, kolor biały, pochodzenie krajowe, używana,
- brak hamulców, lekko się prowadzi, podgrzewane siedzenie,
- obniżone sportowe zawieszenie, automatyczne ssanie,
- dwie poduszki powietrzne, pełen lifting. NIE BITA!
- Cena do uzgodnienia
UWAGA: darmowa jazda próbna.

Piter - Czw Cze 21, 2007 15:25

Jasio siedzi w kościele i kręci różańcem założonym na palec. Podchodzi ksiądz i mówi:
- Jasio, nie machaj różańcem, bo na każdym z tych paciorków siedzi mały aniołek.
Ksiądz odchodzi, a Jasio mówi:
- No to się teraz, ku*** trzymajcie!

sowa - Czw Cze 21, 2007 15:44

wiem ze stare ale pocieszne nadal:

Pięknego, ciepłego dnia wybrał się do ogrodu zoologicznego pewien gość z żoną.
Żona atrakcyjna, makijaż, letnia sukienka spięta paskiem, pończochy...
Gdy szli pomiędzy klatkami małp, zobaczyli goryla, który na ich widok jakby oszalał i zaczął skakać na kraty, chrząkać, zawisać na jednej ręce i drugą uderzać w czaszkę, najwyraźniej niesamowicie podniecony.
Mąż - zauważywszy podniecenie małpy, zaproponował żonie podrażnić go jeszcze bardziej i zaczął podsuwać pomysły:
- Obliż usta, zakręć tyłeczkiem...
Żona wykonywała jego instrukcje, a goryl zaczął wydawać takie dźwięki, że chyba obudziłby martwego.
- Rozepnij pasek... - goryl prawie już rozginał kraty z napięcia.
- ... a teraz podciągnij sukienkę nad pończochy... - goryl oszalał kompletnie.
Nagle facet złapał żonę za włosy, otworzył drzwi klatki, wrzucił żonę do środka, zatrzasnął drzwi i powiedział:
- A teraz mu się qarwa wytłumacz, że boli cię głowa...

WooYownik - Czw Cze 21, 2007 16:47

A to jeszcze starsze :)


Statek kosmiczny ląduje w środku Polski, na jakimś polu. Do statku podchodzi tubylec, a ze statku wychodzi ufoludek z wiaderkiem i mówi:
- Witam ciebie ziemianinie. Przybywam z planety xyz. Ponieważ moja cywilizacja nie uznaje praw mieszkańców innych planet zamierzam coś wam ukraść, dlatego mam ze sobą to wiaderko.
- Ale tu nie ma nic do ukradzenia! Taka bieda okropna. Ale leć ufoludku do Rosji. Tam jest bogactwo i dużo rzeczy do ukradzenia. :twisted:
Ufoludek wsiadł do statku i poleciał. Ląduje w środku Rosji, na jakimś polu. Do statku podchodzi tubylec, ze statku wychodzi ufoludek z wiaderkiem i mówi:
- Witam ciebie ziemianinie. Przybywam z planety xyz. Ponieważ moja cywilizacja nie uznaje praw mieszkańców innych planet zamierzam coś wam ukraść, dlatego mam ze sobą...Cholera! Gdzie moje wiaderko?!


Dwóch kosmitów wylądowało koło stacji benzynowej. Podchodzą do dystrybutora paliwa i jeden z nich mówi do dystrutora:
- Jesteśmy z planety xyz. Przybywamy nawiązać kontakt z mieszkańcami tej planety i poznać wasze zwyczaje.
Dystrybutor nic.
- Jesteśmy z planety xyz. Przybywamy nawiązać kontakt. Nie mamy wrogich zamiarów.
Dystrybutor nic.
- Walnę mu laserem to może zareaguje.
- Lepiej nie. To kozak- mówi drugi kosmita.
- E tam...Gadasz.
Jebudu!!!! Kosmici wylatują w powietrze i spadają kilometr dalej.
- Skąd wiedziałeś, że to kozak?
- Gdybyś owinął penisa dookoła siebie i wetknął sobie do prawego ucha to też byłbyś kozak.

Ze stolu spadly 2 czekolady.
Jedna mowido drugiej:
-polamalam se zebra
a druga na to:
-zebra to nic!! mnie orzechy pekly!!!!

Diabeł złapał Polaka, Ruska i Niemca i mówi do nich:
- Kto powie mi taką liczbę, której nie będę mógł sobie wyobrazić, to wypuszczę go na wolność.
I pierwszy Rusek mówi:
- Sykstylion.
Diabeł myśli, myśli, ale wykombinował i wtrącił Ruska do piekła. Następny był Niemiec.
- Cyntylion.
Diabeł myśli, myśli, poci się, ale wykombinował. Wtrącił Niemca do piekła.
Teraz Polak. Polak myśli, myśli i mówi:
- W czukiereczek*
Diabeł mysli, myśli, poci się, trudzi, ale nie wykombinował. Wypuścił więc Polaka,
lecz nie wiedząc dalej, jaka to liczba, zszedł na ziemię. Zobaczył sztajmesa
stającego przy spożywczym i się go pyta:
- Ty, ile to jest "w chu*"?
A on odpowiedział:
- Diabeł, widzisz to drzewo?
- Widzę - odpowiedział diabeł.
- To jak stąd do tego drzewa i jeszcze w ciumek!

Międzynarodowa wycieczka zwiedza piękny wodospad. Słychać głosy pełne zachwytu:
- Oh, my God! That`s wonderful!
- O mein Gott!Das ist wunderbar!
- Gospodin!Eta priekrasna!
- O kuuur..a! Ja pier...ooolę!

- Czym różni się skok na bungee od sexu z prostytutką?
- niczym: jedno i drugie kosztuje 100 zl, przyjemnosc trwa 30 sekund, a jeśli peknie guma, to masz przeje**ne...

Błędny rycerz zabłądził na swej długiej wędrówce w posępnym, mrocznym lesie. Nadzieja już go opuścić miała, gdy usłyszał przecudne granie, jakoby pienia anielskie, a tak cudowna łagodność i błogość z tych pień bila, że serce rycerza napełniło się odwagą i postanowił sprawdzić, skąd też te niebiańskie dźwięki harfy dobiegać mogą. Dotarł też wkrótce do leśnej polany, na której w promieniach słońca siedziała przecudna dziewica w białej szacie, i swymi białymi palcy muskała struny harfy, dobywając z nich boskich tonów.
- Och, powiedz mi, piękna pani, co robisz tu, w tym mrocznym i posępnym lesie?! - zawołał zachwycony rycerz.
- A tak se kur..a z nudów brzdąkam

Plywa sobie żółw w morzu na powierzchni. Relaksacyjnie macha lapkami. Wkoło niego pływa rekin i uważnie przygląda sie żółwiowi. Żółw pływa tak jakby nigdy nic. Nagle rekin nie wytrzymał, podplynął i odgryzł żólwiowi nogę. Żółw spojrzał na rekina z wyrzutem i mówi:
- No bardzo kur...a śmieszne!

Niewidomy myje naczynia. Zaczyna od szklanek talerzy. W końcu myje tarkę. Myje myje nagle odkłada i mówi:
Kurde jeszcze w życiu takich głupot nie czytałem.

Wchodzi kowboj do baru i patrzy - siedzi tam cud kobieta.
Kowboj: Cześć. Kim jesteś?
Kobieta: Lesbijką...
- Eeeeee... To znaczy?
- Jak się budzę myślę o seksie z kobietą, jak jem śniadanie to myślę o seksie z kobietą,
jak idę do pracy to myślę o seksie z kobietą, jak jem obiad, to myślę o seksie z kobietą,
jak wracam do domu, to myślę o seksie z kobietą, jak zasypiam, to myślę o seksie z kobietą...
A Ty, kim jesteś?
- Jak tu przyszedłem to myślałem, że jestem kowbojem, ale teraz wiem, ze jestem lesbijką.

Poszedł mały Jasio do cyrku i tak sie złożyło, że musiał usiąść w pierwszym rzędzie. Rozpoczął się występ i na arenę wychodzi Klaun Szyderca. Podchodzi do Jasia i pyta:
- Jak masz na imię?
- Jasiu.
- A więc Jasiu, czy ty jesteś głową krowy?
- Nie.
- A czy ty jesteś tułowiem krowy?
- Nie.
- A więc Jasiu, ty jesteś dupa wołowa!! HAHAHA!!! (zaśmial się szyderczo Klaun Szyderca).
Smutny Jasio wrócił do domu, opowiedział wszystko tacie, na co ten mu mówi:
- Jasiu, jutro też pójdziesz do cyrku.
- Ale jak to? Do cyrku? A Klaun Szyderca? Znowu będzie się śmiał.
- Nie martw sie Jasiu, tym razem pojdzie z tobą Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty.
No i tak sie stało. Następnego dnia poszli Jas i Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty do cyrku, usiedli w pierwszym rzędzie i czekają na występ Klauna Szydercy. Wychodzi więc Klaun Szyderca na arenę i zaczyna swój znany występ. Podchodzi do Jasia pyta:
- Jasiu, czy ty jesteś głową krowy?
Na co Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty:
- Spier...alaj!

Piter - Czw Cze 21, 2007 18:21

Kobiety przekłuwają Sobie uszy, nosy, pępki, brodawki, rodzą Dzieci,
często maja cesarkę, wstrzykują Silikon w różne części ciała,
depilują Gorącym woskiem włosy na nogach, pod nosem, na wzgórkach łonowych,
robią sobie lifting, tatuaże, odsysają Sobie tłuszcz, zmniejszają Pośladki,
usuwają żebra, operują Biusty, usuwają skórki na palcach........a nie
można ich bzyknąć, bo je... qarwa GŁOWA boli!!!

Tommy - Czw Cze 21, 2007 19:56

Historia Jasia i jego małej zielonej deseczki:

Jakiś czas temu w bliżej nieokreślonym miasteczku mieszkał sobie mały Jasio ziom . Generalnie jasio był zupełnie normalnym chłopcem. Miał 2 rączki, 2 nóżki i inne standardowe części ciała ass . Jasio jednak nieco różnił się od swoich rówieśników...Kiedy jasio był malutki znalazł na podwórku małą zieloną deseczkę. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że od tego dnia mała zielona deseczka stała się jego największym przyjacielem... :przytul: Jasio dosłownie wszędzie zabierał ze sobą swoją małą zieloną deseczkę. Kiedy szedł myć zęby miał przy sobie swoją małą zieloną deseczkę, kiedy kładł się spać zzz brał ze sobą swoją małą zieloną deseczkę. Kiedy ganja Ekhm.... no.. też oczywiście z małą zieloną deseczką.. :-D Nawet kiedy zaczął chodzić do szkoły to ani na moment nie rozstawał się ze swoją małą zieloną deseczką. Do pewnego czasu ta nieco odmienna przyjaźń nie sprawiał Jasiowi żadnych problemów, ale w miarę upływu lat, kiedy jasio dorastał dzieci zaczęły się naśmiewać z jego małej zielonej deseczki. :hahaha: Jasio na początku nic sobie z tego nie robił ale pewnego dnia miarka się przebrała i Jasio wpadł na szalony pomysł - wyrzuci małą zieloną deseczkę! Jak pomyślał tak też i zrobił... Ubrał się i wyszedł do lasu. Szedł szedł i w końcu zobaczył rosnące tuż przy ścieżce krzaki ostrężyn. Z ciężkim sercem chwycił małą zieloną deseczkę i rzucił ją w te krzaki. Ze łzami w oczach :-( wrócił do domu i położył się spać. Kiedy rano wstał i właśnie jadł śniadanie usłyszał dzwonek do drzwi. Poszedł otworzyć, patrzy a tutaj pan leśniczy. "Witaj Jasiu. Patrz co znalazłem podczas porannego spaceru po lesie - twoja mała zielona deseczka! Wiem Jasiu, że napewno bardzo za nią tęsknisz więc od razu Ci ja przynioslem :D " Cóż maiła nasz mały Jasio począć. Grzecznie podziękował panu leśniczemu i wrócił do pokoju. "Psia kostka, w lesie ją znaleźli... Wiem! Wyrzucę ją nad jezioro!" I tak też nasz mały sprytny Jasio zrobił. Udał się nad staw i wyrzucił swoją małą zieloną deseczkę do wody. Ale znów niespodzianka. Ledwie zdążył wejść do domu znów rozległ się dzwonek do drzwi. JAsio otwiera a tu pan Marian , mieszkający kilka domów dalej... "Witaj Jasiu, patrz co znalazlem dziś rano kiedy nico na odlot Płynę sobie moją łódką po stawie, patrzę a tu pływa twoja mała zielona deseczka.. Od razu Ci ją przyniosłem, bo wiem, że bardzo ją kochasz" Jasio znowu spalił frana i wrócił do obmyślania kolejego planu (myślisz o tym samym co ja Pinkie? :hahaha: ) Myślał myślał aż w końcu wymyślił! A że Jasio jest chłopak rzeczowy to od razu swój plan wprowadził w życie i.... wyrzucił małą zieloną deseczkę na tory :D






Odkryto nową planetę na której prawdopodobnie znajduje się życie. Od razu Amerykanie postanowili pierwsi wylądować na jej powierzchni i ostro wzięli się do przygotowań. Bardzo się spieszyli bo chcieli być pierwsi, a Rosjanie również mieli podobny plan. Jak się później okazało byli oni lepsi od USA i jako pierwsi wylądowali na nowej planecie. Kosmici trochę zmieszani widokiem lądownika postanowili nie ryzykowac i przy pomocy spawarki gazowej zaspawali drzwi promu. Rosjanie przez 2 tygodnie próbowali się wydostac ale bez skutku. musieli skapitulować i wrócić na ziemię. W końcu po 5 miesiącach intensywnych prac amerykański prom kosmiczny był gotowy do startu. Na pokład zabrano mnóstwo amerykańskich chorągiewek, czapeczek i innych gadżetów - prezentów na wypadek gdyby istniała tam jakaś rozwinięta cywilizacja. Po 2 miesiącach lotu z promu oddzielił się lądownik i stanął na powierzchni planety. Kosmici tym razem już nie zaspawali drzwi do lądownika i amerykanie mogli wyjść. Kiedy schodzili po schodkach ich lądownik otoczyła grupa małych zielonych gapiów. Dowódca wypray zaczyna mówić "Witajcie! My przybywamy z Ziemi. Ziemia - taka planeta... okrągła jest...tam daleko... A na to jeden z kosmitów: "Wiemy wiemy.. My znamy ziemian..."
-Jak to znacie?! Ktoś z wami wcześniej rozmawiał? Rosjanie mówili że nie pozwoliliście im wyjść!
-No byli tu już podobni do was...
-Kto? Chińczycy? - pyta dowódca
-Nie nie.. oni inaczej się jakoś nazywali... Kaziu, jak oni się nazywali? O! Polacy to chyba byli czy jakoś tak...
-Polacy??? - Zdziwił sie amerykanin
A co oni tu robili? Jakieś badania czy coś?
- Ja tam dokładnie nie wiem ale im podobno tak jak ruskim chłopaki drzwi zaspawali tylko że oni jakoś wyszli oknem i potem chyba cos rozdawali...
- Co rozdawali? Jakieś flagi? czapeczki?
-Ja tam dokładnie nie wiem bo wtedy w pracy byłem, ale to się chyba srutututu nazywało i podobno wszyscy to dostali...








Jedzie sobie starsza pani pociągiem wraz ze swoim ukochanym pieskiem - ratlerkiem. W przedziale naprzeciwko siedzi starszy gość , który czyta sobie gazetę i cały czas pali cygaro.. Przez dłuższy czas babcia nie reaguje, ale w końcu nie wytzrymuje i mówi:
-Przepraszam pana bardzo, czy mógłby pan zgasić to cygaro?
- To jest wagon dla palących i będę sobie palił ile będę chciał...
"Chamstwo" - pomyślała sobie babcia i wzięła ratlerka na kolana
Po pół godziny babcia juz ostro podenerwowana dymem mówi:
-niech pan natychmaist zgasi to cholerne cygaro!
-nic nie będę gasił!
-Jak pan zaraz nie zgasi tego cygara to wyrzucę je panu za okno!
-Jak pani wyrzuci to cygaro to ja wyp**** za okno tego psa!
Babcia się zlękła i ucichła, ale po kolejnej pół godziny nie wytrzymała.
Szybkim ruchem wyrwała kolesiowi cygaro z ust i ssrrrrrrrrruuuu za okno
Koleś się wk*** chwycił psa za szmaty, że aż mu :yyy: i ssssrrrrrruuuuuu za okno
-Co pan zrobił ?! Morderca!!!! Babcia zerwała się z miejsca do okna i patrzy, a tu szok! Piesek leci za pociągiem! Leci i trzyma coś w pysku!
Wiecie co ma w pysku?????? Cygaro?????? Nie!
Małą zieloną deseczkę Jasia :D

[ Dodano: Czw Cze 21, 2007 20:15 ]
Kuba korpusek (Chłopczyk bez rączek i nóżek) postanowił wystartować w zawodach w pływaniu. Nikt nie chciał Kubusiowi udzielić pozwolenia bo - wiadomo, jak ktoś bez rączek i nóżek maiłby pływać.. przecież się chłopak od razu utopi i tyle z tego będzie. Jednak Kubuś był twardy i się nie poddawał i w końcu przekonał dyrektora zawodów.
Rozpoczęła się impreza. Kubusia ustawiono na murku startowym. 3...2...1...start!
Wszyscy zawodnicy ruszyli ostro, a Kubuś wpadł do wody i podszedł prosto na dno...
Ratownik od razu wskoczył i wyłowił Kubusia. Podbiega dyrektor zawodów i mówi " Kubuś , a nie mówiłem, po co Ci to bylo?" A na to Kubuś " Powiedcie mi tylko, który debil założył mi czepek na uszy? "

[ Dodano: Pią Cze 22, 2007 12:27 ]
Pierwszy w historii lot na księżyc. Otwierają się drzwi lądownika i na powierzchnię schodzą Amerykanie. Pierwszy idzie oczywiście Amstrong z Amerykańską flagą. Wbija ją w ziemię i z dumą mówi "jesteśmy pierwszymi ludźmi na księżycu ! " Nagle zza skały wychodzą Rosjanin, Japończyk i Polak.
- Co wy tu robicie?! Skąd się tu wzięliście???
Na to Rosjanin:
-Nasze służby specjlne wykradły wam wszystkie plany budowy statku kosmicznego, nasi naukowcy szybko go zbudowali i tak wczoraj wylądowaliśmy tutaj
- A ty żółtku? - Amerykanin pyta Japończyka
-My mamy tak zaawansowaną technologię, że już miesiąc temu zbudowaliśmy taki statek i pzrylecieliśmy tutaj
- A ty? - amerykanin zwraca się do Polaka
- A weź się koleś odp***** Ja k**** z wesela wracam...

Pablo784 - Pią Cze 22, 2007 17:06

Chłopak odprowadza swoja dziewczynę do domu po imprezie.
Kiedy dochodzą do klatki, facet czuje sie na wygranej pozycji, podpiera sie
dłonią o ścianę i mówi do dziewczyny:
- Kochanie, a gdybyś mi tak zrobiła laseczkę...
- Tutaj?! jesteś nienormalny.
- noooo, tak szybciutko, nic sie nie stanie...
- Nie!!! A jak wyjdzie ktoś z rodziny wyrzucić śmieci, albo jakiś sąsiad i mnie rozpozna.
- Ale to tylko "laska", nic więcej... kobieto.
- Nie, a jak ktoś będzie wychodził ?!
- No dawaj nie bądź taka.
- Powiedziałam ci ze NIE i koniec!
- no weź, tu sie schylisz i nikt cię nie zobaczy, głupia !!
- Nie!
W tym momencie pojawia sie siostra dziewczyny. w koszuli nocnej, rozczochrana i mówi:
-Tata mówi ze już wyrzuciliśmy śmieci i masz mu zrobić ta laskę do cholery, a jak nie to ja mu zrobię. a jak nie, to tata mówi ze zejdzie i mu zrobi, tylko niech zdejmie rękę z tego kurewskiego
domofonu bo jest 3 w nocy do cholery !!

Rostoff - Sob Cze 23, 2007 20:13






http://www.fotosik.pl/sho...b028be3ba0b8ece

Piter - Czw Lip 19, 2007 15:49

12-letni synek, pyta sie ojca (w miescie otwarto wlasnie agencje
towarzyska):
- Tato, a co wlasciwie robi sie w takiej agencji?
Ojciec mocno zaklopotany odpowiada:
- Synku, og?lnie rzecz biorac mozna powiedziec, ze robi sie tam czlowiekowi dobrze.
Synek jest ciekawy. Raz dostaje od ojca pieniadze na kino, ale zamiast na film biegnie do owej agencji i dzwoni do drzwi. Otwiera mu zdziwiona pani:
- A co ty chlopczyku chciales?
- No, chcia?em, zeby mi zrobic dobrze, mam nawet pieniadze!
Pani zaprosila chlopca do srodka, nastepnie zaprowadzila go do
kuchni,ukroila trzy duze pajdy swiezego chleba, posmarowala maslem i miodem i podala chlopcu.
Chlopiec wpada do domu i krzyczy:
- Mamo, tato, bylem w agencji towarzyskiej
Ojciec malo nie spadl z krzesla, mamie oczy nas wierzch wyszly.
- I co?! - pytaja niesmialo rodzice
- Dwie zmoglem, ale trzecia juz tylko wylizalem

losiekk - Czw Lip 19, 2007 22:34

Jedzie dwóch czołgistów łodzią podwodną przez pustynię. Spotyka ich leśniczy i mówi:
- Nie ścinajcie tych drzew. A oni dalej wapno mieszają.

[ Dodano: Czw Lip 19, 2007 22:42 ]
Do miasteczka liczącego 500 mieszkańców przyjechał zamachowiec na swojej czerwonej motorynce, zostawił bombę i uciekł. Zostało 100 mieszkańców. Kolejnego dnia ten sam zamachowiec na tej samej motorynce rzucił granat w tłum ludzi. Zostało 10 mieszkańców. I znowu ostatniego dnia przyjechał ten sam zamachowiec na tej samej czerwonej motorynce, strzelił z bazooki, został jeden mieszkaniec. Gość się wkurzył siadł na swoją zieloną motorynkę, dogonił gościa i zabił zamachowca.
Jaki z tego morał?
Zielone motorynki są szybsze od czerwonych.

BLADE - Sob Lip 21, 2007 20:50

Dobrze i źle

1. Dobrze: Twoja żona jest w ciąży.
źle: Ma w brzuchu trojaczki.
Bardzo źle: Ty jesteś bezpłodny.

2. Dobrze: Twoja żona z tobą nie rozmawia.
źle: Ona chce rozwodu.
Bardzo źle: Ona jest adwokatem.

3. Dobrze: Twój syn staje się dorosły.
źle: Zaczął romansować z 40-letnią sąsiadką.
Bardzo źle: Ty też.

4. Dobrze: Twój syn dużo czasu spędza w swoim pokoju.
źle: W jego pokoju znalazłeś filmy porno.
Bardzo źle: W niektórych filmach grasz główną rolę.

5. Dobrze: Twój mąż stwierdził - "Dość dzieci!"
źle: Nie możesz znaleźć tabletek antykoncepcyjnych.
Bardzo źle: Ma je twoja córka.

6. Dobrze: Twój mąż zna się na modzie.
źle: Odkrywasz, że on potajemnie nakłada twoje rzeczy.
Bardzo źle: On lepiej wygląda w nich niż ty.

7. Dobrze: Opowiadasz swojej córce o tym jak "to" robią pszczółki.
źle: Ona ciągle ci przerywa....
Bardzo źle: ........ i cię poprawia.

8. Dobrze: Twój syn ma pierwsza randkę.
źle: Z mężczyzną.
Bardzo źle: Który jest twoim najlepszym przyjacielem.

9. Dobrze: Twoja córka od razu po studiach znalazła pracę......
źle: ...jako prostytutka.
Bardzo źle: Twoi koledzy to jej klienci.
Tragicznie: Ona zarabia więcej od ciebie.

10. Dobrze: Czytając powyższy tekst się śmiałeś.
źle: Znasz ludzi z podobnymi problemami.
Bardzo źle: Jesteś jedna z tych osób.

beliaal1 - Nie Lip 22, 2007 17:20

Zięć, po pracy w upalny dzień, wraca do domu.
W mieszkaniu okna pootwierane na ościerz, a na fotelu siedzi teściowa, na którą dodatkowo dmucha wentylator.
- Dzisiaj można zwariować z tym upałem - ledwo mówi kobieta.
- Powinieneś tutaj zainstalować klimatyzację!
- Ja się dobrze czuję przy takich temperaturach - odpowiada zięć z uśmiechem i dodaje:
- Ale znam takie chłodne miejsce z szufladami gdzie mamusia by się dobrze czuła.

Prałat Jankowski zaprosił do siebie najsłynniejszego na świecie kipera win - Roberta Parkera. Ten zakosztował był najsłynniejszego w Polsce winka pt. "Monsignore", popłukał, wypluł. Zmarszczył brew, jakby z niedowierzaniem i łyknął powtórnie. Żyła mu wyszła na czoło. Wypluł. Nalał do kieliszka, popatrzył pod światło i popadł w zadumę. Wodząc oczyma po pokoju, trafił wreszcie wzrokiem na koloratkę ks. Henryka i wtedy uśmiech zrozumienia rozjaśnił mu twarz.
- Chrzczone? - zapyta

Szopica - Pon Lip 23, 2007 14:23

rozmowa trzech pedałów.......
pierwszy mówi:
- jejku ja to uwielbiam boks............ te doskoki , ocierania a wogóle jak już są zwarcia to dostaje prawie orgazmu...........
na to drugi:
- eee ja to jeste bardziej romantyczny.......... szachy!!! jak partnerzy patrza sobie tak głęboko w oczy........ to dopiero jest romantyczne.........
trzeci......:
-a ja uwilbiam futbol amerykański............. wyobraź sobie......... piłka....... biegniesz z nią......... wymijasz wszystkich..........28 sekund do końca gry......... strzał i nietrafiasz........i tłum 10 tysiecy spoconych facetów krzyczy "hu*j ci w dupe!!!!!!!!" a ty leżysz i marzysz :D :D :D


Co mówi pedał, kiedy rzuca granatem na wojnie?
- A masz, ty brzydki wrogu!



Przychodzi pedalek do sklepu miesnego:
-Poprosze krakowska...
- w calosci czy pokroic?
- a co ja mam tylek na zetony... :yyy:





Z Helpdes:
K - Klient
H - Helpdesk


K: Dzień dobry, moja drukarka nie drukuje koloru czerwonego.
H: Czy ma Pani kolorową drukarkę?
K: Aha..., przepraszam i dziękuję.

H: No dobrze a co widzi Pani w tej chwili na ekranie.
K: Zdjęcie pluszowego misia, które przesłał mi moj chłopak.
H: Teraz proszę nacisnąć F8
K: Nic się nie dzieje...
H: Co dokładnie Pani zrobiła??
K: Nacisnęłam 8 razy klawisz "f" i nic się nie dzieje...


H: Przepraszam a jakiego programu antywirusowego Pani używa?
K: Netscape.
H: Niestety to nie jest program antywirusowy.
K: Tak, tak przepraszam, miałam na myśli Internet Explorer

K: Mam nadzieję, że mi Pan pomoże. Kolega wgrał mi świetny
wygaszacz ekranu, niestety za każdym poruszeniem myszki on znika
H: ....


H: Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
K: Halo... nie mogę drukować.
H: Proszę kliknąć na Start i ...
K: Nie zaczynaj z tym całym technicznym gównem, nie jestem Billem Gates'em

Ciumki... :* :* :*

szynszyl - Sro Lip 25, 2007 13:09

z forum onetu...

Poranek wczesny
Jadę pospiesznym
Wprost do Warszawy
Załatwiać sprawy.
Pociąg o czasie
Ja w drugiej klasie
Wagon się kiwa
Pije trzy piwa.
Łódź Niciarniana,
W pęcherzu zmiana.
Pęcherz nie sługa,
A podróż długa.
Ruszam z tej stacji
Do ubikacji.
Kto zna koleje
Wie, jak się leje.
To co trzęsie się
W Los Angelesie
Formę osiąga
W polskich pociągach.
Wyciągam łapę,
Podnoszę klapę,
Biada mi biada,
Klapa opada.
Rzednie mi mina
Trza klapę trzymać.
Łokieć, kolano
Trzymam skubana.
Celuje w szparkę,
Puszczam Niagarkę,
Tryska kaskada,
Klapa opada.
Fatum złowieszcze-
-wszak wciąż szczę jeszcze.
Organizm płynną
Spełnia powinność.
Najgorsze to, że
Przestać nie może.
Toczę z nim boje
Jak Priam o Troje,
Chce się powstrzymać
-Ratunku ni ma.
Pociąg się giba,
A piwo spływa.
Lecę na ścianę
Z mokrym organem,
Lecąc na druga
Zraszam ją struga,
Wagonem szarpie
Leje do skarpet,
Tańcząc Czardasza
Nogawki zraszam.
O straszna męka,
Kozak, Flamenco,
Tańczę, cholera
Wzorem Astair'a.
Miota mną, ciska,
Ja organ ściskam.
Wagon się chwieje,
Na lustro leje,
Skład się zatacza,
Ja sufit zmaczam.
Wszędzie Łabędzie
Jezioro będzie.
Odtańczam z płaczem
La Kukaraczę,
Zwrotnica, podskok
Spryskuje okno,
Nierówne złącza-
-buty nasączam,
Pociąg hamuje
Drzwi obsikuję
I pasażera
Co drzwi otwiera
Plus dawka spora
Na konduktora.
Resztka mi kapie
Na skrót PKP.
Wreszcie pomału
Brnę do przedziału.
Pasażerowie
Patrzą spod powiek.
Pytania skąpe
"Gdzie pan wziął kąpiel?"
Warszawa, Boże!
Nareszcie dworzec!
Chwila szczęśliwa
Na peron spływam,
Walizkę trzymam,
Odzież wyżymam.
Ach urlop błogi
Od fizjologii.
Ulga bezbrzeżna.
Pociąg odjeżdża,
Rusza maszyna
Hen w dal
Po szczy...
Po szynach.

FiFa - Czw Lip 26, 2007 19:15

troche inna wersja ;-) i to na dodatek spiewana :D
http://dobesciak.wrzuta.p...owcipne_zabawne

Pablo784 - Nie Lip 29, 2007 00:20

Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...




Syn pyta ojca:
- Tato, co to jest POLITYKA?
Ojciec odpowiada:
- Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem KAPITALISTĄ, Twoja mama rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek uważa, żeby wszystko było na swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasz pokojówka jest KLASĄ ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty jesteś LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach jest PRZYSZŁOŚCIĄ!!! Zrozumiałeś synku???
Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze przespać. W nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze się wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do pokoju rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat zabawiał się z nią ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli tak sobą zajęci, że nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju. Malec postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni. Rano ojciec pyta go:
- Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA??
- TAK!!! - odpowiada syn. - KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ, ZWIĄZKI ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest całkowicie ignorowany, a PRZYSZŁOŚĆ leży w gównie!!! TO JEST POLITYKA!!!


Do Białki Tatrzańskiej przyjechała ekipa telewizyjna nagrać reportaż o antykoncepcji wśród górali. Wchodzą do pierwszej chałupy:
- Pochwalony! Ile macie Państwo dzieci?
- Dwanaście - odpowiada gaździna.
- A to dziękujemy.
Idą do drugiej chałupy.
- Pochwalony! Ile Państwo macie dzieci?
- Cosik... czternoście.
- A to dziękujemy.
W następnych chałupach ekipa dowiedziała się, że wszędzie jest podobnie...
- Oj chłopaki, nie zrobimy tu dzisiaj reportażu, wracamy do Warszawy, tylko w tej chałupie ostatniej poprosimy o wodę bo gorąco.
Pukają do ostatniej chałupy. Otwiera gaździna - kobieta ogromna... 190 cm wzrostu. Ekipa dostała wody i już miała wychodzić, ale jeden z operatorów z rozpędu zapytał:
- Przepraszam Panią, przy okazji zapytam, ile macie dzieci?
- Dwoje - odpowiada gaździna.
Ekipa szybko rozłożyła sprzęt i zaczęli nagrywać wywiad.
- Proszę nam powiedzieć, jakich środków antykoncepcyjnych Państwo używacie skoro macie tylko dwoje dzieci?
- No jak tu wom powiedzieć... - mówi Gażdzina -No wicie, jo jestem wysoka baba, a mój stary o głowę mniejsy, a lubimy kochać się na stojący. Stary wchodzi na gorcek obrócony do góry nogami i tak się kochomy, kochomy... a jak łobace, ze stary mo ocy montne, to mu ten gorcek nogom wykopuję i jus!

madek - Pon Lip 30, 2007 23:17

- Czy mogę na pani polegać?
- Legnij pan.

Nie chcesz mi chyba powiedziec, ze spalas z moim mezem?
- Nie
- Nie spalas?
- Nie chcę powiedziec...

Dzwoni telefon:
- Kochanie, co wolisz: banany czy truskawki?
- Na bazarze jestes, mój rycerzu?
- Nie, w aptece.

- Kolezanka pije ?
- Nie
- Dlaczego?
- Mam problemy z nogami
- Uginają się?
- Nie, rozkladają ...

Pyt: idzie sobie trzech posłów w długich płaszczach, po czym
poznać, że jeden z nich jest z Samoobrony?
Odp: jeden ma płaszcz wpuszczony w spodnie.

Każdy Chińczyk powinien w życiu zrobić trzy rzeczy:
- buty
- dżinsy
- magnetofon

- Puk, puk!
- Kto tam?
- Ja do Jarka.
- A ja kombajn.

Komisja wojskowa:
- Zawód ojca?
- Ojciec nie żyje...
- Ale kim był?!
- Gruźlikiem...
- Ale co robił?
- Kaszlał...
- Ale z czego żył?! Z tego się przecież nie żyje!
- Przecież mówię, że nie żyje...

Przychodzi zajączek do nowootwartego sklepu misia i mówi:
- Misiu, poproszę pól kilo soli.
- Wiesz zajączku, nie mam jeszcze wagi... Nasypię ci na oko...
- Do dupy se nasyp, debilu!

Wygląda dżdżownica z ziemi, patrzy, a tu obok druga.
- Dzień dobry!
- Co, dzień dobry!? Własnej d*py nie poznajesz?...

Kobieta w sklepie pyta sprzedawczynię:
- Przepraszam, czy mogę przymierzyć tę sukienkę na wystawie?
- Bardzo proszę, ale mamy też przymierzalnię.

Freeman - Czw Sie 16, 2007 14:35

Nowy ksiądz był spięty jak prowadził swoją pierwszą mszę w parafii, więc prosił kościelnego żeby mógł do świętej wody dołożyć kilka kropelek wódki, aby się rozluźnić.

I tak się stało. Na drugiej mszy zrobił tak samo i czuł się tak dobrze ( a nawet lepiej ) jak na pierwszej mszy, ale gdy wrócił do pokoju znalazł list:

DROGI BRACIE
-Następnym razem dołóż kropelki wódki do wody, a nie kropelki wody do wódki;
-Na początku mówi się "Niech będzie pochwalony", a nie "qarwa mac"
-Po drugie, Jezusa ukrzyżowali Żydzi, a nie Indianie,
-Po trzecie Kain nie ciągnął kabla, tylko zabił Abla,
-Po czwarte po zakończeniu kazania schodzi się z ambony po schodach, a nie zjeżdża po poręczy.
-A na koniec mówi się Bóg zapłać a nie Ciao
-Krzyż trzeba nazwać po imieniu a nie to "duże t"
-Nie wolno na Judasz mówić "ten skurwysyn"
-Na krzyżu jest Jezus a nie Che Guevara
-Jest 10 przekazań a nie 12;
-Jest 12 apostołów a nie 10;
-Ci co zgrzeszyli idą do piekła, a nie w ciumek;
-Inicjatywa aby ludzie klaskali była imponująca ale tańczyć makarene i robić "pociąg" to przesada;
-Opłatki są dla wiernych a nie na deser do wina;
-Pamiętaj że msza trwa godzinę, a nie dwie polówki po 45 minut;
-Poza tym Maria Magdalena była jawnogrzesznicą a nie kurwą;
-Jezusa ukrzyżowali, a nie zajebali
-Ten obok w "czerwonej sukni" to nie był transwestyta, to byłem ja, Biskup.
-I w końcu Jezus był pasterzem a nie srutututu domokrążcą!

Ps polecam www.kretyn.com

PUCIO - Sob Sie 18, 2007 11:20

:ok:
LOGIKA PIJANEGO
Kołysząc się koło ściany,
Wracał do domu pijany;
A dżwigając swą głowę,jakby
jakie brzemię,
Runął na ziemię.
Idąca tamtędy rzesza,
Tym się widokiem rozśmiesza
Znalazł się jednak człek między niemi,
Co pijaka podniósł z ziemi.
"Byś drugi raz nie padł- z przestrogą
mu rzecze
-Nie tzreba ci się więcej upijać
człowiecze".
Ocho! mam ja rozum w głowie,
Nie trzeba chodzić, pijak mu odpowie.
:D

Tommy - Sro Sie 22, 2007 09:24

Na Uniwersytecie Jagiellonskim było czterech bardzo dobrych studentów,
radzili sobie świetnie na wszystkich egzaminach i testach. Zbliżał się
egzamin z chemii, miał być w poniedziałek o 8.00.
Studenci byli tak pewni siebie, że przed egzaminem zdecydowali poimprezowac u
kolegów z uniwersytetu w Poznaniu. Było super, ale ostro zapili w weekend i jak
zasneli w niedziele wieczorem,to obudzili się w poniedziałek ok. 12.00.
Na egzamin oczywiście nie zdażyli, ale postanowili zabajerowac profesora.
Tłumaczyli się, że w weekend pojechali do kolegów z uniwersytetu do Poznania,
aby pogłębić wiedzę i wymienić się doświadczenia, niestety w drodze powrotnej,
gdzieś w lasach złapali gume, nie mieli koła zapasowego i bardzo długo czekali na pomoc.
Dlatego niestety wrócili do Krakowa dopiero koło południa. Profesor przemyślał to i mowi:
- OK, możecie przystąpić do egzaminu jutro rano.
Bardzo zadowoleni z siebie studenci pouczyli sie jeszcze trochę wieczorem
i na drugi dzień przyszli na egzamin pewni siebie.
Profesor posadził ich w czterech osobnych pokojach, a asystenci rozdali
pytania.
Cały test był za 100 punktów.
Na pierwszej stronie było zadanie za 5 punktów, które wszyscy rozwiazali
bez wysilku. Na drugiej stronie było tylko jedno pytanie, ale za to za 95 punktów:
"Które koło?"

Ghost - Pią Sie 24, 2007 09:00

Procedura w przypadku kontroli radarowej - WAZNE !!!!

Proocedura w przypadku kontroli radarowej - w razie zatrzymania z radarem.
Bardzo grzecznie zachowujemy się w stosunku do policjantów (zasada główna)- Prosimy o legalizacje radaru (udajemy że dokładnie czytamy bo na 100% jest OK) - Zgłaszamy małą uwagę - \"Panie Poruczniku (grzecznie - niezależnie od stopnia policjanci to lubią - ta legalizacja jest jak najbardziej w porządku, dziękuje, ale prosiłbym jeszcze o pokazanie legalizacji na zasilanie przyrządu pomiarowego) - Dostrzegamy wielkie oczy \"Pana Porucznika\" - Mówimy dalej - \"Widzi Pan - zgodnie z Ustawą o Miarach i Wagach art 63, legalizacji podlega cały przyrząd pomiarowy, łacznie z zasilaniem jeżeli nie nie pochodzi ono z sieci 230V. Proszę więc o pokazanie legalizacji na akmulator i instalację elektryczną pojazdu Panów Policjantów. - Oczywiście taki dokument nie istnieje. - Sprawia trafia więc do sądu grodzkiego - w międzyczasie piszemy do Głównego Urzędu Miar i Wag -pismo \"zapytanie\" w którym prosimy o opinie czy zasilanie przyrządu pomiarowego ( np: wagi ) ma wpływ na wynik pomiaru. Dostajemy odpowiedz że \"oczywiście że tak\" oraz pouczenie że: \"jeżeli będziemy używali wagi elektronicznej \"a wiec urządzenia pomiarowego\" które ma legalizacje, natomiast bateria lub akumulator \"legalizacji nie posiada\" to nie tylko wynik pomiaru jest dotknięty wadliwością a więc niezgodny z prawem. Ale i użytkownik posługujący się nie legalizowanym urządzeniem pomiarowym popełnia wykroczenie i podlega karze. - na naszej sprawie pokazujemy odpowiedz z GUMiW i prosimy Wysoki Sąd by nie wymierzał kary grzywny \"Panu Porucznikowi\" za posługiwanie się urządzeniem pomiarowym które nie posiada legalizacji.

Freeman - Pią Sie 24, 2007 21:17
Temat postu: Horoskop dla każdego-cała prawda
Baran (20.III - 18.IV)

Urodzeni pod tym znakiem są z natury rzeczy ociężali umysłowo i z trudem uczą się najprostszych czynności. Tylko długotrwałym biciem Barana można skłonić do przyswojenia minimum wiedzy (tabliczka mnożenia, wyjątki na "RZ"). Ludzie spod tego znaku z powodu swojej tępoty w pracy dezorganizują wszystko, dzięki czemu awansują szybko na wysokie stanowiska. W kontaktach towarzyskich Barany sa z reguły niezmiernie uciążliwe i z powodu najmniejszego pretekstu, a nierzadko i bez, wywołują karczemne burdy i bijatyki. Na szczęście żyją krótko.

Byk (19.IV - 19.V)

Wdzięk powiatowego Casanovy i skłonności do ekshibicjonizmu. Niczym nie zmącone przekonanie, ze jest pępkiem świata. Lubi mizdrzyć się zarówno przed lustrem jak i w pracy. Najbliższą rodzinę terroryzuje od urodzenia do późnej starości. Nigdy niczego nie czyta, choć o wszystkim ma z góry wyrobione zdanie.

Bliźnięta (20.V - 20.VI)

Ludzie spod tego znaku w ogóle nie osiągają dojrzałości zarówno intelektualnej, jak i uczuciowej. Jedyne co naprawdę potrafią, to raz w tygodniu wypełnić kupon Totolotka. Niezdarnie to ukrywają, ale największą przyjemność sprawia im dłubanie w nosie. Zapraszając takiego do domu należy pamiętać, ze kradnie i koniecznie przed wyjściem zrewidować.

Rak (21.VI - 21.VII)

Szkoda słów. Nie pomoże nawet oddział zamknięty. Urodzeni pod znakiem Raka oszukują na każdym kroku, zdradzają, uwielbiają podłożyć świnię. Rakom nie można wierzyć nigdy i w niczym. Jeśli np. Rak mówi, ze ceni sobie twoja przyjaźń, to można być pewnym, ze przed godzina napisał do szefa donos. Raki stale komuś czegoś zazdroszczą, a po dwudziestym piątym roku życia łysieją, garbią się i tracą zęby. Słusznie zresztą.

Lew (22.VII - 21.VIII)

Urodzeni pod znakiem Lwa od najmłodszych lat maja skłonności do narkomanii, pijaństwa i najbardziej brutalnej rozpusty. Nie lubią się uczyć, z trudem kończą szkoły, nawet specjalne. Uwielbiają krzywoprzysięstwo i bardzo chętnie zeznają przed sądem. Zdemaskowani wywołują awantury i dantejskie sceny. W życiu rodzinnym Lwy na szczęście nie uczestniczą.

Panna (22.VIII - 21.IX)

Bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna - zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego - jako partner erotyczny wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogol w klinikach dla nerwicowców.

Waga (22.IX - 22.X)

Trzeba mieć prawdziwego pecha, żeby urodzić się pod znakiem Wagi. To przesądza właściwie o wszystkim. Wagi mają krótka pamięć i wzrok, dwie lewe ręce, tępy słuch i dowcip, ambicje zawodowe i poczucie humoru w zaniku. Nie mają natomiast szczęścia do pieniędzy, powodzenia w miłości, rozumu i zdrowia.

Skorpion (23.X - 21.XI)

Ma manię prześladowczą. Nic nie jest w stanie zmienić jego przekonania, ze licznym, stałym niepowodzeniom Skorpiona winien jest zawsze ktoś inny, a nie on sam. Ze strachu atakuje pierwszy i od tyłu. Z przyjemnością dręczy zwierzęta i marzy o posadzie dozorcy w ZOO.

Strzelec (22.XI - 20.XII)

Osobnik spod tego znaku wykazuje dużo energii i pomysłowości - urodzony działacz społeczny. Oczywiście do czego się nie weźmie, to spieprzy. W dzieciństwie zabiera młodszym dzieciom cukierki. Ma skłonności do samogwałtu i podgląda w toalecie. Na starość pisuje wspomnienia od początku do końca zmyślone.

Koziorożec (21.XII - 19.I)

Każde zdrowe i dbające o swój rozwój społeczeństwo powinno natychmiast izolować osoby spod znaku Koziorożca. Koziorożec, sam alkoholik i analfabeta, chętnie deprawuje młodzież, gwałci staruszki, póki nie popadnie w nieuchronną impotencję. Nadaje się wyłącznie do kopania rowów, a i to pod nadzorem. W życiu rodzinnym przeważnie bije.

Wodnik (20.I - 18.II)

Ma szalony pociąg do gastronomii czwartej kategorii i nigdy nie oddaje pożyczonych pieniędzy. Mężczyźni spod tego znaku, wcześniej czy później, okazują się homoseksualistami, a kobiety nimfomankami. W zakładzie penitencjarnym czują się nieźle.

Ryby (19.II - 19.III)

Bez przerwy powoduje ciągłe nieporozumienia w pracy i w domu. Prochu na pewno nie wymyśli. Sprawdza się jako kontroler biletów autobusowych. Lubi pornografie. Pod żadnym pozorem nie dopuszczać go do urządzeń bardziej skomplikowanych, niż tłuczek do kartofli, bo popsuje. Znak sprzyjający - żaden.

BLADE - Pon Sie 27, 2007 11:32
Temat postu: Coś tu nie tak?
Co jest nie tak na tym zdjęciu?


sowa - Pon Sie 27, 2007 11:35

piekny widok :-) jak dla mnie wszystko jest ok 8)
daniel - Pon Sie 27, 2007 12:12

ktoś tu pomylił mamusię :rotfl: biedny kotek
BLADE - Pon Sie 27, 2007 12:50

Kotek został porzucony przez "mamusię" i suczka go przygarnęła i wychowuje. Ciekawe czy będzie szczekał?
Parzych - Pon Sie 27, 2007 16:28

BLADEpl napisał/a:
Ciekawe czy będzie szczekał?

...i ganiał koty jak pies... :devil:

mareno - Sro Sie 29, 2007 09:06

tuning a'la Japonia... no comment :kaput:



[ Dodano: Sro Sie 29, 2007 13:21 ]
Poszedł facet do lasu. Tak łaził i łaził, że w kocu zabłądził. Chodzi więc po lesie i krzyczy. W pewnym momencie coś go szturcha z tyłu w ramię. Odwraca głowę, patrzy, a tu stoi wielki niedźwiedź, rozespany, wku***ony, piana z pyska mu leci i mówi:
- Co tu robisz?
- Zgubiłem się - odpowiada facet.
- Ale czego się ku*wa tak drzesz? - pyta znowu wsciekly niedźwiedź.
- Bo może ktoś usłyszy i mi pomoże. - mówi gość.
- No to ku*wa ja usłyszałem. Pomogło ci?

Facet ma na imię Whily. A że ekscentrykiem był wytatuował sobie na swoim członku własne imię. Jak jego członek był w zwisie widać było tylko litery WIY.
Pewnego razu trafił do łaźni publicznej. Zobaczył tam pewnego takiego nie lichego murzyna, który na członku też miał wytatuowane WIY
Pyta się;
-Whily?
- Nie, Welcome to Jamaica and have a nice day!

Dzieci bawią się ładnie w przedszkolu tylko jasio wrzeszczy i zwala wszystko z półek na ziemię, Przedszkolanka pyta go:
- Jasiu co ty robisz?
- Bawię sie.
- A jak sie nazywa ta zabawa?
- Gdzie są ku*wa moje klucze!

Kiedy Jacek z Plackiem alias Leszko & Jarko ukradli już księżyc, na ich drodze stanęła czarownica z kotem na ramieniu. Chłopcy wiedzieli już wtedy, że świadków przestępstwa trzeba się pozbywać. Nie mieli tyle odwagi, by zabić. Dlatego Leszko wziął czarownicę, a Jarko kota.

- Kochanie jesteśmy ze sobą tacy szczęśliwi, ale muszę Ci się do czegoś przyznać ...
- Tak najdroższy?
- Nigdy Ci o tym nie mówiłem... ale jestem daltonistą ...
- Och wiedziałam o tym od początku ...
- Jak to? .. Skąd wiedziałaś ?
- No bo wiesz, ja też muszę Ci się do czegoś przyznać ... nie jestem z Piły tylko z Kamerunu...

Facet spotyka kolegę policjanta na ulicy.
- Cześć co robisz?
- Niosę piwo dla komendanta.
- A po co ci te drzwi?
- Kazał przynieść coś do otwierania.

- Dlaczego kobieta ma jedną szara komórkę więcej od konia?
- Żeby nie piła wody z wiadra jak zmywa podłogę

Pewnego razu w raju Bóg rzecze do Adama:
-Drogi chłopcze, mężczyzno, czy nie czujesz się samotny w tym pieknym miejscu?
- Nie Najdroższy Stwórco. Czemuż miałbym sie tak czuć?
- Widzisz Adami pomyślałem sobie, że mógłbym stworzyć Twoją drugą połówkę - istotę idealną, podobną do Ciebie jednak różniącą sie fizycznością, a zwać się będzie Kobietą
- Brzmi wspaniale !!! - ucieszył sie Adam
- Nie tak prędko synu. Do stworzenia jej potrzeba mi jednak części z Ciebie samego... Chodzi tu o prawe ucho, lewe oko, jedną nogę, i obie ręce....
- Hmmm musze sie zastanowić - popadł w zadumę Adam - a co byś mi dał, powiedzmy, za żebro ??

Sory dziewczyny, ale musialem je napisac... dwa szowinistyczne takie wiem, ale meska czesc FKP chyba nie bedzie miala nic przeciw.

Trasa Garwolin - Mierzaczka. Wzdluz szosy ida raznym krokiem Zenek z Wladkiem, sezonowi robotnicy lesni. Nagle Wladkowi sie zachcialo 'kakac'.
- Idz w krzaki - radzi Zenek.
Wladek poszedl. Po chwili stekania krzyczy do Zenka:
- Zenek, masz papier?
- Wladek, gówno do domu zabierasz? Zrobiles, to zostaw i szlus!

[ Dodano: Czw Wrz 06, 2007 11:23 ]

BLADE - Sob Wrz 15, 2007 11:28

Jak prawidłowo przydzielić obowiązki nowym pracownikom? :)

W zamkniętym pokoju umieścić 400 cegieł.

Wpuścić nowo zatrudnionych do pokoju z cegłami, zamknąć drzwi.
Zostawić ich samych sobie, wrócić po 6 godzinach.

Ocenić sytuację:
- jeżeli liczą cegły, dać ich do księgowości.
- jak liczą po raz drugi, dać ich do audytu.
- jak porozrzucali cegły po całym pokoju, dać ich do działu
inżynieryjnego.
- jak układają cegły w przedziwnym porządku, dać ich do planowania.
- jak rzucają w siebie cegłami, dać ich do działu obsługi.
- jak śpią, dać ich do działu zabezpieczeń.
- jak pokruszyli cegły na gruz, dać ich do działu informatyki.
- jak siedzą bezczynnie, dać ich do kadr.
- jak mówią, że przetestowali różne kombinacje i szukają dalszych,
ale nie ruszyli ani jednej cegły, dać ich do sprzedaży.
- jak już wyszli do domu, dać ich do marketingu.
- jak się gapią przez okno, dać ich do planowania strategicznego.
- jak gadają między sobą, a nie przełożyli ani jednej cegły,
pogratulować im i dać ich do zarządu.
- jak się obłożyli cegłami w taki sposób, żeby nie było ich
widać ani słychać - dać ich na listy wyborcze do parlamentu.

beliaal1 - Sob Wrz 15, 2007 12:38

Przychodzi nowy ruski do ekskluzywnego sklepu obuwniczego. Sprzedawca pyta:
- Witamy szanownego pana, czym mogę służyć?
- Macie krokodylowe buty?
- Oczywiście że mamy, rozmiar 43 jak sądzę?
- Nie nie, mój krokodyl ma chyba mniejszą łapę...

Przy jednej z uliczek warszawskiej Starówki straszliwy Bazyliszek, ciemną nocą złapał posła na Sejm RP i studencinę z UW.
- Aaaaaaa!!!! - ryknął - Jednego z was muszę zjeść. Ale żeby było sprawiedliwie dam wam zadanie. Widzicie Pałac Kultury? Macie pobiec co sił tam i z powrotem. Tego, który przybiegnie ostatni zjem.
Ustawił wystraszonych na środku ulicy, machnął ogonem i wystartowali. Po godzinie przybiega zdyszany poseł.
- A gdzie student? - pyta smok
- Powiedział - dyszy ciężko parlamentarzysta - że on to pi*rdoli i poszedł do domu.

- A moja mama, gdy się żeniłem, świnię zatłukła.
- Na wesele ?
- Nie ... wkur*iła się.

Siedzi dwóch dziadków na ławce w parku, nagle jeden znienacka:
- A ty to, proszę pana, pamiętasz, jak ja się nazywam,hę?
...a bardzo ci się śpieszy?

BLADE - Sob Wrz 15, 2007 13:57

Bóg stworzył osła i powiedział do niego:
- Ty jesteś osłem. Będziesz nieprzerwanie od rana do wieczora pracował i na swoich plecach ciężkie przedmioty nosił. Będziesz jadł trawę i będziesz mało inteligentny. Będziesz żył 50 lat.
Na to osioł:
- 50 lat tak żyć jest za dużo, daj mi nie więcej jak 30 lat.
I tak się stało.
Następnie Bóg stworzył psa i tak powiedział do niego:
- Ty jesteś psem. Będziesz pilnował ludzkiego dobytku i ludzkim przyjacielem będziesz. Będziesz jadł to, co ci człowiek zostawi, będziesz tak 25 lat żył.
Pies na to:
- Boże, tak żyć i to przez 25 lat jest za dużo. Daj mi nie więcej jak 10 lat.
I tak się stało.
Następnie Bóg stworzył małpę i tak powiedział:
- Ty jesteś małpa. Będziesz z drzewa na drzewo skakała i się jak idiota zachowywała. Ty musisz być zabawna i tak przez 20 lat żyć.
Małpa na to odpowiedziała:
- Boże, przez 20 lat żyć jak światowy błazen to o wiele za dużo. Proszę daj mi nie więcej jak 10 lat.
I tak się stało.
Ostatecznie stworzył Bóg mężczyznę i przemówił do niego:
- Ty jesteś mężczyzna, jedyna racjonalna istota żywa, która opanuje ziemie.
Będziesz swoja inteligencję używać do podporządkowania sobie innych stworzeń. Będziesz panował na ziemi i 20 lat żył.
Na to odpowiedział mężczyzna:
- Boże, mężczyzną być tylko przez 20 lat to za mało. Proszę daj mi 20 lat, które osioł odrzucił, te 15 lat psa i te 10 lat małpy.
I tak postarał się Bóg, żeby mężczyzna żył jako mężczyzna przez 20 lat, potem się ożenił i następne 20 lat żył jak osioł, który od rana do wieczora pracuje i ciężary dźwiga. Potem ma dzieci i przez 15 lat żyje jak pies, pilnuje domu i je to, co jemu rodzina pozostawi. A potem, na stare lata, żyje przez 10 lat jak małpa, zachowuje się jak idiota i zabawia wnuki.
I tak się stało...

Parzych - Sob Wrz 15, 2007 14:27

BLADEpl napisał/a:
I tak postarał się Bóg, żeby mężczyzna żył jako mężczyzna przez 20 lat, potem się ożenił i następne 20 lat żył jak osioł, który od rana do wieczora pracuje i ciężary dźwiga. Potem ma dzieci i przez 15 lat żyje jak pies, pilnuje domu i je to, co jemu rodzina pozostawi.

Święta prawda...

mareno - Czw Wrz 20, 2007 12:12

Spotyka sie dwóch kolesi. Jeden niesie lampkę nocną.
- Co ty robisz z tą lampką?
- Jak to co? Z randki wracam...
- Z randki z lampką?
- A bo kto by tam trafił za tymi babkami. Najpierw standard: kino, kolacja; potem zapytała czy chcę zobaczyć jak mieszka. Wchodzimy do niej a ona , czy wino lubię. No ba!... A chcesz lampkę?- zapytała. Fajna,sam widzisz, to wziąłem.

Do sypialni wpada Mietek i woła do leżącej w łóżku żony:
-Ubieraj się szybko! Pożar!
Na to z szafy słychać przerażony męski głos:
-Meble! Ratujcie meble!

BLADE - Nie Wrz 23, 2007 22:31

Nowa encyklopedia PWN

alkohol
kosmetyk zażywany doustnie. Zażyty w odpowiedniej dawce powoduje
zdecydowaną poprawę urody otoczenia zażywającego.

apatia
stosunek do stosunku po stosunku

bałagan
przestrzeń zaaranżowana alternatywnie

czat
program konwersacyjny, w którym 40-letni parchaty facio udaje
20-letnią sexy blondynkę

dyplomata
ktoś, kto potrafi powiedzieć ci "spieprzaj", w taki sposób, że
czujesz narastające podniecenie przed zbliżającą się podróżą

idiota
osoba inteligentna w sposób alternatywny

kanibale
ludzie dobierający sobie przyjaciół według smaku

kac
suszenie po zalaniu

nic
pół litra na dwóch

praca grupowa
rodzaj pracy, który ułatwia zwalanie winy na inne osoby

sumienie
to ten cichy głosik, który szepce, że ktoś patrzy

zamieszanie
dzień ojca w haremie

zaraz
robal powszechnie znany i powszechnie niewidoczny, jednocześnie
określenie czynności, która nie znajdzie swego finału w czasie.

zefir - Pon Wrz 24, 2007 09:54

a pamiętacie informacje o Chucku Norrisie

niestety ale pojawił się ktoś lepszy:

Chuck Norris policzył do nieskończoności. Dwa razy.
Jarosław Kaczyński robi to samo. Na palcach jednej ręki.


Teoria ewolucji nie istnieje. Tylko lista stworzeń, którym Chuck Norris
pozwolił żyć...
...na polecenie Jarosława Kaczyńskiego.

W domu Chucka Norrisa nie ma drzwi. Tylko ściany, przez które przechodzi.
Jarosław Kaczyński nie przechodzi przez ściany. One się przed nim
rozstępują.

Chuck Norris może podzielić przez zero.
Mimo to wie, że sam jest zerem. Świetnie wie, przy kim.


Chuck Norris zamówił big maca w Burger Kingu. I otrzymał.
Jarosław Kaczyński nie musi niczego zamawiać. Energię czerpie z kosmosu.

Niektórzy noszą koszulki z Chuckiem Norrisem.
Chuck Norris nosi koszulkę z Jarosławem Kaczyńskim.


Nie od razu Kraków zbudowano? Chuck Norris zbudował. Dostał takie
polecenie.
Od Lecha Kaczyńskiego. Jarosław Kaczyński nie zajmuje się takimi
drobiazgami.


Chuck Norris gra w rosyjską ruletkę z całkowicie nabitym rewolwerem. I
wygrywa.
Jarosław Kaczyński robi to samo z dwoma rewolwerami.


Chuck Norris jest tak twardy, że słucha Mandaryny.
Jarosław Kaczyński jest tak twardy, że Mandaryna słucha jego.


Nie istniala inkwizycja. To byl Chuck Norris.
Nie istnieje koalicja. To jest Jarosław Kaczyński.

Chuck Norris jest niewidzialny dla radarów.
Jarosław Kaczyński jest niewidzialny dla Leppera.

Chuck Norris dogłębnie rozumie psychikę i logikę zachowania kobiet.
Jarosław udoskonalił tę sztukę na koty i inne zwierzęta.


Chuck Norris kopie się z koniem.
Jarosław Kaczyński dyskutuje z Romanem Giertychem..


Chuck Norris ma dwie prędkości: Chodzenie i Zabijanie.
Jarosław Kaczyński decyduje, którą ma włączyć.

Kiedy Chuck Norris uprawia sex z facetem, to nie dlatego, że jest gejem.
To dlatego, że skończyły mu się kobiety.
Kiedy Jarosław Kaczyński uprawia sex z facetem, to też nie dlatego że jest
gejem. To dlatego, że chce bliżej poznać przeciwnika.


Chuck Norris potrafi trzasnąć obrotowymi drzwiami..
Jarosław Kaczyński potrafi zaskrzypieć wodnym łóżkiem.

Co Chuck ma pod brodą? Koleją pięść
Co Jarosław Kaczyński ma pod brodą? Pasek od spodni.

Tylko Chuck Norris potrafi polizać swój łokieć.
Tylko Jarosław Kaczyński potrafi pocałować klamkę stojąc wyprostowany.


Chuck Norris jest mistrzem półobrotu!
Jarosława Kaczyńskiego jest wogóle pół!

uzo - Pią Wrz 28, 2007 19:36
Temat postu: "Jak wymienić olej w samochodzie" :)
Nie wiem czy bylo juz ale wklejam bo mega opis "Jak wymienić olej w samochodzie" :zwyciężca:


Cytat:
"Wymiana oleju - instrukcja dla kobiet:
1) jechać do warsztatu, najpóźniej 15.000 km po ostatniej wymianie,
2) wypić kawę,
3) po 15 min. wystawić czek i z porządnie skontrolowanym autem opuścić warsztat.

Koszty:
Wymiana oleju i jego wymiana: PLN 100,00 zł
Kawa: PLN 2,00 zł
Suma: PLN 102,00 zł


Wymiana oleju - instrukcja dla mężczyzn:
1) jechać do sklepu z wyposażeniem, 80,00 zł zapłacić za olej, filtr, uszczelki, pastę czyszczącą
i drzewko zapachowe,
2) odkryć, że pojemnik na zużyty olej jest pełen. Zamiast oddać go na stacji benzynowej, wylać zawartość do dołka w ogrodzie,
3) otworzyć puszkę piwa, wypić,
4) podnieść auto lewarkiem . 30 minut szukać klocka,
5) znaleźć klocek pod autem syna,
6) z samego stresu otworzyć następną puszkę piwa, wypić,
7) wsunąć pojemnik na zużyty olej pod silnik,
8) szukać klucza 16-tki,
9) przestać szukać i używać ustawialne cęgi,
10) odkręcić śrubę do spustu oleju,
11) śrubę do pojemnika z gorącym olejem upuścić, przy tym upaprać się gorącym olejem,
12) posprzątać,
13) przy piwku obserwować, jak olej spływa,
14) szukać cęgi do filtra oleju,
15) przestać szukać, filtr śrubokrętem przebić i tak odkręcić,
16) piwo,
17) pojawienie się kumpla. opróżnić wspólnie sześciopak piwa. Wymianę oleju jutro dokończyć,
18) następny dzien. Wanienkę pełną oleju wylać do dołka w ogródku, dołek zakopać,
19) wytrzeć olej, który się przy pkt 18 rozlał,
20) piwo - nie wczoraj wszystko poszło,
21) do sklepu, kupić piwo,
22) nowy filtr - rozsmarować cienka warstwę oleju na uszczelkę, nakręcić,
23) wlać pierwszy litr nowego oleju,
24) przypomnieć sobie o śrubie z pkt. 11,
25) szybko szukać śruby w wanience ze starym olejem,
26) przypomnieć sobie, ze zużyty olej wraz ze śrubą został wylany w ogrodzie,
27) piwo wypić,
28) dołek odkopać, szukać śruby,
29) zauważyć pierwszy litr świeżego oleju na podłodze garażu,
30) wypić piwo,
31) przy dokręcaniu śruby wyślizgnąć klucz z ręki, kostkami palców uderzyć w podwozie,
32) głową uderzyć w posadzkę, jako reakcja na pkt. 31,
33) zacząć zdrowo przeklinać,
34) klucz wywalić w diabły,
35) następne 10 minut kląć, bo klucz trafił w zdjęcie "Miss Październik" i pobrudził jej biust,
36) piwo,
37) ręce i czoło zabandażować, zatamować krew,
38) piwo,
39) wlać 4 litry świeżego oleju,
40) piwo,
41) auto zdjąć z lewarka,
42) auto cofnąć i wytrzeć olej z podłogi,
43) piwo,
44) jazda próbna,
45) zostać skierowany na pobocze i zostać z powodu alkoholu zaaresztowany,
46) auto zostanie odholowane,
47) kaucje i grzywnę zapłacić, auto z policji ściągnąć.

Koszty:
części: 80,00 zł
grzywna za jazdę po pijaku: 500,00 zł
holowanie: 300,00 zł
kaucja: 400,00 zł
piwo: 60,00 zł

suma: 1340,00 zł "

artykul pochodzi z tej stronytej strony

Fred - Pią Wrz 28, 2007 21:23

czytałem to jakieś 5-6 lat temu w wyborczej :P ale dobrze jest sobie odświeżyć dobry tekst :)
zebro78 - Czw Paź 04, 2007 13:29

Dziennik Klubowicza :rotfl:

Na przejeździe kolejowym w Będzinie-Grodźcu w oczekiwaniu
na podniesienie szlabanu ustawiła się kolejka oczekujących;
1. Motocyklista.
2. Zaprzęg konny.
3. Samochód marki Ford Fiesta (JA).

Z niewyjaśnionego powodu koń ugryzł motocyklistę w ramię.
Motocyklista broniąc się strzelił konia w pysk. Koń stanął
dęba i cofnął się z wozem do tyłu. Dyszel wystający z tyłu
wozu wbił się w chłodnicę mojej biednej Fiesty. Widząc
co się stało ruszyłem z łapami do woźnicy. To samo zrobił
motocyklista żądny zemsty za ugryzienie przez konia
i zniszczoną kurtkę. Woźnica zaczął odpierać ataki
rozjuszonych przeciwników lejąc nas batem.

Łoooo... żesz Ty !!

Przechodziła tamtędy babcia z kozą na postronku. Aby
lepiej widzieć wydarzenia przywiązała postronek do szlabanu
i podeszła oglądać to kino. W tym czasie pociąg przejechał,
a dróżnik podniósł szlaban. Biedna koza...

:hahaha:

van - Czw Paź 04, 2007 16:46

historia jak z jakiejś komedi :rotfl:
LOY - Czw Paź 04, 2007 17:17

zebro78 napisał/a:
Dziennik Klubowicza :rotfl:

Na przejeździe kolejowym w Będzinie-Grodźcu w oczekiwaniu
na podniesienie szlabanu ustawiła się kolejka oczekujących;
1. Motocyklista.
2. Zaprzęg konny.
3. Samochód marki Ford Fiesta (JA).

Z niewyjaśnionego powodu koń ugryzł motocyklistę w ramię.
Motocyklista broniąc się strzelił konia w pysk. Koń stanął
dęba i cofnął się z wozem do tyłu. Dyszel wystający z tyłu
wozu wbił się w chłodnicę mojej biednej Fiesty. Widząc
co się stało ruszyłem z łapami do woźnicy. To samo zrobił
motocyklista żądny zemsty za ugryzienie przez konia
i zniszczoną kurtkę. Woźnica zaczął odpierać ataki
rozjuszonych przeciwników lejąc nas batem.

Łoooo... żesz Ty !!

Przechodziła tamtędy babcia z kozą na postronku. Aby
lepiej widzieć wydarzenia przywiązała postronek do szlabanu
i podeszła oglądać to kino. W tym czasie pociąg przejechał,
a dróżnik podniósł szlaban. Biedna koza...

:hahaha:

kurde niema to jak spalic dowcip :he: :rotfl: ...bo bez tytułu cała historyjka jest tylko głupi, a zero smieszna tytuł był "KON ZAWINIŁ A KOZE POWIESILI " historyjka jest prawdziwa ..przez lata zmieniły sie szczególy i marki samochodów :)

Parzych - Czw Paź 04, 2007 17:52

LOY napisał/a:
kurde niema to jak spalic dowcip ...bo bez tytułu cała historyjka jest tylko głupi, a zero smieszna tytuł był "KON ZAWINIŁ A KOZE POWIESILI " historyjka jest prawdziwa ..przez lata zmieniły sie szczególy i marki samochodów
Dokładnie to samo chciałem napisać... No może innymi słowami...
Piter - Czw Paź 04, 2007 21:47

Rozmowa dwóch KLUBOWICZóW przed sklepem monopolowym w przeddzień zlotu :rotfl:
- Wezmę dwie.
- Weź jedną, tyle nie wypijemy...
- Wezmę dwie, damy radę.
- Nie damy, zobaczysz.
- Damy radę. Biorę dwie ...
Wchodzi do sklepu:
- Poproszę skrzynkę wódki i dwie lemoniady

Do zatłoczonej pijalni piwa wchodzi mężczyzna i widząc, że przy stoliku siedzi tylko jeden gość, zwraca się do niego:
- Czy to miejsce jest wolne?
Siedzący schyla się pod stolik i pyta:
- Janek, będziesz jeszcze siedział?

Co jest gorsze: choroba Parkinsona czy Alzheimera?
- Właściwie to wszystko jedno, czy sie wyleje piwo czy zapomni gdzie postawiło...


Siedzi podpity jegomość w barze:
Spogląda na wentylator na ścianie i mówi do barmana:
- Ale ten czas zapie..rdala...

Nauczycielka pyta dzieci:
- Jaki jest największy przedmiot, który można wziąć do buzi?
Dzieci mówią: gruszka, banan, pączek... Gdy przyszła kolej na Jasia, ten mówi:
- Lampa!
- Jak to, Jasiu? Chyba coś ci się pomyliło?
- Nie, proszę pani. Jak wieczorem mama idzie spać, to mówi do taty: Zgaś lampę, to wezmę do buzi

Na przesłuchaniu policjant mówi:
- No to niech pan opowie jak to bylo
- No kazali mi się oprzeć o maskę samochodu i wypiąć
- Napastowali pana?
- Nie... na sucho pojechali

- Kochanie, co sądzisz o seksie analnym?
- Jak dla mnie ok.
- Już się bałem, że będziesz miała coś przeciwko...
- A co ja się będę wtrącać, jak spędzasz czas z kolegami?

Blondynka do blondynki:
- Robimy razem Sylwestra?
- No spoko, a kiedy?

WooYownik - Pon Paź 22, 2007 17:18

Czterech polityków dzieli się tortem imieninowym.
Solenizant, polityk PiS bierze do ręki nóż, długo myśli, po czym mówi:
- Jest tyle wariantów, że muszę poradzić się brata.
Głos zabiera polityk PO:
- Ja mogę podzielić, jeśli solenizant przeprosi mnie za to, że zaprosił tego z Samoobrony
Na to polityk Samoobrony:
- Taki mały tort? Widziałem drugi taki u Balcerowicza, niech nam go odda.
I polityk LPR-u:
- Po ile się składamy? Dzwonię do żony, czy już becikowe dostała.

--------------------------------------------

Donald Tusk po smierci trafil do nieba. U bram niebios spotyka sw. Piotra, ktory go oprowadza po niebie. Tuska bardzo zaciekawily zegary rozmieszczone w ogromnej ilosci po calym niebie. Pyta sie wiec sw. Piotra:
- Co to sa za zegary i czemu wskazuja rozne godziny?
- Widzisz Donaldzie - odpowiada sw. Piotr - Kazdy czlowiek ma taki zegar, ktorego wskazowki przesuwaja sie do przodu z kazdym klamstwem. Z chwila urodzin zegar kazdego czlowieka wskazuje godzine 12. Widzisz tu na przykladjest zegar Matki Teresy, ktory wciaz wskazuje godzine 12.
- A gdzie sa zegary Kaczynskich?
- Ich zegary robia za wentylatory w holu glownym....!
Donald dopytuje sie:
- A gdzie jest moj zegar?
- Ty Donaldzie jestes troche inny - masz zegar cyfrowy.
- Czyli co, nie widac jak klamie?
- Nooooo... nie Donaldzie..... ale
Donald przerywa:
- Super! Nie widac, nie widac!
- No nie do konca.... i tak nie wiesz co mowisz, wiec nie ma znaczenia czy klamiesz, czy nie. O widze ze twoj zegar sie wylaczyl. Podaj mi nowa bateryjke....o tam leza na polce Donaldzie. Zaraz wymienimy i znowu bedziesz mogl sobie paplac bez sensu.

---------------------------------------------------------
Polska to nie Disneyland, trzeba wybierać : albo Kaczor, albo Donald
---------------------------------------------------------
Oleksy wrócił z zagranicznej delegacji, na której niesamowicie zasmakowała mu zupa żółwiowa. Wchodzi do restauracji w Warszawie i postanawia ją zamówić. Kelner z lekkim dziwieniem przyjmuje zamówienie, biegnie do kucharza je pokazać. Ten przejrzał wielką księgę z przepisami i znalazł, jest zupa żółwiowa. Wysłał kelnera szybciutko po żółwia do zoologicznego, a sam przygotowuje składniki. Chwile później mając żółwia przed sobą, przymierza się, by jednym płynnym ruchem obciąć biedakowi łeb. Pada cios, lecz żółw zwinnie schował łepek w skorupę. Kucharz zamierza się jeszcze raz, ale i tym razem żółw był szybszy. Po 30 minutach ciągłych prób dekapitacji żówia, do kuchni wpada ochroniarz Oleksego:
- Panie Kucharz, co z tą zupą?
- Przepraszam za zwłokę, ale ni jak sobie z tym skubanym żółwiem poradzić nie mogę.
- Proszę wsiąć zamach, tym razem się uda.
W tym momencie ochroniarz wkłada żółwiowi palec w odbyt. Zdziwiony zwierz wystawia szyję jak najdalej może. W tym momencie pada cios, a żółw wreszcie leży bez głowy.
- Dziękuję za pomoc. Bez pana bym sobie nie poradził! Skąd zna pan taką sztuczkę? Jest pan jakimś specjalistą od żółwi?
- Nie... Ale od 10 lat wiążę Oleksemu krawat...

-------------------------------------------------------------------

-Dlaczego sejm jest okrągły???
-A widzieliście kiedyś trójkątny cyrk???
-------------------------------------------------------------------
http://wiadomosci.gazeta....35,4022835.html

BLADE - Sro Paź 24, 2007 09:28

Jeden z operatorów sieci komórkowej uruchamia nową usługę
o nazwie "mordo ty moja". W ramach usługi będzie można
wybrać pięciu przyjaciół, których numery nie będą
odnotowywane w bilingach.

--------



Idzie mały chłopiec przez korytarz i mówi do siebie:
- Gdzie sens, gdzie logika?.
Przechodzący dyrektor się pyta:
- Czemu cały czas powtarzasz: Gdzie sens, gdzie logika?
- Bo puściłem bąka i kazali mi wyjść, a sami siedzą w tym smrodzie.

--------



Jedzie Ziobro samochodem… i potrącił 2 pieszych na przejściu. Przychodzi do sędziego i się pyta, co z tym zrobimy. Sędzia się zastanowił i odpowiada:
-Myślę, że ten, który głową rozbił przednią szybę może dostać 5 lat za uszkodzenie cudzego mienia, a ten drugi, co odleciał w krzaki - 8 lat za próbę ucieczki.

Parzych - Sro Paź 24, 2007 09:34

BLADEpl napisał/a:
Jedzie Ziobro samochodem…
było...
BLADE - Nie Paź 28, 2007 09:29

Rodzaje babć autobusowych:


1) Łowczynie krzeseł - gdy autobus się zatrzyma i otworzy drzwi, Ty nawet nie zdążysz sobie tego uświadomić, a ona już siedzi.

2) Babcie-akrobatki - widząc wolne krzesło po drugiej stronie autobusu w cudowny sposób odzyskuje mobilność, wrzuca laskę pod pachę i biegnie do krzesła co sił w nogach.

3) Borostwory - ogromne babcie w futrzanych płaszczach zajmujące z reguły 1,5 - 2 miejsc siedzących.

4) Babcie-wilki - atakują watahą, ich szczekanie rozlega się na cały autobus i wygryzają każdego z ich siedzeń.

5) Babcie lokomotywy. Jak siedzisz w autobusie, stają nad Tobą i zaczynają sapać. Niektóre sapią tak intensywnie, że czujesz, co jadła kilka godzin temu…

6) Babcie ankieterki - na kilka przystanków przed ich docelowym przepytują ludzi, kto kiedy wysiada i starają się odpowiednio ustawić wszystkich w przejściu.

7) Babcie sprinterki - pierwsze co robią to zajmują dogodną pozycję w autobusie, a dopiero potem starają się dowiedzieć jaki jest jego numer.

8) Babcie “włochate berety” - odziały specjalne, nie warto z nimi zaczynać, super zorganizowane, potrafią w ciągu kilku minut opanować cały autobus- uwaga występują przy liniach przejeżdżających obok cmentarza.

9. Sympatyczne życzliwe starsze panie, którym po prostu miejsca ustępuje się z ochotą ;)

_________________________________



Do banku w Szwajcarii wchodzi klient z walizką i ściszonym głosem mówi do bankiera:
- Chciałbym wpłacić pieniądze, w tej walizce jest całe cztery miliony euro.
Na to bankier uśmiechnięty:

- Proszę nie ściszać głosu, bieda to żaden wstyd

beliaal1 - Nie Paź 28, 2007 10:10

Zagadka:

Kategoria "celebrities"

Kto to taki?

Jak na człowieka nie jest zbyt wysoki, z pewnością nie jest też uznawany za przystojnego. Czytaj: niski i brzydki.
Jest ponury, humorzasty, wiecznie niezadowolony.
W swojej pomysłowości wykazuje pewną inteligencję, ukierunkowaną jednak głównie na zadawanie ciosów i ran swoim oponentom. Knucie przeciwko nim zabiera większośc jego czasu i energii.
Uważa, że zawsze ma rację, a za niepowodzenia najczęściej wini innych.

Ponadto mieszka sam wraz z kotem i nie posiada ani prawa jazdy ani konta bankowego.
Kto to taki?
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
Oczywiście:
Gargamel

Wszelkie podobieństwa, o ile są, do osób faktycznie istniejących, były rzecz jasna, niezamierzone.

jaco11 - Nie Paź 28, 2007 13:20

Jam jest szef Twój i wyborca, który Cię wywiódł z niebytu i tam przywrócić może


1. Nie będziesz miał szefów innych przede mną *


2. Nie zmieniaj poglądów, głosowałem na nie, ty jesteś tylko nosicielem

3. Czcij ojca swego, matkę swą, kuzynów i pociotków wszelakich, ale ich nie zatrudniaj

4. Po pijaku nie prowadź - daj się wyprowadzić

5. Nie donoś, jeśli dowieść nie umiesz

6. W Sejmie nie cudzołóż i zwierząt swych nie wypasaj

7. Nie kradnij i nie bierz. Dobrze ci płacę, a jak Cię CBA złapie to nie wystarczy, że się popłaczesz

8. Baterie w dyktafonie zmieniaj regularnie

9. Nie kłam. Pamiętaj, że inni baterie często zmieniają

10. Nie pożądaj elektoratu bliźniego posła swego


*nie dotyczy PiS

BLADE - Nie Paź 28, 2007 13:35

Wykoleił się pociąg wiozący polskich posłów. Na miejsce pędzą ekipy ratownicze, karetki i śmigłowce. Gdy przybyli okazało się, że nie ma
żadnych ciał. Szef ratowników pyta okolicznych mieszkańców:
- Gdzie się podziali wszyscy z tego pociągu?
- Pochowalim.
- Wszyscy zginęli, co do jednego?
- No niektórzy mówili, że jeszcze żyją, ale kto by tam, panie, politykom wierzył...
__________

Najnowsze badania wskazują, że 3 na 10 Polaków żyje w stresie. Pozostałych 7 żyje w Londynie...

__________

Komisja Europejska postanowiła wybudować bramę w trzecie tysiąclecie jako symbol coraz ściślejszych więzi łączących państwa członkowskie. Wyłoniono podkomisję do przeprowadzenia przetargu, która ów przetarg ogłosiła. Do wykonania bramy zgłosiło się trzech oferentów: Turek, Niemiec i Polak.
Pierwszy ofertę przedstawił Turek: brama solidna, projekt kompletny - wszystko w porządku - koszt: 6000 euro.
Drugi był Niemiec: projekt w zasadzie nie odbiegał od projektu Turka, podobne wykonanie, cena: 10.000 euro. Komisja pyta:
- Czemu aż 10.000!?
Niemiec na to:
- Solidny niemiecki projekt, solidne niemieckie materiały solidne niemieckie wykonanie, a to kosztuje.
OK. Ostatni był Polak, który przedstawił projekt bardzo podobny, wręcz identyczny do projektów Turka i Niemca, ale cena wynosiła 56.000 euro. Tu komisja o mało nie spadła z krzeseł, ale pytają czemu tak astronomicznie wysoka kwota, na co Polak:
- 25.000 euro dla mnie, 25.000 dla Szanownej Komisji za trud włożony w przeprowadzenie przetargu i skuteczne jego rozstrzygnięcie, a 6.000 dla Turka, bo ktoś te bramę musi postawić...

Pablo784 - Pon Paź 29, 2007 13:45

apropo wypadku na lotnisku w Pyrzowicach :D

Młody pilot leci w nocy samolotem, zbliżając się do lądowiska wywołuje kontrolera lotów:
- Zgadnij kto?
Zdenerwowany kontroler gasi światła na lotnisku.
- Zgadnij gdzie?


Na podwórzu jest kałuża
Coś z kałuży się wynurza
Wielkie uszy pełne błota
- Maaaamo, to jest hipopotam...
- Nie, syneczku! To nasz tata
Przecież dzisiaj jest... wypłata

BLADE - Sob Lis 03, 2007 11:29

Pewnego razu pastuch przepędza swoje owce z jednego pastwiska na drugie. Nagle, w kłębach kurzu i z rykiem silnika zatrzymało się przy nim nowiutkie BMW. Kierowcą był młody człowiek w garniturze Prada, butach Gucci, okularach Dior… (you get the point). Typowy Yuppie.

Koleś wystawił łeb przez opuszczana szybkę i pyta pastucha:
- Jeżeli powiem ci ile dokładnie masz owiec w stadzie, dasz mi jedną z nich?

Owczarz popatrzył na typa, na swoje stado i odpowiedział:
- Jasne, czemu nie?

Yuppie wysiadł z auta. Wyciągnął notebook DELL podłączony do komórki AT&T. Połączył się z Internetem, wszedł na stronę NASA i za pomocą GPS dokładnie określił swoją pozycję. Następnie podał ja do innego satelity NASA, który zrobił zdjęcie obszaru w wysokiej rozdzielczości.

Młody człowiek otworzył zdjęcie używając Adobe Photoshop, przekonwertował plik i wysłał go do centrum obróbki zdjęć cyfrowych w Hamburgu. Po kilku sekundach na palmtopa przyszedł mail informujący go, ze zdjęcie zostało obrobione i podający adres, pod którym zostały zmagazynowane dane. Kolo wszedł więc do bazy danych SQL i ściągnął dane, a następnie nakarmił nimi arkusz Excel wypchany setkami skomplikowanych formułek. Po otrzymaniu wyniku wydrukował na swojej mini drukarce HP LaserJet pełny 150-stronicowy raport. Podał go pastuchowi i powiedział:
- Masz w stadzie 1586 owiec.

- To prawda - powiedział owczarz. - Jak przypuszczam, chcesz teraz wybrać sobie jedną z nich?
- Naturalnie.

Owczarz stał spokojnie, obserwując młodego człowieka rozglądającego się wśród stada, wybierającego zwierzaka, a następnie pakującego go do bagażnika nowiutkiego BMW. Owczarz odezwał się znowu:
- Ty, a jak ja tobie powiem, jaki jest twój zawód, to oddasz mi zwierzaka?
Yuppie pomyślał przez chwilkę, a następnie odparł:
- Jasne, czemu nie?
- Jesteś konsultantem - powiedział pastuch.
- O rany, niesamowite! Jak zgadłeś?

- Nie musiałem zgadywać, to oczywiste - rzekł owczarz. - Zjawiłeś się tutaj nie wzywany, żądając zapłaty za odpowiedź, którą znałem - na pytanie, którego nigdy nie zadawałem. A w dodatku gówno wiesz o mojej robocie!

Oddawaj psa!!!

Lokmen - Wto Lis 06, 2007 22:04
Temat postu: List kierownika...
Podobno autentyczny tekst rozesłany przez kierownika w jednej z dużych polskich firm, gdzie pracuje masa normalnych chłopów, co sobie lubią poszaleć...

Drodzy Koledzy!
W związku z bardzo bliskim już szkoleniem w Rowach, czuję się w obowiązku podjąć kolejny raz tą syzyfową pracę i zaapelować do Waszego człowieczeństwa, resztek instynktu samozachowawczego i sumienia (trudny wyraz, zjawisko sumienia nie jest wśród Was powszechne, wiem). Jak wiecie szkolenie jest przeznaczone dla pracowników działów sprzedaży ze wszystkich spółek grupy A*****R.

Znaczy to, że oprócz nas będą tam również normalni ludzie. Dlatego proszę o przestrzeganie paru zasad, które pozwolą nam przebrnąć jakoś przez ten kolejny ciężki życiowy egzamin:



nie awanturujemy się zaraz po przyjeździe o warunki zakwaterowania czy miejsce przy stole. Delikatnie zwracamy uwagę osobom odpowiedzialnym za zaistniałą sytuację i grzecznie proponujemy zmianę.


nie upijamy się do nieprzytomności.

nie wolno w żadnym wypadku publicznie bić lub lżyć Jarka W.

nie przewracamy stołów, krzeseł i ław.

nie zasypiamy na krześle, ławce, fotelu ani na stole w trakcie trwania szkolenia czy integracji. Zakaz te dotyczy również pleneru. Pilnujemy sie nawzajem i jak kogoś ogarnie słabość grzecznie, spokojnie i dyskretnie ewakuujemy kolegę na z góry upatrzone pozycje.

nie używamy cały czas wyrazów wulgarnych (np. zamiast powiedzieć "k..a czy masz jeszcze te w dupę [cenzura] papierosy, bo mi właśnie k..a wyszły do ch..a zaje...ego" można powiedzieć "czy mógłbyś mnie poczęstować papierosem albo zamiast powiedzieć "do ch..a! Widziałeś tę su..ę z..., na pewno wali się jak dzika, o ja pier..." można powiedzieć "widziałeś jaka fajna dziewczyna przyjechała z firmy..."

nie bijemy sie między sobą, a ewentualne kłótnie należy przeprowadzać cicho i nie wołać nikogo na arbitra.

nie ryczymy jak dzikie zwierzęta.

nie wycieramy podłogi kolegami z pracy ani ze spółek.

nie pytamy kolegów, którzy mówią rzeczy, które WYDAJĄ się nam absolutnie bezsensowne "głupi się robisz?"

nie opowiadamy nikomu głupot i nie zanudzamy opowieściami o naszych pijackich bądź seksualnych osiągnięciach.

z Zarządem rozmawiamy TYLKO na trzeźwo!!! Staramy się podczas rozmowy nie opowiadać głupot o naszych niesłychanych możliwościach, umiejętnościach i osiągnięciach- przyszłych jak i minionych. W żadnym wypadku nie roztaczamy przed Zarządem wizji pojemności rynku w poszczególnych grupach asortymentowych. Podczas rozmowy nie należy trzymać rąk w kieszeniach, palić i wydmuchiwać dymu prosto w twarz rozmówcy, ani drapać się po genitaliach (ani swoich ani cudzych). Nie należy również obejmować rozmówcy ramieniem. Pamiętamy, że Członek Zarządu naszej firmy nie jest "luźnym spoko ziomem".

w żadnym wypadku nie kiwamy ręką na Członka Zarządu Naszej Firmy.

nie zmieniamy, klnąc na czym świat stoi, regulaminu gier i konkursów przygotowanych dla nas przez pracowników firmy szkolącej.

jeżeli któryś z uczestników szkolenia nie będzie chciał pić każdej kolejki, nie ryczymy na całą salę "nie chlasz? - to po ch..j żeś tu przyjechał"

nie gwiżdżemy na obsługę, nie domagamy się gromkim głosem wódy,żarcia czy usługi seksualnej.

nie wolno uniemożliwiać wejścia/ wyjścia z zajmowanego wspólnie z kolegami domku/ pokoju poprzez odbywanie tam długotrwałego stosunku płciowego.

nie wolno oddawać moczu do umywalek ani pojemników na śmieci. Można to uczynić do klozetu lub pisuaru.

jeżeli w trakcie zabawy ktoś wyłączy prąd, bo już najwyższy czas iść spać, należy jak najszybciej podać mi szklankę zimnej wody.

przed pytaniem "czy jest tu coś do wypier..nia?", przed wykonaniem "tąpnięcia w Bytomiu" bądź "pionizacji" sprawdzamy, czy jesteśmy we właściwym domku/pkoju.

Nie wyłamujemy drzwi wejściowych do w/w obiektów "bo tam na pewno się schował!"

szkody powstałe podczas kretyńskich, pijackich wybryków będą pokrywane z Waszego uposażenia, bez dyskusji.

będąc pod silnym wpływem alkoholu nie przechadzamy się środkiem ośrodka wczasowego i nie informujemy całego otoczenia, że jest luźno,

chcąc odbić partnerkę w tańcu ( o ile dojdzie do zabawy tanecznej) nie przypalamy nikogo papierosem ani nie odpychamy jak chłopca.

to nieprawda, że wszystkie kobiety, które będą na szkoleniu mają ochotę pobzykać się z Wami i nie należy również wygłaszać komentarzy w stylu: "ku..a! Tą to bym je..ł..."

zabraniam łażenia i robienia setek zdjęć w trakcie szkolenia i integracji. W szczególności zakaz ten dotyczy Sebastiana. Jemu nie wolno dotykać aparatu w ogóle!

nie odbywamy długotrwałych i głośnych stosunków płciowych w pomieszczeniu, w którym przebywają jeszcze inne, postronne osoby, które pragną odpocząć.

nie obrażamy się wzajemnie i nie snujemy głupawych opowieści o rezultatach nieudanych eksperymentów niemieckich na ludności polskiej.

przed rozpoczęciem darcia mordy z treścią, która ma zachęcić napotkaną kobietę do natychmiastowego odbycia stosunku płciowego należy się rozejrzeć i oszacować audytorium. Naprawdę nie wszyscy mają ochotę tego słuchać.

Zdaję sobie sprawę z faktu, iż powyżej podjęte sprawy nie wyczerpują bardzo szerokiego wachlarza Waszych możliwości. Jednakże jeżeli narobicie sobie i mi wstydu, i zaprezentujemy się w obliczu koleżanek i kolegów z grupy A*****R, nie jako zgrany kolektyw sympatycznych ludzi, lecz jako banda wyzutych z resztek człowieczeństwa, zezwierzęconych skurwy..ów i pijaków to długo nie będzie żadnego wyjazdowego szkolenia.

Bit1 - Wto Lis 06, 2007 22:11

A to nei powinno być w dziale humor :fox:
z tego co mi wiadomo to autentyczny list który dostali redaktorzy Agory przed służbowym wyjazdem

jaco11 - Wto Lis 06, 2007 22:13

no i po to Łokmen mnie od lektury oderwał :-(


:krzesłemgo: ozor :2xf: :ok:

sowa - Wto Lis 06, 2007 22:53

końcowka juz troche na siłę.. ale widac pisał z doswiadczenia:) mozna cos podobnego przed zlotem uklecic:) wiekszosc punktów jakby znajoma :rotfl:
Piter - Pią Lis 09, 2007 18:57

Po jakiś 15 latach małżeństwa, z powodu narastających nieporozumień, para postanowiła udać się do poradni małżeńskiej.
Zaraz po zadaniu pytania przez terapeutę żona rozpoczęła pełen pasji i uniesień bolesny wywód na temat tego co jej się nie podoba w ich związku.

Cały czas mówiła o braku intymności w ich związku, odrzuceniu i zaniedbaniu, samotności i pustce, poczuciu bycia niekochaną, ciągłych obowiązkach domowych, jak sprzątanie, czy pranie i innych swoich potrzebach nie spełnionych podczas małżeństwa. Wreszcie, po długim okresie czasu, terapeuta nie wytrzymał, wstał z miejsca, obszedł swoje biurko, poprosił kobietę by wstała, po czym objął ją i namiętnie pocałował. Kobieta zamilkła i cicho usiadła.

Terapeuta odwrócił się do męża i powiedział:
"I właśnie tego potrzebuje Pana żona 3 razy w tygodniu..."


Mąż pogrążył się przez chwilę w zadumie a następnie odparł:
„Hmm... mogę ją tu podrzucać w poniedziałki i środy, ale piątek definitywnie odpada bo jeżdżę na ryby.”

BLADE - Sob Lis 10, 2007 10:18

Wrócił syn z pracy w Anglii na swoją wieś. Zwraca się do niego ojciec:
- Idź rozrzuć gnój
- What ? - pyta syn.
- Łot krowy i łot konia - odpowiada ojciec...
_____________

Pewnego dnia, w cieplutki wrześniowy dzionek jechałem sobie tramwajem. Były godzinki szczytu i dość tłoczno. Wiadomo ludzie wracają z pracy. Na jednym z przystanków wsiadła matka z 3-4 letnim dzieckiem.
Mamusia typ lalka barbi w najgorszym okresie swojego życia. Pewno fluidu na twarzy, makijaż odstraszający, i “piękne” roztlenione blond włosy (o gustach się nie dyskutuje. Po wejściu do tramwaju trzymała dziecko za rękę. A maluch w drugiej ręce trzymał loda i próbował go jeść. Troszku mu nie wychodziło. Wiadomo tramwaj jedzie trzęsie, hamuje, przyśpiesza. I tak lód znalazł się na garniturze pewnego pana, na spodniach pewnego młodzieńca, i na sukience pewnej pani. Była bardzo elegancko ubrana i troszkę się wkurzyła.
Nie wytrzymała i z uwagą do mamusi dzieciaka. Pani: “Niech pani coś powie temu dziecku albo mu pomoże z tym lodem. Przecież to jest skandal tu pan na ubrudzony garnitur, ja sukienkę a chłopak spodnie. W ogóle to kto wsiada do tramwaju z lodem?”
Mamusia: “Niech pani sobie daruje. Ja swoje dziecko wychowuję bezstresowo i ono samo kiedyś dojdzie do tego, że robi źle i już nie będzie tak robić” Panią zamurowało odwróciła się, nie wiedziała co powiedzieć a na ustach blondynki zagościł uśmiech. W ogóle to cały tramwaj był zszokowany tym co usłyszał.
Nagle ktoś zaczął się przeciskać trzymając coś w ręce. Doszedł do matki z dzieckiem i powiedział: “Moja mamusia też wychowywała mnie bezstresowo ale jeszcze nie doszedłem do tego że robię źle a mam już 27 lat” W ręce trzymał jogurt wylał pół pani resztę dziecku. I odszedł.
Kobieta zrobiła się czerwona a tramwaj wybuchł śmiechem tylko nieliczne osoby próbowały się powstrzymać ale po ich minach było widać że są zadowolone. Pani wysiadła na najbliższym przystanku.
___________________

beliaal1 - Sob Lis 10, 2007 10:30

znałem podobna historię tylko w przedziale pociagu i z gumą ale puenta ta sama
a co by nie robić ot

- Jasiu, nie mam soli, skocz do sąsiadki pożyczyć.
Po chwili:
- I co, dała?
- Dała.
- A gdzie sól?!
___________
Ten jest betonowy

Spacerowałą Marysia po ogrodzie zoologicznym i w pewnym momencie wyskoczył na nią z terrarium głodny krokodyl. Ale kiedy ją zobaczył, to stwierdził, że nie jest aż taki głodny. A kiedy jej się dokładniej przyjrzał, to stwierdził, że nie jest aż taki krokodyl...
_________________
- On spróbował kobiety dopiero w okolicach trzydziestki.
- A wcześniej?
- Tylko facetów.
- Pedał?
- Kanibal
_______________
Jednostka Wojskowa 3491 w Modlinie. Do grupy nowych żołnierzy, zaraz po przysiędze przemawia dowódca:
- Jutro po raz pierwszy dostaniecie przepustki. Proszę o godne zachowanie, nie przynoszące ujmy mundurowi. Każdy z was może przecież pojechać do Warszawy. - proponuje oficer - Pójść np. do cyrku czy na dyskotekę. Może odwiedzić ZOO (rozpala się coraz bardziej), wstąpić do muzeum Wojska Polskiego, wpaść na dobry film do kina czy na operę do Teatru Wielkiego…
Tutaj odwraca się plecami do sali i mruczy pod nosem:
- Nieee, no teraz to już ku*wa przegiąłem.
________________

Żona do męża:
- Coś mi się wydaje, że nasza córka niedługo będzie wychodzić za mąż.
- Otwórz usta i pokaz język!
Żona wykonuje polecenie.
- Spokojnie, jeszcze nie jej pora.
- ?!?!?!
- Język jeszcze nie zaczął ci się rozdwajać!
_________________
Mały kobruś pyta swego ojca, starego kobera:
- Tato, a po co nam, kobrom, to takie płaskie, no wiesz, ten kaptur i... te no... eee.. okularki takie?
- To płaskie i te okularki, powiadasz... hmm... To jest, synu, stara historia, a było to tak:
Dawno, dawno temu wszystkie węże były jednakowe. Spośród nich kobry wyróżniały się odwagą i walecznością. Były najodważniejszymi zwierzętami na świecie. Nie baliśmy się nikogo i niczego, ani lwa, ani orła, ani niedźwiedzia, ani nikogo. Jeśli ktoś wchodził nam w drogę, rzucaliśmy się do ataku i już po chwili przeciwnik pierzchał gdzie pieprz rośnie. Tak było. W zasadzie.
- No, ale okularki? I to płaskie coś?
- .. a okularki są nam, kuffa, żeby się znowu nie napatoczyć na pieprzonego słonia!
______________
W nocnej ciszy :
- Jaśku, a która jest godzina?
- Trzecia...
(mija sporo czasu )
- Jaśku, a teraz która?
- Piąta...

###

- Jaśku, a teraz?
- Ósma...

###

- A teraz Jaśku, która jest godzina?
- Heńku, a jakie to ma znaczenie? Dostaliśmy dożywocie...

daniel - Sob Lis 10, 2007 11:23

<chojny> gdybym nie wiedzial ze to moj program to bym stwierdzil ze jakis idiota to pisal
BLADE - Nie Lis 18, 2007 20:52

- babciu widziałaś moje tabletki? były oznaczone LSD...
- walić tabletki, widziałeś kur** smoka w kuchni?!

Pablo784 - Wto Lis 20, 2007 22:50

Komarzyca wracała z nocnej eskapady. Nalatała się o wiele więcej niż zwykle, więc marzyła tylko o drzemce i spokojnym strawieniu krwistej kolacji...
Kornik pracował od kilku godzin w swojej drewutni. Miał sporo zleceń i zaczął drążyć jeszcze w nocy, żeby zdążyć z zamówieniami. Zrobił sobie przerwę na rozprostowanie zmęczonych odnóży. Od kilku dni miał w głowie dziwną pustkę i zastanawiał się, czy nie spotkać kumpli korników i nie zalać porządnie robaka... Nagle... stanął jak wryty. Drogą kroczyła ponętna komarzyca, która przystanęła i z uznaniem omiotła wzrokiem muskularne ciało kornika...
- Bzzzz... - szepnęła komarzyca.
- Bezy, bezy... - wyjąkał kornik.
Tak się zakochali od pierwszego bzyknięcia. Romans musiał stać się głośny na prowincjonalnej łące. Owadzia plotka rozprzestrzenia się z szybkością pasikonika i choć żyje krótko jak jętka jednodniówka, potrafi dotrzeć do ucha każdego zainteresowanego. Nic nie pomagały awantury i groźby. Bo kto to widział komarzycę i kornika! Same kłopoty z tego będą...
Skoro młodzi nie potrafili bez siebie żyć, rodziny same postanowiły uciąć sprawie łeb. Skazani na banicję nie rozumieli, dlaczego wszyscy byli przeciwko tej miłości - szalonej namiętnej, cudownie słodkiej. Światło zrozumienia spłynęło nagle, kiedy pewnego chłodnego popołudnia komarzyca powiła dziecię. Rodzice długo pochylali się w milczeniu nad kolebką, nie wiedząc jak skomentować zaskakującą zawartość zawiniątka. Wreszcie odezwał się kornik:
- Biedne maleństwo, na całym tym podłym świecie tylko mama i tata będą cię kochać.
Z koronkowego becika wyglądał z zaciekawieniem mały, złośliwooki komornik

BLADE - Sob Lis 24, 2007 20:29

W koreańskiej restauracji:
- Panie Wu. To danie jest rewelacyjne! No pychotka po prostu!! Co się na nie składa?
- Czipsy.
- Naprawdę?! Ale przecież ja tu widzę mięso!
- Nio przeciż mówicz. Czi psy.
_____________________

Zagraniczny manager ze swoją świtą obszedł już wszystkie zakamarki polskiej fabryki jego koncernu, porozmawiał z kilkoma uśmiechniętymi (i o dziwo znającymi doskonale język angielski) robotnikami, aż na koniec dotarł do hali produkcyjnej.

Po chwili zauważył dwóch stojących naprzeciw siebie gości w zaplamionych kombinezonach, mocno gestykulujących i przekrzykujących warkot maszyn. “Pewnie rozmawiają o jakichś ważnych sprawach produkcyjnych” - pomyślał manager, skinął na swoją osobistą tłumaczkę i powiedział:

- Proszę podkraść się do nich niezauważenie, podsłuchać, o czym mówią, przetłumaczyć na angielski i wieczorem dostarczyć mi spisaną rozmowę.

Jestem przecież fachowcem i zdaję sobie sprawę z tego, że więcej dowiem się o problemach zakładu z takiej rozmowy, niż ze wszystkich papierów i ocen prywatyzacyjnych.

Wieczorem, po powrocie do hotelu zastał na łóżku kartkę z zapisem rozmowy:

Majster do robotnika:

“…wstępuję w intymne związki seksualne z tobą i twoją mamą, ty, kobieta lekkich obyczajów, nawet gwałconej tokarki, kobieta lekkich obyczajów, nie możesz, kobieta lekkich obyczajów, prawidłowo włączyć. Dyrektor, kobieta lekkich obyczajów, polecił w żeński organ rozrodczy, kobieta lekkich obyczajów, wejść z tobą w intymne związki seksualne w tylnej linii bioder, kobieta lekkich obyczajów, jeśli przez ciebie pasywny homoseksualisto znowu nie wykonamy, kobieta lekkich obyczajów, tego nie podobnego do męskiego organu rozrodczego planu, kobieta lekkich obyczajów, który musi zrobić gwałcona z tyłu w linii bioder fabryka.”

Robotnik do majstra:

“Majster to mógł wstąpić w intymne związki seksualne ze swoją mamusią, ja już wstąpiłem w intymne związki seksualne w tylnej linii bioder z panem dyrektorem, i nie będę wchodził w takie związki, kobieta lekkich obyczajów z gwałconymi tokarkami. A co najważniejsze na męskim organie rozrodczym wiszą mi wszystkie, kobieta lekkich obyczajów, plany tego gwałconego zakładu”.

Pablo784 - Sro Lis 28, 2007 00:19

Babcie rozmawiają o swoich wnukach.
- Mój będzie ogrodnikiem, cały dzień siedzi w ogródku i grzebie w ziemi.
- Mój będzie lekarzem, cały dzień bandażuje lalki.
- A mój będzie pilotem, cały dzień macza szmatę w benzynie, wącha ją i mówi: "Babciu, ale odlot!"

Inspekcja Sanepidu kontroluje wytwórnię wielkanocnych pasztetów. Inspektor pyta jednego z pracowników:
- Czy te wasze zajęcze pasztety rzeczywiście są robione z zajęcy?
- O tak!
- I tylko z zajęcy?
- No, szczerze mówiąc, to dodajemy trochę koniny...
- Trochę, to znaczy ile?
- Pół na pół: jeden zając, jeden koń...


Przychodzi starszy facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, jestem wprawdzie trochę podstarzały, ale chciałbym jeszcze mieć dziecko.
Lekarz na to:
- To nic dziwnego, zdarzały się już takie przypadki, ale żeby być pewnym, musimy zbadać pana nasienie. Proszę, tu jest słoiczek (podaje mu małego Twist-off'a), pójdzie pan za ten parawan i zrobi co trzeba.
Dziadek wybrał się za parawan. Po chwili słychać ciche pojękiwania, z czasem zmieniające się w jakieś niesamowite odgłosy wysiłku, parawan zaczyna się niebezpiecznie chwiać. Nagle wszystko cichnie. Facet wychodzi zza parawanu. Wygląda jak obraz nędzy i rozpaczy. Mówi:
- Panie doktorze. Próbowałem prawą ręką, próbowałem lewą ręką i za cholerę nie mogę
odkręcić tego słoika.


Pewien turysta czekał pewnego razu na przystanku gdzieś na prowincji. W pewnym momencie zauważył w oddali dwie sylwetki. Kiedy podszedł bliżej i przyjrzał się, zobaczył dwóch mężczyzn z łopatami. Jeden wykopywał dół odsypując ziemię na bok, a drugi po chwili zakopywał dół tą sama ziemią.
Zdziwiony turysta podszedł bliżej i pyta:
- Panowie! Co to za dziwną pracę wykonujecie? Jeden wykopuje dół, drugi go zakopuje?
- No wie Pan - normalnie to nas jest trzech. Tylko ten co normalnie sadzi drzewka w ziemię to jest dziś chory...

Małgorza - Wto Gru 04, 2007 16:13

Motoryzacyjnie z basha:
http://bash.org.pl/296846/:
<crs> pytanie do dziewczyn
<crs> co byscie chcialy dostac na mikolajki od chlopaka?
<Bysia> :>
<iskierka> kosmetyczke :D
<Bysia> karnet na solarke
<Black_lady> romantyczna kolacje i masaż mrrr ;)
<monia> wał korbowy i nowy rozrusznik do golfa bo mi palić na tym mrozie nie chce ;/


I z Joe Monstera:
Przytulamy się z moim ex w łóżku, mruczę delikatnie mu do ucha i nagle słyszę coś takiego:
- Kochanie brzmisz jak dobry barytonowy wydech w sportowym samochodzie.

Nie ma to jak romantyczność :-)

BLADE - Wto Gru 04, 2007 16:37

Wynajmowała pokoik…

Pokój pojedynczy, a w nim: telewizor, kablówka, 2 pufy, łóżko, stolik, kredens, szafa, krzesło, schodki na pokoik bez okien u góry. Mieszka “miła” pani- Maria i jeszcze “milszy” pan- Edek. Mimo, że wynajem kosztuje 400 zł, po miesiącu okazuje się, iż za samo światło wyszło 600 zł i pani oczekuje dopłaty. Lokatorzy wstają około godziny 17 i potem szaleją do 5 rano. Pan Edek ma na powiekach i w kącikach oczu zewnętrznych wytatuowane 4 kropki, co znaczy, że był w więzieniu bardzo długo, ale jeszcze nie udało mi się dociec, za co siedział. Wcześniej całe prawie życie spędził na Dworcu Centralnym.
Oni są po rozwodzie. Ona ma 73 lata, a on rocznik 1955 (20 lat różnicy). Kiedy tam mieszkałam ona umyła się raz, a on nigdy (20 dni). Nie mają nawet szczoteczek do zębów. Ich pokój jest z aneksem kuchennym. Pierwszego dnia przyszła do mnie na 4 godziny i opowiadała o kochankach Edka i o tym, jak nie udało jej się ich podpalić, bo byli za mało zalani. Kochanka Edka miała 26 lat i była bezdomna.
O 1 w nocy pod moimi drzwiami wrzeszczeli, ze za dużo światła zużywam, a miałam żarówki energooszczędne i wcześniej ją uprzedziłam, że muszę długo się uczyć. Zawsze wychodziłam na uczelnię rano, więc raz myślała, że już wyszłam i próbowała wejść do pokoju, ale zamknęłam sie wcześniej na klucz. Kiedy się jej to nie udało zaglądała przez szybę. Kiedyś przyjechał do mnie chłopak. Ja na chwile wyszłam z mieszkania, a ona myślała, że wyszliśmy oboje, toteż po 3 sekundach znalazła się w moim pokoju. W całym domu śmierdzi.
Właścicielka potrafiła przyjść do mojego pokoju bez stanika i bluzki, a że ma 73 lata, nie muszę więcej dodawać… Z toalety korzystała przy otwartych drzwiach i nie spłukiwała po sobie. Edek kilka- kilkanaście razy w nocy gdzieś wychodzi i dwa razy w jedną stronę otwiera drzwi krótkim kodem od domofonu, który każdego potrafi obudzić. Około 6 rano wychodzi do pracy- jest “cieciem parkingowym”- pilnuje samochodów na parkingu za parę złotych, a jak mu się nie zapłaci, grozi porysowaniem samochodu.
W ogóle Edek miał być jej bratem z tego, co mi mówiła przed zamieszkaniem tam, ale potem zmieniła zdanie, że tylko kocha go jak brata. Łazienki i kuchni po prostu się brzydziłam. Łóżko i szafa, chociaż wyglądały na nowe, były w opłakanym stanie- coś wypadało przynajmniej raz dziennie, więc uwaga na stopy i na ręce. Do wanny proponuję wchodzić w klapkach. Pralka jest, ale sprzed 30 lat i się z niej nie korzysta. Prać można w miskach, w których pani domu podmywa sobie wiecie co, jak się przeziębi (czyli permanentnie).
Pani Maria bardzo lubi oglądać w tv boks, ale tylko wtedy kiedy nie oszczędza, a więc przez pierwsze dwa dni po wprowadzeniu sie nowego lokatora, aby udawać, że jest cool. O poprzedniej dziewczynie usłyszałam tylko tyle, ze była świnia i czekoladę trzymała na stoliku, a nie poczęstowała i miała szczoteczkę elektryczną, która “jadła” prąd. Ciekawe, co powie o mnie, bo przecież “źle mi z oczu patrzy i nie studiuję według niej na czwartym, a na pierwszym roku”.
Podczas rozmowy przez telefon kom. należy mieć światło wyłączone w ramach oszczędności. Jest klucz od drzwi pokoju, ale jest też oczywiście zapasowy :-) Cóż, życzę szczęścia sadomacho… Ja w nowym miejscu znowu czuję, że żyję.
______________

Pogadanka w necie:

[quantinius] słyszałeś, że gościa jednego z 2ht wylali ze szkoły?
[mezo] za co?
[quantinius] za to, że niby “groził nauczycielce” a ta się poskarżyła dyrowi, że się boi o swoje życie…
[mezo] dokładniej co zrobił?
[quantinius] gość przyszedł na angielski bodajże, wkurzony, bo go dziewczyna rzuciła, gadał cały czas, typka do niego “masz minusa, trzy minusy to jedynka”. Gościu sobie pod nosem burknął i dalej gada. “Masz drugiego minusa” - gość dalej ma typkę gdzieś.. “I tak sobie zagwarantowałeś jedynkę”, na co typ odpowiedział “Pani też ma u mnie minusa - trzy minusy - do wora i do lasu”.

[ Dodano: Pon 10 Gru, 07 20:02 ]
Przychodzi 8-letni synek do tatusia i mówi, że chce rowerek. Tatuś na
to nie mogę Ci kupić rowerka bo zaciągnęliśmy duży kredyt na dom a na
dodatek mama w zeszłym tygodniu straciła pracę.

Następnego dnia tatuś wstaje i widzi, że synek się spakował i chce się
wyprowadzać więc go pyta dlaczego? Synek na to - wczoraj wieczorem
przechodziłem obok waszej sypialni i słyszałem jak mama powiedziała, że
już odlatuje a ty za chwilę powiedziałeś, że też zaraz dojdziesz.

Musiałbym być zdrowo stuknięty, żeby zostać tu sam z takim wielkim kredytem i bez rowerka…

sowa - Wto Gru 11, 2007 14:36

Uwaga!
Organizacje kobiece postanowily przylaczyc sie do walki z ptasia grypa w kraju, wszczynajac nowa akcje "Wyparz jaja"
Celm akcji jest zgromadzenie jak najwiekszej liczby menszczysnnn w jednym miejscu po czym zaatakowaniu ich wrzącym strumieniem wody podawanej z KARSCHARA -> celem wyparzenia jaj (a jak nie wyparzy to moze przynajmniej urwie)
-> Panowie nie unikajcie publicznych miejsc!! To dla dobra ogólnego!!!



:pop:

osimek1 - Sro Gru 12, 2007 09:55

sowa, wez nawet takich dowcipow niepisz - jeszcze ktos to wezmie na powaznie i co??:P
Tommy - Sro Gru 12, 2007 09:58

sowa napisał/a:
Celm akcji jest zgromadzenie jak najwiekszej liczby menszczysnnn w jednym miejscu po czym zaatakowaniu ich wrzącym strumieniem wody podawanej z KARSCHARA


To ja się w najbliższym czasie na żadnego spota chyba nie wybieram .... :devil:

sowa - Czw Sty 03, 2008 23:52

wiem że pewnie juz czytaliscie ale jest fajne i co gorsza pawdziwe więc odświezam

WIESZ, że żyjesz w 2008 roku, kiedy:

1 - niechcący wprowadzasz hasło do mikrofalówki.
2 - od lat nie układałeś pasjansa prawdziwymi kartami.
3 - masz 15 numerów telefonów do swojej czteroosobowej rodziny.
4 - wysyłasz e-maile do osoby przy sąsiednim biurku.
5 - nie utrzymujesz kontaktu ze znajomymi, którzy nie mają e-maila.
6 - po długim dniu pracy odbierasz telefon wypowiadając nazwę firmy.
7 - kiedy dzwonisz do domu, wciskasz najpierw 0.
8 - od czterech lat siedzisz przy tym samym biurku, a pracujesz już dla trzeciej z kolei firmy.
10 - dowiadujesz się z wiadomości, że zostałeś zwolniony z pracy.
11 - Twój szef nie umiałby wykonywać Twojej pracy.
12 - zatrzymujesz samochód pod blokiem i dzwonisz z komórki do domu, żeby ktoś zszedł i Ci pomógł wypakować zakupy.
13 - każda reklama ma na dole adres www.
14 - wychodząc bez telefonu komórkowego, którego przecież nie używałeś przez przynajmniej 20 lat, wpadasz w panikę.
15 - wstajesz rano i włączasz internet, zanim wypijesz kawę.
16 - przechylasz głowę na bok, żeby się uśmiechnąć.
17 - czytasz to i śmiejesz się.
18 - nawet gorzej, wiesz już dokładnie, że ten tekst zaraz skopiujesz i komuś go prześlesz.
19 - jesteś zbyt zajęty, żeby zauważyć, że nie było punktu 9.
20 - właśnie zerknąłeś, żeby sprawdzić, czy napewno nie było punktu 9.

A teraz śmiejesz się sam z siebie!

stahoojedyn - Pią Sty 04, 2008 00:18

sowa napisał/a:
19 - jesteś zbyt zajęty, żeby zauważyć, że nie było punktu 9.
20 - właśnie zerknąłeś, żeby sprawdzić, czy napewno nie było punktu 9.

A teraz śmiejesz się sam z siebie!

nie dosc ze SOWA to jescze jakis kruca PROROK PIIEEERRDDUUU :hahaha: :-)

osimek1 - Pią Sty 04, 2008 08:26

sowa napisał/a:
18 - nawet gorzej, wiesz już dokładnie, że ten tekst zaraz skopiujesz i komuś go prześlesz.
19 - jesteś zbyt zajęty, żeby zauważyć, że nie było punktu 9.
20 - właśnie zerknąłeś, żeby sprawdzić, czy napewno nie było punktu 9.

A teraz śmiejesz się sam z siebie!
ja pierdyle skad wiedzialas :D
Cytat:
5 - nie utrzymujesz kontaktu ze znajomymi, którzy nie mają e-maila.
w moim przypadku raczej powinno byc zamiast e-maila GG :P

ale tak czlowiek siedzi i sie z tego smieje a to sama prawda jest...zycie

pralinka - Czw Sty 17, 2008 19:35

- dlaczego nosisz prezerwatywy na uszach?
- podkreślają mój ch*jowy nastrój :greenpeace:

Małgorza - Czw Sty 17, 2008 20:29

Wszyscy znamy te słodkie symbole komputerowe zwane "emotikonami", gdzie:

:) oznacza wesoly

:( oznacza smutny.


Czasami pokazywane są w ten sposob:

:-)

:-(



Ale czy ktos zna "dupokony"?



No to jedziemy:



(_!_) normalna dupa


(__!__) gruba dupa


(!) chuda dupa


(_*_) boląca dupa


{_!_} drżąca dupa


(_o_) dupa kochająca inaczej


(_O_) dupa bardzo kochająca inaczej


(_(*)_) boląca dupa bardzo kochająca inaczej


(_@_) dupa po biegunce


(_qp_) dupa robiąca qp


(_#_) skopana dupa


(_$_) sprzedajna dupa


|_._| płaska dupa


(_!_) dupa blada


(_!!!_) pijany w trzy dupy


(_x_) pocałuj mnie w dupę


(_X_) z dala od mojej dupy


(_zzz_) zmęczona dupa


(_E=mc2_) inteligentna dupa


(_?_) głupia dupa

Zhang - Czw Sty 24, 2008 19:32

Wraca mąż ze szpitala gdzie odwiedzał ciężko chorą teściową i bardzo zły mówi do żony:
- Twoja matka jest zdrowa jak koń, niedługo wyjdzie ze szpitala i zamieszka z nami.
- Nie rozumiem - mówi żona - wczoraj lekarz powiedział mi, że mama jest umierająca.
- Nie wiem co on tobie powiedział ale mi radził przygotować się na najgorsze.

Wchodzi Jasio na lekcję, rzuca tornister, kładzie nogi na ławkę i krzyczy:
- Sieeeeema!
Widząc to zszokowana nauczycielka mówi do niego:
- Jasiu, natychmiast podnieś ten tornister, wyjdź z klasy i wejdź jeszcze raz - tym razem tak grzecznie jak Twój ojciec, kiedy wraca z pracy.
Jasio ze spuszczoną głową, podnosi tornister i wychodzi z klasy. Po chwili drzwi pod wpływem mocnego kopnięcia otwierają się z hukiem, do sali wskakuje Jasio i krzyczy:
- Haaaaa! Nie spodziewałaś się mnie tak wcześnie!


Podczas wizyty w szpitalu psychiatrycznym gość pyta ordynatora jakie kryteria stosują, aby zdecydować czy ktoś powinien zostać zamknięty w zakładzie czy nie?
Ordynator odpowiedział:
- Napełniamy wannę, a potem dajemy tej osobie łyżeczkę do herbaty, kubek i wiadro i prosimy, aby opróżniła wannę.
- Aha, rozumiem - powiedział gość - normalna osoba użyje wiadra, bo jest większe niż łyżeczka czy kubek.
- Nie - powiedział ordynator- normalna osoba pociągnęłaby za korek. Chce pan pokój z widokiem czy bez?

David Copperfield przekracza polsko-rosyjską granicę bez paszportu. Jednak celnik mając do niego sentyment proponuje:
- Jeśli zobaczę numer oszałamiający to puszczę cię bez paszportu.
David wyciąga rękę, rozsypuje śnieżnobiały proszek, wymawia zaklęcie, i... W niebo wzbija się gołąbek.
Na to celnik:
- To ma być sztuczka?! To ja ci coś pokaże.
Zabiera magika na bocznice kolejową gdzie stoi cysterna. Każe mu sprawdzić jej zawartość - oczywiście w środku jest spirytus. Celnik podchodzi do cysterny przystawia pieczątkę i mówi:
- A teraz to jest zielony groszek.

Brook - Pon Sty 28, 2008 16:06

padłam ze śmiechu jak to przeczytałam :rotfl:


http://img216.imageshack.us/img216/6318/lolyl1.jpg

Bizon - Pon Sty 28, 2008 16:36

Brook napisał/a:
padłam ze śmiechu jak to przeczytałam :rotfl:


http://img216.imageshack.us/img216/6318/lolyl1.jpg

ja dobra godzine kulałem sie ze smiechu

Zhang - Pon Sty 28, 2008 21:20

Brook napisał/a:


http://img216.imageshack.us/img216/6318/lolyl1.jpg


respect :zwyciężca:

beliaal1 - Wto Sty 29, 2008 09:27

oj juz nie raz słyszałem to w różnych konfiguracjach najcześciej jak użytkownika Bravo

a co by nie robić OT

Dzwoni Czukcza do Radia Erewań:
- Wyobraźcie sobie taką sytuację: wraca mąż wcześniej z delegacji, ale idzie nie do domu, ale do kochanki. Tam zastaje kochankę w łóżku ze swoją żoną.
- No i?
- No i kto, w takiej sytuacji, powienien biec schować się w szafie?

Nieudacznik - facet, którego żona i kochanka mają okres w tym samym czasie...

Komisja wojskowa.
- Nowak!
- Jestem!
- Majtki w dół i pochylić się!
Rekrut posłusznie pochylił się i czeka.
Lekarz katem oka zerknął i dalej wypełnia formularz
- Podnieście jajka!
Poborowy pochylony, zacisnął zęby, poczerwieniał, z pod ściany doszedł go delikatny chichot siedzących pielęgniarek.
- Jajka podnieście!
Zacisną pięści, aż kłykcie pobielały, zsiniał z wysiłku, i ciężko począł oddychać.
- Nie mogę! – wycharczał ostatkiem sił.
Lekarz popatrzył zza okularów
- RĘKOMA!!!

Brook - Sro Sty 30, 2008 09:57

sposób na lachona :rotfl:


http://www.nie.com.pl/art10078.htm

mareno - Sro Lut 06, 2008 13:23

Pewien facet przeczytał książkę o asertywności i postanowił ją wypróbować na żonie. Nie wrócił jak zazwyczaj zaraz po pracy do domu, tylko poszedł z kumplami na piwo. Ok. 19.00 puka do drzwi, żona mu otwiera a on:
- Słuchaj, skończyło się srutututu! JA jestem w tym domu panem! JA mówię, a ty słuchasz, jasne? Zaraz biegusiem podasz mi kapciuszki, obiadek, potem zimne schłodzone piwko, i nie obchodzi mnie skąd je weźmiesz, potem się zdrzemnę a wieczorem napuścisz mi wody do wanny. No, i nie muszę chyba mówić, kto mnie po kąpieli ubierze i uczesze? No?! Kto?
ŻONA na to :
- Zakład pogrzebowy skurwy...u!

Skfarek - Sro Lut 06, 2008 15:15

A teraz coś z innej beczki:
Irish goverment asked a question to its citizens:
"Is the polish immigration a serious problem?"
35% respondents said: "yes its a serious problem!"
65% respondents said: "absolutnie kur.... zaden!"

AMONe - Pią Lut 08, 2008 17:02

> Wrzesień
>
> Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu, Boże jak tu pięknie!
> Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się
doczekać,
> kiedy pokryją się śniegiem.
>
> 14 października
> Beskidy są najpiękniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie liście
zmieniły
> kolory - tonacje pomarańczowe i czerwone. Pojechałem na przejażdżkę
po
> okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniałe! Jestem pewien, że
to
> najpiękniejsze zwierzęta na ziemi Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi
się tu
> podoba!
>
> 11 listopada.
> Wkrótce zaczyna się sezon polowań . Nie mogę sobie wyobrazić, jak
ktoś może
> chcieć zabić coś tak wspaniałego, jak jeleń.. Mam nadzieję, że
wreszcie
> zacznie padać śnieg.
>
> 2 grudnia
> Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się i wszystko było
przykryte
> białą kołdra. Widok jak pocztówki bożonarodzeniowej.
> Wyszliśmy na zewnątrz, odgarnęliśmy śnieg ze schodów i
odśnieżyliśmy drogę
> dojazdową. Zrobiliśmy sobie świetną bitwę śnieżną (wygrałem), a
potem
> przyjechał pług śnieżny, zasypał to co odsnieżyliśmy i znowu
musieliśmy
> odśnieżyć drogę dojazdową. Kocham Beskidy.
>
> 12 grudnia
> Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Pług śnieżny znowu powtórzył
dowcip z drogą
> dojazdową.
> Po prostu kocham to miejsce.
>
> 19 grudnia
> Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdną
drogę
> dojazdową nie dojechałem do pracy. Jestem kompletnie wykończony
> odśnieżaniem. Pieprzony pług śnieżny..
>
> 22 grudnia
> Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Całe
dłonie mam w
> pęcherzach od łopaty. Jestem przekonany, że pług śnieżny czeka tuz
za
> rogiem, dopóki nie odśnieżę drogi dojazdowej. Skurwysyn!
>
> 25 grudnia
> Wesołych Pieprzonych świąt! Jeszcze więcej gównianego śniegu.
> Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten skurwysyn od pługu śnieżnego...
> przysięgam - zabiję.
> Nie rozumiem, dlaczego nie posypią drogi solą, żeby rozpuściła to
gówno.
>
> 27 grudnia
> Znowu to białe kurestwo spadło w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem
nosa, z
> wyjątkiem odśnieżania drogi dojazdowej za każdym razem, kiedy
przejechał
> pług.
> Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod górą
białego gówna.
> Meteorolog znowu zapowiadał dwadzieścia pięć centymetrów tej nocy.
> Możecie sobie wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych śniegu?
>
> 28 grudnia
> Meteorolog się mylił! Tym razem napadało osiemdziesiąt pięć
centymetrów tego
> białego kurestwa. Teraz to nie odtaje nawet do lata. Pług śnieżny
ugrzązł w
> zaspie a ten czukiereczek przyszedł pożyczyć jeszcze ode mnie łopatę!
> Powiedziałem mu, że sześć już połamałem kiedy odgarniałem to
gówno z mojej
> drogi dojazdowej, a potem ostatnią srutututu o jego zakuty łeb.
>
> 4 stycznia
> Wreszcie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić coś do
jedzenia i
> kiedy wracałem, pod samochód wpadł mi kochanieńki jeleń i całkiem go
> rozjebał.
> Narobił szkód na trzy tysiące. Powinni powystrzelać te
skurwysyńskie
> jelenie.
> Że też myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie!
>
> 3 maja
> Zawiozłem samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie, jak
zardzewiał od
> tej i lubię chleb ze smalcem soli, którą posypują drogi.
>
> 18 maja
> Przeprowadziłem się z powrotem do miasta. Nie mogę sobie wyobrazić,
jak ktoś
> kto ma odrobinę zdrowego rozsądku, może mieszkać na jakimś zadupiu
w
> Beskidach.
>

yarbin - Sob Lut 09, 2008 22:05

W "Sposobie na lachona" podesłanym przez koleżankę Brook znalazłem ciekawą sentencję: "Kiwający głową pies na tylnej półce to buractwo. Ekspresją fantazji w granicach porządku społecznego wyznaczanego przez kodeks drogowy jest teraz odlotowy żółw z kiwającą się główką, realistycznie pokryty miłym w dotyku meszkiem. Nie bądź nudasem! Wyróżnij się z tłumu gadem przytwierdzonym do szyby." Kojarzy się z kimś?
FiFa - Sob Lut 09, 2008 22:12

Żółwiek tuptus nawet takiego ma w swoim dupo wozie :2xf: Kiedys sie chwalił takim <8>
yarbin - Sob Lut 09, 2008 22:17

Tak mi coś właśnie świtało...
Tommy - Sob Lut 09, 2008 23:33

FiFa napisał/a:
Żółwiek tuptus nawet takiego ma w swoim dupo wozie

Zółwik nie Żółwiek to po pierwsze, a po drugie z tego co mi wiadomo w jego przypadku ta maskotka ma znacznie głębsze znaczenie aniżeli się Wam wydaje (wybacz Żółwiu, że się wp***)

DziDzia - Nie Lut 10, 2008 00:39

Z tego co wiem, był to prezent z głębokiego serca, więc....



pozdro :!:

yarbin - Pon Lut 11, 2008 14:00

Spoko, wiem, że on to dostał w prezencie i osobiście uważam, że w przypadku takiej ksywki to fajny gadżet, po prostu pojawiło się w tym tekście to skojarzyłem.
sowa - Pon Lut 11, 2008 14:12

chopaki koniec OT.. za kare teraz każdy wkleja jakiś "kawał lub inne śmiesznosci... " <8>
yarbin - Pon Lut 11, 2008 14:35

Co za wredna modka :-P

Wczoraj wieczorem doniesiono o bójce między prostytutkami a patrolem drogówki. Poszło o miejsce przy obwodnicy Moskwy.

dday - Czw Lut 28, 2008 00:27

Blondynka u doktora:
- Niech mi pan pomoże! Trzmiel mnie użądlił!
- Spokojnie, zaraz posmarujemy maścią...
- A jak go pan doktor złapie? Przecież on już poleciał!
- Nie! Posmaruję to miejsce, gdzie panią użądlił!
- Aaaa! To było w parku, przy fontannie, na ławce pod drzewem.
- Kretynko! Posmaruję tą część ciała, w którą cię uciął!
- To trzeba było od razu tak mówić! W palec mnie użądlił. Boże, jak to boli!
- Który konkretnie?
- A skąd mam wiedzieć? Wszystkie trzmiele wyglądają podobnie...
:-P

BLADE - Czw Mar 20, 2008 00:45

Trzy blondynki zginęły w wypadku samochodowym. Po śmierci stają przed bramą niebios. Święty Piotr wita je słowami:
- Możecie dostać się do nieba, jeśli odpowiecie na jedno proste pytanie religijne. Pytanie brzmi: co to jest Wielkanoc?
Pierwsza blondynka odpowiada:
- Wielkanoc to takie święto, kiedy odwiedzamy groby naszych bliskich...
- Źle! Odpowiada Święty Piotr. Nie przestąpisz bram królestwa niebieskiego, bezbożna ignorantko!
Odpowiada druga blondynka:
- Ja wiem! To takie święto, kiedy stroi się choinkę, śpiewa kolędy i rozdaje prezenty!
Święty Piotr załamany wali głową we wrota do niebios, a następnie patrzy z nadzieją na trzecią blondynkę.
Ostatnia blednie uśmiecha się spokojnie i nawija:
- Wielkanoc to święto zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, który został ukrzyżowany przez Rzymian. Po tym, jak oddał życie za wszystkich ludzi, został pochowany w pobliskiej grocie, do której wejście zostało zamknięte głazem. Trzeciego dnia Jezus zmartwychwstał...
- Świetnie! Wykrzykuje Święty Piotr, wystarczy, widzę, że znasz Pismo Święte!
Blondynka nawija śmiało dalej:
- ... zmartwychwstał i tak historia powtarza się co roku, Jezus w czasie Wielkanocy odsuwa głaz i wychodzi z groty, patrzy na swój cień i jeśli go zobaczy, to zima będzie sześć tygodni dłuższa...

[ Dodano: Sob Mar 22, 2008 19:21 ]
"Przepis na kurczaka"

Kurczaka bardzo starannie umytego układamy na dnie naczynia,
najlepiej szklanego.
Dodajemy goździki i cynamon, skrapiamy cytryną.
Tak przygotowanego kurczaka zalewamy szklanka wina białego,
szklanka wina czerwonego, dodając 100 g ginu, 100 g koniaku, 200 g
Wyborowej i 50 g rumu.
Potrawy nie musimy nawet poddawać obróbce cieplnej.
Kurczaka możliwie jak najszybciej wypier****my bo jest chu***y
Natomiast............. Sos! Sos! Paluszki lizać !!!

PS.kurczak musi być martwy bo inaczej bydle sos wychleje.

FiFa - Wto Mar 25, 2008 20:35

Przed ślubem:


Ona: Ciao Janek

On: No nareszcie, już tak długo czekam!

Ona: może chcesz żebym poszła?

On: NIE! Co ci przyszło do głowy? Sama myśl o tym jest dla mnie straszna!

Ona: Kochasz mnie?

On: Oczywiście. O każdej porze dnia i nocy!

Ona: Czy mnie kiedyś zdradziłeś?

On: NIE! Nigdy! Dlaczego pytasz?

Ona: Chcesz mnie pocałować?

On: Tak, za każdym razem i przy każdej okazji!

Ona: Czy byś mnie kiedykolwiek uderzył?

On: Zwariowałaś? Przecież wiesz jaki jestem!

Ona: Czy mogę ci zaufać?

On: Tak.

Ona: Kochanie....


dwadzieścia lat po ślubie:

czytajcie od dołu..

BLADE - Sro Kwi 02, 2008 12:27

Andrzej Waligórski - " Pan Tadeusz"-streszczenie

KSIĘGA I: GOSPODARSTWO

Cichy wieczór na Litwie, owczarz owce maca
A Tadeusz po studiach do domu powraca
Chce usprawnić rolnictwo, do pracy aż wzdycha
Ale Wojski natychmiast daje mu kielicha
Pod wpływem alkoholu Tadzio czując Wenę
Podrywa własną ciocię, starą Telimenę
A Asesor z Rejentem kłócą się przy wódce
Wreszcie wszyscy posnęli. Dalszy ciąg już wkrótce.

KSIĘGA II: ZAMEK

Pośród krat, baszt i różnych innych dupereli
Siedzi Hrabia po mieczu, pochwie i kądzieli
Zaś Gerwazy oparty na swym Scyzoryku
Opowiada mu serial o starym Stolniku
Co Jackowi Soplicy nie chciał dać swej córki
Więc tamten go - i słusznie - uwalił z dwururki
Hrabia pije z Gerwazym i zemstę przysięga
Zaś Woźny pędzi bimber. Tu kończy się księga.

KSIĘGA III: UMIZGI

Wszyscy idą na grzyby. Wybucha panika
Bo krótkowzroczny Sędzia zeżarł sromotnika
Szczęściem kapitan Ryków co tam był akurat
Wrzasnął : "Wy jemu dajtie skorje dienaturat.
Na truciznu - trucizna." Sędzia chwycił flaszkę,
Ucałował odbitą na niej trupią czaszkę
Wypił, huknął jak wszystkie pułki artylerii
I wyzdrowiał. Niestety, koniec trzeciej serii.

KSIĘGA IV: DYPLOMATYKA I ŁOWY

Lud prosty w wiejskiej karczmie szykuje powstanie
Zaś Hrabia z Tadeuszem robią polowanie
Lecz że obaj pijani kiepsko im się wiedzie
I każdy zamiast jednego widzi dwa niedźwiedzie
Aż dopiero ksiądz Robak wybiegłszy zza krzaka
Wygrzmocił misia pałą jak Ryndszus Polaka
Pałą ? - zdziwił się Wojski - A gdzie ksiądz ją znalazł?
Dał mi ją przeor Kiszczak. Dalszy ciąg już zaraz.

KSIĘGA V: KŁÓTNIA

Asesor pił Jarzębiak, Rejent ćpał Wiśniówkę
Jankiel z Woźnym Protazym chlali Pejsachówkę
Telimena Vistulę obciągała bratu
Gdy Klucznik wleciał z okrzykiem : Biorą do Senatu !
Zaraz tam pogonili wypluwając płuca
Płócienniczak, Gargamel, brat Glempa i Guca
Z tym, że jakoś do Izby Wyższej nie trafili
Więc są w izbie wytrzeźwień. Dalszy ciąg po chwili.

KSIĘGA VI: ZAŚCIANEK

Słynie szeroko w Litwie Dobrzyński Zaścianek
Spożyciem alkoholu, ilością skrobanek
Pieśniami, które nuci lud prostolinijny
Czasem jakaś głodówka, strajk protestacyjny
Lud przyciśnięty nędzą, szlachcic mazowiecki
Za kilka marek pacierz odmawia niemiecki
Zaś miejscowej starszyźnie profesor Wisłocka
Doradza, jak dać dupy. Teraz dobranocka.

KSIĘGA VII: RADA

Szlachta radzi jakby tu pozbyć się Moskali
Nadjeżdża pędem Hrabia, strasznie konia wali
Wiezie wieść, że jak słychać z plotek i przecieków
Ksiądz Jankowski masowo nawraca Ubeków
Jezu ! - krzyknął ksiądz Robak - To dopiero kino !
To przez to pół kościoła mam zapchane gliną !
Wzburzona tym niechlujstwem szlachty cała zgraja
Wyrusza na Soplicę. Teraz będą jaja.

KSIĘGA VIII: ZAJAZD

Podkomorzy miał właśnie obalić Pershinga
Gdy wleciał cwałem Hrabia, w dłoni lśni mu klinga
Za nim szlachta szturmuje dwór, kuchnie, piwnice
Gerwazy lewą dłonią pochwycił Soplicę
I z okrzykiem Soplico ! Giń kanalio chytra !
Odbiwszy główkę wypił Soplicy pół litra
Ale zaraz uczciwie wszystko zwrócił z pluskiem
Padł i zasnął. W następnej księdze przyjdą Ruskie.

KSIĘGA IX: BITWA

Szlachta związana w pęczki, leży chłop przy chłopie
Patrząc, jak brzydki Moskal polską wódkę żłopie
Major Płód Telimenę już dosiadał gwałtem
Gdy kwestarz Robak wjechał swoim starym autem
I wykrzyknął basem: "Zciągnąć z niej tę carską glizdę !"
Za późno ! Płód wystrzelił. Salwa poszła w izbę
A cała rota jegrów poszła spać do piachu
W następnej księdze nasi będą wiać na Zachód

KSIĘGA X: EMIGRACJA

Nazajutrz wszyscy zbiegli do Napoleona
Tylko ksiądz Robak nie mógł, bo akurat kona
Kona, kona, aż zgłodnał. Zerwał jabłko z krzaka
Nadgryzł je i w środku też ujrzał robaka
Cześć kuzynie - rzekł robak. Ksiądz zasłonił lica
I wyszeptał: spadaj, jam Jacek Soplica
"Wiedziałem - mruknął Sędzia - już od pierwszych kartek"
Koniec księgi. W następnej wkroczy Bonaparte.

KSIĘGA XI: ROK 1812

O roku ów ! Kto cię widział na Litwie i w Rusi
Ten wiedział, że ten burdel źle się skończyć musi
Tłok, że nie ma na czym usiąść, co najwyżej w kucki
Poniatowski, Dąbrowski, Wałęsa, Piłsudski
Jankiel miast poloneza majofesa grzmoci
Zosia płacze, bo Tadzia złapała na cioci
A z RFN-u już wraca stara wołowina
Co ją kiedyś skradł Hitler. Łoj, zbliża się finał !

KSIĘGA XII: KOCHAJMY SIĘ!

Pije szlachta przy Wiejskiej ulicy skupiona
Zdrowie Sędziego, Zosi i Napoleona
Wiwat Sejm, wiwat Naród, wiwat wszystkie Stany !
I prezydent tych Stanów, pan Clinton kochany
Nikt nie chodzi do pracy, wszędzie dzwony dzwonią
Towarzysze pancerni do spowiedzi gonią
Bonaparte ocipiał i na Moskwę rusza
No, tu na szczęście koniec Pana Tadeusza.

KSIĘGA XIII: GEOPOLITYKA

Już się przed Litwą przyszłość rysowała lepsza
Gdy nagle krzyk się podniósł : "Napoleon spieprza !"
Faktycznie, cesarz nawiał w kapciach i w negliżu
"Aj, waj - zmartwił się Jankiel - uciekł do Paryżu"
W tejże chwili od wschodu wśród gromkich okrzyków
W kufajce i walonkach wszedł kapitan Ryków
I rzekł patrząc życzliwie na szlachtę struchlałą :
"Nu, wot my znowuż razem" I tak już zostało.

[ Dodano: Sob Kwi 12, 2008 07:06 ]
-------------------------------------------------------------------------------

Już dawno podejrzewałem, że z tym Kubusiem Puchatkiem i jego kuplami coś nie tego...
Teraz wiem. To banda narkomanów!

Bo zobaczcie...

Osłowi jest „wsio rawno“.Jest powolny i nieskoncentrowany.
Zawsze podejrzewałem, że jest opóźniony w rozwoju...
A to po prostu palacz „trawy“!

Prosiaczek ciągle się boi, nie może spać, męczą go koszmary, zmory.
Udokumentowana mania prześladowcza czyli...
...grzybki halucynogenne

Zając ma manie posiadania („wszystko moje, wszystko moje...“)
I do tego ten nos!
Kokser! (Kokaina)

Tygrys skacze wkoło jak wariat. Nadpobudliwy neurotyk.
Skrajny przypadek „łykacza“ extasy

Krzysiu Robin potrafi rozmawiać ze zwierzętami...
Psychotropy i to w dużych ilościach

Sam Kubuś to marzyciel. Ciągła walka przeciwieństw
Nieśmiały i odważny. Kocha słodkości jak dziecko ale
wstawia się też za swoimi przyjaciółmi
Sporo fantazjuje – amfa albo LSD

I na końcu sowa. Pomaga wszystkim, którzy mają problemy.
Typowy dealer !

Parzych - Pią Kwi 18, 2008 11:44

Zabawne tłumaczenia trylogii i piratach :hahaha:

Pirates of the Caribbean: The Curse of the Black Pearl,
Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest,
Pirates of the Caribbean: At World’s End.

W wersji genialnej trylogia o Jacku Wróbelku brzmi następująco:

Piraci z Morza Karaibskiego - Bluzgająca Czarna Perła
Piraci z Morza Karaibskiego - Klatka Piersiowa Trupa
Piraci z Morza Karaibskiego - piraci@worlds.end
(by KaMpO)

Piraci w Calibrach - malujemy Opla na perłowo.
Piraci w Calibrach - "drewniana jesionka" po drifcie.
Piraci w Calibrach - sprzedam Opla, tanio.
(by silber)

Pirackie kursy walut
Klatka piersiowa zmarłego pirata
Torrentowy armageddon
(by bear007)

Windows: 98
Windows: XP
Windows: Vista
(by gReeNmE)

Piraci Cannabis: Czarna Perła - czacha aż dymi!
Piraci Cannabis: Umarlak - po tym nie wstaniesz!
Piraci Cannabis: Kończyświat - odjazd do końca!
(by Marcin_Jaworski)

Pilates na Karaibach: Jak wyciągnąć białą perłę z czarnej d*py
Pilates na Karaibach: Skoki na zdechłej klacie
Pilates na Karaibach: Zadeptać Ziemię na amen
(by lutu)

P2P: Pliki Widma
P2P: Klata Pirata
P2P: Nie Ma Neta
(by contrapatic)

Piraci i Karibu: Kurs po Denaturat
Piraci i Karibu: Dżak nie wytrzymał
Piraci i Karibu: Kac morderca
(by skan)

Piraty z karabinem: kurs na Perwoll Black Magic
Piraty z karabinem: Na Powązkach
Piraty z karabinem: Kozia Wólka
(by rejn)

Bazarowi piraci: Black Pearl Szczecin
Bazarowi piraci: Chester, cheetos i lays.
Bazarowi piraci: Nalot psów- dozywocie
(by lads)

Piraci Drogowi: Klątwa Czarnego Golfa
Piraci Drogowi: Skrzynka z Fotoradarem
Piraci Drogowi: Na Skrzyżowaniu z Pierwszeństwem Przejazdu
(by hero)

Morskie Wróbelki: Perła jej czarna mać!
Morskie Wróbelki: Bezdech
Morskie Wróbelki: 2012
(by Jakov)

Pyrać, aż zatrybi: Perła Mocna Czarna
Pyrać, aż zatrybi: Klatkowa Martwa 40%
Pyrać, aż zatrybi: Stara gdzie schowałaś aspiryne!
(by Jok3)

Podróże po karaibach : Śniadanie z czarnej perliczki
Podróże po karaibach : Szachy martwego człowieka
Podróże po karaibach : koniec końców czyli kolacja
(by Fef)

Pijacy z karaibów - Paw na czarnej perle
Pijacy z karaibów - Pijemy na cmentarzu
Pijacy z karaibów - Na końcu butli
(by Zbiq)

Szablą na Wodzie: Poławiacze Przeklętych Czarnych Pereł
Szablą na Wodzie: Trup w Szafie
Szablą na Wodzie: Przystanek Alaska
(by keez)

Oceny Pi Karibowej Fasoli : Przekleństwa Czarnego p.Earla
Oceny Pi Karibowej Fasoli : Trumna
Oceny Pi Karibowej Fasoli : zadżebiście daleko
(by Beleggor)

Piratka Karaibka-Na kursie u Perełki
Piratka Karaibka-Na zmarlej klatce faceta
Piratka Karaibka Na koniuszki ziemi
(owieczkaz)

Piraty z Karaibów: Kopia Czarnej Perły
Piraty z Karaibów: Dvd-Rip
Piraty z Karaibów: Koniec Stadionu X-lecia
(by StarkKernSpieler)

Uwaga! Pirat! - Przekleństwo skradzionej fury
Uwaga! Pirat! - Wyładowany akumulator
Uwaga! Pirat! - Droga jednokierunkowa
(by solaya)

Karaibscy Piraci: Przegrywamy!
Karaibscy Piraci: Na bazarze
Karaibscy Piraci: Nalot glin.
(by pek)

Piraci ze Stadionu X-lecia - Jasne, że to oryginał!
Piraci ze Stadionu X-lecia 2 - Panie władzo, koledze pilnuję!
Piraci ze Stadionu X-lecia 3 - Bitwa o Euro.
(by Vbman)

Piraci z ulicy Karaibów: Droga do Kakaowego Oka
Piraci z ulicy Karaibów: Dawcy nerek
Piraci z ulicy Karaibów: Ślepa uliczka
(by forrest91)

Kariera Pirata: Dziecko Neostrady.
Kariera Pirata: eMule vs Torrent.
Kariera Pirata: Pliki na krańcu serwera.
(by pasulj)

Przygody na karaibach: łowienie pereł
Przygody na karaibach: łowienie trupa
Przygody na karaibach: koniec łowienia
(by Kmicic007)

Karaibscy Przestępcy cz. 1 - Handel Czarnymi Perłami
Karaibscy Przestępcy cz. 2 - Martwe Ciała
Karaibscy Przestępcy cz. 3 - Na Armagiedonie
(by grzechu86)

Zdziercy z Karafasoli: Kurs czarnych pereł.
Zdziercy z Karafasoli: Klata starego pirata
Zdziercy z Karafasoli: Światowa końcówka
(by SuperLamer)

Karaibskie piraty: Keira Knightley puszcza się z Orlando
Karaibskie piraty: Keira Knightley puszcza się z Johnnym, a póżniej z Orlando
Karaibskie piraty: Keira Knightley puszcza się z kim popadnie
(by tytezterefere)

Ogniem i mieczem: Ojciec, prać? (w Perle prać!)
Potop: Skarbiec częstochowski
Pan Wołodyjowski: Na Kresach
(by Peppone)

Zatoka piratów: Stary gdzie moja łajba?.torrent
Zatoka piratów: Mokra robota.torrent
Zatoka piratów: Człowiek za burtą.torrent
(by Teddybomber)

Mohery z Torunia: Czarny Różaniec
Mohery z Torunia: Trumna
Mohery z Torunia: Sąd Ostateczny
(by pietshaq)

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 12:30 ]
Dwóch narkomanów gotuje kompot w wielkim garze. To jeden zamiesza chochlą, to drugi... Nagle jeden pyta:
- Ty, a co by było, jakbym ja sobie ten cały gar naraz zapodał?
- Weź przestań. Poszłaby ci krew z uszu, z oczu, a na twarzy pojawiłyby ci się krwawe ślady.
- Taki mocny towar?
- Nie, tak bym ci tą chochlą wpier*olił...

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 12:31 ]
W ostatnim czasie rosyjscy naukowcy na przykładzie badań nad układem nerwowym człowieka doszli do niesamowitego odkrycia, a mianowicie:
Udowodnili, że oczy człowieka są bardzo silnie powiązane nerwowo z odbytem, a odkryli to w następujący sposób:
- Szczypiąc bardzo mocno badanego w dupsko zauważyli, że ciekną mu łzy, następnie zauważyli, że po wsadzeniu badanemu palców w oczy obiekt się zesraaaał...

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 17:08 ]
Trzej kowboje - jeden z Luizjany, drugi z Arkansas, trzeci z Teksasu - siedza na prerii przy ognisku. Nadchodzi pora nocnych opowiesci.

Ten z Luizjany mowi: ja to jestem najtwardszym kowbojem na swiecie. Wiecie jak to sprawdzilem? Kiedys na rodeo szalejacy byk rozniosl szesciu kolejnych facetow, a wtedy ja wzialem sie za niego, chwycilem za rogi i golymi rekami powalilem na ziemie.

Ten z Arkansas mowi: A ja ostatnio wedrowalem wzdluz torow kolejowych gdy nagle potworny grzechotnik, dlugi na 15 stop wysunal sie spod skaly i rzucil sie na mnie. Ja chwycilem go golymi rekami, odgryzlem mu leb i wypilem caly jego jad jednym dlugim lykiem. I ciagle jestem tutaj...

A ten z Teksasu nie mowil nic, w milczeniu przerzucajac penisem wegle wognisku.

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 17:11 ]
Kilka dni temu, gdy byłem w serwisie samochodowym, pewna pani weszła do środka i poprosiła o część 710.
Zdziwieni patrzyliśmy jeden na drugiego, aż wreszcie moment konsternacji przerwał jeden z mechaników samochodowych, pytając:
- A co znaczy część 710?
Kobieta odpowiedziała:
- No wie pan, to taka mała część na samym środku silnika - gdzieś się zawieruszyła, więc potrzebuję nową.
Mechanik nie dawał za wygraną i pytał dalej:
- A do czego jest ona używana?
Kobieta odpowiedziała że nie ma pojęcia, ale pamięta dobrze że na samym środku silnika zawsze ją widziała. Mechanik podał kartkę papieru i ołówek, prosząc by pani narysowała jak ta konkretna część wygląda i wtedy może on będzie potrafił jej pomóc. Kobieta nakreślila około 6-centymetrowy okrąg, a następnie wpisała do niego 710. Acha, uśmiechnięty mechanik przytaknął głową - już wiem...

Zobacz część 710: http://img118.imageshack.us/img118/9583/710hy8.jpg

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 17:13 ]
Pociąg Intercity pędzący gdzieś przez Lubelszczyznę. Do kibelka w celach "higienicznych" wchodzi młoda kobieta. Zmienia podpaskę i rozgląda się za koszem, przeznaczonym na takie sytuacje ale nigdzie go nie znajduje. Aby nie spowodować zapchania muszli klozetowej, z pewnym zawstydzeniem otwiera okno i wyrzuca przez nie starą podpaskę. Na stacji w Motyczu oczekując na jedyny pociąg,który się tu zatrzymuje, stoi zarośnięty facet i czyta "Chłopską drogę". Nagle z pędzącego Intercity wypada jakiś przedmiot i ląduje mu na twarzy. Facet bierze go w rękę, ogląda i mówi półgłosem:
-Ku*wa, niby wata a ryja nieźle mi rozwaliło.

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 18:57 ]
Stoi sobie policjant z "suszarką" na poboczu i się nudzi. Nagle na
horyzoncie pojawia się nowiutki mercedes i oczywiście smerf go zatrzymuje.
Ku jego wielkiemu zdziwieniu, za kierownicą siedzi obszarpany śmierdzący
żul. Policjant totalnie zaskoczony pyta:
- Kurde! Tyle lat pracuję i nie stać mnie na takiego merca, a ty taki
obszarpany takim cackiem się bujasz. Jak to możliwe?
- Bo ja mam taki dar: jak nasikam łysemu na głowę, to mu włosy odrastają.
Jednemu nowobogackiemu nasikałem i mi tego merca podarował.
Policjant zdejmuję czapkę i nadstawia łysą pałę:
- Posikaj i na mnie to nie zapłacisz mandatu i puszcze cię wolno!
Żul rozpina rozporek, wyciąga zapyziałego fiuta i zaczyna sikać. Z tylnego
siedzenia mercedesa słychać histeryczny śmiech:
- O zesz w mordę!! Za taki numer to ci i mieszkanie kupię!!

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 19:16 ]
Okres przedświąteczny, zakupy, porządki i te rzeczy.
Mówi żona do siedzącego przed telewizorem męża:
- Może byś tak posprzątał?
Na to mąż:
- A może byś tak pospier*alała.

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 19:17 ]
W pewnej mieścinie był piekarz, który piekł pieczywo nie nadające się w ogóle do jedzenia. W sekrecie przed nim zebrali się mieszkańcy i postanowili uradzić co z nim zrobić. Radzą tak kilka godzin i nic nie mogą wymyślić. W pewnym momencie wstaje kowal, chłop wielki i barczysty
jak wół i mówi :
- Może mu jebnę?!
Na co ludzie mówią:
- Nie no... tak nie można... w końcu mamy tylko jednego piekarza, nie możemy zostać w ogóle bez... - i dalej debatują.
Za jakiś czas znowu wstaje kowal i mówi:
- To może jebnę stolarzowi?! Mamy dwóch....

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 19:20 ]
W jakim celu wokól kobiecego sutka, na brodawce, znajdują się takie małe wypukłe kropeczki?

To napis w języku Braille'a: "Ssij tutaj" ;-D

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 20:27 ]
Do zabitej dechami wiochy przyjechał zimową porą młody lekarz. Już na następny dzień trafił do niego jeden ze starszych mieszkańców, który poślizgnął się i stłukł sobie kolano. Lekarz kazał mu zdjąć spodnie aby mógł zbadać bolące miejsce i ze zdziwieniem stwierdził, że chłopina nie ma majtek.
- Czego nie nosi pan kalesonów ? - zapytał
- Nigdym nie nosił - odpowiedział rolnik - po co mi to ?
- Panie przecież to i bardziej czysto i bardziej ciepło, radziłbym panu spróbować.
Po wizycie u lekarza chłop pojechał do miasteczka po leki i wstąpił też do sklepu aby zakupić kalesony. Gdy wrócił do domu założył je na tyłek, trochę pokręcił się jeszcze po gospodarce, "zadał" świniom i poszedł spać.
Rano jak miał to w zwyczaju szybko poleciał za stodołę walnąć porannego stolca. Jako, że był mróz, szybko zdjął spodnie kucnął nadął się, postawił klocka i podnosząc się zerknął za siebie. Na śniegu nie było nic. Wtedy przypomniał sobie o kalesonach :
- Miał konował rację - mruknął - faktycznie czyściej.
Zaczął zapinać spodnie i znowu z podziwem dla wiedzy doktora powiedział :
- I faktycznie bardziej ciepło.

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 20:38 ]
Rzecz dzieje się na Syberii. Zima, minus 40 stopni.
Stoi sobie stado wilków zbitych w gromadę bo cieplej, para z pysków im leci. Nagle nie wiadomo skąd pomiędzy nimi pojawił sie pudelek (wersja francuska: z kokardką, wystrzyżony, ładnie uczesany.)
Wilki spojrzały po sobie i z wyciem zaczęły spieprzać, każdy w inną stronę.
Po przebiegnięciu paruset metrów, do basiora (szef stada) podbiega młody wilczek i się pyta.
- Szefie co jest? Przecież ten pudelek mógłby nam najwyżej loda zrobić.
Basior:
- Właśnie o to chodzi, wiesz jakie on może miec zimne usta?

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 20:46 ]
Trzech żuli uzbierało trochę grosza na butlę samogonu. Kupili. Ręce im się trzęsą z podniecenia.
- Nie niosę, kufa, rozbiję... - mów pierwszy, Patryk.
- Mnie tak ręce latają, że upuszczę - dodaje drugi, Mateusz. Trzeci, Norbert, wziął flaszkę i... wypadła mu, rozbijając się totalnie. Pierwszy zaczął rwać włosy; drugi napierdziela łbem w mur. A winowajca wsadził ręce w kieszenie i stoi. Po godzinie się uspokoili.
- Kurde, Norbert, ale ty masz nerwy - mówi Patryk do żula-rozbijaki.
- My rwiemy włosy z głów, walimy łbem o ścianę a ty taki spokojny...
A Norbert wyciąga ręce z kieszeni, a w każdej dłoni urwane jądro.
- Echhh... każdy przeżywa po swojemu....

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 21:34 ]
Stoi sobie dorodna klacz na pastwisku i skubie trawkę. Nagle pobliską autostradą przejeżdza "wypasione" auto sportowe.
Klacz odprowadza je wzrokiem do czasu aż tez znikna za horyzontem, po czym podnosi zamglone oczy ku niebu i wzdycha:
- Dwieście koni... hmmmmm... marzenie...

[ Dodano: Pią Kwi 25, 2008 21:37 ]
Świeżo poślubiona panna młoda zapłakana dzwoni do matki:
- Mamo, nie wyobrażasz sobie, co się stało - pokłóciliśmy się! Coś okropnego!
- Spokojnie, curuś, nie denerwuj się. W każdej rodzinie od czasu do czasu zdarzają się konflikty.
- No, to wiem. Ale co z trupem zrobić?

[ Dodano: Nie Kwi 27, 2008 03:02 ]
Urodziny Killera. Zebrali sie koledzy z branzy, siedza, pija, jedza ciasteczka, wymieniaja doswiadczenia zawodowe. Przyszla pora wreczania prezentow. Wstaje najlepszy kumpel solenizanta i powiada:
- Mowa moja bedzie krotka, super z ciebie gosc, mysmy sie z kolegami zlozyli - i podaje solenizantowi piekny skorzany futeral.
Solenizant otwiera, w srodku najnowszy krzyk mody w dziedzinie karabinow snajperskich - z lazernym celownikiem, cynglem-sznellerem, ladowarka i wygrawerowana dedykacja.
- Nooo, chlopaki! - wzruszyl sie solenizant.
- Poczekaj, to jeszcze nie wszystko - musisz go wyprobowac - tu wreczaja mu kontrakt na kropniecie klienta za milion zielonych.
- Takiego prezentu jak zyje nie dostalem - rozczula sie solenizant.
- Poczekaj, to jeszcze nie wszystko!
Prowadza go do ogrodu, a tam do drzewa przywiazany facet z workiem na glowie.
- To jest ten klient, co go masz kropnc!
Killer rozklejony zupelnie, lzy wzruszenia mu sie do oczu cisna, tymczasem
jeden z gosci podchodzi do klienta z workiem na glowie, sciaga worek, a facio drzacym glosem zaczyna spiewac:
"Happy birthday to you, happy birthday to you!...."

[ Dodano: Nie Kwi 27, 2008 03:14 ]
Facet budzi się w południe na potwornym kacu. Patrzy, na stole cztery schłodzone butelki piwa i list następującej treści:
"Kochanie, wypoczywaj. Jakbyś czegoś potrzebował to zadzwoń. Zwolnię się z pracy i przyjadę. Twoja kochająca żona".
Facet pyta syna:
- Co się wczoraj stało? Nic nie pamiętam. Czyżbym wrócił w nocy z kwiatami albo pierścionkiem?
Syn na to:
- Przyszedłeś o piątej nad ranem kompletnie pijany, awanturowałeś się, a gdy matka chcąc cie rozebrać ściągała ci spodnie, powiedziałeś: "Spadaj dziwko, jestem żonaty!"

[ Dodano: Nie Kwi 27, 2008 03:22 ]
Pewnego razu w piątek pod wieczór, do jubilera przyszedł starszy, obleśny dziadek z towarzyszącą mu, przecudnej urody, ok. dwudziestoletnią, zgrabną panienką. Zaczęli oglądać pierścionki. Po dłuższej chwili ona wybrała sobie jakiś piękny egzemplarz. Dziadek upewnił się, czy ten pierścionek na pewno jej się spodobał i mówi jubilerowi, że go kupuje.
A jubiler na to:
- Ale ten pierścionek kosztuje 100 tys. złotych!
Na co dziadek bez wahania:
- Nie szkodzi; biorę!
A jubiler się pyta:
- Zapłaci pan gotówką, czy kartą?
- No, wie pan - mówi dziadek - taką kwotę trudno mieć w portfelu, więc zapłacę kartą.
Sprzedawca się lekko zafrasował i mówi:
- Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale przy takiej kwocie do zapłaty muszę sprawdzić, czy pańska karta ma pokrycie na koncie, a w piątek o tej godzinie banki są pozamykane. Do poniedziałku nie będę mógł zweryfikować pańskiej karty, więc co pan proponuje?
Na co dziadek ze zrozumieniem:
- Proszę pana! Nam naprawdę zależy na tym pierścionku, więc aby nikt go nie kupił proszę go zdjąć z wystawy i schować do sejfu wraz z moją kartą
kredytową. W poniedziałek rano sprawdzi pan w banku jej pokrycie i zadzwoni do mnie pod numer, który panu zostawię, a ja wtedy się ponownie u pana zjawię.
No to jubiler się ucieszył i zrobił tak, jak zaproponował klient.
W poniedziałek rano po przyjściu do pracy zadzwonił do banku, podał numer karty, a tam mu mówią:
- Panie! Ta karta nie ma pokrycia od 3 lat!!!
Sprzedawca zbladł i dzwoni do dziadka:
- Proszę pana! Co to ma znaczyć! W banku powiedzieli, że pańska karta nie ma pokrycia od 3 lat! Jak pan to wyjaśni?
A dziadek na to z uśmiechem:
- Proszę pana, ja doskonale wiem, że moja karta od 3 lat nie ma pokrycia na koncie.
Ale czy pan wie, JAKI MIAŁEM WEEKEND?

-adi- - Pon Kwi 28, 2008 17:53

Poszło dwóch żydów na lody: jeden dostał dwie kulki a drugi z automatu :P
Parzych - Pon Kwi 28, 2008 22:34

Życie od tyłu.
Wyobraźcie sobie jakie piękne byłoby życie, gdyby przybiegało odwrotnie niż dotychczas.
Zaczyna się od tego, że kilku eleganckich gości przynosi cię w skrzyneczce i od razu trafiasz na imprezę. Żyjesz sobie spokojnie jako starzec w domku. Stajesz się coraz młodszy. Pewnego dniadostajesz odprawę w postaci grubszej gotówki i idziesz dopracy. He! Pracujesz jakieś 40 lat i poznajesz uroki życia.Zaczynasz pić coraz więcej alkoholu, coraz częściej chodziszna imprezy, coraz częściej uprawiasz seks. Jak już masz toopanowane, jesteś gotów żeby trafić na studia. Potem idziesz do szkoły. Coraz mniej od ciebie wymagają, masz coraz więcej czasu na zabawę. Robisz się coraz mniejszy, aż trafiasz do... hmm, gdzie pływasz sobie w cieple przez 9 miesięcy, czukiereczeksię w uspokajający rytm bicia serca. Apotem nagle BĘC - i Twoje życie kończy się orgazmem.
I czy tak nie byłoby lepiej?

Freeman - Pon Kwi 28, 2008 22:36

:hihihi: zdecydowanie lepiej.
Parzych - Wto Kwi 29, 2008 13:48

Kobieta w ciąży udała się do szpitala. Doktor daje jej sonogram, żeby mogła posłuchać odgłosów dziecka. W pewnym momencie słyszą, jak dziecko mówi:
- Czy ty jesteś moim tatą ?
Lekarz jest zszokowany, pobiegł po drugiego lekarza. Ten sprawdza sonogram i słyszy:
- Czy ty jesteś moim tatą ?
- Nie - odpowiada zaskoczony drugi z lekarzy - Nie jestem twoim tatą.
Postanowili więc wezwać ojca dziecka. Ten, gdy się zjawił, słyszy znowu:
- Czy ty jesteś moim tatą ?
Wtedy ojciec odpowiada :
- Tak ! To ja jestem twoim ojcem !
W tym momencie dzieciątko wychyla się z matczynego łona, zaciska rękę i zaczyna miarowo uderzać ojca w głowę stopniowo przyśpieszając, po czym mówi:
- No i co podoba ci się?! Przyjemnie ci tak?!

[ Dodano: Wto Kwi 29, 2008 14:07 ]
1. Mógłby mi pan potrzymać piwo, a ja poszukam prawka za ten czas.
2. Przepraszam panie władzo, najwyrazniej mój antyradar nawalił.
3. Czy pan nie jest przypadkiem tym wieśniakiem z Big Brothera?
4. Hmm, musiał pan gonić mnie przynajmniej 140 na godzinę, całkiem niezle jak na Poloneza.
5. Aaa to pan jest chyba tym głupim gliniarzem co dał się zlać w "Drogówce" prawda?
6. A słyszałem że trzeba być w miarę inteligentnym żeby zostać policjatem, jednak to tylko plotki.
7. Zastanawiałem się nad wstąpieniem do Policji, ale ostatecznie wybralem studia.
8. Madnat? W takim razie nie dostaniesz pączka.
9. Przepraszam czy w tym powiecie łapówka to przestępstwo?
10. Ale nie będziecie mi sprawdzać bagażnika, prawda?
11. Obiecuje że więcej tego nie zrobię... wogóle to mój pierwszy raz. A wie pan poprzeni policjant też był tak dobry i dał mi tylko upomnienie.
12. Heh, jest pan bardzo podobny to faceta ze zdjęcia z łóżka nocnego mojej nowej kochanki.
13. Czy to prawda że ludzie wstępują do Policji bo są zbyt głupi by pracować w McDonaldzie?
14. A-ha mandat 200 złotych? Czyli tak jak pana pensja?
15. Hej czy mógłby pan jeszcze raz mnie przeszukać? Podobało mi się.
16. Przepraszam czy to co ma pan przy pasku to 9mm? Phi, nic nie może się równać z moim Magnum 44.
17. Czy piłem? O co wam wszystkim chodzi że mnie tak wszyscy non stop o to pytacie?
18. Alkohol? Nigdy w życiu, już od godziny nie piję.
19. Panie władzo, niech pan nie przesadza, że migacza nie włączyłem? 500 metów temu przejechałem na czerwonym i nikt nie robił problemów.
20. No bo to było tak panie władzo - podczas jazdy wypadła mi moja fifka do marihuany, a ze nie chciałem spalić sobie tapicerki to sięgnałem po nią, przypadkowo rozlewając na siebie resztkę piwa, dlatego nie zauważyłem tego ograniczenia.
21. No wie pan ja zwykle tak szybko nie jeżdzę... to jeden jedyny raz, proszę o zrozumienie śpieszyłem się. Ile?!! 5 stów?!! Ostatnio za takie samo wykroczenie dostałem tylko 200.
22. Nie lepiej byłoby zjeść kilka pączków zamiast nękać niewinnych ludzi?
23. Łeee, ci z "Drogówki" przystojniejsi jacyś.
24. 120 w terenie zabudowanym? Też mi coś. Po pijaku jeszcze szybciej jeżdzę.
25. No fakt wychyliłem ćwiartkę, ale to tak na odwagę, bo wiem pan, strach tak bez prawka kradzionym autem.

[ Dodano: Wto Kwi 29, 2008 14:11 ]
Pilne pytane. Proszę o pomoc. Potrzebuję wyczerpującej odpowiedzi. Z góry dziękuję. Jakiś czas temu zacząłem podejrzewać swoją żonę o zdradę. Skąd się dowiedziałem. No bo zachowywała się typowo dla takich sytuacji. Gdy odbierałem telefon w domu, po drugiej stronie odkładano słuchawkę. Miała często spotkania z koleżankami, niespodziewane wyjścia na kawę czy po książkę. Na pytanie "z kim z naszych wspólnych znajomych się spotyka",odpowiadała, że są to nowe przyjaciółki i ja ich nie znam. Zazwyczaj czekam na taksówkę, którą ona wraca do domu, jednak żona wysiada kilkaset metrów wcześniej i resztę drogi idzie na nogach, tak że nigdy nie widzę jakim samochodem przyjeżdża i z kim. Kiedyś wziąłem jej komórkę, tylko aby zobaczyć która godzina. Wtedy ona po prostu dostała szału i zakazała dotykać jej telefonu. Przez cały ten czas nie mogłem się zdecydować, by porozmawiać z nią o tym wszystkim. Pewnie nie dowiedziałbym się prawdy, gdyby nie przypadek. Pewnej nocy żona niespodziewanie gdzieś wyszła. Ja się zainteresowałem, że coś nie tak. Wyszedłem na zewnątrz. Postanowiłem schować się za naszym samochodem, skąd był doskonały widok na całą ulice, co pozwoliłoby mi zobaczyć, do jakiego samochodu wsiądzie. Kucnąłem przy swoim wozie i nagle z niepokojem zauważyłem, że tarcze hamulcowe przy przednich kołach mają jakieś brunatne plamy, podobne do rdzy.
Proszę mi odpowiedzieć, czy ja mogę jeździć z takimi tarczami hamulcowymi, czy trzeba je stoczyć? Jeżeli natomiast trzeba ja wymienić, to czy można zamontować tańszy zamiennik, a nie oryginalne, a jeżeli tak, to które najlepiej?

[ Dodano: Wto Kwi 29, 2008 14:25 ]
Wchodzi pedał do meczetu i widzi jak kilkudziesięciu meżczyzn klęczy i coś mruczy. Nagle wszyscy się pochylają, a pedał myśli: "Co jest, szwedzki stół?"

[ Dodano: Wto Kwi 29, 2008 14:41 ]
Pływa sobie facet w jeziorku nagle widzi boję z napisem "nie płynąć dalej". Oczywiście zignorował ją i płynie dalej. Nagle czuje że jakaś dłoń zaciska się mocno na jego klejnotach. Facet próbuje się wyrwać ale bez powodzenia. Po chwili spod wody dobywa się głos:
- Szybka decyzja - plus dwa czy minus dwa?
Po chwil zastanowienia odpowiada:
- Plus dwa.
Coś pod wodą zaszumiało, uniósł się dym i facet przerażony odkrywa że ma dwa nowe jądra! Wypływa szybko na brzeg i myśli jak by to dało się odwrócić. Nagle wpada na pomysł: "popłynę w to samo miejsce i tym razem powiem minus dwa". Jak pomyślał tak zrobił. Gdy tylko znalazł sie za boją znowu jakaś dłoń zacisnęła się między jego nogami. Spod wody dobiegł znajomy głos
- Szybka decyzja - plus cztery czy minus cztery?...

[ Dodano: Wto Kwi 29, 2008 22:50 ]
JEJ pamiętnik:
"Sobota wieczorem, wydał mi się trochę dziwny.Umówiliśmy się na drinka w barze. Ponieważ całe popołudnie z koleżankami byłam na zakupach, myślałam, że może to moja wina...dotarłam trochę z opóźnieniem ; ale on nic nie powiedział. Żadnego komentarza. Rozmowa była jakaś spięta, więc ja proponowałam pójść w inne miejsce, bardziej spokojne,intymne. W drodze do ładnej restauracji on dalej był dziwny. Był jakby nieobecny. Próbowałam go rozbawić, i zaczęłam się zastanawiać czy to moja wina czy nie! Pytałam czy coś nie tak zrobiłam, on powiedział że nie mam z tym nic wspólnego, ale jego odpowiedź nie była przekonująca. Później w drodze do domu objęłam go i powiedziałam że go bardzo kocham ale on dał mi tylko zimny pocałunek bez żadnego słowa. Nie wiem jak tłumaczyć jego zachowanie, nic nie powiedział... nie powiedział że mnie kocha... bardzo się tym martwię! W końcu byliśmy w domu; w tamtej chwili byłam pewna że on chciał mnie zostawić; próbowałam z nim rozmawiać, ale on włączył telewizor i oglądał coś zanurzony w myślach, chcąc jakby powiedzieć że wszystko się skończyło. W końcu poddałam się i poszłam spać. Ale dziesięć minut później, niespodziewanie on też przyszedł do łóżka, i o dziwo oddał moje pieszczoty, i kochaliśmy się, mimo że cały czas był jakiś zimny, jakby daleko ode mnie. Próbowałam rozmawiać znowu o naszej sytuacji, o jego zachowaniu, ale on już spał.Zaczęłam płakać, i płakałam całą noc aż zasnęłam. Jestem pewna że on myśli o innej, moje życie jest takie trudne."

JEGO pamiętnik:
"Legia przegrała... ale przynajmniej był sex !"

[ Dodano: Czw Maj 01, 2008 14:10 ]
Spotykają się dwie blondynki
-Co słychać?
-A nic takiego, kupiłam sobie skunksa.
-Po co ci skunks?
-Dziewczyno! Ty nawet nie wiesz jak on cudownie robi minetę, pierwsza klasa.
-A smród?
- Pierwsze dwa dni rzygał ale potem się przyzwyczaił.

[ Dodano: Czw Maj 01, 2008 17:25 ]
Pierwszy słuszny łańcuszek:
Zimna wódka
|^^^^^^^^^^^^^^^||......|"\\
| ZIMNA WÓDKA..||......||'""|""\\__,_
| ______________ ||__..|I__|__I___ |)
| |(@)"""**|(@)(@)********* | (@)**""
to jest samochód z zimna wódka, zadbaj o to by dojechał dziś do każdego!
Dziś jest dzień najlepszych przyjaciół, ziomali. Wyślij to do wszystkich
znajomych. Poczekaj ile dostaniesz odpowiedzi. Jeśli więcej niż osiem to
znaczy, ze jesteś lubiany i się opijesz dziś lub najpóźniej jutro.
Szklanka wódki (250 g) zabija około 1000-2000 komórek nerwowych w naszym
mózgu. Komórki nerwowe się nie regenerują. Ludzki mózg składa się z około 3
miliardów komórek nerwowych, z czego używamy na co dzień około 10% z nich.
Zatem około 2,7 miliarda komórek jest niepotrzebnych. Szklanka wódki zabija
1000 komórek nerwowych. Człowiek może bez obawy o swoje zdrowie wypić 2 700
000 szklanek wódki.
Przeliczamy:
1 butelka (750 g) = 3 szklanki, zatem 2 700 000/3 = 900 000 butelek.
Zakładając, że maksymalny wiek przeciętnego alkoholika wynosi 55 lat, a
zaczyna on pić, powiedzmy mając 15 lat, to mamy 40 lat stażu.
Przeliczamy lata na dni:
40 * 365 = 14600 dni picia.
Jeżeli możemy wypić 900 000 butelek bez obawy o nasze komórki nerwowe to:
900000/14600 = 62 butelki wódki dziennie!
Wniosek:
Aby umrzeć z braku komórek nerwowych musielibyśmy pić po 22 butelek wódki na
śniadanie, 20 - na obiad i 20 - na kolację...
KAMIEŃ Z SERCA ! GORZAŁKA DLA WSZYSTKICH !
Podaj dalej, żeby ludzie nie żyli w nieświadomości. :)

[ Dodano: Czw Maj 01, 2008 18:32 ]
Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila-pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił.
Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego sie lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie.
Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki."Może nie wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada padliny.
Lampart wyłazi z krzaków, patrzy- a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś wpierdala, ciamka, mlaska.
Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie: "Mmmm... jaki smaczny ten lampart...rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...".
Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zeżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając.
Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną.
Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy.
"Oj,niedobrze" - myśli pudelek.
"Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?"
Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka.
Lampart wkurwił się strasznie..Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem.
Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie:"Gdzie do cholery ta małpa?
Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ta cium cium, nie wraca i nie wraca..."

madek - Sro Maj 07, 2008 22:40

Szkola, nauczycielka pyta klase: - Jesli piec ptakow siedzi na plocie i zestrzelimy jednego z nich, to
ile zostanie?
Do odpowiedzi rwie sie Jasiu:
- Zaden, pani profesor, na dzwiek strzalu wszystkie odleca.
- Poprawna odpowiedz to cztery, Jasiu, ale podoba mi sie twoj tok
rozumowania...
- To teraz ja zadam pani pytanie - mowi Jasiu.
- Na lawce siedza trzy kobiety. Kazda z nich je loda. Pierwsza
delikatnie oblizuje galke, druga ssie go calymi ustami tworzac z loda
stozek, a trzecia odgyza jednym ruchem pol loda. Ktora z nich jest
mezatka?
Pani chwile sie zastanawia i pewnym glosem odpowiada:
- Wydaje mi sie, ze ta, ktora ssie loda calymi ustami tworzac stozek.
- Poprawna odpowiedz brzmi: ta, ktora ma obraczke na palcu, ale podoba
mi sie pani tok rozumowania...

:hahaha:

Małgorza - Sro Maj 07, 2008 23:22

Nawiązując do tych trzech pań :)

Dziewczyna z chłopakiem wpadli do pubu na parę drinków. Siedzą, dobrze
się bawią, i nagle kobieta zaczyna mówić o nowym drinku. Im więcej o nim mówi, tym bardziej się podnieca i w końcu namawia chłopaka, aby go
skosztował. Chłopak się zgadza i pozwala, by zamówiła mu tego drinka.
Barman podaje drinka i umieszcza na stole następujące składniki:
solniczkę, kieliszek śmietankowego likieru Baileys oraz kieliszek soku z limonki. Chłopak patrzy na składniki z głupią miną, więc dziewczyna mu tłumaczy:
- Po pierwsze, sypiesz trochę soli na język, po drugie - wypijasz
kieliszek Baileya i trzymasz w ustach, a następnie zapijasz wszystko
sokiem z limonki. Chłopak, pragnąc zadowolić dziewczynę, robi to, co mu kazała. Sypie sól na język - słone, ale OK. Dalej idzie likier - gładki,aromatyczny, bardzo przyjemny... W porzo! W końcu bierze kieliszek z limonką... W pierwszej sekundzie uderza go w podniebienie ostry smak soku z limonki, w drugiej sekundzie Baileys się zwarza, w trzeciej słono-zwarzono-gorzki smak daje mu w przełyk. To wywołuje, oczywiście, odruch wymiotny, ale nie chcąc sprawić dziewczynie przykrości, przełyka z trudem. Kiedy udaje mu się opanować, obraca się do dziewczyny. Ta usmiecha się szczerze i szeroko:
- I jak ci smakowało? Ten drink ma nazwę "Zemsta za Loda"

sulos - Sro Maj 07, 2008 23:23

robila babcia na drutach, przejechal tramwaj i spadla
mareno - Czw Maj 08, 2008 09:52

sulos napisał/a:
robila babcia na drutach, przejechal tramwaj i spadla

cos krecisz sulos - w Tczewie nie ma tramwajow :twisted:

sulos - Czw Maj 08, 2008 11:18

a kto mowil, ze to w tczewie sie dzialo? :P w tczewie szedl facet obok betoniarki i sie zmieszal
Tommy - Czw Maj 08, 2008 11:21

A drugi szedł przez ogród i nalał w pory :D Jeszcze inny przechodząc obok koparki dał się nabrać...
sulos - Czw Maj 08, 2008 11:22

ale to juz nie bylo w tczewie
Tommy - Czw Maj 08, 2008 11:32

tylko w Wąchocku :) A wiesz czemu w Starachowicach budynki mają tylko max 3 piętra?
sulos - Czw Maj 08, 2008 11:41

nie wiem.
ale wiem, ze slask to jeden wielki plac budowy. Ludzie w kopalniach mieszkaja i w noktowizorach chodza bo tam powietrze widac.

Tommy - Czw Maj 08, 2008 11:42

Dlatego 3 bo z 4 już widać wąchock :)
BLADE - Czw Maj 08, 2008 12:16

Mąż siedzi przy komputerze, za jego plecami żona.
Żona mówi:
- No weź, puść mnie na chwilę, teraz ja sobie poserfuje po internecie...
A mąż na to:
- A czy ja Ci wyrywam gąbkę z ręki jak zmywasz naczynia?!

mareno - Czw Maj 08, 2008 12:27

sulos i Tommy poprosze jeszcze o garsc wypocin - moze byc o Tczewie.
sulos - Czw Maj 08, 2008 12:30

mareno, a co Ty z tym tczewem? :P niemile wspomnienia? :D

[ Dodano: Czw Maj 08, 2008 12:32 ]
poczytaj se o trojmiescie ;p

Trójmiasto to Gdańsk, Gdynia i Sopot, skłócone ze sobą w jedną całość. W Gdańsku się pracuje, w Gdyni robi zakupy, a w Sopocie baluje.

Dzięki Trójmiastu kibice z Gdańska (szaliki zielono-białe) mogą się bić z kibicami z Gdyni (szaliki żółto-niebieskie). Gdyby nie to, kibice walczyliby sami ze sobą, dzieląc miasta na coraz to mniejsze części.
[edytuj] Historia

Po dynamicznym rozwoju zarówno Gdańska, Gdyni jak i Sopotu miasta te zaczęły ze sobą konkurować o miejsce. Wspólnie ustalono, że nie ma to sensu i że dalsza ekspansja zostanie skierowana przeciwko Rumi, Redzie (od północy) i Tczewowi, a aby ukazać swoją potęgę, wybudowane zostało metro jeżdżące nad ziemią – SKM.

mareno - Czw Maj 08, 2008 12:40

jesli chodzi o Tczew - mile wspomnienia. mam tam sporo rodziny, jezdzilem tam na zawody do hali Wisly. generalnie czesto tam swego czasu bywalem. ostatnio rzadko.
Skfarek - Wto Maj 27, 2008 15:56

W przedziale pociągu siedzi masa ludzi i nagle jeden facet zaczyna czegoś gorączkowo szukać, zagląda pod wszystkie siedzenia, przetrzepuje kieszenie, pasażerowie się pytają:
- Coś pan zgubił?
- Tak, kuleczkę.
To wszyscy pomagają mu szukać. W końcu zrezygnowani mówią:
- Nie raczej nie uda się jej już znaleźć.
A koleś na to wsadzając palec do nosa:
- Trudno, ulepię sobie nową.

Żabcia - Sro Cze 04, 2008 14:58

Henryk ma 95 lat i mieszka w domu starców. Każdego wieczoru, po kolacji Henryk wychodził do ogrodu, siadał na swoim ulubionym fotelu i wspominał swoje życie. Pewnego wieczoru, 87-letnia Stefania spotkała go w ogrodzie.
Przysiadła się i zaczęli rozmawiać. Po krótkiej konwersacji Henryk zwraca się do Stefanii z pytaniem:
- Wiesz o czym już całkiem zapomniałem?
- O czym?
- O seksie.
- Ty stary pierniku ! Nie stanąłby ci nawet gdybyś miał przyłożony pistolet do głowy!
- Wiem ale było by miło gdyby ktoś potrzymał go chociaż w ręce.
I Stefania zgodziła się. Rozpięła Henrykowi rozporek i wzięła jego pomarszczonego fi**ka do ręki. Od tego czasu co wieczór spotykali się w ogrodzie. Jednak pewnego dnia Stefania nie zastała Henryka w umówionym miejscu. Zaniepokojona (wszak w tym wieku o wypadek łatwo) poczęła go szukać. Znalazła Henryka w najdalszym kacie ogrodu a jego fi**ka trzymała w ręku 89- letnia Zofia. Stefania nie wytrzymała i krzyknęła ze łzami w oczach:
- Ty rozpustniku! Co takiego ma ta lafirynda czego ja nie mam?!
- Parkinsona...

FiFa - Nie Cze 08, 2008 13:29

Przychodzi blondynka - nastolatka do mamy i mówi:
- Mamo, czy to prawda, że dzieci rodząc się wychodzą z tego samego miejsca w które chłopcy wkładają ich członki?
Matka zadowolona, że nie musi poruszać tego tematu sama mówi:
- Tak córeczko, tak.
Na to blondynka:
- A czy przy porodzie nie powybija mi zębów?

sowa - Pon Cze 09, 2008 01:46

....znalezione w necie :-)
Różnice płci

Powiedzmy, że facetowi imieniem Stefan podoba się kobieta... nazwijmy ją Ania. Zaprasza ją do kina. Ona się zgadza, spędzają razem miły wieczór.

Kilka dni później proponuje jej obiad w restauracji i znów oboje są zadowoleni. Zaczynają się spotykać regularnie i żadne z nich nie widuje się z nikim innym.

Aż któregoś wieczoru w samochodzie, Ania zauważa:
A wiesz, że dziś mija dokładnie sześć miesięcy odkąd się spotykamy?
W samochodzie zapada cisza. Dla Ani wydaje się ona strasznie głośna.
Dziewczyna myśli: "Kurcze, może nie powinnam była tego mówić. Może on nie czuje się dobrze w naszym związku. Może sądzi, że próbuję na nim wymusić jakieś zobowiązania, których on nie chce, albo na które nie jest jeszcze gotowy".

A Stefan myśli: "O rany. Sześć miesięcy".

Ania myśli: "A tak w sumie to i ja sama nie jestem pewna, czy chcę takiego związku. Czasami chciałabym mieć więcej przestrzeni, więcej czasu, żebym mogła przemyśleć, co chcę dalej zrobić z tym związkiem. Czy ja naprawdę chcę, żebyśmy posuwali się dalej...? W zasadzie... do czego my dążymy? Czy tylko będziemy się nadal spotykać na tym poziomie intymności? Czy może zmierzamy ku małżeństwu? Ku dzieciom? Ku spędzeniu ze sobą całego życia? Czy ja jestem już na to gotowa? Czy ja go właściwie w ogóle znam?"

A Stefan myśli: "... czyli... to był... zobaczmy... czerwiec, kiedy zaczęliśmy się umawiać, zaraz po tym, jak odebrałem ten samochód, a to znaczy... spójrzmy na licznik... Cholera, już dawno powinienem zmienić olej!"

A Ania myśli: "Jest zmartwiony. Widzę to po jego minie. Może to jest zupełnie inaczej? Może on oczekuje czegoś więcej - większej intymności, większego zaangażowania... Może on wyczuł - jeszcze zanim sama to sobie uświadomiłam - moją rezerwę. Tak, to musi być to. To dlatego on tak niechętnie mówi o swoich uczuciach. Boi się odrzucenia."

A Stefan myśli: "I muszą jeszcze raz sprawdzić pasek klinowy. Cokolwiek te barany z warsztatu mówią, on nadal nie działa dobrze. Zwalają winę na mrozy. Jakie mrozy? Jest 8 stopni, a ten silnik pracuje jak stara śmieciara! A ja głupi jeszcze zapłaciłem tym niekompetentnym złodziejom 6 stówek".

A Ania myśli: "Jest zły. Nie winię go. Też bym była na jego miejscu zła. No - to moja wina, kazać mu przez to przechodzić, ale nic nie poradzę na to, co czuję. Po prostu nie jestem pewna..."

A Stefan myśli: "Pewnie powiedzą, że gwarancja tego nie obejmuje. To właśnie powiedzą.... chamy".

A Ania myśli: "Może jestem po prostu idealistką, czekającą na rycerza na białym koniu, kiedy siedzę obok wspaniałego mężczyzny, z którym lubię być, na którym naprawdę mi zależy, któremu chyba także zależy na mnie. Mężczyzny, który cierpi z powodu mojej egoistycznej, dziecinnej, romantycznej fantazji."

A Stefan myśli: "Gwarancja! Ja im dam gwarancję! Powiem, żeby ją sobie wsadzili w d... Ja chcę mieć sprawny wóz."

Stefan - odzywa się Ania.

Co? - pyta Stefan, wyrwany niespodziewanie z zamyślenia.

Nie dręcz się już tak - kontynuuje Ania, a jej oczy zaczynają napełniać się łzami. Może nigdy nie powinnam... Czuję się tak... (zaczyna szlochać)

Ale co? - dopytuje się Stefan

Jestem taka głupia... Wiem, że nie ma rycerza.
Naprawdę wiem. To głupie.
Nie ma rycerza i nie ma konia....

Nie ma konia? - pyta zdziwiony Stefan

Myślisz, ze jestem głupia, prawda? - pyta Ania.

Nie! - odpowiada Stefan... (następuje 15-sekundowa cisza, podczas której Stefan, myśląc najszybciej jak potrafi, próbuje znaleźć bezpieczną odpowiedź. W końcu trafia na jedną, która wydaje mu się niezła):
Tak - mówi.

Ania, głęboko wzruszona, dotyka jego dłoni.
Och, Stefan, naprawdę tak czujesz? - pyta.

Jak? - odpowiada pytaniem Stefan.

No, o tym czasie... - wyjaśnia Ania.

Nnnoo... Tak.

(Ania odwraca się ku niemu i patrzy mu głęboko w oczy, sprawiając, że Stefan zaczyna się czuć bardzo nieswojo i obawiać, co też ona może teraz powiedzieć, zwłaszcza, jeśli dotyczy to konia.... W końcu Ania przemawia)
Dziękuje ci, Stefan.

To ja dziękuję - odpowiada z ulgą mężczyzna.
Potem odwozi ją do domu, gdzie rozdarta, umęczona dusza chlipie w poduszkę aż do świtu, podczas gdy Stefan wraca do siebie, otwiera paczkę chipsów, włącza telewizor i natychmiast pochłania go powtórka meczu tenisowego między dwoma Szwedami, o których nigdy wcześniej nie słyszał. Cichy głos w jego głowie podpowiada mu, że w samochodzie wydarzyło się dziś coś ważnego, ale Stefan jest pewny, że nigdy nie zrozumie co, więc stwierdza, że lepiej wcale o tym nie myśleć (tę samą taktykę stosuje w stosunku do wielu tematów - np. głodu na świecie).

Następnego dnia Ania zadzwoni do swej najbliższej przyjaciółki, może do dwóch i przez sześć godzin będą omawiać tę sytuację. Drobiazgowo analizują wszystko, co ona powiedziała i wszystko, co on powiedział, po raz pierwszy, drugi i n-ty, interpretując każde słowo, każdą minę i każdy gest, szukając niuansów znaczeń, rozważając każdą możliwość...
Będą o tym dyskutować, przez tygodnie, może przez miesiące, nie osiągając żadnej konkluzji, ale także wcale się tym nie nudząc.

W tym samym czasie, Stefan, pijąc piwo ze wspólnym przyjacielem jego i Ani, zastanowi się i zapyta:
Janusz, nie wiesz, czy Ania miała kiedyś konia?

FiFa - Pon Cze 09, 2008 23:22

Mąż z żoną leżą wieczorem w łóżku.
Mężowi zachciało się pić, a że leżał od ściany zaczyna powoli przechodzić
przez żonę.
Ta sądząc, że mąż ma ochotę na seks mówi:
Zaczekaj mały jeszcze nie śpi.
Po pewnej chwili mąż ponownie próbuje przejść przez żonę, bo dalej męczy go
pragnienie. Mówiłam ci zaczekaj, bo mały jeszcze nie śpi.
Mąż wytrzymuje jeszcze chwilę, a potem wstaje delikatnie, żeby nie
przeszkadzać żonie i nie budzić dziecka.
Idzie do kuchni,odkręca kran i nic - nie ma wody
Sprawdza w czajniku, też nie ma.
Pić mu się chce okropnie.Wyciąga więc z lodówki szampana. Żona słysząc huk
otwieranego szampana pyta:
Co ty tam robisz?
Na to dziecko, które jeszcze nie spało mówi:
No tak... nie chciałaś mu dać dupy to się zastrzelił

elmek13 - Wto Cze 10, 2008 01:18

Fifa popłakałem się ze śmiechu. Dobry dowcip.... :rotfl: :rotfl: :rotfl:
Żabcia - Wto Cze 10, 2008 11:01

Tak przy okazji sprzatania w poczcie wpadł mi ten :)

Facet postanowił wybrać się z żółwiem do kina. Trzyma zwierzątko pod pachą, podchodzi do kasjerki i prosi o bilet.
- Poproszę jeden normalny i jeden ulgowy, dla żółwia.
- Przykro mi, ale to nie jest zoo, nie może pan wejść z żółwiem!
- Ależ to mały żółw, zachowuje się cichutko, przecież nikomu nie będzie przeszkadzał.
- To porządne kino, proszę nie blokować kolejki!
- Ależ proszę pani, kupię dwa normalne...
- Nie i już. Następny!
Facet odszedł jak niepyszny, za zakrętem wsadził sobie żółwia w spodnie i po chwili wrócił do kasy - pod pachą nie miał już
tylko pudełko z popcornem, w ręce colę. Tym razem dostał normalny bilet bez większych problemów.
W środku seansu postanowił pozwolić biednemu zwierzęciu pooddychać trochę świeżym powietrzem - rozpiął więc rozporek, aby żółw mógł w końcu wychylić szyję...
Rozmowa w tym samym rzędzie - kilka siedzeń dalej:
- Stary - widziałeś?
- Co?
- Ten facet tam - ma fiuta na wierzchu!
- No i co z tego? To erotyczny film - ty też prawie masz.
- No... ale mój nie wpieprza popcornu!

FiFa - Wto Cze 10, 2008 14:29

Przy skrzyżowaniu siedzi na koniu Strażnik Miejski. Z naprzeciwka w jego
kierunku jedzie na rowerku mały chłopiec. Strażnik woła go do siebie.
E, mały chodź no tu.
Chłopczyk podjeżdza, a strażnik pyta:
Święty Mikołaj przyniósł ci ten rower?
Tak.- Odpowiada chłopczyk.
To napisz mu, ?eby w tym roku przyniósł ci lampke do tego roweru.
I zadowolony z siebie ukarał młodego mandatem za 50 złotych.
A pan to od Mikołaja dostał tego konika? - pyta dziecko.
Tak. - Odpowiada Strażnik Miejski.
To niech pan napisze Mikołajowi w tym roku, żeby ble ble ble montował
konikowi między nogami, a nie na grzbiecie!



Dzwoni koleżanka do koleżanki:
- Jola mówiłaś, że lubisz ptasie mleczko.
- Tak, nawet bardzo.
- To wpadnij do mnie, mam tu dwóch orłów.


Mały Jasio ogląda z wielkim zainteresowaniem swojego siusiaka
- Mamo czy to mój mózg?
- Nie synku, jeszcze nie....


Idzie Czerwony Kapturek przez las. Nagle z krzakow wyskakuje wilk - stary zboczeniec i sie drze:
- HA HA KAPTURKU, Nareszcie cie pocaluje tam, gdzie jeszcze nikt cie nie calowal !
Kapturek patrzy na niego zdziwiona i mowi:
- Chyba, kurna, w koszyk...


Był sobie kiedys facet, który poszedl do miasta żeby kupic przeznt urodzinowy dla swojej nowej dziewczyny. Ponieważ byli ze soba od niedawna, zdecydowal się po dlugich przemysleniach kupic jej pare rekawiczek-romantyczny prezent ale nie jeszcze taki bardzo osobisty. Na zakupy wybral się z siotra. Zdecydowali ze biale rekawiczki będą najlepsze. Siostra przy okazji kupila dla siebie parę majteczek. Przy pakowaniu zakupow sprzedawczyni pomylila się i zapakowane majteczki dala Chlopakowi a rekawiczki jego siostrze. Chlopak od razu pobiegl na poczte wyslac prezent swojej ukochanej i dolaczyl do niego nastepujacy liscik: „Skarbie zdecydowalem się na taki prezent bo zauwazylem ze ty zadnych nie zakladasz kiedy wychodzimy razem wieczorami. Myslalem ze ladniejsze będą dlugie z zamkiem ale moja siostra powiedziala ze takie krotkie będą lepsze. Ona nosi tez takie i mowi, ze da się je szybciej zdjac.wiem ze bialy kolor szybko się brudzi ale pani sprzedawczyni pokazala mi swoje które nosi już od 3 tygodni i nie były jeszcze nic a nic zabrudzone. Poprosilem żeby ta pani przymierzyla twoje i wygladala w nich naprawde super! Chciałbym je Tobie jako pierwszy zalozyc, ale wiem ze zanim się znowu zobaczymy, będą one przez wiele innych rak dotykane.Nie zapomnij po zdjeciu ich troche je wysuszyc bo prawdopodobnie mogą się stac wilgotne od noszenia. Pomysl sobie ile razy w nadchodzacych latach będę je calowal… mam nadzieje ze zalozysz je dla mnie w piątek.. PS, Slyszalem ze Ostatni krzyk mody to nosic je podwiniete tak żeby futerko wystawalo… caluje Marcin

Żabcia - Czw Cze 12, 2008 10:16

Kierowca został zatrzymany przez policjanta. Kierowca:
- O co chodzi?
Policjant:
- Jechał pan co najmniej 90 km/h w terenie zabudowanym.
- Skądże, jechałem równe 60.
Żona:
- Kochanie, przecież jechałeś 110!
Kierowca rzuca żonie gniewne spojrzenie.
Policjant:
- Otrzyma pan również mandat za uszkodzone światła stopu.
Kierowca:
- Nie miałem pojęcia, że są uszkodzone.
Żona:
- Kochanie, przecież miałeś je naprawić wieki temu!
Facet znowu rzuca żonie gniewne spojrzenie. Policjant:
- Zauważyłem również, że nie zapiął pan pasów.
Kierowca:
- Rozpiąłem je jak pan podchodził.
Żona:
- Przecież Ty nigdy nie zapinasz pasów kochanie.
Kierowca odwraca się do żony i krzyczy:
- Zamknij się wreszcie!!!
Policjant pyta się żony:
- Czy maż zawsze tak na panią krzyczy?
Żona:
- Nie, tylko wtedy gdy jest pijany.


Młode małżeństwo dorobiło się synka, osobnik ten był normalny tylko nie cierpiał mleka.
Jak każdego ranka mamusia wychodzi do sklepu kupić synkowi drożdżówkę i jak każdego ranka mówi tatusiowi:
- Ja wychodzę, a ty spróbuj dać mu mleko
Po powrocie... pełne zdziwienie! Synek zjadł mleczną zupę.
- Jak to zrobiłeś? - pyta męża.
- Aaa... opowiadałem mu różne rzeczy... no i zjadł.
- Co mu opowiadałeś?
- No, że jak nie będzie jadł mleka... to będzie miał małego członka
Na to żonka - trzask go w pysk!
- Ty świnio! Dzieciakowi takie świństwa opowiadasz?!
Po ok. 30 minutach wpada do pokoju i znowu wali męża po pysku.
- A teraz to za co?! - krzyczy stary.
- Za to, że jak byłeś mały to mleka nie piłeś!

Matekk - Czw Cze 12, 2008 21:42

Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do Deutsche Banku z torbą pełną pieniędzy. Podeszła do stanowiska i poprosiła o prywatną rozmowę z prezesem banku, gdyż chciała otworzyć konto, a "proszę zrozumieć, chodzi o wielka sumę pieniędzy"...
Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkać się z prezesem, bo w końcu nasz klient - nasz pan. Prezes spytał o kwotę, jaką starsza pani zamierzała wpłacić. Ona zaś odpowiedziała, ze chodzi o 50 milionów EURO. Po czym otworzyła torbę, żeby go przekonać, iż tak jest w rzeczywistości.
Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie tych pieniędzy.
- Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością pieniędzy, jaką ma pani przy sobie! Jak pani tego dokonała?
- Klientka na to: Całkiem prosto. Zakładam się.
- Zakłada się pani? – pyta prezes – Ale o co?
Starsza pani odpowiada:
- O wszystko co możliwe. Na przykład mogę się z panem założyć o 25.000 EURO, że pańskie jaja są kwadratowe!
Prezes zaśmiał się głośno i powiedział:
- Przecież to śmieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak dużo zarobić.
- Cóż, przecież powiedziałam, ze w ten sposób zarobiłam moje pieniądze. Byłby pan gotowy założyć się ze mną?
- Ależ oczywiście odpowiedział prezes (w końcu szło o mnóstwo pieniędzy) – zakładam się o 25.000 EURO, że moje jaja nie są kwadratowe.
Starsza pani odpowiada:
- Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże pieniądze, czy mogę przyjść jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, żeby sprawdzić naocznie i przy świadku?
- Jasne – prezes wykazał zrozumienie.
Całą noc prezes był niesamowicie nerwowy i spędził wiele godzin na sprawdzeniu, czy jego jaja znajdują się w swojej dotychczasowej formie. Z jednej i drugiej strony. W końcu przy pomocy głupiego testu osiągnął 100-procentową pewność. Wygra ten zakład!
Następnego ranka o 10.00 przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem do banku. Przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład, którego stawką jest 25.000 EUR. Prezes zaakceptował zakład, iż jego jaja nie są kwadratowe.
W celu przekonania się o tym fakcie, poprosiła go dama o opuszczenie spodni. Prezes opuścił spodnie. Starsza pani nachyliła się, spojrzała uważnie i spytała ostrożnie, czy może dotknąć jaj.
- No dobrze - odpowiedział prezes - 25.000 EURO są tego warte i mogę zrozumieć, ze chce się pani do końca przekonać.
Starsza pani ponownie się nachyliła i wzięła "piłeczki" w swoje dłonie.
Wtedy prezes zauważył, że prawnik zaczyna uderzać głową w ścianę. Prezes pyta więc kobietę:
- Co się stało z tym pani prawnikiem?
Na to ona:
Nic, założyłam się z nim tylko o 100.000 EURO, że dzisiaj o godz. 10.00 będę trzymała w dłoniach jaja prezesa Deutsche Banku.

FiFa - Sro Cze 18, 2008 20:13

mężczyźni są uczciwi

Pewnego dnia, podczas pracy nad brzegiem rzeki drwalowi wypadła siekiera i wpadła do wody. Drwal usiadł i zaczął płakać.

Nagle objawił mu się Bóg i zapytał: "Dlaczego płaczesz?" Drwal odpowiedział, że siekiera mu wpadła do wody.
Bóg zstąpił na ziemię, wszedł do wody i po chwili wyłonił się ze złotą siekierą.
"To Twoja siekiera?" - zapytał Nie - odpowiedział drwal.
Bóg ponownie się zanurzył i po chwili trzymał srebrną siekierę pytając drwala czy to jego.
Ta również nie jest moja - odparł drwal.
Bóg po raz trzeci się zanurzył i wyjął z wody żelazną siekierę. "A może ta?" Tak, to moja siekiera - ucieszył się drwal.

Bóg był zadowolony, że taki uczciwy człowiek chodzi po ziemi i w nagrodę podarował mu wszystkie trzy siekiery.

Drwal wrócił do domu szczęśliwy.
Innego dnia drwal spacerował nad brzegiem tej samej rzeki wraz z żoną.
Nagle żona potknęła się i wpadła do wody. Drwal usiadł na brzegu rzeki i zaczął płakać.
Ponownie objawił mu się Bóg i zapytał: "Dlaczego płaczesz?"
Drwal odpowiedział, że żona mu wpadła do wody.
Bóg jeszcze raz zstąpił na ziemię, wszedł do wody i po chwili wyłonił się wraz z Jennifer Lopez.
"To Twoja żona?" - zapytał
Tak - odparł drwal
Bóg się na poważnie zdenerwował - "Ty kłamco! To nie jest prawda! To nie jest Twoja żona!"
Drwal odparł: "Boże wybacz mi, to nieporozumienie. Widzisz, jeśli powiedziałbym 'nie' Jennifer Lopez, wróciłbyś i
wyszedł z Cameron Diaz, i jeśli znowu powiedziałbym 'nie', poszedłbyś trzeci raz i wrócił z moją żoną, której powiedziałbym 'tak', a wtedy otrzymałbym wszystkie trzy.
Ale Panie, jestem tylko biednym drwalem, nie dałbym rady dbać o trzy żony, dlatego właśnie powiedziałem 'tak' za pierwszym razem".

Jaki z tego morał?
Ano morał z tego taki, że jeśli już mężczyzna kłamie, to zawsze w pożytecznym i zaszczytnym celu!

-------------------------------------------------------------------------------------------------


Facet mial problem z przedwczesnym wytryskiem wiec poszedl do lekarza.
> Zapytal co ma zrobic, zeby problemu nie bylo. Lekarz mu poradzil:
> - jak juz bedziesz dochodzil, to sprobuj sie jakos wystraszyc.
> Wiec facet tego samego dnia poszedl do sklepu i kupil sobie pistolet
> startowy (starter), ktory robi duzo huku i potrafi nastraszyc jak
cholera.
> Podniecony mysla wyprobowania nowego sposobu polecial szybko do domu.
W
domu
> zastal zone czekajaca nago w lozku. Zaczeli od pozycji 69 i facet
> momentalnie poczul ze zaraz dojdzie, wiec wystrzelil zeby sie
przestraszyc.
> Nastepnego dnia znow wybral sie do lekarza. Lekarz pyta:
> - No i jak bylo?
> Facet na to:
> - Niezbyt fajnie. Kiedy wystrzelilem, to zona zesrala mi sie na twarz,
> odgryzla mi 5 cm penisa, a z szafy wyszedl sasiad z rekami w gorze.

Żabcia - Czw Cze 19, 2008 15:05

Dom starców, dyskusja przy porannej herbatce:
- Wiecie, mam już tak słabe ręce, że ledwo trzymam tę filiżankę.
- Ja to mam tak słaby wzrok, że nawet nie widzę tej filiżanki.
- No, ja też. Nie wiem nawet, na kogo ostatnio zagłosowałem, nie widziałem nazwisk na tej karcie.
- Co? Mów głośniej!!!
- A ja to mam taki reumatyzm, że nawet nie mogę się do was obrócić.
- Ja to jestem ciśnieniowiec. Jak tylko wstanę, to tak mi się kręci w głowie, że nie mogę zrobić ani kroku.
- Ta? Ja to mogę, ale nigdy nie pamiętam, dokąd miałem iść.
- Ech, taka jest cena naszego podeszłego wieku.
- No, ale nie jest tak źle, panowie - przynajmniej mamy jeszcze wszyscy prawa jazdy.



Zastanawiali się na Ukrainie, co posadzić wokół Czarnobyla:
- Buraki.
- Nie, bo krowy pozdychają.
- No to może ziemniaki.
- Nie, bo się ludzi potruje.
- A to ch*j! Posadzimy tytoń, a na papierosach napiszemy MINISTER ZDROWIA OSTRZEGA PO RAZ OSTATNI...

Marcin - Pią Cze 20, 2008 08:05

Ilu forumowiczów potrzeba, żeby zmienić żarówkę?
1 aby zmienić żarówkę i napisać że żarówka została zmieniona
14 którzy podzielą się podobnymi doświadczeniami przy zmienianiu żarówki
i napiszą o tym jak inaczej można było to zrobić
7 którzy ostrzegą o niebezpieczeństwach grożących przy zmianie żarówki
1 którzy przeniesie temat do działu "Oświetlenie"
2 którzy zaczną się kłócić i przeniosą to do działu "Elektryka"
7 którzy wytkną błędy gramatyczne/ortograficzne w postach na temat wymiany żarówki
5 którzy pojadą tym co wytykali błędy
3 którzy poprawią te błędy
6 którzy będą się kłócić czy pisze się "żarówka"; czy "rzarówka" i 6 którzy powiedzą im że są głupi
2 profesjonalnych elektryków którzy poinformują wszystkich że mówi się "lampa"
15 wszechwiedzących, którzy twierdzą że siedzieli w tym temacie i mówi się "żarówka"
19 którzy napiszą że to forum nie jest o żarówkach i powinno się to przenieść do forum o żarówkach
11 którzy obronią temat mówiąc, że wszyscy używają żarówek więc temat pasuje
36 którzy będą debatować która metoda zmieniania żarówek jest lepsza, gdzie kupić żarówki, jakiej marki i które są wadliwe
7 którzy podeślą linki gdzie można zobaczyć różne przykłady żarówek
4 którzy napiszą że te linki nie działają i podeślą nowe
13 którzy zacytują kilkanaście postów, a pod cytatami pisząc: "Ja też" / "Zgadzam się"
5 którzy napiszą że odchodzą z forum, bo nie mogą dłużej znieść kontrowersji wokół żarówek
4 którzy napiszą że "TO JUŻ BYŁO!"
13 którzy napiszą żeby "szukać" zanim napisze się kolejne pytania o żarówki
1 który okazyjnie zapyta się: jak wymienić klakson?
1 który odpowie na oryginalny post po pół roku i zacznie temat od nowa.
15 którzy podzielą się swoimi doświadczeniami w dziedzinie podkręcania żarówek.

sulos - Pią Cze 20, 2008 14:49

Modlitwa wieczorna kobiety :

Ojcze nasz, który jesteś w niebie
Mam wielką prośbę dziś do Ciebie
Daj mi faceta ,ale ma być bogaty
Ma mieć Ferrari - za cash,nie na raty
Duże mieszkanie, a najlepiej piękną willę,
Ma mnie wciąż kochać i słuchać, nie tylko przez chwilę
Ma mnie zadowalać we wszystkim,
kiedy mam na coś ochotę
Śniadanie mi robić - nie tylko w sobotę.
Oglądać romansy, biżuterię kupić
W życiu mym ,nie będzie mógł się nigdy upić.
Nie chcę nigdy widzieć jego taty i matki
Ja wydaję kasę - on ma płaci podatki.
On nie ma żadnej rodziny,ani żadnych kolegów - ja mam mamusię,tatusia i koleżanki.
Kont ma mieć on wiele - w okolicznych bankach
Złotych kart bez liku, czeków co nie miara
Jak mi to załatwisz - wzrośnie w Ciebie moja wiara.:)))

Modlitwa wieczorna faceta :

Panie mój,nie proszę o wiele-daj mi głuchoniemą,mądrą kobietę,a jesli już,niech to będzie mało,a treściwych słów,najlepiej bogatą,z dużym kontem w banku.
Może być właścicielką sklepu monopolowego i małego jachtu:
A najlepiej zabierz ją,nie po to,że pragnę by przestała żyć,ale bym ja mógł wreszcie żyć inaczej...:)))))

Małgorza - Pią Cze 20, 2008 18:45

Marcin napisał/a:
4 którzy napiszą że "TO JUŻ BYŁO!"

Pewnie że było - sama wklejałam :-P
tylko była tam jeszcze jedna linijka:
Cytat:
1 który ma dwa posty na koncie i napisze , że Ford to g-ó-w-n-i-a-n-e auto bo w VW w ogóle nie trzeba zmieniać żarówek"


Z podobnej serii:

POST NA FORUM:
Jak stoje w korku i jest upal to zawsze zamykam szyby do konca, taki szpan ze niby mam klimatyzacje w aucie. Wy tez tak macie?

FORUM TEŻ TAK MA:
***My mamy klimatyzację

***Też tak robię. zawsze. a jak jest wyjątkowo ciepło i chcę podkreslić że moja klima jest naprawdę wydajna to jeszcze zakładam marynarkę i kapelusz. a w zime, jak chcę pokazać innym kierowcom, że mam super wydajne ogrzewanie, to otwieram okna i jeżdżę w podkoszulku.

***Ja niestety nie mam szyb, ale za to trzęsę się i udaje, że mam dreszcze i hipotermię.

***Ja tez tak robię w swoim C-330 nie ma jak sportowe bryki no nie?:P

***Ja popryskałem szyby sztucznym śniegiem, zakładam radziecką czapę z ogonem borsuka, wielki, potwornie gruby kożuch i rękawice narciarskie.

***Zapomniales o radosnie bawiacych sie pingwinach na tylnim siedzeniu i niedzwiedziu polarnym z soplem lodu na nosie na przednim.

***Ja też tak robię! Do tego nigdy nie pytam od drogę,udając że mam GPS oraz gadam do siebie głośno się śmiejąc, udając, że mam zestaw głośno mówiący Wy też tak macie?

***Pewnie, że tak. Co do GPS'a, to ja nawet sobie postawiłam na desce wycinek mapy w ramce, żeby wyglądało autentycznie.

***Ja też tak zawsze robię. To wzbudza szacunek. Dodatkowo, żeby ludzie myśleli, że mam autmatyczną skrzynię biegów, zawsze jeżdzę na jednym i trzymam CAŁY CZAS obie ręce na kierownicy.

***A ja czasami w domu kładę 5 krzeseł obok siebie, chwytam w dłoń talerz, którym kręce w obie strony, zaczynam buczeć i udaję , że mam samochód. Też tak macie

***Ja mam dwa komplety kluczykow jeden dla siebie , drugi dla malzonki. i jak podchodzimy do auta to ja przekrecam kluczyk w drzwiach zamaszyscie , a ona dyskretnie. Wyglada jakbysmy mieli centralny zamek...a na dachu mam przyklejana reke manekina, wyglada jakby zona wystawila swoja przez szyberdach...a jak tankuje na stacji za 5 zlotych to po nalaniu paliwa stoje jeszcze kilka minut, ze niby wciaz tantuje...wyglada jakbym nalewal za 200 zl. Tez tak macie?

***A ja sobie nalepiłem takie płytki koło klamek, drzwi nie zamykam i udaje że auto się otwiera na linie papilarne. Też tak macie?

***Ja kupilem niebieski kubek i postawilem dnem do gory na desce rozdzielczej pod szyba, wszyscy mysla ze jade radiowozem po cywilnemu. Tez tak macie ?

Żabcia - Wto Cze 24, 2008 14:51

Był sobie facet, który dbał o swoje ciało. Pewnego razu stanął przed lustrem, rozebrał się i zaczął podziwiać swe ciało. Ze zdziwieniem stwierdził jednak, iż wszystko jest pięknie opalone oprócz jego członka! Nie podobało mu się to, wiec postanowił cos z tym zrobić.
Poszedł na plażę, rozebrał się i zasypał cale swe ciało, zostawiając członka sterczącego na zewnątrz.
Przez plażę przechodziły dwie staruszki. Jedna opierała się na lasce. Przechodząc obok zasypanego faceta ujrzała cos wystającego z piasku. Końcem laski zaczęła przesuwać to w jedna, to w druga stronę.
- Życie nie jest sprawiedliwe - powiedziała do drugiej.
- Czemu tak mówisz? - spytała tamta zdziwiona.
- Gdy miałam 20 lat byłam tego ciekawa, gdy miałam 30 lat bardzo to lubiłam, w wieku 40 lat już sama o to prosiłam, gdy miałam lat 50 już za to płaciłam, w wieku 60 lat zaczęłam się o to modlić, a gdy miałam 70 to już o tym zapomniałam. Teraz, kiedy mam 80 lat, te rzeczy rosną na dziko, a ja k...wa nawet nie mogę przykucnąć!

[ Dodano: Wto Cze 24, 2008 14:52 ]
Kiedy pięcioletnia córeczka zaczęła wypytywać mamę o to skąd się wzięła na świecie, ta delikatnie jej opowiedziała. Po paru dniach dziewczynka dalej zafascynowana nowo zdobyta wiedzą pyta mamę:
- A więc nasionko tatusia zapładnia jajeczko u mamy i mama nosi dziecko w brzuszku?
- Właśnie tak to jest, kochanie - odpowiada mama.
- Ale jak nasionko dostaje się tam? - pyta córeczka - Czy mamusia je połyka?
Mama odpowiada:
- Tylko wtedy gdy chcę nową sukienkę...

sulos - Wto Lip 01, 2008 18:08

Czasem, kiedy jesteś smutny, nikt nie widzi twojego strapienia....
Czasem, kiedy płaczesz, nikt nie widzi twoich łez...
Czasem, kiedy jesteś szęśliwy, nikt niewidzi twojego uśmiechu...
Czasem, kiedy się śmiejesz, nikt nie widzi twojej radości...
Ale weź tylko pierdnij...

molu - Wto Lip 15, 2008 11:11

Kawiarnia w Opolu, mloda piekna kobieta popija kawe, nagle podchodzi do niej zalany lump, podpiera sie na krzesle, chwieje sie i mówi do kobiety:
- Bardzo mi sie spodobalas... nie srutututu tego

[ Dodano: Czw Lip 17, 2008 17:20 ]
Rozmowa kwalifikacyjna na kierunek: nauki polityczne.

Profesor rozmawia z kandydatką.
- Co pani wiadomo na temat programu ekonomicznego dla Polski, realizowanego przez ministr Gilowską?
Dziewczyna milczy.
- No to co pani wie o polityce społecznej rzadu Jaroslawa Kaczyńskiego?
Dziewczyna milczy.
- A wie pani chociaż, kto to jest Kaczyński? Słyszała pani, że ma brata bliźniaka?
Dziewczyna milczy....
- A skąd pani pochodzi?
- Z Bieszczad, panie profesorze.
Profesor podszedł do okna, wygląda na ulice, chwilę się zastanawia mówi do siebie:
- qarwa może by tak wszystko srutututu i wyjechać w Bieszczady...?

Żabcia - Czw Lip 31, 2008 11:51

Rozmawia dwóch dziadków:
- Ja to już seksu nie uprawiam
- A ja to jeszcze raz w tygodniu mogę....
- Jak to możliwe?! Przecież jesteś ode mnie dwa lata starszy?!
- No wiesz, jem cały czas ciemne pieczywo i to pomaga
- Nic o tym nie wiedziałem! Nikt mi nie powiedział!
Tego samego dnia poszedł dziadek do sklepu i poprosił ekspedientkę o ciemne pieczywo
- Krojone czy w całości?
- A jaka to różnica?
- No wie pan, krojone to szybciej twardnieje....
– K...wa, wszyscy wiedzieli...


Dzwoni gość do pracy:
- Szefie nie mogę dziś przyjść do roboty... jestem tak skacowany, że i tak nie będę mógł pracować, więc chyba wezmę zwolnienie lekarskie.
Szef na to:
- No co ty, na kaca jest super sposób. Ja zawsze jak mam kaca to proszę moją żonę żeby zrobiła mi laskę i potem czuję się doskonale. Powinieneś to wypróbować.
- Hmm… OK spróbuję.
Po godzinie pracownik przychodzi na swoje stanowisko w pełni sił.
Szef podchodzi i zagaduje:
- I co, jak działa mój sposób ?
- Doskonale, a w ogóle to fajną ma szef chałupę.


Panna młoda i jej mąż. Noc poślubna, leżą w łóżeczku. Atmosfera cud miód.
Nagle:
- Kochanie, jestem jeszcze dziewicą. Nie mam zielonego pojęcia o tym seksze, seksie, czy jak mu tam. Możesz mi to najpierw jakoś tak po ludzku wytłumaczyć?
- Oczywiście dziubeczku mój kochany Ty. Ujmijmy to tak, to co masz między nogami to więzienie, a to co ja mam między nogami to więzień. To co robimy?
Wsadzamy więźnia do więzienia.
I tak kochali się po raz pierwszy.
Mąż z błogim uśmiechem na twarzy padł na poduchę, żona zachwycona całymi igraszkami mówi:
- Słoneczko... więzień uciekł z więzienia.
- No to trzeba go zaaresztować kolejny raz.
Spróbowali tego w innych pozycjach itd itd.
Mąż po którymś tam razie pada na poduchę, sięga po papierosa, nagle słyszy:
- Kochanie, nie wiem, może mi sie tylko tak wydaje, ale mam wrażenie, że więzień znów uciekł.
Na to mąż resztką sił krzyczy:
- Przecież on k..wa nie dostał dożywocia!

[ Dodano: Czw Lip 31, 2008 11:52 ]
i jeszcze jednen :)

Policjant rozwiązuje krzyżówkę. Wstrzymuje się przy haśle: "Największy ptak na trzy litery". Chwilkę pomyśli, podrapie się za uchem, po czym z dumą pisze:

... "MÓJ"

Brook - Czw Lip 31, 2008 13:29



Pani kazała przygotować dzieciom historie z morałem, które opowiedzieli im rodzice. Pierwsza jest Małgosia.
- Moi rodzice hodują kury na mięso. Kiedyś kupili dużo piskląt, już liczyli, ile zarobią, ale większość piskląt zdechła.
- Dobrze, Małgosiu, a jaki z tego morał?
- Nie licz pieniędzy z kurczaków, zanim nie dorosną, tak powiedzieli rodzice.
Następny opowiada Mareczek:
- Rodzice mają kurzą fermę. Kury zniosły dużo jaj, rodzice liczyli, ile zarobią, ale z większości jaj wykluły się koguty.
- Dobrze, Marku, a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura.
Kolej na Jasia (pani łyka valium):
- Kiedyś, łojciec mi powiedział, że dziadek Staszek podczas wojny był cichociemnym. No i zrzucali go na spadochronie do Polski. Miał mundur, stena, sto naboi, kose i butelkę whisky. Pięćdziesiąt metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Szkopy już go zauważyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky naraz, żeby się nie stłukła, na dwudziestu metrach odpiął spadochron i spadł między Niemców. I tu dawaaaj! Dziadek pruje ze stena! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki, juchy więcej niż na filmach z Gubernatorem Arnoldem. Z osiemdziesięciu ubił i skończyły mu się pestki, to wyjął nóż i kosi Niemców jak Boryna zboże. Na trzydziestym klinga poszłaaa, resztę dziadek zajebał z buta i uciekł.
W klasie konsternacja. Pani - w spazmach mimo zażycia valium - pyta:
- Śliczna historyjka, ale jaki morał?
- Też taty pytałem, a on na to: ,,Nie wkurwiaj dziadka Staszka, jak sie najebie''.

molu - Pią Sie 01, 2008 12:33

Jak zostać Pracownikiem Roku.


1 pkt - Przypadkowe, nieumyślne srutututu.
5 pkt - Niby nieumyślne srutututu.
10 pkt - Zwykła srutututu w cztery oczy z przełożonym bez świadków.
20 pkt - Anonimowy donos na samego siebie, mimo, iż nie jest się winnym, byle zaistnieć.
30 pkt - srutututu w obecności świadków.
40 pkt - srutututu w cztery oczy z przełożonym.
50 pkt - srutututu przy świadkach.
60 pkt - srutututu do przełożonego w obecności podpierdalanego bez innych świadków.
70 pkt- - srutututu w obecności podpierdalanego przy większej ilości świadków.
80 pkt - srutututu w obecności podpiedalanego, pomimo, iż ten nie jest winny.
90 pkt - srutututu w obecności podpierdalanego, pomimo, iż ten nie jest winy a czynu dokonał sam podpierdalający.
100 pkt - srutututu w obecności podpierdalanego, pomimo, iż ten nie jest winny a czynu dokonał sam podpierdalający na spółkę z przełożonym,do którego się podpierdala i wmówienie podpierdalanemu jego winy.

Bonusy:
srutututu najlepszego kumpla - dodatkowo 10 pkt.
srutututu zanim czyn zostanie dokonany - dodatkowo 20 pkt.
dodatkowo 25 pkt - kiedy dzień wcześniej piło się z podpierdalanym jego wódkę, w jego domu.

madek - Pią Sie 01, 2008 21:46

Jedzie Jasio rowerem:
- Lowelku jedź !
- Lowelku stój !
Pewna pani widząc jego wadę wymowy mówi:
- Taki duży chłopczyk a nie potrafi poprawnie wymówić 'r'
A Jasio na to :
Spi*rrr*laj starrra k*rrr*o !!!
A ty Lowelku jedź .

******

Jasiu siedzi na lekcji i pani się go pyta:
- Jasiu gdzie położyć papugę?
- Wypie*dolić ją na szafę
- Jasiu jeżeli jeszcze raz tak powiesz to idziemy do dyrektora
- To gdzie położyć papugę?
- Wypie*dolić ją na szafę
- Jasiu idziemy do dyrektora
Później..
Dyrektor się pyta:
- Jasiu co zrobiłeś?
- No bo pani nauczycielka spytała gdzie położyć papugę, a ja powiedziałem, żeby wypie*dolić ją na szafę
A dyrektor:
- A po ch*j tak wysoko??

*******

- Nauczycielka prosi Jasia:
- Jasiu wytrzyj tablicę.
- Nie.
- Jasiu wytrzyj!
- No dobra. Ale gdzie jest szmatka?
- Poszukaj gdzieś w szafce.
- Przez ten czas nauczycielka pyta dzieci:
- Kochane dzieci co napisalibyscie na moim grobie gdybym umarła?
Nagle odwraca sie Jasiu i krzyczy:
- Tu leży ta szmata!

******

Pani nakazała dzieciom napisać wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem "matka jest tylko jedna."
Na drugi dzień pani każe dzieciom przeczytać co napisały.
- Małgosiu przeczytaj co napisałaś!
- Mama jest kochana utula nas do snu wyprowadza nas na spacery kupuje nam rowery. Matka jest tylko jedna
- Gosiu 5 siadaj!
W końcu pani przepytała już całą klasę został tylko
Jasiu.
- Jasiu przeczytaj co napisałeś!
- W domu balanga, wódka leje się litrami, goście rzygają na dywan. Kiedy wódka się skończyła matka do mnie: Jasia idź do kuchni i przynieś 2 wódki. Idę do kuchni otwieram lodówkę i drę się z kuchni
- Matka jest tylko jedna!!

********

Gdy Jasia jeszcze nie było w szkole pani mówi do dziewczynek:
- dziewczynki jak Jasiu przyjdzie i będzie brzydko mówił wychodzimy.
Jasiu wpada do klasy taki zdyszany i mówi:
- proszę pani, proszę pani po drugiej stronie burdel budują
Pani:
- dziewczynki wychodzimy.
Jasiu:
- gdzie k*wy??? dopiero fundamenty stawiają

*******

Wchodzi nauczyciel do klasy i mówi:
-Wszyscy nienormalni proszę wstać!
Wstaje Jasiu a nauczyciel sie go pyta:
-Jasiu dlaczego wstałeś?
A Jasiu na to:
-No bo mi głupio jak pan tak sam stoi...

********

W pierwszej klasie szkoły podstawowej, podczas lekcji biologii, pani pyta dzieci:
- Jakie dźwięki wydaje krowa?
Małgosia podnosi rękę:
- Muuuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odgłos wydają koty?
Grześ podnosi rękę:
- Miauuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze, Grzesiu bardzo dobrze. A jaki dźwięk wydają psy? Jasio podnosi rękę.
- No Jasiu powiedz - zachęca pani.
- Na ziemię sk*wysynu, ręce na głowę i szeroko nogi.


Hicior na deser:


W klasie pierwszej, prowadzonej przez bardzo seksowną i młodziutką nauczycielkę, w ostatniej ławce, tuż za Jasiem, zasiadł jaśnie pan dyrektor szkoły.
Postanowił przeprowadzić wizytację na lekcji "najświeższej" w szkole nauczycielki.
Pani, bardzo przejęta, odwróciła do klasy swe apetyczne, opięte krótką spódniczką pośladki, pisząc na tablicy:
- "Ala ma kota."
Nawrót i pytanie do klasy:
- co ja napisałam? Martwota i przerażenie... Jedynie Jaś wyrywa się jak szalony. No...., no..., Jasiu?
Pani, z ogromnym wahaniem, dobrze już znając wyskoki tego łobuziaka, wezwała go do odpowiedzi.
- Ale ma dupę! - mówi Jaś.
- Pała! - wybuchła pani, czerwona na twarzy z oburzenia.
Jasio też wściekły, siadając zwrócił się do tyłu, do dyrektora:
- Jak nie umiesz czytać, to nie podpowiadaj.

Brook - Pią Sie 08, 2008 16:19

http://www.fothost.pl/upload/08/32/f8af44c5.jpg
Parzych - Pią Sie 08, 2008 17:53

:hahaha: :głowąwmur: :patyk: :fox: glab
WooYownik - Pią Sie 08, 2008 18:02

Brook napisał/a:
http://www.fothost.pl/upload/08/32/f8af44c5.jpg


o ja ...... brak slow ..

sowa - Sob Sie 09, 2008 12:26

..zeby nie bylo oczywiscie znalezione w necie::::

„Wczoraj wybrałam się na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam mojemu mężowi, ze wrócę o północy. 'Obiecuje ci kochanie, nie wrócę ani minuty później'- powiedziałam i wybyłam. Ale. impreza była cudowna! Drinki, balety, znów drinki, znów balety, i jeszcze więcej drinków, było tak fajnie, ze zapomniałam o godzinie.. Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem. Wchodzie do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę ta wściekłą kukułkę w zegarze jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałam, ze mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy... Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, ze chociaż pijana w cztery [ bluzgu bluzgu ], nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu uniknęłam awantury z mężem... Szybciutko położyłam się do lóżka, myśląc jaka to ja jestem inteligenta!
.Rano, podczas śniadania, mąż zapytał o której wróciłam z imprezy, wiec mu powiedziałam, ze o samiutkiej północy, tak jak mu obiecałam. On od razu nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na podejrzliwego. 'Oh, jak dobrze, jestem uratowana....' - pomyślałam i prawie otarłam pot z czoła. Mój mąż, po chwili, spojrzał na mnie serio, mówiąc: 'Wiesz, musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką'. Zbladłam ze strachu, ale pytam pokornym głosem: 'Taaaak A dlaczego, kochanie?' A on na to: Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to zrobiła - krzyknęła 'O cenzura (słowo na K..)!' znów zakukała 4 razy, zwymiotowała w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu. Kuknęła jeszcze raz, nastąpnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła się kolo mnie i kukając ostatni raz - puściła se głośnego baka i szybko zaczęła chrapać........ „

bidżej - Nie Sie 10, 2008 13:01

:hahaha: sowa, to na pewno z internetu? :hihihi:
stafcio - Wto Sie 12, 2008 14:15

sowa, zajebista historyjka! :hahaha: :hahaha: :hahaha:
sulos - Sro Sie 13, 2008 21:18

Z dedykacją dla modów i adminów

Siedzi trzech gości w łodce na środku jeziora. Połowy nocne, wędki w wodzie, spokój, sielanka, powoli zaczyna się rozwidniać. Jeden z wędkarzy zagaja:
- Słońce wschodzi.
Drugi mówi:
- Faktycznie, dawno nie widziałem takiego wschodu.
Nagle trzeci wędkarz szybkimi ruchami ramion wypycha dwóch pozostałych z łódki. Ci, przerażeni, machając gorączkowo rękoma wołają do pozostałego w łódce:
- Odbiło ci!? Za co?
Ten mówi:
- Pierwszego za offtopic, a drugiego za flooda.
Na to wściekli wędkarze w wodzie:
- A ty to co, cwaniaczku jeden!!
Ten w odpowiedzi chwyta za wiosło i wpychając końcem dwóch pozostałych pod wodę mówi:
- A za niepotrzebne dyskusje Ban!!!

Parzych - Czw Sie 14, 2008 01:55

:hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha:
molu - Czw Sie 21, 2008 21:45

Konferencja, temat: "kariera zawodowa a wierność małżeńska", referent wygłasza:
- Pierwsze miejsce jeśli chodzi o zdrady małżeńskie zajmują lekarze...te nocne dyżury sprzyjają, kilka etatów naraz itd.
- Drugie miejsce..to oczywiście artyści...ciągle nowe role, plany, otoczenie.
- ...no a trzecie miejsce...to właśnie ludzie tacy jak Państwo - uczestnicy konferencji, szkoleń, jeżdżący w delegację.
Z sali odzywa się facet:
- Protestuję! już od 20 lat wyjeżdżam i nigdy mi się to nie zdarzyło!!!
Na to głos z końca sali, wstaje facet i krzyczy:
- I właśnie przez takich ble ble ble jak ty mamy trzecie miejsce!!!

Parzych - Czw Sie 21, 2008 21:53

:hahaha: :hahaha: :hahaha:
DziDzia - Pią Sie 22, 2008 00:23

A Ty Jacek co tak się śmiejesz... Skopiował byś też coś tutaj...
Jak ja:
Przychodzi pół baby do lekarza, a lekarz:
no ba :!:



pozdro :!:

BLADE - Pią Sie 22, 2008 09:38

Wczoraj Andrzej wypił jedną flaszkę, a Romek trzy.
Dzisiaj wyglądają tak samo,
jeśli nie widać różnicy to po co pić mniej?

______________________________________


Zabawne jak mało ważna jest twoja praca - gdy prosisz o podwyżkę,
a jak niesamowicie niezbędna dla ludzkości - gdy prosisz o urlop ;)

Tommy - Pią Sie 22, 2008 10:02

<Vit> czy ktos jest mi w stanie powiedziec co sie wczoraj stao?
<Mmn> ja to nie wiem
<Cyz> to było mniej więcej tak:
siedzimy u ciebie, gramy na konsoli, rozmawiamy o piłce i....
...nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak 12 godzin później kac morderca.
Myślę że to mogło być porwanie przez UFO

sulos - Pią Sie 22, 2008 12:38

Akcja dzieje sie w salonie samochodowym , piatek tuz przed zamknieciem.
Wchodzi starszy koles z zajebista mloda laska 10+.
I rzuca tekstem do sprzedawcy
koles:Poprosze samochochod tak piekny jak ta pani.
sprzedawca:niestety, nie may takich
koles:sprobujemy cos wybrac
Padlo na jakies audi, full opcja: fele najwieksze, skora, navi, namocniejszy silnik i inne czukiereczek muje
sprzedawca:to jest samochod na zamowienie, potrzebna jest zaliczka
koles wyciaga z kieszeni tysiaka i rzuca sprzedawcy
sprzedawca:to jest drogi samochod, potrzeba minimum 10 tys
koles:nie mam tyle przy sobie, dajcie mi nr konta to zrobie przelew
Poniedzialek rano, otwieraja salon, wpada kolo i mowi
koles:panowie zwrocie mi zaliczke
sprzedawca:jak to? nie ma zwrotow!
koles:no qarwa panowie zwroccie mi kase, chcialem tylko poruchac
Podobno kase odzyskal.

Seb0l - Pią Sie 22, 2008 16:46

Nie wiem czy śmiać się z tego czy płakać..
DziDzia - Sob Sie 23, 2008 00:27

Seb0l napisał/a:
Nie wiem czy śmiać się z tego czy płakać..

Takie rzeczy tylko w Polsce...



pozdro :!:

Bit1 - Sob Sie 23, 2008 10:20

DziDzia napisał/a:
Seb0l napisał/a:
Nie wiem czy śmiać się z tego czy płakać..

Takie rzeczy tylko w Polsce...
pozdro :!:


A czy samoloty maja OC? bo co jak taka cessna wymusi na kims pierwszenstwo i dojdzie do wypadku czy kierowca dostanie odszkodowanie z OC samolotu :-) :-) :-) ?

A tak na poważnie fajna rozrywka sobie pooglądać samoloty z bliska :)

TrAcer90 - Sob Sie 23, 2008 10:26

http://wiadomosci.o2.pl/?s=258&t=525077
bidżej - Nie Sie 24, 2008 11:31

Wieczorem mąż do żony:
- proszę kochanie, weź to.
- a co to?
- tabletka od bólu głowy.
- ale mnie głowa nie boli...
- HAHA MAM CIĘ!

Brook - Wto Wrz 02, 2008 10:03

Pilne pytane. Proszę o pomoc. Potrzebuję wyczerpującej odpowiedzi. Z góry dziękuję.
Jakiś czas temu zacząłem podejrzewać swoją żonę o zdradę. Skąd się dowiedziałem. No bo zachowywała się typowo dla takich sytuacji. Gdy odbierałem telefon w domu, po drugiej stronie odkładano słuchawkę. Miała często spotkania z koleżankami, niespodziewane wyjścia na kawę czy po książkę. Na pytanie "z kim z naszych wspólnych znajomych się spotyka", odpowiadała, że są to nowe przyjaciółki i ja ich nie znam. Zazwyczaj czekam na taksówkę, którą ona wraca do domu, jednak żona wysiada kilkaset metrów wcześniej i resztę drogi idzie na nogach, tak że nigdy nie widzę jakim samochodem przyjeżdża i z kim. Kiedyś wziąłem jej komórkę, tylko aby zobaczyć która godzina. Wtedy ona po prostu dostała szału zakazała dotykać jej telefonu. Przez cały ten czas nie mogłem się zdecydować, by porozmawiać z nią o tym wszystkim. Pewnie nie dowiedziałbym się prawdy, gdyby nie przypadek. Pewnej nocy żona niespodziewanie gdzieś wyszła. Ja się zainteresowałem, że coś nie tak. Wyszedłem na zewnątrz. Postanowiłem schować się za naszym samochodem, skąd był doskonały widok na całą ulice, co pozwoliłoby mi zobaczyć, do jakiego samochodu wsiądzie. Kucnąłem przy swoim wozie i nagle z niepokojem zauważyłem, że tarcze hamulcowe przy przednich kołach mają jakieś brunatne plamy, podobne do rdzy. Proszę mi odpowiedzieć, czy ja mogę jeździć z takimi tarczami hamulcowymi, czy trzeba je stoczyć? Jeżeli natomiast trzeba ja wymienić, to czy można zamontować tańszy zamiennik, a nie oryginalne, a jeżeli tak, to które najlepiej?

[ Dodano: Wto Wrz 02, 2008 20:47 ]
Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do Deutsche Bank
z torbą pełną pieniędzy. Podeszła do stanowiska i poprosiła
 o prywatną rozmowę z prezesem banku, gdyż chciała otworzyć konto,
a "proszę zrozumieć, chodzi o wielka sumę pieniędzy"...
 Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkać się z prezesem, bo w końcu nasz klient - nasz pan.
Prezes spytał o kwotę, jaką starsza pani zamierzała wpłacić. Ona zaś odpowiedziała, ze chodzi o 50 milionów EURO.
 Po czym otworzyła torbę, żeby go przekonać, iż tak jest w rzeczywistości.
 Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie tych pieniędzy.
Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością pieniędzy,  jaką ma pani przy sobie! Jak pani tego dokonała?"
Klientka na to: Całkiem prosto. Zakładam się".
Zakłada się pani? - pyta prezes - Ale o co?".
 Starsza pani odpowiada: O wszystko co możliwe. Na przykład mogę się z panem założyć o 25.000 EURO, że pańskie jaja są kwadratowe!
Prezes zaśmiał się głośno i powiedział:
Przecież to śmieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak dużo zarobić."
Cóż, przecież powiedziałam, ze w ten sposób zarobiłam moje pieniądze. Byłby pan gotowy założyć się ze mną?"
Ależ oczywiście odpowiedział prezes (w końcu szło o mnóstwo pieniędzy)- zakładam się o 25.000 EURO, że moje jaja nie są kwadratowe."
Starsza pani odpowiada: "Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże pieniądze, czy mogę przyjść jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, żeby sprawdzić naocznie i przy świadku?"  "Jasne", prezes wykazał zrozumienie.
Całą noc prezes był niesamowicie nerwowy i spędził wiele godzin na sprawdzeniu, czy jego jaja znajdują się w swojej dotychczasowej formie.
Z jednej i drugiej strony. W końcu przy pomocy głupiego testu osiągnął 100- procentową pewność. Wygra ten zakład!  Następnego ranka o 10.00 przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem do banku.
Przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład, którego stawka jest 25.000 EUR. Prezes zaakceptował zakład, iż jego jaja nie są kwadratowe.
W celu przekonania się o tym fakcie, poprosiła go dama o opuszczenie spodni. Prezes opuścił spodnie. Starsza pani nachyliła się, spojrzała uważnie i spytała ostrożnie, czy może dotknąć jaj.
 No dobrze - odpowiedział prezes. - 25.000 EURO są tego  warte i mogę zrozumieć, ze chce się pani do końca przekonać."
Starsza pani ponownie się nachyliła i wzięła "piłeczki" w swoje dłonie.
Wtedy prezes zauważył, że prawnik zaczyna uderzać głową w ścianę. Prezes pyta więc kobietę: "Co się stało z tym pani prawnikiem?"
 Na to ona: Nic, założyłam się z nim tylko o 100.000 EURO, że dzisiaj o godz. 10.00 będę trzymała w dłoniach jaja prezesa Deutsche Bank".
 

sulos - Pią Wrz 05, 2008 09:14

Adam i Ewa bawią się w Raju.
Przychodzi do nich Bóg i mówi:
- Dzieci moje, mam dla was dwa prezenty, ale musicie wybrać co komu ma przypaść. Pierwszy prezent - to sikanie na stojąco.
Adam zerwał się i zaczął walić głową w pień, krzycząc, że jest mu to niezbędne. Ewa ustąpiła. Bóg dał Adamowi prezent, a ten jak oszalały zaczął biegać i sikać na wszystko: na trawę, na drzewa, na ziemię.
Ewa do Boga:
- A jaki jest ten drugi prezent, Boże?
Bóg na to:
- Rozum, Ewo. Drugi prezent to rozum. - spojrzał na Adama i dodał - Przyjdzie ci i rozum mężowi oddać, bo obeszczy w cholerę wszystko!
I tak została Ewa bez prezentów...

Parzych - Pią Wrz 05, 2008 11:13

sulos, świetne :hahaha:
BLADE - Sob Wrz 06, 2008 08:13

Mówi wnuk do dziadka:
- Kiedyś to mieliście źle. Nie było Internetu, komórek, czatu ani gadu-gadu...
Jak ty w ogóle babcię poznałeś?

- No jak nie było? Wszystko to było! - odpowiada dziadek.
- Jak to?
- Normalnie - babcia mieszkała w internacie, jak wracała ze szkoły,
to stałem na czatach, wychodziłem i z babcią gadu-gadu, a gdyby nie komórka,
to i twojego ojca, i ciebie by nie było.

elmek13 - Sro Wrz 10, 2008 00:27

Pewnemu rolnikowi z dnia na dzień przestał stawać. Chłopina z
rozpaczy zaczął pic, bić babę, generalnie popadł w stan depresji. Nic
nie pomagało.Jak mu wisiał tak wisiał. Jednak szczęście mu dopisało i
któregoś dnia gdy wracał od lekarza, w autobusie PKS-u podsłuchał
rozmowę o pewnym znachorze, który czynił wręcz cuda, a mieszkał
niedaleko. Na drugi dzień był już pod drzwiami cudotwórcy. Ten wysłuchał
z uwaga opowieści o problemach naszego bohatera i powiedział:
- Mam na to sposób. Dam ci małego trolla, którego złapałem kiedyś
w Norwegii. Zabierz go do domu i daj mu jakaś ciężka pracę, Jak troll
będzie zajęty, to tobie będzie Ci stal jak maczuga. Ale gdy tylko uwinie
się z robota to znowu ci zmięknie i będzie wisiał.
Chłopina trochę niezadowolony wracał do domu, bo tak szczerze
mówiąc nie za bardzo wierzył w zapewnienia znachora. Ale gdy wrócił
postanowił spróbować. Kazał trollowi skopać ogródek. O dziwo gdy ten wbił w ziemie pierwsza łopatę stanął mu jak maczuga.
Radosny chłop rzucił babę na łózko zaczął zdzierać z niej ubranie i...
nagle wchodzi troll i mówi:
- Skończyłem.
Fiut wrócił do stanu pierwotnego.
-Qr**a - wrzasnął chłopina - To teraz buduj garaż... Fiut znowu zaczął
się podnosić. Już się zabierał za babę....a tu wchodzi troll. -
Skończyłem - mówi z uśmiechem patrząc na resztki erekcji
swojego właściciela.
Wtedy wstała baba i powiedziała coś na ucho trollowi, ten pokiwał
głowa i wyszedł. Erekcja wróciła, rzucili się na łózko i tak
baraszkowali bez jedzenia i bez spania cale trzy dni. W końcu chłop
zapytał z ciekawości:
- Jaką ty żeś dala temu stworzeniu robotę, ze już trzy dni nie wraca?
Kobieta pociągnęła go za rękę nad pobliskie jezioro.
Podchodzą... patrzą ....a tam troll siedzi nad brzegiem jeziora
cały w mydlinach wyciąga z wody chłopa kalesony, ogląda pod słońce i ze
złością mruczy do siebie:
- Cholera! Cały czas żółte na dupie...

Wleciała mucha do cium cium. Latała we wszystkich kierunkach nie mogąc znaleźć wyjścia.
Po piętnastu minutach zupełnie wycieńczona siadła i rzecze:
- Teraz to albo mnie ch*j strzeli, albo krew zaleje!


Kowalski poszedł z żon* na imprezę, tam okazało się że jest to seks
grupowy. Zgasło światło .... mija 10 ... 15 ... 20 minut. W końcu
Kowalski zapala światło i mówi:
- Stop, k****, stop. Trzeba ustalić jakieś zasady, trzeci raz pod rząd robię loda ...

Facet domyślał się, że żona go zdradza. Pewnego wieczoru zaczekał aż
wyjdzie z domu, po czym biegiem wskoczył do taksówki i kazał taksówkarzowi ja śledzić. Chwile później wszystko stało się jasne - jego żona pracowała w agencji towarzyskiej! Powiedział do taksówkarza:
- Chcesz pan zarobić stówę?
- Jasne! Co mam robić?
- Wejść do agencji, zabrać moją żonę i wsadzić ją do taksówki, po czym
zawieźć nas oboje do domu.
Taksówkarz zabrał się do pracy. Kilka minut później, drzwi agencji z hukiem się otworzyły i wyszedł taksówkarz trzymając przewieszona przez ramie kobietę, która gryzła, kopała i wrzeszczała przez cala drogę do taksówki.
Taksówkarz otworzył drzwi samochodu, wrzucił kobietę do środka i
powiedział:
- Trzymaj pan ją!
A facet krzyknął do taksówkarza:
- To nie jest moja żona!
- Wiem k***a, to moja! Po twoją teraz idę!

Przy skrzyzowaniu siedzi na koniu Straznik Miejski. Z naprzeciwka w jego
kierunku jedzie na rowerku maly chlopiec. Straznik woła
go do siebie.
- E, maly chodz no tu.
Chlopczyk podjeżdza, a strażnik pyta.
- Swiety Mikołaj przyniósl ci ten rower?
- Tak.- Odpowiada chlopczyk.
- To napisz mu, zeby w tym roku przyniósl ci lampke do
tego roweru.
I zadowolony z siebie ukaral mlodego mandatem za 50 zlotych.
- A pan to od Mikołaja dostał tego konika? - pyta dziecko.
- Tak. - Odpowiada Strażnik Miejski.
- To niech pan napisze Mikołajowi w tym roku, żeby kuta** montował
konikowi miedzy nogami, a nie na grzbiecie...

http://www.allegrofun.pl/show/602
http://www.allegrofun.pl/show/888
http://www.allegrofun.pl/show/876
http://www.per.ry.pl/fotki/xysiu/Nysa.jpg
http://www.boners.com/grub/794382.html
http://www.joemonster.org...ezarowka_swiata
http://www.joemonster.org...dek_w_pitstopie
http://www.joemonster.org...zwedzka_policja

Żona mówi do męża:
- Kochanie kup nam samochód zrobię prawo jazdy, poznamy świat...
- Ten czy tamten? - pyta mąż. Rolling Eyes

Plaża, morze, piękna pogoda. Na kocyku wspaniała laseczka posuwistymi,
erotycznymi wręcz pociągnięciami smaruje swoje idealnie opalone ciało. W bliskim sasiedztwie tego "zjawiska", na rozpostartym ręczniku leży z
przymknietymi oczami facet w średnim wieku. Gdyby nie coraz bardziej
zwiększające sie gabaryty jego slipek, możnaby uznać, że śpi i kompletnie nie zwraca uwagi na dziewczynę. Tym zachowaniem myli panienkę, która
zerkając na niego widzi tylko jego opuszczone powieki i już bez żadnych
zahamowan wklada rękę w stringi, kładzie ją na "swym lonie" i
półgłosem mówi: - Ty mój skarbie największy, ty moja pieszczoszko.
Mamusia pamięta, że wszystko ma dzięki tobie. I mieszkanie i samochód i spore oszczędności.
Chcesz sie wykąpać ? Juz idziemy do wody. Wstała i pobiegła w stronę
morza.
Facet otwiera oczy, unosi sie na łokciu i spogladajac w kierunku swojego
przyrodzenia warczy :
- Słyszysz , k****, słyszysz ? A ja przez ciebie straciłem wille, dobrze
prosperująca firmę i Mercedesa 600. I jeszcze musze płacić alimenty w
trzech różnych miejscach kraju. Chciałbyś sie z nią wykąpać, co ? - tutaj
przekręca się na brzuch - A piasek bydlaku żryj !

Stoi przy drodze bezdomny i lapie stopa. Oczywiscie nikt sie nie zatrzymuje. Nagle staje piekny Merc. Opuszcza sie ciemna szyba i siedzacy w srodku dres pyta:
- Gdzie ty ch** smierdzacy jedziesz?
- Do Warszawy...
- No przeciez nie wsadze ciebie zasrancu do mojego pieknego auta ze
skórzana tapicerka, cala mi zajebiesz.
- Dam ci 15 tys.$
Dres mysli. W koncu pranie tapicerki to najwyzej 200 baksów.
- No to wsiadaj smierdzielu.
Bezdomny wsiada. Za chwile mówi do dresa:
- Daj mi papierosa
- Ty ch** i lubię chleb ze smalcem, zaraz cie srutututu z mojego auta, palic ci sie
zachcialo!
- Dam ci za 1 papierosa 5 kafli baksów!
Dres mysli, no w koncu za 1 papierosa 5 tysiaczków...masz filutku i zadlaw
sie! Za chwile bezdomny mówi:
- Mozesz mi zrobic laske? Dam ci 20 tysiecy baksów!
Dres wkurwil sie straszliwie, ale mysli: k****, przeciez zaden z moich
kumpli tego nie zobaczy, ch** mu w dupe, za 20 kafli mozna przeciez!
Zjezdza na bok, menel zdejmuje obsikane i obsrane spodnie. Dres mu obciaga z obrzydzeniem. Bezdomny zaciaga sie dobrym papierosem i z kurewsko zadowolona mina mówi:
- k****, jeszcze nigdy sie tak nie zadluzylem!

Kiedy Jane po raz pierwszy spotkała Tarzana w dżungli, bardzo jej się
spodobał i podczas pytań o jego życie, zapytała go jak uprawia seks.
"Tarzan nie wiedzieć seks"
Jane wytłumaczyła mu, co to jest seks, a Tarzan na to:
"Aha, Tarzan używać dziury w drzewie"
Zszokowana, odpowiedziała:
-"Ale Tarzanie, robisz wszystko źle, ale pokażę ci jak to robić właściwie"
Zdjęła ubranie, położyła się na ziemi i mówi:
"Tutaj, musisz włożyć go tutaj"
Tarzan zdjął swoją opaskę, podszedł bliżej z ogromną erekcją i nagle z
całej siły kopnął ją w krocze.
Jane zaczęła się toczyć w ogromnym bólu przez parę minut, w końcu udało się jej złapać oddech i krzyknęła:
"Dlaczego to zrobiłeś?"
"Tarzan sprawdzać, czy nie ma pszczół"

Pani w przedszkolu pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki.
Szarpie się, męczy, ciągnie. No, weszły!
Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się, sapią...
Uuuf, zeszły!
Wciągają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść... Uuuf, weszły!
Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki...
Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy. Odczekała i znowu szarpie się z butami... Zeszły!
Na to dziecko:
- ..bo to są buciki mojego brata, ale mama kazała mi je nosić.
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała aż przestaną jej się trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają...
Weszły
- No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki?
- W bucikach...

Obrotna kobitka w czasie gdy mąż był w pracy, przyjmowała kochanka. W pewnej chwili dzwonek do drzwi. Kochanek przerażony, ale kobitka tłumaczy mu spokojnie - schowaj się w łazience. Tak też i uczynił.
Okazało się, że był to drugi jej kochanek. Nie przejmując się pierwszym poszła do łóżka z drugim.
W pewnym momencie znowu dzwoni ktoś do drzwi. Kolejny gostek przerażony, kobitka ze spokojem mu tłumaczy - schowaj się w kuchni. Tak też i uczynił.
Okazało się, że był to jej trzeci kochanek. Nie zważając na dwóch poprzednich, poszła z nim do łóżka.
Znowu dzwonek do drzwi. Kobitka myśli sobie:
- Jeden jest w łazience, drugi w kuchni, gdzie ja tego trzeciego schowam. Już wiem schowa się w zbroi która stoi w pokoju. Tak też i uczynili.
Tym razem to był mąż. Ona do niego - Dzień dobry kochanie! Siada z nim przy stole - zaczynają rozmawiać.
W pewnej chwili wychodzi pierwszy kochanek z łazienki i mówi:
- Ubikacja jest już naprawiona. W razie czego niech Pani raz jeszcze mnie wezwie.
Żona mówi: - Dziękuje.
Po chwili wychodzi drugi kochanek z kuchni i mówi:
- Zlew już przetkałem, przyjdę jutro naprawić kuchenkę.
Żona odpowiada: - Dobrze proszę Pana.
Trzeci kochanek stoi w pokoju w tej zbroi, widzi całą sytuację, wychodzących kochanków i myśli co tu zrobić. W pewnym momencie zaczyna iść w tej zbroi i pyta się Pana Domu:
- Przepraszam, którędy na Grunwald ?!

Student zdaje egzamin. Profesor chce odesłać go na inny termin z pala. Delikwent prosi o ostatnia szansę:
- Jeśli przejdę po ścianie i suficie, dostane trójkę?
Profesor z niedowierzaniem zgadza się. Student przechodzi po ścianie i suficie. Słowo się rzekło, już chce wpisywać 3 ale student dalej marudzi:
- Jeśli zacznę fruwać po pokoju, dostane 4?
Profesor z zaciekawieniem zgadza się. Student zaczyna fruwać po pokoju. Profesor już chce wpisywać 4 ale student wciąż nie daje mu spokoju:
- Jeśli nasikam na pana, a pan pozostanie suchy, dostane 5?
Profesor z jeszcze większym zaciekawieniem zgadza się. Student staje na biurku i sika na profesora. Ten krzyczy cały mokry:
- Panie, co pan???!!!
- Dobra, niech będzie 4.

Wraca facet do domu i od progu krzyczy:
- Jessss wygralem w lotto, jest udalo sie SZEŚĆ, SZOSTKAAA! - wydziera
sie zadowolony z siebie. Patrzy, a tu zona siedzi smutna i placze.
-Co sie stalo - pyta.
Na to żona: - Mama mi dzis umarla.
Facet wrzeszczy: - Yessssssssssss K***a KUMULACJA !

Kobieta stoi przy garach i zeskrobuje brud z patelni teflonowej nożem.
Do kuchni wchodzi maż i mówi:
- Zgłupiałaś?? Czemu skrobiesz nożem po teflonie?
- Sam jesteś poteflon

- Czym różni się kobieta od komara?!
- Jak komar ssie to nie trzeba go głaskać po głowie!

- Co należy pokazać blondynce po dwoch latach bezwypadkowej jazdy samochodem ?
- Drugi bieg...

Facet przy okienku w banku:
- Chce zalożyć konto w tym i lubię chleb ze smalcem banku.
- Co proszę??
- Powiedzialem, że chcę założyć pieprzone konto w tym i lubię chleb ze smalcem banku!
- Jak pan smie!
- Normalnie! Nie dosłyszysz szmato? Dawaj mi tu kierownika!
Kierownik, cały nabuzowany, bo już wie czego i jak żada ten klient:
- No więc, o co panu chodzi!
- Powtarzam, ze chce założyć czukiereczekkonto w tym i lubię chleb ze smalcem banku!
- A ile pan chce wpłacić?
- 2 miliardy.
- I co , ta k**** robiła jakies problemy???

Spotyka sie po wielu latach dwoch kolezkow i ten jeden sie pyta jak tam z zona, na to ten drugi:
- Kurcze nie mam, jakos nie moge znalezc...
Na to ten pierwszy:
- Wiesz co, dam ci rade. Idz w takie miejsce gdzie najwiecej prostytutek stoi i krzyknij "Policja!" Wszystkie uciekna i moze jedna zostanie, to znaczy, ze jest nowa w biznesie i porzadna i ze nie ma sie czego obawiac od policji blabla... i ta wlasnie wybierz sobie za żonę!
Ten rzeczywiscie pomyslal ze to dobry pomysl, poszedl na miasto, patrzy a tam rzeczywiscie taki placyk i mnostwo prostytutek stoi i krzyczy: Policja! Wszystkie uciekly i jedna zostala. Ten sie nie zastanawial dlugo i sie ozenil.
Znowu sie spotykaja kumple po latach i ten sie pyta:
- Jak tam z zona??? Zastosowales moja metode???
- Tak zastosowalem...
- I co??? Szczesliwy z nia jestes???
- Eee tam... wogole... Nie dosyc, ze ku*wa to jeszcze glucha!

Spotyka się Beduin na pustyni z białym. Biały ma papugę na ramieniu, a Beduin węża wokół szyi.
- Te, biały... - mówi Beduin - coś ty za jeden?
A on mu: - Polak.
- Słyszałem, że wy tam nieźle chlejecie w tej Polsce.
- A napijemy się od czasu do czasu
- A napijesz się jednego?
- A napiję!
- Ale wiesz, to taki ciepły, mocny bimberek, z bukłaka...
- Dawaj!
Wypił jednego i nic. Beduin nie wierzy i pyta:
- A drugiego wypijesz?
- Wypiję!
Nalał. Polak wypił i nic.
- A trzeciego wypijesz?
- Wypiję!
Nalał. Polak wypił i tylko rękawem otarł gębę...
- A czwartego!?
Wtedy odzywa się zniecierpliwiona papuga Polaka:
- I czwartego, i piątego, i szóstego też, i srutututu dostaniesz i tego robaka Ci zjemy...

Pewien włamywacz planuje skok swojego życia.
Realizując swój perfekcyjny plan dostaje się nocą bez problemu na teren okazałego banku.
Po chwili stoi przed pokaźnym sejfem. Z dziecinną łatwością otwiera go i znajduje w ośrodku... - 2 jogurty. Szok jest wielki, więc dla poprawy nastroju wtranżala je bez wahania. Bezzwłocznie udaje się do ... kolejnego sejfu licząc, że tam się obłowi. Po jego otwarciu zaskoczenie jest spore ale wtórne - w środku znajduje 12 jogurtów... Wchłania je i zastanawia się gdzie może podziewać się ta cała kasa...
Musi być w trzecim sejfie, który stoi już po chwili otworem. Zawartość: 30 jogurtów. Już nie głodny, ale z czystej chęci podreperowania własnego ego pochłania je wszystkie co do ostatniego. "Te cholerne banki też już nie są tym czym były kiedyś" myśli sobie wkurzony włamywacz opuszczając z pełnym brzuchem budynek banku. Na drugi dzień rano kupuje gazetę i czyta jej nagłówek:
"Niecodzienne włamanie do Banku Spermy SA...

Przechodzi dwóch kolesi koł drzewa i jeden mówi do drugiego.
- Wiesz, tu pod tym drzewem doznałem pierwszego orgazmu, a najgorsze było to,że nakryła nas jej matka..
- I co powiedziała?
- Meeee....

Jedzie dziadek maluchem, zgarbiony, ręce mu się trzęsą na kierownicy.
Nagle wyprzedził go Mercedes, dziadek się wystraszył, Mercedes zatrzymał się na światłach, dziadek z tego strachu nie dał rady, przyjebał w tył Mercedesa.
Wysiada dwóch byków:
- I co, dziadek, przyjebałeś?
- Tak (cienkim, wystraszonym głosem)
- Masz kasę?
- Nie
- A ubezpieczenie?
- Nie
- A syna?
- Mam
- To masz tu komóreczkę, dzwoń po syna, to odrobi u mnie, bo ty się do roboty nie nadajesz. Dziadek zadzwonił, podjeżdżają 3 Mercedesy S-klasa, wysiada kilku byków i jeden z nich mówi:
- I co tatuś???? Mercedesik srutututu, jak cofał???

Nawalony facet wraca do domu i na podwórku zarzuciło go na drzewo rosnące przy ścieżce. Z logiką normalną dla takiego stanu, postanowił zemścić się na drzewie, czyli wyciąć je w pień. Wszedł do domu i dłuższy czas,
bezskutecznie szuka piły. W końcu podchodzi do żony i pyta:
- Gdzie piła?
Żona wystraszona odpowiada:
- U sąsiada.
- A dlaczego dała sąsiadowi?
Żona coraz bardziej wystraszona, odpowiada drżącym głosem:
- No wiesz, pijana byłam.

Wchodzi do domu mąż o trzeciej nad ranem, a tu stoi w przedpokoju żona i zaczyna:
- No wiesz, pijany i o trzeciej nad ranem wracasz do domu...
On jej przerywa i mówi:
- A kto powiedział o wracaniu?, po gitarę przyszedłem.

Siedmioletni chłopczyk spaceruje sobie chodnikiem w drodze do szkoły.
Podjeżdża samochód. Kierowca odsuwa szybkę i mówi:
Wsiadaj do środka to dam Ci 10 złotych i lizaka!
Chłopczyk nie reaguje i przyspiesza kroku. Samochód powoli toczy się za nim. Znowu się zatrzymuje przy krawężniku...
- No wsiadaj! Dam Ci 20 złotych, lizaka i chipsy!
Chłopczyk ponownie kręci głową i przyspiesza kroku...
Samochód nadal powoli jedzie za nim. Znowu się zatrzymuje...
- No nie bądź taki ... wsiadaj! Moja ostatnia oferta - 50 złotych, chipsy, cola i pudełko chupa-chups!
- Oj odczep się Tato! Kupiłeś Skodę to musisz z tym żyć...

W lodówce na półce dziesięć kurzych jaj w rzędzie.
Pierwsze trąca łokciem drugie:
- Nie podoba mi się to dziesiąte! Całkowity brak kultury, punk jakiś!
U mnie ma przerąbane! Powiedz temu palantowi, że my tu wszyscy
jedna drużyna!
Drugie do trzeciego:
- Słuchaj, pierwsze kazało przekazać, że dziesiąte nie pasuje do naszej
drużyny. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego Trzecie - czwartemu,
czwarte - piątemu, piate - szóstemu, szóste - siódmemu, siódme - ósmemu,
wszystkie już wzburzone.
Ósme - dziewiątemu:
- Kolego, przekaż temu palantowi, że wszyscy powinniśmy być razem!

Dziewiąte trąca łokciem dziesiąte:
- Wiesz, miły... Nie pasujesz do naszego kolektywu. W nas jest duch
współpracy,
taki "Building Team" można powiedzieć... Jesteśmy jedną rodziną,
współpracujemy
ze sobą, powinniśmy trzymać się razem... A Ty z tą swoją niepotrzebnie
wyróżniającą się fizjonomią...

Dziesiąty:
- Ile można! Powtarzam już setny raz! Ile można!
Jestem KIWI, KIWI, JA JESTEM K***A KIWIIIII !!!

Synek siedzi przy komputerze:
-Tato,co to znaczy "HDD format completed"?
-To znaczy,że już k**** nie żyjesz!

Pilot woła stewardessę do swej kabiny i prosi ją aby w delikatny sposób
przekazała pasażerom, że tracą wysokość i za chwilę się rozbiją.
Stewardessa wchodzi z uśmiechem na twarzy do kabiny pasażerskiej i pyta się:
- Czy wszyscy państwo macie paszporty?
- Maamyyy- słychać głosy pasażerów.
- To proszę je wziąć do ręki.
Pasażerowie myśląc, że to zabawa biorą je do ręki.
- A teraz proszę nimi pomachać nad głowami.
Wszyscy ochoczo spełniają życzenie śmiejąc się z zadowolenia.
- A teraz proszę zwinąć je w rulonik.
Pasażerowie sikając po nogach ze szczęścia krzyczą jaką to fajną zabawę im urządzono.
- Dobrze. A teraz proszę wsadzić je sobie w dupę aby zaoszczędzić problemów przy identyfikacji zwłok.

Facet czeka przed oddziałem położniczym by zobaczyć swego potomka, który
właśnie miał przyjść na świat... Siedzi cały w nerwach, nagle drzwi
otwierają się i wychodzi lekarz z niosąc dziecko. Podchodzi do faceta i już
ma podać mu dziecko, gdy nagle upuszcza je na podłogę. Facet przerażony,
lekarz szybko schyla się i podnosi dziecko z takim rozmachem, że uderza nim
jeszcze o kaloryfer i parapet. Ojciec dziecka jest już biały z przerażenia a
rozbawiony lekarz mówi: - Żartowałem! Zmarło przy porodzie...

Tatko rano wybierał się do pracy. W łazience mamcia go dopadła, gdyż chciało
jej się bardzo seksu. Więc zaczęli uprawiać miłość fizyczną. W pozycji 'na
pieska'. Nagle w drzwiach stanął Jasio. 'Kurde, muszę wybrnąć z tej
niezręcznej sytuacji' - pomyślał tatko.
- A ty, niedobra! Ty... ! - ryknął tatko i zaczął walić mamcię w dupę. Nie
będziesz już Jasia więcej biła... A masz... !
A Jasio krzyczy:
- Super tatko, super! Wyruchaj jeszcze kota, żeby mnie nie drapał!

Pewna pani miała tak "specyficzną" urodę, że nawet jej wibrator
często wymawiał się bólem głowy.

Facet z babeczką poznali się w barze. Wypili po kilka drinków i wylądowali ze sobą w łóżku. Mieli na siebie taką ochotę, że praktycznie zdarli z siebie ubrania i uprawiali gorący seks przez całą noc. Po wszystkim położyli się cali zdyszani, ale zadowoleni. Po chwili kobieta włożyła rękę pod kołdrę i zaczęła głaskać faceta po jego męskości. Ten już nieco wyczerpany zapytał:
- Serio? Jesteś gotowa na więcej? "ON" jest już chyba zmęczony.
- Nie skarbie, ale ilekroć jest mi z kimś tak dobrze, rozklejam się i wracam do czasów, kiedy miałam swojego własnego.

Koło prostytutki zatrzymuje się samochód. Kierowca pyta:
- Ile za loda?
- 600 rubli.
- Ale ja mam tylko 100. Ale czekaj, może dorzucę swoją komórkę?
''Dziewczynka'' się zgodziła... Po wszystkim gość daje 100 rubli.
''Dziewczynka przypomina:
- A komórka?
- A tak. Notuj: 0- 60......

Po dwóch latach spędzonych w więzieniu, Krzysztof stanął na oświetlonej słońcem ulicy i zobaczywszy lekko ubrane kobiety, poczuł wyraźne parcie w dżinsach. "Muszę zaruchać. Natychmiast." pomyślał.
Jednak w drodze do domu nie spotkał ani jednej dziewczyny, której nie towarzyszyłby mężczyzna, a bójki wszczynać nie mógł... Stanąwszy w drzwiach mieszkania, Krzysztof spojrzał na swoją matkę... "Nie, k**** - tłumaczył sobie - nie mogę tego zrobić, stary by mnie zabił. Z drugiej strony, matka wstydziłaby się mu powiedzieć, hmmm" W tym momencie w oczy rzucił mu się pewien detal i Krzyś jednym sprawnym ruchem zatkał mamie usta, przyparł ją do ściany i nie zważając na zdecydowany opór brutalnie i dokładnie zerżnął.
Gdy było już po sprawie, usiedli z mamą przy herbacie:
- Ty durny pojebie - spokojnie zaczęła matka - zajdę w ciążę to stary cię zabije.
- Nie strasz - wycedził Krzyś - widziałem, masz na ramieniu plasterek...
- Tak, k****, nikotynowy.

Powodowana nagłą potrzebą fizjologiczną zakonnica wchodzi
do baru. W barze panuje standardowy zgiełk, jednak co parę minut gaśnie światło i cała sala zaczyna wiwatować. Zakonnica podchodzi dobaru i
pyta, gdzie znajdzie toaletę.
- Tu, po lewej, ale nie powinna siostra tam chodzić.
- Czemu nie? - pyta zaskoczona zakonnica
- Bo w toalecie stoi posąg nagiego mężczyzny, przykrytego jedynie listkiem figowym.
- Nie szkodzi - odpowiada zakonnica - nie będę patrzyć w
jego stronę.
Zakonnica idzie do toalety. Kiedy wraca do baru, zastaje
standardowy barowy hałas. Jednak kiedy goście zauważają jej wejście, przerywają rozmowy i zaczynają bić jej brawo.
Zakonnica, zaskoczona, pyta barmana.
- Proszę pana, o co im chodzi, biją mi brawo, bo byłam w toalecie?
- Nie, biją brawo, bo została siostra jedną z nas -odpowiada barman.
- Nadal nie rozumiem - mówi wciąż zaskoczona zakonnica.
- Widzi siostra, ilekroć ktoś uniesie listek na posągu, w barze gaśnie światło.. a siostra zrobiła tu prawie dyskotekę!

Żonaty facet przyszedł do spowiedzi:
- Mam romans z pewną kobietą - mówi.
- A coś bliżej? - zaciekawia się ksiądz.
- No, spotykamy się, ale tylko ocieramy się o siebie, jeszcze nigdy nie było penetracji!
- Tarcie to jest to samo co włożenie! Odmówisz 5 zdrowasiek i dasz 100 zł na ofiarę.
Gość odmówił modlitwę i kieruje się do wyjścia, a ksiądz cały czas go obserwuje. Wybiega z konfesjonału i krzyczy:
- Widziałem! Nie wsadził pan 100 zł na ofiarę!
- Ale potarłem stówką o puszkę. Sam ksiądz mówił, że tarcie to to samo co włożenie.

Przychodzi gość do agencji towarzyskiej i pyta:
- Czy macie taką bardzo śmierdzącą?
- Owszem mamy - odpowiada szefowa - na zapleczu w garażu, ale pan tego nie wytrzyma.
- Wytrzymam - odpowiada gość.
Gość idzie na zaplecze, smród, szczury, koty itp. W garażu leży stara babcia na rozwalonej wersalce, smród na potęgę.
- Ja tu przyszedłem na numerek - mówi gość.
- Ale Ty tego nie wytrzymasz - mówi babcia.
- Wytrzymam - mówi gość - i zabierają się do rzeczy.
Nagle gość mówi:
- Usiądź mi na twarz.
- Ale ty tego nie wytrzymasz - mówi babcia.
- Wytrzymam - odpowiada-siadaj.
Po chwili gość jęczy:
- Puść!
- A mówiłam, że Ty tego nie wytrzymasz - mówi babcia.
- Bąka puść - odpowiada gość.

- Kochanie, co sądzisz o seksie analnym?
- Jak dla mnie ok.
- Już się bałem, że będziesz miała coś przeciwko...
- A co ja się będę wtrącać, jak spędzasz czas z kolegami?

Przychodzi wielki jak tur, napakowany, cały w dziarach, kierowca
polskiego TIR'a do domu publicznego. Burdel-mama prawie zemdlała jak go
zobaczyła. Długo się zastanawiała czy dać mu jakąś swoją dziewczynę.
Ale myśli sobie:
- pieniądz to pieniądz, osobiście go przyjmę.
Na wszelki wypadek wzięła jednak dwa pudełka wazeliny. Polski kierowca TIR'a
zaczyna się rozbierać. Zdejmuje t-shirt'a a tam muskuły jak u Pudzianowskiego,
tors jak u Schwarzenegera. Burdel-mamę ogarnął strach jak go da radę obsłużyć.
Otwiera więc pudełko wazeliny iw pośpiechu smaruje się miedzy nogami. Kierowca
TIR'a ściąga następnie spodnie - trach! A tam uda jak filary mostu. Burdel-mama
już w totalnym szoku, więc dawaj dalej smarować się wazeliną między nogami.
Kierowca zdejmuje slipy, a tam trach - pała jak u słonia! Burdel mama prawie
zemdlała i w przypływie rozpaczy otworzyła i zużyła w całości drugie pudełko
wazeliny.
Na to kierowca TIR'a wyciąga długi łańcuch i owija nim swoją pałę mówiąc:
- co jak co, ale w taką ślizgawicę bez łańcuchów nie pojadę

Idzie sobie mala, biedna myszka az dochodzi do rzeki.
Poniewaz to byla duza rzeka z bardzo mocnym pradem to myszka sie
wystraszyla, ze nie przeplynie i mówi do ptaka stojacego obok:
- Ja taka mala biedna myszka a Ty taki wielki i silny, prosze zlap mnie
i przenies na druga strone> ...> ...> .
- Nie.
- No prosze...
- Nie!
- No, ale blagam...
- NIE!!!
Ptak odleciał> ...> ...
Myszka się zdenerwowała, zebrała wszystkie siły, wskoczyła do wody i
ostatkiem sil przeplynela na drugi brzeg.
Wyszła` cala mokra, zupełnie przemoczona.

- Jaki z tego morał?

- Jak ptak jest twardy, to myszka musi być mokra!

http://patrz.pl/filmy/tak...-auto-ze-sniegu

Ojciec pyta się córki:
- Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża?
- Nie potrzebny mi mąż. Mam wibrator.
Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy, widzi na stole skaczący
wibrator i z oburzeniem pyta się ojca: - Tato co Ty u licha robisz?
- Piję z zięciem!!

Poradnia małżeńska. Przed biurkiem siedzi dość nerwowa para.
- Na czym polega państwa problem? - pyta pracownik Poradni.
- Bo żona nie daje mi... - zaczyna mąż
- Uch, ty jełopie zakłamany! - przerywa żona - Ja ci nie daję,
napalona fujaro złamana?! Ja, ja?! Teraz to ci dupczenie w głowie, co?!
- ..nie daje mi dojść...
- O ty kutafonie wygięty! Ja ci dojść nie daję?! Jak ty masz
niby dojść, impotencie zasrany z dziada pradziada, hipokryto ty ?!?!?
- ...do słowa.

Obudził się pijany facet w autobusie i pyta:
"Gdzie jesteśmy?
W Łodzi - ktoś odpowiada",
a na to pijak "to wiem, ale dokąd płyniemy?

Zbliżają sie urodziny kolegi celnika - dwaj jego kumple się
zastanawiają nad prezentem:
- Moze 50-calowego plaskiego Soniaka kino domowe?
- Eeee, już ma takich kilka, nawet w kuchni i garażu...
- To może Merolka S-ke albo Beemke 7?
- Bez sensu! Jego żona i dzieciaki jezdżą takimi już od dawna!
- No to w takim razie... Wiem! Zostawmy go samego na zmianie w dniu
urodzin!
- No k****, bez przesady!

Na granice polska przyjeżdża David Copperfield, celnik pyta:
- czym się pan zajmuje?
- jestem iluzjonista.
- a co to takiego?
- a pokaże, przykrył swojego Mietka płachta, zamachał rekami, zdjął
płachtę a tu stoi BMW. Celnik na to:
- eee tam... widzisz tego tira ze spirytusem?
- no widzę.
Celnik przystawiając pieczątkę na dokumentach:
- a teraz to już jest tir z groszkiem.

Jedzie baca wozem, ciągnie konik. Przyjeżdża policja, zatrzymuje go.
-No baco, co tam w sianie wieziemy?
-Nooo, nic takiego...
-Czyli?
-Sok z banana.
Policjant podchodzi, wyciąga jedną butalkę i pije:
-Feeee!!! Co to jest?!
-No, ino sok z banana.
-Dobra. Jedźcie dalej.
Policjant odjeżdża. A baca trzaska z bata:
-Wio Banan!

Lotnisko w Nowym Jorku. Facet wchodzi do windy a za nim kobieta w mundurku, mini spódnica, zakiet stewardeska jakas. Facet zaintrygowany ta sytuacja mowi:
- Hello, you fly USA airways?
Kobieta nie odzywa sie, tylko patrzy na niego zdziwiona. Facet pomyślał no to co, spróbuje jeszcze raz:
- Flugen sie Lufthansa ja..?
Kobieta bardziej zdziwiona patrzy na niego i nic nie mowi. No trudno - pomyslal facet....ale probuje jeszcze raz:
- Volare sinora Alitalia?
Wtedy kobieta mowi:
- A w morde chcesz? Palancie!
- Aha, LOT!

- Ładne buty proszę księdza, (za) mszowe?
- Nie... za swoje.

Zorganizowano w Bydgoszczy zawody o Mistrzostwo Polski w Robieniu Laski (kobieta ustami zaspokaja mężczyznę).
- Ja znam 68 sposobów – deklaruje przedstawicielka Słupska.
- Sprawdzimy – mówi jury i woła pana Czesława, testera.
Mija godzina.
- Zgadza się – mówi Czesław, wróciwszy z testowania.
- A ja znam 123 sposoby – deklaruje kandydatka z Wałbrzycha.
Czesław przybywał w pokoju testów dwie godziny:
- Zgadza się – mówi po powrocie.
- A ja znam trzy sposoby – oświadcza finalistka z Łomży.
Czesław wziął i poszedł z nią na testy.
Po trzech godzinach, gdy nie dawał znaku życia, wparowało jury do pokoju. Czesław leży i ledwie dycha. Szybko wezwano karetkę i do szpitala. Gdy tester doszedł nieco do siebie pytają:
- Jak było?
- Oż w mordę – opowiada Czesław – Bierze ta łomżanka mojego i mówi: - A teraz sposób "okulary babci" i... wkłada k*tasa, a jaja naciąga se za uszy!
I zemdlał...
Gdy się ocknął mówi:
- Druga pozycja "Fantomas" – mówi ta laska – Bierze mego k*tasa do buzi, a skórę z napletka zakłada na głowę!
I znów zemdlał...
Gdy się powtórnie ocknął mówi:
- A na koniec ona mówi: - A teraz ostatni numer: "Fantomas w okularach babci"!

[ Dodano: Czw Wrz 11, 2008 13:05 ]
http://photos1.blogger.co...8/1600/anal.jpg

Siedzą dwie starsze panie na ławce przed blokiem i plotkują:
mowi jedna:
- Mówie Pani ale ta dzisiejsza młodzież!!
a druga,
- A co ?? A co?? A co??
- Jak to co? Piją, papierosy palą, narkotyki biorą , co za młodzież.
- Eee to jeszcze nic - mowi druga - wczoraj schodze do piwnicy po ziemniaki i słysze - "Wykręć żarówke to do buzi wezme"
- I co?? I co ?? I co?? --- pyta zaciekawiona
- Jak to co??? Pani! - ONI SZKŁA JEDZĄ.

Dwie staruszki siedzą na ławeczce pod domem spokojnej starości,
patrzą melancholijnie w przestrzeń, kiedy w pewnej chwili odzywa sie
jedna z nich:
- Jadziu, mam już 75 lat, jak bym się nie ruszyła wszystko mnie boli
i dokucza reumatyzm... jesteś moja rówieśniczka, powiedz, jak ty się
czujesz?
- Jak nowo narodzona
- Naprawdę? Jak nowo narodzona?
- Tak. Nie mam włosów, nie mam zębów i chyba przed sekunda zlałam się w
gacie.

Siedzi sobie starsza kobieta na ławce, nagle podchodzi do niej druga i woła:
- Niech pani uważa! Tu jest napisane "świeżo malowane".
- Eee... wczoraj pisało "**** ci w dupę" , pół godziny siedziałam i nic.


Puka młody chłopaczek do burdelu. Burdel mama otworzyła drzwi i pyta:
- Czego tu chciałeś?
- No, popróbować seksu.
- A kasę masz?
- Mam - pokazuje w ręce 5 zł.
- Phi, za 5 zł to możesz sobie iść i tam za płotem zwalić - oburzyła się burdelmama i trzasnęła drzwiami. Niedługo po tym znowu pukanie do burdelu. Budel mama otwiera, a tam ten sam chłopak.
- A ty czego tu znowu chciałeś?!
- Zapłacić.

Spotykają się dwie prostytutki i jedna mówi do drugiej:
- Wiesz, kupiłam ostatnio skunksa.
- Ale po co ci skunks? - pyta druga.
- zadżebiście robi minetkę!
- A co ze smrodem?
- Dwa dni żygał, a póżniej się przyzwyczaił!


Pani na lekcji pyta Jasia:
- Jasiu, kim są bracia Kaczyńscy?
- To są ci co zagrali w filmie "O dwóch takich co ukradli księżyc",
a jak dorośli to założyli PiS.
- A co oznacza skrót PiS?
- srutututu i Słonce!

http://img342.imageshack....iewduzy10ct.jpg dla kierowców i nie tylko

Przyjaźń między kobietami:
Pewnego dnia kobieta nie wróciła na noc do domu. Następnego dnia
powiedziała mężowi, że spała u przyjaciółki.
Mąż zadzwonił do 10 jej najlepszych przyjaciółek ....żadna nie
potwierdziła....

Przyjaźń między mężczyznami:
Pewnego dnia mąż nie wrócił do domu na noc. Następnego dniapowiedział
żonie, że spał u kolegi Żona zadzwoniła do 10 jego najlepszych przyjaciół.
8 potwierdziło, że spał, a 2 - że jeszcze jest.....

Przychodzi weterynarz do rezerwatu Indian, spotyka wodza i mówi:
- Wodzu, mogę sprawić , by twój koń przemówił do ciebie ludzkim głosem!
- Moja koń nie mówić! - odpowiada wódz.
- No to patrz i podziwiaj - mówi lekarz. Podchodzi do konia i pyta:
- Koniu, czy pan dobrze cię traktuje?
Na to koń:
- Jest OK, daje mi dobrze żarcie, dużo picia, pozwala mi pobiegać.
Lekarz ponownie zwraca się do wodza:
- Wodzu, mogę sprawić, by twój pies przemówił.
Na to wódz:
- Moja pies nie mówić!
Weterynarz kuca przy psie i pyta:
- Hej, psie, jak cię pan traktuje?
Na to pies:
- Dzięki, że pytasz, mój pan jest dla mnie dobry, często chodzimy na
spacery.
- Zapytajmy więc owieczki, co ma do powiedzenia?! - zaproponował weterynarz.
Na to wódz z obłędem w oczach:
- Owieczka kłamać, owieczka kłamać, nie pytać owieczka !

http://patrz.pl/filmy/co-sie-stao może stare ale muza fajna :)

metoda na głoda :)

http://de.fishki.net/pics7/knopa.wmv

http://video.google.com/v...=krzepy&pl=true zajęcie wymagające krzepy

http://video.google.com/v...l+funny&pl=true super kierowca

Po ciężkim dniu,spracowany pszczelarz kładzie się do łóżka.Po chwili dobiega go głos żony:
-Kochanie,pobzykamy się?
Pszczelarz lekko poirytowany:
- A jebnąć Ci?

Matka do dorastajacej córki:
- Corus, za mąż trza ci isc. Jedz do miasta i poszukaj se chlopa.
Tylko pamietaj, ze ma byc loszczedny, gupi i nierusany.
Córka pojechala, a za jakis czas wraca z kandydatem na meza.
Mlodzi zasiedzieli sie, zrobilo sie pózno, postanowili przenocowac.
Matka poslala im w jednej izbie. Rano pyta usmiechnieta córke:
- No corus, loszczedny on jest?
- Oj mamus, loszczedny. Poscielilas nam dwa lózka, a on
mówi, po co bedziemy dwie posciele brudzic, przespimy sie na
jednym.- Oj dobrze, corus. A gupi?
- Oj mamus, gupi. Poduszke zamiast pod glowe, to mi pod pupe
wpychal.
- Oj dobrze, corus. A nierusany?
-Oj mamus, nierusany. Siusiaka mial jeszce w cylofanie.

Z babskiego forum

Ja przed każdym pierdem wsuwam sobie palec w okrężnice i sprawdzam czy jest pusto,ostatnio chciałem puścić pierdka a puściłem kupacza.

Mój mąż chodzi po domu w bokserkach i kiedy siada,
przynajmniej połowa klejnotów wypada mu z nogawki (bokserki są odpowiednio
rozciągnięte).
Wieczorem ma rewolucję w żołądku i odgłosy z jego trzewi nie pozwalają mi
zasnąć.
Godzinami zajmuje WCet, musi czytać siedząc na tronie, jak zabiorę z
kibelka
wszystkie gazety,
to czyta naklejki na środkach czystości.

Mąż wraca o 4 rano do domu. Żona zaspana otwiera mu drzwi i pyta z wyrzutem:
- No gdzie byłeś?
- Na rybach, kochanie - odpowiada mąż.
- I złapałeś coś - znów pyta żona, na co mąż po krótkim zastanowieniu mówi:
- Nieeee, mam nadzieję, że nie... - wzdrygnął się mąż.

Głosy
Podczas klasówki nauczyciel mówi:
- Wydaje mi się, że słyszę jakieś głosy...
Głos z sali:
- Mnie też, ale się leczę...

Miłość
Co to jest miłość?
Miłość to jest światło życia.
A co to jest małżeństwo?
Rachunek za światło.

Telefon
W mieszkaniu dzwoni telefon. Kowalski, ojciec trzech dorastających córek
podnosi telefon.
- Halo, czy to ty żabciu? - słyszy w słuchawce ciepły baryton.
- Nie, przy telefonie właściciel stawu.

Żona
Żona do męża:
- Idę na chwileczkę do sąsiadki, zostawiam zupę na gazie. Mieszaj co pół
godziny...

Chodź ze mną pogratulować Stefanowi. Dziecko się mu urodziło.
- Tak? A co ma?
- Wyborową.


Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z płonącego budynku. Żona mówi do męża:
- Wiesz, Zdzisiek, po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem.....

- Ach, jakiego masz słodkiego bobaska!
- Nie dziwota, przez pół roku łykałam przez pomyłkę słodzik zamiast
pigułki...

Egzamin na prawo jazdy. Komisja zadaje pytanie:
- Proszę nam opisać pracę silnika.
- A mogę własnymi słowami?
- Oczywiście.
- Więc brrrrm, brrryyym...


Rozmowa małżeństwa: > - Czy koty są naprawdę takie wredne i fałszywe? >
- Tak kotku.

Przy barze siedzi przystojny młodzieniec. Ewidentnie coś go trapi.
Barman zagaduje:
- Coś się stało ?
- Tak, boję się. Dostałem list od jakiegoś wkurzonego faceta. Napisał,
że jak nie przestanę pieprzyć jego żony,to mnie zabije.
- W czym problem - po prostu przestań...
- Debil się nie podpisał...

Komputerowiec podrywa dziewczyne:
- Chcesz herbaty?
- Nie
- Kawy?
- Nie!!
- Hm, może wódki?
- NIE!!!
- Dziwne, standardowe sterowniki nie pasują

Pewien młody dworzanin w czasie panowania Króla-Słońce przechadzał się
korytarzami Wersalu i zobaczył jakąś damę wychylającą się przez okno,
nieświadomie pokreślajac swoje niebanalne kształty. Niewiele się
namyślając klepnął ją w tyłek używając swojej młodzieńczej krzepy w
maksymalnym zakresie. Kiedy dama się wyprostowała młodzieniec z
przerażeniem stwierdził, że to Madame de Pompadour. Blady ze strachu rzekł:
- Madame, jeśli pani serce jest tak twarde jak pani wdzięki to moja
kariera jest skończona.
Na co Madame odpowiedziała:
- Młodzieńcze, jeśli pana wdzięki są tak twarde jak pana ręka to pańska
kariera dopiero się rozpoczyna.

Janek zaprosił swoją mamę na obiad. W mieście, w którym studiował,
wynajmował małe mieszkanie, razem z koleżanką Justyną. Kiedy matka Janka
odwiedziła go, zauważyła, że współlokatorka syna jest wyjątkowo
atrakcyjną dziewczyną. Matka, jak to matka, zaczęła zastanawiać się, czy
aby z tego ich wspólnego mieszkania nie wynikną jakieś problemy. Kiedy
więc byli sam na sam, Janek oznajmił:

- Domyślam się, o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy
tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy.

Tydzień później Justyna stwierdziła, że w ich wynajętym mieszkaniu
brakuje cukiernicy. Zwróciła się więc do Janka:

- Nie chcę nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką nie
mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła. Jak
myślisz?

Jasiek zdecydował się napisać list do matki:

Droga Mamo, Nie twierdzę, że wzięłaś pamiątkową cukiernicę Justyny...
nie twierdzę też, że jej nie wzięłaś. Faktem jednak jest to, że od czasu
Twojej wizyty u nas nie możemy jej znaleźć.

Kilka dni później otrzymał odpowiedź:

Drogi Synku, Nie twierdzę, że sypiasz z Justyną... Nie twierdzę również,
że z nią nie sypiasz. Faktem jednak jest to, że gdyby Justyna spała we
własnym łóżku, już dawno by ją znalazła. Buziaczki, Mama.

Morze Północne, lodowaty wicher daje jak cholera. Na pokładzie statku
stoi dwóch marynarzy.
- W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki?
- Od czasu nieszczęśliwego wypadku już ich nie noszę.
- Jakiego nieszczęśliwego wypadku??
- Kumpel zapraszał na wódkę a ja nie słyszałem ...

http://www.maxior.pl/film/13096/ Pazura w akcji ;) Na głośnikach słuchajcie

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, nie mam włosów na pi***ie!
Doktor ogląda i mówi:
- A ile razy pani dziennie to robi ?
- Nooooo, 5-6 razy
- Proszę pani ! Na autostradzie też trawa nie rośnie..

Przychodzi facet do pracy pobity, podrapany itd. Kumpel go pyta:
- Kto ci to zrobił ?
- Żona...
- Żona ? za co !?
- Powiedziałem do niej "ty".
- I za to cię pobiła? A jak dokładnie powiedziałeś ?
- Ona mówi do mnie "już się nie kochaliśmy ze dwa lata..."
A ja do niej:
- Chyba ty...

zy nie widziała pani mojego męża ? Godzinę temu poszedł utopić w rzece
kota...
- Skoro pani wie gdzie jest, to czemu pani pyta ?
- Bo kot wrócił do domu...

Student medycyny odbywa staz w Pogotowiu Ratunkowym. Odbiera telefon,
zgloszenie do wypadku. Po chwili mkna w karetce - on, pielegniarka i
oczywiscie kierowca-sanitariusz. Stres, trema, wilgotne dlonie..........
W pewnej chwili kierowca kurczowo lapie sie dlonmi za gardlo, zaczyna
charczeci wybaluszac oczy. Pielegniarka bez namyslu z calej sily wali go
w glowe walizeczka z medykamentami, po czym wszystko sie uspokaja.
Student ze zdziwienia nie moze wypowiedziec slowa...
Po chwili sytuacja sie powtarza: kurczowy chwyt za gardlo, ochryply
glos, piana z ust, wychodzace z orbit oczy......Znow w ruch idzie
walizka i znow kierowca zachowuje sie normalnie.
Student nie wytrzymuje:
- Co sie Panu stalo!? Moze jakos moge pomoc?
- Eeee... nieee... ja tylko tak sie z siostra draznie... no bo wczoraj
jej maz sie powiesił...

Seb0l - Pią Wrz 12, 2008 21:18



iPhone jednak lepszy...

Parzych - Pią Wrz 12, 2008 22:28

:hahaha:
elmek13 - Pon Wrz 15, 2008 09:31

Malutki, biały facet wchodzi do windy. Jest już tam taki wielki Murzyn.Kiedy winda rusza, Murzyn mówi
- 2 metry wzrostu, 200 kg wagi, 30 cm penis, 2 kg lewe jądro, 2 kg prawe jądro. Turner Brown.
Malutki facet mdleje. Murzyn podnosi go z podłogi, cuci uderzeniami w twarz, potrząsa nim i pyta
- Kurcze, facet, coś nie tak?
Malutki, biały człowieczek odpowiada
- Przepraszam pana, ale proszę powtórzyć, co pan mówił...
Murzyn patrzy z góry na człowieczka i mówi
- 2 metry wzrostu, 200 kg wagi, 30 cm penis, 2 kg lewe jądro, 2 kg prawe jadro. Nazywam się Turner Brown.
Malutki, biały człowiek mówi
- Dzięki Bogu, myślałem, że pan mówi "turn around"...

Mężczyzna około 40-tki pomykał szosą w swoim nowiutkim Porsche. Kiedy już dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość, we wstecznym lusterku zobaczył charakterystyczne czerwono-niebieskie migające światełka. Pewien mocy swojego samochodu ostro przyspieszył, ale wóz policyjny nie dawał za wygraną. Po chwili facet zdał sobie jednak sprawę, że w ten sposób może przysporzyć sobie wielu kłopotów i zjechał na pobocze.
Policjant podszedł do niego, bez słowa sprawdził prawo jazdy i mówi:
- To był dla mnie długi dzień, zbliża się koniec mojej zmiany. Mam dość papierkowej roboty, więc jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie na swoją ucieczkę, pozwolę panu odjechać bez mandatu.
Mężczyzna pomyślał chwilkę i rzekł:
- W zeszłym tygodniu moja żona zostawiła mnie dla jakiegoś policjanta. Bałem się, że chce mi ją pan oddać.
- Życzę miłego weekendu - powiedział policjant.

[ Dodano: Pon Wrz 15, 2008 11:37 ]
Do dziś pamiętam mój "pierwszy raz" z kondomem, miałem 16 lat albo coś około. Poszedłem do sklepu kupić paczkę prezerwatyw.
Za ladą stała przepiękna kobieta, która najprawdopodobniej wiedziała, że
nie mam doświadczenia w "tych" kwestiach. Podała mi paczkę i zapytała, czy wiem, jak tego używać.
Szczerze odparłem: nie.
Tak więc otworzyła paczkę, wyjęła jednego i rozwinęła na kciuku, po czym poleciła sprawdzić, czy jest na miejscu i czy mocno się trzyma.
Najprawdopodobniej musiałem wyglądać na osobę, która nie do końca
zrozumiała to, co powiedziała, więc rozejrzała się po sklepie, podeszła do drzwi i zamknęła je.
Chwyciła mnie za rękę i wciągnęła na zaplecze, gdzie zdjęła z siebie
bluzkę.
Po chwili zdjęła też stanik. Spojrzała na mnie I zapytała: Czy to cię
podnieca?
No cóż, byłem tak zaskoczony tym wszystkim, że tylko kiwnąłem głową.
Wtedy powiedziała, że czas nałożyć prezerwatywę. Kiedy ją nakładałem, ona zrzuciła spódniczkę, zdjęła majteczki i położyła się na stole.
No dawaj, powiedziała, nie mamy zbyt wiele czasu.
Tak więc położyłem się na niej. To było cudowne, szkoda, że nie
wytrzymałem zbyt długo... PUF, i było po sprawie... Spojrzała się na mnie przerażona:
"jesteś pewien, że nałożyłeś prezerwatywę?"
Odpowiedziałem tylko "no pewnie" i podniosłem kciuk, by jej pokazać.

[ Dodano: Wto Wrz 16, 2008 13:15 ]
W windzie przyczepiona jest tabliczka " W razie awarii dzwonić na numer 65-43-21". Piątek po południu, facet z uśmiechem zakończył pracę i wyszedł ze swojego biura na 24 piętrze jednego z wieżowców. Wsiadł do windy, nacisnął guzik, coś strzyknęło, trzasnęło i winda zaczęła spadać niczym kamień rzucony w przepaść. Gość w nagłym przypływie zdrowego rozsądku wybrał szybko numer z tabliczki, w słuchawce odezwał się młody, przyjemny głos, niewątpliwie należący do uroczej damy...
-Kostnica miejska, w czym mogę pomóc ? :hahaha: :hahaha: :hahaha:

[ Dodano: Wto Wrz 16, 2008 14:21 ]
Na oddziale intensywnej terapii w szpitalu, leży trzech kompletnie połamanych facetów. Nogi, ręce, nosy, wszystko. Chodzi lekarz w czasie obchodu i pyta pierwszego:
- Co się panu stało?
-Proszę pana, sytuacja jak w kiepskim filmie, wracam z delegacji, przed czasem oczywiście, żona jakaś taka dziwna, na pół ubrana. Ale przecież nie jestem idiotą. Szukam, gdzie jest ten gach. Zaglądam pod łóżko, do szafy, nie ma. Wyglądam przez balkon, patrzę, leży. My na szóstym piętrze mieszkamy, to dosyć wysoko, więc facet leży, niby się opala, leży na ręczniku frotte, w kąpielówkach, słoneczko świeci. ale ja przecież nie jestem idiotą. Wkurzyłem się, złapałem co było pod ręką, lodówkę, walnąłem w niego akurat, ale wie pan, kabel zaplątał mi się, o nogę, wywlekło mnie za ten balkon i sam się też połamałem. No i leżę..
- A panu co się stało - pyta drugiego pacjenta lekarz.
- No wie pan, dzień był ciepły, poszedłem się opalać, leżę na ręczniku, a tu jakiś kretyn, psychopata lodówką we mnie walnął.
- Jak... A panu co się stało? - pyta trzeciego lekarz.
- Proszę pana nie wiem, siedzę sobie spokojnie w lodówce.. no i to by było na tyle..

FiFa - Wto Wrz 16, 2008 19:21

Stoję sobie ostatnio spokojnie w kolejce do kasy w Carrefourze. Stoje sobie .... stoję... Nagle zauważam przy drugiej kasie, wpatrzoną we mnie i uśmiechającą się się DO MNIE blondynę. Ale jaką blondynę Mówie Wam - Karaiby, słońce, plaża, Bacardi...! Ostatnio ładne dziewczyny się do mnie tak uśmiechały, gdy przytaszczyłem do akademika, na drugi dzień po imprezie, skrzynkę zimnego piwa. Ale to było 10 lat temu... Ta jednak uśmiechała się do mnie przyjaźnie nawet bez piwa. Jakaś taka znajoma mi się przez chwilę wydała ale nie mogłem sobie przypomnieć skąd... Pewnie podobna do jakiejś aktorki... Powoli budził się we mnie głęboko uśpiony instynkt łowcy. Mieszanka adrenaliny i testosteronu wypełniały mój organizm. To one kazały mi bez zastanowienia zapytać:

- Przepraszam, czy my się skądś nie znamy?

Wypadło nawet nieźle. Lala połknęła haczyk. Jej reakcja była szybka, uśmiech bez zmian:

- Nie jestem pewna, ale chyba jest pan ojcem jednego z moich dzieci.....

Mówi się, że ludzki umysł potrafi w sytuacjach ekstremalnych pracować nie gorzej od komputera. Mój był w tej sekundzie w stanie konkurować z najlepszymi. Po chwili miałem wydruk. Zawsze używam gumek. Zdrada małżeńska jest już sama w sobie wydarzeniem szargającym nerwy szanującego się mężczyzny. Po co ją jeszcze dodatkowo komplikować? Mój komputer pokładowy przypomniał mi tylko trzy przypadki, które były odstępstwem od tej zasady.

Koleżanka z pracy, na szczęście tak brzydka, tak że sama jej twarz była najlepszym zabezpieczeniem. Koleżanka żony z pracy, na szczęście po takim alkoholu, że mi nie do końca ... tego... Pozostała tylko jedna możliwość.

kiedy mogłem sobie strzelić malca na boku. Nie omieszkałem podzielić się tą radosną nowiną z matką mojego nieślubnego dziecka i setką kupujących przy okazji:

- Już wiem, Pani musi być tą stripteaserką, którą moi koledzy zamówili na mój wieczór kawalerski przed 8-ma laty. Pamiętam, że za niewielką dodatkową opłatą zgodziła się pani wtedy robić TO ze mną na stole w jadalni na oczach moich klaszczących kolegów i tak się pani przy tym rozochociła, że na koniec za darmo zrobiła im pani wszystkim po lodziku!!

Zaległa całkowita cisza. Nawet kasjerki przestały pracować. Wszyscy wpatrywali się na przemian we mnie i w czerwieniącą się coraz bardziej ślicznotkę. Kiedy osiagnęła kolor znany w kręgach muzycznych jako Deep Purple wysyczała przez śliczne usteczka:

- Pan się myli, jestem wychowawczynią pana syna z IIc

No i mnie zatkalo...

mamuten - Wto Wrz 16, 2008 19:41

to FiFA przekreśliłeś życiorys swojego syna w szkole podstawowej aż do gimnazjum ale ładnie ją zaciąłeś :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :2xf:
Miły - Wto Wrz 16, 2008 19:45

FiFa mam nadzieję, że to kawał a nie na serio...

:hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha:

jak na serio to współczuję...

Bad_Boy__Zabrze - Wto Wrz 16, 2008 21:11

Miły napisał/a:
FiFa mam nadzieję, że to kawał a nie na serio...


chyba se jaja robisz :-P jak ma 19 lat i 8 lat temu obracal na swoim kawalerskim striptizerke, to RISPEKTA :-P

Matekk - Wto Wrz 16, 2008 22:58

http://allegro.pl/item435...egzemplarz.html
sulos - Sro Wrz 17, 2008 19:11

DLACZEGO FACECI CZUJĄ SIĘ LEPSI OD KOBIET:

1. Ich dupa nigdy nie jest czynnikiem decydującym podczas rozmowy o pracę.
2. Ich orgazmy są zawsze prawdziwe. Zawsze!
3. Ich nazwisko zostaje.
4. Garaż jest ich cały.
5. Ich plany weselne troszczą się same o siebie.
6. Mechanicy samochodowi zawsze mówią im prawdę.
7. Ch*j ich obchodzi, że ktoś nie zauważa ich nowej fryzury.
8. Ta sama robota - większa płaca.
9. Zmarszczki dodają charakteru.
10. Nie muszą opuszczać pokoju, aby poprawić sobie krocze.
11. Suknia ślubna 2000 PLN. Wynajem smokingu 100 PLN.
12. Ludzie nigdy nie gapią się na ich klatkę piersiową podczas rozmowy.
13. Nowe buty nie tną, nie robią pęcherzy, nie deformują stóp.
14. Jeden nastrój, zawsze!
15. Rozmowy telefoniczne w 30 sekund.
16. Pięciodniowe wakacje wymagają tylko jednej walizki.
17. Sami otwierają słoiki.
18. Dostają fory za każdy przejaw troskliwości.
19. Bielizna kosztuje 5 PLN za trójpak.
20. Jeśli mają 34 lata i są samotni, nikt tego nie zauważa.
21. Trzy pary butów w zupełności wystarczą.
22. Nie używają podpasek.
23. Jeśli inny facet przyjdzie na przyjęcie w takim samym ubraniu, mogą zostać najlepszymi przyjaciółmi na wiele lat.
24. Nie muszą znać nazw więcej, niż pięciu kolorów.
25. Nie muszą się zastanawiać, w którą stronę kręcić nakrętką, czy też śrubą.
26. Posiadają dar niezauważania zagnieceń na ubraniach.
27. Ta sama fryzura potrafi przetrwać latami, a nawet dekadami.
28. Ich brzuch zazwyczaj ukrywa duże biodra.
29. Jeden portfel, jedna para butów, jeden kolor przez wszystkie pory roku.
30. Manicure robią przy pomocy scyzoryka.
31. Zakupy Świąteczne dla 25 członków rodziny robią 24 grudnia, w kilka minut.
32. Cały Świat jest dla facetów ubikacją.

elmek13 - Czw Wrz 18, 2008 11:06

Kupiła babcia koze, przybila ja do palika przed domem i co rano wychodzila ja doic. Ale z kazdym dniem koza,dawala coraz mniej mleka.
Babcia zmartwila sie tym strasznie, bo mleczko dobre bylo.
Wiec zaprowadzila koze do weterynarza.
Ten ja zbadal i mowi
- Babciu koziol calkiem zdrowy tylko wymęczony strasznie jest :hahaha: :hahaha: :hahaha:

tarantino - Pią Wrz 19, 2008 22:33

Ja mam taki kawał, ale on był świetnym odzwierciedleniem naszej władzy w kraju jakieś 3 lata temu ... ;-)


Lech K. zafascynowany rozwojem gospodarczym w Wielkiej Brytani poleciał z wizyta do Królowej Elżbiety. I pyta ją jak oni to robią, że u nich wszystko jest takie cudowne, ludzie mają pieniadze, jest dobrobyt, gospodarka się rozwija? Królowa Elżbieta odpowiada mu na to: Bo ja sama dobieram ludzi którzy mają rządzić, wybieram ich zadając jedno proste pytanie, jak zna odp to się nadaje. I mówi do Lecha słuchaj i ucz się, dzwonie do Tonego Blaira: dodzwoniła się i zadaje TO pytanie: TWOJA MATKA MA DZIECKO ALE TO NIE JEST TWÓJ BRAT ANI TWOJA SIOSTRA, TWÓJ OJCIEC MA DZIECKO ALE TO NIE JEST TWÓJ BRAT ANI TWOJA SIOSTRA, KTO TO JEST ?? Tony Blair bez zastanowienia odp, że to ON. Lechu zafascynowany takim rozwiązaniem postanawia to zastosować po powrocie do kraju. Wraca do polski i prosi do gabinetu Marcinkiewicza. I zadaje mu TO pytanie : TWOJA MATKA MA DZIECKO ALE TO NIE JEST TWÓJ BRAT ANI TWOJA SIOSTRA, TWÓJ OJCIEC MA DZIECKO ALE TO NIE JEST TWÓJ BRAT ANI TWOJA SIOSTRA, KTO TO JEST ?? Marcinkiewicz w wielkim szoku pyta czy może dać odpowiedź na to pytanie następnego dnia. Lech oczywiście się zgadza. Marcinkiewicz zwołał nadzwyczajne zebranie PISu, i wszyscy się głowili nad tym pytaniem 12godz, i nie znaleźli odpowiedzi, Wkońcu postanawiają zadzwonić do Jana Rokity, wkońcu najmądrzejszy polak w kraju. I tak zadają mu TO pytanie: TWOJA MATKA MA DZIECKO ALE TO NIE JEST TWÓJ BRAT ANI TWOJA SIOSTRA, TWÓJ OJCIEC MA DZIECKO ALE TO NIE JEST TWÓJ BRAT ANI TWOJA SIOSTRA, KTO TO JEST ?? Jan Rokita bez wachania odpowiada im, że to ON. Marcinkiewicz podjarany biegnie do gabinetu prezydenta i obwieszcza, że ma odpowiedź na pytanie, i z radościa mówi to jest Jan Maria Rokita !! Lechu tak na niego patrzy ze zdziwieniem i mówi; ty jakiś głupi czy co? to jest Tony Blair ;)) hehe

pawel2062 - Nie Wrz 21, 2008 20:24

Pani na lekcji pyta dzieci jaki chcą mieć kolor klasy...
Wszystkie dzieci mówią, zielony, niebieski, żółty itp.
A Ty jasiu?
Jasiu wstał i mówi tu jebne zielony tu niebieski a tu czerwony.
Jasiu masz jutro przyjść z tatą.
Na drugi dzień przychodzi z tatą...
Pani: Jasiu powiedz to co powiedziałeś wczoraj.
tu jebne zielony tu niebieski a tu czerwony.
Tato myśli i na to, hmmm ale z tym zielonym to będzie chu*owo wyglądało...

_________________________________________________________________


Jasiu strasznie przeklinał...
Pani powiedziała do dziewczynek z klasy, gdy Jasiu przeklnie to wyjdzie wszystkie z klasy....
Jasiu wchodzi na przerwie i mówi "wiecie że w okolicy będzie burdel?"
Dziewczynki wychodzą z klasy, a Jasiu do nich "Gdzie dziw*i dopiero fundamenty wylali!!"

______________________________________________________________________


Bolek i Lolek mili maturę z historii...
Pierwszy wchodzi Lolek:
Komisja: Kiedy była II Wojna Światowa?
Lolek: 1939-1945
Komisja: Kto rządził Rosją?
Lolek: Trochę Lenin, trochę Stalin.
Komisja: Kto pierwszy dotarł na marsa?
Lolek: Jeszcze tego nie dokonano
Komisja: Dziękujemy zdałeś!
Lolek wychodzi i mówi szybko do Bolka Pamiętaj! 1939-1945, Trochę Lenin, trochę Stalin, Jeszcze tego nie dokonano.
Wchodzi Bolek.
Komisja: Kiedy się urodziłeś?
Bolek: 1939-1945
Komisja zdziwiona pyta, kto jest Twoim ojcem?
Bolek: Trochę Lenin Trochę Stalin
Komisja oburzona mówi jesteś Głupi!!
Bolek: Jeszcze tego nie dokonano.

_____________________________________________________________________
Ps: Jak sobie przypomnę to jeszcze dopiszę.
Pozdro :-)

dday - Czw Wrz 25, 2008 19:59

Z pamiętnika terrorysty - obywatela Wspólnoty Niepodległych Państw:

Poniedziałek
Porwaliśmy samolot na lotnisku w Moskwie, pasażerowie jako
zakładnicy.
Żądamy miliona dolarów i lotu do Meksyku.

Wtorek.
Czekamy na reakcję władz. Napiliśmy się z pilotami. Pasażerowie
wyciągnęli zapasy.
Napiliśmy się z pasażerami. Piloci napili się z pasażerami.

Środa
Przyjechał mediator. Przywiózł wódkę. Napiliśmy się z mediatorem,
pilotami i pasażerami.
Mediator prosił, żebyśmy wypuścili połowę pasażerów. Wypuściliśmy,
a co tam.

Czwartek
Pasażerowie wrócili z zapasami wódki. Balanga do rana.
Wypuściliśmy drugą połowę pasażerów i pilotów.

Piątek
Druga połowa pasażerów i piloci wrócili z gorzałą. Przyprowadzili
masę znajomych.
Impreza do rana.

Sobota
Do samolotu wpadł specnaz. Z wódką. Balanga do poniedziałku.

Poniedziałek
Do samolotu pakują się coraz to nowi ludzie z gorzałą.
Jest milicja, są desantowcy, strażacy, nawet jacyś marynarze.

Wtorek
Nie mamy sił. Chcemy się poddać i uwolnić samolot. Specnaz się nie
zgadza.
Do pilotów przyleciała na imprezę rodzina z Władywostoku. Z wódką.

Środa
Pertraktujemy. Pasażerowie zgadzają się nas wypuścić, jeśli
załatwimy wódkę. :hahaha:

Parzych - Czw Wrz 25, 2008 21:47

:hahaha:
elmek13 - Czw Wrz 25, 2008 22:00

:hahaha:
osimek1 - Czw Wrz 25, 2008 22:26

elmek13, jakos ten dowcip mi sie z Toba skojarzyl :hahaha:
FiFa - Sob Wrz 27, 2008 17:40

Kobiety nie mam, bo:
- nie posiadam VW Golfa, nawet jakby posiadał to bym nie mógł jeździć, bo nie mam prawa jazdy.
- nie posiadam także systemu car audio z Tesco, który mógłbym zamontować w Golfie i puszczać na całego Kalwi&Remi
- nie mam „Tribala” na prawej łydce
- nie golę prawej łydki, bo nie mam wyżej wymienionego tatuażu
- nie zamierzam do mojej playlisty dodawać Dody i Feelu w celu późniejszych rozmów z nią na temat muzyki
- piątkowy wieczór wolę spędzić słuchając mojej ulubionej muzyki do czasu, aż baterie się rozładują w discmanie, a nie przy udawaniu, że się dobrze bawię w Spiżu na disco-party.
- sobotni dzień traktuję jako odpoczynek od szkoły. Relaksuję się w domu, na dworze, w lesie. Nie zamierzam spędzać go w Silesia City Center na porównywaniu cen getrów A i getrów B.
- o północy zdecydowanie wolę spać niż pisać milion smsów zapewniających jak bardzo ją kocham
- nie chcę, aby jej znajomi na swoim GG przy jej numerze widzieli opis „kocham cię skarbeńku || jestem w kiblu”
- nie chcę też sam ich ustawiać…
- wysyłając jej smsa „hej, co tam porabiasz” dostałbym odpowiedź „a co, kontrolujesz mnie?”. Natomiast gdybym go nie wysłał dostałbym smsa od niej, „dlaczego nie interesuje cię, co się u mnie dzieje?”
- idąc z nią ulicą, gdy dostanę jednego smsa (zapewne od operatora) ona wyrwie mi telefon z ręki i spyta się, z kim tak cały czas piszę, za to, gdy ona przez cały czas zajmuje się odpisywaniem na smsy ja nie mogę spytać, z kim piszę, bo się obrazi i powie, że naruszam jej prywatność
- idąc z nią ulicą, gdy z naprzeciwka nadejdzie koleżanka z podstawówki, powiem jej cześć i nawet głos mi nie drgnie, od razu będę podejrzewany o romanse, za to ona po drodze wita się z prawie każdym facetem dając mu buziaka i przytulając go zarazem tłumacząc mi, że to jej kumple…
- w Walentynki wolę obejrzeć film, który mi się podoba, a nie film, w którym gra Szyc, Małaszyński i Zakościelny
- jak już wydam te 20zł na kino to chcę zobaczyć film, a nie patrzeć na nią i rozmawiać o tym jak to Brad Pitt jest zadżebisty
- w wakacyjny ciepły dzień, wolę 3 godziny pojeździć na rowerze, a nie opalać się na pobliskiej hałdzie…
- w zimowy dzień wolę iść do lasu i słuchać jak śnieg skrzypi mi pod butami, a nie siedzieć z nią w solarium
- idąc na imprezę chce się dobrze bawić, a nie pilnować jej, gdy po jednym piwie zacznie tańczyć na stole
- wolę domowe imprezy niż tourne po Spiżu, Mega, i Strasznym…
- wolę wydać 300zł na kartę graficzną, która pozwoli mi cieszyć się z nowych gier przez długie miesiące, niż wydać 300zł na złotą bransoletkę dla niej, bo i tak po tygodniu się jej znudzi
- gdy powiem jej, że pięknie wygląda powie mi, że wcale tak nie jest, gdy jej tego nie powiem, ona powie, że nie prawie jej komplementów
- zdecydowanie wolę pisać swoje „smuty” na WordPressie, niż przesiadać się na onetowy blog i relacjonować nasze życie seksualno-kulturalne
- nie chcę, aby na jej fotkowym profilu widniało moje i jej zdjęcie podczas całowania się z podpisem „ja i mój skarbek”…
- wolę być osobą udzielającą rad zakochanym, (dlaczego do mnie piszą jak ja jestem sam? xD) niż pytać znajomych „ej stary, poradź mi…)
- gdy zadam jej pytanie „czy poszłaby ze mną na rower” ona odpowie „a to jakaś nowa impreza?”
- nie mam zamiaru lakierować ramy mojego roweru na kolor pasujący do jej koloru bluzki
- nie mam zamiaru także porzucić moich ciuchów i ubrać się w różowe polo, z czarnymi rybaczkami z pomarańczowymi butami Puma Ferrari kończąc tylko, dlatego, że taka moda
- nie zamierzam także zapuszczać włosów, zafarbować ich na blond i postawić na żel

Podsumowując:
Do końca życia będę sam

daniel - Sob Wrz 27, 2008 19:06

:cojest: :rotfl: dobre ... ale sama prawda
Małgorza - Sob Wrz 27, 2008 19:34

FiFa, śwetne :ok:
Cytat:
wolę być osobą udzielającą rad zakochanym, (dlaczego do mnie piszą jak ja jestem sam? xD) niż pytać znajomych „ej stary, poradź mi…)

A ja myślałam, że to tylko mi się wydaje dziwne :-P

WooYownik - Sob Wrz 27, 2008 20:04

sama prawda .... zycie singla nie jest zle :)
Jacek4200 - Sob Wrz 27, 2008 20:07

- Dlaczego kobiety rano się przeciągają?
- A co mają się podrapać po jajkach?

Jasio siedzi w kościele i kręci różancem założonym na palec. Podchodzi ksiądz i mówi:
- Jasiu nie machaj tym różańcem bo na każdym z tych paciorków siedzi mały aniołek.
Ksiądz odchodzi a Jasio mówi:
- No to teraz sie k*rwa trzymajcie

bidżej - Nie Wrz 28, 2008 09:40

FiFa, piękne :ok:
Miły - Nie Wrz 28, 2008 11:49

Jacek4200 napisał/a:
asio siedzi w kościele i kręci różancem założonym na palec. Podchodzi ksiądz i mówi:
- Jasiu nie machaj tym różańcem bo na każdym z tych paciorków siedzi mały aniołek.
Ksiądz odchodzi a Jasio mówi:
- No to teraz sie k*rwa trzymajcie


:hahaha:

elmek13 - Pon Wrz 29, 2008 20:47

Przeglądająca się w lustrze żona do męża:
- Powiedz mi, kochanie, za co ty mnie tak kochasz: za piękną buzię, czy za rewelacyjną figurę?
- Za poczucie humoru - odparł mąż

Mąż rano patrzy w lustro i mówi do żony:
- Co sobie pomyślałaś wczoraj, jak przyszedłem pijany do domu z tym sińcem?
- Jak przyszedłeś to go jeszcze nie miałeś.

http://pl.youtube.com/watch?v=72nIym1_JD4&NR=1 arabski skating :)

http://www.joemonster.org..._zamarznietego_
Jak Jezus, woda go nie przyjęła... :rotfl: :rotfl: :rotfl:

http://www.widelec.pl/wid...szczescie_.html Prawdziwe szczęście....

Przychodzi stały klient do SexShopu i prosi o "coś nowego". Sprzedawca prezentuje asortyment:
- Proszę - oto gumowa lalka z podgrzewanymi miejscami intymnymi.
- Panie, taką to ja już w zeszłym roku kupiłem. Coś nowszego proszę...
- W porządku. To może ta lalka. Oprócz podgrzewanych miejsc intymnych ma funkcję gładzenia po plecach i drapania podczas orgazmu...
- Nie, taką też już mam...
- Wie pan, mamy w zasadzie absolutną nowinkę - podgrzewane miejsca intymne, funkcja gładzenia i drapania, a dodatkowo ma mikroprocesor, dzięki któremu przejawia inteligencję. Jest tylko jeden problem - to jest absolutna nowość i nie mamy do niej instrukcji obsługi w języku polskim, więc jakoś będzie pan musiał sam obeznać się z obsługą. I jeśli mogę mieć prośbę, niech pan przyjdzie za jakiś czas podzielić się wrażeniami.
Mija tydzień, facet pojawia się znów w SexShopie. Chodzi od półki do półki jakiś taki zamyślony... Coś gada pod nosem. Podchodzi do niego sprzedawca:
- I jak? Korzystał pan z nowego sprzętu?
- Tak, korzystałem...
- No i jak?
- W sumie nie wiem...
- Jak to pan nie wie? Podgrzewanie działa?
- Tak, w zasadzie działa...
- No a gładzenie pleców, drapanie, działa?
- Tak, chyba działa...
- A inteligencję przejawia?
- O tak, przejawia!
- Tak? A jak to okazuje?
- A NIE DAJE!!!

Siedzi mnich i modli się:
- Choć bardzo nie zgrzeszyłem, odpuść mi moje grzechy Boże...
I tu czas zatrzymuje się, otwiera się niebo, stamtąd wychyla się sam Bóg i wrzeszczy:
- A kto wczoraj zakonnicę ćwiknął?
Mnich zaczerwienił się i usprawiedliwiać się zaczął:
- Diabeł mnie podkusił, ja sam bym tego nie zrobił...
Tu Bóg obraca się i wrzeszczy wgłąb:
- Słyszysz, Lucyfek, kusiłeś go wczoraj? Nie??!!
Tak też zapiszemy - "Oczerniał i składał na Księcia Ciemności".

Dwóch chłopców rozmawia w piaskownicy:
- Krzysiu, a wiesz, że ja mam nową nianię? Młodziutka, zgrabne nóżki, usta takie pełne, talia osy, a piersi...
- Starczy, Michał. Już i tak mi się siusiak do wiaderka nie mieści...

Wraca żona po ciężkim dniu pracy do domu i zastaje wszystkie światła w domu pogaszone. Wchodzi więc, zastanawiając się "Co się dzieje?!"
Nagle wszystkie światła się zapalają i słyszy głośne: "NIESPODZIANKA!"
Zszokowana rozgląda się dookoła i spostrzega męża i wszystkich kolegów z jego pracy.
- Ależ kochanie - rzecze żonka - przecież ja nie mam dziś urodzin!
- Wiem, Skarbie - odpowiada mąż - to zbiorowy gwałt.

Trzech facetów w knajpie. Opowiada pierwszy:
- Moja ostatnio wypatrzyła w sklepie majtki. Takie zajebiste stringi. 300 zeta musiałem wydać!
Drugi na to:
- A moja to ostatnio w galerii handlowej wypatrzyła takie zajebiste stringi z brylancikami. 1500 zeta mnie to kosztowało.
Trzeci smutno:
- Eee tam, panowie, moja jak ostatnio wypatrzyła gacie - takie zwykłe, nawet nie stringi, to kosztowało mnie to 50 tysięcy i rozwód...
Dwaj pierwsi:
- A w jakim to sklepie?
- Nie w sklepie, tylko w naszym łóżku pod poduszką...

Wielu mężczyznom jazda samochodem kojarzy się z seksem. I tu i tu jesteś z kobietą, która wprawdzie nie ruszy nawet palcem, ale ciągle się drze:
„Nie tak szybko, nie tak szybko...“

Seks jest jak parkowanie samochodu.
Można na ulicy.
Można w domowym garażu.
Można z tyłu domu.
A czasem kilka domów dalej u sąsiadki.

Siedzi chłop w domu i narzeka do Starej:
- Samochód się zepsuł, w robocie awaria, tramwaj mi uciekł... Wszystko się p***doli! Tylko ty nie chcesz...

Parzych - Wto Wrz 30, 2008 14:58

- Dziadku – zwrócił się do siedzącego przed stuletnią chatą seniora wnuczek – Opowiedz jakąś bajkę.
- Dobrze dziecko – odparł staruszek i zasnął. Obudzony szarpnięciem za rękaw wytężył pamięć, uśmiechnął się do urwisa i zaczął:
- Był ptak... No ten, jak mu tam ?
- Ch*j – podpowiedział malec.
- Nieee, większy. prawdziwy...
- Sroka?
- Nie, nie sroka taki, co gówno końskie na targu wyjada i krrra woła.
- Wrona?
- O właśnie wrona. Więc była sobie wrona i znalazła tego no... Taki, żółtawy, śmierdzący...
- Ch*j.
- Nie nie, z dziurką
- Pi*da??
- Nieeee, z mleka się robi… no ten…
- Ser.
- Właśnie. Więc wrona znalazła kawałek sera i siadła na tym… No taki długi stojący…
- No ch*j.
- Nie, taki kłujący.
- Jeżyk.
- Nie, nie.... Zielony cały.
- Kaktus?
- Głupiś. W lesie rośnie.
- Świerk
- Ooo. Siadła wrona na świerku. Ser w dziobie trzyma, a dołem biegnie… ten no… taki spryciarz.
- Stirlitz?
- Nie, włochaty taki.
- Ch*j?
- Jaki ch*j durniu? Taki większy, rudy.
- Boniek?
- Nieeee, baby sobie z niego kołnierze robiły... Ten…
- Lis.
- No lis. I woła ten lis: „ Wrona powiedz kraaa”. Wrona powiedziała „krrra”, ser jej wypadł, a lis złapał go i … .
Tutaj dziadek sklerotyk znowu zasnął.
- Ku*wa dziadek – wrzasnął ciągnąc go za rękaw wnuczek – I co?
Ale dziadek nie dał się obudzić...

molu - Nie Paź 05, 2008 22:06

- Tato, dlaczego my słonie mamy takie długie, giętkie, zwinne trąby?
- Żeby nam nie było nudno jak jesteśmy sami
- Nie rozumiem
- Dojrzejesz, zrozumiesz...

FiFa - Sro Paź 08, 2008 17:03

Żona się uparła, żeby ją Heniu zabrał na dancing. Długo jej tłumaczył, że to bez sensu, że go to nie bawi, ale wreszcie ustąpił. Poszli. Wchodzą do lokalu...- Dzień dobry, panie Heniu! - wita ich w progu portier. Żona zdziwiona.W sali podbiega natychmiast kelner.- Dla pana ten stolik co zwykle?Żona jeszcze bardziej zdziwiona. Mąż tłumaczy, że pewnie go z kimś mylą. Podchodzi kelner. - Dla pana to co zwykle? A dla pani? Żona zaczyna się wściekać. Zaczyna się występ. Striptizerka ma właśnie zdjąć ostatni element odzieży i pyta kto z sali pomoże jej w tym. - He-niu! He-niu! - skanduje sala. Tego już żonie było za wiele. Zerwała się i wybiegła z restauracji. On za nią. Wsiedli do taksówki i jadą do domu. Ona całą drogę robi mu wyrzuty. W końcu kierowca taksówki odwraca głowę i mówi:- Co, panie Heniu, takiej brzydkiej i pyskatej dziwki tośmy jeszcze nie wieźli.


Po kilku nocach panna młoda skarży się matce: - Wiesz mamo, już kilka nocy śpimy razem i nic. Jeszcze się nie kochaliśmy. - Ależ córeczko, może jest zestresowany... - Ale mamo, on tylko książkę czyta i wcale nie zwraca na mnie uwagi. - Wiesz córeczko, skoro on nie zwraca uwagi, to może ja się położę zamiast ciebie i sprawdzę, o co chodzi. I tak zrobiły. Maź w łóżku czyta książkę, teściowa się kładzie i leży. Nagle maź wsuwa rękę pod kołdrę i w majteczki zaczyna rękę wkładać. Wyskoczyła teściowa z łóżka i do córeczki: - Ależ kochanie, chwile leżałam i zaczął się do mnie dobierać. - Tak, tak... Palec zmoczy, kartkę przewróci i dalej czyta...


Milioner zrobił przyjęcie.
Zaprosił mnóstwo ludzi, nagle woła wszystkich nad basen i mówi:
- Organizuję konkurs, kto przepłynie basen pełen krokodyli otrzyma nagrodę czyli 1.000000 $ (milion)
- brak chętnych
- Oki - mówi milioner - dostanie milion i moją limuzynę...
- brak chętnych
hmmm.....
-Milion dolców, limuzynę i... moją najlepszą k***e
nagle plusk i.... w basenie gość macha rekami ile sil i płynie tak szybko jak tylko daje rade. Wychodzi po drugiej stronie basenu i zdyszany mówi:
-Gdzie jest ta k***a ?
na to milioner: spokojnie _masz tu milion $ ...
-Gdzie jest ta k***a ? - powtarza gość z basenu
- spokojnie masz milion i moją limuzynę ...
Na to zadyszany gość:
- Gdzie jest ta k***a co mnie wepchnęła ?


Facet żył na bezludnej wyspie. Miał tam wszystko. Jedzenie, picie, dach nad
głową, brakowało mu jednak kobiety.
50 metrów od jego wyspy była druga wyspa, pełna pięknych, wyuzdanych kobiet.
Co dzień wieczorem obserwował je gdy wyczyniały harce rodem z Lesbos. A one
przywoływały go, a on nie mógł płynąć, gdyż akurat w tym miejscu zawsze
roiło się od rekinów... A życie było mu milsze niż sex...
Pewnego dnia, gdy siedział sobie na brzegu, obserwując kobiety z drugiej
wyspy, podeszła do niego złota żabka.
- Cześć, mówi. Jestem złota żabka. Mogę spełnić Twe jedno życzenie. Jedno i
tylko jedno. Zastanów się dobrze, bo szansę masz jedyną i ostatnią.
Gość się popatrzył i mówi:
- Walnij mi tu proszę mostek!
Na to żabka stając na tylnich łapkach, wyginając się do tyłu:
- Toś, qrrwwwa, wydumał....

Parzych - Sro Paź 08, 2008 17:15

FiFa napisał/a:
Toś, qrrwwwa, wydumał....
:hahaha: :hahaha: :hahaha: ale kumata :hahaha: :hahaha: :hahaha:
elmek13 - Sro Paź 08, 2008 20:10

FiFa napisał/a:
- Gdzie jest ta k***a co mnie wepchnęła ?


Leżę i płaczę, ze śmiechu.... :rotfl: :rotfl: :rotfl: Poszło po całości.

sulos - Pią Paź 10, 2008 00:32

ot troche o....
3 (słownie: trzy, trójka) – cyfra powstała po wypadku 8, która spadła z tablicy zemdlona, podczas jednego z nudnych wykładów i straciła w tym wypadku twarz. (Tak więc 3 nie jest liczbą całkowitą)
Cyfra ta stanowi całość wraz z 1, która postawiona obok niej, tworzy tzw. liczbę strachu i rozpaczy – 13.

Znaczenie i waga
Jest 3 razy większa od 1, trzy razy mniejsza od 9.
Jest o trzy większa od 0.
Obecna na kości do gry, w ruletce.
Cyfra stanowiąca część znacznej części pinów i peselów.

Kultura

Obecność 3 w kulturze polskiej, jest niezaprzeczalna. Ślad jej odnaleźć można w licznych przysłowiach, czy powiedzeniach m.in.:
Gdzie 2 (słownie: dwóch) się bije, tam 3 (słownie: trzeci) korzysta – powszechne powiedzenie złodziei szukających inspiracji w miejskich środkach transportu.
Co 3 głowy, to nie dwie, a co dwie, to nie jedna – wymówka, często stosowana przez studentów, w celu wspólnej nauki, która przeistacza się w małą imprezkę.
Gdzie kucharki 3, tam zupa będzie za słona – tłumaczenie, którego używa żona, by wreszcie namówić męża do kupna własnego mieszkania.
1, 2, 3 (słownie: raz, dwa, trzy) głupi jesteś Ty – słynna wyliczanka, którą poznaje się już w przedszkolu i używa całe życie w niektórych kręgach kulturowych. Została ona zmodyfikowana w utworze Bajmu na: Raz dwa trzy
Teraz Ty Szykuj się Na wielki dzień.
Pleść 3 po 3 – używane przez miłośników szydełkowania w celu wytłumaczenia skomplikowanego wzoru.

Sztuka

Ślady znaczącej cyfry 3 znaleźć mózna także w muzyce m.in.:
3 lata zajęło Anicie Lipnickiej napisanie listu: To już prawie trzy lata
jak piszę do Ciebie (Anita Lipnicka – Trzy lata później);
3 ptaki pojawiają się w piosence Ilusionu, których każdy jest brzydszy niż poprzedni;
Do trzech potrafią liczyć członkowie zespołu Golden Life (Na trzy);
Trzy gwiazdy występują w utworze Kultu;
Wokalistka Maanamu pamięta z dzieciństwa tylko trzy imiona;
Trzy anioły pomagały pisać tekst Ziyo.

Wcielenia i symbolika

Niezaprzeczalne są dowody istnień w trzech osobach. Wydaje się to niemożliwym, jednak potrafi to każdy, kto myśli. Sposób działania jest następujący: jedna osoba myśli, inną widać, a jeszcze inna to osobowość internetowa. Taki stwór istnieje w każdym.
Każdy szanujący się smok posiada przynajmniej trzy głowy, z czego każda posiada trzy języki. Jest to symbol trzech wcieleń ludzkich.
Trzy razy można coś popsuć, zanim wezwie się specjalistę, który również ma prawo do trzech błędów.
Kontrowersyjna liczba 666 również składa się zasadniczo z samych trojek.
W celu uznania dla trójki powstała gra 3 5 8, która jednoznacznie faworyzuje właśnie trójkę.

Tommy - Pią Paź 10, 2008 10:02

Rosyjscy neurolodzy odkryli nerw łączący oko bezpośrednio z dupą. Kiedy ukłuli pacjenta igłą w dupę, w jego oku pojawiła się łza. Kiedy wbili tę samą igłę w oko, pacjent się zesrał.

[ Dodano: Pią Paź 10, 2008 10:22 ]
W telewizji lecą mistrzostwa świata w ruchaniu. Komentują oczywiście Szaranowicz i Szpakowski:
"Dzień dobry państwu dzisiaj finał mistrzostw świata w ruchaniu, a w finale już tylko 3 zawodników: Włoch Arzaldo, Hiszpan Umberto i oczywiście nasz faworyt, nasza nadzieja - Polak Kowalski. No i zaczyna sie, pierwszy startuje Włoch - 1 laska... 2 laska... 3... 4... 5... o i już nie wytrzymał Włoch zmiękł. A teraz Hiszpan 1 laska... 2... 3... 9... 10... i zmiękł ale nowy rekord mamy. No ale teraz Polak zaczyna 1... 2... 3... 4... 5... 9.. 13... 16... 20... 1-szy rząd, 2-gi rząd, 3-ci rząd, K****, Włodek , SPIER****MY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!"

Przychodzi facet do dentysty i siada na fotel. Oprawca bierze wiertło i pochyla się nad nim. Facet wyskakuje z fotela i z okrzykiem: "Dziękuję, doktorze!" spieprza z gabinetu. Następnego dnia sytuacja się powtarza. Ba, dzień później - znów to samo.
Stomatolog w szoku: "Przecież nic nie zrobiłem...". Spotyka swego kolegę, seksuologa.
- Bronek, wyobraź sobie taką sytuację... - i zaczyna opowiadać o dziwnym przypadku.
- Aaaa, wiem, to mój pacjent - mówi seksuolog. - To masochista z przedwczesnym wytryskiem.

Pani w szkole opowiada dzieciom:
- Ośmiornice żyją na dnie oceanów i mają takie małe odnóża. Nagle zaczynają
się poruszać, najpierw bardzo powoli potem coraz szybciej i szybciej....
Wychodzą po po dnie coraz wyżej aż w końcu dojdą na brzeg. Tam sie
rozpędzają i biegną przez pagórki, równiny pustynie aż w końcu dobiegną do
gór. Wdrapują się na największą i odbijają się najmocniej jak tylko potrafią
i lecą, lecą. Dolatują do stratosfery po czym są już w kosmosie...
W tym momencie w pierwszej ławce zgłasza się dziewczynka:
- Proszę pani, to co pani mówi to nieprawda.
- Nieprawda? A jak ty sie nazywasz?
- Kowalska.
- Dzieci otwieramy zeszyty i piszemy: Kowalska jest PIE*DOL*IĘTA

Koleś wygrał w totka 40 milionów no i wpada do domu i mówi:
-Kochanie wygrałem 40 milionów, pakuj się!
-A co wyjeżdżamy?
-Nie, W Y P I E R D A L A J ! ! ! :D

- Panie Kierowniku, styl od łopaty mi się złamał.
- To się oprzyj o betoniarkę.

Na budowę przyjechał prezes, wszyscy ostro się wzięli do roboty; a Kowalski nic nie robi, tylko jeździ pustymi taczkami. Zapier*ala dookoła budowy, w lewo, w prawo, za budynek, przed...
W końcu prezes go zauważył, podchodzi i się pyta:
- Kowalski, czemu pchasz w kółko te puste taczki?
- Panie prezesie, tu jest taki zaj.eb, że nie ma czasu załadować

elmek13 - Pon Paź 13, 2008 13:05

Na tylnym siedzeniu w taksówce siedzi zamyslony pasazer. Nagle pochyla sie i
lekko klepie kierowce w ramie, zeby go o cos zapytac. Taksówkarz wrzeszczy
jak oparzony, podskakuje pod sufit i traci panowanie nad kierownica.
Samochód z trudem mija grupke ludzi na przystanku i uderza w latarnie. Po
kilku sekundach zapada cisza. Kierowca odwraca sie do pasazera wsciekly.
- Niech pan nigdy tego wiecej nie robi. Prosze mnie nie klepac po ramieniu,
gdy prowadze samochód.
Przerazony pasazer kiwa glowa, nie mogac wymówic slowa. Taksówkarz dodaje
juz lagodniej.
- No dobra, to nie panska wina. To mój pierwszy dzien na taksówce, przez
ostatnie 25 lat bylem kierowca karawanu. :hahaha:

pawel2062 - Pon Paź 13, 2008 14:36

:hahaha: :hahaha: :hahaha:
Tommy napisał/a:
Koleś wygrał w totka 40 milionów no i wpada do domu i mówi:
-Kochanie wygrałem 40 milionów, pakuj się!
-A co wyjeżdżamy?
-Nie, W Y P I E R D A L A J ! ! ! :D

:hahaha: :hahaha: :hahaha:

Parzych - Pon Paź 13, 2008 14:39

Kobieta na porodówce. Krzyk jej niesamowity. Łapie męża za rękę.
- Wyciągnijcie to ze mnie Dajcie mi jakieś leki - spogląda na męża. - TO TY MI TO ZROBIŁEŚ TY TU POWINIENEŚ LEŻEĆ
- O ile dobrze pamiętam - odrzekł spokojnie mąż - chciałem ci go wsadzić w dupę, ale powiedziałaś, że to będzie zbyt bolesne. :hahaha:

Glodzio - Pon Paź 13, 2008 15:04

Lekcja w szkole. Pani pyta się dzieci jakie dźwięki wydaje krowa
-muuuuuuuu
-Dobrze Krzysiu. A jakie dźwięki wydaje kot?
- MIau, Miau, Miau,
-Dobrze Kasiu. A jakie dźwięki wydają psy?
-Ja, Ja, Ja chcę proszę pani! - krzyczy Jasio.
-Proszę Jasiu
-"qarwa na glebę skurwysynu"

Parzych - Pon Paź 13, 2008 15:07

Facet siedzi w pokoju, pije piwko, wcina orzeszki, oglada TV, a tu mu
nagle baba zaczyna sie drzec do ucha, ze to, ze tamto.
Odwraca sie do niej i z usmiechem manifestacyjnie wpycha sobie orzeszki
do ucha. Kobieta sie wkurza i wychodzi, a on chce te orzeszki wyjac, ale
sie nie da. Wola zone, drze sie, wrzeszczy. W tym czasie przychodza do
domu jego corka i jej chlopak i pytaja, co sie dzieje. Wiec mama odpowiada:
- Jedziemy do szpitala, bo ojcu utknal orzeszek w uchu.
Na to chlopak dziewczyny odpowiada, ze wie, jak sobie z tym poradzic.
Wklada dwa palce ojcu do nosa i kaze mu dmuchac.
I faktycznie, orzeszki wypadaja! Mama jest wniebowzieta, ze chlopak corki
jest taki inteligentny i pyta go, kim chce zostac w przyszlosci. Na to ojciec:
- Sadzac po zapachu jego palcow, naszym zieciem.

[ Dodano: Pon Paź 13, 2008 15:09 ]
Pan młody wchodzi do kościoła i zajmuje swoje miejsce tuż przy ołtarzu. Siedzący za nim drużba zauważa na jego twarzy ogromy uśmiech.
- Co się stało kolego? Wiem, że cieszysz się, że zaraz weźmiesz ślub, ale wyglądasz taki szczęśliwy i jakiś nawet podniecony...
Pan młody odpowiada:
- Jak tu nie być szczęśliwy... przed chwilą miałem najlepsze obciąganko w życiu, a zrobiła je kobieta, z którą zaraz się żenię.
Po chwili do kościoła wchodzi panna młoda uśmiechnięta i widocznie szczęśliwa.
- O co chodzi? Nie wiedziałam, że tak bardzo się cieszysz z tego ślubu - pyta zdziwiona druhna.
- Jak tu się nie cieszyć.... właśnie przed chwilą zrobiłam ostatniego loda w życiu!

Szopica - Sro Paź 15, 2008 12:41

Kasia ma tysiak
Ania ma tysiak
Jola ma tysiak
A Tomek miał fajny wieczór kawalerski :rotfl:


Mąż leży na kanapie i krzyczy:
- Kochanie zrób mi herbatę!
żona: A magiczne słowo?
mąż: BIEGIEM!!

Zawstydzony chłopak w aptece:
- ja bym chciał coś żeby mi z dziewczynami szło lepiej
aptekarz: Może viagrę?
chłopak: A może chloroform? :ok:


Blondyna wypełnia druk:
Imię - Ania
Nazwisko- Kowalska
Urodzona - TAK

gy gy gy

Miły - Sro Paź 15, 2008 12:45

Przychodzi Jaś do domu z torbą pełną jabłek.
Mama się pyta:
- skąd masz te jabłka? - Od sąsiada - odpowiada Jaś
- a on wie o tym? - pyta mama
- no pewnie... przecież mnie gonił - odpowiada Jaś...

:hahaha:

mamuten - Sro Paź 15, 2008 14:52

Mama dała Jasiowi ostatnie 50 złotych na zakupy (do wypłaty było jeszcze 2 tygodnie) i mówi:
- Jasiek, kupisz chleb, margarynę i kawałek sera. Reszta kasy trafia na stół.
Jasiek poszedł do sklepu ale po drodze spodobał mu się misiek za całe 50 złotych. Kupił misia i pędzi do domu. Matka na to:
- Jasiu coś ty zrobił! Natychmiast idź i sprzedaj tego misia.
Jasiek bez namysłu poszedł opchnąć misia sąsiadce.
Wchodzi do jej mieszkania a sąsiadka w łóżku z jakimś facetem. Nagle rozlega się pukanie do drzwi. Sąsiadka wpycha faceta razem z Jasiem do szafy. Jasiek w szafie do faceta:
Jasiu: - Kup pan misia.
Facet : - Spadaj chłopcze.
Jasiu: - Bo będę krzyczał.
Facet: - Masz pięćdziesiąt złotych i siedź cicho.
Jasiu: - Oddaj misia.
Facet: - Nie oddam.
Jasiu: - Oddaj, bo będę krzyczał.

Sytuacja powtórzyła się paręnaście razy, Jasiu zarobił kasy od cholery, wraca do domu z zakupami (kawior, krewetki, szynki, i całą furę szmalu jeszcze przytargał). Matka do Jasia:
- Jasiek chyba Bank obrabowałeś!? Natychmiast idź do księdza i się wyspowiadaj!
Jasiek poszedł do kościoła, podchodzi do konfesjonału i mówi:
- Ja w sprawie Misia...
- Spier..... już nie mam kasy!

Przychodzi Jasiu do szkoły z nowym discmanem na uszach. Pani sie pyta Jasia: -
Ile jest 2+2? A Jasiu na to:
- Mniej niż zero...
Pani mówi: -
Jasiu idziemy do dyrektora!
A Jasiu: - Jesteś szalona....
Dyrektor się pyta Jasia:
- Jasiu jak ty się zachowujesz? A Jasiu: - Jak statki na niebie....
Pani dyrektor goni Jasia po całym pokoju. Na to Jasiu:
- Nas nie dogoniat...
Pani bije Jasia. A Jasiu:
- Uuuu.... chłopaki, uuu.... nie płaczą....
Pani dyrektor bije Jasia coraz mocniej.
A Jasiu: Mocniej, Mocniej...
Pani dyrektor wyrzuca Jasia przez okno.
Jasio upada i mówi:
- Widziałem orła cień...
Przychodzi do niego kolega i się pyta:
- Jasiu jak było.
A Jasiu: Przeżyj to sam... Jasiu przychodzi do domu.
Mama się go pyta:
- Jak było w szkole? A Jasiu: - Samożycie, samożycie....

Pani poprosiła dzieci, żeby ułożyły zdania z nazwami ptaków. Zgłasza się Jaś i mówi:
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak.
- Dobrze, a z dwoma?
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak i wyrżnął orła.
- Z trzema...?
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrżnął orła i puścił pawia.
- Z czterema...?
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrżnął orła, po czym puścił pawia, aż mu dwa gile z nosa wyszły.
- Z pięcioma...?
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak i wyrżnął orla, po czym puścił pawia, aż mu dwa gile wyszły z nosa i poszedł znowu pić na sępa.

Jasiu pragnoł mieć papugę.
Rodzice zdecydawali się kupić.
Mama pyta Jasia-Jaka jest pogoda? A Jasiu na to-Ale leje.Papuga to zapamiętała.
Jasiu wybiera się do szkoły z
papugą i z pewnego domu słyszy
-Oddawaj te pieniądze złodzieju! Papuga to zapamiętała.Mama Jasia szykuje tate Jasia do pracy i
mówi-Uważaj na zakrętach kochanie! Papuga to zapamiętała.W niedziele Jasiu
zabiera papugę do kościoła.
Ksiądz kropi kropidłem a
papuga- Ale leje!
Ksiądz zbiera na ofiarę a
papuga-Oddawaj te pieniądze złodzieju!
Ksiądz się zdenerwował i
zaczoł ganiać papugę po kościele a papuga do niego
-Uważaj na zakrętach kochanie!


SZKOŁA JEST JAK FILM I TELEWIZJA!!!
Geografia - Discovery Channel
WF - Szkoła przetrwania
Religia - Dotyk anioła
Chemia - Szklana pułapka
Fizyka - E=mc2
Historia - Sensacje XX-wieku
J.Polski - Magia liter
Muzyka - Jaka to melodia?
Lekcja wychowawcza - Na każdy temat
Poprawka - Stawka większa niż życie
Nowy w klasie - Kosmita E.T
Ostatnia ławka - Róbta co chceta
Pan konserwator - MacGyver
Wyrwanie do odpowiedzi - Losowanie Lotto
Wywiadówka - Z archiwum X
Wakacje z rodzicami - Familiada
Woźny - Strażnik Teksasu
Korytarz szkolny - Ulica Sezamkowa
Powrót taty z wywiadówki - Wejście smoka
Szkoła - Świat według Kiepskich

Jasiu bawi się swoją kolejką.
- qarwa wsiadać, qarwa wysiadać
tato usłyszał to z sąsiedniego pokoju
-Jasiu jeśli jeszcze raz przeklniesz przez godzinę zabiorę ci twoją kolejkę.
-5 minut nic
-10 minut nic
-20 minut nic
-40 minut nic
-60 minut nic
-60 minut i sekunda
qarwa wsiadać qarwa wysiadać bo przez tego skurwysyna mamy godzinę opóźnienia.


Pani postanowiła przemalować klasę
-dzieci jak pomalujecie
Zosia
na różowo
Stasi
na fiolet
Jasiu
hmmmm.. ja bym tu szlaczek srutututu
pani
idziemy do dyrektora
pani wytłumaczyła o co chodzi dyrektor popatrzył na nią a potem na sicianę i powiedział
-no pewnie bo bez szlaczka było by kijowo.

Nauczycielka mówi do klasy:
-Dzieci, w jutro ma przyjechać komitet. Wiec macie się zachowywać grzecznie. A co do Jasia, to pójdziesz sobie pojeździsz na rowerku.
Jasio oczywiście się zgodził.
Na następny dzień przyjeżdża komitet i zadaje dzieciom pytanie:
-Co to jest zielone i ma dwie nogi.
Nikt z klasy nie wie. Jasio krzyczy na podwórku ża ża ża.
Pani mówi:
-Jasiu chyba wie.
Zapraszają go do klasy i komitet pyta się:
-Co to jest zielone i ma dwie nogi.
A Jasio na to:
-Ża Ża Żajebali mi lowelek...

Jasiu pyta tatę jaka jest różnica między praktycznie, a teoretycznie. Tata mówi:
- Idź zapytaj siostrę, czy się puści za 1mln złotych.
Jasiu poszedł się zapytać, siostra powiedziała, że tak.
- Teraz idź zapytaj o to samo mamę. Mama też potwierdziła.
Jasiu wraca do taty i pyta, po co to wszystko.
Tata na to:
- Widzisz synku, teoretycznie mamy 2 mln, a praktycznie dwie kurwy w domu.

:ok:

bidżej - Czw Paź 16, 2008 20:37

Słowa, które są trudne do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
- Bezsprzecznie.
- Innowacyjny.
- Przygotowawczy.
- Proletariacki.

Słowa, które są bardzo trudne do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
- Konstytucjonalizm.
- Wszystkowiedzący.
- Rozszczepienie jaźni.
- Szczęśliwe zrządzenie losu.

Słowa, które są absolutnie niemożliwe do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
- Dziękuję, nie mam ochoty na seks.
- Nie, dla mnie już piwa nie zamawiajcie.
- Przykro mi, ale nie jesteś w moim typie.
- Dobry wieczór, panie władzo. śliczne dziś niebo, prawda?
- No nie, dajcie spokój! Przecież na pewno nikt nie chce, żebym śpiewał(a).

DziDzia - Pią Paź 17, 2008 10:50

"Któregoś dnia poszłam do miejscowej księgarni katolickiej i ujrzałam naklejkę na zderzak z napisem: "ZATRĄB, JEŚLI KOCHASZ JEZUSA". Akurat byłam w szczególnym nastroju, ponieważ właśnie wróciłam ze wstrząsającego występu chóru, po którym odbyły się gromkie, wspólne modlitwy - więc kupiłam naklejkę i założyłam na zderzak.
Jak dobrze, że to zrobiłam! Co za podniosłe doświadczenie nastąpiło później! Zatrzymałam się na czerwonych światłach, na zatłoczonym skrzyżowaniu i pogrążyłam się w myślach o Bogu i o tym, jaki jest dobry... Nie zauważyłam, że światła się zmieniły. Jak to dobrze, że ktoś również kocha Jezusa, bo gdyby nie zatrąbił, nie zauważyłabym... a tak odkryłam, że MNÓSTWO ludzi kocha Jezusa! Więc gdy tam siedziałam, gość za mną zaczął trąbić, jak oszalały, potem otworzył okno i krzyknął: "Na miłość Boską! Naprzód! Naprzód! Jezu Chryste, naprzód!" Jakimże oddanym chwalcą Jezusa był ten człowiek! Potem każdy zaczął trąbić! Wychyliłam się przez okno i zaczęłam machać i uśmiechać się do tych wszystkich, pełnych miłości ludzi.
Sama też kilkakrotnie nacisnęłam klakson, by dzielić z nimi tę miłość! Gdzieś z tyłu musiał być ktoś z Florydy, bo usłyszałam, jak krzyczał coś o "sunny beach". Ujrzałam innego człowieka, który w zabawny sposób wymachiwał dłonią, ze środkowym palcem uniesionym do góry. Gdy zapytałam nastoletniego wnuka, siedzącego z tyłu, co to może znaczyć, odpowiedział, że to chyba jest jakiś hawajski znak na szczęście, czy coś takiego. No cóż, nigdy nie spotkałam nikogo z Hawajów, więc wychyliłam się z okna i też pokazałam mu hawajski znak na szczęście.
Wnuk wybuchnął śmiechem... Nawet jemu podobało się to religijne doświadczenie!
Paru ludzi było tak ujętych radością tej chwili, że wysiedli z samochodów i zaczęli iść w moim kierunku. Z pewnością chcieli się wspólnie pomodlić, lub może zapytać, do jakiego Kościoła należę, ale właśnie zobaczyłam, że mam zielone światło. Pomachałam więc do wszystkich sióstr i braci z miłym uśmiechem, po czym przejechałam przez skrzyżowanie. Zauważyłam, że tylko mój samochód zdążył to zrobić, bo znowu zmieniły się światła - i poczułam smutek, że muszę już opuścić tych ludzi, po okazaniu sobie nawzajem tak pięknej miłości; otworzyłam więc okno i po raz ostatni pokazałam im wszystkim hawajski znak na szczęście, a potem odjechałam.
Niech Bogu będzie chwała za tych cudownych ludzi!"



pozdro :!:

FiFa - Pią Paź 17, 2008 19:24

Jasio przychodzi do domu po szkole i skarży się mamie:
- Pan policjant, co stoi na rogu, powiedział, że mi nogi z dupy powyrywa!
- To jest niemożliwe - mówi mama. Policjanci są po to by cię chronić. Pokaż mi go to wyjaśnimy sprawę.
Idą na róg, policjant stoi.
Mama pokazuje na Jasia:
- Czy to prawda, że groził pan mojemu synowi, że mu Pan powyrywa nogi z dupy?!
- Pani! Zabierz pani stąd tego gnoja, bo mu nogi z dupy powyrywam! Już czwarty dzień z rzędu przyprowadza mi swoją suczkę jamniczkę i chce, żebym ją pokrył, bo marzy o tym, by mieć psa policyjnego!!!


Pani w szkole pyta po kolei dzieci:
- Maju odrobiłaś zadanie domowe?
- Proszę pani, moja mamusia zachorowała i musiałam wszystko w domu zrobić.
- Siadaj, pała! A Ty Krzysiu?
- Ja, proszę pani, musiałem ojcu w polu pomagać.
- Siadaj, pała! A Ty Jasiu, odrobiłeś zadanie?
- Jakie zadanie, proszę pani? Mój brat wczoraj wyszedł z odsiadki i taki melanż był w domu, że szkoda gadać!
- No no, Ty mnie tutaj swoim bratem nie strasz. Siadaj, czwórka.




Facet poznal piekna dziewczyne i zaprosil ja do bardzo drogiej i eleganckiej restauracji.
- Niech strace - mysli - seks mi wszystko wynagrodzi.
Gdy siedli przy stoliku, ona natychmiast zamówila najdrozszego szampana i najdrozsza przystawke, potem jeszcze jedna i jeszcze jedna. On zamawial, patrzyl jak dziewczyna je i myslal:
- Niech strace, seks mi wszystko wynagrodzi.
Potem piekna dziewczyna zamówila najdrozsza zupe i najwykwintniejsze drugie danie z calym zestawem dodatków. On zamawial, patrzyl jak dziewczyna je i myslal:
- Niech strace, seks mi wszystko wynagrodzi.
Gdy konczyla deser i poprosila o nastepny, facet nie wytrzymal i pyta:
- Zawsze pani tak je?
Ona na to:
- Nie, tylko wtedy, gdy mam okres.



Kolo kobiety stoi w autobusie pijany mężczyzna. Ona patrzac na niego z pogarda mowi:
- Ales się pan uchlal!
- A pani jest strasznie brzydka!
I dodaje z triumfem:
- A ja jutro bede trzezwy!

Freeman - Pon Paź 20, 2008 12:27

>> Rzeźnik miał syna, mało rozgarniętego, ale jedynego, wiec chciał mu
>> przekazać dorobek życia. Prowadzi go do fabryki i mówi:
>> - Zobacz tu jest maszyna, wkładasz do niej barana, wychodzi parówka,
>> kapujesz ?
>> - Nie
>> - No, ****** co tu do niezrozumienia, baran, maszyna, parówka -
kapujesz?
>> - Nie
>> - No ja p....lę - patrz tutaj: tu wkładasz barana. Chodź na druga
>> stronę. Widzisz, wychodzi parówka. Kumasz ?
>> - Nie, ale tato, a jest taka maszyna gdzie wkłada się parówkę a
wychodzi
>> baran?
>> -Tak, ku*wa, twoja matka!

elmek13 - Pon Paź 20, 2008 17:11

- Panie doktorze mam rozwolnienie
- Dobrze, w takim razie dam panu czopki, powinny pomóc
Na drugi dzień ten sam pacjent
- Panie doktorze, no nie mogę, mam taką sraczkę, że nie mogę wytrzymać
- No dobrze, jeszcze raz wypisze panu czopki, teraz już na pewno powinno pomóc
Na trzeci dzień
- Panie doktorze, mam taką sraczkę nie mogę wytrzymać, niech mi pan jeszcze raz
czopki wypisze
- Dooo choooleeeeryyyy jaaasneeej, czyyy pan te czopki żreee?!
A cooo? Może mam je sobie do dupy wsadzać?!


Siedzi sobie Rusek nad brzegiem jeziora i łowi ryby. Nagle złapał złotą rybkę, a ta oczywiście powiedziała:
- Wypuść mnie a spełnię twoje najskrytsze życzenie.
- Ale ja tam nie wiem co bym chciał.
- Zastanów się. Mercedesa chciałbyś?
- Nie no, Mercedesa to ja mam.
- A willę z basenem chciałbyś?
- Nie no, willę to ja mam.
- A pełno wódy i dziewczyn chciałbyś?
- Nie no, wódę i dziewczyny to ja mam.
- A medal za odwagę masz?
- Medalu to ja nie mam.
- A chciałbyś?
- Medal to bym chciał.
Rybka machnęła pletwą. Nagle Rusek otwiera oczy, trzyma w każdej ręce po 5 granatów, jedzie na niego 20 czołgów krzyczy:
- qarwa, pośmiertny mi dała!

Informatyk przychodzi do kolegi-informatyka i widzi, że ten trzyma wszystkie palce na klawiaturze, a nogą stara się wyszarpać z gniazdka sznur zasilania sieciowego.
Pyta więc, co to ma znaczyć . Kolega odpowiada: Znalazłem w internecie jakiś program, a kiedy go uruchomiłem, ukazał się komunikat:
"Naciśnij jednocześnie 10 dowolnych klawiszy, a zobaczysz fajny film pornograficzny".
Zrobiłem tak, a wtedy ukazał się komunikat: "A teraz puść chociaż jeden klawisz, a sformatuję ci dyski".


Donald Tusk umiera i idzie do nieba. Oprowadza go anioł.
- Widzisz Donaldzie to jest sala zegarów. Każdy człowiek ma tutaj swój zegar. Za każdym kłamstwem jego wskazówka przesuwa się nieznacznie. Widzisz na przykład to jest twój zegar. Wskazówka przesunęła się tylko o 2 minuty. A to jest zegar Matki Teresy z Kalkuty. Widzisz dalej stoi na 12, ani drgnął.
-A gdzie są zegary braci Kaczyńskich? - pyta Tusk.
Anioł na to - A... Robią w holu jako wentylatory

Facet lekko na bani wraca do domu ......
Żona od razu, srata-ta- ta, pijak, tylko wódka Ci w głowie itp...
Facet sięga do kieszeni, wyciąga kartkę i mówi:
- OK, przyniosłem test, zaraz zobaczymy jaka Ty obeznana i kulturalna jesteś!
Żona:
- Zobaczymy, czytaj.
- Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakieś dwie waluty.
- Łatwizna! No chociażby dolar i euro.
- Dobra, podaj dwa typy środków antykoncepcyjnych.
- Jejku, mogę ci co najmniej 10 podać!
- Wierzę. Pytanie trzecie. Podaj mi nazwy dwóch rzek w Islandii...
Żona:
- ???
- Milczysz? Ha! Wiedziałem! Oprócz szmalu i seksu, żadnych, k***a, zainteresowań!... żadnych.

Facet codziennie kupuje w osiedlowym spożywczaku ser - codziennie więcej. Kiedy poprosił o 5 kilo, właściciel nie wytrzymał i pyta: Panie, po co Panu tyle sera?!
- Oj, jak chcesz pan, to chodź ze mną, bo to trudno powiedzieć...
Zaintrygowany sklepikarz zamknął interes i poszedł za klientem.
Idą, idą, aż za miasto doszli. Przed nimi rozpościerała sie wielka polana.
Facet zaczął rozkruszać ser na polanie. Nagle ziemia sie rozstąpiła! Zahuczało!! Zagrzmiało!!! I ser zniknął...
Przerażony sklepikarz pyta: O Jezu, panie, co to było?!
Na to facet: Nie wiem. Ale ser żre.

Pięć zakonnic jechało autem, niestety w pewnym momencie auto wpadło w poślizg i tragedia-wszystkie zginęły.
Stanęły przed św Piotrem i ten pyta:
-Czy któraś z was dotykała kiedyś członka? Jeśli tak to musicie to wyznać...
Pierwsza siostrzyczka mówi, że dotykała członka palcem...
Św Piotr na to-Włóż palec do święconej wody i możesz wejść do raju...
Druga siostra przyznała się, że trzymała w ręce...
-Włóż rękę do święconej wody i wejdź do Raju siostro..
Trzecia podeszła do św.Piotra a czwarta odwraca się do piątej i mówi:
-Ty jak ona w tej wodzie zamoczy dupę, to ja już się tej wody nie napiję......

Spotyka się dwóch kolegów i jeden mówi:
- Słuchaj stary, jak ty to robisz, że gdy przychodzisz w nocy piajny do domu, to żona zawsze wpuszcza cię do środka?
- Musisz zrobić tak: pukasz do drzwi, szybciutko się rozbierasz. Gdy żona otwiera, szybko wrzucasz ubrania do domu. Żona patrzy i myśli, że sąsiedzi cię mogą zobaczyć i wtedy byłby obciach- więc bez problemu wchodzisz....
Na drugi dzień się spotykają i facet się pyta:
-I jak, udał się mój sposób?
-Nie całkiem: zapukałem, szybciutko się rozebrałem, drzwi się otworzyły,wrzuciłem ubrania do środka a one zrobiły pss.... i odjechały...

Atrakcyjna kobieta siada przy barze w cichym, wiejskim pubie. Uwodzicielsko daje znak barmanowi, na co ten natychmiast do niej podchodzi. Kobieta pokazuje, żeby ten zbliżył swa twarz do jej twarzy. Kiedy są już blisko, kobieta zaczyna delikatnie głaskać gęstą i długą brodę barmana.
- Jest pan właścicielem tego lokalu? - pyta kobieta, czule głaszcząc brodę barmana.
- Właściwie nie - odpowiada barman.
- Czy mógłby pan go zawołać? Chciałabym z nim rozmawiać - mówi kobieta przesuwając swe dłonie z brody na włosy mężczyzny.
- Obawiam się, ze jest to niemożliwe. - odpowiada barman dysząc z podniecenia. Może ja mógłbym pani w czymś pomóc?
- Myślę, że tak. Chciałabym zostawić dla niego wiadomość – kobieta kontynuuje pieszczoty i suwa palcem po wargach mężczyzny, pozwalając mu delikatnie je ssać.
- Proszę powiedzieć szefowi, że w damskiej toalecie nie ma papieru toaletowego...

Stały sobie w parku dwa posągi... naga kobieta i nagi mężczyzna
Ustawiono je tak, że patrzyły na siebie wzrokiem, w którym można było odczytać nutę pożądania. I stały tak lata i dziesięciolecia całe i w upał i w słotę, pod deszczem i w słońcu, pod opadającymi jesiennymi liśćmi i wśród wiosennych tulipanów. Aż pewnego dnia zjawił się w parku dobry anioł, spojrzał na posągi i powiedział:
- Za to, że tak dzielnie przez całe lata w tym parku stoicie, ożywię was na pół godziny, będziecie mogli zejść z cokołu i zrobić, co tylko zapragniecie. - Cud się dokonał.
Posągi zeszły z cokołu, chwyciły się za ręce i czym prędzej pobiegły w pobliskie krzaki, z których wkrótce zaczęły dobiegać pomruki i okrzyki rozkoszy. Wreszcie z krzaków ponownie wynurzyła się para posągów:
- Ach, jak cudownie było... - rzekła kobieta.
- Tak, doprawdy to wspaniałe - rzekł mężczyzna.
Obserwujący ich z uśmiechem anioł zauważył:
- Słuchajcie, minęło dopiero piętnaście minut, macie do dyspozycji jeszcze drugie tyle!
- To co, wracamy w krzaki? - zapytał mężczyzna.
- Tak, tak, musimy koniecznie to powtórzyć! - odparła kobieta.
- No dobrze, ale tym razem to Ty trzymasz gołębia, a ja mu będę srać na głowę!

Wesele na wsi w kieleckiem,tam wszystko wypiją i dlatego przezorny pan
młody schował sobie pod poduszkę pół literka, na noc poślubną co by mu się
bardziej panna młoda podobała.
Po trzech dniach goście weselni poszli sobie, no i czas na noc poślubną....
Młodzi udali się do sypialni, a franca teściowa czukiereczekpod drzwiami....
Pan młody przed przed przystąpieniem do konsumpcji małżeńskiej sięga po butelczynę i coś mu
się nie widzi jej zawartość, więc głośno medytuje:
- "Ruszana, nieruszana,ruszana, nieruszana.." i tak przez jakiś czas.
Teściowa nie wytrzymała, wpada do pokoju i krzyczy:
- Jonek! Przysiengom, nieruszana!! To tylko taki ród szerokopizdziasty!!!!

Jest małżeństwo Małgosia i Jaś. Zawsze jak szli spać to Małgosia całowała Jasia w policzek i tak szli spać. Pewnej nocy Jaś się budzi, a tu zamiast jego żony leży stary dziad w prześcieradle. Jaś zdenerwowany:
- Panie kto Ty jesteś? Gdzie moja żona wynocha z mego wyra.
- Janie ja jestem św. Piotr umarłeś.
- Ale jak to, ja jestem młody, nie mam dzieci jeszcze... weź jakoś z Panem Bogiem załatw, żebym mógł wrócić. Piotr wykonał telefon i mówi:
- Możesz wrócić ale będziesz albo psem albo kurą. Jaś myśli, myśli - pies to lipa hycel resztki ze stołu nie nie... Mówi:
- Chce być kurą. BACH! Jaś stał się kurą... idzie przez farmę i spotyka koguta
- Ty nowa do pukana będziesz dzisiaj. Jaś se myśli mogłem być psem bym jajka se zachował. Nagle go coś w tyłku rusza. Poleciał do kurnika znalazł szefową na największej grzędzie i się pyta:
- Ty coś mnie w tyłku rusza - napnij zwieracze zniesiesz jajko... Bach jedno, drugie, piąte, dziesiąte. Nagle słyszy i czuje, że ktoś go bije po twarzy:
- Jasiek, Jasiek.
- Co? Co?
- Wstawaj, całe łóżko zasrałeś!

Są zawody kto najdłużej wytrzyma w wodzie. Pierwszy pan wytrzymał 1 min. i wszyscy ludzie go pytają jak pan to zrobił? A on odpowiedział:
- Trening, trening i jeszcze raz trening.
Następny pan wytrzymał 2 min. i znowu wszyscy ludzie go pytają jak pan to zrobił? A on odpowiedział:
- Trening,trening i jeszcze raz trening.
Następny pan wytrzymał 3 min i wszyscy ludzie go pytają jak pan to zrobił? A on na to:
- Trening.....
Następny pan przyszedł, wchodzi do wody, 1 min. nic, 2 min. nic, 3 min. nic, po 4 minucie wychodzi ledwo oddycha, więc lekarze szybko podbiegli, ale na szczęście nic się nie stało. Wszyscy ludzie pytają jak on to zrobił? A on na to:
- Gdzieś musiałem gaciami zahaczyć!

Jedzie Polak autostradą w Stanach. Nagle widzi tablicę drogową "Reduction 100 km". Facet wyhamowuje do stówy i jedzie dalej. Nagle widzi tablicę "Reduction 60 km". Wkurwiony zwalnia do 60 i klnąc na amerykańskie przepisy jedzie dalej. Pojawia się kolejna tablica "Reduction 30 km". Gość bojąc się mandatu, coraz bardziej wkurwiony wlecze się 30 na godzinę. W oddali rysuje się następna tablica "Reduction 10 km". Doprowadzony do pasji kierowca zwalnia do 10 na godzinę i jedzie dalej. Mijają go rowerzyści, machają i śmieją się z niego. Przebiega obok jakiś facet i też się śmieje... Gościu nie reaguje i jedzie dalej. Nagle widzi jeszcze jedną tablicę i myśli sobie: k..wa już bardziej nie zwalniam! Podjeżdża bliżej i widzi napis... "Welcome to Reduction"

Żona zrozpaczona siedzi nad łożem ciężko chorego męża.
- Umówmy się, że jak umrzesz, to dasz znać, jak to tam jest w tych zaświatach.
- Dobrze - odpowiada mąż i umiera.
Mija parę tygodni, wdowa siedzi sama w pokoju i nagle słyszy dziwne dźwięki.
- Czy to ty, mój mężu?
- Tak, to ja - odpowiada głos.
- No to mów, jak to tam jest...
- No, nic nadzwyczajnego... Wstaję rano i się kocham, tak do śniadania...
- Do śniadania? A co na śniadanie?
- Na śniadanie sałata. Potem znów się kocham, tak do obiadu...
- Do obiadu się kochasz? A co na obiad?
- No, na obiad sałata. A potem znowu się kocham, tak do kolacji, na kolację znowu sałata, a potem znów się kocham, a jak się zmęczę, to idę spać. A na drugi dzień to samo...
- Powiedz mi, kochanie, czemu wy się tam tak kochacie w tym niebie?
- W niebie? Jakim niebie? Ja jestem królikiem w Australii.

Jedzie facet samochodem. Obok siedzi żona. Dopuszczalna prędkość 100 km/h.
Facet jedzie mniej więcej z tą prędkością. Nagle żona rozpoczyna monolog:
- Już Cię nie kocham. Po dwunastu latach po ślubie chcę rozwodu.
Mąż nic nie mówi tylko przyspiesza do 110 km/h. Żona mówi dalej:
- Pokochałam twego najlepszego przyjaciela - Kazia.
Mąż nic nie mówi tylko dalej przyspiesz do 120 km/h.
Żona przystępuje do rozważania warunków rozwodu:
- Chcę dzieci!
Mąż nic nie mówi tylko przyspiesza do 130 km/h.
- Chcę dom i samochód!
Mąż dalej nic nie mówi ale przyspiesza do 140 km/h.
- Chcę aby wszystkie karty kredytowe i akcje był na moje nazwisko.
Mąż dalej nic nie mówi ale przyspiesza do 150 km/h.
- A czego ty chcesz?
- Ja już mam wszystko co mnie potrzeba!
Mąż przyspiesza do 200km/h.
- A co masz?!
Mąż skręca na przeciwny pas jezdni i cedzi przez zęby:
- Poduszkę powietrzną!!!

Do księdza na plebanię mial przyjechać biskup na kolację.
Poszedł ksiądz na targ kupić rybke.
Pyta sprzedawcy:
- Po ile ta rybka?
- Ksiądz pyta o tego s***wiela? 2,75.
- JAK SIĘ PAN WYRAŻA?!
- A nie, nie to tylko nazwa takiej ryby.
- Acha, no to poprosze tego s***wiela.
Wraca ksiądz i mówi do siostry zakonnej:
- Siostro proszę tego s***wiela oskrobać i kazać ugotować.
- Ależ proszę księdza! Jak ksiądz mowi?!
- A nie, nie to nazwa tej ryby.
- Acha, no dobrze.
Wieczorem na kolacji, ksiądz z dumą pyta biskupa:
- I jak smakuje kolacja?
- Wyśmienita ryba. Skąd ją macie?
Ksiądz zaczyna się chwalic:
- Ja tego s***wiela kupiłem!
Siostra na to:
- Ja tego s***wiela oskrobałam!
A kucharka na to:
- A ja tego s***wiela ugotowałam!
Na to biskup wyciąga flaszkę i mowi z zadowoleniem:
- No, to k***a widzę sami swoi!

W celi:
- Za co siedzisz?
- Za niewinność, a ty?
- Za morderstwo w orient ekspresie.
- Uuu niezła akcja.
- Noo, trzy noce tłumaczyłem...

W szkole. Trzecia klasa, lekcja matematyki.
- Aniu, co robi twój tata?
- Jest nauczycielem w przedszkolu.
- A ile zarabia?
- 760 zł.
- A mama?
- Mama jest bibliotekarka i zarabia 640zl.
- To ile wynosi wasz budżet?
- 1400 zł miesięcznie.
- Bardzo dobrze, piątka. Jasiu, a twój tata?
- Mój tata jest celnikiem na przejściu kolejowym i zarabia 900 zl,mama pracuje w izbie celnej na przejściu samochodowym i zarabia 850 zł, nasz budżet wynosi 9000zl miesięcznie.
- Eh, Jasiu, no źle, znów będę ci musiała jedynkę postawić...
- Zwisa mi to, przynajmniej żyjemy jak ludzie...

- Przeczytałeś trylogię Sienkiewicza?
- To trza było przeczytać?
- Tak, na dzisiaj.
- Kurna, a ja przepisałem...

Na parkingu stoi beemka. W pewnym momencie podbiega do niej kolo w dresie, wywala szybę, ładuje się do środka, rwie kable, odpala "na krótko" i z piskiem odjeżdża ! Tak jedzie ale rozgląda się po wnętrzu auta, wali się w łysy łeb i mówi:
- O żesz k**wa, to mój. :rotfl:

Noc. Wielki pożar. Siedem jednostek straży pożarnej walczy z żywiołem. Do kierującego akcją podchodzi jakiś facet:
- Jak wam idzie? Nikt ze strażaków nie ucierpiał?!
- Niestety - odpowiada strażak - dwóch naszych ludzi zostało w płomieniach, a sześciu jest ciężko poparzonych. Ale za to wynieśliśmy z budynku szesnaście osób - trwa reanimacja.
- Szesnaście osób? Przecież tam był tylko ochroniarz!
- Skąd pan wie?! Kim pan jest?
- Kierownikiem tego prosektorium.

Edek, Tadek i ich żony pojechali na camping. Edek i Tadek spali w jednym namiocie, a ich żony w drugim. O trzeciej nad ranem Tadek budzi się i woła:
- Niewiarygodne!
Edek się zbudził.
- Co się dzieje? - pyta Edek.
- Muszę iść do namiotu dziewczyn, do mojej żony!
- Po co?
- Na seks! Obudziłem się z najtwardszym, jakiego miałem w całym życiu!
Po chwili Edek mówi:
- Chcesz żebym poszedł z tobą?
- Do diabła, nie! Dlaczego?
- Bo w ręku trzymasz mojego...

Mężczyzna ogląda się nago w lustrze, nagle jego członek zaczyna się podnosić.
- Spokojnie, spokojnie to tylko ja! :ups:

- Czy mogę prosić o rękę pana córki?
- A co, nie masz swojej - zażartował ojciec
- Mam, ale jest już zmęczona. - odpowiedział poważnie kandydat.

Pewnego dnia zajączek złowił złotą rybkę. Rybka, jak to złote rybki mają w zwyczaju rzekła:
- Zajączku wypuść mnie to spełnię trzy twoje życzenia!
- Dobrze - odpowiada zajączek - wypuszczę cię ale, jak spełnisz trzy pierwsze życzenia misia, które wypowie po przebudzeniu ze snu zimowego.
- No co ty, zajączku! Chcesz oddać swoje życzenia misiowi?!!! Rybka nie kryła zdziwienia.
- Tak, to moje ostatnie słowo - stanowczo rzekł zajączek.
- Zgoda! Odrzekła złota rybka.
Jakiś czas później miś budzi się ze snu zimowego, przeciąga się leniwie i mruczy zaspanym głosem: Sto ch..ów w dupę i kotwica w plecy, byle była ładna pogoda!

Seryjny morderca ciągnie kobietę do lasu w celu wiadomym. Kobieta krzyczy przerażona:
- Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo się boję!
Na to morderca:
- No, a ja co mam powiedzieć? Będę wracał sam...

Pani pyta dzieci, na czym spia ich rodziny w domu. Dzieci odpowiadają roznie: jedni na wersalkach, inni na tapczanach, itd.
A u was w domu Jasiu? - pyta pani.
Jasiu: no, ja to prose pani spie na materacu, ale moi rodzice to chyba na snurku...
Jak to na sznurku??? - dziwi sie pani.
Dokladnie nie wiem - mowi Jasio - ale slysalem rano jak mamusia mowila do tatusia: 'stary, spuszczaj sie szybciej, bo nie zdazysz do roboty...

Idzie stado plemników. Nagle od przodownika stada słychać głos:
- "Światło, podajcie światło!!!"
Podali światło..., nagle przewodnik krzyczy:
- "Panowie, ZDRADA!!! Jesteśmy w DUPIE!!!"

Przychodzi facet do lekarza, kładzie swą męskość na stole i milczy.
Zdziwiony lekarz pyta:
- Boli pana?
- Nie boli.
- To może za duży?
- Nie, wcale nie.
- A co, za mały?
- Nie. Nie jest za mały.
- To co w końcu?!
- Fajny, nie?!

Sika dwóch chłopów na płot. Jeden pyta drugiego:
- Czemu tak cicho sikasz?
- Bo sikam na nogawkę
- A nie szkoda ci nogawki?
- Nie, bo sikam na twoją.

Lekcja biologii. Nauczycielka pyta:
- Dzieci, jak myślicie, dlaczego flądra jest taka płaska?
Wawoczka odpowiada:
- Dlatego, że ją wieloryb dymał!
- Siadaj Wawoczka - odpowiedź nieprawidłowa.
- Następne pytanie, dlaczego morski okoń ma takie duże, czerwone oczy?
Wawoczka:
- Bo on wszystko widział!

Idzie czerwony kapturek przez las, aż tu nagle zza krzaków wyskakuje wilk i drze mordę:
- Kapturku, ja cię zaraz pocałuję tam, gdzie nikt cię jeszcze nie całował!
Na to czerwony kapturek:
- Taaaa, chyba ku**a w koszyk...

Na przesłuchaniu policjant mówi
- To niech pan opowie jak to było
- No kazali mi się oprzeć o maskę samochodu i wypiąć
- Napastowali pana?
- Nie..na sucho pojechali.

Do baru wchodzi niepozorny mężczyzna
- Przepraszam... czyj był ten rotwailer przed barem...
- Mój! - podnosi się potężny brodacz - Ale jak to "był"?
- Bo mój jamnik go zabił...
- Co ty gadasz!? Jamnik mojego rotwailera? Jak!!?
- No... W gardle mu stanął...


Ksiądz chodzi z tacą po kościele, zbiera pieniądze od parafian.
Podchodzi do staruszki, a ona grzebie w portfelu.
Ksiądz: Te grubsze babciu, papierowe..
Babcia: Aa nie.. te grubsze mam na fryzjera..
Ksiądz: Babciu, ale Maryja nie chodziła do fryzjera.
Babcia: Taak?? A Jezus nie jeździł Mercedesem...

Jedzie minister Z. samochodem i potrącił 2 pieszych na przejściu.
Przychodzi do sędziego i pyta:
- Co z tym zrobimy ?
Sędzia się zastanowił i odpowiada:
- Myślę, że ten, który głową rozbił przednią szybę może dostać 5 lat za uszkodzenie cudzego mienia, a ten drugi, co odleciał w krzaki - 8 lat za próbę ucieczki...

Siedzi dziadek na bujanym fotelu, pali fajeczkę, nagle ktoś puka do drzwi.
- Kto tam ???
- Jean Claude Van Damme...
Dziadek na to - Nie znam! Wszyscy czterej wypier..lać!!!

Jak odróżnić oryginalnego Rolexa od podróbki?
W trakcie kupowania należy pier***lnąć "Rolexem" z całej siły o podłogę - jeśli zegarek jest prawdziwy, sprzedawca umrze na zawał serca.

Hr. Aleksander Fredro wykładał przez kilka lat na jednej z uczelni.
Wchodząc kiedyś do jednej z sal, zobaczył napis na tablicy:
Stary Fredro w księgach grzebie,
młodzież jemu żonę je.bie...
Dowcipniś który to napisał, nie docenił jednak ciętego języka Fredry. Hrabia dopisał:
Je.bcie, je.bcie moje dziatki,
jam pierd.olił wasze matki,
i zapewne z tej przyczyny,
wy jesteście skur...syny...

[ Dodano: Pon Paź 20, 2008 21:30 ]
Zagadnęła Małgosia Jasia:
- Jasiu wyr***aj mnie!
- No nieeee...
- Jasiu, wyr* mnie, no prooooszę!
- Nnnoo.. Nie!
- Jasiu, ku*wa wyruch* mnie!!
- No dobra.
Jaś spuścił łachy w dół, stanął na środku pokoju i mówi do Małgosi:- A teraz skocz na mnie!
Małgosia wzięła solidny rozbieg, a Jaś w ostatniej chwili odskoczył w bok i Małgosia przywaliła w ścianę. Jaś na to:
- Hyhy, ale cię wyruchałem!

Pani zadała dzieciom ułożenie zdań z użyciem słowa 'Prawdopodobnie'.Dzieci napisały historyjki typu: 'idzie zima, prawdopodobnie spadnie śnieg'. Jasio oczywiście wymyślił coś innego:
- 'Moja starsza siostra bierze lekcje fortepianu. Ostatnio, jak przyszedł do niej nauczyciel, ona zdjęła majtki, on rozpiął spodnie. Prawdopodobnie nasrają do fortepianu.

Dopiekło facetowi życie i postanowił się powiesić...
Zmajstrował stryczek, przymocował go do żyrandola, wlazł na stołek,
wsadził głowę w stryczek, patrzy, a tu na szafie niedopita flaszka wódki stoi.
- Co się ma wódka zmarnować? - pomyślał sobie.
Wysunął głowę ze stryczka, przystawił stołek do szafy,patrzy, a tam jeszcze zapomniane pół paczki papierosów.
- O! - pomyślał - i życie zaczyna się układać!

Przylecieli Amerykanie na Marsa. Wychodzą i nagle łapią ich kosmici. Zamykają ich w kapsule i dają im 15 minut na wydostanie się. Przychodzą po 15min i mówią:

- Jesteście słabi. Polacy, co byli przed wami, wydostali się szybciej i jeszcze nam prezenty rozdali

- A jakie to były prezenty?

- Nazywali to srutututu, ale każdy dostał!


- Dlaczego David Copperfield musiał odwołać swój występ w Polsce?

- Nikt nie był nim zainteresowany. W Polsce nie jest niczym niezwykłym gdy coś znika.

Po upojnej nocy
- Słoneczko...
- Tak, kotku?
- Zrobisz śniadanie, rybko?
- Oczywiście, skarbeńku.
- Jajeczniczkę, rybko?
- Ze szczypiorkiem, pieseczku.
- Ale na masełku, żabciu?
- Nie może być inaczej, misiu.
- Kur*a, myszko... przyznaj się! Ty też nie pamiętasz, jak mam na imię?

Samochód z kobietą za kółkiem
z ogromną prędkością odbił się od muru, trzykrotnie przejechał skrzyżowanie na czerwonym świetle, przejechał jednokierunkową ulicę pod prąd, przecisnął się cudem pomiędzy dwoma ciężarówkami.
Za nią policja, syreny, błyskające światła, pościg na całego! W końcu samochód zatrzymuje się na poboczu. Snop światła z policyjnego helikoptera rozświetla wnętrze samochodu. Kobieta wyłącza silnik i zwraca się do półżywego męża wciśniętego w najdalszy kąt kabiny:
- I jak kochanie? Przeszła Ci w końcu czkawka?

W pociągu jest wielki tłok
pasażerowie stoją w przedsionkach. Nagle słychać głos z oddalonego przedziału:
- Lekarza, szybko lekarza, czy jest tutaj jakiś lekarz?
Z końca wagonu przez tłum przeciska się lekarz, po dotarciu na miejsce pyta:
- Kto potrzebuje pomocy?
- Ja. Choroba gardła na sześć liter?

Zebranie weteranów wojennych. Trzęsącym się głosem mówi pierwszy:
- ja to już taki stary jestem, że nie pamiętam czy służyłem w pierwszej brygadzie na drugiej wojnie, czy w drugiej brygadzie na pierwszej wojnie. na to drugi:
- a ja to już nie pamiętam czy dostałem kulkę między łopatki, czy łopatkę między kulki.
Na to przerywa im weteranka radiotelegrafistka:
- a ja to już też nie pamiętam czy wystrychnęłam Niemców na dudka, czy Niemcy mnie wydutkali na strychu.

Siedzi sobie gość przed telewizorem, małżonka z kosiarką szaleje przed domem.
- Gdzie obiad?? - wrzeszczy gościu - Głodny jestem! Zrób mi coś!
Sterana kobiecina zagląda przez okno:
- Trochę zajęta jestem kochanie, może sam sobie coś przygotujesz?
- Oszalałaś kobieto? A po co ja ciebie mam?
- To wiesz co? Wyobraź sobie, że nie żyję i przygotuj to na co masz ochotę.
Pomyślał i zrobił sobie wypasiony cholesterolowy obiadek. Usiadł przed telewizorem i zeżarł wszystko co zrobił. Wraca małżonka:
- A gdzie mój obiad? Dla mnie nic nie zostawiłeś!?
- Przecież nie żyjesz.

- Stary! Ale miałem wczoraj przygodę.
Wracam wieczorem do domu przez park i słyszę jakieś krzyki. Za moment widzę jak biegnie jakaś kobieta i goni ją banda oprychów. Zobaczyła mnie i wołając "niech mnie pan ratuje!" schowała się za moimi plecami. Oni podbiegli do mnie i mówią, żebym spadał bo mi wpierdzielą.
- No a ty co?
- Nie ma się czym chwalić. Zrobiłem to, co chyba każdy zrobiłby na moim miejscu...
- No stary! Podziwiam cię! Ale nie musisz być taki skromny. Powiedz co zrobiłeś.
- Zesrałem się...


Tonącą w morzu piękną blondynkę uratował przechodzący brzegiem mężczyzna.
- Dziękuję, uratował mi pan życie! Z wdzięczności spełnię pana trzy życzenia.
- Mam tylko jedno, ale trzy razy..

Nachlany facet na weselu podchodzi do orkiestry i mówi:
- Zagrajcie myzerej
Orkiestra nie wiedząc o co chodzi grają co innego. Koleś podchodzi znowu:
- Zagrajcie myzerej
Ale jak to leci - pyta orkiestra.
Facio odchodzi, ale zaraz podchodzi znów
- Zagrajcie myzerej
- Panie daj jakieś nuty, słowa.
A on:
Myzerej pancerni...

Ostatni dzień roku szkolnego. Pani zadaje pytanie:
- Kto powie zdanie ze zwrotem "jakby co"?
Zgłasza się Edgar.
- Proszę, Edgarku.
Chłopak nic nie mówi tylko otwiera rozporek, wyciąga całkiem sporego (jak na 13-latka) czukiereczek*a i kładzie na ławkę.
- Won z klasy!- krzyczy zszokowana nauczycielka.
Edgar wychodząc mruczy:
- A propos tematu... Jakby co - mój adres ma pani w dzienniku.

Przychodzi mały Jasio do apteki i mówi do aptekarza:
- Proszę mi dać coś do zapobiegania ciąży!
Aptekarz ściszonym głosem zwraca Jasiowi uwagę:
- Po pierwsze, to o takim czymś mówi się szeptem, a nie na
cały głos. Po drugie - to nie jest dla dzieci. Po trzecie -
niech ojciec sobie sam przyjdzie a po czwarte - są tego różne
rozmiary.
Na to Jasio:
- Po pierwsze - w przedszkolu uczyli mnie, żeby mówić głośno i
wyraźnie. Po drugie - to nie jest "nie dla dzieci", tylko
przeciwko dzieciom. Po trzecie - to nie dla ojca, tylko dla
mamy. A po czwarte - mama jedzie do sanatorium i potrzebuje
wszystkie rozmiary.

Jedna z młodszych klas szkoły podstawowej. Pani nauczycielka
stojąc na ławce zmienia jakiś obrazek, a dzieci trzymają
ławkę, aby pani nie spadła.. Jasio korzystając z okazji zagląda
pani pod spódniczkę. Wchodzi inny nauczyciel, zauważył co
wyczynia chłopiec i mówi:
- Jasiu uważaj bo oślepniesz!
Jasio zakrywa jedno oko ręką i mówi:
- Pierdzielę, zaryzykuję na jedno oko.

Rybak złapał złotą rybkę. Ta mówi:
- Puść mnie, a spełnię twoje jedno życzenie.
- Super. Chcę najnowszy model mercedesa.
- A jak wolisz: za gotówkę czy na raty?
- A ty jak wolisz: na masełku czy na oleju?

Chłopak do kumpli:
-Słuchajcie, byłem wczoraj u mojej dziewczyny.
-I co?
-Waliłem caaaaaałą noc!
-I co, i co?!
-I nikt mi nie otworzył...

Niedźwiedź każdego, kogo spotka w lesie, bije jajami po plecach. Przechodzi zajączek. Niedźwiedź go bije jajami, a zajączek płacze i się śmieje. Niedźwiedź go się pyta:
- Dlaczego płaczesz?
- Bo mnie boli
- A dlaczego się śmiejesz?
- Bo jeż idzie!!!

Niedźwiadek kupił motorek. Zadowolony jedzie przez las i spotkał zajączka.
Pyta się:
- Ty zając chcesz się przejechać?
- No pewnie.
- Wsiadaj.
Jadą przez las 40 na godzinę, 50, 60. Nagle niedźwiadek poczuł mocny uścisk i mokro. Pyta się:
- Ty zając, zlałeś się ze strachu?
Na to zajączek ze spuszczona głową.
- Tak, zlałem się. Jechałeś bardzo szybko i się bałem.
Zając postanowił się odegrać. Zapożyczył się i kupił szybszy motorek. Szukał niedźwiadka. W końcu szczęśliwy znalazł. I pyta się:
- Ty niedźwiedź chcesz się przejechać?
- No pewnie.
Jadą przez las 40 na godzinę 50, 60, 70, 80. Nagle zajączek poczuł mocny uścisk i mokro. Szczęśliwy pyta się niedźwiadka:
- Ty niedźwiedź, zlałeś się ze strachu?
Na to niedźwiadek ze spuszczoną głową:
- Tak, zlałem się. Jechałeś bardzo szybko i się bałem.
Zając szczęśliwy odpowiada.
- No to się zaraz zesrasz, bo nie mogę dosięgnąć do hamulca.

Ojciec z synem poszli na krytą pływalnię. Po wyjściu z basenu ojciec stanął pod prysznicem, żeby zmyć resztki chloru, a synek bawiąc się biegał koło niego.
W pewnej chwili maluch pośliznął się na mydle. W ostatniej chwili ratując się przed upadkiem, złapał się za ojcowego ptaka, podciągnął się trochę i pobiegł dalej.
Tatko popatrzył czule na pociechę i pomyślał:
"No, a gdyby był dziewczynką i myłby się teraz z matką to by się wziął i wypier*lił..."

[ Dodano: Pon Paź 20, 2008 21:38 ]
Polak, Rusek i Niemiec są w piekle.
Pewnego dnia przyszedł do nich diabeł i mówi:
- Wypuszczę tego, który wypije pół litra wódki, przejdzie po linie nad przepaścią, poda rękę niedźwiedziowi i zgwałci Indiankę.
Pierwszy idzie Niemiec.
Wypił pół litra, idzie po linie - spadł.
Drugi Rusek.
Wypił pół litra, idzie po linie - spadł.
Próbuje Polak.
Wypił pół litra, przeszedł po linie, wrócił po drugie pół - wypił.
Idzie do jaskini niedźwiedzia.
Siedzi godzinkę... drugą... trzecią...
Diabeł się zaniepokoił i idzie w kierunku jaskini.
Nagle wychodzi Polak cały podrapany od góry do dołu i pyta się diabła:
- Te diabeł... Gdzie jest ta Indianka co jej miałem rękę podać??

12-letni synek, pyta sie ojca (w mieście otwarto właśnie agencje
towarzyska):
- Tato, a co właściwie robi sie w takiej agencji?
Ojciec mocno zakłopotany odpowiada:
- Synku, ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, ze robi sie tam człowiekowi dobrze.
Synek jest ciekawy. Raz dostaje od ojca pieniądze na kino, ale zamiast na film biegnie do owej agencji i dzwoni do drzwi. Otwiera mu zdziwiona pani:
- A co ty chłopczyku chciałeś?
- No, chciałem, żeby mi zrobić dobrze, mam nawet pieniądze!
Pani zaprosiła chłopca do środka, następnie zaprowadziła go do
kuchni, okroiła trzy duże pajdy świeżego chleba, posmarowała masłem i miodem i podała chłopcu.
Chłopiec wpada do domu i krzyczy:
- Mamo, tato, bylem w agencji towarzyskiej
Ojciec mało nie spadł z krzesła, mamie oczy nas wierzch wyszły.
- I co?! - pytają nieśmiało rodzice
- Dwie zmogłem, ale trzecia już tylko wylizałem... :rotfl:

[ Dodano: Pon Paź 20, 2008 22:34 ]
Trzech fałszerzy dostało się do więzienia. Trafili pod celę razem z
Big-Bolcem, postrachem całego więzienia. Stoją wystraszeni pod ścianą i
czekają co będzie dalej. Big-Bolec zmierzył ich zabójczym wzrokiem i
pyta
pierwszego:
- Za co siedzisz?
- Fałszowałem pięćdziesiątki.
- No to wyr*cham cię 50 razy.
- A ty za co?
- Fałszowałem setki.
- Masz przesrane, wyr*cham cię 100 razy.
W tym samym momencie trzeci zemdlał, a tamci zaczęli lać ze śmiechu.
- A temu co się stało? Za co on siedzi?
- Sfałszował umowę...
- Jaką k*rwa umowę?!
- Użytkowania wieczystego.

http://www.us.swir.us/droga-przy-cmentarzu

http://www.us.swir.us/toaletowy-dowcip

Poznał chłopak dziewczynę.

Po kilku spotkaniach ona zdecydowała się zaprosić chłopaka na obiad niedzielny do rodziny. W związku z tym, że chłopak pochodził z biednej rodziny i nie miał za wiele kasy, nie wiedział za bardzo w co ma się ubrać i co zrobić żeby dobrze się zaprezentować. Po chwili zastanowienia wpadł na genialny pomysł. Przypomniał sobie, że ma w szopie starego Junaka, więc w połączeniu ze starymi dżinsami i kurtką skórzaną będzie git. Poszedł do szopy, odgarnął całe to siano, którym pojazd był przykryty i... zamarł. Junak był cały zardzewiały. Już prawie się załamał, gdy wpadł na genialny pomysł. Wysmaruje go wazeliną... Jak pomyślał tak zrobił, junak świecił się jak psu jaja. W niedziele pojechał do dziewczyny, ona czekała na niego przed wejściem i mówi:
- Słuchaj Kaziu, pamiętaj o jednej rzeczy, po zjedzeniu obiadu nie wolno Ci się odzywać. Kto pierwszy to zrobi, ten myje wszystkie gary... No taka jest u nas tradycja.
Kaziu myśli: "niech będzie, no problem, chyba ich porypało, jeżeli myślą, że ja, gość, będę mył te gary".
Weszli do domu, kwiatuszki dla mamusi, dzień dobry, witamy itp. Obiad minął bez problemu, wszystkim smakowało, skończyli jeść i... cisza, nikt się nie odzywa.

Ojciec myśli: "co ja się będę odzywał, robiłem na nockę, a teraz miałbym te gary myć. Nigdy w życiu, siedzę cicho". Matka myśli: "nom chyba ich poczesało, jeśli myślą, że się odezwę. Cały dzień gotowałam, a teraz miałabym zmywać. A tam ta patelnia jest tak urypana... Nie ma mowy siedzę cicho".

Dziewczyna myśli: "Żeby tylko Kazik się nie odezwał..."

Kazik myśli: "Porąbani, przyszedłem w gości i myślą, że będę gary mył???"
Minęła godzina i cisza. Kazik się wkurzył, wziął swoją dziewczynę, położył na stole, zdjął majtki i zerżnął.
Ojciec myśli: "a co mnie to obchodzi, pewnie dyma ją codziennie, ja się tych garów nie myję".
Matka myśli: "w dupie to mam. Jak pomyśle o tej patelni, to mi się słabo robi".
Mija dwie godziny i cisza. Kazik się wkurwił, wziął matkę, położył na stół i ją zerżnął.
Ojciec myśli: "!#$% mać, przegiął pałę, ale ja to mam w dupie. Całą noc harowałem, a teraz będę garnki mył?"
Dziewczyna myśli: "Grunt, żeby się tylko Kazik nie odezwał".
Mijają trzy godziny i cisza, ale... zaczął padać deszcz... Kazik podbiega do okna, patrzy a tam całą wazelinę zmyło mu z Junaka. Załamany myśli:
"Huk, odezwę się." - Czy macie może wazelinę???
A ojciec na to: - To ja już może umyję te garnki...

Pożar. Wieżowiec pali się od dołu. Nagle ludzie widzą, że na ostatnim piętrze są jeszcze jacyś ludzie. Strażacy próbują wejść po drabinach na górę, jednak drabiny są zbyt krótkie. Nagle przychodzi potężny, napakowany gość i krzyczy:
- Skakać po pięciu!
Ludzie co chwila skaczą po pięcioro, a paker łapie ich i odstawia na bok. W ten sposób uratował kilkadziesiąt osób. Nagle na dachu płonącego wieżowca staje Murzyn.
- Skaczę sam! - krzyczy Murzyn i rzuca się w dół. Gdy był już przy ziemi, paker zamiast go złapać, zrobił unik i Murzyn zginął na miejscu. Paker krzyczy:
- Ej, wy na górze! Spalonych nie rzucajcie! :hahaha:

http://www.us.swir.us/puma oryginał :)

Kondziu - Wto Paź 21, 2008 17:18

jadą trzy nastolatki w windzie... 5-10 i 15 letnia
5 letnia patrzy na podłogę i mówi - Patrzcie dziewczyny jak ktoś chamsko napluł na podłogę.
- to nie ślina to sperma dopowiada 10 letnia..
A na to 15 letnia wkłada w to palca , póżniej wkładając do ust w celu degustacji i odpowiada - Nie z naszej klatki....

Parzych - Wto Paź 21, 2008 19:01

elmek13 napisał/a:
Ej, wy na górze! Spalonych nie rzucajcie!
:hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha:
sowa - Wto Paź 21, 2008 19:06

jedna nastolatka ? <8>
pawel2062 - Pią Paź 24, 2008 13:00

Pani na lekcji pyta dzieci kim są ich rodzice?
Kasia się zgłasza i mówi. Moja mama jest prostytutką mam dużo pieniędzy.
Tomek się zgłasza i mówi. Mój tata jest policjantem i też mamy dużo pieniędzy.
A Twój tato Jasiu kim jest?
Mój tato jest kierowcą tira. Gdyby nie policja i kurwy, też byśmy mieli dużo pieniędzy...



Pozdro! <8>

molu - Pią Paź 24, 2008 13:08

Jak ja kocham astronomię! Leżę sobie, oglądam inne światy, rozgwieżdżone niebo... I przyszła żona i wszystko spieprzyła - zdjęła z głowy durszlak i wyłączyła światło!

[ Dodano: Pon Paź 27, 2008 08:45 ]
Idzie sobie facet ulicą i widzi, jak ktoś maluje płot. Myśli sobie:
- ku*wa, płot... ku*wa, ktoś sobie płot maluje... Jak ktoś maluje sobie płot, to co? Czy ktoś za nim potem biega, palcami pokazuje i krzyczy "Ludzie, patrzcie, to jest ten, ten facet, który sobie pomalował płot?"
Nigdy!
Ze zwieszoną głową facet idzie dalej. Widzi harcerza przeprowadzającego staruszkę przez jezdnię. Myśli:
- ku*wa... Staruszka... Taka staruszka... Jeśli ktoś przeprowadzi przez jezdnię staruszkę, to czy coś się, ku*wa, dzieje? Czy ktoś przyczepia mu potem na drzwiach kartki "Przeprowadzacz staruszek"? Czy wysyła anonimy, że takich, co przeprowadzają staruszki, ludzie nie chcą w mieście? Nigdy!
Facet idzie dalej i widzi kolejkę po poranną prasę. Myśli:
- ku*wa... Gazety... Gazetki ludzie czytają... A jak ktoś czyta gazety, to co? A ni chu*a! Nic nie jest! Czy ktoś patrzy na jego dziecko w szkole znacząco? Niby nic głośno nie mówiąc, ale sobie myśląc, albo mówiąc za plecami "To jest synek tego, co rano przegląda gazety?" Nigdy...
Facet idzie przez dłuższą chwilę, pogrążony w smutnych rozmyślaniach:
- A wystarczy, ze czlowiek tylko jeden raz sie zapomni i kozę wyrucha....

BLADE - Sro Paź 29, 2008 22:42

Wczoraj wieczorem dyskutowaliśmy jak zwykle z żoną o tym i o tamtym...
Dochodząc do tematu eutanazji - o wyborze między życiem i śmiercią - powiedziałem:
- Nie pozwól mi żyć w takim stanie, bym był zależny od jakichkolwiek urządzeń
i karmiony przez rurkę z jakiejś butelki. Jeśli przyjdzie mi znaleźć się
w takiej sytuacji, lepiej odłącz mnie od urządzeń, które trzymają mnie przy życiu....

A ona wstała, wyłączyła telewizor i peceta, a piwo wystawiła za drzwi...

molu - Czw Paź 30, 2008 12:05

Tato! Tato! - wolaja dzieci - Mozemy sprzedać troche twoich butelek i kupic chleb?
- Jasne... Ech... - pomruczał sobie ojciec. - Co wy byscie, dzieci,jadły gdyby nie ja...

Małgorza - Pią Paź 31, 2008 20:45

Jak funkcjonuje pigułka antykoncepcyjna? To proste:

1. Kobieta bierze pigułki a następnie wydala je wraz z moczem
2. Żaby w wodzie wchłaniają te hormony i w następstwie nie mają potomstwa
3. Bociany nie znajdują żabek na polach więc giną z głodu
4. ... i nie ma kto przynosić dzieci


Szara komórka przypadkowo znalazła się w mózgu mężczyzny.
Wszędzie ciemno, pusto, ani śladu życia.
- Huhu! - woła komórka.
Żadnej odpowiedzi.
- Huhu! - woła ponownie.
Wtem, zjawia się inna szara komórka i pyta:
- Zwariowałaś? Co tu robisz całkiem sama? Chodź, wszystkie jesteśmy na dole!

:-)

sulos - Pią Paź 31, 2008 20:46

huhu? to mi bardziej pod sowy podchodzi :D
JoeMix - Pią Paź 31, 2008 20:52

sulos napisał/a:
huhu? to mi bardziej pod sowy podchodzi :D
:cojest: :hahaha: :hahaha:
Małgorza - Pią Paź 31, 2008 22:02

sulos napisał/a:
huhu? to mi bardziej pod sowy podchodzi :D

Byłam prawie pewna że ktoś się do tego "huhu" doczepi ;]

sulos - Pią Paź 31, 2008 22:09

kto jak nie ja
sowa - Pią Paź 31, 2008 23:21

:jupijej: <bat>

[ Dodano: Sob Lis 01, 2008 10:21 ]
okolicznościowo:

Pijaczek zakręcił się przypadkiem na cmentarzu. Zauważył grabarza,zajętego swoją praca i postanowił go dla żartu przestraszyć.
Podszedł do niego od tylu i wrzasnął :"BUUUUAAA"
Grabarz ani drgnął,nawet sie nie odwrócił i kontynuował swoją pracę. Pijaczek zniesmaczony nieudanym żartem odchodzi. Kiedy wychodzi poza teren cmentarza, nagle dostaje łopatą w łeb i pada na ziemię nieprzytomny.
Pochyla sie nadnim grabarz i grożąc palcem mówi: "Straszymy, biegamy, skaczemy, bawimy sie... ale za bramę nie wychodzimyyyy!"

bidżej - Sob Lis 01, 2008 19:44

z serii o murzynach:

czym się rózni murzyn od opony?
jak na oponę założysz łańcuch to nie rapuje.

naukowcy skrzyżowali murzyna z ośmiornicą. co powstało?
jeszcze nie wiedzą, ale zajeb**cie szybko zbiera bawełnę.

zebro78 - Nie Lis 02, 2008 20:54

Wraca mąż z delegacji trochę wcześniej niż zawsze. Wchodzi do sypialni,a tam w łóżku leży obcy nagi facet.
Pyta się go:
- Gdzie moja żona?
A on odpowiada przerażony:
- W łazience, bierze prysznic.
Mąż na to:
- Ja schowam się w szafie i zobaczę co żona zrobi, a ty bądź cicho!!!
Wraca żona w podomce i mówi do gościa w łóżku:
- Bierz mnie teraz, mocno, brutalnie aż się posikam...
A gość:
- Otwórz szafę, to się posrasz...

Lekarz do pacjenta:
- Musze Pana zmartwić, Pan umiera. Jest rak z przerzutami.
- Tego sie obawiałem, A czy nie mógłby Pan Doktor powiedzieć po mojej śmierci, ze umarłem na AIDS?
Na pytanie lekarza - Dlaczego?!?! Pacjent odpowiada:
- Wie Pan, Panie Doktorze, po pierwsze będe we wsi pierwszy, co umarł na AIDS. Po drugie nikt już nie ruszy mojej baby. A po trzecie wszyscy, co ja już mieli sie powieszą.

Przy górskiej drodze baca miesza gówno z gliną. Przechodzi koło niego kominiarz i sie pyta:
-Bacoo, co Wy robicie?
-a mieszam gówno z gliną!
-a co z tego wyjedzie...
-hmmm... a kominiarz
Kominiarz sie wkurzył i poszedł w długą. 5min później przechodził koło bacy listonosz i się pyta:
-Bacoo, co Wy robicie?
-a mieszam gówno z gliną!
-a co z tego wyjedzie...
-hmmm... a listonosz
Listonosz (konfident zajeba*y) poszedł po policjanta i sie poskarżył, więc przyszedł policjant z listonoszem i sie pyta:
-Baco, co Wy robicie?!;/
-a mieszam gówno z gliną!
-a co z tego wyjedzie...
-hmmm... a listonosz
-masz szczęście, że nie powiedziałeś, że policjant
-hmmm... za mało gówna :rotfl:

Seb0l - Sro Lis 05, 2008 14:44


bidżej - Wto Lis 11, 2008 13:15

generator imion terrorystycznych :yyy:
http://rara11.webpark.pl/terror.html

Jacek4200 - Wto Lis 11, 2008 13:35

Mąż wraca późno do domu, a żona od razu:
- Gdzie byłeś?!
- U kolegi
- Ty pedale !

Co robi blondynka na dachu? Drze pape...


Blondynka urodziła bliźniaki. Po szczęśliwym porodzie lekarz przynosi dzieciątka, a blondynka się pyta - Czyje to drugie dziecko?

- Mamusiu jestem w ciąży !!!
- Córeczko gdzieś Ty miała głowę?
- Pod kierownicą Mamusiu !

trzeci - Wto Lis 11, 2008 14:54

Perełki z wypracowań szkolnych:

1. A do kotletów była sałata, którą mamusia przyprawiła potem.
2. Wojski przyłożył ucho do ziemi i usłyszał tupot niedźwiedzich kopyt.
3. Robak, ratując Tadeusza, strzelił do niedźwiedzia, który nie wiedział, że jest jego ojcem.
4. Rycerze urządzali teleturnieje.
5. Było ich tysiące, a nawet setki.
6. Pan Dulski był sterylizowany przez żonę.
7. Tatarzy jeździli konno i pieszo.
8. Boryna był teściem żony syna Antka Hanki.
9. Ludwik XIV był samolubem. Twierdził, ze Francja to ja.
10. W odróżnieniu od innych zwierząt ptaki maja nakrapiane jaja.
11. Biesiadowali przy suto zastawionych stolcach.
12. Po jednej stronie rynku naszego miasteczka stoi kościół, po drugiej stronie ratusz, a dookoła wybudowano same nowe domy publiczne.
13. Meteorolodzy wychodzą trzy razy dziennie oglądać swoje narządy.
14. Rodzicami Żeromskiego byli Józef i Wincenty Żeromscy.
15. Anielka mimo zakazu ojca kolegowała się z Magdą i świniami.
16. Kangur ma łeb do góry, dwie krótkie przednie kończyny, dwie tylne długie, a w worku ma brzuch na małego i długi ogon.
17. Jej córeczka Ania uśmiechnęła się pod wąsem.
18. Straszne były te krzyżackie mordy.
19. Bandyci wpadli do sklepu i wymordowali samoobsługę.
20. Kiedy Adam Mickiewicz zawiódł się na kobiecie, wziął się za Pana Tadeusza.
21. Przedstawicielem materializmu był Demokryt z Abwehry.
22. Górnik pogłaskał konia po głowie i cicho zarżał.
23. Faraona nosili w lektyce, a poddani padali mu na twarz.
24. Środkiem płatniczym w Rosji są wróble.
25. Królik posiada głowę, uszy i linienie.
26. Strażacy śpią w kalesonach i maja tam dzwonki alarmowe.
27. Wiedział, że w okularach jest mu do twarzy, dlatego nosił je zawsze w kieszeni.
28. Niektórzy Murzyni chodzą poubierani w nago.
29. Admirałowie są ubrani w marynarki wojenne.
30. Szlachta w 'Panu Tadeuszu' była bardzo gościnna, bo jak przyjechał pan Tadeusz na koniu, to o nic się go nie pytano, tylko dano mu siana.
31. Królik jest tak oddany swym małym, że wyrywa sobie kłaki sierści z brzucha, żeby wyścielić im gniazdo. Który ojciec rodziny zdobyłbysię na to?
32. Jest nas dziewięcioro rodzeństwa, a oprócz tego tatuś pracuje dorywczo jako monter.
33. Ręka tego człowieka była zimna, jak ręka węża.
34. Służący doił krowę nad stawem, a w wodzie wyglądało to odwrotnie.
35. Makbet miał wyrzuty po mordzie.

mamuten - Wto Lis 11, 2008 15:04

Skąd wiedzieliśmy, że cię to zainteresuje?

Najmocniejszy alkohol wyprodukował w okresie międzywojennym Estoński Monopol Alkoholowy. Destylowany z ziemniaków alkohol miał moc 98 procent.

Piwo "Baz Super Brew" warzone przez Barrie Parish w browarze w
miejscowości Somerby (hrabstwo Leics, Wielka Brytania) zawiera 23 procent alkoholu. Jest to najmocniejsze piwo na świecie.

Rekordowa cenę za lampkę wina zapłacono w 1993 roku. 100 gramów wina "Beaujolais Nouveau" w pubie "Pickwick" w Beaune (Wielka Brytania) kosztowało 1453 dolary.

Najdroższym alkoholem dostępnym na rynku jest "Springbank 1919 Malt Whisky", którego butelka kosztuje 10 800 dolarów, czyli ponad 43 000 złotych.

Pub "Mathaser" w Monachium jest w stanie pomieścić 5500 osób i sprzedaje dziennie 48 tys. litrów piwa.

26 lutego 1999 r. o godzinie 23.00 zebrały się jednocześnie w pubach, restauracjach i barach amerykańskich 197 843 osoby, żeby wznieść Wielki Toast Guinnessa.

22 listopada 1986 r. w San Francisco (Kalifornia, USA) odbyła się
największa degustacja wina. Podczas degustacji sponsorowanej przez stacje telewizyjna KOED 4 tysiące osób wypiło 9 360 butelek wina.

W grudniu 1985 roku na aukcji w domu aukcyjnym "Christie" w Londynie za butelkę wina "Chateau Lafite", rocznik 1787, zapłacono 157 000 dolarów. Była to najcenniejsza butelka wina. W 1986 r. korek wpadł do środka butelki, psując wino.

14,8 promila alkoholu we krwi miał Tadeusz S., który w 1995 roku jadąc samochodem, spowodował wypadek pod Wrocławiem. Wynik badania był tak nieprawdopodobny, ze powtarzano je pięciokrotnie, zawsze z takim samym rezultatem. Mężczyzna zmarł kilkanaście dni później w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku.

Sąd w Manchesterze zabronił Georgowi Bestowi wstępowania do pubów na terenie Wielkiej Brytanii. Słynny były piłkarz Manchester United nie podjął kuracji przeciwalkoholowej, na która skierował go sąd.

Jolanta M., lat 40, w roku 1995 ustanowiła rekord świata kobiet. Badanie krwi przeprowadzone w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Szczecinie wykazało, ze ma 8,2 promila alkoholu.

Kazimierz M., góral z Nowego Targu, 38 razy ślubował czasową abstynencje w klasztorze księży jezuitów Na Górce w Zakopanem. Żadnej przysięgi nie dotrzymał...

W latach siedemdziesiątych na etykiecie duńskiej wódki pojawił się
następujący napis: "Dawka śmiertelna - 4,5 promila alkoholu we krwi! Nie dotyczy Polaków i Rosjan".

Najmłodszym klientem w polskich izbach wytrzeźwień był pięcioletni
chłopiec, u którego stwierdzono 1,4 promila alkoholu. Chłopca uratowano w szpitalu w Płocku w 1995 roku. Matka dziecka tłumaczyła, ze syn wypił wino zostawione przez gości.

Rekordzista przebywał w warszawskiej izbie wytrzeźwień 152 razy w 1999 roku. I nie zapłacił ani grosza. W sumie jest winien izbie 70 tys. zł.

Kierowca autobusu miejskiego w Raciborzu wiózł pasażerów, mając we krwi 4 promile alkoholu.

W 1977 r. w 57 polskich izbach wytrzeźwień zatrzymano 500 tys. osób.

Najstarszym klientem w Izbie Wytrzeźwień w Warszawie przy ulicy Kolskiej był 86 - letni mężczyzna. Najstarsza kobieta miała 61 lat.

Lekarze pracujący w warszawskim "żłobku" wspominają mężczyznę, który upił się wraz ze swoim psem wilczurem. Obaj nie mogli utrzymać się na nogach. Pan dochodził do siebie w izbie, a psa odwieziono do schroniska na Paluchu.

Pijany kierowca przywieziony do poznańskiej izby wytrzeźwień zjadł wszystkie pieniądze, które miął przy sobie (około 500 zł). Bał się, ze zostanie okradziony przez sanitariuszy.

W 1996 roku patrol policyjny na jednym z podwórek przy al.
Niepodległości w Warszawie znalazł pijana dziesięciolatkę. Analiza wykazała we krwi dziewczynki aż 2,25 promila alkoholu.

Pewna 17 - letnia dziewczyna z Warszawy była w izbie wytrzeźwień 20 razy w ciągu jednego rok.

Niemiecki pisarz Ernst Junger uważał czerwone wino za eliksir
długowieczności. Codziennie wypijał 3 litry trunku. Zmarł w wieku 103 lat.

Statystyczny mieszkaniec Rosji wypija rocznie 14,1 litra czystego
spirytusu. Najwięcej na świecie.

W Polsce na jednego mieszkańca przypada rocznie 11 litrów czystego spirytusu.

Prawie 2,5 promila alkoholu we krwi miał Paweł S., 43-letni maszynista pociągu relacji Braniewo - Elbląg. Pomocnik maszynisty Zbigniew R. miał 3 promile.

W Suchedniowie (koło Koszali­na) w 1995 roku dwóch trzydziestolatków stanęło do konkurencji. Każdy z nich wypił w ciągu 10 minut ­10 setek wódki. Wygrać miał ten, który szybciej dobiegłby do baru. Pierwszy padł za progiem baru i zmarł. Drugi ze zwycięstwa cieszył się w szpitalu.

Agencja Reutera 24 marca 1992 r. jako wiadomość dnia rozpowszechniła na całym świecie informacje, ze potracony przez samochód mężczyzna idący środkiem drogi do Nowogardu Bobrzańskiego miał we krwi 7,2 promila alkoholu.

W Warszawie codziennie policja łapie 50 - 150 kierowców jadących na popularnej bańce.

Nad lotniskiem w Krepsku (koło Piły) pilot samolotu Zlin-124 pokazywał swoje umiejętności pasażerowi. Popisowa akrobacje wykonał na niskim pułapie. Samolot pionowo wbił się w ziemie. W zwłokach pilota ustalono 3,7 promile.

Jan S. z Warszawy esperal miał wszywany 44 razy.

Winston Churchill, będąc szefem brytyjskiego rządu, codziennie wypijał butelkę szampana, butelkę wina, butelkę koniaku i butelkę whisky. Podobno nikt nie widział Churchilla pijanego. Dożył 90 lat.

Spośród ośmiu Amerykanów ­ laureatów literackiej Nagrody Nobla - pięciu było nałogowymi alkoholikami: William Faulkner, Ernest Hemingway, Eugene O''Neill, Sinclair Lewis i John Steinbeck.

W listopadzie 1994 roku Jan M., 33-letni mieszkaniec Elbląga, zapił się na śmierć - 15,9 promila alkoholu we krwi. Rekord Polski.

Podczas spektaklu "Don Ki­chota" w Teatrze Polskim w Pozna­niu pijany aktor grający Sancho Panse nie mógł wypowiedzieć słowa oraz potykał się o własna kopie. Po pierwszym akcie przerwano spektakl - jak oświadczono publiczności - przyczyn technicznych".

Pijana 35 - letnia Jolanta G. podczas mszy świętej w kościele w Ostrowie Wlkp. Podeszła do ołtarza, zjadła hostie i próbowała wypić przygotowane do liturgii mszalne wino.

Pijani polscy kierowcy odbywają w ciągu roku ok. 120 mln kursów,
pozbawiając w tym czasie życia prawie 2 tys. osób.

W 1995 roku pewien woźnica ze Szczecina całkiem dobrze radził sobie z wozem i końmi mimo 7 promili alkoholu w organizmie. Po dwóch dniach odtruwania miał we krwi ciągle 2,8 promile.

Tadeusz K. Z Kudowy Zdroju przeniósł przez polsko - czeska granice w ciągu jednego miesiąca 3011 butelek alkoholu.

Na mocy ustawy z 1959 roku pędzenie bimbru w Polsce było zagrożone kara pozbawienia wolności od 2 do 5 lat.

Polacy pija wszystko, co zawiera alkohol, z wyjątkiem asfaltu i smoły

Rocznie z powodu zatruć alkoholem przebywa w szpitalach w Polsce ok. 2300 osób. Spośród nich średnio 500 umiera z powodu zatrucia glikolem etylenowym (płyn borygo i tym podobne wynalazki).

Grzegorz R., mieszkaniec Sandomierza, zmarł w 1992 roku po popisowym wypiciu duszkiem butelki wódki. "Patrzcie, jak się pije do dna" - krzyczał do swoich kolegów. Po wypiciu "z gwinta" padł na ziemie i zmarł.

Paweł B., osiemnastolatek z Wrocławia, wypił litr piwa w 4,5 sekundy, poprawiając o 0,1 sekundy dotychczasowy rekord świata.

10 lipca 1999 r. w Wiśle pobito rekord świata w ilości wypitego piwa przez 5 osób w ciągu 15 minut. Drużyna z Wisły wypiła 18 litrów piwa.

Władysław Siekowski z Gołdapi w ciągu 18,07 sekundy wypił 3 półlitrowe piwa. Rekord został ustanowiony 21 maja 2000 r.

Zbigniew M. z Wrocławia odsypiał pod domem wielkie picie, gdy nagle spadla na niego kobieta. Dla 30-letniej Zofii S. upadek z trzeciego pietra zakończył się śmiercią. Zbigniew M. od tego czasu nie pije alkoholu.

W Łodzi dwaj bezrobotni produkowali "armeński koniak", w mieszaninie alkoholu i wody rozpuszczając karmel i brązowa pastę do butów.

W Polsce 78 procent zabójstw popełnianych jest po alkoholu.

Jan G. z Siemianowic od 10 lat pije borygo, bo jak powtarza: "Po borygo sie nie rzygo"

[ Dodano: Wto Lis 11, 2008 15:05 ]
* Pewien mało przewidujący złodziej skończył w więzieniu, ponieważ w podaniu o pracę przyznał się, że nie został złapany po kradzieży, jakiej dokonał w Teksasie. Mężczyzna starał się o posadę policjanta w Baltimore.

* Chińscy naukowcy twierdzą, że ludzie, którzy późno wstają z łóżek, dłużej żyją.

* Mężczyzna ubrany w sukienkę i buty na wysokim obcasie próbował obrabować bank w Forrest City w Arkansas, ale uciekł kiedy pracownik powiedział, że w banku nie ma pieniędzy.

* Dlaczego mój pies nigdy nie wygrał żadnego wyścigu, chociaż tak wspaniale biega? - zachodziła w głowę pewna angielska dama. Ze swoim pupilem odwiedzała różne kliniki dla zwierząt, aż wreszcie trafiła do weterynarza specjalizującego się w chorobie oczu. Ten zebrał dokładne informacje o zwierzęciu. Zwrócił uwagę na fakt, że we wszystkich wyścigach pies był drugi. I właśnie to ustalenie stało się kluczem do lekarskiej diagnozy. - Pani ulubieniec ma krótki wzrok - orzekł doktor. - Podąża stale za psem, który jest z przodu, ponieważ boi się, że pobiegnie nie w tę stronę, w którą trzeba. Teraz psi zawodnik został zaopatrzony w szkła kontaktowe i na efekty nie trzeba było długo czekać. Doskonale widzi pluszowego zająca, którego ma gonić i bez trudu wygrywa wszystkie zawody.

* Amerykańska policja donosi, że sześciu znudzonych strażaków z Louisiany w poszukiwaniu mocnych wrażeń podpaliło osiem opuszczonych budynków i wywołało dwa pożary lasów.

* Miłośnik piłki nożnej Tony Fellows z południowego Londynu spóźnił się 45 minut na własny ślub, ponieważ uparł się, że musi zobaczyć do końca transmitowany w telewizji mecz Arsenalu. Wściekła panna młoda kazała mu spędzić noc poślubną na kanapie.

* Przeciwnicy klubów erotycznych z Newcastle w Wielkiej Brytanii robią zdjęcia osób odwiedzających jeden z takich przybytków i zamieszczają je na specjalnej witrynie internetowej.

* Policja zatrzymała 16-latka, który zgubił swoją czapkę - bejsbolówkę, kiedy usiłował zgwałcić trzydziestoczteroletnią kobietę. Schwytanie niedoszłego gwałciciela możliwe było dzięki DNA zawartemu w łupieżu, który znaleziono w czapce.

* David Roper z hrabstwa Dorset codziennie po pracy odwiedzał pub "Three Horseshoes". Był kierowcą autobusowym i przywykł do punktualności. Do pubu przychodził o godz. 20. i opuszczał o 21:40. Ani minuty wcześniej i ani minuty później. I tak od 17. roku życia. Dzisiaj Roper ma 68 lat. Lokal odwiedził 18.480 razy. W sumie przesiedział tam zatem aż trzy i pół roku!

* W jednym z sądów w Tokio sędzia nakazał 33-letniemu Snui Toniki kochać się z własną żoną. Toniki domagał się rozwodu ze względu na brzydotę swej małżonki.

* Rozwiedziony Alan Mankin, 45-letni biznesmen z Toronto, tak bardzo nie chciał oddać swojej byłej żonie połowy swojego zbioru biżuterii, że spróbował wysadzić go w powietrze przy pomocy dynamitu. Większość kolekcji przetrwała wybuch.

* Studenci z Los Angeles zakopali kapsułę czasu, do której włożyli przedmioty oddające
ducha naszych czasów. Znalazły się w niej m.in. telefon komórkowy, laptop, Biblia, płyta DVD z filmem porno i karabin maszynowy.

* Przy pomocy nowego urządzenia o nazwie Chackmate każdy będzie mógł teraz sprawdzić, czy jego partner lub partnerka go zdradza. Urządzenie ustala, czy na ubraniu znajduje się nasienie. Jeżeli test wypadnie pozytywnie, urządzenie informuje o tym barwiąc się na fioletowo.

* Naukowcy w Niemczech wymyślili klimatyzowaną bieliznę dla panów. Chcieli udowodnić, że mężczyźni z niższą temperaturą krocza są bardziej płodni. Wynalazek badawczy z Giessen polega na przymocowaniu małego napędzanego bateryjką wiatraczka w okolicach gumki, skąd następnie chłodne powietrze jest kierowane do krocza całym systemem małych rurek.

* Skazany na śmierć za nieustanne szczekanie 8-letni terier Sam został ułaskawiony przez sąd apelacyjny w Edynburgu w Szkocji. Piesek trafi pod opiekę Szkockiego Towarzystwa Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt, które spróbuje znaleźć mu nowy dom, w bardziej tolerancyjnej okolicy.

* Mający 39 lat mieszkaniec Sri Lanki Gamini Wasantha Kumara, pobił rekord świata ciągnąc, za pomocą trzymanej w zębach liny, ważący 40 ton wagon kolejowy na odcinku 22,8 metra.

* Jeden z trzech właścicieli psów we Włoszech przyznaje, że kocha swojego zwierzaka bardziej niż partnera.

* W paryskiej katedrze świętego Wita na Hradczanach odbywało się właśnie nabożeństwo ekumeniczne. Duchowni reprezentujący różne religie kolejno odbywali modły. Kiedy brytyjski rabin Albert Friedlander wygłaszał kazanie, nagle odezwał się telefon komórkowy. Jego dzwonek rozlegał się po całym kościele. Duchowny początkowo nie reagował. Cytował właśnie słowa ze Starego Testamentu: "Każdy ma swój czas - czas rodzenia się i czas umierania, czas na płacz i czas na śmiech". Kiedy telefon nie przestawał dzwonić, duchowny uzupełnił tekst Starego Testamentu własnymi słowami: "... i czas na odebranie telefonu". Uczestnicy nabożeństwa wybuchnęli gromkim śmiechem i oklaskami przyjęli humor i refleks rabina Friedlandera.

* Japoński policjant z drogówki został zwolniony z pracy, ponieważ wyszło na jaw, że przez 15 lat prowadził samochód bez prawa jazdy.

* Pewna firma z siedzibą w Szanghaju w Chinach zatrudnia wyłącznie pracowników, którzy mają grupę krwi O lub B, ponieważ twierdzi, że takie osoby są bardziej zrównoważone.
* Naukowcy odkryli, że kury składają więcej jajek, jeżeli są hodowane na tym samym polu, co owce.

* Pewien rumuński pan młody trafił do szpitala po tym, jak goście weselni podrzucili go do góry i zapomnieli złapać.

* Jak wynika z najnowszych statystyk rekordowa liczba Amerykanów jest bita przez swoje żony i dziewczyny. Aż 160 tys. mężczyzn rocznie szuka pomocy w związku ze stosowaną wobec nich fizyczną przemocą.

* Włoska policja zatrzymała ciężarówkę i przetrzymywała ją przez 10 godzin z powodu znajdującego się w jej papierach słowa "Laden". Papiery były w porządku, ale policjanci byli zdenerwowani, ponieważ podejrzewali, że może to mieć coś wspólnego z terrorystą Osamą bin Ladenem. Tymczasem okazało się, że kierowca jest Niemcem, a po niemiecku czasownik "laden" znaczy nic więcej jak tylko "załadować".

* "Zamożny 4-latek pozna atrakcyjną i dyspozycyjną dziewczynę, ale nie z agencji towarzyskiej" - ogłoszenie takiej treści wydrukowała jedna z gazet. Pewnie zamożny chłopak ma poważne zamiary, a ty jak na złość, wszystkie damy w przedszkolu są już zajęte.

* W pociągu linii Warszawa - Nasielsk handlarz sprzedaje "oryginalny wiatr ze stajenki betlejemskiej". Relikwia jest niewidoczna, bowiem wiatr jako taki w ogóle trudno zobaczyć, a ponadto znajduje się w zielonej, zakorkowanej butelce po winie. Wiatr leczy wszystkie choroby. Butelkowany wiatr kosztuje 25 zł. Handlarz sprzedaje worek butelek w czasie jednego przejazdu.

* W Brazylii otwarta została pierwsza na świecie restauracja dla psów. Nie jest to zwykły sklep z żywnością dla zwierząt, lecz prawdziwa restauracja z pełnym komfortem. Także dla dwunogów restauracyjna kuchnia przygotowuje smakołyki. Bez opiekunów psy nie mogą, niestety, gościć w lokalu. I nic dziwnego - za luksus trzeba płacić. Samo przyjazne szczekanie nie wystarczy.

* Urządzono maraton pocałunkowy. Młoda para z Kolumbii trwała w miłosnym zbliżeniu przez 38 godzin i 52 minuty. Zapewniła tym sobie zwycięstwo w konkursie "Wieczny pocałunek". Nagrodą jest wycieczka na Jamajkę. 24-letnia dziewczyna i jej o rok starszy narzeczony oświadczyli, że zamierzają tam spędzić miodowy miesiąc.

[ Dodano: Wto Lis 11, 2008 15:06 ]
1. Sąd w Kansas (USA) nakazał Arturowi Younkinowi (waga:225 kg) schudniecie o 50 kg i zakazał jedzenia wiecej niż jednego posiłku dziennie. Skazany stracił z powodu otyłości pracę i nie spłacał kredytu. Odchudza się w więzieniu.

2. W Sacco w Missouri (USA) kobiety nie mogą nosiś kapeluszy, które mogłyby przerazić dzieci, osoby wrażliwe i zwierzęta.

3. Każdy Brytyjczyk usiłujący sprzedać np. odkurzacz w miejscu publicznym naraża się na karę ograniczenia wolności (3 miesiące) i 180 funtow grzywny.

4. W Tanzanii istnieje limit długości włosów - maksimum 36 cm.

5. W Atenach, prowadząc samochód w stroju kąpielowym, ryzykujesz utatę prawa jazdy.

6. W stanie Alabama (USA) zabroniona jest gra w domino w niedzielę.

7. Ortodoksyjni rabini z Izraela zabronili wiernym korzystania z Internetu, bo "wodzi ludzi na pokuszenie i prowadzi do grzechu".

8. Kolegium do spraw wykroczeń w Koszlinie nakazało pewnemu mężczyźnie przez miesiąc myć naczynia w restauracji, bo nie zapłacił rachunku za obiad.

9. W Nowej Gwinei zapłata za ślub z "nową" narzeczoną to 240 dolarow, 5 świn i jeden ptak. Dwie świnie, ptak i jedyne 30 "zielonych".wystarcza, aby zaplacić za żonę z odzysku (rozwódkę lub wdowę). Nic nie płaci sił za byłą dwokrotną mężatkę.

10. W miejscowości Fairbanks (Alaska, USA) nie wolno częstować myszy wódka.

11. W Mikronezji (panstwo w Oceani) mężczyznę noszącego krawat zmusza się do zakładania specjalnej obroży.

12. Dziewczęta z Oregonu (USA), które maja poniżej 18 lat, nie moga pić kawy w miejscach publicznych po godzinie 19:00.

13. W Arkanzas (USA) mężczyzna ma prawo bić swoją konkubinę pod warunkiem, że nie robi tego częściej niż raz w tygodniu.

14. W Los Angeles (USA) mąż ma prawo bić żonę pasem, o ile szerokość pasa nie przekracza 3,6 cm. No chyba, że małżonka zgodzi się na ustępstwa.

15. W Tanzanii (Afryka) kategorycznie zakazane jest noszenie spódniczek mini. Kobieta za karę może trafić do wiezienia.

16. Na Alasce (USA) nie wolno budzić niedźwiedzi ze snu zimowego w celu zrobienia im fotografii.

17. Nauczyciele religii w polskich szkołach otrzymali poufny zakaz straszenia dzieci diabłem.

18. W San Francisco (USA) karalne jest mycie samochodow zużytą bielizną.

19. W Seattle (USA) mlodym panienkom zakazano siadać na kolanach swoich sympatii w publicznych środkach lokomocji. Za złamanie tego zakazu grozi kara więzienia do pół roku.

20. Amatorzy teatru i kina w Begalu (Indie) pozbawieni są przyjemności oglądania scen pocałunku. Ministerstwo Oświaty twierdzi, że sceny erotyczne zmiękczają mózg.

21. W Provo (Utah, USA) obowiązuje przepis zabraniający wychodzenia psom z domu po godzinie 19:00.

22. W Polsce mężczyzn z widoczną ułomnością nie przyjmuje się do seminarium duchownego.

23. W Cleveland (Ohio, USA) prawo zakazuje kobietom nosić obuwie ze skóry, by mężczyźni nie oglądali ich nóg odbijających się w wypastowanych butach.

24. W miejscowości Tucson (Arizona, USA) nie wolno kobietom nosić spodni. Mężczyznom nie wolno nosić szelek w Nogalcs (Arizona), a obcisłych spodni w Delaware (Connecticut).

25. Podrywanie kobiety na ulicy w Little Rock (Arcansas, USA) grozi miesiącem wiezienia.

26. W Turcji nietrzeźwych kierowców wywozi sie 30 kilometrów od miejsca zamieszkania. Muszą włóczyć się do domu piechotą. Pod groźbą kary więzienia zabrania się im wtedy korzystania z publicznych środkow komunikacji.

27. W Maine (USA) zabronione jest słuchanie w niedzielę radiowych audycji rozrywkowych.

28. W Wirginii (USA) rytuały kościelne traktowane są z niezwykłą powagą. Jeśli ktoś zostanie przyłapany podczas mszy np. na żuciu gumy, zostaje niezwłocznie zelżony przez wynajętych do tego celow pomocników pastora.

29. W Świdnicy w miejscach publicznych nie wolno przeklinać. Za używanie wulgarnych słów straż miejska karze mandatami w wysokości od 5 do 50 zl.

30. W kilku krajach afrykańskich za gwałt grozi pozbawienie gwałciciela męskości. Bez znieczulenia...

31. W Grecji mężczyzna spoźniający się do pracy może usprawiedliwić się, twierdząc, że kochał się z żoną.

32. Młodzież szwajcarska ma zakaz fotografowania sie nago (cała postać). Moze natomiast robić to "w częsciach". Np. na jednym zdjęciu od pasa w górę, na drugim - od pasa w dół.

33. W Kalifornii (USA) ludziom bez uprawnień myśliwskich zabronione jest stawianie pułapek na myszy.

34. W miejscowosci East Lake w Ohio (USA) obowiązuje zakaz kopania zwierząt. Kara za kopnięcie np. psa to grzywna 25 dolarów i 10 dni więzienia.

35. W Libii w 1977r. sąd, zgodnie z prawem islamskim, skazał na miesiąc więzienia psa, który pogryzł człowieka.

36. W Chinach znalezienie u kogoś skóry pandy oznacza karę śmierci z klauzulą natychmiastowej wykonywalności.

37. W Teksasie (USA) obowiązuje zakaz uprawiania seksu w samochodach. Policjant, który nakryje parę na gorącym uczynku, zanim zbliży się do "miejsca przestępstwa" ma obowiązek trzykrotnie nacisnąć klakson w radiowozie i odczekać dwie minuty.

38. Biuro polityczne Komunistycznej Partii Kuby wydało zakaz przemawiania dłuzej niż godzine. Zasada nie obowiązuje Fidela Castro (średni czas przemówienia - 5,5 godziny).

39. Władze Stokholmu nakazały usunąć z ulic billboardy z wizerunkiem chudej jak szczapa angielskiej modelki Georginii Grenville, bo następczyni tronu szwedzkiego, 20-letnia Victoria, cierpi na bulimię.

40. W Logan Country (Kolorado, USA) karze się więzieniem za pocałowanie spiącej kobiety. A w Hariford (Connecticut, USA) zabronione jest całowanie żony w niedzielę.

41. Władze libańskiego więzienia Roumieh zakazały skaznym nudzenia się w celach. Kiedy zaczynają się nudzić, mają głośno śpiewać, a wtedy organizuje się im zajęcia.

42. W Japonii obowiązuje nieformalny zakaz wykorzystywania przez pracownika wszystkich dni urlopu. Wykorzystanie całego urlopu budzi zgorszenie.

43. Na Florydzie (USA) niezamężne kobiety pójda do więzienia, jeśli będą skakać na spadachronie w niedzielę.

44. W Tanzanii (Afryka) pan młody, składając przysięgę małżeńską, pod groźbą kary więzienia musi powtarzać za urzędnikiem następujące słowa:"Niech się wykrwawie, niech mnie piorun roztrzaska, nich mnie zeżre krokodyl, niech ogłuchne i oślepne, niech stanę się żebrakiem, jeśli oszukam lub opuszczę żonę".

45. Właściciele domów publicznych w Tajlandii zakazali prostytutkom otwierania butelek pochwą. Sztuczka ta coraz częściej kończy się zranieniami. Zwolnienia lekarskie z tego powodu nie są honorowane.

46. W Oxfordzie (Wielka Brytania) wszystkie kobiety powyzej 16 roku życia objęte są zakazem obnażania się przed obiektywem aparatu fotograficznego, jeśli fotografem jest mężczyzna.

47. Po kolejnym napadzie pijanych słoni na wioskę Pradzapatibosi w stanie Assam (Indie), władze wprowadziły zakaz produkcji piwa z ryżu w lasach. Słonie natrafiwszy na leśne browary z lubością się opijały.

48. Angielska poetka, Donna McLean, przestraszona osiągnięciami w dziedzinie klonowania postanowiła, że nie pozwoli, żeby ktoś ją kiedyś sklonowal i zastrzegła swój kód genetyczny w urzędzie patentowym.

49. Gubernator Tokio nakazał mieszkancom miasta jedzenie mięsa wron, bo jest ich w stolicy za dużo. Włączenie wroniny do menu tokijczyków pozwoli zmniejszyć stada tych ptaków conajmniej o dwie trzecie.

50. W prowincji Ottawa (Kanada) trzynastu Indian wystąpiło do władz o wydanie zakazu płacenia za skalpy. Od 1756 r. obowiązuje tam bowiem rozporządzenie królewskiego gubernatora brytyjskiego Williama Lawrencea zachęcające w ten sposób do skalpowania tubylców.

51. W miejscowości Saratosa (Floryda, USA) zakazane jest śpiewanie w slipkach.

52. W stanie Illinois (USA) kategorycznie zabronione jest wchodzenie do gmachu opery z pluszowym misiem.

53. W Arabi Saudyjskiej nie wolno nosić krzyża na szyi, ani przechowywać w domu Biblii.

54. Synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej domaga się zakazu stosowania nowej identyfikacji podatkowej. Hierarchowie stwierdzili, że w kody kreskowe wpleciono znaki przypominajace szóstki, a to jest symbol antychrysta (słynne 666).

55. Egipski parlament postanowił, że kobieta będzie mogła skarzyć do sądu męża, który nie pozwoli jej podróżować.

56. W Tunezji kobiety Tuaregów (pustynni koczownicy) nie mogą patrzeć na obcych mężczyzn.

57. Radni warszawskiej gminy Centrum przyjęli uchwałę o zakazie sprzedaży alkoholu powyżej 4,5 procent w budynkach zajmowanych przez Sejm i Senat.

58. Szkoci domagają się wolnego od pracy poniedziałku. "British Medical Journal" opublikował wyniki badań, z których wynika, że większość mężczyzn umiera w poniedziałek.

59. Król Tajlandii, Bhumibol Adyulyadej, wydał służbie zakaz dotykania dłonią szklanek, z których korzysta królewska rodzina.

60. W Cuernee (Illinois, USA) kobieta ważąca ponad 100 kg nie ma prawa jezdzić konno w podkoszulku.

61. Anwar Ibrahim, szef resortu finansów Malezji, wydał zakaz hodowania kwiatów w doniczkach. Minister nakazuje obywatelom uprawiać w doniczkach warzywa.

62. W stanie Indiana (USA) małpom nie wolno palić papierosów.

63. W mieście Lelczyce (Bialoruś) obowiązuje zakaz sprzedaży jajek. Jajka mozna nabyć wyłącznie w aptece, na receptę lekarską.

64. W Polsce zakazane jest noszenie przy sobie przedmiotów, w których ukryte jest ostrze (np. buty z wysuwającymi sie kolcami lub laski ze szpikulcem). Zakaz nic nie mówi o tasakach lub półmetrowych nożach kucharskich.

65. W mieście Gary (Indiana, USA) obowiązuje zakaz chodzenia do teatru przed godziną szesnastą po zjedzeniu czosnku.

66. W Waszyngtonie (USA) absolutnie zakazany jest seks z dziewicą.

67. Prawo kanoniczne zakazuje udzielania slubów poza murami światyni, z wyjatkiem domu lub szpitala. Ostatnio władze koscielne odmowily udzielania ślubów w samolocie, łodzi podwodnej i basenie.

68. W Iranie zakazane jest obejmowanie się par na ulicy i publiczne całowanie. Najniższą karą za te przewinienia jest 35 batów.

69. Także w Iranie, w toalecie nie można korzystać z gazety. W gazecie może bowiem znajdować się zdjęcie imama albo święte słowo.

70. W mieście Wichita (Kansas, USA) pobicie teściowej nie może być powodem rozwodu.

71. Na Kubie, po groźbą utraty auta, nie wolno wozić prywatnym samochodem nikogo oprócz najbliższej rodziny.

72. Na Spitsbergenie (wyspa norweska na Morzu Arktycznym) obowiązuje absolutny zakaz picia alkoholu.

73. Na Alasce (USA) prawo zabrania rozmawiania z niedźwiedziem.

74. W stanie Kentucky (USA) poślubienie po raz czwarty tej samej osoby grozi więzieniem.

75. W Waterwille (Maine, USA) zakazane jest publiczne wycieranie nosa.

76. Adiutant oficera angielskiej Gwardii Jej Wysokości Krolowej Elżbiety II ma zakaz przyglądania się małżonce przełożonego.

77. Ustawa o języku polskim przewiduje 30 dni aresztu za posługiwanie się językiem obcym w nazewnictwie towarów, reklamie, instrukcjach obslugi.

78. Według przepisów Międzynarodowej Federacji Bokserskiej na ringu nie mogą występować brodaci zawodnicy.

79. W Oklahomie (USA) obowiązuje zakaz rzucania czarow na nauczycieli przez uczniów.

80. Psy z New Jersey (USA) nie mogą szczekać od 8 wieczorem do 8 rano.

81. W Oklahomie (USA) niezbędne jest specjalne pozwolenie burmistrza na kopulacje psów. W tym samym stanie, za strojenie niestosownych min do psa, płaci się grzywnę w wysokości 220 dolarow.

82. Prawo amerykańskie zabrania czynić wybory prezydenckie przedmiotem zakładów bukmacherskich. Amerykanie przez Internet robią zakłady w Europie.

83. Władze Rumunii wydały zakaz wjazdu na swoje terytorium brudnym samochodom.

84. W Pekinie (Chiny) w wielu barach obowiązuje zakaz wstępu brzydkim kobietom.

85. W wielu miastach i wioskach Afganistanu mężczyzni bez bród nie maja prawa do pracy i żadnych usług. Urzędnicy państwowi muszą ponadto w czasie pracy nosić turbany.

86. Polski strażnik nie może mieć wąsów. Rozporzadzenie MSWiA głosi: "osoby noszące brody i bokobrody oraz długie włosy i wąsy, a także nie przestrzegające bieżącego golenia zarostu twarzy nie mogą brać udziału w działaniach ratowniczych".

87. W Turcji kandydat na studenta musi być ogolony. Na studia nie są przyjmowani takze kandydadki w chustach na głowach.

88. W waszyngtońskim metrze (USA) obowiązuje zakaz jedzenia i picia.

89. Prawo kościoła rzymsko-katolickiego zakazuje homoseksualistom malowania świętych obrazów.

90. W stanie Minnesota (USA) kobieta, która przebierze się za świetego Mikołaja może trafić do więzienia na 30 dni.

91. Fanklub viagry w Sydney (Australia) domaga się wprowadzenia zakazu stosowania tego leku do innych celow. Okazuje się, że australijskie gospodynie dodają niebieskie tabletki do wody w wazonach, co o tydzień przedłuża żywot ciętych kwiatów.

92. Zdaniem polskich duchownych oglądanie fimu pt. "Ksiądz" (historia duszpasterza-homoseksualisty) jest ciężkim grzechem.

93. W Polsce nadal obowiązuje zakaz fotografowania dworców kolejowych.

94. W Haletrophe (Maryland, USA) podlega sankcji prawnej publiczne całowanie się dłużej niż przez sekundę.

95. W Libanie obowiązuje zakaz tracenia dziewictwa przed ślubem. Jeśli mąż udowodni, że oblubienica nie była dziewicą, ma prawo odesłać ją z powrotem do rodzicow.

96. W tym samym Libanie zakazano dokonywania zabiegów kosmetycznych, które przed ślubem "przywracają" dawno utracone dziewictwo.

97. Rzecznicy praw zwierząt domagają się od rządu Szwajcarii wprowadzenia zakazu eksportu psów do krajów azjatyckich. Zakaz ma uchronic słynne bernardyny przed zjedzeniem.

98. Indianki z plemienia Yanomami (żyją w Wenezueli i Brazylii) od dwóch lat mają zakaz rodzenia dziewczynek. Za urodzenie dziecka płci żeńskiej grozi publiczna chłosta.

99. Władze filipińskie zakazały latania samolotami pasażerskimi spadachroniarzom. Zakaz wprowadzono po tym, jak jeden ze skoczkow chciał uprowadzić samolot, grożąc pilotowi granatem, po czym zabrał pasażerom pieniądze oraz kosztowności i wyskoczył z samolotu.

[ Dodano: Wto Lis 11, 2008 15:07 ]
[b]długie ale zajebiste warto przeczytać[b]

Parzych - Wto Lis 11, 2008 16:18

mamuten napisał/a:
W paryskiej katedrze świętego Wita na Hradczanach
O ile mnie pamięć nie myli, to Hradczany są w czeskiej Pradze a nie w Paryżu :fox:
WooYownik - Wto Lis 11, 2008 16:27

sa tez mocniejsze piwa niz tylko 23 % alkoholu ....
Parzych - Wto Lis 11, 2008 16:33

WooYownik, dawaj nazwę tego piwka :V:
Małgorza - Wto Lis 11, 2008 17:02

Cytat:
93. W Polsce nadal obowiązuje zakaz fotografowania dworców kolejowych.

:9:

JoeMix - Wto Lis 11, 2008 17:11

WooYownik napisał/a:
sa tez mocniejsze piwa niz tylko 23 % alkoholu ....
Chyba chodzi o to że tam warzyli takie mocne piwo... jak do gotowego piwa dolejesz spirytu to będzie mocniejsze (wiadomo) a tam chyba bez dolwewk im takie schodziło.
WooYownik - Wto Lis 11, 2008 17:27

Parzych73 napisał/a:
WooYownik, dawaj nazwę tego piwka :V:


Samuel Adams Utopia bodajze ... cena za butelke widzialem kiedys cos kolo 300 - 700 euro w zaleznosci od tego ile wyprodukuja w ciagu roku ...

DziDzia - Wto Lis 11, 2008 21:45

Niezła cena... hehe
sposób na lachona
pewnie już było, ale tekst jest świetny :)



pozdro :!:

sulos - Wto Lis 11, 2008 22:02

a najdrozszym alkoholem jest Hennessy Beauté du Siecle
butelka kosztuje 200tys dolarow. 10tys to przy tym tania pryta jest :)

osimek1 - Wto Lis 11, 2008 22:27

mal.gosia napisał/a:
Cytat:
93. W Polsce nadal obowiązuje zakaz fotografowania dworców kolejowych.

:9:

mnie kiedys za to mandat chcieli wlepic - ale akurat na wstepie mialem zdjecia okolic i mnie puscili...

bidżej - Czw Lis 13, 2008 14:46

cytat z bash'a:

<W!tcher> zsumuj wszystkie swoje wydatki zwiazane z Twoja dziewczyna. potem podziel to przez ilosc razy jaka uprawiales z nia seks. jesli wynik jaki otrzymasz jest wiekszy niz typowa kwota jaka dziwka bierze za seks, powinienes rzucic swoja dziewczyne...
<Neo> hahaha, swietny wzor :D czekaj, policze sobie...
<W!tcher> ;)
<Neo> co to znaczy "Runtime error 200: Division by zero?"

zebro78 - Czw Lis 13, 2008 15:38

DziDzia napisał/a:
Niezła cena... hehe
sposób na lachona
pewnie już było, ale tekst jest świetny :)
pozdro :!:


Tekst bardzo konkretny :rotfl: Z życia wzięte:
... Kobiety nie lubią delikwentów w nowych mercedesach klasy S, dewiantów w czerwonych ferrari czy prowadzących plastikowego niby hummera osobników rasy Dżolo Manolo. :hahaha:

elmek13 - Pią Lis 14, 2008 08:56

odlotowy żółw z kiwającą się główką, realistycznie pokryty miłym w dotyku meszkiem. Nie bądź nudasem! Wyróżnij się z tłumu gadem przytwierdzonym do szyby.


Tylko czy Zółw będzie chciał......oddać swojego zielonego kumpla.?

Parzych - Pią Lis 14, 2008 13:26

elmek13 napisał/a:
Tylko czy Zółw będzie chciał......oddać swojego zielonego kumpla.?
Eee, to ja mam zielonego kolegę :fox:
Szopica - Pią Lis 14, 2008 21:17

Ojciec pyta córki:
- Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża?
- Niepotrzebny mi mąż. Mam wibrator.
Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy, widzi na stole skaczący wibrator...
Z oburzeniem pyta ojca:
- Tato, co Ty u licha robisz?
- Piję z zięciem!
:hahaha:

Jasiu pyta taty:
- Tato, jak się robi dzieci?
- No wiesz synku, tak to jest na tym świecie, że jeden drugiego gniecie i powstaje trzecie...

Mąż siedzi przy komputerze, a za jego plecami żona mówi:
- Puść mnie na chwilę, teraz ja sobie posurfuję po internecie!
A mąż na to:
- Nie! Czy ja Ci wyrywam gabkę z ręki jak zmywasz naczynia?!

Bit1 - Nie Lis 16, 2008 18:08

Wychodze z jednej z Katowickich dyskotek. Samochód mam prawie na końcu parkingu.
Za mna idze super śliczna sztuka. Wyciągam kluczyki od samochodu i w tym momencie "otwiera sie" jakies nowe BMW które jest zaparkowane obok mojej pordzewiałej fiesty.
Gdy alarm BMki zapiszczal słysze:
[ta sztuka ktora szla za mna] - Hej! Podrzucisz mnie do domu, chyba jedziemy w tym samym kierunku?
[ja jakbym trafil 6 w totka] - Moge zaryzykowac
[dziewczyna juz chce wsiadac do bmw, a ja na to] - moj samochod to ten niebieski (i pokazuje reka na moja fieścine)
[dziewczyna patrzy na fieste, staje jak wryta i z wyrzutem] - Aż tak nisko to ja jeszcze nie upadłam!!!!

Miły - Nie Lis 16, 2008 18:44

na 10 przypadkowo spotkanych dziewczyn, zapytanych "Czy zrobisz mi loda?" 8 z nich ze zdziwieniem odpowiedzało:
- "TUTAJ?!" :rotfl:

zebro78 - Nie Lis 16, 2008 21:27

Kobiety to mają pomysły...


Wczoraj namówiłam wreszcie swojego męża aby kupić abażur z kryształów (to co
wisi z lampami na suficie),baaardzo drogi (pół roku zbieraliśmy). Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy abażur, na skrzydełkach szczęścia popędziliśmy do domu, po drodze kupiliśmy butelkę koniaku (trzeba nowy zakup ..tego tamtego, no obmyć). Siedliśmy przy stole, najpierw strzeliliśmy po 50, potem powtórzyliśmy, no i mówię do swojego męża: a może powiesimy od razu ten abażur? No i mąż, lub z powodu
koniaku, lub widząc moje szczęście zgodził się. Postawiliśmy krzesło, na
krzesło taboret mały, mój mąż wspiął się na tą piramidę, a mi kazał go
zabezpieczać. Stoję taka szczęśliwa, obserwuję jak mój orzeł pod sufitem
majstruje (a on był, nie wiem po co w szerokie bokserki ubrany), przenoszę wzrok
niżej, i co ja widzę z tych sympatycznych bokserek wypadło mu jedno jajeczko, no i ja taka rozczulona tym widokiem biorę i tak lekko pstryknęłam paluszkami po tym
jajeczku. Mój tygrys w tej sekundzie jak poleciał w dół z tej estakady wraz
z abażurem, który rozbił się całkowicie na małe kawałki, wstaje szybko i z
ostatkami abażuru w rękach podskakuje do mnie...myślałam, że zabije mnie, a
on mówi
- Kurde, ale mnie prądem pierdo<cenzura>lneło, aż do jąder doszło, dobrze, że nie na
śmierć !

:cojest:

[ Dodano: Pon Lis 17, 2008 06:30 ]
Rosjanie i przyroda :)

Na Grenlandii ekspedycja rosyjska odnalazła szkielet Mamuta 20m pod ziemią.
Jak powiedział szef ekspedycji jest to kolejny dowód że Mamuty żyły w norach...

:hahaha:

Mały misio polarny odszedł daleko od mamusi, popatrzył sie na wode i nagle kra sie odłamała i mały misio popłynął daleko daleko.
Pewnie umarł by z głodu gdyby lodołamacz "Arctica" nie wkręcił go w śrubę.

:hahaha:

Żabcia - Pon Lis 17, 2008 11:12

Dzwoni facet do firmy reklamujacej odchudzanie i po krotkiej rozmowie zamawia pakiet o nazwie "5 kilo w 5 dni".
Nastepnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi cudowna blondyneczka, okolo 20 lat i oprocz sportowego obuwia i tabliczki zawieszonej na szyi nie ma nic na sobie. Dziewczyna przedstawila sie jako pracownica wspomnianej firmy i programu "5 kilo w 5 dni". Na tabliczce napis:
"Mam na imie Kasia. Jak mnie zlapiesz bede Twoja!".
Facet rzuca sie bez namyslu w poscig za blondynka. Po paru kilometrach i pewnych poczatkowych trudnosciach, w koncu lapie swoja nagrode. Sytuacja powtarza sie przez kolejne 4 dni.
Facio staje na wadze i zadowoleniem stwierdza, ze rzeczywiscie schudl 5 kilo! W takim razie znow dzwoni do firmy i zamawia program - tym razem "10 kilo w 5 dni".
Nastepnego dnia: w drzwiach staje zapierajaca dech w piersiach kobieta, najpiekniejsza, najbardziej seksowna, jaka widzial w zyciu. Na sobie nie ma nic oprocz butow sportowych i tabliczki na szyi:
"Mow mi Ewa. Jak mnie zlapiesz, bede Twoja!"
Ta kobieta ma jednak taka super kondycje, ze faciowi nielatwo jest ja zlapac od razu i gonitwa trwa znacznie dluzej. W koncu jednak okazuje sie ze nagroda warta jest nadludzkiego wysilku.
Historia powtarza sie przez nastepne 4 dni i w koncu facet staje na wadze i jest calkowicie zadowolony: schudl obiecane 10 kilo!
W takim razie postanawia pojsc na calosc i dzwoni do firmy trzeci raz. Zamawia pakiet "25 kilo w 7 dni". Pani przez telefon pyta:
- Jest Pan absolutnie pewien? To jest nasz najtrudniejszy program!
Facet jest jednak gleboko przekonany, ze tego wlasnie chce.
- Cale lata nie czulem sie tak wspaniale!
Nastepnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi potezny, muskularnie zbudowany, intensywnie opalony dwumetrowy facet. Na sobie ma tylko rozowe buty sportowe i tabliczke:
"Jestem Franek. Jak Cie zlapie, bedziesz moj!"

krzywy11 - Pon Lis 17, 2008 13:49

Ile jaj ma Barrack? Oba ma :-P
Tommi - Sro Lis 19, 2008 23:38

Czym jeździ Obama? Barakowozem. gy

Georga W. Busha pytają, co wie o Obamie.
Obama? hm to jeden ze stanów USA

Parzych - Sro Lis 19, 2008 23:44

A ja gdzieś wyczytałem, że Obama teraz przemianuje "Biały Dom" na "Czarny Barak"...


Miły - Czw Lis 20, 2008 16:58

Żabcia napisał/a:
"Jestem Franek. Jak Cie zlapie, bedziesz moj!"


w firmie ten kawał furrore zrobił :>

Parzych - Pią Lis 21, 2008 17:09

Idzie strapiony i zafrasowany facet przez las. Nagle na drogę wyskoczyła mała zielona żabka i mówi:
- Czym się tak martwisz?
- A, bo życie jest do dupy. Dom się wali, żona brzydka, auto w rozsypce, kasy brak... Ogólnie lipa.
- Nie martw się. Idź do domu i wszystko będzie OK.
Facet zachodzi, patrzy a tu chata pięknie odstawiona, żona piękna jak Cindy Crowford, pod bramą garażu stoi Maybach, a w skrzynce na listy wyciąg z konta, który po prostu powalił go na kolana. Jak już doszedł do siebie, postanowił podziękować żabce za to, co dla niego zrobiła
Wrócił do lasu. W tym samym miejscu spotkał żabkę i mówi:
- Żabko, jak mogę Ci się odwdzięczyć za twe dobre serce?
- Nigdy nie kochałam się z nikim...
- Rozumiem, ale ty jesteś żabką. Jak to zrobić?
-Mogę zamienić się w kobietę. Jednak większość mocy czarodziejskiej zużyłam.
Na dobry uczynek dla ciebie, więc mogę przemienić się najwyżej w 12-13 letnią dziewczynkę.
- Rób żabko, co chcesz. Zawdzięczam Ci tak wiele, że nie będzie mi to przeszkadzać.





........i tak to było Wysoki Sądzie, a nie tak, jak gada ta gówniara.


____________________________________________________________________________
Małżeństwo, nowy dom... piękna łazienka z wieloma lustrami.
On poszedł zaprosić na parapetówkę, a ona naga zaczęła tańczyć w łazience patrząc na swoje piękne ciało. Zrobiła szpagat i się przyssała do podłogi!
Mąż wraca, patrzy, łapie pod pachy, próbuje podnieść.... nic!
Dzwoni po majstra. Ten przyjechał, patrzy i mówi:
- Panie, trzeba kuć!
- Co Pan, qarwa? Gres z Włoch za 4 tys. euro!
- Jest inna metoda, ale może się nie spodobać...
- Panie, wszystko ale nie gres...
Majster ślini palce, łapie ją za sutki i zaczyna delikatnie kręcić...
- Co Pan, qarwa odpierdalasz? - pyta mąż
- Panie...podnieci się, puści soki, przesuniemy do kuchni i oderwie się z gumoleum.


____________________________________________________________________________
Poniedziałek
  Porwaliśmy samolot na lotnisku w Moskwie, pasażerowie jako zakładnicy.
  Żądamy miliona dolarów i lotu do Meksyku.
Wtorek.
  Czekamy na reakcje władz. Napiliśmy sie z pilotami. Pasażerowie wyciągnęli zapasy. Napiliśmy sie z pasażerami. Piloci napili się z pasażerami.
Środa
  Przyjechał mediator. Przywiózł wódkę. Napiliśmy sie z mediatorem, pilotami i pasażerami. Mediator prosił, żebyśmy wypuścili połowę pasażerów. Wypuściliśmy, a co tam.
Czwartek
  Pasażerowie wrócili z zapasami wódki. Balanga do rana.
  Wypuściliśmy drugą połowę pasażerów i pilotów.
Piątek
  Druga połowa pasażerów i piloci wrócili z gorzała.
  Przyprowadzili masę znajomych. Impreza do rana.
Sobota
  Do samolotu wpadł specnaz. Z wódka. Balanga do poniedziałku.
Poniedziałek
  Do samolotu pakują sie coraz to nowi ludzie zgorzałą. Jest milicja, są desantowcy, strażacy, nawet jacyś marynarze.
Wtorek
  Nie mamy sił. Chcemy sie poddać i uwolnić samolot. Specnaz się nie zgadza.
  Do pilotów przyleciała na imprezę rodzina z Władywostoku. Z wódka.
Środa
  Pertraktujemy. Pasażerowie zgadzają sie nas wypuścić, jeśli załatwimy wódkę.

sowa - Wto Lis 25, 2008 20:17

Pytania
- Na granicy polsko-czeskiej kogut zniósł jajko. Do kogo należy jajko ?
- Wstajesz o godzinie 9.00, kładziesz się spać o godzinie 8.00. Ile godzin śpisz ?
- Ile złotówek jest w tuzinie ?
- Ile pięćdziesięciogroszówek jest w tuzinie ?
- Czy we Francji istnieje 22 lipca ?
- Baca ma 17 owiec. Wszystkie oprócz dziewięciu zdechły. Ile owiec zostało ?
- Jesteś pilotem samolotu, w którym leci pięciu pasażerów: trzech Niemców i dwóch Polaków. Kto jest pilotem samolotu ?
- W jakim miesiącu kosi się siano ?
- Ile jest palców u dziesięciu rąk ?
- Ile jest palców u dwóch rąk ?
- Ile gatunków zwierząt zabrał Mojżesz na arkę ?
- Długość kota z ogonem wynosi 50 cm. Ile waży kilogram sierści kota?
- Wchodzisz do ciemnego pokoju. Na stole stoją dwie lampy: naftowa i gazowa. Co najpierw zapalasz ?
- Czy nocny stróż, kiedy umrze w dzień dostanie rentę ?
- Lekarz dał Ci trzy tabletki i kazał brać co 30 minut. Ile trwała kuracja ?
- Po stole chodzi dziesięć much. Trzy zostały zabite. Ile much zostało na stole ?
- Malarz miał namalować na drzwiach numery 1-100. Ile musiał namalować dziewiątek ?
- Kiedy było ostatnie spotkanie papieży ?
- Na gałęzi siedziało dziesięć wron, trzy zostały zabite. Ile wron zostało na gałęzi
- Pół śledzia kosztuje 50 groszy. Ile kosztuje 7 śledzi ?
- Po stawie pływają kaczki, jedna za drugą. Ile pływa kaczek ?
- W którym miesiącu rodzą się Murzyniątka ?
- Statek ma 50 łokci długości. Ile łokci ma kapitan ?
- Jak powiedzie poprawnie: 5-letnie kurczę, czy 5-letni kurczak ?
- Który miesiąc ma 28 dni ?
- Kij ma dwa końce. Ile końców ma 7,5 kija ?
























- Kogut nie znosi jajek.
- 1 godzinę
- 12
- 12
- Tak
- 9
- Ty
- Siana się nie kosi.
- 50
- 10
- Zero. Mojżesz nie miał arki.
- 1 kg
- Zapałkę
- Nie, bo nie żyje.
- 1 godzinę
- 3 martwe
- 19
- Nie było. Papież jest jeden.
- żadna
- 7 zł
- 3
- W dziewiątym
- 2
- Stary kogut
- Każdy
- 16

JoeMix - Wto Lis 25, 2008 20:37

Dobre :ok:
hryma - Sro Lis 26, 2008 07:45

A teraz coś o Prezydencie..

Poszedł Lech Kaczyński (oczywiście z ochroną) do restauracji i zamówił
zupę z żółwia czeka czeka czeka a zupy jak nie było tak ni ma.
Po godzinie czekania wysyła BORowika, żeby zobaczył co się dzieje w
kuchni i dlaczego nie ma jego zupy.
Poszedł BORowik do kuchni, patrzy a tam kucharz z
młoteczkiem/tasaczkiem trzyma żółwika i się na niego zamierza.
No więc się pyta:
- Co jest? czego nie ma zupy??
Na to kucharz :
- Bo widzi Pan, jak już go wezmę za nogi i wytelepię, żeby wystawił
główkę, to zanim wezmę tasak, to on już tą główkę chowa i tak od
godziny.
Na to BORowik:
- Oj Panie, nie zna się Pan, ja panu pokażę jak to trzeba robić.
Wziął żółwika wsadził mu palec w dupę, na co żółwik momentalnie
wystawił główkę i ten co trach tasaczkiem i żółwik na zupę gotowy.
Kucharz w ciężkim szoku:
- Panie skąd Pan wiedziałeś, ze to tak trzeba?"
BORowik:
- Z doświadczenia zawodowego.
Kucharz:
- Jak to z doświadczenia ? Pan jest przecież pracownikiem BORu
BORowik:
- Ano z doświadczenia zawodowego, Prezydent ma krótką szyjkę?
Kucharz:
- No ma
BORowik:
- A krawacik trzeba zawiązać!

Miły - Sro Lis 26, 2008 20:37

ja słyszałem to ale z oleksym ;]
cocolino - Nie Lis 30, 2008 13:13

Z pamiętnika przedszkolaka...

...dzisiaj znów mama zaprowadziła mnie do przedszkola, chociaż całą drogę musiała mnie ciągnąć. Czy ci dorośli naprawdę nie mogą zrozumieć, że człowiek czasami pragnie odpocząć od tego wrzasku i ciężkiej harówki. Na przykład wczoraj przez cały dzień robiliśmy błoto na podwórku, przez co dzisiaj czułem się wykończony. Ba, ale co to kogo obchodzi. Jak się ma prawie pięć lat to już się jest poważnym człowiekiem, a starzy traktują mnie ciągle jak dzieciaka. Jak sikam w majtki to wcale nie znaczy że jestem dziecko! Po prostu czasami nie zdążę dobiec do kibla. No ale dosyć tych narzekań. Nie było ostatecznie tak źle, najpierw z młodym Gałązką rzucaliśmy klockami w dziewczyny. Ten kto trafił w głowę dostawał premię. Wygrałbym, ale te głupie dziewuchy wogóle nie znają się na sporcie: od razu poleciały na skargę do pani. Całe szczęście że zaraz szliśmy na obiad, bo w tym kącie chybabym z nudów umarł. Po obiedzie pani pokazała nam alfabet. No kurewsko zajebista sprawa. Można sobie wszystko zapisać i potem nic nie trzeba pamiętać. W praktyce jednak okazało się że wcale nie jest to takie genialne. Pani pokazała nam literę to ją sobie zapisałem, no a skoro zapisałem to mogłem ją zapomnieć, tyle tylko że jak już zapomniałem to nie wiedziałem co zapisałem. Popieprzone to wszystko...

...wczoraj mama znów zawiozła mnie w wózku do przedszkola.Dobra by z niej była baba,tylko ma słabe przyspieszenie pod górke.Młody gałązka się chwali,że jego mama jak się spieszy , to wyprzedza nawet rowerowców.Co tam.Gruby Artur ma jeszcze gorzej.On już musi chodzić do przedszkola piechotą.Gruby Artur jest zresztą całkiem głupi.Przez całe dnie nic nie robi ,tylko zagląda dziewczynom pod sukienki.Naprawdę nie wiem ,co w tym ciekawego.Jak kiedyś zajrzałem cioci Basi to zobaczyłem tylko majtki.,a pod nie już nie zaglądałem.Zresztą jak kiedyś wujek Boguś próbował zajrzeć to dostał od cioci po pysku.Tata mówi że jak się ludzie biją to zawsze chodzi o pieniądze. Dziwne miejsce na przechowywanie portfela . No dobra , muszę kończyć bo idzie pani,żeby zabrać mnie z kąta...

...i znowu siedzę w przedszkolu jak ten palant, a za oknem śliczna pogoda. Już bym tak nie narzekał, żeby chociaż pani pozwoliła nam na 5 minut wyjść, ale NIE! Na podwórku jest błoto i się utaplamy. Mnie się do tej pory zdawało że to zaleta. Mieszać błoto mogę godzinami, chyba politykiem zostanę bo ostatnio słyszałem jak ktoś mówil że cała ta polityka to niezłe błoto. Politykiem to bym chciał zostać jeszcze z jednego powodu. Mama mówiła, że oni cały dzień nic nie robią tylko pierdzą w stołek, a mają z tego kupę forsy. Jako że ostatnio moje kieszonkowe uległo nadspodziewanemu zamrożeniu z okazji wylania do kibla mamy perfum żeby z butelki zrobić psiukawkę, postanowiłem z chłopakami trochę podreperować swój budżet. Młody Gałązka przyniósł stołek, Gruby Artur i ja objedliśmy się fasolówy i umówiliśmy się u Grzesia Klapidupy. Pierdzieliśmy w ten stołek cały dzień, a jedyne cośmy zarobili, to Gruby Artur w tyłek od swojej mamy bo tak się nadął że walnął bąka z kleksem. Forsy też żadnej nie dostaliśmy, tylko Grzesio przez tydzień musiał wietrzyć pokój bo się tam wejść nie dało. To chyba jednak tylko politycy tak potrafią. My mamy jeszcze za mało wprawy. Swoją drogą to w tym sejmie musi być niezły smród, jak tyle polityków w jednym miejscu. Zresztą co jakiś czas słychać że jest jakaś śmierdząca sprawa i że rozszedł się smród. Sie chłopaki poświęcają.... No dobra, dość tego leżakowania, trzeba się trochę pobawić...

Życie młodego człowieka jest naprawdę ciężkie. Zawsze można dostać w tyłek, nawet jak się jest niewinnym. Inna sprawa że trochę winny byłem, ale to był nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Było to tak: tata był w pracy a mama wyszła gdzieś po zakupy. Przyszedł do mnie młody Gałązka, Gruby Artur i Maniek zwany Letkim (zupełnie nie wiem dlaczego). Bawiliśmy się w kuchni w faraona, i mieliśmy zrobić mumię. Nikt nie chciał się zgłosić więc wybraliśmy na mumię Mańka. Maniek nie protestował, bo on jeszcze nie bardzo umie mówić. Owijaliśmy go taśmą samoprzylepną, aż tu nagle, gdy już byliśmy w połowie Maniek zaczął się drzeć \"mamatijakupaja\". Mówił to zawsze wtedy kiedy chciał kupę, no to go zaczęliśmy rozwijać. Tyle że ta taśma jakoś nie bardzo chciała go puścić. Gałązka wymyślił, że skoro nie możemy uwolnić go całego to chociaż rozkleimy mu spodnie i zaniesiemy do kibla żeby zrobił swoje. Tyle, że jak już zdjąłem Mańkowi gacie to on nagle zaczął. Nie zdążylibyśmy go donieść do kibla więc wstawiliśmy go do zlewu. Ja złapałem za szklankę i podstawiłem ją przed niego żeby nie zasikał mamie garnków a Gruby Artur łapał klocki. No i pech chciał, że jeden mu wypadł i wleciał wprost do grochówki która stała na kuchni. Próbowaliśmy go wyłowić sitkiem do herbaty, ale się nie udało, chyba sie rozpuścił. Myślałem że to będzie najgorsze, ale nie, tata zjadł i nawet się nie skrzywił. Wkurzył się o co innego: Artur po wszystkim wytarł ręce w ścierkę. Nie wiedziałem co z nią zrobić więc wrzuciłem ją do kibla i spuściłem wodę. W tym momencie sedes zamienił się w wulkan. Chciałem go trochę przetkać, najpierw ręką, potem szczoteczką do zębów mamy, ale nic nie pomogło. No to nawrzucaliśmy tam papieru żeby nie było widać ścierki i wróciliśmy do kuchni pełni nadziei że tata i mama nic nie zauważą. Niestety, cud się nie zdarzył. Następnym razem zacznę od pochowania mamie i tacie wszystkich pasków do spodni...

Dziś od samego rana postanowiłem być dobrym człowiekiem. Chciałem zrobić coś dla ludzkości. Jako że najbliższa ludzkość to moja mama i tata, postanowiłem im zrobić śniadanie. Kroić chleba jeszcze nie umiem, do patelni nie dosięgam, ale coś jednak zrobić trzeba. Pogrzebałem w szafkach i znalazłem kisiel malinowy. Nie bardzo wiedziałem jak się to robi więc poleciałem do młodego Gałązki, bo ten kujon już się trochę nauczył czytać i mógł przeczytać instrukcję. Okazało się że wystarczy do kubka wsypać trzy czubate łyżki cukru i to co jest w torebce, a potem zalać wrzącą wodą. Z wodą bym sobie poradził, ale przekopałem cały dom i okazało się że nigdzie nie ma ani jednej czubatej łyżki. Inna sprawa że ja nawet nie wiem jak taka czubata łyżka wygląda, więc dałem sobie spokój. Swoją dobroć przeniosłem na obiad. Chciałem trochę pomóc mamie. Mama powiedziała że na obiad będą ryby i mogę jej pomagać obtaczać te ryby w mące. Wszystko szło super dopóki nie wrócił z pracy tata. Strasznie się gdzieś spieszył i powiedział że jeść nie będzie. To po to ja się tak dla tej ludzkości męczę? Ze złości aż mi łzy napłynęły do oczu i zakręciło mnie w nosie. Tata właśnie podszedł w swoim nowym garniturze żeby pożegnać się z mamą, a ja w tym momencie kichnąłem: prosto w talerz z mąką! Chyba pobiłem rekord szybkości w zamykaniu się w łazience, bo tato ostatnio to coś nerwowy, a jak się zdenerwuje to bardzo szybko biega. No cóż, nie opłaca się poświęcać, nikt tego nie ceni...

Chyba muszę zmienić swój stosunek do Grubego Artura. Okazał się bardzo mądrym człowiekiem. Zaczęło się od tego jak młodemu Gałązce zaklinowało się ..... w tyłku. Siedział w kiblu z pół godziny i gdyby mu mama nie pomogła widelcem to chyba by tam siedział do śmierci. No właśnie, teraz już wiem jak wygląda usrana śmierć o której tyle się słyszy od dorosłych. Tak mi się wydaje że to musi być straszna choroba i dużo ludzi na nią zapada. Kiedyś jak mi się udało spinaczem otworzyć taty biurko to nawet widziałem kasetę na której chyba były sfilmowane przypadki tej choroby, bo na okładce były jakieś panie z tak porozciąganymi otworami w tyłkach, że to co Gałązka zrobił to był mały pikuś w porównaniu z tym co one musiały przejść. Nawet pamiętam nazwę łacińską tej choroby, bo była nadrukowana na kasecie: Anale Perwersjum czy jakoś tak. Co jeszcze zauważyłem na tej kasecie to to, że tym paniom poodpadały siurki. Jak powiedziałem o tym Gałązce to się trochę przestraszył, ale kolektywnie sprawdziliśmy czy jemu to grozi i okazało się że jemu trzyma się dosyć mocno. W każdym razie mieliśmy go co tydzień kontrolować. To była tajemnica, ale w jakiś sposób dowiedział się o tym Gruby Artur. Zaczął się z nas śmiać świnia jedna, i powiedział że dziewczyny bez siurków się RODZĄ! Zaczęliśmy mu tłumaczyć że jest głupi, bo jakby miały wtedy sikać, ale potem przypomniałem sobie że i Baśka Smalec i Jolka z jednym zębem i nawet ta ruda Mariola jak sikają do piaskownicy to kucają. Kurde frans, faktycznie z nimi coś jest nie tak. Poszliśmy z młodym Gałązką do Baśki Smalec i kategorycznie zażądaliśmy żeby pokazała nam siurka. Faktycznie, zamiast niego miała tylko jakąś szparkę. No proszę, człowiek całe życie się uczy, a głupi umiera...

Dzis dowiedziaiłem się o sobie bardzo niemiłej rzeczy. A wszystko przez Grzesia Klapidupę, Grubego Artura i mojego tatę, ale od początku. Dziś po obiedzie przyleciał do mnie Grzesio i zaczął mi opowiadać co mu się przytrafiło. Bawił się z chłopakami w chowanego i w nagłym przypływie geniuszu schował sie do skrzynki na piasek przed klatką, wtedy zobaczył przez szparę jak do skrzynki podeszło trzech panów w dresach, wygodnie sobie na niej usiedli i zaczęli coś popijać. Grzesio przez nich przesiedział w skrzyni trzy godziny, ale nie żałuje, bo dowiedział się bardzo ciekawych rzeczy i poznał parę fajnych przekleństw. Opowiedział mi wszystko i muszę przyznać że jedna rzecz mnie bardzo zainteresowała. Podobno każda dziewczyna ma przy sobie kakao tylko nie każdemu daje. Być może Grzesio coś przekręcił, ale jak się go dopytywałem to przysięgał że tak właśnie powiedzieli. A faceci byli na pewno bardzo mądrzy bo byli całkiem łysi, a mama mówi że jak komuś wychodzą włosy to musi być bardzo mądry. Interesowało mnie to dlatego że strasznie lubię kakao, więc jakbym je od jakiejś dziewczyny wycyganił to by było fajnie. Tyle że najwyraźniej te dziewuchy to straszne sknery. Myślałem, myślałem, aż w końcu wymyśliłem, że spytam o radę Grubego Artura. On z wszystkich chłopaków najlepiej zna się na kobietach. Gruby Artur powiedział mi, że jak chcę coś od dziewczyny to muszę być kurtularny i powiedzieć jej jakiś kontplement. Nie bardzo wiedziałem co to znaczy więc Arturo wyjaśnił że po prostu trzeba je prosić i zawsze mówić że coś mają ładne. Nie bardzo mi to pasowało, ale w końcu Gruby Artur to fachowiec; to on pierwszy odkrył że dziewczyny nie mają siurków. Pamiętając o wskazówkach przystąpiłem do działania. Akurat w pobliżu nie było żadnej innej dziewczyny jak tylko siostra młodego Gałązki. Wprawdzie jest już stara bo kończy gimnazjum, ale kiedy była młoda to była z niej całkiem niezła laska, widziałem ją na zdjęciach. Ułożyłem sobie przemowę i podszedłem do niej. Pamiętając nauki Grubego Artura powiedziałem, że słyszałem że ma ładne kakao i czy mogłaby mnie poczęstować. No i klops, nie podzieliła się, franca jedna. Jeszcze mnie tak zwymyślała, że gdybym to powtórzył to do końca życia nie obejrzałbym dobranocki. No i na koniec powiedziała że jestem zboczony: to już mnie trochę ubodło! Jak poszedłem z reklamacjami do Artura, to on stwierdził że miała rację, przecież kakao jest mdłe, jest na nim korzuch no i wogóle jest do kitu. Wtedy sobie uświadomiłem że nie znam nikogo kto lubiłby kakao. No i masz. Faktycznie jestem zboczony. Słyszałem że to można leczyć, tylko nie wiem gdzie. Postanowiłem porozmawiać z tatą: w końcu jest lekarzem i powinien wiedzieć takie rzeczy. Tyle, że jak spytałem go gdzie mogę się wyleczyć ze zboczenia, to najpierw zrobił oczy wielkie jak cycki cioci Basi, a potem posadził na stole i zaczął opowiadać jakieś koszmarne bzdety o pszczółkach i kwiatkach, o tym że jak się ludzie całują to się kochają i odwrotnie i tym podobne świństwa których aż się słuchać nie dało. Doszedłem do wniosku że tata jest bardziej zboczony niż ja, a skoro on się z tego nie leczy, a wręcz przeciwnie, jeszcze leczy innych, to i ja nie muszę się martwić. Chociaż, jeśli to dziedziczne, a tata o tym nie wie to może muszę go uświadomić? Nie wiem, muszę to sobie jeszcze przemyśleć...

...jak to na wojence ładnie gdy przedszkolak w dziurę wpadnie. Tak sobie dziś śpiewałem cały dzień bo dzisiaj bawiliśmy się w wojnę. Zebrała się cała paczka: ja, młody Gałązka, Grzesiu Klapidupa, Gruby Artur, Letki Maniek i na dokładkę parę dziewczyn. Podzieliliśmy się sprawiedliwie na dwie drużyny tzn. chłopaki kontra dziewczyny plus Letki Maniek i przystąpiliśmy do działań zaczepno obronnych. Naszą kwaterę ulokowaliśmy w garażu Grubego Artura i na początek się okopaliśmy. Okop nie był głęboki, ale w kucki można było tam się nieźle bronić. Potem przygotowaliśmy amunicję: Gruby Artur proponował kamienie, ale doszedłem do wniosku że konwencje międzynarodowe nie dopuszczają tego typu amunicji do wojen podwórkowych, więc stanęło na kulkach z błota. Następnie przygotowaliśmy broń osłonową, czyli wiaderka z suchym piachem i czekaliśmy na nieprzyjaciela. Nieprzyjaciel jak to nieprzyjaciel zjawił się niespodzianie i wcale nie w przyjacielskich zamiarach: mianowicie przyleciał tata Grubego Artura i zaczął wrzeszczeć że mamy natychmiast zasypać nasz okop, bo on nie będzie mógł wyjechać z garażu. Nie zdążyliśmy mu wytłumaczyć że wojna wymaga poświęceń bo w biegu ciężko się mówi i można sobie język przyciąć. Całe szczęście że tata Artura jest trzy razy grubszy niź Artur, więc nas nie dogonił. Tym razem okopaliśmy się w piaskownicy. Na atak nieprzyjaciela nie trzeba było długo czekać, dziewczyny wyskoczyły z wrzaskiem z pobliskich krzaków i zaczęły nas obrzucać grudkami ziemi. Pierwszy atak odparliśmy bez problemów, ale okazało się że nasze kulki błota wyschły i ciężko je rzucać rękami; potrzebowaliśmy jakiejś wyrzutni. Gruby Artur wpadł na pomysł i za chwilę przybiegł z biustonoszem swojej mamy. W tym momencie nasze szanse wzrosły niepomiernie, bo mama Artura ma taki kaliber że można strzelać nawet arbuzami. Oddział Letkiego Mańka doszedł do wniosku że frontalnym atakiem nic nie wskóra i zaczął uciekać się do podstępów. Broniliśmy się dzielnie dopóki do naszych okopów nie wpadły skarpetki taty Letkiego Mańka. Wtedy wysłaliśmy lampamentariusza w osobie Grzesia Klapidupy żeby podpisać pakt o zakazie używania broni chemicznej. Przy okazji podpisał też pakt o zakazie używania broni biologicznej (dziewczyny miały cały słoik mrówek) jak i atomowej (Baśka Smalec wyciągnęła ze śmietnika pieluchy swojej młodszej siostry). Grzesio podpisałby pewnie jeszcze parę paktów bo jako jedyny z nas umie coś napisać, ale niestety wichry dziejowe w osobie mojej mamy zadecydowały inaczej tzn. zawołały mnie na obiad. Na wojnie to się ma apetyt...

...kto by pomyślał że w przedszkolu można się dowiedzieć czegoś ciekawego!?! Dziś nasza pani przyprowadziła jakiegoś pana który zaczął nam opowiadać o nauce. Wprawdzie dużo nie skorzystałem, ale między jednym a drugim staniem w kącie usłyszałem że nauka ma męczenników. I to że oni są bardzo sławni i wszyscy o nich mówią z szacunkiem i za to że się tak męczą dla tej nauki to potem wszyscy są im wdzięczni. Jak tak patrzę na swojego brata to on też jest męczennik, bo tak się codziennie męczy nad lekcjami, ale niedoczekanie jego żebym zaczął o nim mówić z szacunkiem. Podzieliłem się swoimi przemyśleniami z tatą, a on mi wytłumaczył że to nie do końca tak. Męczennik to taki który cierpi za pokazywanie swojej wiedzy. No to też mam kandydata. Kiedyś Grzesiu Klapidupa chciał pokazać że już umie pisać, więc napisał mazakiem na szafie DUPA, męczennikiem okazał się chwilę potem, bo mazak okazał się niezmywalny. Niestety znowu coś źle zrozumiałem bo mama omal nie padła na zawał ze śmiechu jak usłyszała że mówię do Grzesia \"proszę pana Klapidupy\". Okazało się że męczennikiem można też zostać kiedy poświęca się swoje zdrowie lub życie dla eksperymentu. No to zaraz przypomniało mi się jak młody Gałązka poświęcił się dla dla sprawdzenia czy kotu jest przyjemnie na karuzeli. Jego poświęcenie się polegało na tym, że dostał od ojca pasem kiedy ten wszedł do kuchni i zobaczył kota w mikrofalówce. Ale kot był wniebowzięty bo jeszcze przez jakiś czas miałczał i skakał z radości jak głupi. W każdym razie eksperyment się powiódł. Tyle że tata mówi że to też nie wystarczyło żeby zostać męczennikiem. Kurde frans, czy wszystko co ci dorośli robią i mówią musi być takie skomplikowane. Mam nadzieję nie dorosnę zbyt szybko...

,Ale numer! W zyciu nie myślałem że w przedszkolu może być tak ciekawie! Ale po kolei. Dziś jak tylko mama przyciągnęła mnie do przedszkola, pani ogłosiła że zabiera nas na wycieczkę. I to żeby było jeszcze straszniej ta wycieczka miała być na wieś do jakiegoś gospodarstwa, żebyśmy sobie pooglądali jak wyglądają żywe zwierzęta. To już nie można było iść do zoo? Tam jest znacznie bezpieczniej bo te zwierzaki stoją w klatkach, a nie łażą po łące bez żadnego nadzoru. No ale skoro to pani decyzja to trudno. Wsiedliśmy do pociągu i po godzinie byliśmy na miejscu. No kto by się spodziewał że ta wieś jest aż tak daleko za miastem. No ale do rzeczy. My ustawiliśmy się w parach na łące a pani poleciała porozmawiać z szefem tego całego bałaganu który nazywał się pan Rolnik. Na odchodne powiedziała że możemy podejść pooglądać sobie krówki. Podeszliśmy, i zamarliśmy z przerażenia - tam nie było ani jednej krowy, same byki, a co gorsza prawie każdy z nas miał na sobie coś czerwonego. Szybko zaczęliśmy zdejmować wszystkie czerwone rzeczy: skarpetki, koszulki i tak dalej. W końcu co niektórzy nie bardzo już mieli co zdjąć, bo okazało się że Baśka Smalec wszystko ma czerwone, łącznie z majtkami. Był jeszcze jeden problem z Grubym Arturem, bo jemu było gorąco, a jak jest mu gorąco to ma całą czerwoną gębę. Na szczęście Grzesio znalazł jakiś kubełek który założyliśmy Arturowi na głowę i poczuliśmy się trochę bezpieczniej. Po chwili wróciła pani i oczywiście zaczęła wrzeszczeć że mamy się ubierać z powrotem. Po naszych gorących protestach wyszło na jaw, że nie tylko byki mają rogi, krowy też. Trochę się uspokoiliśmy, ale dla pewności puściliśmy Kaśkę przodem, a Grubego Artura nie czyściliśmy zbyt mocno (ten kubełek był po węglu). Mimo wszystko te krowy tak się dziwnie na nas spod byka patrzyły. Po tej przygodzie przeszliśmy sobie do mieszkania z krowami które nazywało się obora. Tam dowiedzieliśmy się mnóstwa pożytecznych rzeczy: po pierwsze, że krowa nie daje mleka jak się ją pompuje za ogon, po drugie że to co wtedy ta krowa daje to wcale nie jest mleko, po trzecie, że tego co ta krowa wtedy daje nie powinno się pić bo się potem strasznie nieprzyjemnie odbija, i po czwarte że jak już krowa skończy dawać to coś to trzeba się szybko odsunąć i nie zaglądać pod ogon bo się będzie, jak Gruby Artur, cały dzień śmierdziało krowią kupą. Przy okazji dowiedzieliśmy się że świnie jedzą wszystko, łącznie z moim workiem na kapcie, i że krowy na łące zostawiają miny poślizgowe (Mariolka nawet na jedną trafiła). Dowiedzielibyśmy się pewnie znacznie więcej, ale najpierw pani zabroniła nam szukać gdzie w kurze siedzą jajka, a potem przyleciała pani Rolnikowa i zaczęła krzyczeć że ją w oborze jakieś demony atakują. Na szczęście nie były to demony, tylko Letki Maniek wlazł w bańkę po mleku i krzyczał że nie może się wydostać, a że pani Rolnikowa nie zna tego narzecza to myślała że to diabeł. Trzeba było zabrać bańkę z Mańkiem do warsztatu mechanicznego, żeby ją porozcinali, a my wrociliśmy do przedszkola. Jednak na wsi nie jest tak strasznie. Nikt nie zginął.

...jak ciężko człowiekowi w wieku przedszkolnym rozwijać swój talent. Wczoraj naprzykład wymyśliliśmy że założymy zespół. Jeszcze nie bardzo wiedzieliśmy kto na czym będzie grał, ale to ustali się później. Największy problem był z nazwą. Za żadne skarby świata nic nie przychodziło nam do głowy. W końcu Grzesiu Klapidupa stwierdził że pamiętał jakąś fajną nazwę, ale właśnie uciekła mu z głowy. Domyśliliśmy się że daleko uciec nie mogła, więc powiesiliśmy Grzesia za nogi na wieszaku żeby mu wróciła. Niestety natychmiast zalał go taki tłok uciekniętych wcześniej myśli, że aż poszła mu krew z nosa. Kiedy już wróciła mu przytomność powiedział że sobie przypomniał: mieliśmy się nazwać NECROCANIBALISTIC VOMITORIUM *). Nazwa była bardzo fajna, ale okazało się że Grześ przeczytał ją w jakimś komiksie, i że taki zespół już był. No to klapa, wymyślamy coś innego. Ja wymyśliłem KARTOFEL BOFEL ale chłopaki powiedzieli że to głupia nazwa. W końcu pomogła nam siostra Gałązki: od tej pory naszą oficjalną nazwą było FAT ARTURUM AND LIGHT MANIECK. Zupełnie nie wiem co to znaczy, bo to po jakiemuś murzyńsku, ale bardzo fajnie brzmi. Potem zaczęliśmy przydzielać sobie instrumenty. Gruby Artur wziął perkusję, ja cymbałki, Gałązka gitarę swojej siostry a Letkiego Mańka daliśmy na wokal, bo jak śpiewał to brzmiało to mniej więcej tak jak te zagraniczne zespoły. Natychmiast zaczęliśmy nagrywać kasetę demo i pewnie nasza piosenka pod tytułem \"zjedz swojego jeża\" stałaby się przebojem, ale przyleciała sąsiadka i zaczęła opierniczać mamę że u nas jest taki hałas że jej mąż nie słyszy własnej wiertarki. No to mama zabrała nam perkusję, magnetofon i jeszcze nas ochrzaniła za pogięte garnki bo Artur strasznie mocno uderzał. Ciekaw jestem co powie siostra Gałązki jak zobaczy że została jej tylko jedna struna w gitarze. I miej tu człowieku talent...

Ale jaja, niech ja skonam! Gruby Artur się zakochał. I to w kim, w tej rudej Marioli! Muszę przyznać że na początku to mieliśmy z niego niezłą nabitkę, ale później zaczęliśmy chłopakowi współczuć, chodził smętny, nie bawił się, nie mieszał z nami błota, no po prostu cień człowieka (dosyć duży cień zresztą). W końcu postanowiliśmy chłopakowi pomóc! Najpierw staraliśmy się go uzdrowić: tłumaczyliśmy jak komu dobremu, że dziewczyny są głupie, nie umieją się bawić a co gorsza jak się takiej spodobasz to bedziesz się musiał z nią ożenić i całować, normalnie ohyda. A do tego jeszcze dziewczyny są takie że chcą mieć dzieci. Ale Artur powiedział że ożenić się może, całować się nie zamierza, bo to facet rządzi w domu, a do roli rodzica jest już gotowy. No trudno jego problem. No to zaczęliśmy myśleć co zrobić żeby Mariola chociaż na niego popatrzyła. A jak na złość to jej chyba okulary bardzo zmętniały bo patrzyła i rozmawiała ze wszystkimi, tylko nie z Arturem chociaż to zawsze jego najbardziej widać. Zamontowaliśmy mu nawet żarówkę na czapce, ale to nic nie pomogło, Mariola zawsze patrzyła się w inną stronę. Jak już zawiodły wszystkie sposoby, to poszliśmy po poradę do starszych. Najpierw siostra młodego Gałązki tłumaczyła nam że jak chce się poderwać dziewczynę to trzeba być Romanem Tycznym, kupować kwiatki i chodzić do kina. Do kina to Artur jeszcze by poszedł, ale kupować kwiatki? Jakby na klombach mało tego sadzili. A już zmiana nazwiska i imienia zupełnie nie wchodzi w grę. No cóż, tym razem poszliśmy do dużego Freda żeby nam coś poradził. On powiedział że po primo trza mieć gadkie, po sekundo fulkasy, a po tercjo to trza sie myć bo jak spod napleta jedzie to żadna laska pały nie wymlaska. Zupełnie nie wiedzieliśmy co to znaczy, ale na wszelki wypadek umyliśmy Artura bardzo dokładnie. Potem mieliśmy problem z gadką, bo Artur jakoś dziwnie się przy Marioli zapowietrzał, więc wymyśliliśmy że weźmiemy Grzesia, zapakujemy do torby i to on będzie mówił a Gruby Artur tylko ruszał ustami, a w tej torbie niby będą te fulkasy. Potem daliśmy mu swoje kieszonkowe żeby mógł iść do kina i pomogliśmy zanieść torbę z Grzesiem pod drzwi Marioli. Zadzwoniliśmy i szybko uciekliśmy. Potem się okazało, że Artur przeżarł całą naszą kasę na lodach i się od tego rozchorował, a Mariola nie wiedzieć czemu lata teraz cały czas za Grzesiem Klapidupą i biedny Grzesio boi się wyjść z domu. Ach ta miłość to niebezpieczna rzecz...

Tommi - Czw Gru 04, 2008 17:10

Idzie starsza pani ze swoim kolegą po ulicy i pyta:
- Ile Ty już masz lat Stasiu?
- a z 90 mam
- nie dała bym Ci
- ale ja bym wcale nie chciał.


Czym różni się Polska do Japonii ??????
- Japonia jest krajem kwitnącej wiśni, a polska krajem kwitnącej lipy.

gregg - Pią Gru 05, 2008 01:23

dobre:D
chianti_girl - Pią Gru 12, 2008 14:30

75-latek przyszedł do lekarza na badanie nasienia. Lekarz dał mu słoiczek i powiedział:
-Proszę wziąć ten słoik do domu i przynieść na jutro dawkę spermy.
Następnego dnia dziadek przychodzi i stawia słoiczek czysty i pusty tak jak poprzedniego dnia.
-Doktorze, to było tak: Najpierw próbowałem prawą ręką, i nic. No to spróbowałem lewą ręką, i też nic. Więc poprosiłem o pomoc żonę. I ona próbowała prawą ręką, potem lewą ręką, i ciągle nic. Próbowała nawet ustami najpierw ze sztuczną szczęką, potem bez sztucznej szczęki, ale wciąż nic. Zawołaliśmy nawet panią Helenę, naszą sąsiadkę. I ona też próbowała - najpierw obiema rękami, potem pod pachą, nawet próbowała go ściskać kolanami. No i nic!
-Zawołaliście państwo sąsiadkę?! - pyta zszokowany lekarz.
-Tak. Ale niezależnie, jak bardzo się staraliśmy, nie udało nam się otworzyć tego cholernego słoika!

sowa - Pon Gru 15, 2008 13:18

Fantazja Współczesnej Kobiety SukcesuPo ciężkim dniu w biurze, późnym wieczorem w końcu dotarła do ulubionego pub-u... Usiadła przy barze i delektowała się ulubionym drinkiem... Tak... Tylko tutejszy barman potrafi zrobić go, tak jak ona lubi...
Rozejrzała się po sali i zobaczyła w drzwiach najwspanialszego mężczyznę w swoim życiu... Wysoki... umięśniony...przystojny... hmmm... Gęste ciemne włosy... Piękne, błyszczące zielone oczy... Każdy jego ruch był tak męski i zmysłowy, że nie mogła od niego oderwać oczu... Mężczyzna szybko zorientował się, że jest obserwowany i z chytrym, seksownym uśmiechem podszedł do niej...
Zarumieniła się... Chciała przeprosić, że się gapiła ale jej nie pozwolił... Przerwał jej, nachylił się nad nią i wyszeptał jej swoim głębokim, miękkim głosem do ucha:
- Zrobię dla Ciebie wszystko czego pragniesz... Cokolwiek, o czym do tej pory mogłaś tylko marzyć... A zrobię to za jedyne 50 $...
Jest jednak jeden warunek...
Kobieta, drżącym już z wrażenia głosem, spytała jaki to warunek.
On odpowiedział:
- Musisz powiedzieć czego pragniesz w trzech słowach.
Kobieta patrząc w jego oczy o hipnotycznym spojrzeniu rozważyła propozycję i sięgnęła do swojej torebki... Wyjęła banknot 50$... Na serwetce napisała swój adres i zwinięte razem wcisnęła w oczekującą na to silną męską dłoń, po czym nachyliła się w jego stronę i wyszeptała trzy słowa:
- Posprzątaj ... moje ... mieszkanie ...

yarbin - Pon Gru 29, 2008 18:24

Facetowi dzwoni komórka. Odbiera.
- Cześć... Tak?... Aha... No to super! Gratuluję!... No cześć.
Rozłącza się i mówi:
- No to k*rwa przej*bane... Zdała na prawko...

uciu - Sob Sty 10, 2009 18:48

W celu rozproszenia nudy w samolocie postępujemy zgodnie z poniższym schematem:

1.Wyjmujemy laptopa z torby i kładziemy na kolanach;
2. Powoli i spokojnie otwieramy go;
3. Włączamy;
4. Upewniamy się, ze osoba obok nas patrzy na ekran;
5. Włączamy Internet Explorer;
6. Zamykamy oczy, wznosimy głowę ku górze i poruszamy bezgłośnie wargami;
7. Bierzemy głęboki wdech i klikamy na następujący link:
http://www.thecleverest.com/countdown.swf
8. Widok miny osoby siedzącej obok i zaglądającej nam przez ramie - * b e z c e n n y *

bidżej - Nie Sty 11, 2009 19:11

Dzieci w klasie Jasia dostały pracę domową: napisać krótką wypowiedź, w której 2 razy użyją przysłówka "pięknie".
Pani żeby dzieci przeczytały swoje wypracowania, zgłasza się Jasio (a jakżeby inaczej)... Wstaje i zaczyna:
- Dzisiaj po południu wróciłem do domu, powiedziałem mamie "cześć" i zapytałem czy mogę iść grać w piłkę, bo na dworze było na prawdę bardzo ładnie. Mama powiedziała, że mogę, ale muszę wrócić na...
- Jasiu, a gdzie wyraz "pięknie"?
- będzie, proszę pani! ...na obiad. Poszedłem więc po Zbyszka i Maćka - oni świetnie grają w piłkę. Graliśmy i graliśmy (...), aż w końcu przyszedł czas na obiad. Wróciłem do domu - mama ugotowała coś dobrego i pachniało smakowicie...
- Jasiu, ciągle jeszcze ani razu nie słyszałam "pięknie"...
- zaraz, proszę pani! ...zobaczyłem, że kiedy byłem na podwórku, do domu zdążył wrócić tata. Był pewnie tak samo głodny jak ja. W końcu siedliśmy do stołu i mama zaczęła rozmowę. Nagle powiedziała, że moja piętnastoletnia siostra jest w ciąży, a tata...
- Jasiu, gdzie "pięknie"?
- ...tata krzyknął "pięknie k*rwa, pięknie!"


Naukowcy z Instytutu Zdrowia dowiedli, że w piwie znajdują się żeńskie hormony. Mówiąc prostym językiem: według nich mężczyźni, którzy piją piwo, upodabniają się do kobiet.
Aby upewnić się, że jest to prawda, przeprowadzono badania. Stu mężczyznom podano po 10 piw i kazano je wypić w ciągu godziny. Po godzinie okazało się, że:
- wszyscy badani przytyli;
- mówili zdecydowanie za dużo i bez jakiegokolwiek sensu;
- zachowywali się ponad miarę wylewnie i uczuciowo;
- nie byli w stanie prowadzić samochodu ani racjonalnie myśleć;
- kłócili się bez powodu;
- musieli siadać podczas oddawania moczu;
- nie byli zainteresowani uprawianiem seksu;
- odmawiali przyznania racji, gdy było oczywiste, że są w błędzie.


Małżeństwo uległo wypadkowi samochodowemu. Facet wyszedł prawie bez
szwanku, trochę zadrapań, kilka guzów. Po kilku godzinach wstał z łóżka i
dowiedział się, że jego żona jest właśnie operowana i
sprawa nie wygląda za ciekawie. Kilka godzin nerwów, obgryzania paznokci aż
nagle z sali operacyjnej wychodzi lekarz, podchodzi do
męża operowanej, chwile się zastanawia...
- Niestety - mówi w końcu - mam dla pana nienajlepsze wieści
- co się stało? Niech pan mówi, panie doktorze! żyje?
- Żyje, ale niestety, nie wyszła z tego bez szwanku. Prawdę mówiąc,
już nigdy nie będzie chodzić, ani normalnie funkcjonować Mąż
przęłknął ślinę, na co lekarz
- Ale to nie wszystko. Będą potrzebne dalsze trzy operacje, które >
niestety nie są objęte refundacją NFZ. Koszt jednej z taich
operacji to 30 tys. zł Facet zbladł a lekarz kontynuuje -To także
nie wszystko...będą potrzebne leki. Mnóstwo leków. Miesięczny koszt
takiej kuracji to kolejne 10 - 15 tys zł. A kuracja potrwa minimum 3 lata Facet
blednie jeszcze bardziej i zaczyna robić wielkie oczy, ale
lekarz po chwili przerwy zaczyna mówić dalej:
- No i rehabilitacja. To jakieś kolejne 30 - 40 tysięcy...zabiegi,
sanatoria...
Facet kompletnie załamany, ręce mu opadły. Lekarz odczekał kilka
chwil, wyszczerzył zęby i klepnął faceta w ramię -Żartowałem! Nie
żyje!


W ciemnym pomieszczeniu pubu, siedzi przy barze znudzony facet i popija drinka... czuje, że obok też ktoś siedzi, więc zagaduje:
- Eee, opowiedzieć ci dowcip o blondynce?
- No możesz.... ale musisz wiedzieć, że jestem blondynką 1,80 cm wzrostu, 70 kg wagi i jestem naprawdę silna. A obok mnie siedzi też blondynka, 1,90 wzrostu, 80 kg wagi i podnosi ciężary. A jeszcze dalej przy barze też siedzi blondynka... 2 metry wzrostu. To mistrzyni w kick-boxingu. Dalej chcesz opowiedzieć ten dowcip?
Facet pociąga powoli ze szklanki, myśli i mówi:
- Nieee, już nie... p****olę, nie będę trzy razy tłumaczył...


Do Urzędu Stanu Cywilnego przychodzi Indianin i mówi:
- Chciałbym zmienić nazwisko.
- A jak się Pan nazywa?
- Waleczny Orzeł Spadający z Nieba na Wrogów Śmiertelnie Uderzając Ich
Znienacka.
- A jak chce się Pan nazywać?
- Jebudu!

molu - Pon Sty 12, 2009 19:32

Idą sobie dwa koty przez pustynię.
Mija godzina... druga... trzecia...
W końcu jeden kot mówi do drugiego:
- K**wa, staaaaaaaary, nie ogarniam tej kuwety...

Tommy - Wto Sty 13, 2009 07:56

:hahaha: :hahaha: :hahaha:
FiFa - Wto Sty 13, 2009 16:35

GRZECZNE dziewczynki noszą białe bawełniane majtki.
NIEGRZECZNE nie noszą żadnych.

GRZECZNE dziewczynki woskują podłogi.
NIEGRZECZNE woskują sznureczki przy bikini.

GRZECZNE dziewczynki rozpinają kilka guzików kiedy jest gorąco.
NIEGRZECZNE rozpinają kilka guzików żeby zrobiło się gorąco.

GRZECZNE dziewczynki rumienią się podczas sceny łóżkowej.
NIEGRZECZNE wiedzą, że mogłyby zrobić to o wiele lepiej.

GRZECZNE dziewczynki wierzą, że nie są w pełni ubrane bez naszyjnika z pereł.
NIEGRZECZNE wierzą,że są w pełni ubrane TYLKO w naszyjniku z pereł.

GRZECZNE dziewczynki wolą misjonarską pozycje.
NIEGRZECZNE robią to fanyazyjnie, odgrywając "dziewicę".

GRZECZNE dziewczynki w podróż pakują szczoteczkę do zębów.
NIEGRZECZNE pakują gumę.

GRZECZNE dziewczynki posiadają tylko jedną kartę kredytową i rzadko jej używają.
NIEGRZECZNE posiadają tylko jeden biustonosz i rzadko go używają.

GZRZECZNE dziewczynki zakładają wysokie obcasy do pracy.
NIEGRZECZNE zakładają wysokie obcasy do łóżka.

GRZECZNE dziewczynki myślą, że biuro jest niewłaściwym miejscem na romans.
NIEGRZECZNE myślą, że NIE MA miejsca, które byłoby niewłaściwym miejscem na romans.

GRZECZNE dziewczynki zdobywają akcje.
NIEGRZECZNE zdobywają maklerów giełdowych.

GRZECZNE dziewczynki zawsze mówią NIE.
NIEGRZECZNE zawsze mówią KIEDY.

GRZECZNE dziewczynki nigdy nie robią "tego" na pierwszej randce.
NIEGRZECZNE czekają z tym, aż zobaczą jakim samochodem jeździ




Samolot wystartował z lotniska. Po osiągnięciu wymaganego pułapu, kapitan odzywa się przez intercom:
- Panie i Panowie, witam na pokładzie samolotu. Pogodę mamy dobrą, niebo czyste, więc zapowiada nam się przyjemny lot. Proszę usiąść, zrelaksować się i... o Boże!... ! Po chwili nerwowej ciszy intercom odzywa się znowu:
- Panie i Panowie, najmocniej przepraszam, jeśli przed chwilą państwa wystraszyłem, ale w trakcie mojej wypowiedzi drugi pilot wylał na mnie filiżankę gorącej kawy. Powinniście państwo zobaczyć przód moich spodni. Na to odzywa się jeden z pasażerów:
- To pewnie nic, w porównaniu z tyłem moich....

elmek13 - Wto Sty 13, 2009 23:46

- Jasiu, wymień proszę ssaka leśnego
- Tirówka?!

Przedszkole. Jasiu w pewnym momencie zaczyna nerwowo zrzucać wszystkie zabawki i pólek...
- co robisz Jasiu !!
- bawię się...
- w co ??

- w: "K***A MAĆ GDZIE SĄ MOJE KLUCZYKI DO SAMOCHODU !!!"

-Słyszałem że Twoja żona rozbiła Twoją nową Fiestę ?!
-Tak...
-Stało jej się coś ??
-Na razie nic - zamknęła się w łazience...

Mały chłopczyk wraz z tatusiem znalazł w lesie jeżyka. Lezał biedak pod
kępką trawy i drżał z zimna. Chłopczykowi zrobiło się żal jeżyka i
poprosił tatę, aby zabrali zwierzaka do domu. Tata się zgodził i jeżyk
zamieszkał u nich. Chłopczyk bardzo dbał o zwierzaka. Poił go mleczkiem i karmił
pędrakami. Jeżyk zjadał je ze smakiem i czasem ku zdziwieniu chłopca,
pomrukiwał z zadowolenia. Na zimę jeżyk, jak przystało na wszystkie
porządne jeżyki, zapadł w sen zimowy. A na wiosnę jeżykowi urosły skrzydełka,a
na czole róg. W końcu wyleciał on przez niedomknięte okno. Wtedy stało się
jasne, że chłopiec wraz z tatusiem nie przynieśli z lasu jeżyka, tylko
jakieś ch** wie co...

Politechnika. Egzamin z fizyki. Profesor, który wstał lewą nogą zaczyna pytać pierwszego delikwenta.
- Jedzie pan autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pan zrobi ?
- Otworzę okno.
- Bardzo dobrze - mówi profesor - A teraz proszę wyliczyć jakie zmiany w aerodynamice autobusu zajdą po otwarciu okna ?
- ?
- Dziękuję panu. Dwója. Następny proszę.
Wchodzi drugi student. Dostaje to samo pytanie, ten sam stopień i wychodzi.
Po godzinie wynik meczu profesor vs studenci brzmi 9 : 0. Jako 10 wchodzi śliczna studentka. Profesor pyta :
- Jedzie pani autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pani robi ?
- Zdejmuję bluzkę. - odpowiada studentka
- Pani mnie nie zrozumiała. Jest naprawdę bardzo gorąco.
- To jeszcze zdejmuję spódnicę.
- Ale żar jest nie do zniesienia - dalej utrudnia profesor.
- To zdejmuję stanik.
Profesor aż oniemiał z wrażenia a studentka mówi :
- Panie profesorze mogę jeszcze ewentualnie zdjąć majtki ale nawet jakby mnie mieli wywalić wszyscy faceci w autobusie po kolei to okna za cholery nie otworzę...

Para zakochanych siedzi w kinie w ostatnim rzędzie.
On - My już tu ponad godzinę siedzimy, a ty mnie nawet nie pocałowała?
Ona - Przecież dopiero co ci lodzika zrobiłam !?!?!
On - Mi ????

Jakie są rodzaje kobiet?
1. Rusałki - ten mnie rusał, tamten rusał.
2. Damy - temu damy, tamtemu damy.
3. Kotki - ten mnie miał, tamten miał.
4. Pobożne - najchętniej leż? krzyżem.
5. Dziecinne - co do rączki, to do buzi.
6. Chemiczne - rozkładaj? się w temperaturze pokojowej.
7. Partyjne - przyjmuj? wszystkich członków.
8. Domatorki - byle komu, aby w domu.

Niedzielny poranek. Budzi się dziewczyna u poznanego dzień wcześniej na
dyskotece chłopaka. Rozgląda się po pokoju i mówi:
- O, a mieszkanie też masz malutkie...

Ekstremalnie piękna babeczka rzuciła studia i postanowiła zostać bogata.
Dość szybko znalazła sobie bogatego i napalonego
siedemdziesięciopięcioletniego staruszka, planując zerżnąć go na śmierć
zaraz podczas nocy poślubnej. Uroczystości ślubne i bankiet poszły
doskonale, pomimo półwiecznej różnicy wieku. Podczas pierwszej nocy
miesiąca miodowego rozebrała się i czekała rozkosznie w łóżku aż małżonek
wyjdzie z łazienki.
Kiedy się pojawił, nie miał na sobie nic za wyjątkiem kondoma
skrywającego 30 centymetrowa erekcje. Niósł ze sobą zatyczki do uszu, a
na nosie miał klamrę do bielizny.
Przestraszona ze coś jest nie tak, zapytała:
- A po co ci te gadżety?!
Na to dziadek odpowiedział:
- Są dwie rzeczy, których nie mogę znieść.
Kobiecego krzyku oraz smrodu palonej gumy!

Stary farmer miał duży staw na tyłach swojego ogrodu. A i ogród niczego
sobie. Stoliki wokół dużego grilla, trawniczek ładnie przystrzyżony,drzewka
owocowe itp...
Pewnego wieczora farmer postanowił pójść nad staw i "rzucić
gospodarskim okiem". Przy okazji wziął wiadro, coby w drodze powrotnej
przynieść trochę owoców. W miarę jak zbliżał się do stawu słyszał coraz
głośniejsze hałasy i krzyki. W końcu dotarł nad staw i oczom jego ukazał
się taki oto widok:
Kilka ładnych młodych dziewczyn kąpało się nago w jego stawie.
Natychmiast go zobaczyły i odpłynęły na głębsza wodę.
- Nie wyjdziemy dopóki pan nie odejdzie! - krzyczały.
Stary farmer zmarszczył tylko brew i mówi:
- Nie przyszedłem tu po to żeby oglądać was pływające nago, ani po to żeby
zmuszać was do wyjścia z wody nago - tu stary farmer popatrzył na trzymane
w reku wiadro
- Tylko po to żeby nakarmić aligatora.

szogoon - Pią Sty 16, 2009 15:15

Na bal maskowy przyszli:
- sekretarka w masce kota,
- ksiegowa w masce królika,
- dyrektor w masce lwa,
- informatyk w masce 255.0.0.0

[ Dodano: Pią Sty 16, 2009 15:17 ]
Fizyk, chemik i informatyk jada maluchem. Nagle maluch sie psuje...
Fizyk mowi: "Chyba silnik sie zatarl"...
Chemik podchwytuje: "Taaaa, pewnie olej nie byl syntetyczny..."
Na to informatyk: "Panowie, wysiadzmy, wsiadzmy jeszcze raz i powinno dzialac."

longobrody - Pią Sty 16, 2009 17:04

ja o informatykach znam taki:
żona pokazuje mężowi zdjęcie chłopca, na oko 4 lata:
- kojarzysz tego człowieka? - pyta
tak jakby - odpowiada mąż
- dziś o 16 masz go odebrać z przedszkola

:jupi:

Żółwik Tuptuś - Sob Sty 17, 2009 13:25

W jednej podhalańskiej wsi wilki wciąż napadały na stada owiec. W celu rozwiązania problemu zorganizowano zebranie, na którym byli obecni górale, przedstawiciele państwowej władzy i ekologowie. Górale postawili sprawę jasno:
- Wilków zajeb*ć!
- Zaproponowalibyśmy bardziej humanitarną metodę – wystąpił młody ekolog, z bródką w okularkach i t-shircie z Che Guevarą – W skrócie polega na tym, by zrobić wasektomię czyli przecięcie nasiennych kanalików wszystkim samcom. U wilków pozostanie instynkt rozrodczy, lecz samic nie będą mogli zapładniać. W ten sposób populacja wilków zejdzie do zera.
Usłyszawszy taką propozycję, górale zaczynają coś żywo dyskutować między sobą. Wreszcie wstaje stary baca, zdejmuje czapkę i mówi, zwracając się do przedstawiciela "zielonych":
- Posłuchaj, synuś, czy ty pojąłeś sedno naszych problemów? Wilki nie ruch*ją nasze owce, ale je zjadają...

molu - Wto Sty 20, 2009 22:58

Facet u seksuologa:
- Doktorze, moja żona bardzo dziwnie zachowuje się podczas orgazmu...
- Proszę się nie martwić - kobiety bardzo różnie zachowują się w takiej chwili - jęczą, stękają, krzyczą, drapią, niektóre nawet gryzą...
- No i o to chodzi, doktorze. A moja tylko łyka i patrzy na mnie taka obrażona...

devil

bidżej - Nie Sty 25, 2009 18:13

Więc mówi Pan doktorze, że to jest 23 tydzień ciąży?
- Tak, absolutnie.
- Dokładnie 23, a nie 27?
- Żadnych wątpliwości - 23 tydzień.
- Boże... Nie za tego za mąż wyszłam...

Sowilo - Wto Sty 27, 2009 16:08

Chłopak odprowadza swoja dziewczynę do domu po imprezie. Kiedy dochodzą do
klatki, facet czuje się na wygranej pozycji, podpiera się dłonią o
ścianę i mówi do dziewczyny:
- Kochanie, a gdybyś mi tak zrobiła laseczkę...
- Tutaj? jesteś nienormalny.
- Noooo, tak szybciuko, nic się nie stanie...
- Nie! a jak wyjdzie ktoś z rodziny wyrzucić śmieci, albo jakiś sąsiad i
mnie rozpozna...
- Ale to tylko "laska", nic więcej... kobieto...
- Nie, a jak ktoś będzie wychodził...
- No dawaj nie bądź taka...
- Powiedziałam ci ze nie i koniec!
- No weź, tu się schylisz i nikt cie nie zobaczy, głupia.
-nie!
W tym momencie pojawia się siostra dziewczyny. w koszuli nocnej,
rozczochrana i mówi:
- Tata mówi ze już wyrzuciliśmy śmieci i masz mu zrobić ta laskę do
cholery, a jak nie to ja mu zrobię. a jak nie, to tata mówi, ze zejdzie i
mu zrobi, tylko niech zdejmie rękę z tego domofonu bo jest qarwa 3 rano.



Podział szefów

Szefów dzielimy na 5 grup:
1. Pedałów.
2. Superpedałów.
3. Antypedałów.
4. Pedałów-magików.
5. Pedałów-pirotechników..
Dlaczego?
Szef pedał mówi: "Ja Cię Kowalski srutututu..."
Szef superpedał mówi: "Ja Was wszystkich srutututu".
Szef antypedał mówi: "Ja się Kowalski z Toba srutututu nie będę!"
Szef pedał-magik mówi: "Ja Cię Kowalski tak srutututu, że ty nawet nie
zauważysz kiedy"
Szef pedał-pirotechnik mówi: "Ja Cię Kowalski srutututu z hukiem".
P.S.
Jest jeszcze Szef pedał-McGyver: "Ja Was Kowalski srutututu! W
kosmos gołymi rękami..."

[ Dodano: Wto Sty 27, 2009 16:35 ]
Postanowienia na Nowy Rok

Postanowienie 1

2006: Będę lepszym mężem dla mojej Marysi.
2007: Nie rozwiodę się z moją Marysią.
2008: Postaram się odzyskać moją Marysię.
2009: Będę lepszym mężem dla Janki.

Postanowienie 2

2006: Wyremontuję całe mieszkanie.
2007: Odmaluję całe mieszkanie.
2008: Wysprzątam całe mieszkanie.
2009: Wymiotę pajęczyny w całym mieszkaniu.

Postanowienie 3

2006: Nie pozwolę, by szef rozstawiał mnie po kątach.
2007: Nie pozwolę by mój sadystyczny szef doprowadził mnie do
myśli samobójczych.
2008: Będę twardy i nie dam mojemu szefowi szydzić ze mnie przy współpracownikach.
2009: Opowiem wszystko o szefie mojemu psychiatrze.

Postanowienie 4

2006: Przeczytam w tym roku 20 wartościowych książek.
2007: Przeczytam w tym roku 10 wartościowych książek.
2008: Przeczytam w tym roku 5 książeczek.
2009: Dokończę krzyżówkę.

Postanowienie 5

2006: Nie będę się przejmował tym, co mówię o mnie w biurze.
2007: Nie będę się przejmował tym, co mówią o mnie poza biurem.
2008: Nie będę się przejmował, tym co mówią o mnie w domu.
2009: Kupię sobie stopery do uszu.

Postanowienie 6

2006: Postaram się schudnąć do 80 kg.
2007: Postaram się schudnąć do 90 kg.
2008: Postaram się zejść z wagą do setki.
2009: Stworzę realistyczne podejście do kwestii mojej wagi.

Postanowienie 7

2006: Nie będę pił przed godz.17.
2007: Nie tknę butelki przed południem.
2008: Nie zostanę alkoholikiem.
2009: Przestanę się spóźniać na spotkania AA.

Postanowienie 8

2006: Przestanę wydawać pieniądze bez opamiętania.
2007: Spłacę pożyczkę jak najszybciej.
2008: Spłacę pożyczki jak najszybciej.
2009: Wyjdę z długów do końca roku.

Postanowienie 9

2006: Pójdę w tym roku na okresowe badanie do dentysty.
2007: Zrobię sobie wypełnienia.
2008: Pójdę na leczenie kanałowe.
2009: Będę używał lepszego kleju do protez.

Postanowienie 10

2006: Prześpię się z Sharon Stone.
2007: Prześpię się z Kasią Skrzynecką.
2008: Prześpię się z Janką.
2009: Prześpię się.

Postanowienie ostatnie

2004: nie będę ignorował znajomych i odpisze/oddzwonię na
wszystkie listy i wiadomości
2005: nie będę (jak powyżej) odpowiem tylko tym co ich lubię
2006: nie będę ignorował tylko rachunków za prąd telefon i gaz
2007: nie będę ignorował wezwań od komornika
2008: nie będę ignorował wezwań do sadu
2009: nie będę ignorował nikogo silniejszego w mojej celi



Szczęśliwego Nowego Roku :-P

molu - Sro Sty 28, 2009 23:23

Jasio poddenerwowany przychodzi do domu z hukiem i krzyczy:
- Mamo dzieci sie w szkole ze mnie śmieją że śmierdze trupem !!!!
......
...... Mamo........Mamooooo!!!!!!!!!!!!!!

[ Dodano: Czw Sty 29, 2009 18:10 ]
Nauczycielka pyta dzieci w szkole kim są ich tatusiowie:
- Mój tato jest policjantem! - krzyczy Michałek
- Mój jest weterynarzem! - przekrzykuje go Dorotka
- A mój tato jest piłkarzem! - drze się Karol
Tylko Jasiu siedzi cicho i nic nie mówi. W końcu nauczycielka pyta go:
- Jasiu, kim jest twój ojciec?
- Mój tato nie żyje.
- Ooooh, to przykre. A co robił zanim umarł?
- Leżał na dywanie i harczał.

Żona do męża:
- Pamiętasz, jak w "Nagim Instynkcie" Sharon Stone nogę na nogę zakładała podczas przesłuchania?
- Pamiętam, no i co?
- A o naszej rocznicy to żeś ch*ju, zapomniał!

pan_leon - Wto Lut 03, 2009 17:16

hehe, mocne z tym jasiem :V:
elmek13 - Sob Lut 07, 2009 17:41

Ekspedycja ratunkowa została wysłana aby odnaleźć samolot, który rozbił
się gdzieś głęboko w dżungli.
Jej członkowie do końca nie porzucili nadziei na uratowanie ocalałych. Gdy
wreszcie dotarli na miejsce katastrofy, ich oczom ukazał się apokaliptyczny
obraz. Zobaczyli wypalony las, rozrzucone części samolotu, bagaże...
Nigdzie nie było jednak śladu ciał ofiar katastrofy.

Nagle na szczycie pogorzeliska dostrzegli brodatego, półnagiego mężczyznę,
który siedział oparty o drzewo i był zajęty obgryzaniem sporych rozmiarów
kości. Gdy wyssał już z niej cały szpik, rzucił ją na ogromny stos
podobnych kości leżący u jego stóp. Zauważywszy w końcu członków ekspedycji
ratunkowej nie ukrywał radości:
- Mój Boże, jestem uratowany! - krzyczał i tańczył uradowany.
Jednak członkowie ekspedycji zajęci byli bardziej badaniem terenu
katastrofy i w miarę upływu czasu coraz bardziej docierała do nich straszna
prawda o wydarzeniach, które musiały się tu wydarzyć. Wszędzie dookoła
poniewierały się obgryzione ludzkie kości. Wyglądało na to, że cudem
ocalały mężczyzna zjadł wszystkich swoich towarzyszy. Widząc niemy zarzut w
ich spojrzeniach mężczyzna krzyknął histerycznie:
- Nie możecie mnie za to osądzać...! Czy to źle, że chciałem przeżyć?!
Na to odezwał się szef ekspedycji:
- Nie mamy zamiaru sądzić Cię za to, co zrobiłeś by przeżyć. Ale ja
p***dole chłopie, ten samolot rozbił się dopiero przedwczoraj!

Tommi - Nie Lut 08, 2009 22:04

W sądzie:
- Po czym strona wnosi, że oskarżony się ukrywał?
- Miał w GG zawsze czerwone słoneczko.

Rozmowa dwóch Polaków przed sklepem monopolowym:
- Wezmę dwie.
- Weź jedną, tyle nie wypijemy...
- Wezmę dwie, damy radę.
- Nie damy, zobaczysz.
- Damy radę. Biorę dwie...
Wchodzi do sklepu:
- Poproszę skrzynkę wódki i dwie lemoniady.

Premier wizytował szkołę podstawową. Dyrekcja wybrała najlepszą klasę. Nauczycielka kazała powiedzieć dzieciom na powitanie ładnie i z rymem:
- Witamy szczerze Panie premierze.
Tak też się stało:wchodzi premier i dzieci wstają i mówią:
- Witamy szczerze Panie premierze.
Premier na to z rymem:
- A co wy dzieci jadacie, że tak ślicznie rozmawiacie?
I tu Jasio sie wyrywa również z rymem:
- Irysy ty *uju łysy

bidżej - Pon Lut 09, 2009 17:10

telefon do warsztatu samochodowego, dzwoni blondynka, odbiera mechanik:
- panie, mam pod autem tłustą kałużę, co to?
- to olej!
- ok, olewam...

[ Dodano: Pon Lut 09, 2009 17:12 ]
Monolog (ponoć autentyczny) przy wódce:
- Wy to wszyscy jesteście debile! Żadnych celów nie macie w życiu! Żadnych marzeń. Ja to mam marzenie! Wielkie marzenie! Po pierwsze - zarobić ogromną kupę szmalu! Po drugie - kupić słonia...
pauza
- Obszyć go futrem...
dłuższa pauza i głęboki wdech
- I zatłuc pałą, jak mamuta!!!

[ Dodano: Pon Lut 09, 2009 18:18 ]
Kłamstwa studenta:
1. Od jutra nie piję.
2. Od jutra nie palę.
3. Od jutra się uczę.
4. Dziękuję, nie jestem głodny.
5. Tak, to mój projekt.
6. Tak, to moje wnioski.
7. Zaliczyłem wszystko. (do rodziców)
8. Tak, mam jeszcze pieniądze na koncie. (do rodziców)
9. Byłem na wszystkich pańskich wykładach.
10. Ha, ha, ha, świetny dowcip, panie profesorze.
11. Idziemy tylko na jedno piwo.
12. Zgaś światło, nic ci nie zrobię.
13. Zdejmij majtki, nic ci nie zrobię.
14. Mam kasę, pożyczę ci. (do innego studenta)
15. Zawsze kończę na jednym. (piwie, kieliszku)
16. Nigdy więcej przypadkowego seksu (studentka, budząc się na podłodze w pokoju cichej nauki obok sąsiada)
17. Przecież się uczyłem...
18. Nigdy więcej nie piję.(Na mega kacu)
19. Ostatni raz kseruję od Ciebie notatki.
20. Ostatni raz pożyczam od Ciebie pieniądze.
21. Stać mnie...
22. Na pewno zaliczę ten egzamin, przecież tyle się uczyłem
23. Bardzo mi się pana doktora wykład podobał.
24. Wszystko rozumiem.
25. W tym semestrze zaczynam się uczyć.
26. Wpadniesz do mnie pouczymy się (do koleżanki w akademiku)
27. Jestem trzeźwy i mogę pisać kolokwium panie doktorze.
28. Nazywam się B... (miejsce na imię) i byłem aktywny na początku zajęć.

[ Dodano: Czw Lut 12, 2009 20:15 ]
Wraca dwóch pijanych kolegów. Jeden mówi do drugiego:
- Widzisz ten blok?
- Widzę....
- To ja tam mieszkam... A widzisz to okno... Tam gdzie się światło pali?
- No widzę...
- To moje mieszkanie... A widzisz tę nagą, piękną kobietę co się tak pręży?
- No widzę...
- To moja żona... A widzisz tego faceta, co ją tam od tyłu atakuje?
- Nooo widzę...
- To ja!

Freeman - Pią Lut 13, 2009 12:09
Temat postu: 50 powodów dla, których warto być mężczyzną.
1. Rozmowy telefoniczne załatwiasz w ciągu 30 sekund.
2. Większość osób występujących w filmach porno to kobiety.
3. Wiesz coś o czołgach.
4. Na 5-cio dniowy urlop wystarcza ci jedna walizka.
5. Nie musisz kontrolować życia seksualnego przyjaciół.
6. Możesz samodzielnie otworzyć każdy słoik.
7. Starzy przyjaciele nie współczują ci, gdy przytyjesz.
8. Na pewno się nie pochlastasz, gdy ktoś płacze.
9. Twój tyłek nie gra żadnej roli w rozmowach kwalifikacyjnych.
10. Wszystkie twoje orgazmy są prawdziwe.
11. Piwny brzuszek nie czyni cię niewidzialnym dla płci przeciwnej.
12. Nie targasz ze sobą toreb wyładowanych niepotrzebnymi przedmiotami.
13. Możesz sobie sam upolować żarcie.
14. W warsztacie wszystko należy do ciebie.
15. Nigdy nie potrzebujesz czyścić toalety.
16. Możesz wziąć prysznic i ubrać się w ciągu 10 minut.
17. Seks nie popsuje ci reputacji.
18. Nawet, jeśli ktoś zapomni cię zaprosić, nadal pozostanie twoim przyjacielem.
19. Twoja bielizna w opakowaniu po 3 szt. kosztuje 18 PLN.
20. Żaden współpracownik nie doprowadzi cię do płaczu.
21. Nie musisz się golić poniżej głowy.
22. Nie musisz spać co noc obok owłosionego tyłka.
23. Nikogo nie interesuje, ze w wieku 34 lat jesteś sam.
24. Możesz napisać swoje imię sikając na śnieg.
25. Wszystko na twojej twarzy zachowuje naturalny kolor.
26. Przez 90% czasu, którego nie przesypiasz, myślisz o seksie.
27. Trzy pary butów to więcej niż dość.
28. Możesz publicznie jeść banana.
29. Możesz mówić, co chcesz, bo zwisa ci to, co inni o tobie myślą.
30. Gra wstępna jest dobrowolna.
31. Nikt nie przerwie swojego świetnego brzydkiego dowcipu, gdy wchodzisz do pokoju.
32. Mechanicy samochodowi mówią ci całą prawdę.
33. Kompletnie cię nie obchodzi, czy ktoś zauważy twoja nowa fryzurę.
34. Zawsze jesteś w takim samym nastroju.
35. Potrafisz podziwiać Clinta Eastwooda nie pragnąc wyglądać tak jak on.
36. Znasz przynajmniej 20 sposobów otwierania butelki piwa.
37. Możesz siedzieć z rozłożonymi nogami niezależnie od tego, co na sobie masz.
38. Taka sama praca – wyższe wynagrodzenie.
39. Siwe włosy i zmarszczki wzmacniają twój charakter.
40. G...o cię obchodzi, czy ludzie rozmawiają o tobie za twoimi plecami.
41. Mając do dyspozycji 400 mln plemników na „raz” możesz w piętnastu podejściach podwoić zaludnienie ziemi – teoretycznie.
42. Pilot od telewizora należy do ciebie... wyłącznie do ciebie.
43. Ludzie nigdy nie rzucają okiem na twoja klatkę piersiowa, kiedy z nimi rozmawiasz.
44. Kiedy inne chłopaki na imprezie noszą takie same ciuchy, może być, ze znajdziesz kumpli na cale życie.
45. Śmierć księżnej Diany to tylko kolejny nekrolog.
46. Przygodne, mocne bekniecie będzie zawsze tak dobre, jak oczekiwałeś.
47. Nigdy nie zmarnujesz szansy na seks, bo „nie jesteś w nastroju”.
48. Filmy porno są kręcone według twoich wyobrażeń.
49. To, że nie lubisz jakiejś dziewczyny nie wyklucza uprawiania z nią wspaniałego seksu.
50. Co to do diabła jest cellulitis?

elmek13 - Sro Lut 18, 2009 23:21

Mam psa labradora i właśnie kupowałem worek Pedigree Pal w supermarkecie czekając w kolejce do kasy. Kobieta za mną zapytała czy mam psa (!). Bez zastanowienia odpowiedziałem, że nie i właśnie ponownie rozpoczynam dietę Pedigree Pal. Chociaż nie powinienem, bo ostatnio wylądowałem w szpitalu. Ale zdołałem zgubić ponad 20 kg zanim obudziłem się na oddziale intensywnej terapii z rurami w większości moich otworów i z igłami w obydwu ramionach. Powiedziałem jej, że jest to w sumie idealna dieta i należy mieć zawsze wyładowane kieszenie bryłkami Pedigree Pal i zjadać jedna lub dwie gdy poczujesz głód. Jest to żywność zawierająca wszystkie składniki niezbędne do życia i mam zamiar znowu ja zastosować. Muszę zaznaczyć, że teraz wszyscy w kolejce byli oczarowani moją opowieścią, zwłaszcza wysoki facet za tą kobietą. Zszokowana, zapytała, czy dlatego wylądowałem na intensywnej terapii, bo zatrułem się pożywieniem dla psów. Powiedziałem jej, że nie. Po prostu usiadłem na ulicy, by wylizać sobie jajka i samochód mnie uderzył
MONIA - Czw Lut 19, 2009 01:02

Wybierz miesiąc w,którym się urodziłeś/aś.

1 - Pływałem w basenie pełnym wódki z
2 - Musiałem to zrobić z
3 - Przytulałem się z
4 - Zabiłem
5 - Nigdy nie całowałem się z
6 - Wydałem całe pieniądze z
7 - Paliłem z
8 - Spałem z
9 - Jadłem
10 - Kłóciłem się z
11 - Ożeniłem się z
12 - Usiadłem na

Następnie wybierz dzień w,którym się urodziłeś/aś:

01 - z kotem
02 - z żydem
03 - Britney Spears
04 - z lalką
05 - z lizakiem
06 - moją dziewczyną
07 - z płytą CD
08 - z szczoteczką do zębów
09 - z koniem
10 - z moją babcią
11 - z własną dłonią
12 - z George Bushem
13 - z trawą
14 - z butelką whisky
15 - z moim najlepszym przyjacielem
16 - z gejem
17 - z kaczką
18 - z prezerwatywą
19 - z komórką
20 - z Świętym Mikołajem
21 - kilogramem zielska
22 - z nauczycielką
23 - z księdzem
24 - z krasnoludem
25 - z pająkiem
26 - z wielkanocnym jajkiem
27 - z striptizerką
28 - z moim chłopakiem
29 - z koleżanką z klasy
30 - z nauczycielką
31 - z prostytutką

Wybierz kolor koszulki jaki masz na sobie:

Biały - bo mam super cycki
Czarna - bo widziałem że będzie super
Czerwony - bo wypaliłem kilogram zielska
Żółty - bo zjadłem kubek gówna
Zielony - ponieważ mam kluski w nosie
Brązowy - bo jestem dobry w łóżku
Różowy - ponieważ grupka murzynów przekopała mi dupę
Bez koszulki - ponieważ musiałem
Niebieski - ponieważ nienawidzę Snoop-Dooga
Szara - ponieważ nie mam nic w swoich spodniach
Ultramaryna - bo kocham pływać
Pomarańczowy - ponieważ ktoś mi zapłacił za to
Różowa - Bo kocham Dodę
Kolorowa(co najmniej 7 kolorów) - Bo nie mogłem wytrzymać
Kremowa - Bo nigdy nie byłem w szkole
Fioletowa - bo jestem gejem
Inne - ponieważ jestem z marsa

[ Dodano: Czw Lut 19, 2009 01:03 ]
Jakiej narodowości był Amor?
- Rosyjskiej. Latał z gołą dupą, uzbrojony po zęby, strzelał do ludzi i
mówił, że to z miłości.


***


Przed ślubem :

Ona: Cześć!!!
On: No nareszcie, już tak długo czekam!
Ona: Może chcesz, żebym poszła?
On: Nie! Co ci przyszło do głowy?
Ona: Kochasz mnie?
On: Oczywiście o każdej porze dnia i nocy!
Ona: Czy mnie kiedyś zdradziłeś?
On: Nie! Nigdy! Dlaczego pytasz?
Ona: Chcesz mnie pocałować?
On: Tak, za każdym razem i przy każdej okazji!
Ona: Czy byś mnie kiedykolwiek uderzył?
On: Zwariowałaś? Przecież wiesz, jaki jestem!
Ona: Czy mogę ci zaufać?
On: Tak.
Ona: Kochanie...

(Po ślubie: czytać od dołu w górę)


***


Góral woła do żony:
– Stara, podejdź no tutaj.
Żona podeszła i pyta:
– Czego chcesz stary?
– A weź no i potrzymaj ten kabel.
– No trzymam, i co teraz?
– Znaczy się faza jest w tym drugim


***


Straszny wilk ogląda sobie pornola:
- Kurde, tyle fajnych rzeczy można było... a ja ją głupi zeżarłem...


***


Zespół naukowców badał kameleona. Postawili zatem zwierzę na czerwonym
kawałku materiału - w mgnieniu oka kameleon stał się czerwony.
Następnie, naukowcy postawili kameleona na żółtym kawałku materiału - kameleon stał się żółty. Podobne testy przeprowadzono dla materiałów o różnych kolorach - zielonym, niebieskim, brązowym. Na koniec eksperymentu naukowcy rozsypali kolorowe konfetti i postawili na nim kameleona. Ku zdziwieniu naukowców kameleon westchnął ciężko, odwrócił łeb w ich stronę i powiedział:
- Weźcie wy się wszyscy odp....e...


***


Jak długo można patrzeć na teściową z przymrużeniem oka?
- Aż się muszka zejdzie ze szczerbinką !


***

W aptece kolejka.Chłopak stoi przy okienku i mówi:
-Pani magister poproszę prezerwatywy o smaku malinowym...,nie a może bananowym...,nie a może wiśniowym...
Z kolejki wychyla się Babcia i mówi:
- Synu a Ty będziesz piep...ł czy kompot gotował.


***


Opalalo sie dwoch turystow nago w gorach i okrutnie sobie przyrodzenia spiekli.Ostroznie założyli spodnie i stekajac schodza na dol..... Patrza,a tu bacowka a przed nia gazdzina siedzi,duzo nie myslac podchodza,witaja sie i pytaja:
Gazdzinko nie macie aby maslanki?
A gazdzina: Mom
A nalejecie nam takiej zimnej do dwoch misek?
A naleje...
Nalala,patrzy a turysci gacie w dol i siadaja tylkami do misek i wzdychaja (wyraz ulgi na twarzy) !
Gazdzina mruczy :
-Pierony,jak sie spusczaja to zech widziola,ale jak tankuja to jescze nie !


***


Egzamin z medycyny, z rozpoznawania narządów. Na stole przed egzaminatorami stoi skrzynka z otworem na rękę. W niej narządy do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje ją, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie może nic rozpoznać, w końcu mówi:
- Kiełbasa!
- Proszę wyjąć - krzyczy egzaminator.
W tej chwili student wyjmuje ze skrzynki kiełbasę. Zakłopotani egzaminatorzy postanawiają dać mu 5. Student wychodzi, po czym jeden egzaminator mówi do drugiego:
- Panie docencie, czym myśmy wczoraj tą wódkę zagryzali


***

uciu - Wto Lut 24, 2009 21:22

- Tata, jak przyszedłem na świat?

- No dobrze mój synu, kiedyś musieliśmy odbyć tę rozmowę: tata poznał mamę na chatroomie.

- Później tata i mama spotkali się w cyberkafejce i w toalecie mama zechciała zrobić kilka downloadów z taty memory stick'a.

- Jak tata był gotowy z uploadem zauważyliśmy, że nie zainstalowaliśmy żadnego firewalla.

- Niestety, było już za późno żeby nacisnąć "cancel" albo "escape", a potwierdzenie "Chcesz na pewno ściagnać plik?" już na poczatku skasowaliśmy w opcjach "ustawienia".

- Mamy antywirus już od dłuższego nie był uaktualniany i nie poradził sobie z taty robakiem.

- Wiec nacisnęlismy klawisz "Enter" i mama otrzymała komunikat: "Przypuszczalny czas kopiowania 9 miesięcy"




Rodzina Kowalskich ma syna jedynaka. Jest mądry, zdolny, w szkole
się dobrze uczy. Ma jednak jeden feler. Od dziecka jest niemową.
Rodzinny obiad u Kowalskich. Nagle syn mówi z irytacją:
- Gdzie mój kompot ?
Mama Kowalska prawie zemdlała z wrażenia.
- Synku, to ty umiesz mówić ?
- Pewnie, że umiem.
- To dlaczego nigdy nie mówiłeś ?
- Bo kompot zawsze był !

elmek13 - Wto Mar 10, 2009 20:01

Kobietki nie obrażać się. :-P

Dzień z życia faceta:

6:00 - Budzik dzwoni.
6:15 - Jakaś śliczna laseczka robi ci loda.
6:30 - Wielka, zadowalająca kupa poranna, przy tym czytasz dział sportowy w gazecie.
7:00 - Śniadanie: rump steak, jajka, kawa, toasty, wszystko przygotowane przez nagą gosposię.
7:30 - Limuzyna podjeżdża.
7:45 - Parę szklaneczek whisky w drodze na lotnisko.
9:15 - Lot prywatnym jetem.
9:30 - Limuzyna z szoferem zawozi cię do klubu golfowego, po drodze ktoś ci robi loda.
9:45 - Gra w golfa.
11:45 - Lunch: fast food, 3 piwa, butelka Don Perignon.
12:15 - Ktoś robi ci loda(kobieta).
12:30 - Gra w golfa.
14:15 - Limuzyna z powrotem na lotnisko (parę szklaneczek whisky).
14:30 - Lot do Monte Carlo.
15:30 - Popołudniowa wycieczka na ryby, wszystkie towarzyszki podróży nago.
17:00 - Lot do domu, masaż całego ciała przez Annę Kournikową.
18:45 - Kupa, prysznic, golenie.
19:00 - Oglądasz wiadomości w telewizji: Brad Pitt zamordowany, marihuana i hardcore-pornos zalegalizowane.
19:30 - Kolacja: rak na przystawkę, Don Perignon(1953), wielki stek, na deser lody serwowane na nagich piersiach.
21:00 - Napoleon, Cognac, Cohuna, oglądasz sport w tv na szeroko panoramicznym dużym odbiorniku, Polska pokonuje Niemcy 11:0.
21:30 - Sex z trzema kobietami (o różnym kolorze skóry )wszystkie wykazują skłonności do nimfomanii.
23:00 - Masaż i kąpiel w whirlpoolu, do tego pizza i duże jasne.
23:30 - Ktoś robi ci loda "na dobranoc".
23:45 - Leżysz sam w łóżku.
23:50 - 12-sekundowy pierd, którego ton zmienia melodię 4 razy i który zmusza psa do opuszczenia pokoju.

[ Dodano: Wto Mar 10, 2009 23:07 ]


Freeman - Sro Mar 11, 2009 11:12

Droga Matulu, Drogi Tatku!

Dobrze mi tu. Mam nadzieję, że Wy, wujek Józek, ciotka Lusia, wujek Antoś, ciotka Hela, wujek Franek, ciotka Basia, wujek Rysiek oraz Heniek, Stefan, Garbaty Bronek, Mańcia, Rózia, Kachna, Stefa, Wandzia ze swoim Zenkiem i mój Zdzisiek też zdrowi.

Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Nasze Rokicice Górne się nie umywajo. Niech szybko przyjeżdżajo i się zapisujo, póki som jeszcze wolne miejsca. Najpierw było mi trochę głupio, bo trza się w wyrku do 6-tej wylegiwać, że aż nieprzyzwoicie człowiekowi...


Żadnych bydląt karmić, doić, gnoju wywozić, ognia w piecu rozpalać... Powiedzcie Heńkowi i Stafanowi, że trza tylko swoje łóżko zaścielić (można się przyzwyczaić) i parę rzeczy przed śniadaniem wypolerować. Wszystkie facety muszo się tu codziennie golić, co nie jest jednak takie straszne, bo -uwaga- jest ciepła woda. Zawsze i o każdy porze!

Powiedzcie mojemu Zdziśkowi, że jedynie śniadania dajo tu trochę śmieszne, nazywajo je europejskim. Oj cinko się musi w tej Europie prząść, cinko... Jedno jajeczko, parę plasterków szynki i serka. Do tego jakieś ziarenka, co to by ich nawet nasze kury nie ruszyły, z mlikiem. Żadnych kartofli, słoniny, ani nawet zacierki na mliku! Na szczęście chleba można brać ile dusza zapragnie. (Koledzy przezywajo mnie od tego Bochenek...) Na obiad to już nie ma problemów. Co prowda porcje jak dle dzieci w przedszkolu, ale miastowe to albo mało jedzo, albo mięsa wcale nie tkną... Chore to jakieś czy co? Tak więc wszystko czego nie zjedzo przynoszą do mnie i jest dobrze.

Te miastowe to w ogóle dziwne jakieś som... Biegać to to nie potrafi. Bić się też nie... Mamy tu takie biegi z ekwipunkiem. No tak jak u nas co ranek, ino nie z wiadrami. Krótkie takie. Jak z naszy remizy do kościoła w Rokicicach Dolnych. Po dobiegnięciu na miejsce to miastowe tylko gały wybałuszajo i dyszo jak parowozy. Nie wiadomo dlaczego ale wymiotujo przy tym i to czasami z krwią. Po 5-ciu kilometrach i to jeszcze w maskach ochronnych! A potem to trzeba ich z powrotem do koszar ciężarówkami zawozić, bo się już do niczego nie nadajo. Na ćwiczeniach z walki wręcz to lekko takiego ściśniesz... i już ręka złamana! To pewnie z ty kawy co ją litrami chlejo, i przez to mięso, co go to nie jedzo! Najsilniejszy jest u nas taki Kozłowski z Rembowic koło Gałdowa, potem ja. No, ale un ma 2 metry i pewnie ze 120 kg, a ja 1,66 m i chyba z 72 kg... bo trochę mi się łostatnio od tego wojskowego jedzenia przytyło.

A teraz uwaga, będzie najśmieszniejsze! Koniecznie powiedzcie o tym wujkowi Ryśkowi, Garbatemu Bronkowi i mojemu Zdziśkowi. Mam już pierwsze odznaczenie za strzelanie!!! A tak mówiąc szczerze, to nie wiem za co... Ten czarny łeb na tej ich tarczy wielki jak u byka. I wcale się nie rusza jak te nasze dziki i zające. Ani nikt nie strzela do ciebie nazad, jak to u nas bracia Bylakowie, z tych ichniejszych dubeltówek. Naboje - marzenie... i w dodatku nie trzeba ich samemu robić! Wystarczy wziąć te ich nowiutkie giwery, załadować i każdy co nie ślepy trafia bez celowania!

Nasz kapral to podobny do naszej belferki Gorcowej z Rokicic. Gada, wrzeszczy, denerwuje się, a i tak nie wiadomo o co mu chodzi. Trochę się z początku na mnie zawziął i kazał biegać w samym podkoszulku, w deszczu, po placu apelowym. Dostał jednak raz ode mnie szklankę tego samogonu od wujka Franka i go o mało szlag nie trafił. Ganiał potem cały czerwony na pysku po tym samym placu, a potem przez pół dnia nie wychodził z kibla. Kazał mi następnego dnia rano butelkę tego frankowego samogonu do samego dna wypić.
Na raz. No i co? I nic! Normalny samogon, taki jaki znam od dziecka.
Kapral znowu wybałuszył gały, a tera ciągle gapi się na mnie podejrzliwie, ale mam już święty spokój.

Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Niech szybko przyjeżdżają i się zapisują, póki są jeszcze wolne miejsca.

Całuję Was wszystkich mocno (a szczególnie mojego Zdziśka)

Wasza córka Marysia

[ Dodano: Czw Mar 12, 2009 21:29 ]
Diabeł złapał Polaka, Niemca i Amerykanina. Dał im po dwie metalowe kulki i obiecał, że ich wypuści, jeśli zrobią z nimi cos, co go zadziwi. Po chwili Niemiec podrzucił jedną kulkę w górę i trafił w nią druga.
- No, całkiem nieźle - powiedział diabeł.
Amerykanin położył na ziemi jedną kulkę, a na niej postawił drugą. Stała!
- No, to mnie lekko zdziwiło, ale zobaczymy co zrobi Polak.
Niestety, Polak jedną kulkę zepsuł, a druga zgubił.

Parzych - Pią Mar 13, 2009 03:36

Mamy sierpień, miasteczko na Lazurowym Wybrzeżu, sezon w pełni - ale
leje, wiec puchy. Wszyscy pozadłużani. Na szczęście do jednego hoteliku
przyjeżdża bogaty Rosjanin. Prosi o pokój. Rzuca na stol $100 i idzie go
obejrzeć. Hotelarz chwyta banknot - i natychmiast leci uregulować
należność u dostawcy mięsa, któremu zalega. Ten łapie banknot - i leci
zapłacić nim hodowcy świn, któremu zalega za towar. Ten łapie te $100 - i
leci zapłacic dostawcy paszy. Ten z ulga bierze pieniadze i z tryumfem
wręcza je prostytutce, z której usług korzystał (kryzys!) na kredyt. Ta
łapie pieniądz - i leci spłacić dług w hoteliku, z którego tez korzystała
na kredyt...

... i w tym momencie bogaty Ruski schodzi z góry, oświadcza, że pokój mu
się nie podoba - wiec bierze swoje $100 i wyjeżdża.

Zarobku nie ma. Ale całe miasteczko jest oddłużone i z optymizmem patrzy
w przyszłość...

___________________________________________________________________________


Miejski autobus. Nastolatek do kaszlącej staruszki:
- Na zdrowie, babciu!
Przecież zakaszlałam a nie kichnęłam, chłopcze - odpowiada staruszka.
- Dla mnie babcia mogła się i ch..em zadławic - harcerz grzeczny musi byc i basta!!

molu - Sro Mar 18, 2009 10:56

Wilk i Czerwony Kapturek leżą w łóżku
Wilk ćmi papierocha
Czerwony Kapturek leży z kacem moralnym
-Sama zaczęłaś - tłumaczy się Wilk - tymi durnymi pytaniami:
" a dlaczego masz takie wielkie to......a dlaczego masz takie wielkie tamto......."

Miły - Sro Mar 18, 2009 11:02

molu napisał/a:
Wilk i Czerwony Kapturek leżą w łóżku
Wilk ćmi papierocha
Czerwony Kapturek leży z kacem moralnym
-Sama zaczęłaś - tłumaczy się Wilk - tymi durnymi pytaniami:
" a dlaczego masz takie wielkie to......a dlaczego masz takie wielkie tamto......."
:hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha:
hubi_2006 - Sob Mar 28, 2009 19:39

Tak jeździ gość bez "mapy" :hahaha:
[img][/img]

Parzych - Sob Mar 28, 2009 19:46

hubi_2006, <???> że pyta o drogę <???>
hubi_2006 - Sob Mar 28, 2009 20:18

Parzych, sprostuje: prawko :-)
Parzych - Sob Mar 28, 2009 20:33

hubi_2006, zabij mnie :kaput: ale nie wiem nadal, o co chodzi na tym zdjęciu :bezradny:
Miły - Sob Mar 28, 2009 20:43

no ja też się zastanawiam... :sad:
hubi_2006 - Sob Mar 28, 2009 21:12

dobra chyba usunę tę fote bo pewnie tylko mnie bawi to auto... :hihihi: na tym zdjęciu brak jeszcze spojlera rodem z Supry z "Szybcy i wściekli" (był na poprzednim kadim którego zostawił na drzewie)... A co do tej mapy... ehhh no gość jeździ bez prawka po prostu bo nie ma ;-|
Miły - Sob Mar 28, 2009 21:22

znaczay że auto "tjuningowane) rozymiem... ale o to prawko nie czaje./..
hubi_2006 - Sob Mar 28, 2009 21:49

no to jeszcze jeden tjunink :-P
[img][/img]

jarek piotrkow - Pon Mar 30, 2009 13:36

Stacja w Piotrkowie Tryb. :)


Peedro - Pon Mar 30, 2009 14:09

No i jest pretekst że nie ma sensu kupować klekota :P tylko benzyniaki :rotfl:
bidżej - Pon Mar 30, 2009 15:59

:hahaha: pięknie :rotfl:
longobrody - Wto Mar 31, 2009 10:54

hubi, świetna fotka :D
sowa - Wto Mar 31, 2009 10:56

Panowie tak na przyszłosc... temat na śmieszne foty jest tutaj
MONIA - Wto Mar 31, 2009 21:11

Baca kocha się w nocy z bacową. W pewnym momencie psydusił jej warkocz i bacowa krzyczy:
- Warkoc Jędruś, warkoc!
A Jędruś na to:
- Wrrrrr...


Barman opieprza kelnera:
- Kiedy wreszcie przestaniesz wyrzucać pijanych klientów na zewnątrz
- Przecież nawalonych się wyrzuca z lokalu
- Ale k*** nie w "WARSIE"!!!


i coś a propos szkolenia 4 łap ;)
Ślepy facet stoi na rogu ze swoim psem, kiedy ten podniósł nogę i
nasikał na jego spodnie. Facet sięgnął do kieszeni i wyjął psi
przysmak.
Ciekawski przechodzień, który wszystko obserwował, podbiegł do
niego i
powiedział:
- Nie powinien pan tego robić. On niczego się nie nauczy, jeśli
będzie
pan nagradzał go za coś takiego!
Ślepiec na to:
- Nie nagradzam go. Po prostu sprawdzam, gdzie ma mordę, żebym mógł
kopnąć go w dupę!

Małgorza - Sro Kwi 01, 2009 00:20

hubi_2006, jeszcze jedna taka fotka z polonezem :patyk:

A żeby być w temacie to też będzie o polonezie :-P

Trzy kobiety (żony) urządziły sobie domową imprezkę, na której nie stroniły od alkoholu. Po paru drinkach zaczęły porównywać swoich mężów do samochodów. Pierwsza mówi:
- Mój mąż jest w łóżku jak Porsche! Szybki, wygodny, nie do zajeżdżenia, po prostu najlepszy!
Druga mówi:
- Mój mąż jest jak BMW! Również szybki, komfortowy, bardzo dobrze trzyma się drogi! Cacko!
Na to trzecia:
- A mój jest jak Polonez.
Pierwsza i druga zaskoczone pytają się, co jest przyczyną tak niskiej oceny?!
- Bez ssania nie pojedzie!

fieścik - Czw Kwi 02, 2009 09:43

dobre, hehe :D :D
Freeman - Pią Kwi 03, 2009 18:39

Prawdziwy mężczyzna nie je miodu, tylko żuje pszczoły.
FiFa - Pią Kwi 03, 2009 20:13

Jak uprawiaja SEX :-) :hihihi:

BANKIER - na raty
ALPINISTA - zawsze na górze
INŻYNIER - zgodnie z planem
LISTONOSZ - dochodzi szybko
POLITYK - kończy na obietnicach
DENTYSTA - wiadomo zawsze oralnie
ŚMIECIARZ - dochodzi raz w tygodniu
POLICJANT - twarda pałka z kajdankami
SZACHISTA - bije konia nawet przy królowej
DETEKTYW - tylko w ciemnościach i incognito
DŻOKEJ - galopuje ostro i zawsze chce być pierwszy
PIŁKARZ - jak nie faul to spalony i nigdy nie może trafić
DOSTAWCA PIZZY - jak nie dojedzie w 5 min to zimny
NUREK - ma wielkie ciśnienie zwłaszcza gdy jest głęboko
GOLFISTA - małe piłeczki, a upiera się żeby zaliczyć 18 dziurek
MUZYK - ma niezwykle sprawne palce, ale potrzebuje dyrygenta
PRACOWNIK BIURA PODRÓŻY - nigdy nie może znaleźć właściwego miejsca
DEALER SAMOCHODOWY - nie ważne gdzie i komu, aby tylko wepchnąć ten swój złom

Małgorza - Nie Kwi 05, 2009 22:37

Znalezione na innym forum:

- O! Widzę, że kupiłeś sobie Golfa.
- Nie, wygrałem. Była to druga nagroda w loterii.
- A to co w takim razie było pierwszą?
- Worek kartofli.


:-P

rafal__lodz - Sro Kwi 08, 2009 08:03

Nie wiem czy to sie tutaj kwalifikuje ale na pewno bardziej niż na giełdę http://img13.imageshack.us/img13/431/ijaktusie.jpg - swoja drogą ładny czub :rotfl:
szogoon - Sro Kwi 08, 2009 08:10

do obrazków jest inny topic ;>
a swoją drogą: niezły gość :D

bidżej - Sro Kwi 08, 2009 09:54

w sumie nie o obrazek tu chodzi tylko o tekst - a koleżka bardzo dobrze pisze!
"jak kur** można pić kisiel?" - mnie to samo zastanawia ;-|

niutek85 - Pią Kwi 10, 2009 16:02

Wczoraj wybrałam się na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam mojemu mężowi, ze wrócę o północy.
'Obiecuje ci kochanie, nie wrócę ani minuty później'- powiedziałam i wybyłam.
Ale. impreza była cudowna! Drinki, balety, znów drinki, znów balety, i jeszcze więcej drinków, było tak fajnie, ze zapomniałam o godzinie.. Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem. Wchodze do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę ta wściekłą kukułkę w zegarze jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałam, ze mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy... Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, ze chociaż pijana w cztery du...y, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu uniknęłam awantury z mężem... Szybciutko położyłam się do lóżka, myśląc jaka to ja jestem inteligenta! Ha. Rano, podczas śniadania, mąż zapytał o której wróciłam z imprezy, wiec mu powiedziałam, ze o samiutkiej północy, tak jak mu obiecałam. On od razu nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na podejrzliwego.
'Oh, jak dobrze, jestem uratowana....' - pomyślałam i prawie otarłam pot z czoła.
Mój mąż, po chwili, spojrzał na mnie serio, mówiąc: 'Wiesz, musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką'.
Zbladłam ze strachu, ale pytam pokornym głosem: 'Taaaak A dlaczego, kochanie?'
A on na to: Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to zrobiła - krzyknęła 'O kur...a!' znów zakukała 4 razy, zwymiotowała w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu. Kuknęła jeszcze raz, nastąpnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła się kolo mnie i kukając ostatni raz - puściła se głośnego baka i szybko zaczęła chrapać.......


Wczoraj namówiłam wreszcie swojego męża kupić abażur z kryształów (to co
wisi z lampami na suficie),
baaardzo drogi (pół roku zbieraliśmy). Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy
abażur, na skrzydełkach szczęścia popędziliśmy do domu, po drodze kupiliśmy
butelkę koniaku (trzeba nowy zakup ..tego tamtego, no obmyć). Siedliśmy przy
stole, najpierw strzeliliśmy po 50, potem powtórzyliśmy, no i mówię do
swojego męża: a może powiesimy od razu ten abażur? No i mąż, lub z powodu
koniaku, lub widząc moje szczęście zgodził się. Postawiliśmy krzesło, na
krzesło taboret mały, mój mąż wspiął się na tą piramidę, a mi kazał go
zabezpieczać. Stoję taka szczęśliwa, obserwuję jak mój orzeł pod sufitem
majstruje (a on był, nie wiem po co w szerokie bokserki ubrany), przenoszę
wzrok niżej, i co ja widzę
z tych sympatycznych bokserek wypadło mu jedno jajeczko, no i ja taka
rozczulona tym widokiem biorę i tak lekko pstryknęłam paluszkami po tym
jajeczku. Mój tygrys w tej sekundzie jak poleciał w dół z tej estakady wraz
z abażurem, który rozbił się całkowicie na małe kawałki, wstaje szybko i z
ostatkami abażuru w rękach podskakuje do mnie...myślałam, że zabije mnie, a
on mówi
- Kurde, ale mnie prądem pierd...., aż do jąder doszło, dobrze, że nie na śmierć !!

Miły - Pią Kwi 10, 2009 20:30

Co to jest:
- Ma dwie nogi i straszliwie krwawi?
- Pół psa.

Teściowa do zięcia:
- Nigdy się nie rozumiemy! Ja jestem zagorzałą katoliczką.
Zięć do teściowej:
- Ja też jestem za gorzałą.

Chińczyk pyta Polaka:
- To ilu was jest w tej Polsce?
- No ze 40 milionów..
- To wy się tam chyba wszyscy znacie..

Gościu pracuje wieczorami na stacji benzynowej. Nuda jak ....
Pewnego razu wchodzi tam klient w czarnym garniturze, czarnej koszuli, czarnych laczkach, z czarnym neseserem w ręce.
"Jak nic - James Bond" - myśli sobie pracownik
"Bond" w tym czasie bierze jakieś drogie wino i zastanawia się nad wyborem prezerwatyw.
Wybiera w końcu Durexy Extra Safe (koneser!), podchodzi w milczeniu do kasy, wyciąga stówkę, kładzie na ladzie.
Pracownik wydaje mu resztę, i w tym momencie wpada wymalowana siedemnastka i woła:
- Proszę księdza – i jeszcze chipsy!

Dobra rada:
Najlepiej szmuglować narkotyki w dupie psa.
W ten sposób, jeśli pies policyjny je wyczuje, policjant pomyśli, że to tylko flirt...

Mówi mąż do żony
-mam troche pieniędzy, kupie świniaka to zrobimy swojskiej kiełbasy
Po czym odwraca się do syna i uderza go z otwartej w twarz aż tamten siada.
- stary czyś ty zgłupiał, dlaczego go uderzyłeś?? Krzyczy żona
- bo już go widzę jak bez chleba żre!

- Zobacz! Baba prowadzi samochód!
- No i co z tego?
- Ale ona ma kierownicę z prawej strony!
- No i co z tego? Co za różnica, w której ręce małpa trzyma granat?

Rozmawia dwóch analityków finansowych:
- Patrzę na te wykresy, na rynek walutowy, na światowe giełdy i nic z tego nie rozumiem!
- To ja ci to wytłumaczę - mówi drugi
- Nie! - protestuje pierwszy - Wytłumaczyć to ja też potrafię!

Dwaj staruszkowie wygrzewają się w słońcu na ławeczce. Nagle jeden mówi:
- Wystarczy Edziu, że zdejmiesz spodnie, a powiem ci ile masz lat..
- Eeee, niemożliwe...
Ale po chwili dodaje:
- Dobrze Władziu, zobaczymy.
I ściąga spodnie. Dziadek Władek dłuższą chwilę studiuje skurczone przyrodzenie kolegi i mówi:
- Masz osiemdziesiąt siedem lat.
- Genialne! Skąd wiedziałeś????
- Wczoraj mi powiedziałeś.

Jezus zebrał apostołów i oznajmił im:
- Zaprawdę powiadam wam - dzisiaj jeden z was mnie zdradzi.
Apostołowie się zasmucili, a Piotr zapytał:
- Czy to ja Cię zdradzę, Panie?
- Nie, to nie Ty mnie zdradzisz.
Następnie Jan:
- Czy więc to ja Cię zdradzę, Panie?
- Nie to nie będziesz Ty.
Kolejno wszyscy się pytali, aż został sam Judasz. Wszyscy się na niego patrzą, łyso mu, ale owczym pędem też się pyta:
- Więc to ja Panie?
- Nie qarwa, sam się zdradzę!

Szef drużyny Straży Pożarnej widzi, jak jego podkomendni uprawiają seks z nieprzytomną kobietą w płonącym budynku.
- CO TU SIĘ DO KURWY NĘDZY DZEJE!?
- Melduję, że ta kobieta zemdlała - pewnie przytruła się dymem!
- To trzeba jej zrobić oddychanie usta - usta!!!
- A jak kapitan myśli, od czego to się zaczęło?

Rozmawiają dwie blondynki:
"Ty wiesz, że w USA co 3 minuty biją kobietę?"
Na co druga:
"Ale ma biedna przechlapane..."

Rozmawiają dwie koleżanki-sąsiadki:
- Wczoraj wracam do domu, wchodzę do kuchni a mój mąż siedzi na taborecie i wali sobie konia!
- I co?! Zrobiłaś mu awanturę?
- Nie - zrobiłam mu laskę.
- Co???
- Wolę umyć zęby niż podłogę...

- Eeee.... Nasza suka zdechła…
- ...Hmm... Moja Teściowa też...
- Co? Zmarła?
- Nie... też suka...

Z więzienia ucieka skazany, który siedział tam przez 15 lat. Włamuje
się do domu, szuka pieniędzy i broni, ale tylko znajduje młodą parę w łóżku.
Rozkazuje facetowi wyjść z łóżka i przywiązuje go do krzesła. Podczas
przywiązywania dziewczyny do łóżka, całuje ją w szyję, wstaje i idzie
do łazienki.
Kiedy tam siedzi, mąż mówi do żony:
- Słuchaj, ten facet to uciekinier z więzienia, spójrz na jego ubranie.
Pewnie spędził mnóstwo czasu w pierdlu i nie widział kobiety przez lata.
Widziałem, jak całował cię w szyję. Jeśli będzie chciał seksu, nie
opieraj się, nie narzekaj, rób, co ci każe, po prostu spraw mu
przyjemność. Ten facet musi być niebezpieczny, jeśli się zezłości,
zabije nas. Bądź silna, kotku. Kocham cię.
Na to jego żona:
- Nie całował mnie w szyję, tylko szeptał mi do ucha. Powiedział, że
jest gejem i że jesteś śliczny. Spytał, czy mamy jakąś wazelinę w
łazience. Bądź silny, kochanie, też cię kocham...

Spotyka się dwóch niemych (rozmawiają w jęz. migowym)
- cześć co słychać?
- a no idę jutro do kliniki gdzie nauczą mnie mówić i nie będę już migał
- no co ty, przecież to nie możliwe..
- spotkamy się za tydzień to ci opowiem..
Spotykają się po tygodniu i ten drugi zaczyna migać:
- cześć co słychać?
- w porządku, jak słyszysz mówię już normalnie - odpowiada ten pierwszy z
rękami w kieszeniach..
- o k.. stary, jak to zrobiłeś?
- a widzisz, jest tu na bardzkiej taka klinika gdzie leczą niemowy.
Strasznie drogo i trzeba być bardzo cierpliwym ale po tygodniu mówisz
jak każdy..
Gość pobiegł do tej kliniki, wypełnił kwestionariusz, zapłacił okrągłą sumkę.
Recepcjonistka prowadzi go długim korytarzem do niewielkiego,pustego
pokoju, w którym jest tylko krzesło....
Po chwili do pokoju wchodzi ogromny nagi murzyn, zamyka drzwi na klucz,
wali gościa w pysk, jednym ruchem ściąga mu portki,przekłada przez
krzesło i atakuje od tyłu;..
AAAAAA - wrzeszczy niemowa z bólu
A murzyn odpowiada - dzisiaj A, jutro B, a za tydzień całymi zdaniami....

Ksiądz podczas kazania dla dzieci mówi (budując napięcie i chodząc z mikrofonem między dziećmi):
- Tak wiec apostołowie byli na pewno trochę przerażeni. A co Wy byście kochane dzieci zrobiły gdybyście zobaczyły Ducha Świętego?
Chłopczyk (do mikrofonu z nieskrywanym strachem):
- Chyba bym się zesrał.....

Jednostka wojsk pancernych. Młodzi żołnierze stoja przy człgu, podchodzi do nich dowódca.
- Nazywam się kapitan Dyszel. Od dzisiaj jestem waszym dowódcą.
- Tak jest panie kapitanie!
- Żeby nie było niejasności - co jest najważniejsze w czołgu?
- Działo - mówi jeden.
- Nie, najważniejszy jest pancerz - rzuca drugi.
- Radiostacja jest najważniejsza - krzyczy trzeci.
- Bzdura,głupoty gadacie! Zapamiętajcie! Najważniejsze w czołgu, to nie pierdzieć!

Jasiu bawi się swoją kolejką.
- ku*wa wsiadać, ku*wa wysiadać
tato usłyszał to z sąsiedniego pokoju
-Jasiu jeśli jeszcze raz przeklniesz przez godzinę zabiorę ci twoją kolejkę.
-5 minut nic
-10 minut nic
-20 minut nic
-40 minut nic
-60 minut nic
-60 minut i sekunda
qarwa wsiadać ku*wa wysiadać bo przez tego sku**ysyna mamy godzinę opóźnienia.

Freeman - Pią Kwi 10, 2009 20:41

Miły napisał/a:

Gościu pracuje wieczorami na stacji benzynowej. Nuda jak ....
Pewnego razu wchodzi tam klient w czarnym garniturze, czarnej koszuli, czarnych laczkach, z czarnym neseserem w ręce.
"Jak nic - James Bond" - myśli sobie pracownik
"Bond" w tym czasie bierze jakieś drogie wino i zastanawia się nad wyborem prezerwatyw.
Wybiera w końcu Durexy Extra Safe (koneser!), podchodzi w milczeniu do kasy, wyciąga stówkę, kładzie na ladzie.
Pracownik wydaje mu resztę, i w tym momencie wpada wymalowana siedemnastka i woła:
- Proszę księdza – i jeszcze chipsy!
niby dowcip, a uwierz mi że zdarza się w realu.
J@rek - Nie Kwi 12, 2009 17:47


michal_7999 - Nie Kwi 19, 2009 21:01

hehehe kreatywnosc Polskich urzedow nie zna granic.......
elmek13 - Nie Kwi 19, 2009 21:30

Ciekawe. :rotfl:

Przyłapani na przekroczeniu prędkości kierowcy mają często bardzo oryginalne wymówki.
Oto niektóre:

- jechałem szybko, bo chciałem się oświadczyć, nim się rozmyślę;

- właśnie umyłem auto i jeżdżę, by jak najprędzej wyschło;

- wydawało mi się, że jestem w Kanadzie a nie w USA [w Stanach ograniczenia są w milach, w Kanadzie - w kilometrach - przyp. red.];

- śniło mi się, że moje auto się zepsuło i musiałem udowodnić, że to tylko sen;

- bo chciałem dojechać do domu, nim skończy mi się benzyna;

- musiałem na chwilę przysnąć;

- szybkościomierz pomylił mi się z zegarkiem;

- myślami byłem już na autostradzie,

- musiałem wlać zbyt dobrą benzynę,

- podejrzewam, że ktoś mnie zahipnotyzował;

- sąsiad zadzwonił, że z mojego mieszkania dochodzą miłosne krzyki;

- to nie moje auto; ono jeździ tak, jak się przyzwyczaiło.


Pewnego dnia wybrałem się z przyjaciółkami do klubu. Na "Wieczór
Gorących Mężczyzn".
Długo się wzbraniałem, bo to przecież babski wieczór i czułbym
się nieswojo, patrząc na półnagich gości.
Ale, w końcu, po wielu namowach dałem się skusić. W samym klubie piliśmy drinki i,
chcąc nie chcąc, oglądaliśmy tancerzy.
Jedna z moich przyjaciółek, chcąc nam zaimponować, wyciągnęła z
portfela banknot 50 zł.
Tancerz podszedł do nas, a ona wtedy polizała ten banknot i przykleiła go do
pośladka tancerza.
Druga z przyjaciółek, nie chcąc być gorsza, wyjęła z portfela
banknot 100 zł.
Kiedy tancerz podszedł do niej, polizała banknot i przykleiła
go do drugiego pośladka.
Chcąc przebić wszystkich, trzecia koleżanka wyjęła z portfela
dwa banknoty po 100 zł.
Polizała je i przykleiła do pośladków tancerza. Uwaga
przyjaciółek skupiła się na mnie.
Co miałem zrobić? coś jeszcze śmielszego? Wyjąłem swój portfel, pomyślałem przez chwile...
W końcu wyjąłem swoją kartę bankomatową, przejechałem nią
między pośladkami tancerza.
Następnie zabrałem całe 350 złotych i poszedłem do domu...

molu - Sro Kwi 22, 2009 22:17

Pewnemu rolnikowi z dnia na dzien przestal stawac. Chlopina z
rozpaczy zaczal pic, bic babe, generalnie popadł w stan depresji. Nic
nie pomagalo.Jak mu wisial tak wisiał. Jednak szczescie mu dopisalo i
któregos dnia gdy wracał od lekarza, w autobusie PKS-u podsluchal
rozmowe o pewnym znachorze, który czynil wrecz cuda, a mieszkal
niedaleko. Na drugi dzien byl juz pod drzwiami cudotwórcy. Ten wysluchal
z uwaga opowiesci o problemach naszego bohatera i powiedzial:
- Mam na to sposób. Dam ci malego trolla, którego zlapalem kiedys
w Norwegii. Zabierz go do domu i daj mu jakas ciezka prace, Jak troll
bedzie zajety, to tobie bedzie Ci stal jak maczuga. Ale gdy tylko uwinie
sie z robota to znowu ci zmieknie i bedzie wisial.
Chlopina troche niezadowolony wracal do domu, bo tak szczerze
mówiac nie za bardzo wierzyl w zapewnienia znachora. Ale gdy wrócil
postanowil spróbowac.Kazal trolowi skopac ogródek. O dziwo gdy ten wbil
w ziemie pierwsza lopate stanął mu jak maczuga.
Radosny chlop rzucil babe na lózko zaczal zdzierac z niej ubranie i...
nagle wchodzi troll i mówi:
- Skonczylem.
Fiut wrócił do stanu pierwotnego.
-Qr**a - wrzasnal chlopina - To teraz buduj garaz... Fiut znowu zaczal
sie podnosic. Juz sie zabierał za babe....a tu wchodzi troll. -
Skonczylem - mówi z usmiechem patrzac na resztki erekcji
swojego wlasciciela.
Wtedy wstala baba i powiedziala cos na ucho trollowi, ten pokiwal
glowa i wyszedl. Erekcja wrócila, rzucili sie na lózko i tak
baraszkowali bez jedzenia i bez spania cale trzy dni. W koncu chlop
zapytal z ciekawosci:
- Jaką ty zes dala temu stworzeniu robote, ze juz trzy dni nie wraca?
Kobieta pociagnela go za reke nad pobliskie jezioro.
Podchodzą... patrzą ....a tam troll siedzi nad brzegiem jeziora
caly w mydlinach wyciąga z wody chłopa kalesony, ogląda pod słońce i ze
złościa mruczy do siebie:
- Cholera! Caly czas żółte na dupie...

Sowilo - Pon Kwi 27, 2009 10:33

LIST MURZYNKA

Drogi bialy kolego i kolezanko!

Powinienes zrozumiec kilka rzeczy:
Kiedy się rodzę, jestem czarny.
Kiedy dorosnę, jestem czarny.
Kiedy prazy mnie slonce, jestem czarny.
Kiedy jest mi zimno, jestem czarny.
Kiedy jestem przerazony, jestem czarny.
Kiedy jestem chory, jestem czarny.
Kiedy umieram, jestem czarny.


Ty bialy kolego:

Kiedy się rodzisz, jestes rozowy.
Kiedy dorosniesz, jestes bialy.
Kiedy prazy cię slonce, jestes czerwony.
Kiedy jest ci zimno, jestes fioletowy.
Kiedy jestes przerazony, jestes zielony.
Kiedy jestes chory, jestes zolty.
Kiedy umierasz, jestes szary.
I ty, qarwa, masz czelnosc nazywac mnie kolorowym?
Z wyrazami szacunku

Murzynek

[ Dodano: Pon Kwi 27, 2009 10:36 ]
Jak prawidłowo przydzielić obowiązki nowym pracownikom?

1. W zamkniętym pokoju umieścić 400 cegieł.
2. Wpuścić nowo zatrudnionych do pokoju z cegłami, zamknąć drzwi.
3. Zostawić ich samych sobie, wrócić po 6 godzinach.
4. Ocenić sytuację:

A. Jeżeli liczą cegły, dać ich do księgowości.
B. Jak liczą po raz drugi, dać ich do audytu.
C. Jak porozrzucali cegły po całym pokoju, dać ich do działu inżynieryjnego.
D. Jak układają cegły w przedziwnym porządku, dać ich do planowania.
E. Jak rzucają w siebie cegłami, dać ich do działu obsługi.
F. Jak śpią, dać ich do działu zabezpieczeń.
G. Jak pokruszyli cegły na gruz, dać ich do działu informatyki.
H. Jak siedzą bezczynnie, dać ich do kadr.
I. Jak mówią, że przetestowali różne kombinacje i szukają dalszych, ale nie ruszyli ani jednej cegły, dać ich do sprzedaży.
J. Jak już wyszli do domu, dać ich do marketingu.
K. Jak się gapią przez okno, dać ich do planowania strategicznego.
L. Jak gadają między sobą, a nie przełożyli ani jednej cegły, pogratulować im i dać ich do zarządu.
M. Jak się obłożyli cegłami w taki sposób, żeby nie było ich widać ani słychać - dać ich na listy wyborcze do parlamentu.

Żabcia - Pon Kwi 27, 2009 13:43

Tata z 6-letnim synkiem robi zakupy w supermarkecie. Kiedy przechodzą obok półki z prezerwatywami, synek pyta:
- Tato, a co to jest ?
- To są prezerwatywy, synu - odrzekł ojciec.
- A po co one są ? - Kontynuuje malec.
- Prezerwatywy są po to, żeby mężczyzna miał bezpieczny seks z kobietą - odpowiada ojciec.
- Tato, tato, a dlaczego w tym opakowaniu są 3 sztuki ? - nie daje za wygraną chłopczyk.
- Widzisz synu, bo to jest zestaw dla młodzieży uczącej się: raz w piątek, raz w sobotę, raz w niedzielę.
- Tato, tato, a dlaczego w tym opakowaniu jest 6 ? - pyta synek
- Widzisz synu, to jest zestaw dla studentów: dwa razy w piątek, dwa razy w sobotę, dwa razy w niedzielę - odpowiedział ojciec.
- Tata, tato, a dlaczego w tym opakowaniu jest 12 ? - kontynuuje malec.
- Hmm... widzisz synu, bo to jest zestaw dla dojrzałych, żonatych mężczyzn.
Raz w... styczniu, raz w lutym, raz w marcu...

jaco11 - Wto Kwi 28, 2009 22:09

Maz pracujacy za granica napisal do zony:

Kochanie,
Nie moge wyslac ci wyplaty w tym miesiacu, wiec przesylam 100 calusów.
Jestes moim skarbem.

Twój maz,
Maniek

Jego zona odpowiedziala...

Mój najukochanszy,
Dziekuje za 100 calusów, ponizej jest lista kosztów...

1. Mleczarz zgodzil sie dostarczac mleko przez miesiac za 2 calusy.
2. Elektryk zgodzil sie dopiero po 7 calusach..
3. Wlasciciel wynajmowanego przez nas mieszkania przychodzi codziennie po 2 lub 3 calusy w zamian za koszt wynajmu.
4. Wlasciciel sklepu nie zgodzil sie na wylacznie calusy, wiec dalam mu jeszcze inne rzeczy............
5. Inne wydatki - 40 calusów.

Nie martw sie o mnie, Mam jeszcze 35 calusów i mam nadzieje, ze to mi wystarczy do konca miesiaca. A jak zabraknie to mam przeciez jeszcze zupelnie niezla dupe w zanadrzu. Daj prosze znac jak mam planowac nastepny miesiac!
Twoja najdrozsza,
Jola

Żabcia - Czw Kwi 30, 2009 10:24

Kowalski wpada do szpitala, bo jego żona rodzi. Widzi położną i pyta:
- No i jak ?
- Ma pan trojaczki
Kowalski strasznie dumny:
- Ma się rurę, co !?
- Może i ma, ale trzeba by ją przeczyścić, bo wszystkie czarne?



Dwaj policjanci wybrali się w podróż służbową. W hotelu jednego zakwaterowano w pokoju numer 23, drugiego - pod numerem 24. Zgodnie z normą po skończonej pracy wybrali się do kościoła. Kończy się msza, ksiądz mówi:
- Przekażcie sobie znak pokoju.
Obaj mundurowi patrzą na siebie i mówią:
- Dwadzieścia trzy.
- Dwadzieścia cztery.


Związek Szachistów Polskich wystosował list do prof. Jana Miodka z zapytaniem:
- Czy wyrażenie "czukiereczek" jest prawidłowe?
Odpowiedź brzmiała:
- Wyrażenie to jest poprawne, lecz lepiej powiedzieć "ciszej panowie".

Tommi - Czw Maj 14, 2009 15:35

Przepis na szarlotkę

z "Książki kucharskiej dla mężczyzn" :hahaha:

1. Z lodówki weź 10 jajek - połóż na stole ocalałe 7, wytrzyj podłogę, następnym razem uważaj!

2. Weź sporą miskę i wbij jajka rozbijając je o brzeg naczynia.

3. Wytrzyj podłogę, następnym razem bardzie uważaj! W naczyniu mamy 5 żółtek.

4. Weź mikser i wstaw do niego skrzydełka i zacznij ubijać jajka.

5. Wstaw od nowa skrzydełka do miksera, tym razem do oporu. Zacznij ubijać.

6. Umyj twarz, ręce i plecy. W naczyniu pozostały 2 żółtka, a dokładnie tyle potrzeba na szarlotkę.

7. Oklej ściany i sufit kuchni gazetami, meble pokryj folią, będziemy dodawać mąkę.

8. Nasyp 20 dkg mąki do szklanki, pozostałe 80 dkg zbierz z powrotem do torebki.

9. Sprawdź czy ściany i sufit są oklejone szczelnie, przystąp do miksowania.

10. Weź szybciutko prysznic!

11. Weź 4 jabłka i ostry nóż.

12. Idź do apteki po jodynę, plaster i bandaże. Po powrocie zacznij obierać jabłka. Przemyj jodyną kciuk!

13. Potnij jabłka w kostkę pamiętając, że potrzebujemy 2 jabłek, więc nie wolno zjeść więcej niż połowę! Przemyj jodyną palec wskazujący i środkowy.

14. Jedyne pozostałe jabłko pocięte w kostkę wrzuć do naczynia z ciastem, pozbieraj z podłogi pozostałe kawałki i przemyj wodą.

15. Wymieszaj wszystkie składniki w naczyniu mikserem, umyj lodówkę bo jak zaschnie to nie domyjesz!

16. Przelej ciasto do foremki, wstaw do piekarnika.

17. Po godzinie, jeśli nie widać żadnych zmian włącz piekarnik.

18. Po przebudzeniu nie dzwoń po straż pożarną! Po prostu otwórz okno i piekarnik.

19. Po tych traumatycznych przeżyciach pozostaje tylko schłodzona żubrowka i sok jabłkowy;-)

Smacznego! :-)

Howser - Czw Maj 14, 2009 15:59

:hahaha: :hahaha: dobre
marian - Czw Maj 14, 2009 22:11

dobre dobre
Freeman - Sob Maj 16, 2009 20:17

Wczoraj małżonka uraczyła mnie wiadomością
"kochany, byłam dzisiaj u lekarza, będziemy mieli dziecko"
i tak się zastanawiam, czy jeśli pójdę do mechanika to będę miał samochód ?
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Ojciec i syn jadą samochodem. Syn prowadzi.
- I jak, tato? Umiem już prowadzić?
- A widziałeś tą laseczkę w mini na chodniku?
- Nie... Nie widziałem...
- Znaczy, że jeszcze nie umiesz, synku, nie umiesz...
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak też się stało. Papież ruszył w trase. Niedługo później Pan policjant wystawił "suszarkę" i kazał zjechać pojazdowi na bok. Podszedł do drzwi, okienko się opuściło i Pan policjant wziął się do spełniania swojego obowiązku:
- Dzie... Dzie... Dzie... Dzie... Dzie... Ja zaraz przyjde !
i tak powrócił do radiowozu i dzwoni do komendanta:
- Pa.. Pa.. Panie komendancie ! Wie.. Wie... Wie pan kogo zła... złapałem ?!
- No a kogo mogłeś złapać ?! Radnego pewnie jakiegoś!
- Nie... Nie.. Wyżej !
- Co polityka ?!
- Burmistrza ?
- Wyżej !
- Ministra ?!
- Wy.. wyżej !
- Prezydenta ?!
- Je.. Jeszcze wyżej Panie komendancie !
- No to ja nie wiem... Papieża albo kogoś ?!
- Pa.. pa.. Panie komendancie... Papież to u niego kieruje !

bidżej - Nie Maj 17, 2009 17:36

W jaki sposób Fiat pomoże Chryslerowi w jego problemach z awaryjnością?
To proste - Panda to jedyne auto zastępcze, które mieści się w schowku Grand Voyagera.

elmek13 - Sro Maj 20, 2009 12:36

Mycie muszli klozetowej.

1. Podnieść klapę muszli i wlać jedną ósmą szklanki szamponu dla zwierząt.
2. Wziąć kota na ręce i, głaskając go, iść wolno w stronę łazienki.
3. W odpowiednim momencie wrzucić kota do muszli, zamykając jednocześnie klapę. W razie potrzeby stanąć na niej.
4. Kot w tym czasie samodzielnie rozpocznie czyszczenie muszli, wytwarzając przy tym wystarczającą ilość piany. Odgłosami dochodzącymi z muszli nie należy się niepokoić i spokojnie pozwolić kotu wyżyć się do woli!
5. Zainicjować fazę mycia turbo i płukania końcowego poprzez kilkukrotne uruchomienie spłuczki.
6.Jeśli stanie na klapie muszli było konieczne, poprosić kogoś innego o otwarcie drzwi wejściowych. Zadbać o to, żeby nikt nie znajdował się między drzwiami łazienki a klapą.
7. Z bezpiecznej odległości możliwie szybko otworzyć klapę toalety. Duża szybkość kota spowoduje samoczynne wysuszenie jego sierści.
8. W ten sposób i toaleta i kot są znowu czyściutkie.

Freeman - Sro Maj 20, 2009 13:07

:hahaha: nie moge
hubi_2006 - Sro Maj 20, 2009 22:33

luki86, byyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyło :-P nawet w mechanice raz
Howser - Sob Maj 23, 2009 01:07

co to za samochód:
1) Ma o wiele lepsze przyspieszenie niż zwykle samochody.
2) Droga hamowania jest dwukrotnie krótsza
3) Możesz przejechać próg zwalniający z dwukrotnie wyższa prędkością niż zalecana
4) Nigdy nie musisz sprawdzać poziomu oleju, płynów, stanu ogumienia
5) Po zapaleniu się lampki ciśnienia oleju, możesz jeszcze spokojnie przejechać 200-300km
6) W ogolę nie wymaga mycia i sprzątania wewnątrz
7) Zawieszenie umożliwia ci przewiezienie dowolnie ciężkich ładunków
Wszelkie niepokojące dźwięki i stuki z silnika eliminujesz poprzez podkręcenia radia
9) Nie potrzebujesz żadnych alarmów, auto można zostawić wszędzie, nawet otwarte i z kluczykami w środku
10) Auto jest wodo- i piaskoodporne, można jeździć po plaży, jak i po strumieniach
No wiec co to za samochód...?




ywobżułS
:hahaha: :hahaha: :hahaha:

BLADE - Wto Maj 26, 2009 08:41

Apteka pełna ludzi, wpada facet i krzyczy:
- Proszę mnie przepuścić, tam leży kobieta!
Ludzie w kolejce przepuszczają go do okienka.
- Trzy prezerwatywy poproszę.

Małgorza - Sro Maj 27, 2009 00:34

Dziś znowu o VW :-P :

Rzecz dzieje się w jakimś niewielkim, zapyziałym miasteczku nie daleko granicy z Niemcami.. np. w Szczecinie
Pani pyta dzieci: kto jakim samochodem chciał by jeżdzić jak dorośnie ?
-ja passatem, ja golfem, ja golfem, ja też i ja i ja..
tylko jeden Jaś odpowiada: - A ja hondą. Pani zaciekawiona pyta: dlaczego hondą? wszystkie dzieci wybrały volkswagena.. Na to Jaś: moja mama jeżdzi hondą Jazz, ojciec H-RV, brat Civic a siostra Element.. Pani zaczyna tłumaczyć Jasiowi że powinien mieć własne zdanie a nie to co rodzina..A że Jasio trudnym był dzieckiem więc Pani postanowiła dotrzeć do niego w inny sposób: Jasiu a gdyby Twoja matka była prostytutką, ojciec alfonsem, brat alkoholikiem a siostra narkomanką to co wtedy? A to wtedy jeżdziłbym GOLFEM

Parzych - Sro Maj 27, 2009 00:52

:hahaha:
TeasyM - Czw Maj 28, 2009 12:44

Nie no ja jako świeżo mianowana szczecinianka stanowczo apeluję o nie naśmiewanie się ze Szczecina. Szczecin co najwyżej jest piękną zielona wioską z tramwajami, ale bynajmniej nie jest zapyziały!!!! :V:
elmek13 - Wto Cze 02, 2009 12:42

Dziadek dostał darmowy roczny karnet na plażę nudystów na cały rok :wink: ,
poszedł sobie na plażę i widzi nagle piękną dziewczynę no i natura zrobiła swoje , narząd stanął na baczność,dziewczyna przechodzi obok i rzecze: widzę,że pan w potrzebie ,nie,nie..ale uklękła na kolanka no i działa....skończyła,dziadek zadowolony idzie dalej i nagle mu się wymsknęło i się spierdzielał...a tu nagle z tyłu pojawia się murzynek i rzecze widzę że pan w potrzebie...nie,nie ale murzyn pedzio raz dwa
''wygrzmocił" dziadka.......no więc dziadek szybko wraca do darczyńcy karnetu i błaga że chce oddać karnet.......proszę......cyt.: Panie , staje mi raz na miesiąc a pierdzę co 15 minut

dark86ford - Wto Cze 02, 2009 14:18

Stajnia Ferrari zwolniła całą załogę boksu. Decyzję podjęto po przejrzeniu dokumentacji dotyczącej grupy młodych, bezrobotnych Polaków z Berlina, którzy byli w stanie w ciągu czterech sekund odkręcić wszystkie koła od samochodu, nie dysponując przy tym żadnymi potrzebnymi narzędziami.
Team Ferrari uznał to za mistrzowskie osiągnięcie, jako że w dzisiejszych czasach o zwycięstwie lub przegranej w wyścigach Formuły 1 nierzadko decyduje czas pobytu w boksie i zaproponował im pracę. Projekt jednak zakończono równie szybko, jak go rozpoczęto: młodzi mechanicy co prawda zmienili wszystkie koła w ciągu czterech sekund, ale równocześnie kompletnie przelakierowali bolid, przebili numery silnika i sprzedali teamowi McLarena...




Rzecz dzieje się w autobusie. W przedziale siedzą mężczyzna oraz matka
z rezolutnym 7-latkiem. Dziecko nieustannie prosi o coś matkę, a to o jedzenie, a to o picie.
Po godzinie marudzenia sytuacja staje się nieznośna. Facetowi
puszczają nerwy i mówi:
- Kobieto! Idź kup dzieciakowi arbuza to się i naje, i napije!
W autobusie zapada cisza. Dzieciak patrząc spode łba mówi do faceta:
- Próbował pan kiedyś zrobić sobie dobrze stopami?
- Nie – odpowiada zbity z tropu facet.
- A szkoda, bo mógłby pan i pobzykać i potańczyć.





Najnowocześniejszy bank świata, super sejf.

Właściciele postanowili przetestować zabezpieczenia.

W tym celu zaprosili najlepszych złodziei świata z Francji,

Stanów, Niemiec i dwóch Polaków - znanych z tego, że ukradli księżyc.

Dla każdej ekipy postanowili zgasić światło przed sejfem na pół

minuty i jeśli po zapaleniu światła sejf będzie otwarty, ekipa

może zabrać jego zawartość.

Pierwsi próbują Francuzi, światło się zapala - nie udało się.

Drudzy Amerykanie, światło się zapala - nawet sprzętu nie

zdążyli wyjąć.

Trzeci ruszają Niemcy. Światło się zapala - nic, nie udało się.

Kolej na Polaków - światło gaśnie, mija pół minuty, właściciele

próbują zapalić światło - nic, próbują po raz kolejny - nic...

Z mroku słychać tylko cichy szept:

K.rwa... Jarek, mamy tyle kasy, na ch.j ci jeszcze ta żarówka?!

dark86ford - Wto Cze 02, 2009 14:24

Jedzie kierowca ciężarówki i widzi zielonego ludzika. Pyta się ludzika:
- czemu stoisz na ulicy?
- jestem bardzo głodny i jestem pedałem
Dał mu kanapkę i pojechał dalej. Spotyka czerwonego ludzika. Pyta się ludzika:
- czemu stoisz na ulicy?
- chce mi się pić i jestem pedałem
Dał mu picie i pojechał dalej.
Widzi niebieskiego ludzika. Wkurzony wysiada i pyta:
- a ty pedale czego chcesz?
- prawo jazdy i dowód rejestracyjny




Kierowca został zatrzymany przez policjanta.
Kierowca: "O co chodzi?"
Policjant: "Jechał pan co najmniej 90 km/h w terenie zabudowanym."
Kierowca: "Skądże, jechałem równe 60."
Żona: "Kochanie, przecież jechałeś 110!"
(Kierowca rzuca żonie gniewne spojrzenie.)
Policjant: "Otrzyma pan również mandat za uszkodzone światła stopu."
Kierowca: "Nie miałem pojęcia, że są uszkodzone."
Żona: "Kochanie, przecież miałeś je naprawić wieki temu!"
(Facet znowu rzuca żonie gniewne spojrzenie.)
Policjant: "Zauważyłem również, że nie zapiął pan pasów."
Kierowca: "Rozpiąłem je jak pan podchodził."
Żona: "Przecież ty nigdy nie zapinasz pasów kochanie."
Kierowca odwraca się do żony i krzyczy: "ZAMKNIJ SIĘ WRESZCIE!"
Policjant pyta się żony: "Czy mąż zawsze tak na panią krzyczy?"
Żona: "Nie, tylko wtedy gdy jest pijany."

trzeci - Wto Cze 02, 2009 21:44

Żona w delegacji. Mąż zawozi syna do przedszkola:
- To nie nasze dziecko, słyszy w pierwszym.
- Nie znamy tego chłopca, słyszy w drugim.
Jadą do trzeciego, czwartego... Wszędzie to samo.
W końcu syn mówi:
- Tato, zaliczamy jeszcze jedno przedszkole i jedziemy do szkoły, bo się na lekcje spóźnię.

Parzych - Sro Cze 03, 2009 01:55

freeman napisał/a:
Miły napisał/a:

Gościu pracuje wieczorami na stacji benzynowej. Nuda jak ....
Pewnego razu wchodzi tam klient w czarnym garniturze, czarnej koszuli, czarnych laczkach, z czarnym neseserem w ręce.
"Jak nic - James Bond" - myśli sobie pracownik
"Bond" w tym czasie bierze jakieś drogie wino i zastanawia się nad wyborem prezerwatyw.
Wybiera w końcu Durexy Extra Safe (koneser!), podchodzi w milczeniu do kasy, wyciąga stówkę, kładzie na ladzie.
Pracownik wydaje mu resztę, i w tym momencie wpada wymalowana siedemnastka i woła:
- Proszę księdza – i jeszcze chipsy!
niby dowcip, a uwierz mi że zdarza się w realu.
Do naszego Sex Shopu też zaglądali księża...
arecki - Czw Cze 11, 2009 14:20

Przed ślubem :

Ona: Cześć!!!
On: No nareszcie, już tak długo czekam!
Ona: Może chcesz, żebym poszła?
On: Nie! Co ci przyszło do głowy?
Ona: Kochasz mnie?
On: Oczywiście o każdej porze dnia i nocy!
Ona: Czy mnie kiedyś zdradziłeś?
On: Nie! Nigdy! Dlaczego pytasz?
Ona: Chcesz mnie pocałować?
On: Tak, za każdym razem i przy każdej okazji!
Ona: Czy byś mnie kiedykolwiek uderzył?
On: Zwariowałaś? Przecież wiesz, jaki jestem!
Ona: Czy mogę ci zaufać?
On: Tak.
Ona: Kochanie...


Po ślubie: (czytać od dołu w górę)

:2xf: :-P

mamuten - Czw Cze 11, 2009 14:33

<było>
jarek_m - Nie Cze 14, 2009 02:05

Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się dzieciak, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
- Ładny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikołaja?
- Taaaak :-)
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przyniósł lampkę - powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za brak świateł. Dzieciak wziął mandat, popatrzył i mówi:
- Ładny koń, dostał go Pan od Mikołaja?
- He,he, tak, tak - odpowiedział rozbawiony policjant.
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch..ja między nogami, a nie na plecach!

Freeman - Nie Cze 14, 2009 16:13

Dylemat żonatego mężczyzny: wyjść i patrzeć na to czego nie może mieć, czy zostać i mieć to, na co się nie może patrzeć?
MONIA - Pon Cze 15, 2009 18:59

KOBIECY REWANZ ZA WSZYSTKIE SZOWINISTYCZNE KAWALY O KOBIETACH: :V:
1.. Penis jest jak pies:
- plącze się miedzy nogami
- lubi jak się go głaszcze
- cieszy się razem z panem
2.. Dlaczego mężczyźni pragną ożenić się z dziewicami?
-Aby uniknąć krytyki.
3.. Jak nazywa się mężczyzna, który utracił 90% swej inteligencji?
- Wdowiec.
4.. Po czym można poznać, ze facet jest podniecony?
- Oddycha.
5.. Jak wyglądałby świat bez mężczyzn?
- Byłby pełen szczęśliwych, grubych kobiet
6.. Co wspólnego maja chmury i mężczyźni?
- Jak znikają za horyzontem - nastaje piękny dzien.
7.. Jak nazywa się mężczyzna, któremu amputowano 90% mózgu?
- Eunuch.
8.. W czym jedzenie jest lepsze od seksu?
- Godzinami nie trzeba czekać na kilka sekund przyjemności.
9.. Po co na końcu członka znajduje się dziurka?
- Aby mózg właściciela nie zginął z braku tlenu.
10.. Kiedy mężczyzna jest wart 5 zl?
- Gdy w "Makro" pcha wózek na zakupy.
11.. Dlaczego faceci mówią o swoich członkach "mój przyjaciel"?
- Bo pragną Wierzyc, ze ten kto kieruje ich życiem - jest ich przyjacielem
12.. Dlaczego tak mało jest kawałów o mężczyznach?
- Bo to nie ładnie wyśmiewać się ze stworzeń "inteligentnych inaczej".
13.. W jaki sposób mężczyźni przygotowują sobie kąpiel z bąbelkami?
-Jedzą wcześniej dużo fasolki

...jeżeli juz było..przpraszam :)

sowa - Pon Cze 15, 2009 19:38

Cytat:
4.. Po czym można poznać, ze facet jest podniecony?
- Oddycha.


piękne :ok:

Parzych - Pon Cze 15, 2009 21:31

Dobre MONIA, DOBRE :hahaha:
arecki - Pon Cze 15, 2009 21:34

Parzych napisał/a:
Dobre MONIA, DOBRE :hahaha:



:krzesłemgo: kill Parzych, :1xf: :-P

Parzych - Pon Cze 15, 2009 23:17

arecki, :nagana: :mod:
jarek_m - Czw Cze 18, 2009 12:46

http://mrstanich.com/home...haved%20cat.jpg

:D

Neo178 - Czw Cze 18, 2009 13:16

jarek_m napisał/a:
http://mrstanich.com/home/180001269/180001269/shaved%20cat.jpg

:D


Prawie jak reklama Gillette :rotfl: kozacki kotek :joint:

Parzych - Czw Cze 18, 2009 13:36

jarek_m, do śmiesznych fotek jest inny temat... :yes:
jarek_m - Czw Cze 18, 2009 14:28

Parzych napisał/a:
jarek_m, do śmiesznych fotek jest inny temat... :yes:


racja, juz sie poprawiam :yes:

jarek_m - Czw Cze 18, 2009 17:48

<kondziu>: wiesz jak dziala tabletka antykoncepcyjna?
<pachek>: nah
<kondziu>: kobieta to polyka, potem idzie do kibla i sika tym, to trafia do sciekow, te scieki z tym do stawu gdzie sa zaby, wszystkie zaby sa bezplodne, wkoncu sie nie rozmnazaja i gina wszystkie, bociany nie maja co jesc i umieraja z glodu i nie ma kto przynosic dzieci

Howser - Pią Cze 19, 2009 17:34

- Co mają ze sobą wspólnego niedowidzący ginekolog i miś koala?
- Mokry nosek.

* * * *

Halinka pokochała się ze swoim kochankiem. Gdy było już po wszystkim, kochanek czym prędzej się ubrał i szybko opuścił jej mieszkanie. Chwilę potem do mieszkania wszedł mąż Halinki, a ponieważ miał ogromną ochotę na seks, niewierna żona zaliczyła kolejny numerek w ciągu kwadransa.
Plemniki męża wytrwale podążają w wiadomym kierunku, nagle spotykają grupę obcych plemników, lekko znudzonych i palących papierosy.
- A wy kto!? - spytały plemniki męża Halinki.
- My? Rebelianci!

* * * *

Siedział facet w saunie, gdy nagle naszła go ochota na skręta. Patrzy, w rogu siedzi murzyn w dredach na głowie. Facet podchodzi do niego i pyta:
- Masz może jakieś zioło?
- Jasne, człowieku! Tylko jest tego mało i jest kropnie drogie, ale to zioło jest naprawdę zajebiste.
Facet zawahał się przez chwilę, ale mówi:
- No dobra, masz tu kasę, dawaj.
Facet wrócił na swoją ławeczkę, skręcił sobie jointa i pali. Wciągnął kilka buchów, czeka, czeka i nic. Wciągnął jeszcze kilka, dalej nic się nie dzieje. Może to z jakimś opóźniaczem? - myśli- zobaczymy.
Spalił całego jointa i w ogóle się nie najarał. Wkurzony wraca do murzyna. - Ale mu wygarnę! - myśli sobie. - Co mnie Murzyn będzie w bambuko ładował?
W tej chwili patrzy a murzyn wybiega z sauny i zaczyna uciekać. Facet nie zastanawiając się, wybiega za nim. Murzyn wskakuje do autobusu, facet krzyczy, żeby kierowca się zatrzymał, ale nic tego. Niewiele myśląc łapie taksówkę, wsiada.
- Panie, goń ten autobus! - mówi do kierowcy.
- Ale co ty, gościu? Jak mi zapłacisz, skoro jesteś w samym ręczniku?
- Goń pan ten autobus! Tam jest murzyn, który dłużny jest mi kasę!
- No dobra, ale lepiej żeby tak było - odpowiada taksówkarz.
Ruszyli za autobusem. Jeździli po mieście 15min i niestety zgubili autobus. Taksówkarz widząc minę faceta, mówi:
- Gościu, nie masz mi czym zapłacić. Wiesz co teraz zrobię?
Taksówkarz wywiózł faceta do lasu, wyrzucił go w krzaki i pojechał.
Facet wkurzony, bez pieniędzy, sam w lesie, w samym ręczniku.
- K...a, co ja teraz zrobię? - myśli. Usiadł pod drzewem. Zaczęło się robić chłodno i ciemno.
- Wysrałbym się - pomyślał. Kucnął, napina się , ciśnie... Nagle czuje, ze ktoś go poklepuje w ramię. Odwraca się , a tu jakiś facet nachyla się do niego i szepcze:
- Panie, w saunie się nie sra!

:hahaha: :hahaha:

* * * *

elmek13 - Wto Cze 23, 2009 23:09

Kobitce chleba zabrakło. Co począć - za pięć minut sklep zamykają, trzeba pędzić.
Przebiegając przez podwórko patrzy, a tu za śmietnikiem facet pijany leży. Pijany, ale taki całkiem, całkiem....
Jako, że mimo dojrzałego wieku czterdziestu lat z okładem panienką jeszcze była, zainteresowała się natychmiast:
- Hmmm, dorodne chłopiszcze! Pijany, ale przecie wytrzeźwieje. Gdyby go tak wykąpać, ogolić, to całkiem by mi się nadał...
No, ale tu do sklepu trzeba pędzić, za minutę zamykają!
- Dobrze - myśli sobie - teraz lecę po chleb, a wracając zabiorę faceta do domu.
I popędziła do sklepu.
Po pięciu minutach wraca z chlebem, zagląda za śmietnik, a tu faceta nie ma!
Pierdut chlebem o ziemię!
- No i masz ci los! Myślałby kto, głupia ci*o, że rok chleba nie jadłaś!
:hahaha: :hahaha: :hahaha:

W jednym przedziale jadą mężczyzna i kobieta, sami, trasa długa. Facet czyta gazetę, a kobieta a to się na siedzeniu powierci, a to oczami pomruga, a to... Facet - jak skała. W końcu, po godzinie, babka nie wytrzymuje:
- Panie, pan jesteś mężczyzna, czy nie? Już godzinę pana kokietuję, a pan na mnie uwagi nie zwraca! Powiem wprost: zajmijmy się seksem!
- Zawsze mówiłem - odparł facet odkładając spokojnie gazetę na bok - że lepiej godzinę przeczekać niż trzy godziny namawiać.

dark86ford - Wto Cze 30, 2009 18:06

Krasnoludki odwiedzając Rzym wstąpiły do papieża.

a.. Bardzo przepraszam, Wasza Ekscelencjo, ale mam pytanie: Istnieją w Rzymie krasnoludki - zakonnice? - pyta się Tom, najstarszy z krasnali.
b.. Hmm, nie, nie - odpowiada z uśmiechem papież - w Rzymie nie ma żadnych krasnoludków - zakonnic.
W tyle reszta krasnali zaczyna się uśmiechac...

a.. A, przepraszam, Wasza Ekscelencjo, a może jakieś krasnoludki - zakonnice żyją gdzieś indziej we Włoszech? - pyta się dalej Tom.
b.. Nie, nie, drogi Tomie, we Włoszech tez nie ma krasnoludków - zakonnic - odpowiada papież.
Reszta krasnali zaczyna się głośno śmiać...

a.. Hmm, a może żyją jakieś krasnoludki - zakonnice w Europie? - nie daje spokoju Tom.
Papież, którego zaczęły już powoli denerwować te pytania, mówi:

a.. Drogi Tomie, naprawdę nie ma w Europie żadnych krasnoludków - zakonnic!
Krasnoludki w tyle zaczynają się tarzać ze śmiechu...

a.. Chce mi Wasza Ekscelencja powiedzieć, że na całym świecie nie istnieją żadne krasnoludki - zakonnice?
Papież zdenerwowanym już głosem mówi:

a.. Nigdzie, drogi Tomie, nie istnieją krasnoludki - zakonnice.
Po tej odpowiedzi, krasnoludki w tyle zaczynają wyć i zwijać się ze śmiechu rycząc:

a.. Tom zerżnął pingwina! Tom zerżnął pingwina! Tom zerżnął pingwina!












Na bal przebierańców przychodzi piękna naga młoda dziewczyna cała pomalowana na
biało.
Faceci się zaślinili ale jak to faceci żaden nie miał odwagi zapytać za co
koleżanka się przebrała. Po kilku kolejkach jeden najbardziej rozhuśtany
koleś podchodzi i grzecznie pyta. Ty lala a tak właściwie to za co jesteś
przebrana?
Na co ona rozchyla nogi i mówi: za dziurę w zębie.







– Tatusiu, czy ty wiesz, że mama jest lepszym kierowcą od ciebie?
– Chyba żartujesz?
– Uwierz mi. Sam mówiłeś, że przy zaciągniętym hamulcu ręcznym samochód nie ruszy z miejsca, a mama wczoraj przejechała prawie 15 kilometrów!







Taksowkarz w Warszawie zlapal klienta - Japonczyka.
Wiezie go swoim Daewoo, nagle ziuuuu.... cos go minelo...
Japonczyk podekscytowany:
- Honda... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka...
Taryfiarz wkurzony mocno, ale nic jedzie dalej, nagle ziiuuuuu... znowu cos smignelo bokiem
Japoniec z usmiechem:
- Toyota... Made in Japan.... Sibka, mnostwo sibka
Taksowkarz z piana na ustach jedzie dalej.
W koncu dowiozl klienta po kilku podobnych przypadkach i mowi:
- 400zl
Japoniec zdziwiony:
- Ciemu tak duzio taki krotki kurs?
Na to taksowkarz:
- Taksometr... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka...

dark86ford - Wto Cze 30, 2009 18:15

Pomóżcie! Dzisiaj kupiłam samochód z komisu i nie wiem jakie paliwo
mam wlać? Po czym poznać, czy to dizel czy benzyniak? Jeżdżę na
oparach, a nie mogę zatankować, bo nie wiem co wlać.

kilka odpowiedzi (prawie ratujących życie)

- Przysiwieć zapalniczką przy wlewie paliwa i zobacz sama! Potem wlej
ropę. Bo jeśli benzyniak to nie doczekasz "potem".

- Nie ściemniaj koleżance. Słuchaj. Jeśli samochód jest koloru
niebieskiego lub zielonego lejemy ropę. Jeśli żółty to na gaz. Do
reszty lejemy benzynę. I od razu wymień powietrze w kołach na letnie.
W tym roku modne jest górskie.

- Najlepiej nalej wody. Wtedy w serwisie udzielą ci wyczerpujących
informacji.

- Jak samochód robi brum brum to jest benzyniak a jak kle kle to
ropniak. A jeśli robi brum i kle - śmiało lej gaz.

sowa - Sro Lip 08, 2009 00:42

Listonosz odchodzi na emeryturę.
Mieszkańcy jego rewiru postanowili go pożegnać. Przychodzi do pierwszego domu, otwiera mu facet, bierze listy i wręcza mu czek na 200zł.
W drugim domu dostaje pudełko kubańskich cygar, w trzecim butelkę dobrej whisky.
Przychodzi do czwartego, otwiera mu odziana skapo ponętna "blondynka".
Patrzy na niego kocim wzrokiem i zaciaga do sypialni.
Jeden,dwa,trzy,....pieć orgazmów. Po wszystkim kobieta przygotowuje mu wspaniały obiad. Na sam koniec podaje mu kawę i banknot dziesięciozłotowy.
Facet z lekka zblazowany drapie się po głowie.
- To co pani dla mnie zrobiła było wspaniałe, ale po co mi te dziesięć złotych???
- Zastanawiałam się, co panu dac w zwiazku z odejsciem na emeryturę. W końcu maż powiedział:" - Pie**ol go!! Daj mu dychę!"
- A posiłek to sama wymysliłam .........

tarantino - Sro Lip 08, 2009 08:51

Dziadek kupil sobie wypasioną nówke autko, ale juz w pierwszy dzień wrocił do serwisu z uszkodzona skrzynią. Uszkodzenie skrzyni pojawiało się dzień w dzień przez tydzień. Wkońcu wku**** mechanik się pyta: "panie, jak pan jezdzisz, ze ciągle tylko skrzynia pada i to codziennie?!"
Dziadek lekko zdziwiony, ale odpowiada: "no jak, normalnie: najpierw 1, pozniej 2, 3, 4, 5 i na końcu R jak rakieta...

Miły - Sro Lip 08, 2009 18:47

Wraca syn rolnika po 5 latach spędzonych w Anglii na gospodarstwo...
Rano ojciec mówi do niego:
- weź tam wyćpij (wyrzuć) trochę gnoju
- łot? (what?)
- no łod świń, łod krów...

:P

molu - Sob Lip 18, 2009 17:51
Temat postu: stare ale na czasie ;-)
Kierownik: Kowalski, czy lubi pan spocone dziewczyny?
Kowalski: No, nie bardzo...
Kierownik: A ciepłą wódkę?
Kowalski: Tez nie.
Kierownik: To po jaka cholerę chce pan urlop w lipcu?

-adi- - Nie Lip 19, 2009 16:01

<Mijagi> kumaj akcje!!
<on>??
<Mijagi> ide sobie przez park a tu nagle policja konna spisuje dwóch facetów którzy piją sobie piwo,
<Mijagi> nagle ten koń zaczął srać
<Mijagi> a ten pijak pado: \"chyba radiowóz panu nawalił\"
<on> lol

:hihihi:

Tommur - Wto Sie 25, 2009 12:42

Kryzys. Spotykają się dwaj właściciele firm:
- Słuchaj, ty swoim pracownikom jeszcze wypłacasz pensję?
- Nie.
- I ja też nie. A oni i tak przychodzą do pracy?
- No przychodzą.
- U mnie też.
- Słuchaj, a może by tak pobierać opłaty za wejście?

Ligers - Wto Sie 25, 2009 16:21

<traczB> ja to mam Ojca .....
<traczB> jest już fajnie, jak to mówią penetracja w pełni a mój stary wpada
<traczB> momentalnie zaczeliśmy leżeć i udawać żę to taka siesta, mówie " jak sie wchodzi to się puka"
<traczB> a On " jak się puka to się zamyka"
<traczB> zatkało mnie .......

Freeman - Sro Wrz 02, 2009 12:24

Lamborghini Forum:
- Powietrze świszcze pod uszczelkami szyb przy 330 km/h, czy to normalne?!
MX-5 Forum:
- Jjakiś bydlak w VW Tuaregu przejechał dzisiaj nade mną!
Porsche-Cayenne-Forum:
- Zużycie paliwa poniżej 40L/100km - czyżby coś z motorem się działo?
Smart Forum:
- Wbudowałem motor od kosiarki: wreszcie więcej koni pod maska!
Mustang Forum:
- Jakiś **** w Civicu próbował mnie dziś wyprzedzić!
Civic Forum:
- Jakiś **** probował mnie dziś Mustangiem wyprzedzić.
Mazda MX-5 Forum:
- Czy właściwie nie jest głupio jeździc babskim autem ?
Viper-Forum:
- Wessało mi smarta do kolektora wlotowego, jak go wyciągnąć?
Seat Marbella Forum:
- He he dzisiaj dogoniłem ciężarówkę!
Honda-Forum:
- Moja Integra przestaje na 9000 obrotów, czyżby coś z motorem ?
Bentley Forum
- Użyłem dziś popielniczki,gdzie dostane nowa?
Cadillac forum
- Wczoraj bylem na bingo i nie moglem tyłem zaparkować.
Honda Accord forum
- Mama dała mi właśnie to auto. Gdzie dostanę tanie 18 calowe aluśki ?
Porsche forum
- Złapałem właśnie kapcia, czy lepiej oddać auto w rozliczeniu, czy sprzedawać na własną rękę ?
Ford 2.3 forum
- Pomocy! Wymieniłem już wszystko i dalej nie startuje!
Jaguar Forum
- Gdzie wbudować dodatkowy zbiornik oleju, aby wyrównać braki z powodu wycieków ?
Twingo-Forum
- Brewki z prawdziwego końskiego włosia (Zdjecia)
Fiat-Forum
- Czy poza warsztatem jest jeszcze jakiś inny świat ?
Lexus-Forum
- Gdzie dostane tylne światła w stylu VW?
Renault-Forum:
- Odsprzedam kartę miesięczną na autobus. Samochód naprawili wcześniej niż oczekiwałem
Honda CRX Forum:
- Pomocy, jak się otwiera pasy bezpieczeństwa? Kończy mi sie prąd w notebooku....
TDI Forum
- Pomocy, sportowy wydech nie daje odpowiedniego dźwieku!
Bora Forum
- Kto ma numery części od Passata, co pasuje?
Golf Forum
- Pasuje W8 Motor do 1,6?
Polo Forum
- Wreszcie skróciłem sprężyny zawieszenia, ale mikrofon w McDrive teraz za wysoko!
Audi A6 TDI-Forum
- Gdzie jest wlew paliwa?
VW-Forum
- Jak zrobić mojego Polo 1.0 żeby był glośniejszy?
Audi A8 Forum
- Gdzie naprawiają Rolexy?
Opel Forum:
- Moja corsa nie rdzewieje (NAPRAWDĘ) (Temat zablokowany przez admina).
Opel Forum:
- Hamerite, czy pomoże?
Omega Forum
- Odleciał mi wentylator, gdzie szukać???
Manta Forum
- Pomuszcie ,polycjnty muwiom ze musze do djagnozdy, co to jezd??
Calibra forum:
-Jórz wiem poco som te góziki s literkiami pszed małym telefisorem na kturym jest ino jyden kanał.
Calibra Forum
- Który spojler wybrać? (Link)
MB 190D Forum
- Sprzedałem auto na allegro, kupujący zagraniczniak, zna ktoś Kiswahilli?
Mercedes C-Klasse Forum:
- W niedziele padało i w drodze do kościoła auto zrobiło sie mokre, co robić?
Forum BMW:
-Czy opony 235/40/17 nie będą za wąskie?
BMW M3 Forum:
- Gdzie do ciężkiej cholery dostane lusterka od Golfa3 ?
BMW 3er E36-Forum:
- Gdzie stoją najlepsze laski?
BMW M5
- Pomocy, coś wprowadziłem do programu i nie mogę teraz wyjść do menu!!!
Maybach Forum
- Co za głupek nagrywał moje wykłady?
McLaren Forum
- Czy opony od Ferrari będą pasować?
Trabant forum
- Ranking najlepszych taśm klejących.
126p forum
- Gdzie do ortopedy? (skrzywienie kręgosłupa)
Wartburg forum
- Wasze najdłuższe przejazdy na wolno biegu
Alfa forum:
- To o której spotykamy się w warsztacie?
Subaru Libero Forum
- Gdzie w ogóle dostać części?
Forum Forda Escorta:
- Escort 93r to już 15. generacja czy jeszcze 14. Facelift?
Forum Subaru Legacy.
-A jednak tylko Impreza się nie psuje...

Parzych - Nie Wrz 06, 2009 18:23

Przez pustynię zasuwa kangur. Zatrzymuje się.
Z torby wysuwa się głowa pingwina. Pingwin rozgląda się i puszcza pawia.
W tym samym czasie na biegunie północnym mały kangur tupie z zimna i przeklina:

- Pier**lona wymiana studentów.

Lary - Czw Wrz 10, 2009 20:55

http://www.tuning.info.pl...awie_cz._I.html

poczytajcie komentarze <lol>

szogoon - Pią Wrz 11, 2009 08:35

cześć, nazywam się Mateusz i mam 14 lat. Jak będę miał 18 to tato mi kupi Camaro żebym się mógł pościgać na tych nielegalnych wyścigach
BLADE - Nie Wrz 13, 2009 08:35

Blondynka niechcący zatrzasnęła drzwi samochodu, zostawiając w środku kluczyki w stacyjce. Na szczęście zostawiła lekko uchylone okno. Poszła więc na najbliższą stację benzynową, poprosiła ekspedienta o długi drucik za pomocą którego spróbuje wyciągnąć kluczyk.
Po chwili na stację benzynową wpada mężczyzna i śmieje się do rozpuku. Ekspedient pyta, co go tak rozbawiło, więc mężczyzna opowiada, jak blondynka próbuje drucikiem wyciągnąć uwięziony kluczyk.
Ekspedient zauważył, że nie ma w tym nic śmiesznego, że to bardzo dobry pomysł i że pierwszy raz w życiu spotkał tak inteligentną blondynkę. Na to odparł drugi mężczyzna:
- Owszem, ale druga siedzi w środku i mówi: trochę w prawo, trochę w lewo...

marian - Nie Wrz 13, 2009 15:04

Dawid to ty dopiero zaczynasz. ja mam teraz 17 a jak mialem 13,5 smigalem po miescie :)
ps. silnika 1,6 stary w lato zapier... focusem 1,6 kombi 195 a ja na w zime w nocy (zamarznieta ulica) na 3zimowkach, prawa tylna letnia ponad 205 km/h to byla jazda !!!:)

[ Dodano: Nie Wrz 13, 2009 15:46 ]
a to z klubu Tico:Zmiany w silniku:
- końcowy tłumik Ulter z końcówką 80mm
- magnetyzer

wojtek_kato - Wto Wrz 15, 2009 12:32

ciekawe jak długo wytrzymacie :)
Klik


W szkole:
- Hej, ty tam, pod oknem - kiedy był pierwszy rozbiór polski? Pyta nauczyciel.
- Nie wiem.
- A w którym roku była bitwa pod Grunwaldem?
- Nie pamiętam
- To co ty właściwie wiesz? Jak chcesz zdać maturę?
- Ale ja tu tylko kaloryfer naprawiam.

elmek13 - Wto Wrz 15, 2009 12:44

Można długo..tylko trzeba się uspokoić. Po 20 min zaczyna nużyć.
bidżej - Wto Wrz 15, 2009 12:45

a oglądałeś co najwyżej 10 minut gy
Parzych - Sro Wrz 16, 2009 01:04

wojtek_kato napisał/a:
ciekawe jak długo wytrzymacie
7 sekund gy
elmek13 - Pią Wrz 18, 2009 13:28

Pewna dama, żeby urozmaicić sobie życie małżeńskie czytała namiętnie odpowiednią literaturę. No i gdzieś tam znalazła info, że jeżeli przed samym orgazmem mężczyźnie podłoży się pod przyrodzenie woreczek lodu, orgazm się zwielokrotni i będzie trwał i trwał...
Naszykowała lodu do woreczka, schowała go nieopodal łóżka i nie mówiąc nic mężowi rozpoczęła grę wstępną. Po jakimś czasie przybliżają się do finału w pozycji tylnej asymetrycznej. Kobieta chwyta woreczek z lodem, przeciska go między swoimi nogami a prawym ramieniem i przytyka go do przyrodzenia męża. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania.
Po wszystkim mąż pyta żonę:
- Wiesz kochanie, co to jest katharsis?
- Całkowite oczyszczenie!
- Masz rację! Przed chwilą byłem bardzo blisko katharsis. Prawie oczyściłem się z przodu i z tyłu jednocześnie...


Facet siedząc w kawiarni zauważył, że dziewczyna naprzeciwko nie ma majteczek. Nie czekając ściągnął but i skarpetkę i zaczął ją pieścić pod stołem gołą stopą, nie napotykając zaś sprzeciwu posunął się w pieszczotach do ekstremum.
Po tygodniu wszelako poczuł silne pieczenie w dużym palcu u stopy, na tyle silne, że zmuszony był udać się do lekarza.
- Nie da się ukryć, ma pan rzeżączkę palucha - stwierdził pan doktor przeprowadziwszy odnośne badania.
- Rzeżączkę palucha?! Niemożliwe, nie ma czegoś takiego! - wykrzyknął facet zdumiony.
- Prooooszę paaaana, my, lekarze, spotykamy się z najdziwniejszymi przypadkami.
Nie dalej jak godzinę temu miałem tu pacjentkę, nie zgadłby pan, gdzie miała grzybicę
stóp.

Pepik właśnie wrócił ze szkoły i znalazł na stole list, żeby zaprowadzić krowę bykowi sąsiada na krycie. Sąsiada nie było, ale była córka sąsiada. Siedzą Pepik z córką sąsiada i patrzą jak byk posuwa krówkę. Pepik objął dziewczynę i mówi:
- Nieźle mu idzie, co?
- Ano nieźle
- Napalony jak nie wiem, co prawda?
- Ano napalony
Pepik objął dziewczę mocniej i dyszy jej do ucha:
- I ja jestem napalony, mógłbym też po trykać?
- Ano mógłbyś...
- Naprawdę?!!
- Czemu nie, w końcu to wasza krowa...

Żona przychodzi do domu i pokazuje mężowi nowe kolczyki.
- Ładne? - pyta
- A skąd masz?
- Na loterii wygrałam!
Po tygodniu przychodzi z nowym futrem. Pokazuje mężowi i pyta:
- Ładne?
- A skąd masz?
- Na loterii wygrałam!
Za miesiąc przychodzi z biletami w ręku:
- Jedziemy nad morze!
- A skąd masz bilety?
- Na loterii wygrałam!
Pojechali nad morze. Mąż leży na plaży i się opala, piwo pije. Żona poszła do morza zażywać kąpieli. Mija kilka chwil a żona nie wraca. Mąż przywołuje ją machając ręką:
- Kochanie! Nie kąp się tak długo! Woda zimna, możesz przeziębić loterię...

BLADE - Czw Wrz 24, 2009 07:51

Jedzie pięciu Niemców samochodem marki Audi Quatro. Przekraczają granicę włoską. Celnik ogląda dokumenty i orzeka:
- Jeden z was nie może przekroczyć granicy!
- Dlaczego? - pytają Niemcy.
- Bo to jest Audi Quatro.
- Ale samochód jest zarejestrowany dla pięciu osób! - ripostują Niemcy.
- Nic z tego, nazwa mówi quatro, więc tylko czterech.
Wkurzony kierowca Audi mówi:
- Słuchaj kretynie, chcę mówić z twoim przełożonym, może on nie jest tak głupi jak ty!
- Oczywiście - odpowiada celnik - ale bedziesz musiał poczekać, aż skończy kłócić się z dwoma pasażerami Fiata Uno.

molu - Czw Wrz 24, 2009 08:32

Inspektor inwestora odbiera inwestycję. Kierownik budowy z dumą prowadzi go do wielkiej dziury w ziemi, tak z pięć metrów średnicy. Zaglądają, a tam w głębi, jakieś 50 metrów w dół, kręci się wielki reflektor.
- Co to niby, k***a, ma być? - lekko zdziwił się inspektor.
- No jakże, wszyściuteńko dokładnie zgodnie z rysunkiem! - oburzył się kierownik budowy podsuwając mu papier pod nos.
Inspektor obróciwszy rysunek o 180 stopni:
- To miała być latarnia morska. L A T A R N I A M O R S K A!

hubi_2006 - Wto Wrz 29, 2009 17:51

> Rano, w pracy, przy kawie rozmawiają dwie koleżanki:
>
> -jak tam Twój wczorajszy sex?
>
>
> -beznadzieja... mąż przyszedł do domu, w 3 minuty zjadł obiad, potem
> 4 minuty bzykania i po dwóch minutach spał... A u Ciebie?
>
>
> -no u mnie rewelacja mąż przyszedł do domu, zabrał mnie na przepyszna

> romantyczną kolację, potem przez godzinę wracalismy do domu
> spacerkiem przez miasto, potem świece i godzina zajebistej gry
> wstępnej, potem godzina zajebistego sexu a na koniec wyobraź sobie,
> ze godzinę rozmawialiśmy bajka po prostu  
>
>
>
> W tym samym czasie rozmawia ze soba dwóch kolegów...
>
> -jak tam Twój wczorajszy sex?
>
>
> -nie no-zaj***scie ! przychodze do domu, obiad na stole; zjadlem,
> wybzykałam, zasnąłem !
>
> A u Ciebie?
>
>
> -k...a, u mnie beznadzieja...
> Przychodzę-nie ma prądu bo zapomniałem zapłacić za rachunek,
zabrałem wiec gdzieś starą na kolację, żarcie beznadziejne, bylo k...a tak
drogo, że nie starczyło mi na taksówkę powrotna i musiałem zapi***alac do
domu na piechotę. przychodzimy-k-rwa przecież nie ma prądu, więc znowu te
cholerne świece  byłem tak wkurzony, że
> najpierw przez godzinę nie mógł mi stanąć a potem k...wa przez
godzinę nie mogłem się spuścić. na to wszystko tak sie wkurwiłem, że przez
godzine jeszcze usnąć nie mogłem.
>

Parzych - Wto Wrz 29, 2009 21:05

:hahaha:
Piter - Wto Wrz 29, 2009 22:11

Życie :hahaha:
arecki - Wto Wrz 29, 2009 23:13

Panienka idzie po plaży. Nagle zobaczyła starą butelkę. Podniosła,
otarła z brudu, a tu wyskakuje Duszek.
Panienka pyta: Czy będę miała trzy życzenia?
Duszek: Nie, przykro MI ale ja jestem duszek spełniający tylko jedno
życzenie.
Panienka bez wahania: To proszę o pokój na Bliskim
Wschodzie. Widzisz te mapę? Chce, żeby te Wszystkie kraje przestały
ze
sobą walczyć, i żeby Żydzi i Arabowie pokochali się miedzy sobą i
żeby
kochali Amerykanów i odwrotnie i żeby wszyscy tam żyli w pokoju I
harmonii.
Duszek popatrzył na mapę i mówi: Kobieto bądź rozsądna, te
kraje się biją i nienawidzą od tysięcy lat, a ja po 1000 lat
siedzenia w
butelce też nie jestem w najlepszej formie. Jestem DOBRY, ale nie aż
tak
dobry. Nie sądzę, żebym mógł to zrobić. Pomyśl i daj jakieś
sensowne
życzenie...
Panienka pomyślała przez chwile i mówi: No dobrze, przez
cale życie chciałam spotkać właściwego mężczyznę, żeby wyjść
za niego za
mąż. Wiesz, takiego który będzie mnie kochał szanował, bronił,
dobrze
zarabiał i oddawał pieniądze, nie pił, nie palił, pomagał przy
dzieciach,
w gotowaniu i sprzątaniu, był świetny w łóżku, był wierny i
nie patrzył tylko w telewizor na programy sportowe. Takie mam
życzenie......
Duszek westchnął głęboko i powiedział:
k...wa, pokaż mi jeszcze raz tę mapę...


Amerykańscy turyści wybrali się na spacer do rosyjskiego
lasu.Spotykają niedźwiedzia. Wrzask, panika, rzucają się do ucieczki.Niedźwiedź za
nimi. Nieopodal, na polance biesiaduje grupa Rosjan. Kocyk,wódeczka,
zakąska, flaszeczki chłodzą się w strumyku. Pełna kultura, niewadzą nikomu.
Nagle na polanę wpada wrzeszcząca zgraja i przebiega przez środek pikniku.
Kocyk zdeptany, wódka rozlana - granda! Więc Rosjanie gonią intruzów i
spuszczają wszystkim wpier....l. Już trochę uspokojeni wracają na miejsce
imprezy. Jeden zauważa mimochodem:
- Ten w futrze to nawet nieźle się napie......ał...

Parzych - Wto Wrz 29, 2009 23:17

arecki napisał/a:
- Ten w futrze to nawet nieźle się napie......ał...
:hahaha:
Miły - Wto Wrz 29, 2009 23:20

:hahaha:
Tommur - Sro Wrz 30, 2009 10:19

Arecki - rozwaliłeś mnie. Lubię takie kawałki :hahaha:
BLADE - Sro Wrz 30, 2009 19:10

Pesymista widzi czarny tunel.
Optymista - światełko w tunelu.
Realista - nadjeżdżający pociąg.
Maszynista pociągu - 3 debili na torach.

J@rek - Sro Wrz 30, 2009 19:19

arecki, :rotfl: zaje****
sowa - Nie Paź 04, 2009 19:13

Dzień św. Walentego:
Kwiaty - 100 zł.
Kolacja i film - 200 zł.
Pokój hotelowy po kolacji - 400zł.
Widok Twojej twarzy, gdy ona Ci mówi, że ma okres - bezcenny...

Jacek4200 - Pon Paź 05, 2009 17:33

Co to jest? Chodzi do tyłu i daje mleko?
Rak Piersi ;-(

hubi_2006 - Pią Paź 09, 2009 22:39

http://www.youtube.com/watch?v=-zHVW7Zy_vg
szogoon - Sob Paź 10, 2009 00:48

hubi_2006 napisał/a:
http://www.youtube.com/watch?v=-zHVW7Zy_vg


wzruszająca piosenka

Miły - Sob Paź 10, 2009 00:52

już znalazłem ;]
J@rek - Nie Paź 11, 2009 22:26

Lamborghini Forum:
Powietrze swiszcze pod uszczelkami szyb przy 330 km/h, czy to normalne?!

Fiat Forum:
Halo? Jest ktos jeszcze na tym forum?

MX-5 Forum:
Ktoś w VW Touaregu przejechal dzisiaj nade mna ! .

Porsche-Cayenne-Forum:
zuzycie paliwa ponizej 40L/100km - czyzby cos z motorem
sie dzialo?

Smart Forum:
wbudowalem motor od kosiarki: wreszcie wiecej koni pod maska!

Camaro Forum:
Moja przyjaciolka puscila sie z moim bratem i jego przyjaciolka.czy powinienem ich zabic za to ?

Mustang Forum:
jakis dupek w Civicu probowal mnie dzis wyprzedzic!

Civic Forum:
jakis dupek probowal mnie dzis Mustangiem wyprzedzic.

Mazda MX-5 Forum:
czy wlasciwie nie jest glupio jezdzic babskim autem ?

Viper-Forum:
Wessalo mi smarta do kolektora wlotowego ,jak go wyciagnac?

Seat Marbella Forum:
He he dzisiaj dogonilem ciezarowke!!!

Honda-Forum:
moja Integra przestaje na 9000 obrotow,czyzby cos z motorem ?

Hummer Forum:
Zgialem sobie zderzak,10 zabitych i 24 rannych.Czy musze kupowac lakier u Dealera ,bo musze do niego jechac 25 kilometrow ,to bedzie jakies 35 litrow paliwa?

Bentley Forum
Uzylem dzis popielniczki,gdzie dostane nowa?

Pontiac Fiero forum
kupilem sobie wlasnie nowy kombinezon ognioodporny.....

Cadillac forum
wczoraj bylem na bingo i nie moglem tylem zaparkowac.

Chevy Suburban Forum
kiedy potanieje benzyna?

Honda Accord
forum
Mama dala mi wlasnie to auto.Gdzie dostane tanie 18 calowe aluski ?

Porsche forum
zlapalem wlasnie kapcia,czy lepiej oddac auto w rozliczeniu ,czy sprzedawac na wlasna reke?

Jaguar forum
czy to zamowienie zbiorowe na karbonowa deske rozdzielcza jeszcze aktualne?

Ford 2.3 forum
Pomocy ! wymienilem juz wszystko i dalej nie startuje!

Jaguar Forum
Gdzie wbudowac dodatkowy zbiornik oleju,aby wyrownac braki z powodu wyciekow ?

Twingo-Forum
Brewki z prawdziwego konskiego wlosia (Zdjecia)

Fiat-Forum
czy poza warsztatem jest jeszcze jakis inny swiat ?

Lexus-Forum
Gdzie dostane tylne swiatla w stylu VW?

Renault-Forum:
Odsprzedam karte miesieczna na autobus.Samochod naprawili wczesniej niz oczekiwalem

Honda
CRX Forum:
Pomocy ,jak sie otwiera pasy bezpieczenstwa ? konczy mi sie prad w notebooku....

TDI Forum
Pomocy ,sportowy wydech nie daje odpowiedniego dzwieku

Bora Forum
Kto ma numery czesci od Passata ,co pasuje ?

Golf Forum
Pasuje W8 Motor do 1,6?

Polo Forum
wreszcie skrocilem sprezyny zawieszenia, ale mikrofon w McDrive teraz za wysoko!

Audi A6 TDI-Forum
Gdzie jest wlew paliwa?

VW-Forum
Jak zrobic mojego Polo 1.0 zeby byl glosniejszy?

Audi
A8 Forum:
Gdzie naprawiaja Rolexy?

Manta Forum
pomuszcie ,polycjnty muwiom ze musze do djagnozdy ,co to jezd??

Calibra Forum
ktory spojler wybrac? (Link)

MB 190D Forum
sprzedalem auto na allegro,kupujacy zagraniczniak ,zna ktos Kiswahilli?

Mercedes C-Klasse Forum:
W niedziele padalo i w drodze do kosciola auto zrobilo sie mokre ,co robic?




<michas> no i co że mam auto na gaz?
<mike> cóż.. nawet porzadne zapalniczki są na benzyne.


UWAŻACIE, ŻE MĘŻCZYŹNI NIE MAJĄ NIC WSPÓLNEGO Z KOTAMI???

1. Wrzeszczy kiedy jest głodny.
2. Zawsze pcha się do łóżka.
3. Wystarczy go pogłaskać i od razu podnosi ogon do góry.
4. Kiedy ktoś go pogłaszcze zaraz domaga się więcej.
5. Lubi ocierać się o twoja przyjaciółkę.
6. Nie lubi obcinania pazurów.
7. Czasem ma problemy z trafieniem do kuwety.
8. Ciężko przemówić mu do rozumu.
9. Jak jest zły, to zaszywa się w kącie i się nie odzywa.
10. Nie sprząta po sobie.
11. Wpycha nos do każdego garnka cały dzień.
13. Cały czas by spał.
12. Nie wyjaśnia, czemu zniknął na cały dzień.

[ Dodano: Wto Paź 13, 2009 22:09 ]
Spotyka sie dwoch kumpli na zajebistym kacu.

- Co tam słychać po weekendzie?

- A nic, wiesz stara bida, chyba czas samochód zmienic, mam juz ta

BeeMKe ponad rok, czas wymienic trupa na cos nowszego.

- W sumie to racja moj mercedes tez juz stary, prawie 2 lata go mam, ty stary a jak tam dupeczki?

- Lipa, caly czas dmucham te same, juz mi sie znudzilo, chyba czas na jakies wakacje wyjechac, moze Seszele, albo do Brazyli na karnawal sie wybiore, jakis egzotyczny towarek przeleciec

- Nic nie mow, bylem w Grecji w zeszlym miesiacu, kurewsko goraco było, nic tylko sie najebac i lezec caly dzien

- A co nowego w sprawie twojego basenu, mowiles, ze ma byc jakis wielki, kryty ze zjezdzalnia i sauna, robisz juz cos?

- Chcialem, ale byli jacys ludzie, zbadali grunt i powiedzieli ze na plebani nie da rady bo teren podmokly...

[ Dodano: Wto Paź 13, 2009 22:10 ]
> Idzie strapiony i zafrasowany facet przez las. Nagle na drogę wyskoczyła
> mała zielona żabka i mówi ludzkim głosem:
> - Czym się tak martwisz ?
> - A, bo życie jest do d*py. Dom się wali, żona brzydka, auto w rozsypce,
> kasy brak…Ogólnie lipa.
> - Nie martw się. Idź do domu a wszystko będzie OK.
> Facet wraca, patrzy a tu chata pięknie odstawiona, żona piękna jak Cindy
> Crawford, pod bramą garażu stoi Maybach a w skrzynce na listy wyciąg z
> konta, który po prostu powalił go na kolana. Jak już doszedł do siebie,
> postanowił podziękować żabce za to, co dla niego zrobiła i wrócił się do
> lasu. W tym samym miejscu spotkał żabkę i mówi:
> - Żabko, jak mogę Ci się odwdzięczyć za twe dobre serce ?
> - Nigdy nie kochałam się z nikim...
> - Rozumiem, ale ty jesteś żabką. Jak to możemy zrobić ?
> - Mogę zamienić się w kobietę. Jednak większość mocy czarodziejskiej
> zużyłam
> na dobry uczynek dla ciebie, więc mogę przemienić się najwyżej w 12-13
> letnią dziewczynkę.
> - Rób żabko, co chcesz. Zawdzięczam Ci tak wiele, że nie będzie mi to
> przeszkadzać...
> - ... i tak to było , Wysoki Sądzie a nie tak, jak gada ta gówniara.
>
> Roman Polański
>

[ Dodano: Wto Paź 13, 2009 22:12 ]
Podczas procesu, w małym miasteczku na południu stanu, pełnomocnik prokuratora wezwał swojego pierwszego świadka - starszą kobietę.

Zbliżył się do niej i zapytał: "Pani Jones, czy pani mnie zna?".

Kobieta odpowiedziała: "Tak, znam pana, panie Williams. Znam pana odkąd pan był małym chłopcem i szczerze, był pan dla mnie wielkim rozczarowaniem. Pan kłamie, zdradza żonę, manipuluje ludźmi i obgaduje ich za ich plecami. Myśli pan, że jest wielkim paniczem, jednak nie potrafi sobie zdać sprawy z tego, że nigdy nie będzie nikim więcej, niż marnym gryzipiórkiem. Tak, znam Pana."

Prawnik był zamurowany. Nie wiedząc co więcej począć, wskazał na drugą stronę sali, pytając: "Pani Jones, czy zna pani pełnomocnika obrony?"

Kobieta znów rozpoczęła tyradę: "Tak, również znam pana Bradleya odkąd był młodzieńcem. Jest leniwym bigotem z problemem alkoholowym. Nie potrafi zbudować normalnego związku z kimkolwiek a jego kancelaria prawna jest jedną z najgorszych w całym stanie. Nie wspominając już o tym, że zdradzał swoją żonę z trzema różnymi kobietami. Jedną z nich była pana żona. Tak, znam go."

Pełnomocnik obrony zamarł.

Sędzia poprosił obu pełnomocników do swej ławy i, stonowanym, cichym głosem, powiedział:
"Jeśli którykolwiek z was idiotów spyta ją czy mnie zna, wyślę was obu na krzesło elektryczne."

[ Dodano: Sro Paź 14, 2009 20:50 ]
Rudy kocur z trudem przebijający się przez zaspy, z wysiłkiem odrywając swoją zmrożoną męskość od lodu krzyczy na całe gardło:
- No i k***a gdzie?! Pytam was - gdzie jest ta srutututu wiosna do kurwy nędzy? Co za i lubię chleb ze smalcem kraj?! Gdzie dziewczyny, przebiśniegi, świergolenie skowronków?! Choćby ćwierkanie wróbli, choćby krakanie wron - gdzie to k***a wszystko jest?! A odwilż kiedy wreszcie przyjdzie? Śnieg z nieba napierdala jakby ich tam w górze pojebało... Niby ponoć wiosna już jest, k***a - łgarstwo i oszustwo na każdym kroku, k***a ...
A ludzie słysząc kocie krzyki uśmiechają się do siebie i mówią łagodnie:
- Słyszysz jak się drze? Wiosna idzie... Kotów nie oszukasz...

elmek13 - Nie Paź 18, 2009 22:52

Ksiądz i zakonnica podróżowali przez pustynie na wielbłądzie.
Trzeciego dnia wielbłąd nagle padł martwy. Po długiej chwili milczenia ksiądz powiedział:
- Czy mogłabyś zrobić coś dla mnie, skoro i tak nie przeżyjemy więcej niż dzień, dwa?
- Oczywiście, ojcze.
- Nigdy nie widziałem kobiecego biustu, czy mógłbym zobaczyć twój?
- Dobrze, nic mi się nie stałoby.
Siostra zdjęła habit ku uciesze księdza, który skomplementował, ze ma piękne piersi.
- Czy mógłbym ich dotknąć? - Siostra zgodziła się, ksiądz popieścił je przez chwile.
- Ojcze, czy mogę się o coś zapytać?
-Tak, siostro?
- Nigdy nie widziałam męskiego penisa. Czy mógłbyś mi pokazać swojego?
- Oczywiście siostro, - odpowiedział ksiądz zdejmując swoje ubranie.
- Och, ojcze, czy mogę go dotknąć? - Ojciec zgodził się i po kilku minutach dostał potężnej erekcji.
- Siostro, czy wiesz, ze jeśli włożę penisa w odpowiednie miejsce, mogę stworzyć życie?
- Czy to prawda, ojcze?
-Tak, to prawda, siostro.
Wiec wsadź go w dupę wielbłądowi i uciekajmy z tej pustyni!

sowa - Pon Paź 19, 2009 00:48

- Interesuje mnie jedynie zwycięstwo! - grzmiał Leo Beenhakker przechadzając się w tę i z powrotem przed grupką skupionych piłkarzy.
- Dobrze, powtórzę jeszcze raz. Żewłakow! Co to jest?
Wywołany wyprężył się na baczność i stuknął obcasami. To znaczy próbował, lecz gumowe korki stłumiły odgłos.
- To jest kura panie generale!
- Gówno tam! Bosacki! Co to jest?
Bartosz Bosacki przez chwilę z uwagą przyglądał się okazanemu przedmiotowi.
- To nie jest kura? - zaczął asekuracyjnie.
- Dobrze. To nie jest kura. A co to jest?
- Nie kura, panie gene... znaczy, panie trenerze.
- To już wiem. Pytałem, co to jest.
- To jest... to jest piii...
- Dobrze, dobrze, pi?
- Pinokio?
- Sam jesteś Pinokio! Dudka! Co to jest?
- To jest piłka, panie trenerze!
- Brawo! Świetnie! Reszta słyszała? No to wszyscy razem powtarzamy. Głośno! Żebym was słyszał!
- Toooojeeeeestpiiiiiiiłkaaaaaaa.
- Dobrze. Piłka do gry w piłkę nożną, zwaną też futbolem. Dlatego czasami nazywa się ją też futbolówką. Dudka! Czemu Gancarczyk się przewrócił?
Dariusz Dudka podbiegł do kolegi, który zsunął się z ławki i jęczał na podłodze w pozycji "ranek na weselu". Fachowo sprawdził puls i oddech, po czym zdał relację.
- Zwykłe omdlenie, panie trenerze.
- Omdlenie? A to czemu?
- Zwykle tak reaguje na natłok informacji. Po prostu układ nerwowy mu się wyłącza. Pan trener podał zbyt dużo informacji o piłce, kolega próbował to przyswoić i zapomniał oddychać. Niedotlenienie mózgu i omdlenie jako naturalna konsekwencja.
- Ale ja tylko powiedziałem, że piłka to futbolówka!
- No właśnie. Za dużo informacji na raz, proszę pana.
Leo przez chwilę milczał, po czym machnął ręką.
- Nieważne. Błaszczykowski! Co macie robić z piłką na meczu?
- Nie dotykać rękami!
- Dobrze. A do tego co? Tak, Boruc?
- Ja mogę rękami, trenerze?
- Możesz.
Ktoś nieśmiało zaprotestował.
- Dlaczego Boruc może rękami, a my nie?
- Bo Boruc jest bramkarzem.
- Ale to niesprawiedliwe. Dlaczego zawsze Boruc jest bramkarzem?
- Bo mam rękawice, złamasie!
- Sam jesteś złamasem, złamasie!
- Spokój!!! - Leo włożył w ten okrzyk tyle sił, ile miał - Boruc może dotykać piłki rękami, a wy nie. Jasne?
- Ale...
- Jasne?!!!
- Tak, trenerze.
- To dobrze. Nie zazdrośćcie mu, bo on będzie musiał cały mecz stać na bramce, a wy będziecie mogli strzelać gole. Ooo... widzę że Gancarczyk doszedł do siebie. Zuch chłopak. Tak, Lewandowski?
- Co to znaczy strzelać gole, trenerze?
- To znaczy musicie umieścić piłkę w bramce przeciwnika.
- Ale tylko Boruc może jej dotykać!
- Tak, ale piłka nożna polega na kopaniu piłki nogami. Trochę to zakrawa na pleonazm, bo niby nie można kopać rękami, ale... Czemu Gancarczyk znowu leży?
- Pleonazm, trenerze. Załatwił go pan tym chyba na cacy.
- Ups...
- Chyba trzeba będzie zadzwonić po erkę...
- Dobrze, niech ktoś zadzwoni. Na czym to ja... Acha. Trzeba wkopać piłkę do bramki przeciwnika.
Wśród zawodników zapanowało poruszenie. Wreszcie z ławki podniósł się Krzynówek.
- Ale to bardzo trudne, trenerze. Niech pan sam spojrzy - piłka jest okrągła i bardzo trudno jest ją tak kopnąć, żeby poleciała tam gdzie się chce. O, proszę...
Tu Krzynówek postawił przed sobą piłkę i spróbował kopnąć w stronę Beenhakkera. Guerreiro, trafiony centralnie w nos, dołączył stanami świadomości do Gancarczyka. Leo przeciągnął sobie wolno dłonią po twarzy. Zrobił kilka głębokich wdechów.
- Nie wiem, jak tego dokonacie, ale macie wygrać. Macie ich roznieść, rozgnieść i rozgromić! Macie być jak polska husaria pod Wiedniem! Jak szwoleżerowie pod Samosierrą! Jak Jagiełło pod Grunwaldem! Zrozumiano?
Brożek nieśmiało podniósł rękę.
- Na pewno jak Jagiełło pod Grunwaldem?
- Tak, do jasnej cholery!
- A skąd trener tak dobrze zna historię Polski?
- Nieważne! A teraz won! Na boisko!

_-¯ Piłkarze stali przy wyjściu do szatni. Lewandowski jeszcze raz przypominał słowa trenera.
- Pamiętacie, co nam powiedział? Mamy być jak Jagiełło!
- A co robił Jagiełło? - spytał Guerreiro, któremu dawna historia Polski nie była jeszcze dość bliska.
- Z tego co wiem, to trzeba stać na wzgórzu i po prostu patrzeć, co robią tamci...
- Ale na boisku nie ma wzgórza!
- No to po prostu będziemy stać i patrzeć. Trener na pewno będzie zadowolony.

Peedro - Wto Paź 20, 2009 20:36

Siedzi se syneczek przi kałuży i pije woda.
Na to przichodzi tako starka i pado mu:
- Synek, nie pij tyj wody, bo to je som maras, puć sam ino do mie, dom ci szolka tyju...

- Przepraszam? Co pani mówiła?

- A nic, nic! Pij, pij goroliku, pij...

:hahaha: :ok:

luki - Wto Paź 20, 2009 22:51

Pan Bóg po stworzeniu człowieka chodzi i przygląda się swojemu dziełu.
Patrzy na pierwszego mężczyznę.
- No, tak ty będziesz miał łatwo, przystojny, dobrze zbudowany.
Patrzy na drugiego mężczyznę.
- Ty też niczego sobie. A ta blond czupryna... Ekstra mi to wyszło.
Podchodzi do trzeciego mężczyzny.
- No, ty to w ogóle klasa sama w sobie!
W końcu Bóg podchodzi do kobiety... Stoi, patrzy na nią, chrząka pod nosem.
- Hmmm, no tak, hmmm... A ty się niestety będziesz musiała malować. :rotfl:

Parzych - Sro Paź 21, 2009 20:46

Byłem na wycieczce w zakładach mięsnych. Zobaczyłem w jakich warunkach robi się wędliny - zostałem wegetarianinem.
Bylem na wycieczce w mleczarni. Zobaczyłem w jakich wrunkach robi się mleko, ser, twaróg - przerzuciłem się na produkty z soi.
Choćby skały srały - nie pójdę na wycieczkę do Polmosu...

[ Dodano: Sro Paź 21, 2009 21:16 ]
Trzy wampiry grają w karty. Nagle jeden wyskakuje. Wraca za pół godziny cały zakrwawiony, bez dwóch zębów lekko dyszy. Tamci się go pytają:
- Ty, gdzie ty byłeś?
On na to:
- Pamiętacie tą wioskę na północy?? Wszystkich wyrżnąłem!!
Grają dalej. Nagle drugi wyskakuje. Wraca z godzinę cały we krwi, bez czterech zębów, głęboko oddycha ze zmęczenia. Tamci się go pytają:
- Gdzieś ty był??
A on na to:
- Pamiętacie to miasto na południu?? Nikt nie przeżył!!
Grają dalej. Nagle wyskoczył trzeci. Wraca za dwie minuty zalany krwią, Bez zębów i taki zmęczony, że oddechu nie może złapać. Tamci się go pytają:
- A gdzie ty byłeś??
A on na to:
- Wyjebałem się na schodach

[ Dodano: Sro Paź 21, 2009 21:17 ]
Na wiejskim weselu doszło do bijatyki. Wkrótce odbywa się proces sądowy.
Sędzia pyta jednego z gości obecnych na weselu:
- Niech pan opowie jak było.
- Tańczę sobie z panną młodą jeden taniec, drugi, trzeci, czwarty, piąty, zaczynamy się dobrze bawić, a tu nagle pan młody podchodzi zdenerwowany i mnie obraża. Odpaliłem mu, żeby się odwalił i tańczymy dalej... Nagle pan młody wziął zamach nogą i... jak nie kopnie pannę młodą między nogi!
Sędzia:
- Łuuu... To musiało boleć!
- Jeszcze jak, panie sędzio! Trzy palce mi złamał!

[ Dodano: Pią Paź 23, 2009 23:08 ]
Przychodzi facet z żoną do lekarza.
- Panie doktorze, szczypie mnie jak sikam.
- Zdziel ją pan po mordzie, to przestanie.

[ Dodano: Pią Paź 23, 2009 23:08 ]
Podjeżdża dres swoją beemką pod blokowisko, wysiada i krzyczy w stronę balkonów:
- ZAJEBALA! ZAJEBALA!
na to wychodzi dziewczyna na balkon i odpowiada:
- IZABELA KRETYNIE...

[ Dodano: Pią Paź 23, 2009 23:09 ]
Na parkingu stoi beemka. W pewnym momencie podbiega do niej kolo w dresie, wywala szybę, ładuje się do środka, rwie kable, odpala "na krótko" i z piskiem odjeżdża ! Tak jedzie ale rozgląda się po wnętrzu auta, wali się w łysy łeb i mówi:
- O żesz qarwa, to mój.

[ Dodano: Pią Paź 23, 2009 23:11 ]
Każdy znajdzie coś dla siebie

Baran - Mars (20.III - 18.IV)

Urodzeni pod tym znakiem są z natury rzeczy ociężali umysłowo i z trudem uczą się najprostszych czynności. Tylko długotrwałym biciem Barana można skłonić do przyswojenia minimum wiedzy (tabliczka mnożenia, wyjątki na "RZ"). Ludzie spod tego znaku z powodu swojej tępoty w pracy dezorganizują wszystko, dzięki czemu awansują szybko na wysokie stanowiska. W kontaktach towarzyskich Barany są z reguły niezmiernie uciążliwe i z powodu najmniejszego pretekstu, a nierzadko i bez, wywołują karczemne burdy i bijatyki. Na szczęście żyją krotko.

Byk - Wenus (19.IV - 19.V)

Wdzięk powiatowego Casanovy i skłonności homoseksualne. Niczym nie zmącone przekonanie, że jest pępkiem świata. Lubi mizdrzyć się zarówno przed lustrem jak i w pracy. Najbliższą rodzinę terroryzuje od urodzenia do późnej starości. Nigdy niczego nie czyta, choć o wszystkim ma z góry wyrobione zdanie. Poci się.

Bliźnięta - Merkury (20.V - 20.VI)

Ludzie spod tego znaku w ogóle nie osiągają dojrzałości zarówno intelektualnej, jak i uczuciowej. Jedyne co naprawdę potrafią, to raz w tygodniu wypełnić kupon Totolotka. Niezdarnie to ukrywają, ale największą przyjemność sprawia im dłubanie w nosie. Zapraszając takiego do domu należy pamiętać, ze kradnie i koniecznie przed wyjściem zrewidować.

Rak - Księżyc (21.VI - 21.VII)

Szkoda słów. Nie pomoże nawet oddział zamknięty. Urodzeni pod znakiem Raka oszukują na każdym kroku, zdradzają, uwielbiają podłożyć świnię. Rakom nie można wierzyć nigdy i w niczym. Jeśli np. Rak mówi, ze ceni sobie twoja przyjaźń, to można być pewnym, ze przed godzina napisał do szefa donos. Raki stale komuś czegoś zazdroszczą, a po dwudziestym piątym roku życia łysieją, garbią się i tracą zęby. Słusznie zresztą.

Lew - Słońce (22.VII - 21.VIII)

Urodzeni pod znakiem Lwa od najmłodszych lat maja skłonności do narkomanii, pijaństwa i najbardziej brutalnej rozpusty. Nie lubią się uczyć, z trudem kończą szkoły, nawet specjalne, uwielbiają krzywoprzysięstwo i bardzo chętnie zeznają przed sadem. Zdemaskowani wywołują awantury i dantejskie sceny. W życiu rodzinnym Lwy na szczęście nie uczestniczą.

Panna - (22.VIII - 21.IX)

Bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna - zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego - jako partner erotyczny wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogol w klinikach dla nerwicowców. Umysłowo Panna pozostaje zawsze stuprocentowa dziewica.

Waga - Wenus (22.IX - 22.X)

Trzeba mieć prawdziwego pecha, żeby urodzić się pod znakiem Wagi. Ta przesadza właściwie o wszystkim. Wagi maja krotka pamięć i wzrok, dwie lewe ręce, tępy słuch i dowcip, ambicje zawodowe i poczucie humoru w zaniku. Nie maja natomiast szczęścia do pieniędzy, powodzenia w miłości, rozumu i zdrowia. Ze względu na to, ze maja to, czego nie maja, Wagi są idealnymi współmałżonkami.

Skorpion - Mars (23.X - 21.XI)

Ma manię prześladowczą. Nic nie jest w stanie zmienić jego przekonania, że licznym, stałym niepowodzeniom Skorpiona winien jest zawsze ktoś inny, a nie on sam. Ze strachu atakuje pierwszy i od tylu. Z przyjemnością dręczy zwierzęta i marzy o posadzie dozorcy w ZOO.

Strzelec - Jowisz (22.XI - 20.XII)

Osobnik spod tego znaku wykazuje dużo energii i pomysłowości - urodzony działacz społeczny. Oczywiście do czego się nie weźmie, to spieprzy. W dzieciństwie zabiera młodszym dzieciom cukierki. Ma skłonności do samogwałtu i podgląda w toalecie. Na starość pisuje wspomnienia od początku do końca zmyślone.

Koziorożec - Saturn (21.XII - 19.I)

Każde zdrowe i dbające o swoj rozwój społeczeństwo powinno natychmiast izolować osoby spod znaku Koziorożca. Koziorożec, sam alkoholik i analfabeta, chętnie deprawuje młodzież, gwałci staruszki, póki nie popadnie w nieuchronna impotencje. Nadaje się wyłącznie do kopania rowów, a i to pod nadzorem. W życiu rodzinnym przeważnie bije.

Wodnik - Uran, Saturn (20.I - 18.II)

Ma szalony pociąg do gastronomii czwartej kategorii i nigdy nie oddaje pożyczonych pieniędzy. Mężczyźni spod tego znaku, wcześniej czy później, okazują się ekshibicjonistami, a kobiety nimfomankami. W zakładzie penitencjarnym czują się nieźle.

Ryby - Jowisz, Neptun (19.II - 19.III)

Bez przerwy powoduje ciągle nieporozumienia w pracy i w domu. Prochu na pewno nie wymyśli. Sprawdza się jako kontroler biletów autobusowych. Lubi pornografie. Bron Boże nie dopuszczać go do urządzeń bardziej skomplikowanych, niż tłuczek do kartofli, bo popsuje. Znak sprzyjający - żaden.

[ Dodano: Pią Paź 23, 2009 23:13 ]
LIST Z WOJSKA

Droga Matulu, Drogi Tatku!

Dobrze mi tu. Mam nadzieję, że Wy, wujek Józek, ciotka Lusia, wujek
Antoś, ciotka Hela, wujek Franek, ciotka Basia, wujek Rysiek oraz
Heniek, Stefan, Garbaty Bronek, Mańcia, Rózia, Kachna, Stefa, Wandzia ze
swoim Zenkiem i mój Zdzisiek też zdrowi.
Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Nasze Rokicice
Górne się nie umywajo. Niech szybko przyjeżdżajo i się zapisujo, póki
som jeszcze wolne miejsca.
Najpierw było mi troche głupio, bo trza się w wyrku do 6-tej wylegiwać,
że aż nieprzyzwoicie człowiekowi... Żadnych bydląt karmić, doić, gnoju
wywozić, ognia w piecu rozpalać... Powiedzcie Heńkowi i Stafanowi, że
trza tylko swoje łóżko zaścielić ( można się przyzwyczaić ) i parę
rzeczy przed śniadaniem wypolerować.
Wszystkie facety muszo się tu codziennie golić, co nie jest jednak takie
straszne, bo -uwaga- jest ciepła woda. Zawsze i o każdy porze!
Powiedzcie mojemu Zdziśkowi, że jedynie śniadania dajo tu trochę
śmieszne, nazywajo je europejskim. Oj cinko się musi w tej Europie
prząść, cinko...
Jedno jajeczko, parę plasterków szynki i serka. Do tego jakieś ziarenka,
co to by ich nawet nasze kury nie ruszyły, z mlikiem. Żadnych kartofli,
słoniny, ani nawet zacierki na mliku! Na szczęście chleba można brać
ile dusza zapragnie.( Koledzy przezywajo mnie od tego Bochenek...)
Na obiad to już nie ma problemów. Co prowda porcje jak dle dzieci w
przedszkolu, ale miastowe to albo mało jedzo, albo mięsa wcale nie
tkną... Chore to jakieś czy co..? Tak więc wszystko czego nie zjedzo
przynoszą do mnie i jest dobrze.

Te miastowe to w ogóle dziwne jakieś som...Biegać to to nie potrafi. Bić
się też nie...
Mamy tu takie biegi z ekwipunkiem. No tak jak u nas co ranek, ino nie z
wiadrami. Krótkie takie. Jak z naszy remizy do kościoła w Rokicicach
Dolnych. Po dobiegnięciu na miejsce to miastowe tylko gały wybałuszajo i
dyszo jak parowozy. Nie wiadomo dlaczego ale wymiotujo przy tym, i to
czasami z krwią. Po 5-ciu kilometrach i to jeszcze w maskach ochronnych!
A potem to trzeba ich z powrotem do koszar ciężarówkami zawozić, bo się
już do niczego nie nadajo.
Na ćwiczeniach z walki wręcz to lekko takiego ściśniesz ...i już ręka
złamana! To pewnie z ty kawy co ją litrami chlejo, i przez to mięso, co
go to nie jedzo...! Najsilniejszy jest u nas taki Kowalski z Rembowic
koło Gałdowa, potem ja. No, ale un ma 2 metry i pewnie ze 120 kg, a ja
1,66 m i chyba z 72 kg...bo trochę mi się łostatnio od tego wojskowego
jedzenia przytyło..

A teraz uwaga, będzie najśmieszniejsze! Koniecznie powiedzcie o tym
wujkowi Ryśkowi, Garbatemu Bronkowi i mojemu Zdziśkowi. Mam już pierwsze
odznaczenie za strzelanie!!! A tak mówiąc szczerze, to nie wiem za co...
Ten czarny łeb na tej ich tarczy wielki jak u byka. I wcale się nie
rusza jak te nasze dziki i zające. Ani nikt nie strzela do ciebie nazad,
jak to u nas bracia Bylakowie, z tych ichniejszych dubeltówek. Naboje -
marzenie...i w dodatku nie trzeba ich samemu robić! Wystarczy wziąć te
ich nowiutkie giwery, załadować, i każdy co nie ślepy trafia bez
celowania!

Nasz kapral to podobny do naszej belferki Gorcowej z Rokicic. Gada,
wrzeszczy, denerwuje się, a i tak nie wiadomo o co mu chodzi. Trochę się
z początku na mnie zawziął i kazał biegać w samym podkoszulku, w
deszczu, po placu apelowym. Dostał jednak raz ode mnie szklankę tego
samogonu od wujka Franka i go o mało szlag nie trafił. Ganiał potem cały
czerwony na pysku po tym samym placu, a potem przez pół dnia nie
wychodził z kibla. Kazał mi następnego dnia rano butelkę tego frankowego
samogonu do samego dna wypić. Na raz. No i co? I nic! Normalny samogon,
taki jaki znam od dziecka. Kapral znowu wybałuszył gały, a tera ciągle
gapi się na mnie podejrzliwie, ale mam już święty spokój. Powiedzcie
wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Niech szybko przyjeżdżają
i się zapisują, póki są jeszcze wolne miejsca.


Całuję Was wszystkich mocno ( a szczególnie mojego Zdziśka )

Wasza córka Marysia

[ Dodano: Pią Paź 23, 2009 23:16 ]
Project Manager usiadł w samolocie obok małej dziewczynki.
Manager zagadał do dziewczynki czy ma ochotę trochę z nim porozmawiać.
Dziewczynka zamknęła spokojnie książkę którą czytała i powiedziała:
- ok. Bardzo chętnie. Więc o czym będziemy rozmawiać?
Manager na to :
- może o logistyce?
- OK - odpowiedziała - to bardzo interesujący temat. Mam jednak pytanie:
jak to się dzieje że koń, krowa i jeleń jedzą to samo, czyli trawę. Jeleń wydala małe suche kuleczki, krowa duże, płaskie, rzadkie placki, a koń wysuszone klumpy. Może potrafi mi Pan wytłumaczyć co jest tego przyczyną?
- Nie mam pojęcia - odpowiedział manager po chwili zastanowienia.
Na to dziewczynka odpowiedziała:
- czy czuje się Pan zatem naprawdę wystarczająco kompetentny by rozmawiać o logistyce skoro temat zwykłego gówna przekracza pańskie możliwości...?

[ Dodano: Pią Paź 23, 2009 23:18 ]
Drogi Mężu:

Piszę do Ciebie ten list, aby powiedzieć, że opuszczam Cię na dobre.
Byłam dla Ciebie dobrą kobietą przez ostatnie siedem lat i nie
otrzymałam za to nic dobrego.

Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie piekłem.
Twój szef zadzwonił do mnie i powiedział, że rzuciłeś dziś robotę.
Ostatniego tygodnia wróciłeś do domu i nawet nie zauważyłeś, że mam nową
fryzurę, pięknie zrobione paznokcie, przygotowałam Twoje ulubione mięso
i mam na sobie nową, piękną i kuszącą bieliznę. Przyszedłeś sobie,
zjadłeś w dwie minuty, i poszedłeś spać zaraz po obejrzeniu meczu.
Nigdy nie mówiłeś mi też, że mnie kochasz czy czegoś podobnego.
Zatem albo mnie zdradzałeś, albo nigdy nie kochałeś.
Ale to już nieważne, ponieważ odchodzę.

P.S.
Jeżeli masz ochotę mnie szukać, to nie rób tego.
Twój BRAT i ja przeprowadziliśmy się razem do Szczecina!
Mamy nowe wspaniałe życie!
Twoja Była Małżonka.

-------------------------------------------------------------------------

Droga Była Małżonko:

W życiu nie spotkało mnie nic wspanialszego niż Twój list.
To prawda, że byliśmy małżeństwem przez siedem lat, jednak do dobrej
kobiety było Ci naprawdę daleko.
Oglądałem mecze za każdym razem, kiedy epatowałaś mnie swoją żałosną
nagością, chodząc po domu w bieliźnie, aby na to nie patrzeć.
Szkoda że to nie działało.
Zauważyłem kiedy obcięłaś włosy w ubiegłym tygodniu i pierwszą rzeczą,
którą pomyślałem było - "wyglądasz jak facet!".
Moja matka nauczyła mnie, żeby lepiej nie mówić nic, kiedy nie jestem w
stanie powiedzieć czegoś miłego.
Kiedy przygotowywałaś moje ulubione mięso, musiałaś pomylić mnie z MOIM
BRATEM, ponieważ zaprzestałem jedzenia wieprzowiny już siedem lat temu.
Poszedłem sobie spać, kiedy zobaczyłem Twoją nową bieliznę, ponieważ
była na niej jeszcze metka z ceną.
Modliłem się, żeby to był przypadek, że tego samego dnia, którego rano
pożyczyłem mojemu bratu dwieście złotych, Twoja bielizna miała na metce
199,99 zł.
Po tym wszystkim nadal Cię kochałem i czułem, że jeszcze możemy to
naprawić.
Zatem kiedy zorientowałem się, że właśnie wygrałem w totka dziesięć
milionów, rzuciłem robotę i zakupiłem dwa bilety na Jamajkę.
Kiedy jednak przyszedłem do domu, Ciebie już nie było.
Jak sądzę, wszystko to stało się nie bez powodu.
Mam nadzieję, że właśnie ułożyłaś sobie życie, tak jak zawsze chciałaś.
Mój prawnik powiedział, że list, który do mnie napisałaś jest
wystarczającym powodem, aby orzec rozwód z Twojej winy i nie dzielić
majątku.
Zatem trzymaj się.

P.S. Nie wiem czy Ci mówiłem, że mój brat Karol urodził się jako
Karolina - mam nadzieję, że to nie problem.

van - Sob Paź 31, 2009 18:57

Nie wiem czy było ale sobie jeszcze ktoś pomyśli, że się Sowy uczepiłem to teraz będzie o prezesie "tszy"
kawał nosi tytuł: "góra cy"(z góralskiego góra trzy)
Przychodzi turysta do gospody i chciałby się trochę zagrzać bo na dworku ziomb
Pyta się więc bacy co mu poleca.
Baca chwilę myśli po czym odpowiada "góra cy"
Turysta nie za bardzo wie co to za specyfik więc pyta bacy z czego to jest i jak to się robi.
Baca odpowiada:
a no widzisz panocku,
bierzemy garnecek,
stawiamy garnecek na łogniu i podgrzewając wlewamy
....jeden kubek piwa... drugi...... no góra cy
do tego jeden kubełek wina... drugi..... no góra cy
do tego dolewamy jeden kubełek wódki... drugi ..... no góra cy
i potem możemy pić, jeden kubełek...drugi ..... no góra cy
jak wstaniemy to robimy, jeden kroczek... drugi ..... no góra cy

elmek13 - Nie Lis 01, 2009 08:54

- A co robisz w pracy?
- Pomagam ludziom cierpiącym z powodu uzależnienia od alkoholu...
- Oho... Terapeutą jesteś?
- Nie. Sprzedawcą w monopolowym...

szogoon - Nie Lis 01, 2009 13:05

Roz szoł Karlik ulicom, a szła modo frelka, łoroz wiater zawioł i jej kecka podwioło.... łona tak sie zreflektowoła, chycioła kecka na dół, wejrzała na Karlika i zauważoła co Łon sie gapiół i pado:
- Ja to mam refleks, nie?
a łon pado:
- Wiy pani? U nos to sie rzić nazywo!

BerciQ - Nie Lis 01, 2009 13:26

elmek13 napisał/a:
- A co robisz w pracy?
- Pomagam ludziom cierpiącym z powodu uzależnienia od alkoholu...
- Oho... Terapeutą jesteś?
- Nie. Sprzedawcą w monopolowym...


cytat z kretyn.com ?? :P

Parzych - Sro Lis 04, 2009 04:41

Pewna kobieta chcąc zjeść coś wykwintnego udała się do francuskiej restauracji. Była to jej pierwsza przygoda kulinarna więc nie wiedziała za bardzo co zamówić. Zobaczyła jak przy jednym stoliku siedzi facet i wysysa ślimaki ze skorupy. Kobieta postanowiła, że tez spróbuje i zamówiła 3 ślimaki.
Podnosi jednego "śśślllll" i wyssała.
Bierze się za drugiego "śśślll", "śśślll", "śśślll" i nic. Zagląda do środka a tam ślimak trzyma się skorupy i krzyczy:
- Ssij maleńka, ssij!!!

[ Dodano: Sro Lis 04, 2009 04:41 ]
Niedźwiedź z wilkiem spotkali się w lesie. Niedźwiedź:
- A ty co taki rozradowany skaczesz po lesie?
- Bo wiesz, tam na polance, lisica utknęła w rozgałezionym pniu drzewa. To zasunąłem jej drąga raz i drugi...
- O! To pójdę i ja! Też zasunę...
Minęła godzina, znów się spotykają:
- No i jak tam, misu, zasunąłeś?
- Ty wiesz, żadnego drąga na polanie nie znalazłem, to jej całą dupę szyszek napchałem...

[ Dodano: Sro Lis 04, 2009 04:42 ]
Ranek. Warszawa. Dwupokojowe mieszkanie na Ursynowie. Małżeństwo o 7-letnim stażu szykuje się do pracy.
- Kochany, pomóż...
- Sama nie możesz?
Żona wygina się, rękami wykonuje śmieszne figury, aby zapiąć biustonosz.
- No i co ty robisz?! - ruga ją mąż. - Kto tak robi? Stanik zapinasz z przodu. Później przekręcasz, wkładasz cycki i naciągasz ramiączka.
- Kochany, skąd ty to, qarwa, wiesz?!
- Eeee... hmmm... skąd...? Koledzy... opowiadali... w bibliotece...

arecki - Sob Lis 07, 2009 14:53

Mama dała Jasiowi ostatnie 50 złotych na zakupy (do wypłaty było jeszcze 2 tygodnie) i mówi:
- Jasiek, kupisz chleb, margarynę i kawałek sera. Reszta kasy trafia na stół.
Jasiek poszedł do sklepu ale po drodze spodobał mu się misiek za całe 50 złotych. Kupił misia i pędzi do domu. Matka na to:
- Jasiu coś ty zrobił! Natychmiast idź i sprzedaj tego misia.

Jasiek bez namysłu poszedł opchnąć misia sąsiadce.
Wchodzi do jej mieszkania a sąsiadka w łóżku z jakimś facetem. Nagle rozlega się pukanie do drzwi. Sąsiadka wpycha faceta razem z Jasiem do szafy. Jasiek w szafie do faceta:
Jasiu: - Kup pan misia.
Facet : - Spadaj chłopcze.
Jasiu: - Bo będę krzyczał.
Facet: - Masz pięćdziesiąt złotych i siedź cicho.
Jasiu: - Oddaj misia.
Facet: - Nie oddam.
Jasiu: - Oddaj, bo będę krzyczał.

Sytuacja powtórzyła się paręnaście razy, Jasiu zarobił kasy od cholery, wraca do domu z zakupami (kawior, krewetki, szynki, i całą furę szmalu jeszcze przytargał). Matka do Jasia:
- Jasiek chyba Bank obrabowałeś!? Natychmiast idź do księdza i się wyspowiadaj!

Jasiek poszedł do kościoła, podchodzi do konfesjonału i mówi:
- Ja w sprawie Misia...
- Spier..... już nie mam więcej kasy!

BerciQ - Sob Lis 07, 2009 15:00

Mocno napruty gość wsiada do taksówki i mówi do taksówkarza:
- Na dworzec! Ale to bardzo szybko!
Na to taksówkarz:
- Proszę pana, ale my już jesteśmy na dworcu!
Na co zdziwiony pijaczek wyjmuje z kieszeni 50 złotych i mówi:
- Masz! Ale na drugi raz tak nie zapie*dalaj!

[ Dodano: Nie Lis 08, 2009 22:31 ]
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, mam gwiżdżące piersi!
Lekarz na to:
- Proszę się rozebrać.
Baba ściągnęła stanik, a piersi gwizdnęły o podłogę.

elmek13 - Pon Lis 09, 2009 22:23

Metro, godziny szczytu:
Pasażer: (kaszlu kaszlu)
Tłum: (panicznie się rozgląda)
Pasażer: "Spokojnie, to nie grypa, to gruźlica".
Tłum: (zbiorowe westchnienie ulgi)

Przychodzi facet do dyrektora cyrku:
- Panie dyrektorze. Mam pierwszorzędny numer. Wciągają mnie tuż pod kopułę cyrku, a ja, z tej wysokości, skaczę - bez żadnych zabezpieczeń - głową w dół. Wstaję z areny, pozdrawiam publikę, wychodzę. Podoba się?
- A ile pan chce?
- Trzysta baksów za skok.
- No, można popatrzeć.
Występ. Wychodzi facet na arenę, wciągają go pod kopułę, skacze w dół. Rozlega się straszny huk, lecą trociny z areny, facet, zataczając się, podnosi, pozdrawia publikę, wychodzi.
Za kulisami dyrektor podchodzi do niego i mówi:
- No, całkiem interesujące. Znaczy, mówicie, trzysta baksów?
- Trzy tysiące.
- Jakie trzy tysiące? Przed występem mówiliście - trzysta!
- Wtedy to ja jeszcze tego nie próbowałem.

Spotyka się dwóch kolegów:
- Słyszałem, że się ożeniłeś...
- Tak! I żonkę mam taką fantastyczną, że możesz pozazdrościć! I w kuchni, i w łóżku...
- A jak ona się wyrabia ze wszystkim?
- A ja jej łóżko w kuchni postawiłem...


- Czyżbyś zmienił sobie auto?
- No!... Z ogłoszenia kupiłem!
- Niezła cena, pełny wypas i pisało "od kobiety".
- Ty wierzysz w takie bajery?... Piszą tak, żeby łosia złapać!
- Też z początku nie wierzyłem, ale jak wsiadłem, to był taki zapach, że mi stanął od razu!

Dwie psiapsióły:
- Elka, co jesteś taka ucieszona?
- A bo mój Turbo Dymo Man zawstydził listonosza i pukał trzy razy.

Bad_Boy__Zabrze - Wto Lis 10, 2009 12:23

Przychodzi facet do domu, patrzy a żona stoi w drzwiach, walizka spakowana. Mąż patrzy na nią i pyta:
- Gdzie to sie wybierasz?
- Opuszczam Cie, i jadę do Las Vegas... Wiesz... Tam za zrobienie facetowi lodzika zapłacą mi 400 dolców... Po co mam zostac z Tobą i robic to za darmo, skoro tam mogę na tym zarobic...
Facet myśli, po chwili leci do sypialni i wybiega też ze spakowaną walizką. Na to żona:
- A gdzie Ty sie wybierasz?
- Jadę z Toba do Las Vegas... Chce zobaczyc jak tam wyżyjesz za 800 dolców rocznie :rotfl:

Miły - Wto Lis 10, 2009 12:48

Antek, chłopak ze wsi, wziął ślub. Po miesiącu ojciec Antka pyta synową:
- No i jak wam się, Kaśka układa?
- Ano miesiąc po ślubie, a Antek mnie jeszcze nie tego...
- Jak to? Już ja z nim pogadam!
Jak zapowiedział, tak zrobił.
- Antek, czemu ty z Kaśką nie tego?
- Wiesz, ojciec... Nie wiem jak...
- Jak to nie wiesz? Zara Ci pokażę.
Zabrał Antka do stodoły, dał mu świecę i mówi:
- Masz i świeć.
Sam Kaśkę rzucił na siano i wydmuchał synową. Po wszystkim pyta Antka:
- Tera wiesz już jak?
Spotykają się znowu za jakiś czas i ojciec pyta synową:
- No i jak tera?
- Fantastycznie, cudownie, cała wieś mnie dmucha, a Antek ze świecą stoi i qarwa przyświeca.

_______________________________________________________________________________

W szpitalu po operacji leży facetna łóżku, a obok siedzi jego żona,
uśmiecha się i głaszcze go po głowie.W pewnej chwili on otwiera oczy,
patrzy na nią z niedowierzaniemi mówi:
- Jak się żeniłem, to ty byłaś koło mnie...
- Tak kochanie.
- Jak złamałem nogę, to ty byłaś ze mną...
- Oczywiście najdroższy!
- Jak rozbiłem samochód, ty siedziałaś koło mnie...
- Tak kochanie!
- Dzisiaj miałem operację i ty również jesteś u mego boku...
- Och!!! - Tak mój kochany.
- Wiesz co? Ty mi ku**a pecha przynosisz..

_______________________________________________________________________________

Kowalski wraca do domu z pracy, ma już usiąść przed telewizorem, ale słyszy
charakterystyczne odgłosy dobiegające zza ściany od sąsiada.
- Ten sąsiad zaczyna mnie już wpieniać! Idę mu powiedzieć, żeby ciszej pukał te swoje panienki!
- Mama chciała mu to samo powiedzieć z godzinę temu - mówi Jasio.
- I co, powiedziała? - pyta ojciec.
- Nie wiem, jeszcze nie wróciła...

_______________________________________________________________________________

Trzej koledzy spotykają się i zwierzają się sobie o swoich nie wiernych żonach. Pierwszy mówi:
-Moja, to mnie chyba ze stolarzem zdradza, bo pod łóżkiem znalazłem wióry.
Drugi mówi:
-A moja, to chyba z mechanikiem, bo pod łóżkiem znalazłem śrubki.
Trzeci mówi:
-No, wasze, to są przynajmniej normalne! Moja, to mnie chyba z koniem zdradza, bo pod łóżkiem znalazłem dżokeja!
_______________________________________________________________________________

Facet narąbany w knajpie - postanowił kupić sobie jeszcze ćwiarteczkę do chatki. Było późno, więc chciał cichaczem wejść do domu, żeby nie zbudzić żony. Przed domem wsadził sobie ćwiarteczkę do tylnej kieszeni w spodniach, a że był tak nawalony, to przed samym mieszkaniem potknął się i wypieprzył.
Rozbił flaszkę - pokaleczył sobie tyłek, więc szybko cichutko do domu i prosto na palcach do łazienki zrobić opatrunek, żeby nie zakrwawić pościeli. Ściągnął spodnie wypiął zakrwawiony tyłek w stronę lustra i robi opatrunek. Zakłada plastry - jeden drugi itd.... i położył się cichutko do łóżka.
Rano żona z mordą budzi go:
- Ty chu** , pijaku pieprzony, nie dosyć, że przychodzisz nad ranem do domu,pijany, to jeszcze cala kołdra we krwi! A już nie wiem do cholery, na co te plastry na tym lustrze poprzyklejałeś!

_______________________________________________________________________________

Parzych - Czw Lis 12, 2009 15:53

Matka z synem jedzą obiad:
- Mamuniu, muszę ci się przyznać - jestem gejem!
- Obciągasz kolegom?
- Tak, mamuniu...
- I Ty, gnoju śmiesz mówić, że nie smakuje ci moja ogonówka?!

Freeman - Pon Lis 16, 2009 16:05

Facet przyjechał do szpitala :
- Proszę mnie wykastrować.
- Jest pan zupełnie pewien?
- Tak.
Po operacji budzi się i widzi zgromadzonych wokół lekarzy. Pyta się ich:
- I jak, operacja się udała
- Udała się. Ale czemu pan tak postąpił?
- Niedawno ożeniłem się z ortodoksyjną Żydówką i wiecie,...
- To może chciał się pan obrzezać?
- A co ja powiedziałem?!

[ Dodano: Pon Lis 16, 2009 16:06 ]
Szef wpadł dzisiaj do roboty strasznie wqrwiony.
- Co się stało, szefie? - zapytałem.
- Jakiś skur*ysyn wydrapał mi na drzwiach samochodu słowo "Ch*j"! - odburknął. - i co mam teraz zrobić? - zapytał smętnie.
- Dopisz pod spodem: "Sam jesteś ch*j!" - zaproponowałem. - Otworzysz w ten sposób nowe forum...

Piter - Pon Lis 16, 2009 16:10

Freeman,
I ch^^
:hahaha:

Jacek4200 - Czw Lis 19, 2009 07:51

Facet skarży się kumplowi że jego pies załatwia się mu na dywan. Kumpel radzi mu żeby po każdej takiej sytuacji chwycił psa za ogon, zakręcił 4 razy i wyrzucił przez okno. Mija pierwszy dzień, pies narobił na dywan, ten go chwyta za ogon i pies wylatuje przez okno, drugi dzień to samo, trzeci czwarty dalej to samo, mija piąty i szósty nadal pies sra na dywan i znowu wylatuje przez okno.
Przychodzi Facet na siódmy dzień do pokoju, pies robi kupę na środku dywanu i sam wyskakuje przez okno.

BerciQ - Czw Lis 19, 2009 21:59

a teraz Panie i Panowie....cała prawda o świńskiej grypie, a raczej jak zapobiegać

Tadammmm.....



J@rek - Czw Lis 19, 2009 22:06

Z cyklu opis zdarzenia drogowego :rotfl:



osimek1 - Czw Lis 19, 2009 23:31

Panowie do obrazkow jest inny temat w linkowni
Jacek4200 - Sob Lis 21, 2009 07:36

Niewiem, czy było ale pisze...

Nauczycielka zadała uczniom w klasie napisać na nastepny dzień wypracowanie na temat; Matka jest tylko jedna.
Tego dnia wszyscy czytają swoje wypracowania i przyszła kolej na Jasia:
- W domu była wczoraj niezła impreza, alkohol lał się strumieniami i w końcu zabrakło wódki. Matka narąbana jak samolot, ojciec leży pod stołem ale goście dalej się bawią, więc matka krzyczy do mnie - Jasiu idź po dwie butelki wódki do barku, wiec idę, dochodzę, otwieram barek i krzycze - Matka ! Jest tylko jedna !

Blackknight88 - Sob Lis 21, 2009 22:20

http://www.youtube.com/watch?v=L1r7PInvjPs

mocne. Przydałoby się takie coś w Polsce :-)

a to jeszcze lepsze http://www.youtube.com/watch?v=_wvPcYGC7LY

Parzych - Sob Lis 21, 2009 22:23

Blackknight88, topiki pomyliłeś, filmy to gdzie indziej... :fox:
elmek13 - Sob Lis 21, 2009 23:14

Kamaz o mało co nie wjechał w BMW, kiedy to beemka gwałtownie zmieniła pas, nawet nie włączając kierunkowskazu. Na pierwszych światłach z Kamaza wysiada facio 2x2, podchodzi do beemki, sięga przez otwarte okno kierowcy, wyrywa dźwignię kierunkowskazu, wyrzuca i mówi:
- I tak tego nie używałeś...

Blackknight88 - Sob Lis 21, 2009 23:22

cholera faktycznie mi się pomerdało. Mógłbym prosić o przeniesienie jeśli to nie problem ?

To tutaj taki tekst. Typowa szczerość bywa chamska, lecz prawdziwa mimo wszystko :) :

<Lucynka>powiedz mi jakis komplement
<moi> nie umiem.
<Lucynka> oj umiesz, postaraj sie.
<moi> no dobra, postaram sie.
<moi> jakbyś schudła 10 kg to byś była najlepszą dupą w szkole.

BerciQ - Nie Lis 22, 2009 00:02

z serii "kochający mąż":
Kod:

- Ile będzie kosztował lot do Edynburga? - pyta szkockie małżeństwo pilota. Pilot odpowiada:
- Mogę was przewieźć za darmo, ale pod warunkiem, że żadne z was nie odezwie się podczas lotu.
Małżeństwo się zgodziło. Po locie pilot wychodzi i mówi:
- Brawo! Jeszcze nikomu nie udało się przemilczeć całego lotu. Jesteście pierwsi.
- Wie pan co? Miałem ochotę w pewnym momencie krzyknąć.
- Jaki to był moment?
- Jak moja żona wypadała z samolotu


[ Dodano: Pon Lis 23, 2009 09:35 ]
a tu inny:
Kod:
Kobieta wchodzi do salonu Ferrari i kupuje najnowszy model. Po kilku dniach przychodzi z reklamacją:
- Proszę pana, jak hamuję to w samochodzie coś bardzo śmierdzi.
- No jak, niemożliwe.
- No to przejedźmy się i zobaczy pan.
Jadą. Baba pocina 140, później 150, 160, 200, 220 i nagle facet zauważył tory i jadący po nich pociąg, a baba jeszcze przyspiesza. Facetowi robi się ciepło, bo coraz szybciej zbliżają się do torów - 100 metrów, 50 metrów i kobieta hamuje tuż przed torami i mówi:
- I co? Mówiłam że śmierdzi? Czuje pan?
- Proszę pani, ja tego nie czuję. Ja na tym siedzę!


[ Dodano: Pon Lis 23, 2009 09:43 ]
Kod:
Hrabia budzi się rano i widzi na śniegu napis: "Hrabia to idiota".Wkurzony woła Jana i pyta:
- Kto to zrobił?!
- Zaraz sprawdzę, jaśnie panie.
Po chwili wraca Jan i mówi:
- Mocz ogrodnika, a pismo pani hrabiny.

elmek13 - Sob Lis 28, 2009 22:24

http://allegro.pl/show_it...9929946#gallery

No z tego to płakałem.

monologi samotnego kierowcy
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

- Oczy ci ku.wa grzybem zarosły??***

- Trzeba było do jutra zaczekać z tym je.anym
kierunkowskazem!!***

- Gotujesz się, czy jedziesz??? Kapeluszniku pie.dolony!!!**

- Jak jedziesz, ty rybi ch.ju na kaczych łapach??***

- Jedź!! do ch.ja...bardziej zielone juz nie będzie...***

- Ale zes wyjechał, no zeby ci grób ch.jami obrósł...***

- Jak bym cię pie.dolnął to byś się wigiliną kapustą
zesrał...***

- Znudziło Ci sie prostym nosem oddychać??!!!!***


Kobieta wchodzi do salonu Ferrari i kupuje najnowszy model. Po kilku dniach przychodzi z reklamacją:
- Proszę pana, jak hamuję to w samochodzie coś bardzo śmierdzi.
- No jak, niemożliwe.
- No to przejedźmy się i zobaczy pan.
Jadą. Baba pocina 140, później 150, 160, 200, 220 i nagle facet zauważył tory i jadący po nich pociąg, a baba jeszcze przyspiesza. Facetowi robi się ciepło, bo coraz szybciej zbliżają się do torów - 100 metrów, 50 metrów i kobieta hamuje tuż przed torami i mówi:
- I co? Mówiłam że śmierdzi? Czuje pan?
- Proszę pani, ja tego nie czuję. Ja na tym siedzę!

BerciQ - Sob Lis 28, 2009 22:46

elmek13, monologi dobre, czasami to są podobne bluzgi na CB :) tornister bardzo ładny, gdyby nie to że zakończyłem już naukę to bym sobie kupił :) ....ale kawał o Ferrari masz w moich powyżej, a dokładnie to środkowy :) kradzieju :P
zimzia - Sob Lis 28, 2009 23:01

Panowie dość dość już nie mogę aż się popłakałem :hahaha:
elmek13 - Nie Lis 29, 2009 00:34

Sorki, ściągałem z innego forum. Wybaczysz? :hahaha: Nie myśl, że ci tornister kupię. gy

Przychodzi facet do lekarza, kładzie swą męskość na stole i milczy.
Zdziwiony lekarz pyta:
- Boli pana?
- Nie boli.
- To może za duży?
- Nie, wcale nie.
- A co, za mały?
- Nie. Nie jest za mały.
- To co w końcu?!
- Fajny, nie?!

zimzia, Masz na otarcie łez... :rotfl:

http://www.milanos.pl/film.php?cat=2&id=10970

Najlepsza jest ta na samym końcu...Najbardziej się wykopyrtała....

[ Dodano: Nie Lis 29, 2009 22:01 ]
- Panie niedźwiedziu! Wdepnął pan w gówno, panie niedźwiedziu! -
woła zajączek
- O, żesz, ku*wa...
- Ale panie niedźwiedziu, to na szczęście!
- Na szczęście... jest czym wytrzeć. Podejdź przyjacielu.

[ Dodano: Nie Lis 29, 2009 22:34 ]
http://www.milanos.pl/film.php?cat=1&id=10848

Blackknight88 - Nie Lis 29, 2009 22:52

http://pokazywarka.pl/l8s34e/

Historia mocna. Długa ale warto przeczytać :)

elmek13 - Nie Lis 29, 2009 23:14

Popłakałem się...A kot the best. :hahaha:
Freeman - Sro Gru 02, 2009 17:56

Do restauracji podjechał wypasioną bryką juz w leciwym wieku facet. Szybko wstał podbiegł z drugiej strony auta, otworzył drzwi i z samochodu wyszła młoda batrdzo atrakcyjna kobieta a za nią struś. Weszli wszyscy do tej ekskluzywnej knajpy złożyli zamówienie , oczywiście dla strusia również na przekąskę kapusta. Kelner łapie tego bogatego faceta idącego do toalety i pyta się jego:
-Jak to Pan zrobił. Jest Pan taki bogaty. Super bryka, jeszcze lepsza dziewczyna , ale co ma znaczyć ten struś ? Czyżby ekstrawagancja młodej Pani?
- Skądże młody człowieku -odpowiada mężczyzna- Złapałem złotą rybkę i miałem trzy życzenia. Pierwsze chciałem by zrobiła mnie bogatym do końca życia i stało się, drugie chciałem mieć piękną młodą towarzyszkę życia i stało się, ale patrz Pan co mi rybka zrobiła jak poprosiłem o wielkiego ptaka.

BerciQ - Pon Gru 14, 2009 12:58

1.
Kod:
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, ja chyba mam sklerozę.
- A od dawna pani na to choruje?
A baba:
- Na co?


2.
Kod:
Zachodzi facet do baru i pyta barmana:
- Wie pan jak nazywa się zupa z wielu kur?
Barman:
- Nie wiem.
Facet:
- Rosól skurwie*u.
Barmanowi spodobalo się, zachodzi do szefa i pyta:
- Wie szef jak nazywa sie zupa z wielu kur?
Szef:
- Nie wiem.
Barman:
- Rosół, chu*u...


3.
Kod:
Przyszedł Jasio ze szkoły i mówi do taty:
- Dostałem piątkę i w mordę!
- Za co dostałeś piątkę?
- Bo pani zapytała mnie ile jest 7x6, a ja powiedziałem, że to jest 42!
- A za co w mordę?!
- Bo pani zapytała mnie ile jest 6x7.
Tu ojciec zdziwiony:
- Przecież to jeden ch_j!
- No, też tak powiedziałem!

Parzych - Pon Gru 14, 2009 16:44

Wielka kumulacja. Stoi dziennikarz pod budką Lotto i robi wywiady.
Podchodzi do gościa i pyta:
- Co pan zrobiłby z tak wielką wygraną?
Facet myśli i mówi:
- No to większe mieszkanie bym kupil.
- A reszta?
- Reszta na konto.
Podchodzi do drugiego gościa i pyta:
- A co pan by zrobiłby...
- No, kupił bym jakiś zadżebisty samochód?
- A reszta?
- Resztę bym zainwestował!
Nagle podjeżdża facet mercolem 600 SEL, elegancko ubrany, wysiada z samochodu i staje w kolejce...
Podbiega do niego dziennikarz i pyta:
- A co pan by zrobil z tak wielką wygraną??
- no to spłaciłbym skarbowy, potem ZUS...
- A reszta?
- A reszta kur^a niech czeka!

DziDzia - Pon Gru 14, 2009 16:55

Przychodzi pół baby do lekarza, a lekarz: No BA :!:
haha, :rotfl:



pozdro :!:

BerciQ - Wto Gru 15, 2009 19:04

Kod:
Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi lodówki. Wychodzi z niej spasiona mysz, w jednej łapie trzymając prawie kilogramowy kawał żółtego sera, a drugą ciągnąc za sobą wielkie pęto kiełbasy. Idzie do pokoju skąd rozlega się potężne chrapanie gospodarzy i taszczy ten cały majdan przez środek izby w stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej nory. Już jest przed wejściem, gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę na myszy, a na niej malutki kawałeczek słoninki. Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod nosem:
- Jak dzieci, ku*wa, jak dzieci..

JoeMix - Wto Gru 15, 2009 20:47

DziDzia, To tak jak poszła baba po mleko i dostała z bańki :P
Parzych - Wto Gru 22, 2009 02:17

Wyrwał facet laskę, prowadzi ją do mieszkania, rozbiera i pyta:
- A tak w ogóle to ile ty masz lat?
- 13.
- Aha. Tam są drzwi, srutututu ! - a ona na to:
- Taki stary a taki przesądny...
_______________________________________________________________________

Czernobylski las. Przez ostępy, głośno tupiąc, przedziera się
Czerwony Kapturek - około trzech metrów wzrostu, bary szerokie na
dwa metry, dwudniowy zarost na twarzy, dwa grube warkocze.
Na spotkanie jej, jak to w bajce, wyszedł wilk - maleńki,
wychudzony, zabiedzony, oczy wielkie ze strachu.
Czerwony Kapturek basem:
- A ty, tego... co... pierożki chcesz mi zabrać?
Wilk, trzęsąc się ze strachu:
- Nnnnie...
Kapturek groźniej:
- A co, zgwałcić może chcesz?
Wilk, przysiadając ze strachu:
- Nnnnie... Nnnnoo ccco ttyyy...
Czerwony Kapturek, zadzierając spódnicę:
- No masz, chociaż obciągnij.

BerciQ - Wto Gru 22, 2009 09:02

Parzych, i cały czar bajki o Czerwonym Kapturku prysł :D
BLADE - Wto Gru 22, 2009 12:19

Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać bilet do skasowania. Obok stoi mężczyzna. Jak się do niego zwrócić - "Ty", czy "Pan"? Autobus jest ekspresowy. Jeśli mężczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku znaczy, że jedzie do mojej dzielnicy. Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety. Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, że i kobieta jest piękna. W naszej dzielnicy są dwie piękne kobiety - moja żona i moja kochanka. Do mojej kochanki facet jechać nie może, bo ja do niej jadę. Znaczy, że jedzie do mojej żony. Moja żona ma dwóch kochanków - Waldemara i Piotra. Waldemar jest teraz w delegacji...
- Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet?

Parzych - Sro Gru 23, 2009 00:40

Młoda kobieta miała poważny wypadek samochodowy. Lekarze uratowali jej życie, ale nie dali rady ocalić jej skóry uszkodzonej przez ogień. Jej twarz wyglądała paskudnie. Jedynym ratunkiem był przeszczep. Ponieważ żona była cala poparzona, skórę musiał ofiarować ktoś inny. Dawcą został jej mąż, który oddał jej skórę z własnej dupy.
Operacja się udała, kobieta wyglądała tak pięknie jak dawniej. Jednak świadoma poświęcenia własnego męża mówi pewnego dnia:
- Kochanie, jestem ci tak wdzięczna... Czy jest coś, co mogłabym dla ciebie zrobić?
- Nie, już czuję się wynagrodzony.
- W jakim sensie?
- Wyobraź sobie dziką satysfakcję, jaką czuję za każdym razem, kiedy twoja matka całuje cię w policzek...

[ Dodano: Czw Gru 31, 2009 01:33 ]
Wpływ temperatury na różne nacje...
+30°C Polacy śpią bez żadnego nakrycia. Amerykanie zakładają swetry. Mieszkańcy Miami włączają ogrzewanie.
+10°C Mieszkancy domow komunalnych w Helsinkach zamykaja okna. Lapończycy (nie mylic z Japonczykami!) sadzą kwiatki w oknach.
+5°C Lapończycy opalają się na balkonie, jeżeli słonce jest jeszcze nad horyzontem...
+2°C Włoskie samochody nie zapalają.
0°C Woda zamarza.
-1°C Oddech staje się widoczny. Czas zaplanować urlop nad morzem śródziemnym. Lapończycy jedzą lody popijajac zimnym piwem.
-4°C Kot wchodzi pod kołdrę.
-10°C Czas zaplanować urlop w Afryce.. Lapończycy idą popływać.
-12°C Zbyt zimno na śnieg.
-15°C Amerykańskie auta nie zapalają.
-18°C Wlaściciele domów w Helsinkach włączają ogrzewanie.
-20°C Oddech staje się słyszalny.
-22°C Francuskie auta nie zapalają. Za zimno na jazdę na łyżwach.
-23°C Politycy zaczynają współczuć bezdomnym.
-24°C Niemieckie auta nie zapalają.
-26°C Z oddechu uzyskuje się materiał na budowę iglo...
-29°C Kot wchodzi pod pidżamę.
-30°C Japońskie auta nie zapalają. Lapończyk klnie, kopie w koło swojej Toyoty i zapala Ładę.
-31°C Za zimno na pocalunki - usta przymarzają do siebie. Lapońska druzyna narodowa zaczyna przygotowania do sezonu wiosennego.
-35°C Czas zaplanować dwutygodniową kapiel w gorących źródłach. Lapończycy odśnieżają dachy.
-39°C Rtęć zamarza. Za zimno by myśleć. Lapończycy zapinają ostatni guzik w koszuli.
-40°C Niemiec bierze samochod pod kołdrę. Lapończycy ubierają swetry.
-45°C Lapończycy zamykają okienko w wychodku.
-50°C Lwy morskie opuszczaja Grenlandie. Lapończycy zamieniają rękawiczki z pięcioma palcami na jednopalcowe.
-70°C Niedzwiedzie polarne opuszczają biegun. Na uniwersytecie w Rovaniemi organizuje się bieg długodystansowy.
-75°C Św. Mikołaj opuszcza krąg polarny. Lapończycy opuszczają nauszniki z czapek na uszy.
-250°C Alkohol zamarza. Lapończycy są wkurzeni.
-268°C Hel staje się plynny.
-270°C Piekło zamarza.
-273,15°C Zero absolutne. Brak ruchu cząstek elementarnych... Lapończycy przyznają: "Taaak, jest nieco chłodno, rozłupmy se flaszeczkę na rozgrzanie..."

[ Dodano: Pon Sty 04, 2010 01:56 ]
Idzie po lesie Iwan-Carewicz. Zobaczył żabę.
Nachylił się do niej i słyszy jej szept:
- Pocałuj mnie a zamienię się w piękną księżniczkę i zostanę Twoją żoną!
Pocałował Iwan-Carewicz żabkę, zamieniła się w rzeczywiście niebiańskiej urody
królewnę. Iwan-Carewicz nie zdzierżył- chwycił ją w ramiona, zdarł odzienie i
zaspokajał swoje chucie aż do wieczora. Po wszystkim ubrał się, wsiadł na konia
z zamiarem oddalenia się. Ale powstrzymały go słowa księżniczki:
- Dokąd zamierzasz, mój księciu? - Kiedy ślub? Gdzie wesele?
Zdenerwował się Iwan-Carewicz na takie dictum, nie namyślając się wiele - jak
na księcia przystało - walnął królewnę z lewej piąchy, poprawił prawą. Królewna
wykonała potrójnego Axla, walnęła głową o ziemię i na powrót stała się żabą.
Iwan-Carewicz popatrzył, pomyślał, pokiwał głową, podniósł żabę z ziemi i
wsadził ją sobie do kieszeni:
- Hmmm... - mruknął. - Podoba mi się ta sztuczka....

[ Dodano: Pon Sty 04, 2010 01:56 ]
Puchatek i Prosiaczek
pewnego razu, za górami, w stumilowym lesie mieszkało sobie dwóch wiernych przyjaciół: prosiaczek i puchatek. Pewnego pięknego poranka, do drzwi Puchatka zapukał Prosiaczek i oznajmił:
-Puchatku! Ciocia wysłała mi przesyłkę! 20 baryłek miodu!!! Pójdziesz ze mną na pocztę odebrać?!
-Niech będzie - odburknął ponuro Puchatek. Droga jednak była bardzo długa, ponad 20 kilometrów, na polu panował ciężki do zniesienia skwar. Puchatek z Prosiaczkiem ledwo dowlekli się do poczty, odebrali przesyłkę i uszli ledwo kilkaset metrów w drodze powrotnej gdy zmęczony Puchatek padł półżywy na ziemię.
-Co ci jest Puchatku!? - spytał Prosiaczek
-Nie dam rady teraz iść dalej - odpowiedział Puchatek
-Nic nie szkodzi, siądziemy tutaj i zjemy parę baryłek miodu, to odzyskasz siły. Niestety nie mamy łyżeczek, ale nic się nie martw zaraz pobiegnę po dwie do domu i wrócę za chwilę, zjemy kulturalnie.
Prosiaczek więc ile sił w nogach pobiegł do domu, (20 km w jedną stronę) wbiegł na pełnej szybkości do domu, wyjął łyżeczki, wybiegając z domu krzyczał w podnieceniu - TO DLA MOJEGO NAJLEPSZEGO PRZYJACIELA, PUCHATKA!!! wracał jak szybko tylko mógł myśląc o tym ile radości sprawi swemu przyjacielowi i nie przeszkodził mu skwar i 20km drogi w jedną tylko stronę, mimo że już prawie wypluwał płuca.
Zziajany dobiegł wreszcie do wielkiego dębu, w cieniu którego schronił się Puchatek. Lecz jakież było zdziwienie Prosiaczka! Wokół jego najlepszego przyjaciela, Puchatka, leżały opróżnione wszystkie dwadzieścia baryłek z miodem, a sam puchatek leżał na plecach ze sterczącym brzuchem na wpół przytomny, a miód wylewał mu się z pyska. Przerażony i rozczarowany Prosiaczek spytał się go szlochając i jąkając:
- Pu-pu-pu-cha-tku, co-co-coś ty-ty-ty zro-zro-bi-bi-bił?
Na co Puchatek burknął:
- Spierd^^aj świnio bo cię obrzygam.

Freeman - Nie Sty 10, 2010 17:22

Wyczytane w regulaminie Klubu Forda Pumy:

A teraz kilka słów o osobach administrujących forum:
* Moderator nie myli się - moderator ma inne zdanie.
* Moderator nie obraża innych - moderator dobitnie zwraca uwagę.
* Moderator nie wykłóca się - moderator szkoli forumowiczów.
* Moderator nie zakłada głupich tematów - moderator sprawdza czujność forumowiczów.
* Moderator nie rozmywa tematu - moderator przypomina o innych ważnych sprawach.
* Moderator nie nabija postów - moderator ma wiele do przekazania.

Normalnie Prawda Objawiona.
:rotfl:

Piter - Nie Sty 10, 2010 19:02

Nie rozumiem gy
Parzych - Pon Sty 11, 2010 01:09

Piter, bo to święta prawda... :ok:
FiFa - Pią Sty 22, 2010 23:15

Rozmawiają dwaj komandosi GROMU o prawdziwie stalowych nerwach.
- Wracasz do domu ze służby, zły i głodny - mówi pierwszy. - W śmierdzącym mundurze, z giwerą za pazuchą. Wpadasz do sypialni, a tam twoją żonę rucha chudziutki koleś w brylach. A ty spokojnie mówisz: 'Kontynuujcie' i wychodzisz do kuchni zrobić sobie kanapkę. To są stalowe nerwy!
- Nie bardzo - odpowiada drugi. - Prawdziwie stalowe nerwy są wtedy, gdy ty mówisz kochankom: 'kontynuujcie', a ten chudy skurwy***... kontynuuje! :-)

chudy - Pią Sty 22, 2010 23:35

a nie mozna tego "Chudy" zamienic na cos innego np garbaty ?? :-)
portier - Sob Sty 23, 2010 11:58

haha xD
FiFa - Nie Sty 24, 2010 01:32

-Halo?
Kobiecy głos po drugiej zapytał:
-Kochanie, dlaczego tak cię dziwnie słychać? Jesteś w saunie?
-Tak - odpowiada facet
-Wiesz co, kochanie stoję przed sklepem jubilerskim i widzę kolię z diamentami, wiesz którą, tą która zawsze mi się podobała. Mogę ją sobie kupić? Mogę skarbie? Kosztuje trochę ponad 10 000$
-A o ilę więcej? - zapytał facet
-No..., ten..., właściwie to poniżej 20 000$
-No dobrze, ale w żadnym wypadku nie kupuj, jeśli kosztuje więcej niż 20 000$. Rozumiesz?
-Tak, kochany jesteś, aha, skarbeńku, skoro już do ciebie dzwonię, byłam w salonie BMW, właśnie dostali taki model o jakim marzyłam, to wyposażenie, ten silnik, nawet taki kolor jak chciałam. Cena? Jak dla mnie tylko 60 000$. Proszę skarbie, mogę go sobie kupić?
-No dobrze, skarbie. Ale spróbuj obniżyć cenę do 55 000$. OK?
W tym momencie kobitka załapała, że dziś jest jej szczęśliwy dzień i postanowiła to w pełni wykorzystać.
-Kochanie, wiesz, że bardzo bym chciała, żeby z nami mieszkała moja mama. Wiem, że tobie ten pomysł nie odpowiada, ale czy moglibyśmy spróbować? Czy mogłaby przyjechać na jakieś 3 miesiące? Jeśli ci nie bedzię pasować, zawsze będziesz mógł mi powiedzieć, że masz dosyć i wtedy poproszę ją, żeby już pojechała.
-No dobrze, kochana. Spróbujmy. Ale jeśli będzie słabo, to...
-Dziękuje ci, kochany! Kocham cię ponad wszystko, cieszę się z tego że wieczorem się zobaczymy!
-Ja też, skarbie, to do wieczoora.
Facet odkłada telefon, rozejrzał się po saunie i zapytał:
-Czy ktoś wie, czyja to komórka?

[ Dodano: Nie Sty 24, 2010 01:33 ]
Kłóci się matka ze swoją nastoletnią córką. Gdy kłótnia sięga punktu kulminacyjnego, matka wykrzykuje: – qarwa a mogłam cię połknąć, kiedy miałam okazję.

[ Dodano: Nie Sty 24, 2010 01:35 ]
nie jestto wersja z domofonem :-P :-)

Chlopak odprowadza dziewczyne poznym wieczorem do domu. Przed brama po
ostatnim buziaczku, nagle mowi do niej :
- Sluchaj, chodzimy ze soba juz cztery miesiace. Chodz na pol godzinki
do mnie. Mam wolna chate...
- Nie moge... - odpowiada panna.
- Chodz prosze, prosze, prosze...
- No dobrze, ale musze na trzy minutki wpasc do domu i powiedziec
rodzicom, ze wroce pozniej.
- Dobrze, tylko sie pospiesz ! - zgadza sie radosnie chlopak.
Dziewczyna wbiega do klatki, po trzech minutach wraca, caluje chlopaka i
mowi :
- No to chodzmy...
W tym momencie otwiera sie z trzaskiem okno jej mieszkania, wychyla sie
ojciec i wrzeszczy :
- Zoska, do jasnej cholery !!! Nasrac to nasralas, a wode to kto spusci ?! :-)

[ Dodano: Nie Sty 24, 2010 01:36 ]
Tacie zachciało się sexu, więc idzie do syna i mu mówi:
-Idź synu do lekarza i poproś o tabletki, ale wiesz na co?
Syn odpowiada:
-Wiem
Syn jets u lekarz i mówi:
-Panie doktorze tata chciał tabletki, żeby mógł coś jeszcze z mamą porobić?
Lekarz odpowiada:
-Proszę, ale 1 niebieska tabletka dziennie.Dobrze.
-Dobrze panie doktorze.
Idzie syn chodnikiem i mówi:
-1 tabletka dziennie,1 tabletka dziennie,1 tabletka dziennie...
Wchodzi do domu i tata sie pyta:
-Masz te tabletki?
-mam tato.
-Ile tabletek dziennie?
Syn odpowiada że 2.
Tata odpowiada:
-Dwie to dwie.
Mija tydzień,dwa,trzy,a nagle lekarz spotyka tego dzieciaka i się pyta:
-I co pomogło tacie?
Dzieciak na to:
-Panie doktorze lepiej nie mówić?
-A co?
-Matka w ciąży, siostra w ciąży,a krowa jaktate widzi to na dupe siada.

[ Dodano: Nie Sty 24, 2010 01:38 ]
Rozsypala sie sól - bedzie klótnia.
Rozsypal sie cukier - na zgode.
Rozsypala sie kokaina - beda wizje.
Upadl widelec - ktos przyjdzie.
Upadlo mydlo - oczekuj nieoczekiwanego.
Jaskólki nisko lataja - bedzie deszcz.
Krowy nisko lataja - rozsypala sie kokaina.
Peklo lustro - bedzie nieszczescie.
Pekl rozporek - bedzie wstyd. Mniejszy lub wiekszy...
Pekla prezerwatywa - lepiej, zeby peklo lustro.
Swedzi nos - bedzie pijanstwo.
Swedzi dupa - mydlo upadlo...

Parzych - Nie Sty 24, 2010 13:57

FiFa, z tą komórką to przeróbka z plaży...
FiFa - Pon Sty 25, 2010 15:45

Pewien człowiek miał IQ na poziomie 160, mensa, te sprawy, ale nie miał znajomych. Udał się zatem do lekarza.
- Panie doktorze, mógłby pan usunąć mi 20% mózgu?
- Ale dlaczego chciałby pan usunąć 20% mózgu?
Gość wytłumaczył lekarzowi, że z racji swojego ilorazu inteligencji nie może znaleźć sobie znajomych na swoim poziomie. Lekarz zgodził się na operację i wyciął mu 20% mózgu.
Po miesiącu do gabinetu wchodzi ponownie ten sam mężczyzna.
- Panie doktorze dziękuję uprzejmie za przeprowadzenie operacji. Mam kilku nowych znajomych, spotykamy się w weekendy i rozmawiamy o poezji przy lampce dobrego wina. Jednak chciałbym pana prosić, żeby usunął mi pan kolejne 20% mózgu, myślę, że mógłbym być jeszcze szczęśliwszy.
Lekarz niechętnie, ale zgodził się na zabieg i usunął kolejne 20% mózgu pacjenta.
Po kolejnym miesiącu do gabinetu zamaszyście wchodzi ten sam gość.
- No jak tam doktorze? Bo u mnie fajnie, całe weekendy bawię się ze znajomymi, chodzimy do klubów, wódeczka, dziewczynki, imprezy. Ale myślę, że jakby mi pan usunął jeszcze 20% mózgu to byłbym jeszcze szczęśliwszy.
- Ale proszę pana zostanie panu tylko 40% mózgu.
- Jestem gotów podjąć to ryzyko.
Lekarz zgodził się na zabieg i wyciął mu kolejne 20% mózgu.
Po miesiącu do gabinetu niemalże wbiega ten sam człowiek, hawajska koszula, ciemne okulary, włosy na żel.
- Jak tam doktorku? U mnie zadżebiście, cium cium, imprezki cały tydzień. Z imprezy na imprezę. Wódeczka strumieniami. Codzienni inna dupa w łóżku. Zajebiste życie, ale srutututu mi jeszcze 20% to już będę chyba qarwa bogiem!
- No ale zostanie panu tylko 20% mózgu.
- czukiereczek z tym doktorku.
Lekarz zgodził się, dokonał zabiegu.
Minął tydzień, drugi, trzeci gość nie wraca. "Pewnie bawi się w najlepsze" myśli sobie lekarz. I kiedy ma już wychodzić z gabinetu słyszy ciche pukanie do drzwi. Otwiera a tam ten gość. Zapłakany.
- Co się stało? Stracił pan znajomych? Nie wie pan gdzie na imprezę?
- Nie to nie to. Mam mnóstwo znajomych, bawię się całymi dniami i nocami, jestem rozchwytywany na imprezy...
- To o co chodzi?
- Dostałem okres.

Parzych - Wto Sty 26, 2010 20:40

Dwóch pięcioletnich chłopców sika w toalecie. Jeden mówi:
- Twój nie ma skórki na końcu!
- Byłem obrzezany.
- Co to znaczy?
- To znaczy, że obcięli mi skórkę na jego końcu.
- Ile miałeś lat, jak to zrobili?
- Moja mama mówi, że miałem dwa dni.
- Bolało?
- Czy bolało?! Nie mogłem chodzić przez rok
:hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha:

elmek13 - Wto Sty 26, 2010 20:54

FiFa, Przeróbka tej viagry ale powinno być z kozą....a nie krową. :V:
Parzych - Sro Sty 27, 2010 19:44

Na lekcji języka polskiego [w Warszawie!] pani się pyta dzieci:
-Dzieci, kto z was kibicuje Polonii Warszawa ?
Wszystkie dzieci podniosły rączki oprócz Jasia
-A ty Jasiu komu kibicujesz ?
-Ja kibicuje Legii Warszawa!
-A dlaczego kibicujesz Legii ?
-Bo mój tata, moja mama, mój brat kibicują Legii więc ja tez !
-Ależ Jasiu, nie zawsze trzeba się sugerować innymi, np jakby twoj ojciec był alkoholikiem, twoja matka prostytutką a twój brat pedałem to co byś wtedy zrobił ?
-Wtedy byłbym kibicem Polonii....

[ Dodano: Sro Sty 27, 2010 20:43 ]
Profesor filologii polskiej na wykładzie:
- Jak państwo wiecie, w językach słowiańskich jest nie tylko pojedyncze zaprzeczenie. Jest też podwójne zaprzeczenie. A nawet podwójne zaprzeczenie jako potwierdzenie. Nie ma natomiast podwójnego potwierdzenia jako zaprzeczenia.
Na to głos z ostatniej ławki:
- Dobra, dobra...

Freeman - Czw Sty 28, 2010 19:36

Dlaczego mężczyźni nie powinni redagować kącika porad:

Drogi Jacku, mam nadzieję, że będziesz mi w stanie pomóc. Pewnego dnia wybrałam się do pracy, zostawiając mojego męża w domu oglądającego telewizję. W drodze do pracy zgasł mi silnik i samochód został unieruchomiony jakieś dwa kilometry od domu - musiałam wrócić się, aby poprosić męża o pomoc. Kiedy dotarłam do domu nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam. Był w łóżku z córką naszego sąsiada! Mam 32 lata, mój mąż 34, a córka sąsiada ma 19. Pobraliśmy się 10 lat temu. Mąż przyznał mi się, że romansuje przez ostatnie pół roku. Mąż nie zamierza iść do poradni małżeńskiej. Jestem kompletnym wrakiem człowieka. Potrzebuję pilnej porady. Możesz mi pomóc? Magda.

Droga Magdo, zgaśnięcie silnika po krótkiej jeździe może być spowodowane przez wiele czynników. Najpierw sprawdź, czy nie jest zapchany przewód paliwowy. Jeśli jest czysty, sprawdź wszystkie przewody i rury doprowadzające powietrze do silnika. Sprawdź też przewody uziemiające. Jeśli to nie rozwiąże twojego problemu to należy sprawdzić, czy pompa paliwowa nie jest uszkodzona i czy dostarcza prawidłową ilość paliwa do wtryskiwaczy. Mam nadzieję, że byłem pomocny. Jacek.

Piter - Czw Sty 28, 2010 20:53

Zapomniał wspomnieć o świecach :hahaha:
van - Czw Sty 28, 2010 21:06

i o dopływie prądu, może gdzieś masy zwyczajnie nie ma
bidżej - Czw Sty 28, 2010 21:09

van81,
Cytat:
Sprawdź też przewody uziemiające
gy
Parzych - Sob Sty 30, 2010 15:30

Siedzi trzech gości w łódce na środku jeziora. Połowy nocne, wędki w wodzie, spokój, sielanka, powoli zaczyna się rozwidniać. Jeden z wędkarzy zagaja:
- Słońce wschodzi.
Drugi mówi:
- Faktycznie, dawno nie widziałem takiego wschodu.
Nagle trzeci wędkarz szybkimi ruchami ramion wypycha dwóch pozostałych z łódki. Ci, przerażeni, machając gorączkowo rękoma wołają do pozostałego w łódce:
- Odbiło ci!? Za co?
Ten mówi:
- Pierwszego za offtopic, a drugiego za flooda.
Na to wściekli wędkarze w wodzie:
- A ty to co, cwaniaczku jeden!!
Ten w odpowiedzi chwyta za wiosło i wpychając końcem dwóch pozostałych pod wodę mówi:
- A za niepotrzebne dyskusje BAN!!!
:hahaha: :hahaha: :hahaha:

JoeMix - Sob Sty 30, 2010 15:32

:hahaha:
FiFa - Sob Sty 30, 2010 20:41

Dzień 1.
Dzisiaj była 10 rocznica naszego ślubu.
Świętowania to tam za dużo nie było. Kiedy nadszedł czas, by powtórzyć nasza noc poślubna, Zdzisław zamknął się w łazience i płakał.
Dzień 2.
Zdzisław wyznał mi swój największy sekret. Powiedział, że jest
impotentem. też mi odkrycie! Czy on naprawdę myślał, że tego nie
zauważyłam już pięć lat temu? Dodatkowo przyznał się, że od paru
miesięcy bierze Prozac.
Dzień 3.
Chyba mamy małżeński kryzys.
Przecież kobieta też ma swoje potrzeby!!! Co mam robic ?
Dzień 4.
Podmieniłam Prozac na Viagrę, .... nie zauważył... połknął...
..czekam niecierpliwie.....
Dzień 5.
BLOGOSC! Absolutna błogość!
Dzień 6.
Czyż życie nie jest cudowne? Trochę trudno mi pisać, gdy
ciągle to robimy.
Dzień 7.
Wszystko mu sie kojarzy z jednym! Ale
muszę przyznać, że to jest bardzo zabawne - wydaje mi się, że nigdy
przedtem nie byłam taka szczęśliwa.
Dzień 8.
Chyba wziął zbyt dużo
pastylek przez weekend. Jestem cala obolała.
Dzień 9.
Nie miałam kiedy napisać.
Dzień 10.
Zaczynam się przed nim ukrywać. Najgorsze
jest to, że popija Viagrę whisky! Czuję się kompletnie załamana...
Żyję z kimś kto jest mieszanka Murzyna z wiertarka udarowa..
Dzień 11.
Żałuję, że nie jest homoseksualista !!!! Nie robię makijażu
,przestałam myc zęby, ba - nawet już się nie myję. Na nic !!. Nie
czuję sie bezpieczna ,nawet kiedy ziewam...Zdzisław atakuje
podstępnie! Jeśli znów wyskoczy z tym swoim "Oops,
przepraszam", chyba zabiję drania.
Dzień 12.
Myślę, że będę
musiała go zabić. Zaczynam trzymać się wszystkiego, na czym usiadę.
Koty i psy omijają go z daleka ,a nasi przyjaciele przestali nas
odwiedzać.
Dzień 13.
Podmieniłam Viagrę na Prozac, ale nie
zauważyłam specjalnej różnicy... O matko!!! Znów tu
idzie!!!!!!!!!!!
Dzień 14.
Prozac skutkuje !!!!. Przez cały dzień
siedzi przed telewizorem z pilotem w ręce, zauważa mnie tylko kiedy
podaje jedzenie lub piwo ...........BLOGOSC!! Absolutna błogość!!!

I jaktu dogodzić kobiecie

[ Dodano: Sob Sty 30, 2010 20:41 ]
Zona do męża:
- Kochanie, rzniesz mnie jak zwykłą dziwkę. Powiedziałbyś chociaż ze dwa słówka...
- Wyżej dupa!

elmek13 - Wto Lut 02, 2010 14:16

Galeria Handlowa.
Obok gabloty z drogimi zegarkami stoi młody, dobrze ubrany mężczyzna i ogląda te najdroższe.
W pewnym momencie podchodzi do niego dziewczę i mówi:
- Zrobię ci lodzika jak mi naładujesz komórkę!
Mężczyzna odwraca głowę, patrzy i mówi:
- Tobie?... To mogę jedynie naładować komórkę - węglem!

:hahaha: :hahaha: :hahaha:

Parzych - Wto Lut 09, 2010 00:02

Zaczęła się elementarna nauka Jasia. Ojciec posłał go do szkoły publicznej. Po miesiącu nauczycielka wzywa ojca Jasia i mówi mu, że Jasiu jest diabłem wcielonym wszyscy się go boją, dziewczynki nie mogą spać po nocach po jego wybrykach i w związku z tym usuwa Jasia ze szkoły.
Ojciec więc zapisał Jasia do szkoły prywatnej. Po miesiącu nauczycielka wzywa ojca i historia się powtarza - o powieść o znerwicowanych kolegach i koleżankach , o połamanych meblach w szkole itp. Ojciec wymyślił żeby Jasia zapisać do szkoły Jezuitów (że Bóg to ostatnia deska ratunku dla Jasia). Jak wymyślił tak i zrobił. Po miesiącu wzywają Jezuici ojca Jasia na wywiadówkę. Ojciec przygotowany na najgorsze... przychodzi i słyszy, że dawno takiego porządnego ucznia jak Jasiu nie mieli. Pomaga kolegom, zawsze jest przygotowany, uczy się pilnie itp.
Ojciec w szoku, że syn takiej przemiany doznał , postanowił Jasia zapytać co ją spowodowało !?
Jaś na to:
- Ojciec, bo tam jest tak: wchodzisz do szkoły a tam na korytarzu człowiek na krzyżu, idziesz na stołówkę - wisi człowiek na krzyżu, u dyrektora człowiek na krzyżu. Ojciec ...!!! Tam się z ludźmi nie pier$&olą...

[ Dodano: Wto Lut 09, 2010 00:09 ]
Przychodzi głuchoniemy do apteki z zamiarem kupienia prezerwatyw. Tłumaczy na migi, aptekarz nie rozumie o co chodzi. W końcu głuchoniemy wyciąga swojego, kładzie na ladzie i obok kładzie 10 złotych.
Aptekarz patrzy, kładzie 10 złotych na ladzie i wyciąga swojego.
Po czym bierze całą kasę i chowa do kieszeni. Głuchoniemy zaczyna nerwowo wymachiwać rękami.
Aptekarz odpowiada:
- Jak nie umiesz przegrywać, to się nie zakładaj.

[ Dodano: Wto Lut 09, 2010 00:09 ]
Szpital, odprawa oddziału, atmosfera gorąca, starzy i młodzi lekarze, lekarki. Nagle jedna z młodych zrywa się:
- Panie ordynatorze, ale ja zapomniałam pieczątki!
- Koleżanko! Przychodzi pani do pracy bez najważniejszego narzędzia pracy lekarza?
- Myślałam, że najważniejszym narzędziem pracy doktora jest głowa - burknęła urażona.
Palec ordynatora spoczął na karcie choroby:
- Koleżanko, niech pani podejdzie i srutututu tu głową...

[ Dodano: Wto Lut 09, 2010 00:11 ]
Trzech biznesmenów- Polak, Amerykanin i Niemiec spotkało się na bankiecie, rozmawiają popijając koniak:
- U nas to są najwyższe i najnowocześniejsze wieżowce- przechwala się Amerykanin
- E tam wieżowce, my mamy najszybsze i najnowocześniejsze myśliwce- mówi Niemiec
- A my to mamy u siebie takiego górala, że jak mu stanie to 14 wróbli może usiąść- przechwala się Polak
Rozmawiają dalej popijając koniak, po paru godzinach wszyscy już nieźle zawiani zaczęli rozmawiać szczerze:
- Tak naprawdę wcale nie mamy najwyższych i najnowocześniejszych wieżowców, są lepsze w innych krajach- mówi ze smutkiem Amerykanin
- Te nasze myśliwce też wcale nie są takie rewelacyjne, tak naprawdę do kupa złomu- przyznaje Niemiec
- Panowie w takim razie ja też się muszę przyznać do przekłamania- mówi ze smutkiem Polak- jak już mu stanie i te wróble usiądą, to temu czternastemu się nóżka smyka...

[ Dodano: Sro Lut 10, 2010 15:02 ]
Biegnie Ślimak przez las. Spotyka go lis:
- Czemu tak pędzisz, Ślimaku?
- Skarbówka w lesie!!
- I co z tego?
- Stary! Ja dom, żona dom, dzieci dom...
Na to lis zaczyna uciekać. Biegnie, biegnie... Spotkał‚ bociana:
- Przed czym uciekasz lisie?
- Urząd skarbowy trzebi las!!
- No to co?
- Ja futro, żona futro, wszystkie dzieci futro...
Bocian zaczyna uciekać. Leci, macha skrzydłami... Zobaczył‚ pawiana:
- Pawian uciekaj, skarbowy w lesie!!
- To co, czego się boisz?
- Ja co roku wycieczka zagraniczna, żona i dzieci to samo. A ty nie
uciekasz?
- Eee... Ja to z gołą dupą całe życie ...

Polan - Sob Lut 13, 2010 21:34

fragmenty z artykułu na onet.pl:

"- Najgorsi są „fachowcy” - uważa Robert, dealer samochodów jednej z francuskich marek. – Zdarzył się taki, który kazał ustawić wszystkie koła tak, by wentyle były skierowane idealnie do góry. Po czym zrobił kółko wokół salonu i stwierdził, że auto jest „skoszone”, bo wentyle „rozjechały się” każdy w inną stronę. Nawet nie chce się dyskutować."

"...dwie panie, którym zepsuł się samochód. Akurat serwisowa laweta była w terenie, ale że panie były dwoma samochodami, to postanowiły same przyholować zepsute auto. Podpięły linkę i wsiadły... obie do samochodu holującego. Zdołały dojechać do pierwszego skrzyżowania, gdzie pozbawiony kierowcy ciągnięty pojazd nie skręcił za samochodem holującym."

"- Do mnie przyjechał kiedyś facet, prosząc o olej silnikowy 710 – opowiada Robert z salonu francuskich aut. – Pytam: ale jaki 710? Nigdy nie słyszałem o takim oznaczeniu oleju silnikowego.
Na to mężczyzna, że tak ma napisane na silniku. Podniósł klapę i wskazał na korek wlewu oleju. Ten, na którym jest napisane „OIL”, tyle tylko, że napis był odwrócony do góry nogami.
Innym razem do warsztatu przyszedł starszy pan i od drzwi zaczął robić straszną awanturę. Krzyczał, że mechanicy go okradli i żądał spotkania z kierownikiem. Dopiero w jego gabinecie okazało się, że pan kupił jakiś czas temu swój wymarzony samochód. Wszystko było w porządku, dopóki pewnego razu nie złapał gumy. Chciał wymienić koło, ale pech chciał, że zapasówka także przepuszczała powietrze. Pan samodzielnie zdjął oponę i odkrył, że pod nią nie ma dętki. A że ostatnio był na przeglądzie wszystko było jasne – mechanicy ukradli mu ją!
- Musiałem długo tłumaczyć, że dzisiaj już wszystkie opony samochodowe są bezdętkowe, a nawet pokazać jedną na dowód – opowiada Robert – Wszystko się wyjaśniło, a starszy pan powiedział, że ostatni samochód miał w latach 70-tych. "

"- Pamiętam panią, która miała 60-stronicowy zeszyt, w którym rozrysowała sobie „komiks” - opowiada Mikołaj, informatyk wprowadzający komputery do jednego z urzędów gminy we wschodniej Polsce. – Po prostu zamiast robić notatki na kursie ona przerysowywała widok ekranu na każdym etapie uruchamiania programu.
Kiedy zasiadała przed komputerem, otwierała swój „komiks” i powtarzała narysowaną sekwencję czynności. Jeśli coś nie wychodziło tak, jak na obrazku, wyłączała komputer i zaczynała od początku. A petenci czekali."

"- Raz dzwoni pani z urzędu spanikowana: „wyskoczyło mi tu jakieś okienko” - opowiada Mikołaj. – Spokojnie pytam jakie. Pani tylko odpowiedziała „zaraz” i cisza w słuchawce. Czekam, czekam, myślałem, że się rozłączyła, ale wreszcie pani się odzywa: „okienko 9 na 3 cm”. Wcięło mnie, ale pytam spokojnie, co jeszcze może mi powiedzieć na temat tego okienka. Myślałem, że odczyta przekąs w moim głosie, ale skąd! Spokojnie dodała, że okienko jest 8 cm od lewej krawędzi ekranu."

"...jak pani nie mogła uruchomić programu, bo zbyt swobodnie traktowała polecenie „wciśnij dowolny klawisz”.
- Po prostu komputer stał przed nią na biurku, a że wcisnąć można dowolny, to wciskała RESET na czołowej ścianie – wyjaśnia Maciek."

"Wówczas wprowadzony program do obsługi klientów nazywał się „Poczta Gdańsk”. Raz informatycy przyjechali do jednej z placówek zaalarmowani tym, że program nie działa. Podeszli do pani w okienku, która zgłaszała problem i powiedzieli, że najpierw musi ona wyjść z „Poczty”, mając na myśli zamknięcie programu. Pani bez słowa sprzeciwu wstała i... opuściła budynek."

"...Nazywał się on „myszka”.
Dzisiaj każde dziecko wręcz intuicyjnie posługuje się tym podstawowym manipulatorem. Jednak 10 lat temu samo zrozumienie zasady działania urządzenia nastręczało wiele trudności.
- Na komendę „proszę przesunąć kursor w górę” wiele osób podnosiło myszkę z blatu – opowiada Adam.
- Poproszone „proszę kliknąć tę ikonkę” panie przykładały mysz w tym miejscu do ekranu – dodaje Maciek."

"W dzisiejszych czasach wiedza kosztuje. Wiedzą o tym pracownicy pogotowia informatycznego i nieraz to - niestety - wykorzystują. Ta historia niech posłuży za przestrogę.
- Jest godzina 22.00, dzwoni księgowa przerażona tym, że straciła dane, bo zniknął jej program podatkowy, zapłaci każde pieniądze tylko proszę uratować pliki – opowiada Andrzej z pogotowia informatycznego. – Biorę kilka programów z narzędziami do odzyskiwania danych, wsiadam w samochód i jadę .
Na miejscu Andrzej rozpakował poważnie wyglądający segregator z płytami CD, przeglądał system ukrywając i pokazując pliki systemowe, odpalił kilka programów pokazujących tak ważne dane, jak wielkość dysku czy temperaturę procesora. I poprosił o kawę, bo to „trochę potrwa”.
- A kiedy pani wyszła, zrobiłem to, co należało od razu, czyli wyciągnąłem z kosza na pulpicie skrót do programu, który pani usunęła, zapewne przez pomyłkę – śmieje się Andrzej.
Zainkasował 250 zł, a księgowa do dzisiaj przysyła mu życzenia na każde święta."

Parzych - Nie Lut 14, 2010 00:09

Ateista po śmierci trafił do piekła. Pierwsze, co zrobił, to zapytał diabła, jak tam jest.
-Nie ma się czego bać, tu jest naprawdę fajnie. Chodź ze mną to ci pokażę.
Przechodzą korytarzem i mijają kina, restauracje, puby, domy publiczne, teatry, kluby, kręgielnie... Normalnie życie jak w Madrycie, dla każdego coś miłego. Ateista jest już prawie całkowicie przekonany, że będzie mu tu lepiej niż na ziemi, kiedy nagle widzi otwarte drzwi, a za nimi ściana ognia i przytłumione krzyki ludzi...
-A to co ma znaczyć, diable? Miało być fajnie.
-Spokojnie, to tylko katolicy. Jak sobie wymyślili-tak mają...
:hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha:

elmek13 - Nie Lut 14, 2010 20:34

- Kochanie, rośnie mi brzuch, chyba jestem w ciąży.
- Yhm, a ja nawet wiem, kto jest ojcem.
- ???
- Cukiernia z naprzeciwka.

Nowy Ruski miał syna - prawiczka. Na 16 urodziny postanowił zrobić mu
prezent - niespodziankę i zafundować dziewicę. W dniu urodzin dzwoni do
syna na komórkę i mówi:
- Synu, jedź na daczę. Jak będziesz na miejscu - przedzwonię i powiem,
co masz robić!
Pojechał syn na daczę, wszedł na piętro i zobaczył na środku salonu
ogromne łóżko, na którym leżała piękna dziewczyna w delikatnym
peniuarze. W tym momencie dzwoni komórka. Chłopak odbiera - a to jego
ojciec:
- No, co, jesteś?
- Jestem.
- Dupeczkę widzisz?
- Widzę.
- "Choinka" stoi?
Chłopak nie załapał i rozgląda się dookoła - za oknem świerczek
rośnie.
- Stoi!
- No to skacz na nią!
Chłopak otworzył okno i z rozbiegu skoczył na drzewko.
Po godzinie ojciec znów dzwoni do niego:
- No, jak, krew była?
- Taa... Z nosa i z uszu...
Ojciec z zachwytem:
- Mój ty sadysto!

Drogówka zatrzymuje wypasioną BeeMkę. Policjant podchodzi do auta, w
tym momencie odsuwa się okno, z okna wysuwa się ręka, łapie policjanta
za klapy i rzuca go z rozmachem do rowu. W rowie siedzi jakiś koleś.
Policjant do niego:
- Panie, widziałeś pan numer?
Na co koleś:
- Panie władzo, takiego numeru, to ja nawet w cyrku nie widziałem...

- Kryminalista!
- Prostytutka!
- Proszę państwa, podaliśmy właśnie wyniki wyborów prezydenta
Ukrainy.

Parzych - Nie Lut 14, 2010 22:06

Niedziela. Czas wypłaty kieszonkowego. Ojciec wyciąga portfel i mówi do syna:
- Możesz jak zwykle dostać stówkę albo tym razem 1000 zł ode mnie i lanie od matki, jeśli jej powiesz, że te czarne figi, które znalazła w naszym samochodzie, należą do twojej dziewczyny.

elmek13 - Pon Lut 15, 2010 09:46

Wszedł klient do kwiaciarni i zamówił bukiet róż dla swojej ukochanej. Gdy kwiaciarz już kończył przygotowywanie kwiatów do sklepiku wpada zdyszany młody człowiek ostatnimi tchnieniami zamawiając tuzin róż.

- Przykro mi - odpowiada bukieciarz - ale to już ostatnie róże i tamten pan już je zamówił.
Młodzieniec zwrócił się z błaganiem do pierwszego klienta, aby ten odstąpił mu kwiaty.
- A co się stało ? -pyta zagadywany- Czyżby zapomniał pan kwiatów dla żony na rocznicę ślubu?
- Gorzej - wyznaje młodzian - usunąłem jej partycję z naszego twardego dysku.

Parzych - Pon Lut 15, 2010 15:11

- Halina dawaj miskę będę rzygał
- Józek nie rozrabiaj, spać
- Halina dawaj miskę będę rzygał
- Józek, do spania!
- Dawaj miskę, bo źle będzie..
Żona zdesperowana biegnie po miskę bo widzi że już już naprawdę jest źle
- Halina stop zmiana planów zesrałem się..

bidżej - Pon Lut 15, 2010 15:13

<było>
Parzych - Pon Lut 15, 2010 15:22

Zajączek z jeżykiem spotkali się w lesie.
- Witaj zajączku.
- Witaj jeżyku.
I tak od słowa do słowa, jeżyk wyłapał w ryja...

[ Dodano: Wto Lut 16, 2010 19:45 ]
Dobrze położony asfalt na remontowanej drodze oznacza, że niedługo będą wymieniać rury kanalizacyjne...

[ Dodano: Wto Lut 16, 2010 19:47 ]
Cytat:
Jeśli chodzi o te nowoczesne choroby to i tak najskuteczniejsze są tradycyjne metody. Na grypę A1/H1 najlepszy jest gorący C2H5OH. Podobnie zresztą jak na ADHD najskuteczniejszy jest tradycyjny srutututu.


[ Dodano: Sro Lut 17, 2010 02:10 ]
Jedna koleżanka żali się drugiej:
- Mój Kazik jest ostatnio jakiś oziębły w sprawach seksu.
- Podmień mu w czasie kąpieli szampon na taki dla psów - radzi druga - Ja swojemu tak zrobiłam, to po wyjściu spod prysznica rzucił się na mnie, jak jakiś brytan, zaciągnął do łóżka i mało mnie na strzępy nie rozerwał w czasie stosunku!
Minęły dwa dni:
- Beznadziejna ta twoja rada z szamponem dla psów.
- Coś ty? Nie zadziałało?
- Zadziałało. Wyskoczył z łazienki, srutututu całą kiełbasę z lodówki, a jak mu zwróciłam uwagę, to ugryzł mnie w tyłek i poleciał do tej suki, Kowalskiej z trzeciego pietra...

[ Dodano: Sro Lut 17, 2010 21:11 ]
Pewna londyńska firma zamieściła w prasie ogłoszenie o prace. Odpowiedziały na nie trzy osoby: Niemiec, Francuz i Hindus. Komisja przeprowadzająca rozmowę kwalifikacyjną chcąc sprawdzić poziom znajomości języka angielskiego u kandydatów, poleciła, aby każdy z nich ułożył zdanie, które zawierać będzie trzy słowa: green, pink i yellow.
Na pierwszy ogien poszedł Niemiec:
- When I wake up I see yellow sun, green grass and I think to myself that will be wonderful, pink day.
Jako drugi był Francuz:
- When I wake up I put my green pants, yellow socks and pink shirt.
Na koniec Hindus:
- When come back home I hear the telephone green green, so I pink up the phone and say: Yellow!

[ Dodano: Czw Lut 18, 2010 21:49 ]
- Dzieci!!! Dzieci!!! Przywiozłem wam pieska!!!
- Hurrrraaaaa!!! Tato, a gdzie jest???
- Trochę na zderzaku, reszta w nadkolu.

[ Dodano: Czw Lut 18, 2010 21:50 ]
Przychodzi rabin do księdza i mówi:
- Słuchaj, mam świetny pomysł - jak się najeść za darmo w dobrej restauracji.
- No to mów szybko co trzeba zrobić - odpowiada ksiądz.
- Zamawiasz co chcesz, a potem czekasz aż zaczną zamykać restaurację i jak podchodzi kelner mówisz, że już płaciłeś jego koledze, który już wyszedł.
Następnego dnia poszli do restauracji. Zamówili wszystkie najwykwintniejsze i najdroższe potrawy i czekają, aż zaczną zamykać. Zbliża się godzina zamknięcia. Podchodzi kelner i przynosi im rachunek.
- Ale my już płaciliśmy pana koledze, który już wyszedł... - mówi rabin.
- I do tej pory czekamy na resztę... - dodaje ksiądz.

arecki - Pią Lut 19, 2010 00:03

:ok:
Parzych - Pią Lut 19, 2010 01:07

Facet podchodzi do dziewczyny siedzącej przy stoliku w knajpie.
-Masz ochotę na chwile magii ze mną?
-Magii? - pyta zaciekawiona.
-Tak. Idziemy do mnie, siadasz na mnie, pieprzymy się a potem znikasz.

11kuba11 - Pią Lut 19, 2010 16:29

Ida cztery zakonnice do nieba i staja przed swietym Piotrem.
> Sw Piotr stawia przed nimi miske z woda swiecona i pyta
> pierwszej zakonnicy:
> - czy siostra dotykala kiedys meskiego czlonka ?
> - tak dotykalam go palcem
> - to niech siostra zanurzy tu ten palec a bedzie rozgrzeszona i pojdzie
do
> nieba
> Zanurza i odchodzi.
> Sw Piotr pyta nastepnej
> - czy siostra dotykala kiedys meskiego czlonka
> - tak, mialam go w dloni
> - to niech siostra zanurzy tu ta dlon, a bedzie rozgrzeszona i
> pojdzie
> do
> nieba
> Zanurza i po chwili odchodzi. Juz ma isc trzecia ale w tym
> momencie
> wyrywa sie czwarta:
> - No nie qarwa ! Jak ona tam dupe zanurzy to ja juz tego nie wypije!

[ Dodano: Pią Lut 19, 2010 16:30 ]
Jasio prosi mame;:
> - Mamusiu, kup mi rower.
> - Nie synku. Rower jest bardzo drogi. Nie kupie ci. A poza tym byles
> niegrzeczny i nie zasluzyles.
> - Mamusiu to pobaw sie chociaz ze mna!
> - No, pobawic to sie moge, a w co chcialbys sie pobawic, Jasiu? - pyta
> mama.
> - Pobawmy sie w mamusie i tatusia - idz do sypialni i czekaj na mnie
> mamo.
> Zaintrygowana mama przebrala sie w pizame i lezy w lózeczku. Wchodzi
> Jasio z rekami zaozonymi z tyu chodzi z kąta w kąt i w pevnym
momencie
> mówi:
> - Wstawaj stara, idziemy małemu rower kupić...
>
>
>
>
> Co robisz, Jasiu?
> - Zbieram psie kupy.
> - To bardzo ładnie, ale tu jedną zostawiłeś.
> - Taką już mam...
>
>
>
> Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwieraja sie drzwi od lodówki.
> Wychodzi z niej spasiona mysz w jednej lapie trzymajac prawie
kilogramowy
> kawal zółtego sera a druga ciagnac za soba wielkie peto kielbasy.
> Idzie do pokoju skad rozlega sie potezne chrapanie gospodarzy
> i taszczy ten caly majdan przez srodek izby w strone szafy,
> pod która ma wejscie do swojej norki.
> Juz jest przed wejsciem gdy w swietle ksiezyca dostrzega pulapke na
myszy
> a
> na niej malutki kawaleczek sloninki.
> Mysz kreci z dezaprobata i politowaniem glowa i mruczy pod nosem :
> - Jak dzieci, qarwa, jak dzieci...
>
>
>
> Na lekcji religii zakonnica pyta dzieci:
> - Co to jest małe, je orzeszki, ma ruda kitę i skacze po drzewach?
> Wstaje Jasiu i mówi:
> - Na 99% to jest wiewiórka, ale jak siostrę znam, to może być Jezus.

Parzych - Pią Lut 19, 2010 20:45

Różnica pomiędzy informatykami : początkującym a doświadczonym:
Pierwszy myśli, że 1kB to 1000 Bajtów, drugi natomiast jest pewien, że 1km to 1024 m.

[ Dodano: Pią Lut 19, 2010 23:22 ]
Siedzi sobie typiarka w pociągu, ma okres, a że siedzi sama w przedziale, to postanowiła zmienić podpaskę. No i wsio przebiegło pomyślnie, tylko co zrobić z tą zużytą? Niewiele myśląc, wyrzuca przez okno... Peronem przechadza się koleś i nagle BUCH, dostaje czymś w twarz. Ściąga to, patrzy.... qarwa, kawałek waty a tak mi ryj rozjebało...

[ Dodano: Sro Lut 24, 2010 05:25 ]
Polska armia leci do Afganistanu. Na pokład samolotu odlatującego z Warszawy wchodzą żołnierze z kapitanem. Samolot startuje, kapitan zauważa smutek i łzy w oczach żołnierzy. Gdy samolot był w powietrzu dłuższą chwilę kapitan myśli sobie - qarwa rozklejają mi się, z takich żołnierzy nie będzie pożytku. Kapitan wiec postanawia ich umotywować i krzyczy - Żołnierze !! w Afganistanie albo my ich albo oni nas !! Daje qarwa 100 dolarów za każdą głowę Afgana !! Wtem w oczach żołnierzy pokazuje się radość, ekstaza i chęć walki !! Zaczynają wznosić wojenne okrzyki i razem się nakręcać. Samolot powoli zniża się do lądowania, a żołnierze drą się jak zwierzęta, w oczach amok!! Kapitan coś tam do nich jeszcze krzyczy, ale oni już nie słuchają chcą krwi. Tylna cześć samolotu się otwiera żołnierze wylatują jak rakiety i w ciumek poszli w pola ..... Kapitan myśli - Co to qarwa było ??!! Po godzinie wracają, worki pełne głów, na bagnetach głowy. Kapitan aż przysiadł .... Po chwili krzyczy - Co wyście qarwa narobili !! A żołnierze - Ale panie kapitanie sam pan mówił 100 za głowę. Kapitan spuścił głowę i wyszeptał - To było qarwa międzylądowanie w Krakowie ...........

arecki - Sro Lut 24, 2010 23:03

uppppp :ok:
DziDzia - Czw Lut 25, 2010 14:26

Idą dwie blondynki ulicą i się cieszą.
Przychodzi pół baby do lekarza, a lekarz - no BA !



pozdro :!:

Parzych - Czw Lut 25, 2010 16:24

Facet baraszkuje w łóżku z piękna blondynką. Nagle dziewczyna pyta:
- Ale nie masz AIDS, co?
- Oczywiście, że nie!
- Dzięki Bogu! Nie chciałabym znowu tego złapać.

[ Dodano: Pią Lut 26, 2010 20:20 ]
Córka przychodzi do taty Rosjanina i mówi : tato wychodzę za mąż.
Ojciec zdziwiony... - Co za kogo ?
Córka odpowiada - Za popa !
Ojciec taki zdziwiony, stwierdza iż musiał by go poznać.
Na następny dzień ojciec spotyka się z popem no i go pyta:
Skoro chcesz się ożenić z moją córką to musisz mieć dużo pieniędzy, ona lubi kosztowności, najpiękniejszą biżuterię ...
Pop rzecze : Bóg pomoże , Bóg pomoże...
Ojciec dalej mówi... : no a co z samochodami? moja córka musi mieć kilka najlepszych samochodów ...
Pop : Bóg pomoże, Bóg pomoże
Ojciec dalej pyta : a co z willą? moja córka musi mieć najlepszą willę na pięknym terenie.
Pop odrzekł - Bóg pomoże
Po chwili córka przychodzi i pyta ojca ...: no i jak ?
a ojciec mówi : ehh nooo... może być...Ale podoba mi się, że zwraca się do mnie "bóg".

luki - Sob Lut 27, 2010 20:32

forum iPhone'a
<ja_kub> wylałem piwo na swojego iphona, leżał tam tylko kilka sekund, da radę go uratować??
<marrco> szkoda piwa...
<piter> uu, piwa szkoda
<noname> piwa już nie odzyskasz
<ja_kub> no, dzięki za pomoc

Parzych - Pon Mar 01, 2010 22:52

Za oknem świta. Stary, nagi facet stoi przed lustrem. Patrzy na swoją wymiętą, pomarszczoną, nieogoloną twarz, sflaczały brzuch, krzywe nogi, marne przyrodzenie. Potem kieruje wzrok w bok lustra i widzi odbicie leżącej w łóżku pięknej, zgrabnej, nagiej dziewczyny. Facet jeszcze raz spogląda na swoje odbicie i mamrocze:
- qarwa, jak można do tego stopnia kochać pieniądze?

****************

Siedzę na poczcie i duża kolejka, przed okienkiem stoi małe dziecko z mamusią i to dziecko wola:
- Mamo chce na lody!
- Nie synku
- Mamo chce na lody!
- Później synku
Dziecko stoi myśli myśli i nagle krzyknęło na cala pocztę
- Mamo, jak zaraz nie pójdziemy na lody, to powiem babci, ze lizałaś siusiaka tatusia!
Ludzie wybuchnęli śmiechem, kobieta z okienka wzięła przerwę bo wytrzymać nie mogla ogólny gromki śmiech na sali. Matka wyszła z poczty a dziecko na to
- Jeee! Idziemy na lody!

****************

Mąż rano budzi żonę:
- Zrób mi śniadanko i herbatkę gorącą...
- Nie ma mowy! Z jakiej paki!?
- Za ładne oczy?
- Nie... Nie chce mi się.
- No to za całe ząbki?.

****************

Chłopak i dziewczyna. Późna wieczorowa pora.
On do Niej:
- Kochanie może loda?
- Nieee... O tej porze wszystko idzie w biodra.

****************

Meksyk. Małe miasteczko. Ksiądz odprawia niedzielną mszę.
- Dziś opowiem wam kazanie o świętej Weronice. Ale najpierw, żebyście mieli dobre porównanie chciałbym wam przybliżyć postać mieszkanki naszego miasta - Dolores.
Wszyscy za pewne znacie tę wielkoduszną i dobrą osobę. Pomaga starszym osobom. Nigdy nie przejdzie obojętnie obok żebrzącego. Opiekuje się bezdomnymi dziećmi. Pomaga nam w przeróżnych pracach domowych i w ogóle jest to dziewczyna o złotym sercu. Tak więc, drodzy parafianie, Dolores przy św. Weronice to zwykła qarwa.

****************

Pewien policjant z grupy antyterrorystycznej spóźnił się godzinę na poranną odprawę. Wylądował więc u dowódcy na dywaniku. Szef, zły jak diabli, krzyczy:
- Co ty sobie myślisz? Czy zdajesz sobie sprawę, że gdybyśmy dostali rozkaz wkroczenia do akcji to twoja nieobecność rozwaliłaby całą naszą taktykę i naraziłbyś życie kolegów? Jakie masz wytłumaczenie?
- Szefie - odpowiada policjant rano wstałem jak zwykle i zacząłem się ubierać. Założyłem czarne spodnie moro, do lewego uda przymocowałem Glocka, do prawego Berettę, za pasek z tyłu wsadziłem P 83, przyczepiłem gaz obezwładniający i kajdanki. Potem zawiązałem buty Combat mocując do łydki nóż szturmowy. Następnie czarna podkoszulka i kurtka. Na to kamizelka kuloodporna z przyczepionymi do niej trzema granatami hukowymi i przewieszonym pasem z zapasowymi magazynkami. Na lewe ramię
założyłem MP5,na prawe PM Glauberyt ze znacznikiem laserowym, na plecy strzelba
Remington 870 shotgun do przestrzeliwania zamków. Wciągnąłem kominiarkę, Gogle i założyłem czarny hełm kevlarowy i poszedłem do drzwi. Ale jak w przedpokoju spojrzałem w lustro to tak się siebie samego przestraszyłem,
że się zesrałem...

chianti_girl - Wto Mar 02, 2010 10:29

edit:)

nie mogłam znaleźć ale już znalazłam temat na filmiki:

http://www.fiestaklubpols...p=465815#465815

elmek13 - Wto Mar 02, 2010 10:59

chianti_girl, popłakałem się, ze śmiechu. :hahaha:
DziDzia - Wto Mar 02, 2010 11:13

Dobre. Ale temat na filmy (śmieszne z resztą) jest gdzie indziej :fox:



pozdro :!:

Parzych - Wto Mar 02, 2010 17:12

Mały murzynek i mały białasek poszli do nieba. Św. Piotr u bram niebios bierze na kolanka białaska i mówi:
- Ale ty masz piękne białe stópki, a jaki śliczny biały brzuszek, i te blond loczki.:)
Masz skrzydełka- będziesz aniołkiem.
Mały biały aniołek odleciał na skrzydełkach. Św. Piotr bierze na kolana murzynka.
-Ale Ty masz fajne czarne kędziorki na głowie, jakie słodkie małe czarne łapki, mały czarny brzuszek.
Masz skrzydełka- będziesz muchą.

elmek13 - Sro Mar 03, 2010 13:41

Sierżant dopieka szeregowcowi:
- Szeregowy Kartofel, pobiegnijcie tam do krzaków i sprawdźcie, czy mnie tam nie ma!
Po chwili szeregowy Kartofel przybiega zdyszany:
- Panie sierżancie, melduję posłusznie, że pan tam jest , nawet przykryty dla kamuflażu papierem...

szogoon - Czw Mar 04, 2010 10:45

An arab at the airport:
- Name?
- Abdul al-Rhazib.
- Sex?
- Three to five times a week.
- No, no, I mean male or female?
- Male, female, sometimes camel.
- Holy cow!
- Cow, sheep, animals in general.
- But isnt that hostile?
- Horse style, doggy style, any style!
- Oh dear!
- No, no! Deer runs too fast.

molu - Czw Mar 04, 2010 14:11

Facet wraca z delegacji i znajduje żonę w łóżku z jakimś typem. Bez słowa wychodzi z domu na placyk przed blokiem. Siada na ławce z ciężkimi myślami: "Ależ qurwa z niej, przecież wysłałem jej sms-a, że wrócę wcześniej."
Posiedział, wypalił kilka papierosów, twarz mu trochę pojaśniała: "Z drugiej strony, może to jednak nie qurwa, może operator zawinił i zwyczajnie nie dostała sms-a?"

Parzych - Czw Mar 04, 2010 14:18

Dlaczego faceci nie mają cellulitu?





Bo brzydko wygląda. :)

drjanusz - Czw Mar 04, 2010 14:37

<było> <było> <było> <było>
Parzych - Pią Mar 05, 2010 00:46

Adwokat do klienta:
- Mam dla pana zła i dobrą wiadomość. Analiza DNA wykazała, że na miejscu zbrodni znaleziono pańską krew.
- Oj, to źle... a... ta dobra?
- Cholesterol i cukier w normie.

FiFa - Pią Mar 05, 2010 22:41

Kontrola drogowa zatrzymuje blondynke:
- Ma pani gasnice?
- Mam.
- A trojkacik?
- Wczoraj zgoliłam

[ Dodano: Pią Mar 05, 2010 22:44 ]
Pewien gość, właściciel sklepu, bardzo nie lubił Chińczyków. Pewnego dnia przyszedł do niego Chińczyk i pyta:
- Ma Pan Whiskas? Potrzebuję go dla mój kot.
- A gdzie masz tego kota? - pyta sprzedawca.
- No ja kot zostawić w domu, ja go nie brać ze sobą do sklep.
- To jak go przyniesiesz, to ja ci sprzedam ten Whiskas.
Chińczyk rad nie rad poszedł po kota do domu, a gdy wrócił otrzymał Whiskas. Dwa dni później przychodzi ponownie, ale tym razem prosi:
- Ja chcieć kupić Pedigripal dla mój pies.
Sprzedawca pyta:
- A gdzie masz tego psa? Bez niego ci nic nie sprzedam!
Chińczyk oburzony:
- Ja nie chodzić z pies na zakupy!
- Bez psa nie wracaj! - burknął sprzedawca. Tak się i stało, po przyjściu z psem, Chińczyk otrzymał swój Pedigripal. Następnego dnia Chińczyk przychodzi do sklepu z dużą papierową torbą i mówi do sprzedawcy:
- Pan tu włożyć ręka.
- A po co?
- Pan włożyć
Sprzedawca wkłada rękę do torby, a Chińczyk mówi:
- Pan pomacać! Miękkie?
- No tak...
- Ciepłe?
- No tak...
Na to Chińczyk uprzejmym głosem prosi:
- Ja chcieć kupić papier toaletowy!

BerciQ - Pią Mar 05, 2010 22:46

Przychodzi facet do lekarza:
- Panie doktorze, od kilku dni mam zatwardzenie, nic mi nie pomaga.
- Będziemy musieli panu zaaplikować czopki. Proszę się odwrócić, ściągnąć spodnie i pochylić się. Ja panu pokażę jak to się robi.
Facet ściągnął gacie, pochylił się i poczuł jak doktor wsuwa mu coś do tyłka.
- OK, gotowe. Proszę to samo powtarzać samemu w domu co 12 godzin przez najbliższe trzy dni.
Wieczorem gościu próbował samemu sobie poradzić, ale jakoś mu się nie udawało. Poprosił więc żonę o pomoc. Odwrócił się, ściągnął spodnie i wypiął du*sko. żona jedną rękę położyła na jego ramieniu, druga natomiast zaczęła wkładać mu czopek.
- O ku**a! - wrzasnął w pewnej chwili facet.
- Co się stało kochanie, zabolało cię?
- Nie, ale właśnie sobie uświadomiłem, że ten lekarz trzymał obie ręce na moich ramionach.

[ Dodano: Pią Mar 05, 2010 22:47 ]
- Panie doktorze, mój rozrusznik serca ma chyba defekt!
- Po czym pan tak sądzi?
- Jak kaszlnę to mi się brama od garażu otwiera.

[ Dodano: Pią Mar 05, 2010 22:47 ]
Jasio kopie dół w ogródku. Zaciekawiony sąsiad pyta:
- Co robisz?
- Kopię grób dla mojej złotej rybki.
- Ale czemu taki duży?
- Bo jest w twoim pieprzonym kocie!

[ Dodano: Pią Mar 05, 2010 22:47 ]
Policjant szuka czegoś pod latarnią. Podchodzi dziecko.
- Czego pan szuka?
- Wypadła mi moneta.
- A gdzie?
- O tam, pod samochodem.
- To czemu pan tu szuka?
- Bo tu jest jaśniej!

FiFa - Pią Mar 05, 2010 22:50

Do dziś pamiętam mój "pierwszy raz" z prezerwatywą, miałem 18 lat albo coś około. Poszedłem do apteki kupić paczkę prezerwatyw. Za ladą stała przepiękna farmaceutka, która najprawdopodobniej wiedziała, że nie mam doświadczenia w tych kwestiach. Podała mi paczkę i zapytała, czy wiem, jak tego używać. Szczerze odparłem, że nie. Tak więc otworzyła paczkę, wyjęła jedną i rozwinęła na kciuku, po czym poleciła sprawdzić, czy jest na miejscu i czy mocno się trzyma. Najprawdopodobniej musiałem wyglądać na osobę, która nie do końca zrozumiała to, co powiedziała, więc rozejrzała się po aptece, podeszła do drzwi i zamknęła je. Chwyciła mnie za rękę i wciągnęła na zaplecze, gdzie zdjęła z siebie bluzkę. Po chwili zdjęła też stanik. Spojrzała na mnie i zapytała:
-Czy to cię podnieca?
No cóż, byłem tak zaskoczony tym wszystkim,że tylko kiwnąłem głową. Wtedy powiedziała, że czas nałożyć prezerwatywę.Kiedy ją nakładałem, ona zrzuciła spódniczkę, zdjęła majteczki i położyła się na stole.
-No choć -powiedziała, - nie mamy zbyt wiele czasu. Tak więc położyłem się na niej. To było cudowne, szkoda, że nie wytrzymałem zbyt długo... PUF, i było po sprawie... Spojrzała się na mnie przerażona: -Jesteś pewien, że nałożyłeś prezerwatywę ?

Odpowiedziałem tylko: - No pewnie !!! I podniosłem kicuk, aby jej pokazać ...

[ Dodano: Pią Mar 05, 2010 22:55 ]
Mąż z żoną oglądają w telewizji program o psychologii i różnicach w odczuwaniu emocji.

W pewnym momencie mąż odzywa się:

- Kochanie, to wszystko są bzdury. Założę się, że nie jesteś w stanie

powiedzieć mi czegoś, co uczyni mnie radosnym i smutnym jednocześnie.

- Spośród wszystkich twoich kumpli, ty masz największego penisa -odrzekła

BerciQ - Pią Mar 05, 2010 22:58

FiFa, :hahaha: :hahaha: :hahaha:

:git: :git:

Parzych - Pią Mar 05, 2010 23:07

Dwaj kumple siedzą przy piwku w knajpce i rozmawiają
- Wiesz, sex z moją żoną jest ostatnio coraz gorszy. Jeszcze trochę i chyba całkiem przestaniemy się kochać...
- Chłopie, gdyby moja żona nie spała z otwartymi ustami...to w ogóle zapomniał bym co to sex!

[ Dodano: Pią Mar 05, 2010 23:08 ]
Witam,

działo się to 25 lat temu. Jako młody student jeździłem sobie po Polsce autostopem. Któregoś razu wybierałem się na Mazury. Po dwóch godzinach machania łapką doczekałem się okazji. Było to Porsche - w dzisiejszych czasach nikogo to nie dziwi, ale wtedy było ich w kraju znacznie mniej. Co ciekawe, prowadziła go panna w wieku około 25 lat i to naprawdę fajna laska - po prostu żyć nie umierać, do dzisiaj widziałem niewiele podobnych kobiet. Podróż zajęła nam 5 godzin, było fajnie, zacząłem z nią nawet wiązać moją przyszłość do końca wakacji. I pewnie byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie skręciła w pewnym momencie w leśną dróżkę. Powiedziała, że ma do sprawdzenia jakieś drugowojenne, rodzinne plany. Po niedługim czasie zatrzymaliśmy się. Według rysunków, które miała, znaleźliśmy miejsce i zacząłem kopać dół. W tym czasie zdradziła mi, że w tym miejscu powinien znajdować się pojemnik z przedwojenną biżuterią. Poczułem się współudziałowcem w tym znalezisku (co zresztą dała mi jasno do zrozumienia). Kopałem dość długo, dziewczę pomagało jak potrafiło. Ze względu na temperaturę oboje byliśmy już topless, co może nie dziwić w moim przypadku, bo nie bardzo jest się czym pochwalić, ale jeżeli chodzi o nią, to oglądałem najfantastyczniejsze cycki jakie kiedykolwiek widziałem. W pewnej chwili łopata uderzyła o coś twardego. Po delikatniejszym rozgarnięciu ziemi okazało się, że to uchwyt od skrzyni. Zaczęliśmy ciągnąć za niego. Później tylko ja to robiłem. Ciągnąłem naprawdę z całej siły, stawało się to dość bolesne, ale nie odpuszczałem. W pewnym momencie obudziłem się. I całe moje szczęście, bo jakbym się nie obudził, to chyba bym sobie ch*ja urwał.

elmek13 - Pią Mar 05, 2010 23:17

BerciQ,
BerciQ napisał/a:
Bo jest w twoim pieprzonym kocie!


Znam..ale mnie cały czas śmieszy. :V:

[ Dodano: Pią Mar 05, 2010 23:17 ]
FiFa, z gumą było.

BerciQ - Sob Mar 06, 2010 12:34

Egzamin w Wyższej Szkole Policyjnej w Warszawie:
- Jakiego koloru jest biały maluch?
Policjant (kandydat) nie wie.
- No niech pan pomyśli, jakiego koloru jest biały maluch.
Po kilku minutach policjant się uśmiecha i mówi:
- Biały!
- Bardzo dobrze, widać, że się pan dużo uczył, a teraz drugie pytanie: Ile drzwi ma dwudrzwiowy samochód ?
Policjan myśli, myśli, myśli, i woła uradowany:
- Biały!

[ Dodano: Sob Mar 06, 2010 12:34 ]
Grupka dzieci podchodzi do hrabiego spacerującego w parku i wskazując na zamek pyta:
- Czy pan tam mieszka?
- Tak.
- A czy są tam jekieś straszydła?
- Nie. Jestem jeszcze kawalerem.

[ Dodano: Sob Mar 06, 2010 12:36 ]
Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi:
- Mamo, a mi się chce sikać!
- To idź i wysikaj się, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać.
W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi:
- Dziadku mi się chce gwizdać!
- Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc.
- Ale mi się naprawdę chce gwizdać!
- Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz.
- Ale ja już nie mogę!
- To zagwiżdż mi tak po cichutku do ucha.

Parzych - Sob Mar 06, 2010 15:12

- Hej Zenek. Zbieraj się i chodź do mnie, pogramy w szachy.
- Nie mogę. Żona mi zmarła...
- To dam Ci grać czarnymi.

szogoon - Nie Mar 07, 2010 00:04

Wieczorem mąż i żona dyskutowali jak zwykle o tym i o tamtym... Dochodząc do jakże delikatnego tematu eutanazji, o wyborze między życiem i śmiercią, mąż powiedział:

- Nie pozwól mi żyć w takim stanie, bym był zależny od jakichkolwiek urządzeń i karmiony przez rurkę z jakiejś butelki. Jeśli przyjdzie mi znaleźć się w takiej sytuacji, lepiej odłącz mnie od urządzeń, które trzymają mnie przy życiu.

A ona wstała, wyłączyła telewizor i komputer, a piwo wylała do zlewu...

[ Dodano: Nie Mar 07, 2010 12:10 ]
http://allegro.pl/show_item.php?item=944840264

cin1207 - Nie Mar 07, 2010 21:45

opis do aukcji jest powalajacy haha ale taka prawda tak skory z lisow sie wyrabia...
BerciQ - Nie Mar 07, 2010 21:54

Cytat:
mozna włozyc reke do srotka od tyłu


przecież to mu w dupe wkłada :D

Parzych - Nie Mar 07, 2010 23:34

Jakiś czas temu w jednostce bombowców strategicznych zapowiedziano poważne ćwiczenia. Włącznie z wylotem z kompletem uzbrojenia bojowego. Przyjechała wizytacja ważnych szyszek, łącznie z jakimś generałem, bohaterem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Delegacja stoi sobie spokojnie na lotnisku, obok pasa startowego, obserwują pułk podczas ćwiczenia "Alarmowe poderwanie jednostki". Samoloty startują parami, jedna szybko za drugą, nawracają. Nagle......od jednego z samolotów coś się oderwało. Podobne do bomby. Cała delegacja przerażona zaiwania do rowów, tylko jeden generał został. I chichotał jeszcze do tego. Bomba upadła, parę razy się odbiła, pobujała i uspokoiła.
Oficerowie wyleźli z rowu. Brudni, jak świnie, bo to po deszczu było. Podchodzą do generała, pytają:
- Towarzyszu generale, dlaczego nie uciekaliście? A jakby wybuchła?
- A po co się chować? Toż to jądrowa...

elmek13 - Pon Mar 08, 2010 12:13

Ojciec z synem wybrali się na polowanie. Jako że ojciec był inwalidą wojennym - nie miał obu nóg, syn zapakował go w plecak, plecak zarzucił na plecy i poszli do lasu. Idą, tropią, syn obserwuje przód i boki, ojciec tyłu pilnuje...
Nagle zza krzaków wypada na nich stado dzików. Syn postanawia uciekać. Biegnie, ale szybko traci siły z powodu dodatkowego obciążenia. W pewnym momencie poddaje się, zrzuca plecak i biegnie ile sił w nogach do wioski. Przybiega do domu, pada przed matką na kolana i mówi:
- Wybacz, mamo, zaatakowały nas dziki... Nie udało mi się ojca obronić...
- A was, myśliwych, to ch*j zrozumiesz! Dziesięć minut temu ojciec przypełzł i powiedział: "piździ*c, nie mamy już syna"...

Budzi się Tadek rano w akademiku, patrzy na ścianę, a tam napis: "Jutro nie piję!"
Westchnął ciężko, po czym mówi:
- Dzięki Bogu, to nie dzisiaj!!

Akademik, 3 w nocy, nawalony student wchodzi do pokoju, zdejmuje buta i wali nim w ścianę. Zza ściany dobiega głos:
- Och**jałeś! Musisz się tak tłuc po nocy, spać nie dajesz!
Na te słowa student pokornie zalega w koju. Po chwili słychać z za ściany:
- Qźwa! Długo jeszcze będę czekał na tego drugiego?!

Parzych - Pon Mar 08, 2010 18:58

Dzwoni jedna przyjaciółka do drugiej:
-Hej Kryśka, jest u ciebie mój mąż?
-Nie ma, a co?
-Hmmm... dziwne. Jak wychodził z domu, to mówił że idzie na kurwy...
-Faktycznie dziwne. Przecież wcale nie musiał wychodzić...

elmek13 - Wto Mar 09, 2010 11:13

Ubogi, acz pobożny Żyd wygrał milion na loterii - jego długoletnie
modlitwy zostały wysłuchane. Od razu pobiegł do najdroższego sklepu,
kupił nowe buty, garnitur, elegancki płaszcz i kapelusz. Niestety, zaraz
po wyjściu potrącił go samochód. Na śmierć. Żyd stanął przed
obliczem Jahwe i żali się:
- Panie Boże, całe życie byłem ubogi, głodowałem, spałem na ławce
w parku a teraz, ale codziennie żarliwie się modliłem. Kiedy wreszcie
moje modlitwy zostały wysłuchane Ty Panie Boże wezwałeś się mnie do
siebie... gdzie tu sprawiedliwość?
Na co Jahwe: Aj waj, Mojsze ty wiesz co? Ja ciebie po prostu w tym ubraniu
nie poznałem.

Tommi - Czw Mar 11, 2010 20:50

thank you
Freeman - Czw Mar 11, 2010 21:29

Tommi, trochę nie ten temat :-)
chianti_girl - Czw Mar 11, 2010 21:32

Kawały i inne śmieszności... to nie dobry dział na takie inne śmieszności ? Ani to fotka ani filmik ...chyba, że do linkowni :hihihi:

Dla mnie mega dobre uśmiałam się :V:

Freeman - Czw Mar 11, 2010 21:36

Oni oszukują. Kilka razy mówią tylko you . :fox:
Parzych - Pią Mar 12, 2010 00:35

Facet siedzi w barze, podchodzi do niego nieznajomy i pyta:
- Gdybyś obudził się w lesie z podrapanym i wysmarowanym wazeliną tyłkiem, powiedziałbyś komuś?
- Ależ nie - odpowiada facet.
Nieznajomy dalej pyta:
- Gdybyś zauważył, że masz w swoim tyłku zużytą prezerwatywę, powiedziałbyś komuś?
- Jasne, że nie - odpowiada facet.
- Chcesz jechać na kemping? - pyta się nieznajomy.

JoeMix - Pią Mar 12, 2010 07:57

Mam kumpla który przy każdym spotkaniu wali jakiś głupi dowcip który zazwyczaj słyszę pierwszy raz,,, ostatnia sypnął:

Dlaczego w nosie jest przegroda? (chodzi o ten element między dziurkami w nosie)

chianti_girl - Pią Mar 12, 2010 10:24

Słyszałam to.... żeby nie kusiło, albo aby nikt nawet nie pomyślał i nie próbował......


Leci blondynka samolotem obok bardzo inteligentnego,wszystko wiedzącego biznesmena strasznie lubiącego hazard i po kilku minutach lotu:
- Zagra pani w coś ze mną?
- Nie, dziękuję.
- A może jednak.
- Nie, nie.
- Nooo, bardzo panią proszę.
- Ehhh, no dobra.
- No to tak: ja pani zadaję pytanie i jeżeli pani nie odpowie, to daje mi pani 5 dolarów, a jeżeli ja nie odpowiem na pani pytanie to ja pani daję 5 tysięcy dolarów. To jak, ok?
- Ehhh, ok.
No to biznesmen zadaje pierwsze pytanie:
- Jaka jest odległość między słońcem a księżycem?
Blondynka myśli i myśli:
-Eeeee... mmmm... niestety nie wiem.
Daje mu 5 dolców, po czym sama zadaje pytanie:
- Co to jest: wchodzi pod górkę na dwóch nogach, a schodzi na trzech?
Wszystko wiedzący ciągle myśli i myśli i ciągle nie może znaleźć odpowiedzi, więc dzwoni do jednego kolegi, drugiego, trzeciego, żaden z nich nie wie. Cały zdenerwowany, że może przegrać pyta się jeszcze wszystkich pasażerów samolotu, ale nikt nie wie. Po kilku minutach nerwówki w końcu się poddał i dał blondynce te 5 tysięcy dolarów i pyta się jej:
- To co to jest to co wchodzi pod górę na 2 nogach, a schodzi na trzech.
Na to blondynka daje mu 5 dolarów...

Tommi - Pią Mar 12, 2010 13:17

Amerykański statek kosmiczny dolatuje na Marsa... wylądował... i Amerykanie zbierają się do wyjścia, aż tu nagle podleciało dwóch Marsjan, takich śmiesznych małych zielonych i bzzzzz zaspawali im drzwi wyjściowe.
Amerykanie próbują wyjść ... 10 minut, 30 minut ... po godzinie się udało.
Wyszli, a tam już zebrała sie większa grupka Marsjan.
No więc witają się i pytają :
- Czemu zaspawaliście nam drzwi wyjściowe ?
Na co Marsjanie :
- Zawsze tak robimy nowym, ale to chyba nie problem.
Niedawno tu Polacy byli ... koledzy zaspawali im drzwi a oni po 5 minutach już byli na
zewnątrz ... i jeszcze prezenty przywieźli ...
Amerykanie :
- Prezenty ? Polacy ? jakie prezenty ?
Marsjanin :
- srutututu to się nazywało czy jakoś tak, ale najważniejsze że wszyscy dostali :-)

Parzych - Pią Mar 12, 2010 13:39

Tommi, <było> sam wrzucałem...
Freeman - Pią Mar 12, 2010 16:20

Tommi napisał/a:
- srutututu to się nazywało czy jakoś tak, ale najważniejsze że wszyscy dostali :-)
czyli Żółwik Tuptuś ich odwiedził. :rotfl:
Parzych - Pią Mar 12, 2010 17:48

Powódź w Londynie. Woda zalewa ulice i zaczyna się wdzierać do rezydencji milorda.
Lokaj otwiera drzwi do gabinetu i anonsuje z godnością:
- Milordzie.... Tamiza

[ Dodano: Pią Mar 12, 2010 17:56 ]
W poczekalni siedziała kobieta z dzieckiem na ręku i czekała na doktora. Gdy ten wreszcie przyszedł, zbadał dziecko, zważył je i stwierdził, że bobas waży znacznie poniżej normy.
- Dziecko jest karmione piersią czy z butelki? - spytał lekarz.
- Piersią - odpowiedziała kobieta.
- W takim razie proszę się rozebrać od pasa w górę. Kobieta rozebrała się i doktor zaczął uciskać jej piersi. Przez chwilę je ugniatał, masował kolistymi ruchami dłoni, kilka razy uszczypnął sutki. Gdy skończył szczegółowe badanie, kazał kobiecie się ubrać i powiedział:
- Nic dziwnego że dziecko ma niedowagę. Pani nie ma mleka!
- Wiem - odpowiedziała - jestem jego babcią, ale cieszę się że przyszłam.

Freeman - Sob Mar 13, 2010 14:47

Cytat z forum:

"Jutro ktoś wrzuci test wentyli do dętek samochodowych i też znajdzie się rzesza ludzi siedzących w tym po uszy od urodzenia."

A tu mądrości z bash:

<Phaet> te przepisy o zakazie palenia są bez sensu
<Phaet> nie lepiej zakazać produkowania papierosów?
<Phaet> nie ma fajek, nie ma palaczy, nie ma smrodu, nie ma problemu
<Phaet> zawsze trzeba likwidować źródło problemu
<Phaet> tak jak ja robie dzięki czemu moje dzieci nie są debilami, nie ubierają sie jak debile, nie trolują po sieci jak debile i nie huliganią na zewnątrz
<llio> Przecież ty nie masz dzieci
<Phaet> NO WŁAŚNIE!

Piter - Sob Mar 13, 2010 21:17

Freeman, To tak jak z tym najlepszym sposobem na kaca - nie pić dzień wcześniej :yes:
Freeman - Sob Mar 13, 2010 21:20

Piter, albo

-Jaki jest najlepszy środek antykoncepcyjny?
+Szklanka wody
-Przed czy po?
+ZAMIAST!!!

Igraszki - Sob Mar 13, 2010 21:50

nie wiem czy były nie czytalem calego tematu
Cichy, podmiejski pub. Atrakcyjna babeczka zbliża się do baru i daje znak barmanowi, który natychmiast podchodzi do niej. Gdy jest już blisko, kobieta zmysłowo sygnalizuje, że powinien zbliżyć swoją twarz do jej twarzy. Barman czyni to, wtedy ona delikatnie zaczyna pieścić jego gęstą, krzaczastą brodę.
- Czy to ty jesteś tu właścicielem? - pyta, miękko dotykając jego twarzy dłońmi.
- Nooo, nie - odpowiada mężczyzna.
- A czy możesz go tu zawołać? Potrzebuję z nim porozmawiać - szepcze, przejeżdżając palcami poza brodę w stronę czupryny.
- Niestety, nie ma go - dyszy barman nawyraźniej podniecony.
- Może ja pomogę?
- Dobrze. Chciałabym przekazać wiadomość dla niego - kobieta ciągnie dalej niskim, zmysłowym głosem, wsuwając kilka palców w usta barmana i pozwalając mu ssać je delikatnie.
- Powiedz szefowi, że w ubikacji dla pań nie ma papieru toaletowego.

Pewna kobieta postanowiła kupić na rocznicę ślubu męzowi prezent. Weszła do sklepu zoologicznego, patrzy a tam żaba za 50zł. Pyta się sprzedawcy:
-dlaczego ta żaba taka droga?
-bo ona świetnie potrafi obciągać.
to pomyślała sobie że kupi ją jako prezent i przy okazji żaba wyręczy ją w tym niemiłym obowiązku. Kupiła żabę, dała przy kolacji mężowi i poszli spać. W nocy żonę obudziły dziwne odgłosy z kuchni, wstała, wchodzi do kuchni, patrzy a tam wszędzie porozstawiane garnki, patelnie, talerze, oleje, rondle, a przy stole przed książką kucharską siedzi mąż z żabą na ramieniu i coś jej tłumaczy.
Żona na to:
-Co to ma znaczyć?
-Jak żaba się nauczy gotować to wy******lasz.

Kazik od zawsze robił to co lubił : całował żonę, wślizgiwał się do wyrka i od razu zasypiał. Pewnego dnia obudził się obok podstarzałego faceta ubranego w biały szlafrok.
- "Co ty do k....y nędzy robisz w moim łóżku?...I kim do cholery jesteś?" zapytał facet.
- "To nie jest twoja sypialnia.
- Jestem Św. Piotr i jesteś w niebie" dodał.
- "Że co Twierdzisz, że jestem martwy Nie chcę umierać, jestem na to jeszcze za młody!
- Chcę natychmiastwrócić na Ziemię!"
- "To nie takie proste" odpowiedział święty. "Możesz wrócić jako kura albo jako pies. Wybór należy do ciebie" Kazio pomysłał przez chwile i doszedł do wniosku, że bycie psem jest stanowczo za bardzo męczące a życie kury wydaje się być miłe i relaksujące. Bieganie po zagrodzie z kogutem nie może być złe.
- "Chcę powrócić jako kura" odpowiedział.
W kilka sekund później znalazł się w skórze całkiem przyzwoicie upierzonej kury. Nagle jednak poczuł, że jego kuper zaraz eksploduje. Wtedy podszedł do niego kogut.
- "Hey! To pewnie ty jesteś tą nową kurą, o której mówił mi Św. Piotr" powiedział kogut
- "Jak ci się podoba bycie kurą?"
- "No jest ok ale mam to dziwne uczucie, że mi kuper zaraz eksploduje"
- "Ooo, no tak. To znaczy,że musisz znieść jajko" powiedział kogut
- "Jak mam to zrobić?" "Gdaknij dwa razy i zaprzyj się jak najmocniej potrafisz"
Kazio zagdakał i zaparł się jak najmocniej potrafił. Nagle "chluś" i jajko było już na ziemi.
- "Łoł to było za***iste" powiedział Kazik. Zagdakał jeszcze raz, zaparł się i wypadło z niego kolejne jajo. Za trzecim razem, gdy zagdakał usłyszał krzyk swojej żony :
- "Kazik co ty robisz?! Obudź się! Zasrałeś całe łóżko"

Rozmawia sobie trzech typow i weszli na temat zdrad
pierwszy mowi:
-nie uwierzycie, zona zdradza mnie z hydraulikiem :/
-z hydraulikiem?? jaak to?
-no zagladam sobie pod loozko a tam... klucz francuski, kolanko itp
drugi mowi:
-skoro jestesmy w temacie to mnie zona chyba zdradza z kierowca
-jak to?!
-zagladam pod wyrko a tam kierownica, tlumik..
trzeci mowi:
-wstyd sie przyznac ale zona chyba zdradza mnie z koniem!
-no cooo ty?!
-powaznie. zagladam pod wyrko a tam dżokej

Pewien mały chłopczyk miał mamę cygankę i ojca żyda. Pewnego dnia przyszedł do mamy i się pyta: - Mamusiu, ja jestem bardziej żydem czy cyganem? - SYnku, ja Cię nosiłam w brzuchu, wykarmiłam, wychowałam, robię kanapki do szkoły. Oczywiście, że jesteś bardziej cyganem. Wieczorem tata wrócił do domu i synek do niego z pytaniem: - Tatusiu, ja jestem bardziej cyganem czy żydem? - Synku, ja zapewniam dla Ciebie jedzenie, wożę Cię do szkołe, załatwiłem Ci edukację. Oczywiście, że jesteś bardziej żydem. Rodzice zaniepokojeni pytaniami synka w końcu zwrócili się do młodego; - Synku, a skąd te pytania? Dzieci się z Ciebie śmieją czy masz jakieś inne problemy? Młody odpowiedział: - Nie, nie. Po prostu przechodziłem sobie obok sklepu i widziałem taki fajny rowerek i nie wiedziałem, czy go srutututu czy się targować. :1xf:

moze cos z chamskich?
Co jest lepsze od sexu z martwym plodem?
nic...

Parzych - Sob Mar 13, 2010 21:56

Z żabą jest debeściak :hahaha:
Igraszki - Sob Mar 13, 2010 22:07

spokojnie mam jeszcze caly zapas, ale musze odkryc jaki tu humor panuje:D

Idzie 2 kolesi przez polane.Jeden pyta drugiego:
-Widzisz to drzewo?
-Widze.
-Pod nim pierwszy raz uprawialem sex...
-Wow...
-Nagle zobaczylem, ze nad nami stoi jej matka i sie patrzy na nas...-
-I co powiedziala?
-Meeeeeee.......

Spotyka się dwóch kumpli.
- Kto Ci podbił oko?
- Żona kurczakiem.
- Jak to?
- No otworzyła lodówkę, schyliła się po kurczaka a ja ją wtedy od tyłu. A ona odwróciła się i mnie walnęła tym kurczakiem.
- To ona nie lubi od tyłu?
- Lubi, ale nie w TESCO.

BerciQ - Sob Mar 13, 2010 22:45

Igraszki, humor to tu panuje iście wszelaki :P
Kod:
Dwóch kolegów w pracy:
- Ty, stary, czy rozmawiasz z żoną po stosunku?
- Jak zadzwoni, to czemu nie?!

Kod:
Blondynka wypełnia formularz.
Imię: Anna.
Nazwisko: Fitejowicz.
Urodzona: Tak.

Kod:
Idą dwie mrówki przez pustynię, jedna niesie budkę telefoniczną, druga szynę kolejową. Podbiega do nich grupa reporterów i pytają pierwszą:
- Po co ci ta budka?
- Jak będzie lew, to się do niej schowam.
- A po co ci ta szyna? - pytają drugą.
- Jak będzie lew to rzucę szynę i będzie lżej spierd***ć!

Kod:
Podczas odwiedzin znajomego w szpitalu psychiatrycznym mężczyzna pyta doktora jakie jest kryterium, które kwalifikuje pacjenta jako wyleczonego.
- Bardzo proste - odparł lekarz. - Napełniamy wannę wodą i dajemy do wyboru łyżeczkę do herbaty, filiżankę i wiadro i każemy opróżnić wannę. Wybrałby pan:
- Łyżeczkę?
- Filiżankę?
- Wiadro?
- Och, rozumiem. Osoba zdrowa na umyśle wybrałaby oczywiście wiadro, jako że jest największym pojemnikiem!
- Nie! Osoba zdrowa na umyśle wyciągnęłaby korek!

Kod:
- Dlaczego masz taką nieszczęśliwą minę?
- Moja żona wyjeżdża na tydzień do swojej matki.
- I z tego powodu jesteś taki ponury?
- Muszę, bo inaczej nie wyjedzie.

Parzych - Sob Mar 13, 2010 23:56

Rosyjski atomowy okręt podwodny klasy "Tajfun" przenoszący strategiczne rakiety nuklearne. Pozycja: gdzieś na morzu Barentsa. Czas: 03:50 czasu moskiewskiego. Nagle - wstrząs. Przebudzony kapitan wywołuje oficera wachtowego:
- Co się dzieje?
- Jakieś dwie minuty temu chorąży Kowbasiuk otrzymał radiogram, że jego żona wyjechała z jakimś kochasiem do Wenecji.
- No a wstrząs?!
- Rakiety dolecą do Wenecji za 18 minut.

Igraszki - Nie Mar 14, 2010 15:17

Wybór miss. Wchodzi żyri po naradzie.
"Ty , ty, ty i ty" wskazując palcami.
"I jeszcze ja, i jeszcze ja" - odzywa się inna
"NO, i jeszcze ty. ********lać!"

Wraca dresiarz z Paryża i opowiada swojej żonie, co tam widział:
- Wiesz, Zocha, idę, patrzę, a tu wielki plac! Patrzę na lewo... o****eć można! Patrzę przed siebie... O rzesz kurde mać! Patrzę na prawo... O ja cię ******lę...
Zocha zaczyna płakać... Dres pyta:
- Zocha, co Ci sie stało?
Ta odpowiada:
- O Boże, jak tam musi być pięknie.

+

Jechał sobie rycerz drogą przez las. Nagle napotkał rozgałęzienie dróg, a po środku stała chata czarownicy. Rycerz pyta czarownicę:
-pani czarownico, którędy mam jechać?
-zależy czego pragniesz. Jadąc w prawo znajdziesz księżniczkę uwięzioną w wysokiej wieży, a jak ją uwolnisz to jej ojciec da ci sławę, bogactwo i wszystko czego pragniesz. A jak pojedziesz w lewo to chyba cię po***ało
Rycerz pomyślał sobie "kur.va, w końcu to czarownica, pewnie mnie oszukała" i pojechał w lewo. Jedzie, jedzie i nic.. Aż nagle zobaczył rzekę, a przy rzece 5-głowego smoka pijącego wodę. Rycerz niewiele myśląc sięgnął po swój miecz. Ściął jedną głowę, drugą, trzecią.. Nagle smok podnosi pozostałe głowy i krzyczy:
-ała! Chyba cie po***ało :głowąwmur:


Facet żył na bezludnej wyspie. Miał tam wszystko. Jedzenie, picie, dach nad głową, brakowało mu jednak kobiety.
50 metrów od jego wyspy była druga wyspa, pełna pięknych, wyuzdanych kobiet. Codzień wieczorem obserwował je gdy wyczyniały harce rodem z Lesbos. A one przywoływały go, a on nie mógł płynąć, gdyż akurat w tym miejscu zawsze roiło się od rekinów... A życie było mu milsze niż sex...
Pewnego dnia, gdy siedział sobie na brzegu, obserwując kobiety z drugiej wyspy, podeszła do niego złota żabka.
- Cześć - mówi. - Jestem złota żabka. Moge spełnic Twe jedno życzenie. Jedno i tylko jedno. Zastanów się dobrze, bo szansę masz jedyną i ostatnią. Gość się popatrzył i mówi:
- ***nij mi tu proszę mostek!
Na to żabka stając na tylnich łapkach, wyginając się do tyłu:
- Toś qrrwwwa wymyslil hopka ....

Parzych - Nie Mar 14, 2010 16:41

1 kwietnia doszło do tragicznego wypadku samolotu pasażerskiego, który rozbił się na środku pustyni. Przeżyło 3 mężczyzn: 2 białych hetero i jeden czarny gej. We trójkę wędrują po pustynia z każdym krokiem tracąc nadzieję, że przeżyją. Nagle oślepia ich błysk światła z nieba, z którego wyłania się św. Piotr i mówi: "Niestety wszyscy ludzie na ziemi zginęli i tylko wy przeżyliście. Dostaliście misję od samego Boga aby odrodzić gatunek ludzki. Wszechmogący dzisiejszej nocy obdarzył was darem rodzenia dzieci więc czyńcie swoją powinność" (św. Piotr znika). Dwóch białych mężczyzn popatrzyło się z przerażeniem na czarnego geja, który zaczął się do nich uśmiechać. Po godzinach ciągłego płaczu ulegli czarnemu, który przez całą noc uprawiał z nimi seks. Rankiem dwóch załamanych mężczyzn i gej postanowili wędrować dalej po pustyni. Ku ich zdziwieniu w oddali zobaczyli mała osadę, a w nich setki ludzi. Dwóch hetero krzyczy " Co jest qarwa!, przecież podobno wszyscy zginęli!" i nagle słyszą głos z nieba " PRIMA APRILIS HAHAHA!"

[ Dodano: Nie Mar 14, 2010 16:41 ]
Grają dwie kaczki w okręty:
- H5N1
- Trafiony, zatopiony!

[ Dodano: Nie Mar 14, 2010 16:42 ]
CNN News: Luksemburg rozpoczął wycofywanie swego żołnierza z Iraku.

Igraszki - Nie Mar 14, 2010 17:10

Był konkurs na najlepszego pedała.
pierwszy wchodzi kibic wisły a komisja wsadza mu ołówek w dupę.wiślak na to:
-ołówek conte, wkład grafitowy, twardość HB.
potem wchodzi kibic arki i dostaje w dupę kij baseballowy i mówi:
-drewno hebanowe, drużyna New York Yankee's, zawodnik z numerem 39.
w komisji myślą sobie "uuu...dobry jest". Następny wchodzi polonista a te pedały z komisji stwierdzają że zrobią mu kawał.polonista się wypina a oni mu <chlust> gorącą herbatą w dupę. polonista na to:
-aauu...auuu
-co?gorąca?
-nie, gorzka

-Przychodzi dwójka wampirów do baru. Siadają przy stoliku i zamawiają:
-Szklankę krwi poproszę! - mówi jeden
-Szklankę wrzątku poproszę! - mówi drugi.
Pierwszy, zniesmaczony mówi: wrzątku? Powaliło Cię?
Na to drugi odpowiada wyciągając z kieszeni tampon.
-A ja sobie zaparzę herbatkę.

Idzie zając przez las i spotyka niedźwiedzia.
Niedźwiedź mówi:
- Chodź zając do mnie na wódkę.
Zając odpowiada:
- Nie idę do ciebie na wódkę, bo po pianemu mnie bijesz.
Na to odpowiada niedźwiedź:
- Chodź obiecuję ci że cię nie pobije.
Zając w końcu ulega i idzie do niedźwiedzia na wódkę.
Następnego dnia zając sie budzi i spogląda w lustro. Od razu po tym biegnie do niedźwiedzia i mówi:
- Jak ja teraz wyglądam! Jak ja się pokaże w lesie!
Niedźwiedź odpowiada:
- Jak wypiłeś trochę wódki zacząłeś się awanturować!
Zając odpowiada:
- A kto mi przy******lił w ryja?!
Spokojny niedźwiedź odpowiada:
- Jak mi w mordę ******lnąłeś z pustej butelki to ci wybaczyłem. Jak wyzwałeś moją żonę od ****y to ci wybaczyłem. Ale jak nasrałeś na moje łóżko i powtykałeś w nie badyle i powiedziałeś że dzisiaj jeżyk śpi z nami to ci nie wybaczyłem i przy******liłem.

i eot narazie :odlot:

Parzych - Pon Mar 15, 2010 02:21

Drogi Redaktorze,
Mam nadzieję że będziesz mi w stanie pomóc. Pewnego dnia wybrałam się do pracy, zostawiając mojego męża w domu oglądającego telewizję. W drodze do pracy zgasł mi silnik i samochód został unieruchomiony jakieś dwa kilometry od domu - musiałam wrócić się aby poprosić męża o pomoc. Kiedy dotarłam do domu nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Był w łóżku z córką naszego sąsiada! Mam 32 lata, mój mąż 34, a córka sąsiada ma 19. Pobraliśmy się 10 lat temu. Mąż przyznał mi się, że romansuje przez ostatnie pół roku. Mąż nie zamierza iść do poradni małżeńskiej. Jestem kompletnym wrakiem człowieka.Potrzebuję pilnej porady. Możesz mi pomóc?
Magda.

Droga Magdo,
Zgaśnięcie silnika po krótkiej jeździe może być spowodowane przez wiele czynników. Najpierw sprawdź czy nie jest zapchany przewód paliwowy. Jeśli jest czysty, sprawdź wszystkie przewody i rury doprowadzające powietrze do silnika. Sprawdź też przewody uziemiające. Jeśli to nie rozwiąże twojego problemu to należy sprawdzić czy pompa paliwowa nie jest uszkodzona i czy dostarcza prawidłową ilość paliwa do wtryskiwaczy. Mam nadzieję, że byłem pomocny.
Redaktor.

elmek13 - Pon Mar 15, 2010 08:42

- I jak, złożyłeś żonie życzenia z okazji 8 marca?
- Tak, wróciłem z pracy wcześniej, trzeźwy, z bukietem... Żona
zamknęła mnie w łazience i zadzwoniła po pogotowie psychiatryczne,
spędziłem dwa tygodnie na obserwacji.

U psiego psychologa:
- Za każdym razem gdy dzwoni dzwonek, mój pies idzie w kąt...
- Najwyraźniej kiedyś był bokserem

Komisja w szpitalu na oddziale urologii przechodząc przez jedną z sal
widzi
kilku masturbujących się facetów ok. 50-tki.
- Co tu się dzieje?
- W ten sposób leczymy ich z prostaty - odpowiada lekarz.
Idą dalej i w następnej sali widzą kilku facetów 50-tki, a z nimi
kilka młodych lasek, wszyscy uprawiają dziki seks. Po prostu orgia na
całego!
- A tu co się dzieje? - pyta ktoś z komisji.
- W ten sposób leczymy ich z prostaty - odpowiada lekarz.
- Jak to? Jedna choroba a dwie jakże odmienne metody leczenia?
- A tak! Widzi pan, tamci leczą się z NFZ, a ci tutaj - prywatnie...

Bóg przechadza się po piekle - przeprowadza inspekcję. Lucyfer pokazuje
mu pomieszczenia po kolei. Wchodzą do jednego - stoją faceci, gacie mają
zsunięte, tyłki na wierzchu, co jakiś czas słychać świst bata i
krzyk. Lucjan mówi:
- Tu trzymamy niewiernych facetów. Ile razy który dziennie zdradzał,
tyle batów dostaje.
Bóg ze zrozumieniem pokiwał głową. Poszli dalej. W następnym
pomieszczeniu - tak samo faceci ze spuszczonymi gaciami stoją, tylko bat
świszcze częściej i częstsze krzyki słychać. Bóg pyta:
- A to kto?
- Tu karzemy kieszonkowców. Ile razy dziennie który wsadził rękę do
cudzej kieszeni, tyle batów dostaje.
W następnym pomieszczeniu uderzenia batów zlewały się wraz z wrzaskami
grzeszników w jeden huk. Przekrzykując go Bóg zapytał:
- A tu kogo macie!?
Na co Lucjan:
- Spamerów...

Nie można dać wszystkim wszystkiego, bo wszystkich dużo, a wszystkiego
tak mało...
Znany moskiewski klub "Opera" po pożarze zmienił nazwę na "Firefox".

BerciQ - Pon Mar 15, 2010 09:56

Wraca facet do domu i od progu krzyczy:
- Yessss, wygrałem w lotto, jest!, udało się! SZEŚĆ, SZÓSTKAAA! - wydziera sie zadowolony z siebie.
Patrzy, a tu żona siedzi smutna i placze.
- Co sie stało? - pyta.
Na to żona:
- Mama mi dziś umarła.
Facet wrzeszczy:
- Yesssss! KUMULACJA!

--------------------------------------------------

Jedzie dziadek maluchem, zgarbiony, ręce mu się trzęsą na kierownicy. Wyprzedziło go BMW, dziadek się wystraszył. BMW zatrzymało się na światłach, dziadek z tego strachu nie dał rady, przywalił w tył beemki. Wysiada z niej dwóch byków:
- I co dziadek, przyj...eś...
- Tak (cienkim wystraszonym głosem).
- Masz kasę?
- Nie.
- A ubezpieczenie?
- Nie.
- A syna?
- Mam.
- To masz tu komóreczkę, dzwoń po synka, to odrobi u mnie, bo ty się do roboty nie nadajesz... Dziadek zadzwonił, podjeżdżają 3 Mercedesy S-klasa, wysiada kilku byków i jeden z nich mówi:
- I co tatuś? Przy*ierdolił jak cofał?

--------------------------------------------------

Obok siebie w autobusie stoją dwie osoby: Ona i On. Ona spojrzała, na niego, on na nią.
- Informatyk (pomyślała studentka).
- Studentka (pomyślał bezdomny)

--------------------------------------------------

Pewien młody proboszcz podczas spotkania z biskupem poprosił o radę, jak prawić kazanie, aby nie było nudne. Doświadczony duchowny rzekł:
- Zacznij tak: "Zakochałem się...", zrób krótką przerwę i kontynuuj: "...w mężatce...", poczekaj, aż ludzie poszemrają i dodaj: "z dzieckiem". I znowu po chwili dokończ: "... na imię jej Maryja." Tym przyciągniesz ich uwagę.
Proboszcz wrócił i w niedzielę na mszy zastosował się do rady:
- Biskup się zakochał!...
- ...w mężatce...
- ...z dzieckiem...
- Mówił, jak ma na imię, ale zapomniałem

--------------------------------------------------

Seryjny morderca ciągnie kobietę do lasu w celu wiadomym. Kobieta krzyczy przerażona:
- Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo się boję!
Na to morderca:
- No, a ja co mam powiedzieć? Będę wracał sam..

elmek13 - Pon Mar 15, 2010 12:23

- Halo? Ogród Zoologiczny? Dostałam państwa telefon z policji. Do mojego mieszkania dostała się żmija...
- Gdzie? Do mieszkania? Przez wentylację? A gdzie pani mieszka? A jak wygląda ta żmija? Nie dotykała pani? A gdzie jeszcze pani dzwoniła? (i jeszcze 100 pytań)
- Mieszkanie w wieżowcu, 15 piętro, nie przez wentylację, ale nie wiem którędy. Wygląda jak wąż po prostu, nie znam się dokładnie. Kazano mi do was dzwonić.
- Proszę ją opisać.
- Czarna, średnich rozmiarów. Taka zwyczajna...
- To niejadowity wąż. Proszę spróbować go złapać.
- Czym? Tak po prostu rękami?
- Rękami... Albo...
- Co albo!?
- Należy pani do Towarzystwa Ochrony Zwierząt?
- Nie.
- To pi*rdolnie go pani łopatą...

Parzych - Sro Mar 17, 2010 15:28

Hans zebrał żydów na apel w obozie i ogłasza:
- Jako, że jutro jest Wielkanoc, już dziś, każdy z was dostanie ode mnie w prezencie po jednym jajku...
- Hurraaaa! - krzyczą wdzięczni Żydzi.
- ...tym oto kijem!

Freeman - Sro Mar 17, 2010 15:50

W tym samym klimacie

Żydki chciały mieć w celach okno i proszą Hansa:
-No prosimy Cię zrób nam chociaż jedno okno bo tu ciemno,zimno itd.
Hans początkowo niezłomny mówi w końcu:
-Ok. Będziecie mieli okno, ale jak którego zobacze przy tym oknie to powystrzelam.
Żydki zadowolone:
-hurra

No i Hans wybudował im szklarnie.

Parzych - Sro Mar 17, 2010 23:36

Młody chłopak pierze dżinsy i mruczy:
- Nikomu nie można ufać, NIKOMU...
Na moment przerywa pranie:
- Nawet sobie - kontynuuje wściekły - Przecież tylko pierdnąć chciałem...

[ Dodano: Czw Mar 18, 2010 12:47 ]
W toalecie w klubie studenckim leje do pisuarów dwóch kolesi. A że lekko i lubię chleb ze smalcem mówi jeden do drugiego:
- Hej, gdzie studiujesz?
- Na politechnice, a ty?
- Na uniwersytecie.
Na tym rozmowa się skończyła, bo jak powszechnie wiadomo studenci politechnik i uniwersytetów nie przepadają za sobą.
Student uniwersytetu skończył jako pierwszy. Stoi obok wyjścia i myje ręce. Student z politechniki po odlaniu się chce wyjść z toalety.
- Hej, chamie z politechniki, my, ludzie oświecenia, humaniści dbamy o swoją higienę i myjemy ręce po sikaniu, a ty co odpierdalasz?
- My, ludzie techniki i postępu jesteśmy praktyczni i nie szczamy sobie na ręce.

Polan - Czw Mar 18, 2010 14:47

Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy.
Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną.
- I co?! Co z nią, panie doktorze.
- Cóż...Żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona, niestety będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje.
Koszt: 25 tys. złotych.
- Oczywiście, oczywiście - na to mąż
- Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje.
Koszt ok. 5 tys. miesięcznie.
- Tak, tak... - kiwa głową mąż.
- Konieczny będzie pobyt w sanatorium, który zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje...
Koszt sanatorium - 10 tysięcy...
- Boże...
- Tak mi przykro...To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki..
- Ile? - blednie mąż.
- Miesięcznie 12 - 15 tysięcy złotych.
- Jezu..
- Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę...
Cisza.
Mąż chowa twarz w dłoniach.
Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu:
- Żartowałem! Nie żyje ...

Parzych - Czw Mar 18, 2010 19:50

Stewardesa dostała polecenia od kapitana, by w sposób dyplomatyczny i delikatny poinformowała pasażerów o tym, że samolot ma awarie i za kilka chwil się -rozbije.Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:
- Czy wszyscy mają paszporty?
Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:
- Taaak!
- W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają do mnie.
- Pasażerowie podnoszą paszporty w górę i radośnie machają..
- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad głową,
rolujemy...ciaśniutko, ciaśniutko...
- Pasażerowie entuzjastycznie zwijają dokumenty, ciaśniutko...
- A teraz niech wszyscy wsadzą sobie je głęboko w d..ę, żeby zwłoki dało się łatwo zidentyfikować.....

J@rek - Czw Mar 18, 2010 20:35

Parzych napisał/a:
Stewardesa dostała polecenia od kapitana, by w sposób dyplomatyczny i delikatny poinformowała pasażerów o tym, że samolot ma awarie i za kilka chwil się -rozbije.Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:
- Czy wszyscy mają paszporty?
Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:
- Taaak!
- W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają do mnie.
- Pasażerowie podnoszą paszporty w górę i radośnie machają..
- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad głową,
rolujemy...ciaśniutko, ciaśniutko...
- Pasażerowie entuzjastycznie zwijają dokumenty, ciaśniutko...
- A teraz niech wszyscy wsadzą sobie je głęboko w d..ę, żeby zwłoki dało się łatwo zidentyfikować.....

Dobre :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Parzych - Czw Mar 18, 2010 21:38

Policjant zatrzymuje dresiarza w beemce.
P: Dokumenciki proszę.
D: Nie mam dokumencików.
P(uśmiechnięty): Aha, bez dokumencików jeździmy?
D: Ale tu mam zaświadczenie o skradzeniu dok